Dodaj do ulubionych

To jest to!

14.07.20, 18:50
To nie żadne "wsioki", ale mieszkańcy wsi - kwestia preferencji albo braku innych możliwości. Ludzie mieszkają w różnych miejscach i jeden woli naturę za drzwiami, a drugi miejski żywioł. Pochodzenie nie stanowi o jakości człowieka.

Nie "skurwysyny z warszafki", ale mieszkańcy stolicy - w większości przyjezdni, którzy zdecydowali się tu mieszkać. Może szukali to szczęścia, może przybyli za ukochanym albo się uczyć. Miejsce zamieszkania nie definiuje dobroci duszy.

Nie "bezmózgowcy", ale ludzie z niższym wykształceniem. Może nie było im potrzebne, nie mieli wzorców w rodzinie, nie nie chcieli albo nie było ich na to stać. Tytuły są nadane, ale decyzja o byciu życzliwym nie zależy od bycia profesorem.

Nie "zdrajcy narodu", co "Boga w sercu nie mają", ale otwarci na inność i ciekawi świata ludzie, co podróżują i wybierają system wierzeń w oparciu o swój światopogląd. Oscypek nie jest lepszy ani gorszy od mozarelli, a Bóg kocha wszystkich tak samo.

Nie "katotalibowie", ale religijni ludzie, którzy przestrzegają określonego kodu moralnego i zasad, uważając go za właściwy. Spędzają niedziele, przeprowadzają rozmowy, wychowują dzieci mając do tego takie samo prawo, jak pozostali.

Nie "tęczowa zaraza" ani "pedały", ale ludzi o określonej orientacji seksualnej, którzy wybierają z kim sypiają, jak się ubierają i jak myślą. Miłość i bliskość nie zna płci ani nie dyskryminuje, wychodząc ponad granice.

Niedawno wybraliśmy prezydenta i wybory się skończyły. Powiem Wam, kto w nich brał udział.

Beata, mama trójki dzieci, boi się pszczół. Chce więcej zarabiać. Czasem czyta.
Wojtek, singiel, lubi piwo pszeniczne. Marzy mu się czystszy Bałtyk. Słucha muzyki klasycznej.
Kazik, rolnik, uwielbia wędzić ryby. Pragnie, by jego żona miała dobrą pracę. Często bawi się z psami.
Aśka, emerytka, ma problemy z alkoholem. Nie może się dogadać przez to z córką. Ma swoje ulubione programy.

Powiem Wam, kto brał udział w wyborach.

My braliśmy. My, Polacy.


I zamiast rzucać się sobie do gardeł ku sadystycznej radości pokonanych demonów z okresu wojen, komunizmu i zaborów, pamiętajcie że nie ma już dudnienia i trzaskania, a jest wychowywanie dzieci, ciężka praca, patrzenie władzy na ręce, wspieranie się nawzajem, nauka i budowanie przyszłości.

Jesteśmy różni, ale jesteśmy też tacy sami.

Ściskamy
Mat (kocha język polski, bo jest trudny)
Adri(pół Polka, pół Meksykanka, uwielbia bób)
Ili (Meksykanka od 10 lat mieszkająca w Polsce, lubi Wrocław)


https://scontent.fwaw3-2.fna.fbcdn.net/v/t1.0-9/p960x960/109176519_4119510501452398_2716549630267565713_o.jpg?_nc_cat=1&_nc_sid=8024bb&_nc_ohc=IPIEIU3rueoAX_jw7Mx&_nc_ht=scontent.fwaw3-2.fna&_nc_tp=6&oh=375a1a480212825c29f245de10089cc1&oe=5F34161E
Obserwuj wątek
      • sorel.lina Re: To jest to! 14.07.20, 19:26
        Jak sam prezes powiedział: wybaczenie - tak, zgoda narodowa -tak, ale dopiero po rozliczeniu win i wymierzeniu odpowiednich kar.

        --------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

        Polonia w szoku – ludzie masowo zgłaszają protesty wyborcze

        Możemy spodziewać się rekordowej liczby protestów wyborczych, dlatego że te wybory – w mojej ocenie – zostały przeprowadzone w sposób nieuczciwy. Z uwagi na ogromną liczbę naruszeń, chociażby w stosunku do Polonii, która w znacznej części nie miała możliwości wzięcia udziału w wyborach. Nigdy wcześniej takie sytuacje nie miały miejsca. Nigdy wcześniej nie mieliśmy również do czynienia z tak zmasowaną propagandą partyjną w mediach publicznych, co też miało wpływ na wynik wyborów – mówi nam adwokat Michał Wawrykiewicz z inicjatywy Wolne Sądy.

        Duża część spośród ponad 519 tys. wyborców, którzy zgłosili, że w II turze wyborów prezydenckich zagłosują za granicą, alarmowała o nieprawidłowościach.
        Teraz wielu z nich zamierza złożyć protest wyborczy. Na Facebooku powstała nawet grupa "Protesty Wyborcze – Polonia ma prawo głosu".
        Tam Izabella, która z mężem mieszka w Waszyngtonie, opisuje swój przypadek. Pakiety wyborcze dotarły do nich dopiero w 10 lipca, czyli w piątek wieczorem.
        "Mimo natychmiastowego wypełnienia ich i dowiezienia do punktu Federal Express był za późno na wysłanie ich tak, aby doszły do soboty 11 lipca. Wysłałam mimo wszystko, dojdzie na poniedziałek 13 lipca. Moje konstytucyjne prawo do udziału w polskich wyborach prezydenckich 2020 zostało pogwałcone" – dosadnie puentuje.
        Polka mieszkająca w Toronto też dzieli się swoim wyborczym doświadczeniem.:
        "Głosowałam korespondencyjnie na prezydenta Rafała Trzaskowskiego w pierwszej turze wyborów prezydenckich w Toronto" – informuje. Kiedy w II turze wyborów nie otrzymała pakietu wyborczego, zadzwoniła do konsulatu. Usłyszała, że "już nie da się nic zrobić". Teraz Grażyna zastanawia się, co dalej. "Gdzie i jak złożyć protest wyborczy?" – pyta.

        Adwokat Michał Wawrykiewicz:

        - Wspólnie z mecenas Sylwią Gregorczyk-Abram zdecydowaliśmy się umożliwić polskim wyborcom mieszkającym za granicą, którzy chcą zgłosić protest wyborczy, a nie mają w kraju prawnika, wskazanie nas jako pełnomocników.
        Taki jest wymóg formalny. Robimy to, by dać możliwość naszym rodakom, którzy mieszkają za granicą składanie protestów wyborczych. Wiemy, jak wiele naruszeń prawa wyborczego miało miejsce za granicą i być może miało to wpływ na wynik wyborów.
        [i]Skala nieprawidłowości jest ogromna i nawet kilkaset tysięcy Polaków miało problem z oddaniem głosu za granicą[/i]

        - O jakich nieprawidłowościach alarmują pana Polacy mieszkający za granicą?

        - Za granicą tych naruszeń było bardzo wiele. Przede wszystkim miały miejsce sytuacje, kiedy nie zostały doręczone pakiety wyborcze lub dotarły one tak późno, że nie można było skutecznie zagłosować. Zdarzało się, że w miejscach, gdzie była możliwość głosowania osobistego, na listach nie było wyborcy. Były także przykłady nieudanych rejestracji czy wadliwych pakietów.
        Na przykład zdarzały się karty, które nie były prawidłowo opieczętowane dwoma pieczęciami. Tych naruszeń było bardzo wiele, a w niektórych miejscach na świecie w ogóle uniemożliwiono Polakom wzięcie udziału w wyborach.
        Skala naruszeń – szczególnie w odniesieniu do Polonii – jest ogromna. Ale pamiętajmy, że każdy obywatel wpisany na listę wyborczą, nawet nie biorąc udziału w głosowaniu, ma prawo złożenia protestu wyborczego, dlatego postanowiliśmy pomóc. Otworzyliśmy też infolinię #WolnychSądów: codziennie przez te trzy dni od 10:00 do 18:00 prawnicy dyżurują pod telefonem (numer: +48 123 12 07 20). Odpowiadamy na wszystkie możliwe pytania obywateli z Polski i całego świata, którzy chcieliby złożyć protest wyborczy.

        - Jak liczna jest to grupa? Czytałam na facebookowym profilu o 800 osobach, które zamierzają złożyć protest wyborczy.

        - Myślę, że będzie to znacznie większa grupa. Osoby, którym umożliwiono w prawidłowy sposób wzięcie udziału w wyborach, szacuję na dziesiątki tysięcy, jeśli nie na setki tysięcy.
        Wiemy, że ponad 500 tys. wyborców było zarejestrowanych za granicą. Wiemy również, że bardzo wielu z nich uniemożliwiono to głosowanie. Odzew jest ogromny, spływają do nas pytania od Polonii z całego świata.


        Czy wyborcy przymierzający się do złożenia protestu wyborczego są zdeterminowani ?

        - Skala zainteresowania jest naprawdę duża. Widać to chociażby po liczbie telefonów, jakie odbieramy na infolinii. To również wyraz – absolutnie zrozumiałego – obywatelskiego sprzeciwu. W końcu ogromnej części Polonii uniemożliwiono wzięcie udziału w wyborach prezydenckich.
        Należy pamiętać o jeszcze jednej rzeczy, która dotyczy głosowania w ogóle. Chodzi o wpływ kampanii prowadzonej przez media publiczne – w szczególności przez TVP – na wynik wyborów. Kandydaci nie mieli równego dostępu do TVP. Ten element również miał wpływ na wynik wyborów i każdy wyborca ma prawo w proteście wyborczym zgłosić ten argument.

        W I turze wyborów prezydenckich za granicą zdecydowanie wygrał Rafał Trzaskowski (48,13 proc. głosów, a Andrzej Duda – zaledwie 20,86 proc.). Czy te dane mogły mieć wpływ na przebieg drugiej tury wyborów?

        - Nie wykluczam, a wręcz wydaje mi się to wysoce prawdopodobne, że władze organizujące wybory brały pod uwagę, że Polonia w znaczącej części głosuje za Rafałem Trzaskowskim. I w niektórych regionach czy krajach, jak mówiłem wcześniej, wręcz odcięto możliwość oddania głosu.

        Czy sądzi pan, że protesty wyborcze zaważą na wyniku wyborów i Sąd Najwyższy je unieważni?

        - Wydaje mi się, że skala naruszeń – także udział mediów publicznych w zafałszowaniu bezstronnego obrazu rzeczywistości kampanijnej i wizerunku samych kandydatów – może mieć wpływ na wynik wyborów. I teraz dochodzimy do sedna problemu, czyli Sądu Najwyższego. Gdybyśmy mieli do czynienia z bezstronnym i niezależnym Sądem Najwyższym, to ten organ z pewnością wziąłby pod uwagę i poważnie rozważył te argumenty.
        No i właśnie, jak wspomniałem, doszliśmy do sedna problemu, a mianowicie do tego, że protesty wyborcze ma rozpatrywać Izba Kontroli Nadzwyczajnej Spraw Publicznych SN, co do powołania której istnieją bardzo daleko idące wątpliwości. W sprawie oceny jej statusu toczą się postępowania przed TSUE.
        W mojej ocenie Izba Sądu Najwyższego, co do której istnieją tak daleko idące wątpliwości, nie powinna oceniać ważności wyborów.
        To zagraża bezpieczeństwu państwa, stabilności prawnej i pozycji ustrojowej prezydenta którego wybór zatwierdziłby organ, który w rozumieniu standardów konstytucyjnych i traktatowych – z dużym prawdopodobieństwem nie jest bezstronnym, niezależnym sądem. To kuriozalna sytuacja.
        Ale właśnie po to obecna władza wprowadziła zmiany, żeby móc obsadzić Sąd Najwyższy na czas kluczowych wyborów prezydenckich. I mieć pewność, że ta wadliwie powołana izba będzie zatwierdzać wyniki wyborów, a nie niezależny i bezstronny sąd.
        Nawet gdyby istniały bardzo poważne argumenty, gdyby napłynęła bardzo duża liczba uzasadnionych protestów wyborczych, to nie uważam, żeby ta Izba Kontroli Nadzwyczajnej orzekła w sposób niezależny i bezstronny, koncentrując się na materiale dowodowym i na prawie.


        Ile uzasadnionych protestów wyborczych musiałoby wpłynąć do Sądu Najwyższego, by mógł on unieważnić wybory?

        - [i]To nie liczba protestów, a jakość argumentacji i wpływ naruszeń na wynik wyborów są decydujące. Zarzuty, które są w nich podniesione, muszą oznaczać wpływ na wynik wyborów. Czyli, że gdyby nie one, wynik mógłby być inny. Chociażby mowa tu m.in. o stronniczości TVP.
        Jeśli SN uznałby ten argument za istotny, mający wpływ na wynik, naruszający Kodeks wyborczy, wówczas powinien orzec o nieważności wyborów, bo były one prz

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka