To nie żadne "wsioki", ale mieszkańcy wsi - kwestia preferencji albo braku innych możliwości. Ludzie mieszkają w różnych miejscach i jeden woli naturę za drzwiami, a drugi miejski żywioł. Pochodzenie nie stanowi o jakości człowieka.
Nie "skurwysyny z warszafki", ale mieszkańcy stolicy - w większości przyjezdni, którzy zdecydowali się tu mieszkać. Może szukali to szczęścia, może przybyli za ukochanym albo się uczyć. Miejsce zamieszkania nie definiuje dobroci duszy.
Nie "bezmózgowcy", ale ludzie z niższym wykształceniem. Może nie było im potrzebne, nie mieli wzorców w rodzinie, nie nie chcieli albo nie było ich na to stać. Tytuły są nadane, ale decyzja o byciu życzliwym nie zależy od bycia profesorem.
Nie "zdrajcy narodu", co "Boga w sercu nie mają", ale otwarci na inność i ciekawi świata ludzie, co podróżują i wybierają system wierzeń w oparciu o swój światopogląd. Oscypek nie jest lepszy ani gorszy od mozarelli, a Bóg kocha wszystkich tak samo.
Nie "katotalibowie", ale religijni ludzie, którzy przestrzegają określonego kodu moralnego i zasad, uważając go za właściwy. Spędzają niedziele, przeprowadzają rozmowy, wychowują dzieci mając do tego takie samo prawo, jak pozostali.
Nie "tęczowa zaraza" ani "pedały", ale ludzi o określonej orientacji seksualnej, którzy wybierają z kim sypiają, jak się ubierają i jak myślą. Miłość i bliskość nie zna płci ani nie dyskryminuje, wychodząc ponad granice.
Niedawno wybraliśmy prezydenta i wybory się skończyły. Powiem Wam, kto w nich brał udział.
Beata, mama trójki dzieci, boi się pszczół. Chce więcej zarabiać. Czasem czyta.
Wojtek, singiel, lubi piwo pszeniczne. Marzy mu się czystszy Bałtyk. Słucha muzyki klasycznej.
Kazik, rolnik, uwielbia wędzić ryby. Pragnie, by jego żona miała dobrą pracę. Często bawi się z psami.
Aśka, emerytka, ma problemy z alkoholem. Nie może się dogadać przez to z córką. Ma swoje ulubione programy.
Powiem Wam, kto brał udział w wyborach.
My braliśmy. My, Polacy.
I zamiast rzucać się sobie do gardeł ku sadystycznej radości pokonanych demonów z okresu wojen, komunizmu i zaborów, pamiętajcie że nie ma już dudnienia i trzaskania, a jest wychowywanie dzieci, ciężka praca, patrzenie władzy na ręce, wspieranie się nawzajem, nauka i budowanie przyszłości.
Jesteśmy różni, ale jesteśmy też tacy sami.
Ściskamy
Mat (kocha język polski, bo jest trudny)
Adri(pół Polka, pół Meksykanka, uwielbia bób)
Ili (Meksykanka od 10 lat mieszkająca w Polsce, lubi Wrocław)