Stan po burzy. Amerykanie przestrzegają Kaczyńskiego przed atakiem na TVN. Wysłali szefowi PiS ultimatum za pośrednictwem Gowina
Wystraszeni egzekutorzy z PiS
W ostatnich kilkunastu dniach doszło do serii ważnych bitew między europejskimi trybunałami a sądami polskimi, kontrolowanymi przez ludzi PiS. Po jednej stronie stanęły: Trybunał Sprawiedliwości UE (to sąd badający zgodność działań państw członkowskich z prawem unijnym) oraz Europejski Trybunał Praw Człowieka (działa przy Radzie Europy i bada indywidualne skargi obywateli na decyzje władz w ich krajach). Po drugiej: Trybunał Konstytucyjny (składający się niemal wyłącznie ludzi PiS i dowodzony przez Julię Przyłębską, zauszniczkę Kaczyńskiego) oraz Sąd Najwyższy (jego prezesem jest wskazana przez prezydenta Małgorzata Manowska, była wiceminister w resorcie Ziobry).
Najpierw Trybunał Sprawiedliwości UE orzekł, że Izba Dyscyplinarna Sądu Najwyższego jest niezgodna z traktatami unijnymi i nakazał ją zablokować. Na to Trybunał Konstytucyjny orzekł, że orzeczenia TSUE są nic niewarte, a Izba Dyscyplinarna działa zgodnie z prawem. Początkowo pierwsza prezes Sądu Najwyższego zgodziła się z opinią Julii Przyłębskiej. Po orzeczeniu Europejskiego Trybunału Praw Człowieka — który niezależnie od TSUE także zakwestionował działanie Izby Dyscyplinarnej — Manowska dokonała jednak zwrotu. Zasugerowała, że być może Izbę Dyscyplinarną zamrozi, a sama jest gotowa odejść.
Skąd ta wolta? To Manowska osobiście musi podjąć decyzję, co dalej z Izbą Dyscyplinarną.
Mając dwa orzeczenia sądów europejskich, musi zdecydować, czy je złamie — a to ryzyko gigantycznych kar finansowych. Manowska rozumie, że to ona prędzej czy później poniesie za to konsekwencje, nie zaś Kaczyński, Ziobro czy Morawiecki. Stąd jej wahanie.
W podobnej sytuacji jest
szef Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji Witold Kołodziejski, także człowiek PiS. To Kołodziejski, w razie przeforsowania przez PiS ustawy anty-TVN, musiałby ją wykonać — czyli wygonić Amerykanów z TVN, czego ewidentnie się boi.
Dlatego z jednej strony śle do Sejmu kolejne propozycje poprawek do tej ustawy, by zdjąć z siebie odpowiedzialność. Z drugiej, jako jedyny członek KRRiTV — gdzie także są wyłącznie ludzie PiS — popiera przedłużenie koncesji dla informacyjnego kanału TVN24.
Ustawa anty-TVN miała być głosowana na posiedzeniu Sejmu w mijającym tygodniu, lecz do tego nie doszło. PiS miał ogromny problem, by zapewnić większość niezbędną do jej uchwalenia. To dlatego, że koalicyjne Porozumienie jest przeciwne wojnie z Amerykanami.
Wicepremier Jarosław Gowin ma sztywne łącze z władzami USA. Gdy rozmawiał z sekretarz handlu Giną Raimondo, usłyszał od niej bardzo mocną deklarację: jeśli ta ustawa zostanie przyjęta, Amerykanie zareagują bardzo drastycznie. Nie wobec Polski i Polaków, a wobec liderów obozu władzy w Polsce. Choć prezes Kaczyński od dłuższego czasu nie chce spotykać się z Gowinem, lider Porozumienia rządowymi kanałami przekazał mu informację, że żarty się skończyły.