sorel.lina
08.12.25, 11:15
Dawno, dawno temu, jeszcze w zeszłym tysiącleciu, latało w mojej paczce powiedzenie:
„Jeżeli ktoś mówi, że jesteś osłem – zignoruj; jeżeli mówią tak dwie osoby – zauważ to; jeżeli trzy – spójrz w lustro i sprawdź, czy jednak nie masz oślich uszu”.
Przenosząc to na poziom międzypaństwowy, warto się zastanowić, co się dzieje wokół idei UE, skoro równocześnie:
• Chiny omijają Brukselę i budują powiązania z krajami regionu – od formatu 16+1 po lokalne porozumienia inwestycyjne czy infrastrukturalne, obchodząc tym samym konieczność negocjacji z całym blokiem.
• Obóz związany z prezydentem Trumpem wskazuje UE jako (ekonomicznego) wroga USA, marginalizuje jej instytucje w dyplomatycznych rozmowach i wprost oskarża Brukselę o szkodzenie Europie (czyli komu?), wzywając do „oporu” i w końcu do rozwiązania Unii;
• Rosja od lat prowadzi wobec Unii wojnę informacyjną i polityczną: finansuje i wspiera politycznie, antyunijne ugrupowania, podsyca nasze podziały i radykalizację przeciwników UE – wśród których często widać jawne sympatie prokremlowskie.
Przypadek? No nie ma aż takich przypadków.
___
Jeżeli istnienie UE wadzi trzem z czterech głównych ośrodków gospodarczych i geopolitycznych świata (Unię traktuję jako czwarty), to warto się na chwilę zatrzymać, spojrzeć w lustro i zastanowić czy to jest wyraz troski o nasz dobrobyt i przyszłość, czy może nie chodzi o to, że mamy jakieś ośle uszy, lecz, że im „przeszkadzamy”?
Przeszkadzamy, ponieważ zjednoczona UE wciąż jest podmiotem, z którym trzeba się liczyć, zaś jej rozpad oznaczałby powrót do świata, w którym kraje Europy znaczą tylko tyle, co ich własny potencjał, co pozwala łatwiej je rozgrywać czy szantażować.
Zaś jeżeli motywy Chin, rosji czy USA nie wynikają z tego, że te kraje tak bardzo chcą "naszego dobra", to może warto jednak spróbować się przeciwstawić temu, na co grają.
No chyba, że nasze aspiracje kończą się na tym, by mieć pana i móc mu służyć, w nadziei, że czasami rzuci jakiś ochłap ze swojego stołu
Aho!
___
Ps. Równocześnie nie możemy dać się wkręcić w narrację, którą próbuje się forsować w Polsce, że za UE jest obóz rządowy, a opozycja przeciwko. Jest to niebezpieczna i głupia gra, ponieważ prowadzi do sklejenia poparcia dla UE z poparciem dla rządu i opozycji wobec rządu z postawą antyunijną, co prowadzi do jej wzmocnienia (a Brexit pokazał, czym się kończy takie pogrywanie)
/LWtaksobie/