Dodaj do ulubionych

kochana wiocha

10.06.10, 22:07
wróciłam ze stolicy ;)
zaparkować nie ma gdzie, ruch makabryczny, tłumy ludzi, trąbią, trzeba się
wciskać na ronda prawym kawałkiem samochodu... klima mi wysiada i ledwo żyję...
i wiecie co, nawet obrzydliwe reklamy na wjeździe do miasteczka nie popsuły mi
humoru... kocham Legionowo, to moja kochana wiocha ;)
Obserwuj wątek
    • guayazyl1 dziś o siedemnastej czterdzieści pięć... 11.06.10, 19:09
      ...w Karfurze przy Ratuszu zasłyszałem rozmowę pań kasjerek.
      "a żeby się tak udławił, żeby mu w gardle stanęła".
      na moje pytanie czym sobie człowiek zasłużył, że go z taką czułością
      panie wspominają, otrzymałem wyjaśnienie, że przy butelce wódki,
      którą sobie zażyczył była niewłaściwa cena. sporo niższa od tej
      właściwej. klient nie ustąpił. "uparł się i wymusił, chamidło jedne".

      i to jest dla mnie wiocha, moja Pani kochana.
      • w.iwo Re: dziś o siedemnastej czterdzieści pięć... 11.06.10, 21:24
        w sumie miał rację :)
        asertywny był gość
        a sprzedawczynie które obgadują klienta przy innym kliencie to dramat
        • guayazyl1 kochana wiocha cd. 13.06.10, 13:40
          Pani kochana...
          tak się składa, że mieszkam w pobliżu targowiska. trzy razy w
          tygodniu, bladym świtem atakuje mnie wrzask specjalistów od
          sprzedaży cebuli, wędzonej makreli i wyściełanych taboretów. czasami
          jest to łacina, co zadaje kłam, że jest to język wymarły.
          najczystszą polszczyzną operuje natomiast spiker tego zbiegowiska. w
          promieniu kilkuset metrów od jego mikrofonu, można usłyszeć
          pobudzony głos tego pana i dowiedzieć się gdzie w mieście jest
          najtańsze wołowe bez kości.
          modernizowana obecnie ulica Sobieskiego to także symfonia dźwięków.
          cięcie betonowych krawężników przez panów w pomarańczowych
          kamizelkach albo warkot młota pneumatycznego raduje każde wytrawne
          ucho. jest jeszcze coś. jak miejska zieleń sobie pofolguje, do akcji
          wchodzi zespół kosiarzy. w zwartym ordynku, z rykiem motorów,
          wzniecając tumany kurzu budzą tych ostatnich, ktorym się nie śpieszy.
          do kompletu brakuje mi tu pana z harmonią wygrywającego pod oknami
          Kalinkę i paru Rumunów kwestujących na podróż do Bukaresztu.
          potem jest już chwila wytchnienia.
          wieczorkiem natomiast zielony skwerek i ławeczki okupują smakosze
          napojów średnioprocentowych. w nieskrępowanej wesołości delektują
          się świeżym powietrzem i puszkowym piwem do trzeciej nad ranem.
          a od rana znów bazarek...
          dodam, że mam nerwowego sąsiada. chłop lubi przegonić po chałupie i
          żonę i dzieciaki z byle powodu. ale to już drobiazgi.

          żegnam Panią.
          • ralphie Re: kochana wiocha cd. 14.06.10, 08:28
            Po lekturze powyższej wypowiedzi naszło mnie pytanie, jak smakują owoce, warzywa
            a przede wszystkich schabowy z betonowym pyłem Sobieskiego ;) Taki pył to jak
            panierka ;)
            • guayazyl1 Re: kochana wiocha cd. 14.06.10, 09:30
              ja zdaję sobie sprawę z tego, że remont ulicy to sprawa przejściowa.
              żeby było lepiej, przez jakiś czas zwykle bywa gorzej. dlatego nie
              protestuję kiedy krojczy betonowych krawężników uprzykrza mi życie
              bardziej niż słynne trąbki wuwuzele na mistrzostwach świata w
              piłce nożnej.
              jednak jak sobie podglądam plac budowy z góry i z boku, to mam
              mnóstwo zastrzeżeń do tego jak traktuje się tam i przechodniów i
              zmotoryzowanych.
              trzeba się tam bardzo starać żeby nie skręcić nogi, nie wpaść pod
              samochód albo zwyczajnie nie pobrudzić butów. brak znaków
              informacyjnych, wydzielonych przejść, kładek, pomostów (choćby ze
              zwykłych desek z poręczami), mało straży miejskiej, zero policji...
              całość przypomina mi peerelowską budowę, na którą każdy może wejść
              żeby skrócić sobie drogę do domu.
              miejscowi wiedzą jak korzystać z objazdów. obserwowałem
              przyjezdnych. trzeba się sporo nakręcić kierownicą i co krok pytać o
              drogę żeby wydostć sie z Granicznej, Leśnej albo Zwycięstwa.

              ta budowa to dla mnie przykład wiochy. ja raczej nic nie mogę w tym
              chaosie zmienić. budowę widzi jednak ze swojego okna osoba bardzo
              ważna w powiecie. i co? i nic.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka