mike56
15.12.10, 18:30
Wczoraj pociąg SKM 6.42 przyjechał punktualnie na Piaski i na stację w Legionowie tyle tylko, że nie mógł rozwinąć większej prędkości niż 15 km/h. W Choszczówce dogoniła go kolejna SKM i tam nastąpiło kontrolowane, na szczęście, połączenie obu pociągów i pojechaliśmy już jako jeden skład.
Dzisiaj dla odmiany ten sam pociąg przybył na Piaski w czasie przeznaczonym dla kolejnego kursu. Jaki panował tłok z tego powodu już na Piaskach, można sobie wyobrazić. Pewnie nie wszystkim udało się wsiąść w Legionowie, Choszczówce, czy Płudach – i dobrze, bo bezpośrednio po nim pojechała kolejna SKM. Zanim opuściliśmy peron Wawy Gd. ta druga SKM, prawie pusta zameldowała się na stacji końcowej.
W pierwszym przypadku spóźnienie doszło do 30 min. a w drugim nieco mniej. Trzeba przyznać, że podzielałbym samozachwyt drużyn pociągów z dnia wczorajszego – bo faktycznie różni funkcyjni zadziałali profesjonalnie i sprawnie rozwiązali niełatwy problem, gdyby nie to, że te traumatyczne przeżycia są nam serwowane prawie każdego dnia, w szczególności w godzinach porannych.
Szkoda, że odpowiedzialni za utrzymanie taboru i infrastruktury sieciowej w sprawności technicznej nie mają takich chęci, umiejętności albo możliwości do dobrego wykonywania swoich obowiązków.