Dodaj do ulubionych

Podziękowania dla dyżurnego straży pożarnej

28.02.12, 17:12
Serdecznie dziękuję Panu dyżurnemu straży pożarnej za pomoc w uzykaniu połączenia z pogotowiem ratunkowym. Cała sprawa ma miejsce w niedzielny wieczór w godzinach 19-19 30 . Próbowałem zawezwać karetkę do żony jest ciężarna odeszły wody sytuacja wymaga zawezwania pilnie pogotowia . Dzwoniąc na999 nikt nie odbierał zadzwoniłem na 997 taka sama sytuacja . kolejny numer jaki wybrałem to ratunkowy 112 w słuchawce usłuszałem straż pożarna opisałem sytuację i błyskawicznie otrzymałem połączenie z dyspozytorką pogotowia pani po opisaniu sytacji zawezwała karetkę z-
Obserwuj wątek
    • ralph123 Re: Podziękowania dla dyżurnego straży pożarnej 28.02.12, 19:02
      No i chyba o to chodzi. Gratuluje córki!!!
      • dagrod2007 Re: Podziękowania dla dyżurnego straży pożarnej 28.02.12, 20:07
        Dziękuję własnie udało mi się ustalić dane tego strażaka jest to Pan Janusz R Człowiek który pomógł uratować moją córeczkę . Mam nadzieję że nie obrazi się za podanie imienia na forum .
    • madziulec Re: Podziękowania dla dyżurnego straży pożarnej 28.02.12, 22:00
      Swoją drogą mam pare pytan:
      - o której przyszło dziekco na świat?
      - ile trwa podróż taksówką do Nowego Dworu? (czy krócej niż te wymienione 19-19:30 do 20:40?)

      Dla oburzonych, którzy zaraz będą sie ciskać: karetkanietaxi.pl/
      • ralph123 Re: Podziękowania dla dyżurnego straży pożarnej 28.02.12, 22:45
        Podróż taksówką do NDM trwa dłużej niż karetka, nie licząc czasu oczekiwania! Sprawa druga, to fakt, że kobieta jedzie karetką w której, w razie czego może zacząć się akcja porodowa, a taksówkarz w najlepszym przypadku zgodzi się zawieźć (choć nie koniecznie) rodzącą do szpitala! Sprawa trzecia, to taka, że inaczej się pacjenta przyjmuje jak przywiezie go karetka, a inaczej jak człowiek sam się zgłasza. Sprawa czwarta, to taka, że może człowieka po prostu nie stac na tą taksówkę.
        I zdrówka wszystkim życze!
        • dagrod2007 Re: Podziękowania dla dyżurnego straży pożarnej 28.02.12, 23:04
          Z każdym zdaniem się zgadzam wystąpiły komplikacje dziecko było w inkubatorze po porodzie urodziło się przed planowanym terminem pierwszy termin 15-21 03 .Dziś jest już wszystko ok . Rozważam opcje wystąpienia do komendanta straży z wnioskiem o awans dla Pana Janusza ZA WZOROWE PEŁNIENIE SŁUŻBY NA STANOWISKU DYŻURNY RATOWNIK NUMERU 112 . Gdy zawiedli inni ten człowiek wiedział jak postąpić i zrobił to bardzo skutecznie i blyskawicznie
          • hurapesymista Re: Podziękowania dla dyżurnego straży pożarnej 28.02.12, 23:25
            Gratuluje i nie przejmuj się tym debilnym komentarzem o taksówce. Ciekaw jestem, czy komendant zareaguje. Awansu raczej nie dostanie, ale pochwałę mógłby.
            • madziulec Re: Podziękowania dla dyżurnego straży pożarnej 28.02.12, 23:32
              Jakby ktos z Twojej rodziny w tym samym czasie dostal ataku serca i nie zostal dowieziony do szpitala, bo szanownemu panu szkoda bylo kaski na taksowke to inaczej bys gadal.
              • psychomaszyna Groteska wypowiedzi 29.02.12, 02:16
                Sorry Madziulec, ale racjonalne podchodzenie na siłę do takiej sytuacji nie ma sensu i moim zdaniem nie znajdzie społecznego uznania. Raczej wywoła poczucie groteskowości i uśmiech pobłażania, że ktoś znowu z czymś "wyskoczył"...
            • ralphie Re: Podziękowania dla dyżurnego straży pożarnej 29.02.12, 08:12
              hurapesymista napisał:

              > Awansu raczej nie dostanie, ale pochwałę mógłby.

              Tak i pewnie na pochwale się skończy :) Choć z jednej strony można się upierać, że wykonywał swoje obowiązki, to znając realia płac mógłby komendant wystąpić o nagrodę. Pochwały do garnka nie włożysz :]
          • ralph123 Re: Podziękowania dla dyżurnego straży pożarnej 28.02.12, 23:30
            No i o to mi chodziło. Pan strażak stanął na wysokości zadania, załoga karetki zrobiła co do nich należy, położna i lekarze tez się postarali jak widać. I tylko niektórym "gul skoczył", że wszystko tak fajnie...
            A Tobie dagrod2007 zyczę, aby córa rozwijała się zdrowo!!!
          • madziulec Re: Podziękowania dla dyżurnego straży pożarnej 28.02.12, 23:30
            Przepraszam, czy moje pytanie jest niewygodne?
            Zapytalam tylko o ktorej sie dziecko urodzilo.
            No i ile trwa podroz do Nowego Dworu taksowka? Czy dluzej niz szukanie pogotowai po okolicznych miejscowosciach i oczekiwanie? (wg google maps trasa dojazdu to maks 30 min. - taksowki stoja zwykle przy dworcu).

            Ok, ja rozumiem, porod moze sie zaczac. Rozwazmy sytuacje: karetka jedzie z rodzaca w formie taksowki, bo nic sie nie dzieje (od momentu odejscia wod do rozpoczecia wlasciwej akcji porodowej zwykle troszke czasu uplywa) a w tzw. miedzyczasie jest wypadek samochodowy. I co? Nie ma kto udzielic pomocy...
            Kto bylby winien???

            Rozumiem.. wzorowe pelnienie sluzby??? Ejze????
    • madziulec Kiedy wzywamy karetkę? 28.02.12, 23:38
      www.kpr.med.pl/
      Utrata przytomności
      Zaburzenia świadomości
      Drgawki
      Nagły, ostry ból w klatce piersiowej
      Zaburzenia rytmu serca
      Nasilona duszność
      Nagły ostry ból brzucha
      Uporczywe wymioty, zwłaszcza z domieszką krwi
      Masywny krwotok z dolnego odcinka przewodu pokarmowego
      Masywny krwotok z dróg rodnych
      Gwałtownie postępujący poród
      Ostre i nasilone reakcje uczuleniowe (wysypka, duszność) będące efektem zażycia leku, ukąszenia, czy użądlenia przez jadowite zwierzęta
      Zatrucia lekami, środkami chemicznymi czy gazami
      Rozległe oparzenia
      Udar cieplny
      Wyziębienie organizmu
      Porażenie prądem
      Podtopienie lub utoniecie
      Agresja spowodowana chorobą psychiczną
      Dokonana próba samobójcza
      Upadek z dużej wysokości
      Rozległa rana, będąca efektem urazu
      Urazy kończyny dolnej, uniemożliwiające samodzielne poruszanie się

      PS
      Poród w opisanej sytuacji nie następował gwałtownie. Spokojnie autor czekał od 19 do 20:40. Dziecka na świecie nei było.
      • ralph123 Re: Kiedy wzywamy karetkę? 28.02.12, 23:59
        Wiesz, ja ze złamaną nogą też taksówką pojechałem do lekarza, choć jest na liście. Wydaje mi się, że kazda sytuacja wymaga oddzielnej oceny. Nie wiemy, co tam się działo, nie oceniajmy, cieszmy się tym, ze cos się udało.
        Ps: Madziulec, trzymając się listy podanej przez Ciebie, jeśli kobieta zacznie rodzić na ulicy, nie należy wzywać karetki, należy podac jej wizytówkę do korporacji Taxi?
        • zdebeq Re: Kiedy wzywamy karetkę? 29.02.12, 00:12
          dyskusja bez sensu. Pacjent nie jest osobą kompetentną co do oceny sytuacji i decyzji oceniającej słuszność wezwania karetki. Dlatego też wymienione przez Madziulca punkty mają się nijak, bo pacjent nie stawia sam diagnozy i nie jest w stanie ocenić czy poród przebiega prawidłowo, czy ma atak serca czy tylko zgagę, czy ma złamaną czy stłuczoną nogę.
          Człowiek jest po prostu wdzięczny za to, że w chwili kiedy potrzebował pomocy, to taką dostał. Jeżeli ma ochotę w jakiś sposób okazać tę wdzięczność, to ja będę zachęcał z całego serca. Niektórym się wydaje niestety, że bycie strażakiem, lekarzem itp, to robota jak każda inna. Sytuacje, w których ktoś rzeczywiście doceni, to co robią ci ludzie zdarzają się naprawdę rzadko.
          • ralph123 Re: Kiedy wzywamy karetkę? 29.02.12, 00:30
            Amen!
          • dagrod2007 Re: Kiedy wzywamy karetkę? 29.02.12, 00:36
            Opisywany czas to 19-30 pierwszy telefon na pogotowie 999 kilkakrotny około4 minut ponowny telefon na997 kilkakrotny bez efektu około 3minuty połączenie numeru112 i pierwszy kontakt z ratowniczym 112. Połączenie z dyspozytorką pogotowia podanie i opis sytuacji oczekiwanie na przyjazd pogotowia około 15 minut ponowny telefon na999 i tym razem informacja że pogotowie jedzie z ZEGRZA i teraz jest w michałowie reginowie . Pogotowie jechało na sygnale po podaniu opisu tego co się dzieje żoną . Przyjazd do szpitala to też ileś kilometrów w złych warunkach pogodowych . I mniej wiecej tak mineło ponad godzinę A co do taksowek to nawet nie ma takiej opcji bo w karetce są ludzie umiejący udzielić fachowej pomocy i mają do tego odpowiednie wyposarzenie . W sytuacji opisanej żadna taxi nie wchodzi w grę .
            • ralph123 Re: Kiedy wzywamy karetkę? 29.02.12, 00:56
              Chłop chciał kogoś pochwalić, a wyszło jak zawsze. Żeby ludziom za upierdliwość uszy rosły, tak jak Pinokiu za kłamstwo nos, to już by chodniki niektórzy odśnieżali spacerując.
              • dagrod2007 Re: Kiedy wzywamy karetkę? 29.02.12, 05:58
                Internautka zapomniała że można też dojechać samochodem własnym lub poprosić sąsiada nie wiem jak teraz ale jakiś czas temu za bez zasadne wezwanie pogotowia płaciło się rachunek . I jeszcze jedno to ratownik medyczny decyduje o transporcie lub nie do szpitala . Mam nadzieję że kot internautki madziulec to potrafi zakumać bo właścicielka jak widać niespecjalnie pozdrawiam
                • madziulec Re: Kiedy wzywamy karetkę? 29.02.12, 08:21
                  Jakos wiele osob potrafi przewidziec, ze badac w 8 miesiacu ciazy niedlugo moze sie rozpoczac porod. Mieszkajac na zadupiu (np. jak moi znajomi) mieli na podoredziu stale taksowkarza, by w razie co zawiozl do szpitala.
                  Okolica - Michalow-Reginow.

                  Ale rozumiem - mozna godzine dobijac sie i zadac przyjazdu taksowki w postaci pogotowia. W ciagu godziny to rzeczywiscie sporo moze sie wydarzyc. Gdyby byly klopoty to by moglo dojsc do tragedii, bo niefrasobliwy tatus zamiast wziac i pojechac czymkolwiek szuka pogotowia, ktore pojechalo do PILNIEJSZEGO przypadku
            • madziulec Re: Kiedy wzywamy karetkę? 29.02.12, 08:17
              Hej , a co sie dzialo pomiedzy 19 a 19:30???
              Bo w pierwszym poscie taka wlasnie godzina (tj. 19) zostala wymieniona.
              • 3goust Re: Kiedy wzywamy karetkę? 29.02.12, 09:04
                madziulec napisała:
                > Hej , a co sie dzialo pomiedzy 19 a 19:30???


                Leciała dobranocka na jedynce i oglądali ją.
      • hilaryy Re: Kiedy wzywamy karetkę? 29.02.12, 07:29
        Madziulec, ale dlaczego chcesz być mądrzejsza od dyspozytorki pogotowia, która po opisie sytuacji zdecydowała o wysłaniu karetki? Ta kobieta ma chyba jednak większą wiedzę na ten temat od Ciebie i doświadczenie w podobnych sytuacjach. Podobnie ratownicy z karetki - nie sądzę, żeby jechali na sygnale do szpitala z rodzącą, która mogłaby dojechać tam sama taksówką. Poza tym poród miesiąc przed terminem nie jest normalnym porodem.
        Kilka razy zdarzyło się mnie lub komuś z bliskich dzwonić na pogotowie i wiem, że gdy nie ma powodu, to dyspozytor karetki nie wysyła tylko udziela informacji co robić w danej sytuacji. Raz to sama dyspozytorka zdecydowała o wysłaniu karetki, pomimo że nam wydawało się, że zdążymy sami do lekarza. Pani była mądrzejsza, a my nie wiedzieliśmy za wiele o tej chorobie.
        • polokokt Re: Kiedy wzywamy karetkę? 29.02.12, 08:17
          Bo jak zwykle, fajnie się pisze siedzać za komputerkiem a inaczej jak trzeba coś zrobić, podjąć szybko decyzje.
          Wszyscy "ratownicy" zadecydowali że karetka zawiezie, a Madziulec przytaczając cytaty z internetu wie że powinni użyć taksówki.
          Koniec ELABORATU

          PS.
          Gratuluje córki, teraz czas na syna :)
          • madziulec Re: Kiedy wzywamy karetkę? 29.02.12, 08:40
            www.dzienniklodzki.pl/artykul/517701,pogotowie-ratunkowe-jechalo-do-papugi,id,t.html?cookie=1
            Tej dyspozytorce pani do Kubusia tez bedzie wnioskowac o nagrode?? Bylo narazenie zycia;)))

            Naprawde do was nie dociera, ze kiedys bedzie powazny problem i jesli karetka bedzie wozic rodzace bo komus kasy szkoda na taksowke to sorki, ale nie uratuje moze sie komus zycia w wypadku, nie uratuje sie komus zycia po zawale, nie dowiezie do szpitala z udarem na czas??? Nie dociera????
            Nie jechaliscie nigdy karetka?? Nie wiezli was na sygnale?????

            I nikogo z waszej rodziny?? Nie liczyliscie minut do przyjazdu karetki po zatrzymaniu krazenia???
            Jesli nie - super. Ja wam jednak powiem, ze do mojego dziecka 2 razy R-ka jechala. Raz mialo 41,3, drugi, gdy upadlo i stracilo przytomnosc. I teraz pomyslcie, ze cos takiego dzieje sie u was w domu (waszemu dziecku, zezowi / zonie, matce / ojcu). I ktos wam mowi, ze karetka przyjedzie, za godzine, bo teraz jej nie ma. A potem czytacie taki post na forum, ze ktos po prostu POLTOREJ godziny czekal sobie grzecznie w domku, by sobie luksusowo dojechac karetka, bo niektore ciezarne uwazaja, ze im sie karetka nalezy.
            Na tym koncze. Nie dociera do was - trudno.
            Moze kiedys to zrozumiecie. Ale wtedy moze byc za pozno.
            • hilaryy Re: Kiedy wzywamy karetkę? 29.02.12, 09:57
              Madziulec, Ty nadal nie rozumiesz sytuacji. Jak możesz oceniać, czy rodząca kobieta to nie jest właśnie sytuacja narażenia życia? Nie słyszałaś nigdy o porodach zakończonych śmiercią lub poważnymi komplikacjami u matki lub dziecka? Autor nie musi na forum podawać szczegółów sytuacji, podał je dyspozytorce pogotowia. Tutaj chce tylko podziękować za pomoc.
              Odnośnie papugi, to kretynów na świecie nie brakuje, ale trudno przez pryzmat jednej wariatki oceniać wszystkie przypadki. Może teraz dyspozytorzy będą po prostu musieli zadawać dodatkowe głupie pytanie czy chodzi o człowieka.
              Co do oczekiwania na karetkę - nie rób z siebie męczennicy, bo nie Ty jedna miałaś takie przypadki. A co jeśli pogotowie w tym czasie udziela pomocy w podobnym przypadku? Też będziesz decydować czyje życie i zdrowie jest ważniejsze? Problemem całej służby zdrowia jest ogólnie zbyt mała liczba karetek. Niestety nawet po zwiększeniu jej liczby, nigdy nie masz gwarancji, że akurat w danym momencie nie wydarzy coś, co spowoduje, że wszystkie załogi ratować będą czyjeś życie. Na pewne rzeczy człowiek po prostu nie ma wpływu.
              Ogólnie przeraża mnie nienawiść jaką żywisz do świata i ludzi dokoła. Wszędzie widzisz tylko zło, wszyscy tylko oszukują, wykorzystują, kradną itp. Podobno jednak człowiek ocenia innych swoją miarą...
              • misiek1974 Re: Kiedy wzywamy karetkę? 29.02.12, 10:28
                hilaryy napisała:

                >> Ogólnie przeraża mnie nienawiść jaką żywisz do świata i ludzi dokoła. Wszędzie
                > widzisz tylko zło, wszyscy tylko oszukują, wykorzystują, kradną itp. Podobno je
                > dnak człowiek ocenia innych swoją miarą...

                Widzę, że nie tylko ja to zauważyłem :)
                • hilaryy Re: Kiedy wzywamy karetkę? 01.03.12, 12:05
                  > Widzę, że nie tylko ja to zauważyłem :)

                  Nie tylko Ty :) Śmiem twierdzić, że co najmniej 3/4 tego forum jest tak spostrzegawczych ;)
                  Niestety jak pokazuje doświadczenie w tym przypadku - nic to nie zmienia :)
            • fiorente Re: Kiedy wzywamy karetkę? 29.02.12, 11:05
              Gorączki 41,3 nie ma na wymienionej liście, a więc idąc tym tropem zamiast kartki należało wezwać taxi...
        • madziulec Re: Kiedy wzywamy karetkę? 29.02.12, 08:23
          Ostatnio w Lodzi pogoowie pojechalo do... papugi. (poszukaj, bo sprawa dosc ciekawa)
          Nadal twierdzisz, ze dyspozytorki wiedza co robic??? Wiedza tyle ile m powiesz.

          Dziekuje.
          • rajski_mieszkaniec Re: Kiedy wzywamy karetkę? 29.02.12, 09:00
            Czy w takim przypadku karetka powinna czekać na pacjenta, bo może zdarzyć się wypadek albo dziecko dostanie gorączki albo ktoś zawału serca... ? kobieta rodząca przed terminem i z zagrożoną ciąża jest to tak samo ciężki przypadek jak inny. Zresztą w każdym podanym przez Ciebie przypadku też można wsiąść w samochód i zawieźć chorego do szpitala czy na pogotowie. I zapewniam, że do rodzącej nie przyjeżdża "R"
          • jewka82 Re: Kiedy wzywamy karetkę? 29.02.12, 09:07
            po pierwsze wielkie gratulacje dla dumnego Tatusia!!! Nie dziwię się że jesteś pełen wdzięczności dla owego strażaka, naeży mu się jakieś wyróżnienie!


            po drugie Madziulec wyczuł szczęscie i za wszelką cenę próbuje je umniejszyć. Jakby się drugi taki szczekający osobnik znalazł który by napisał że zawał jego ojca ważniejszy niz gorączka Twojego dziecka i mogłaś sobie taksówkę sciągnąć ciekawe co bys na to powiedziała. Dyspozytorka jest odpowiedzialna za swoje decyzje i nie rozumiem dlaczego próbujesz byc mądrzejsza od niej???

            i gdyby dziecku lub matce coś się stało w czasie podróży taxi nie psioczyłabys najgłośniej na służbę zdrowia i brak karetki????
          • zamieszkanka Madziulec ... tragedia 29.02.12, 11:38
            Ta kobieta zawsze się wszystkiego czepia.
            Jak widać musi wyładować swoje frustracje ... bo z opisu stopki wynika, że życie jej nie rozpieszcza.

            Tylko czemu w niej tyle jadu ?

            Więcej luzu i zrozumienia ....
            • madziulec [...] 29.02.12, 22:33
              Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
      • akjawah uderz się głową w ścianę, kilka razy dla pewności 02.03.12, 20:55
        powinno pomóc, raczej nie zaszkodzi.

        Gdyby nie istniała potrzeba wysłania karetki (ściąganej z Zegrza), to dyspozytor by o tym poinformował i odesłał wzywających do nocnej opieki zdrowotnej. Jasne?
    • dagrod2007 Re: Kiedy wzywamy karetkę? 29.02.12, 20:25
      Szanowni Internauci bardzo dziękuję wam za życzenia i wyrazy sympati.Pisząc mój post nie spodziewałem się tak sympatycznego odbioru . W opisach wielu odczuwam życzliwość i sympatię do kogoś kogo nie znacie osobiśćie . Jest to bardzo wspierające że jest tak duży odbiór . Jnternautka madziulec pewnie nie zaznała miłości bądz została w życiu skrzywdzona i dzisiaj takie są efekty . No ale nie mi oceniać innych . Wszystkim wam jeszcze raz dziękuję co nie oznacza że zamykam ten post
      • ralph123 Re: Kiedy wzywamy karetkę? 29.02.12, 22:28
        Przybył nam nowy obywatel, to go witamy:) Zapisz sobie "dagrod2007" gdzieś ten wątek, to za parenaście lat sie razem z córą z tego pośmiejecie. I tego Wam życzę. Pozdrawiam.
        • ralphie Re: Kiedy wzywamy karetkę? 01.03.12, 08:20
          ralph123 napisał:

          > Przybył nam nowy obywatel, to go witamy:)

          Dagrod2007, gdy już ochłoniecie nie zapomnij zameldować w Legionowie ;)
      • madziulec [...] 29.02.12, 22:36
        Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • pomagam-w-legionowie Re: Podziękowania dla dyżurnego straży pożarnej 01.03.12, 00:40
      Na wstępie: gratulacje dla rodziców młodej obywatelki :)

      A teraz kilka przemyśleń związanych z obserwacją tego wątku:
      - po pierwsze i najważniejsze (a w tym wątku zupełnie pominięte) to odpowiedź na pytanie dlaczego mieszkańcy mają problem z kontaktem ze służbami ratunkowymi. Dlaczego kilkukrotne próby dzwonienia na pogotowie są bezowocne. Próba kontaktu z policją również. Służby zaczynają działać dopiero, gdy jedna popędzi drugą? Czy dyspozytor był zajęty innym przypadkiem? A może pogaducha ze znajomymi i dopiero ponaglony zaczął/eła pracować. A może liczba dyspozytorów jest nieadekwatna do potrzeb? A może projekt systemu do obsługi numerów alarmowych jest do bani (generalnie w miejscach gdzie cywilizacja dotarła obowiązuje zasada pełzającego połączenia do wolnego operatora najpierw w danej służbie, albo do wolnego operatora w pokrewnej służbie, albo do operatora w centrum kryzysowym.
      Generalnie w Polsce jedynie 112 jest chyba w jakimś stopniu zgodny z wytycznymi (następuje przełączanie między służbami).... jednak te kwestie okazały się mało istotne, bo
      - wszyscy jak jeden mąż zaatakowali madziulca, która może w mało miły sposób, ale jednak słusznie zauważyła, że pogotowie to nie taxi (i uwaga nie odnoszę się póki co do tego konkretnego przypadku)...


      Madziulec (w swoim stylu :) zwrócił uwagę na istotny problem nadużywania karetek do bzdur. Zastanawiające jest, że wszyscy jak jeden maż zaatakowali madziulca, a nie zainteresowało nikogo, czy dyspozytor np. nie był zajęty obsługą grypki, skierowania do szpitala, albo zwykłej sraczki.
      Wszyscy zażarcie bronili prawa do wzywania pogotowia. Nie wiem, czy wszyscy jak jeden mąż wychodzą z założenia, że grypka i sraczka wymagają interwencji karetki, czy też zadziałała zasada wspólnego dokopania niezbyt lubianej tutaj kobiecie...


      Karetkę wzywamy w sytuacjach kryzysowych, a nie do infekcji i w roli taxki (bo ktoś ma skierowanie do szpitala). Uwierzcie mi na numery alarmowe dzwoni wiele osób, które traktuje karetkę jako najzwyklejszą taksówkę lub mobilny gabinet zabiegowy. Dyspozytor ma ocenić czy wyjazd zespołu jest uzasadniony czy też nie. W tym celu przeprowadza szybki wywiad (ale nawet szybki wywiad trwa). Na jego podstawie podejmuje decyzję o wysłaniu bądź nie wysyłaniu zespołu. Gdy nie wysyła zespołu tłumaczy ludziom co trzeba dalej zrobić i zaleca kontakt ze swoim lekarzem (to również trwa).
      Niejednokrotnie niezadowoleni z obsługi (nie wysłanie karetki) dzwonią kolejny i kolejny i kolejny raz. To znowu zajmuje dyspozytora i de facto jeśli nie paraliżuje to mocno utrudnia kontakt z pogotowiem.

      Generalnie są pewne sytuacje, gdzie dyspozytor nie odmawia:
      - zawały, udary
      - wypadki
      - wszystko co związane z noworodkami
      - rodzące

      W takich wypadkach nie chcą ryzykować (nawet jeśli miałoby się okazać, że wyjazd był nieuzasadniony)

      Co do porodów, rodzących i karetek.
      W szkołach rodzenia jedną z pierwszych rzeczy, którą słyszą przyszli rodzice jest informacja, że do szpitala jedziemy wg. istotności:
      - samochodem własnym, rodziny,
      - taksówką, samochodem sąsiada, znajomego
      - w ostateczności karetką.
      Położne mówią wyraźnie też w jakich przypadkach wezwać karetkę. Mówią też (a przynajmniej co poniektóre), że nie wzywamy karetki, by jej zbędnie nie blokować, ale również z powodów septycznych (chodzi o dokładną dezynsekcję pojazdów i mikroby z którymi uprzednio miał kontakt zespół).

      Nie wiem jak to dokładnie wyglądało w tej konkretnej sytuacji i ile dokładnie czekano na przyjazd zespołu wyjazdowego, i czy była możliwość dojazdu we własnym zakresie, czy byłoby tak szybciej... dlatego daleko mi do atakowania w tej sytuacji madziulca.


      A na zakończenie jeszcze raz wszystkie dobrego dla tatusia i jego kobiet :)
      • margo99 Re: Podziękowania dla dyżurnego straży pożarnej 01.03.12, 06:10
        Taka tyrada na tematy ogólne, na biedną madziulec, a na końcu piszesz, że jednak nie wiesz, jak było w tym KONKRETNYM przypadku...
        Otóż, było to napisane już na początku - poród przedterminowy, z komplikacjami, a dziecko trafiło do inkubatora. Dyspozytorka dobrze oceniła sytuację. A karetki na pewno nigdy nie są wysyłane do sraczki (którą przytaczasz).
        Amen

        P.S. Ja też dołączam się do gratulacji rodzicom! :)
        • basset2 Re: Podziękowania dla dyżurnego straży pożarnej 01.03.12, 10:33
          dagrod,
          gratuluję Jagódki :)

          Dyspozytor medyczny weryfikuje zasadność wysłania karetki, zasadniczo odpowiedniego zespołu służb medycznych (ratownik medyczny/lekarz)
          MUSI mieć odopwiednie kwalifikacje medyczne, reguluje to ustawa o ratownictwie medycznym
          Jeśli zlecił w tym konkretnym przypadku wysłanie karetki to znaczy że uznal to za zasadne
          Amen

          pomagam-w-legionowie
          "jak jeden mąż" to bronili oceny przez dyspozytora zasadności intrewncji jednostki ratownictwa medycznego a to jak widzisz jest ogromna różnica

          a że forumowicze nie trawią egocentrycznego 'stylu' Madzi

          cóż...taki lajf :)
          • pomagam-w-legionowie Re: Podziękowania dla dyżurnego straży pożarnej 01.03.12, 11:20
            > Dyspozytor medyczny weryfikuje zasadność wysłania karetki, zasadniczo o
            > dpowiedniego zespołu służb medycznych (ratownik medyczny/lekarz)
            > MUSI mieć odopwiednie kwalifikacje medyczne, reguluje to ustawa o ratown
            > ictwie medycznym
            > Jeśli zlecił w tym konkretnym przypadku wysłanie karetki to znaczy że uznal to
            > za zasadne
            > Amen

            Wiem, wiem tak mówi teoria, praktyka nie zawsze (a praktykę miałem okazję naprawdę ciut obserwować). Czasem zdarza się odmowa uzasadniona (i wtedy dyspozytor ma duże problemy), więc często wyjazd aktywizują odpowiednie słowa klucze. Na zasadzie lepiej dmuchać na zimne, niż tłumaczyć się prokuratorowi. Wymieniłem Ci znane mi "aktywatory" i poród akurat pośród nich się znajduje.


            > pomagam-w-legionowie
            > "jak jeden mąż" to bronili oceny przez dyspozytora zasadności intrewncji
            > jednostki ratownictwa medycznego a to jak widzisz jest ogromna różnica
            Nie neguje żadnej decyzji dyspozytora. Raczej głośno zastanawiałem się, czy przypadkiem trudność z dodzwonieniem nie polegała np. na konieczności obsługi telefonicznej nieuzasadnionego wezwania (to jedno z pytań, które sobie postawiłem).


            > a że forumowicze nie trawią egocentrycznego 'stylu' Madzi
            > cóż...taki lajf :)
            nie jestem zwolennikiem stylu pani m. ale to nie oznacza, że mogę ją atakować za sam styl :)
        • pomagam-w-legionowie Re: Podziękowania dla dyżurnego straży pożarnej 01.03.12, 11:06
          Wyraźnie napisałem, ze nie wiem jak było w konkretnym przypadku. Co więcej nadal śmiem twierdzić, że nie wiem jak było.

          W latach 97/98 redakcja gazety, z która współpracowałem robiła cykl reportaży o specyfice pracy w różnych zawodach publicznych. Zadanie realizowałem między innymi ja, a polegało on na 24 godzinnym towarzyszeniu osobom wykonującym dana pracę.

          Były to reportaże min o:
          - pogotowiu
          - z oddziału położniczego,
          - policji
          - straży pożarnej,
          - kierowcy autobusu miejskiego,
          - pracownikach ruchu zakładu wodociągów i kanalizacji,
          - straży miejskiej,
          - piekarzach,

          Ponieważ szpital prowadził wtedy szkołę rodzenia to prócz pracy przy porodach, przy opiece nad nowo narodzonymi, widziałem i pierwsze zajęcia grupy ze szkoły rodzenia. Rozmawiałem również i z położnymi z i ginekologami-połoznikami. W czasie takiej 24 godzinnej obserwacji ich pracy jedynie trochę liznąłem wiedzy o ich pracy, ale i tak sporo z tamtych chwil pamiętam. Np., że:
          - poród w terminie to szeroki przedział od - 3 tygodnie do + 2 tygodnie od daty wyznaczonej przez ginekologa,
          - akcja porodowa może się rozpocząć nawet kilka godzin po odejściu wód i jest to normalne.
          - by unikać przy okazji porodu karetek (wtedy byłem totalnie zdziwiony, ale wyjaśniono mi dlaczego, potem po wyjazdach z pogotowiem w praktyce widziałem, że położne maja rację by karetki wybierać na końcu (oczywiście jeśli nie ma przeciwwskazań)).

          Wracając do tego konkretnego przypadku. Tata nie chwali się porodem w domu lub w karetce. W opisie nie padło żadne nakierowanie do tego czy były uprzednie wskazania do wezwania karetki (np. zalecenie lekarskie, lub jak to położna mówiła kolor wód, sytuacja nagła, upadek, wypadek, uraz brzucha, etc).
          Nie wiemy czy komplikacje nie były wywołane stresem związanym, np. z przedłużającym się oczekiwaniem na karetkę... de facto nie wiele wiemy, prócz tego, że były trudności z dodzwonieniem, był długi czas, i sam poród miał komplikacje (ale nie wiemy kiedy się one ujawniły, czy już w domu, czy w karetce, czy dopiero w szpitalu).

          Dlatego napisałem, że w tym konkretnym przypadku daleko mi do nadskakiwania na kogokolwiek. Jak już pisałem madziulec w swoim znanym stylu wyraził pewne stanowisko (które mogło być słuszne, albo nie). W wszyscy czytający albo dokładnie znali przebieg tego zdarzenia i słusznie madziulca zaatakowali, albo po prostu zaatakowali kobietę dla zasady, bo jest mało lubiana...


          ----
          Co do "sraczki"... trochę się zapędziłem i posłużyłem się zwrotem, którym posługiwało się w tamtych latach pogotowie. Był tam bowiem jeden doktor zgrywus, który pacjentom nadużywającym pogotowia aplikował delikatną kurację laxigenem. Stąd określenie "sraczka" na wszystkie nieuzasadnione wezwania :)
          PS. po paru latach zmienił się dyrektor tego pogotowia i oficjalnie "sraczka" jest tam już zakazana.
          • hurapesymista Re: Podziękowania dla dyżurnego straży pożarnej 01.03.12, 11:24
            A ja poproszę o krótsze posty
          • hilaryy Re: Podziękowania dla dyżurnego straży pożarnej 01.03.12, 11:37
            W wszyscy czytający albo dokładnie z
            > nali przebieg tego zdarzenia i słusznie madziulca zaatakowali, albo po prostu z
            > aatakowali kobietę dla zasady, bo jest mało lubiana...

            Czy Ty potrafisz czytać ze zrozumieniem? Większość osób, które się tutaj wypowiedziały nie wspomniały nic o szczegółach zdarzenia, tylko o decyzji dyspozytora pogotowia. To on (ona) znał szczegóły i podjął taką decyzję. Jak napisał basset2, są to ludzie z odpowiednimi kwalifikacjami medycznymi, więc znają się na tym co robią. Niestety madziulec jak zwykle chce być najmądrzejsza i podważa decyzję fachowca, nie znając żadnych dokładniejszych szczegółów. Stąd taka krytyka jej ze strony pozostałych forumowiczów.

            Tata nie chwali się porodem w domu lub
            > w karetce. W opisie nie padło żadne nakierowanie do tego czy były uprzednie wsk
            > azania do wezwania karetki (np. zalecenie lekarskie, lub jak to położna mówiła
            > kolor wód, sytuacja nagła, upadek, wypadek, uraz brzucha, etc).
            > Nie wiemy czy komplikacje nie były wywołane stresem związanym, np. z przedłużaj
            > ącym się oczekiwaniem na karetkę... de facto nie wiele wiemy, prócz tego, że by
            > ły trudności z dodzwonieniem, był długi czas, i sam poród miał komplikacje (ale
            > nie wiemy kiedy się one ujawniły, czy już w domu, czy w karetce, czy dopiero w
            > szpitalu).

            Tata nie musi chwalić się tym na forum publicznym. Nie każdy jest aż takim ekshibicjonistą. Kolejny już raz powtarzam, że dyspozytor podjął decyzję o wysłaniu karetki na podstawie konkretnego opisu sytuacji, a nie własnego widzimisię. Wygląda jednak, że Ty również próbujesz być mądrzejszy od fachowca. Poród nie musi zakończyć się w domu lub w karetce, żeby można go było uznać za zagrożony.
            • pomagam-w-legionowie Re: Podziękowania dla dyżurnego straży pożarnej 01.03.12, 12:07
              Napisałem wyraźnie, że zdarza się (wcale nie rzadko), że karetka jedzie niepotrzebnie. To jest niestety fakt niezaprzeczalny. Napisałem tak, bo byłem świadkiem takich sytuacji i rozmawiałem o nich bezpośrednio z pracownikami pogotowia.
              Zdarza się, że dyspozytorzy są wprowadzanie błąd (celowo lub niechcący w wyniku stresu). Załogi, które widziałem w akcji maiły na to swoje określenie "sraczka" - tak nazywano wyjazd, który okazał się nieuzasadniony (dyspozytor podejmując decyzję o wysłaniu zespołu dysponował błędnymi informacjami od pacjenta).

              Napisałem również, że nie oceniam konkretnego przypadku (ba nawet gdybym znał wszystkie szczegóły nie oceniałbym go atakując jedną lub drugą stronę, bo nie jestem specem od pogotowia).

              Ja natomiast nie rozumiem okopanych pozycji jednej strony (madziulec, który z góry założył, że karetka była niepotrzebna) i drugiej (reszta, która z góry założyła, że karetka była bezwzględnie konieczna).

              Karetka pojechała, to pojechała... zasadność jej wyjazdu zna samo pogotowie i nic nam do tego. Niechaj oceniają to fachowcy, anie forumowi znawcy od wszystkiego (włącznie ze mną :)


              Jeszcze raz powtarzam, że daleki jestem od silenia się na decyzje pogotowia i jego dyspozytorów. Zwróciłem uwagę jedynie na słuszność argumentów OBU okopanych stron.


              > Tata nie musi chwalić się tym na forum publicznym. Nie każdy jest aż takim eksh
              > ibicjonistą.
              Fakt.. Tata jednak sam spontanicznie ujawnił kilka faktów na podstawie których potem zajmowano konkretne pozycje bojowe :) Jeśli się komuś nie podobały argumenty madziulca mógł je zbyć... a nie rozpoczynać bezsensowną wojenkę.
              • hilaryy Re: Podziękowania dla dyżurnego straży pożarnej 01.03.12, 12:40
                > Ja natomiast nie rozumiem okopanych pozycji jednej strony (madziulec, który z g
                > óry założył, że karetka była niepotrzebna) i drugiej (reszta, która z góry zało
                > żyła, że karetka była bezwzględnie konieczna).

                Może bierze się to stąd, że większość ludzi na forum (mam nadzieję, że i ogólnie) ma jednak minimum zaufania do innych i ich inteligencji. Nie dopatrują się wszędzie znamion przestępstw, oszustw czy złośliwości. Dlatego też z góry założyli, że przyszły tata miał przynajmniej minimum wiedzy na temat ciąży i porodu i na tej podstawie podjął uczciwą decyzję o wezwaniu karetki. Nie potraktował jej jako darmową taksówkę. Zwłaszcza, że decyzja jego została potwierdzona przez dyspozytora. Zasada domniemania niewinności.

                Madziulec natomiast od razu przyjęła, że rodzice chcieli oszukać lekarzy i wykorzystać karetkę. Niestety nie jest to pierwszy raz, gdy niemal każdego oskarża o tego typu postępowanie, dlatego nie dziw się reakcji pozostałych forumowiczów.

                Ja wolę jednak żyć w społeczeństwie, gdzie ludzie sobie ufają, pomimo tego, że zdarzają się i kłamstwa, i oszustwa. Ale nadal jest to traktowane jako niechlubny wyjątek, a nie norma.
          • basset2 Re: Podziękowania dla dyżurnego straży pożarnej 01.03.12, 11:44
            pomagam-w-legionowie napisał:

            > Wyraźnie napisałem, ze nie wiem jak było w konkretnym przypadku. Co więcej nada
            > l śmiem twierdzić, że nie wiem jak było....

            właśnie
            konkluzja jest niezmienna, dysponent w analizie danej sytuacji decyduje
            i za to opowiada swoim łbem

            Nadużyciem ,
            jest wzywanie pogotowia jak to określiłeś na tzw. sraczkę (i tu dysponent "sprawdza" czy to nie to aby sraczka)

            jak i założenie że karetka posłużyła jako taxi
            • ralph123 Re: Podziękowania dla dyżurnego straży pożarnej 01.03.12, 12:13
              No to może jeszcze raz pozdrówmy Jagódke, i zamknijmy ten temat.
              • jewka82 Re: Podziękowania dla dyżurnego straży pożarnej 01.03.12, 12:36
                słusznie.....pozdrowienia dla Jagódki!!!!
                • dagrod2007 Re: Podziękowania dla dyżurnego straży pożarnej 02.03.12, 20:28
                  Bardzo dziękujemy za kolejne pozdrowienia córka i mama mają się dobrze już niedługo będziemy razem. W dniu dzisiejszym miałem przyjemność poznać osobiście strażaka dyżurnego numeru 112 kóry pomógł w niedzielę . W tym dniu na dyżurce numeru 112 byli panowie Janusz R i Andrzej T i to właśnie Pan Andrzej T ODEBRAŁ telefon z prośbą o pomoc . Pan Andrzej mówi ja wykonywałem swoją pracę tak i dlatego dziś ja mam córkę bo jego pomoc była błyskawiczna i skuteczna Szerszy opis za jakiś czas będzie dostępny w Gazecie Powiatowej Wkrótce złożę wniosek do Pana Komendanta Straży o wyróżnienie Pana ANDRZEJA T z uzasadnieniem Wzorowego wykonywania czynności operatora centrali numeru alarmowego 112.
                  • mamaemilki2005 Re: Podziękowania dla dyżurnego straży pożarnej 02.03.12, 21:05
                    Ja równiez dołączam się do gratulacji dla Rodziców i pozdri=owień dla Jagody.
                    Co do Madziulec... strasznie czepliwa kobierta i mam wrażenie że nigdy nie rodziła. Jakby miała z jeden porządny skurcz porodowy to by karetki dla rodzącej nie żałowała. A takie gdybanie co by było gdyby to paplanina bez sensu. Jak ma sie stac nieszczęście to i zastęp karetek nic nie pomoże.
                    Pozdrawiam
                  • margo99 Re: Podziękowania dla dyżurnego straży pożarnej 02.03.12, 21:32
                    Znam, znam pana Andrzeja T.! :D fajny facet ;)

                    powodzenia
                    • w.iwo Re: Podziękowania dla dyżurnego straży pożarnej 03.03.12, 16:30
                      Fotografia córeczki

                      Szczęśliwy ojciec za moim pośrednictwem przesyła zdjęcie córeczki i bardzo dziękuje za dobre słowa od forumowiczów. Zamierza zapisać ten wątek i pokazać go kiedyś córeczce, jak dorośnie. Będzie to nietypowa pamiątka dla Jagody :)

                      Życzę mamie i córeczce dużo zdrowia, a świeżo upieczonemu tatusiowi, dużo wytrwałości. Pozdrawiam Iwona
                      • dagrod2007 Re: Podziękowania dla dyżurnego straży pożarnej 30.03.12, 14:36
                        Szanowni internauci z prawdziwą przyjemnością chciałbym poinformować was o decyzji Komendanta Państwowej Straży Pożarnej w Legionowie bryg mgr inż Jacka Pietranika . Na Wniosek mój i żony o wyróżnienie dla Pana Andrzeja Toporowicza operatora centralki numeru ratowniczego 112 z uzasadnieniem --
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka