chotomow72
20.04.06, 11:27
witam,
Czas się przyznać: punkciki się uzbierały. Niedżo, ale zbyt wiele jeżdzę, by
ryzykować. Oczywiście mam excuse, ale ja nie o tym. Zapisałem się więc na
kurs, gdzie Policja szkoli i zdejmuje punkciki. W tej sprawie to mocno
interesowny byłem, wiec poszedłem oczywiście z przymusu i bez entuzjazmu.
i zaskoczenie, bo:
1. 5h szkolenia na Odlewniczej (Białołeka) minęło błyskawicznie i nie był to
czas zmarnowany, ludzie wokół (same piraty) też słuchali, nawet nie wysyłali
SMSów w trakcie,
2. Policja jest bardzo dobrze przygotowana, prowadzący to oficer w randze
Inspektora - genialny. Historie dość mroczne, ale widać tak ma być.
3. Nie ma mowy o prostym pouczaniu - materiały są dość drastyczne, ale mocno
praktyczne, przemawiające. Są symulacje, są fotki, są kompletne historie,
widać, że wypadek drogowy to nie króki incydent, ale początek prawdziwych
problemów,
4. Pacyfikacja słuchaczy, co to wiedzą lepiej od prowadzącego, jest robiona
gładko, elegancko i skutecznie,
5. Punktów mi ubyło, ale jeżdzę wolniej. Dałem się złapać na
przynętę "zdejmemy Ci punkty" i edukacja Policji została mi w głowie. Czy na
długo - zobaczymy. W kazdym razie Policji - brava.
Słuchajcie, 250 zł nie majątek, nawet jeśli nie musicie pójść na takie
szkolenia (jak ja), to warto pójść i zobaczyć. Otwiera zupełnie nową szufladę
w głowie kierowcy, nawet jeśli wydaje się nam, że jeździmy lepiej od innych.
w terminologii Allegro: polecam, wiarygdny Klient :)
pozdrawiam,
Marcin