ralphie
17.09.07, 22:58
Zaczerpnięte z innego forum... czyli totalny luz po ciężkim dniu...
Pozwolę sobie rozpocząć...
Co za dzień... nogi mi w pośladki wchodzą, śniadanie o 19.00 i
zaczynamy dzień :) Stolik pod oknem wolny, zasiadam. Pani ładna menu
zapominaczy pod nos podsuwa... Ten poproszę - mówię z uśmiechem...
po chwili go mam i sącząc powoli patrzę w pędzących za oknem... a
tu... tu czas biegnie swoim tempem... muzyczka przygrywa i światło
przytłumione, płomyki świec tańczą w rytm wychodzących i
wchodzących... i czuję, że nie czuję... ;)