Dodaj do ulubionych

trochę humoru

02.08.10, 15:32
Sprawozdawca - Witam państwa! Za chwile najciekawsza walka tegorocznego sezonu! ... patrzymy na ring ... na podglądzie widzimy, że zawodników jeszcze nie ma w ringu - mamy więc jeszcze chwilkę czasu! A oto nasi dzisiejsi eksperci... proszę państwa, a oto paczka kawy, pięć żyletek, skarpety męskie ...i proporczyk ... dla telewidza który trafnie wypytu... który trafnie wytypuje zwycięzcę dzisiejszego spotkania. Nagroda jest ufundowana przez Spółdzielnie Wielobranżową "Jasna Sprawa"...
Już widzę, że mamy obraz z hali - łączymy się więc z naszymi sprawozdawcami!...


- Halo! Dobry wieczór państwu! Niezwykle serdecznie witamy wszystkich miłośników mocnego uderzenia! Za chwilę najciekawsza walka tegorocznego sezonu.. stawka duża .. księgowy nie powiedział ile, ale pewnie jednak sporo! Patrzymy na ring! Zawodnicy już w swoich narożnikach! Jan Kneblik - ten przystojniejszy, z dwugarbnym nosem, trenuje, co z twarzy widać, co najmniej od pięciu lat! Jego przeciwnik - Wacław Drelich, pierwszorzędny materiał na boksera, jest młodym zawodnikiem, dwadzieścia dziewięć lat, za rok zdaje maturę! Czekamy na gong - oddaje głos koledze!
- Dziękuję za oddanie !
GONG!
Ruszyli!
Drelich błyskawicznie wyskakuje z narożnika, bije sierpem i poprawia prostym! Co za cep, proszę państwa! jaka precyzja! Ale taki cios jest zakazany! Gęba zresztą też! Nasz sektor intonuje "Sto lat!" - widocznie ktoś obchodzi imieniny! Nieważne .. patrzymy na ring! Teraz Kneblik idzie ostro lewą flanką, zapędza Drelicha do rogu i dwa piękne ciosy w korpus! Korpus wstaje i przy pomocy ordynansów opuszcza salę! Nieważne ... patrzymy na ring! Co za szlachetna walka! Jaka łomotanina! Sędzia dwoi się i troi zawodnikom w oczach! A oni walczą zażarcie! I nie tylko ... bo i za asygnaty, i za mieszkania i za pieniądze... nieważne! Publiczność śpiewa, część płacze - widocznie nie zna słów! Nieważne! Uwaga! Kneblik wygląda trochę na zmęczonego - nosem się podpiera - potem łokciami - ale to tylko sprytny kamuflaż, proszę państwa, bo już się zrywa i z finezyjnym zwodem wyprowadza prostego, nieskomplikowanego byka!!! Poezja!!! Przeciwnikowi po ciosie opadają ręce! I spodenki!!! Pachnie nokautem! Zresztą w ogóle strasznie tu czuć ! Siekierę można powiesić! Ale Drelich to twarda sztuka, widać, ze z niejednego pieca chleb jadł - taki spasiony jest, opiera się plecami o podłogę i kontroluje walkę, mimo iż nie jest mu to na rękę, przydeptaną zresztą przez sędziego!
... Tak jest proszę państwa! Teraz Kneblik w ataku lewym prostym, Drelich sprytnie odbija kolanem - ciekawe co mu odbił? - i sam przechodzi do natarcia! Ale Kneblik dzielnie się trzyma! Za liny! Oderwać go nie mona! Sędzia przerywa - po cholerę - krzywdy sobie nie zrobią! Teraz Drelich w ataku, bije szybką serię na górę i niespodziewany celny cios na dół!!! Jezus, Maria - w co celny ?!? Pod Kneblikiem wyginają się nogi! Cudem przetrzymuje kryzys i wypuszcza celną kontrę! Drelich rekontruje z jednoczesną blachą w czoło i - proszę państwa - sensacja!!! Kneblik na deskach!!! Czyli tak jak było wczoraj ustalone ! Koniec! Koniec proszę państwa!!!
... Tak jest! Koniec tego pięknego, sportowego widowiska, będącego ukoronowaniem pracy zawodników, trenerów, działaczy i wszystkich ludzi dobrej woli! Nieważne, proszę państwa, kto zwyciężył! Liczy się idea i wychowawcza rola tej pięknej dyscypliny! Patrzymy na mistrza - szczęśliwy, minęła czupurność, zostało szlachetne uczucie tępego zadowolenia! Popodbijane oczy promienieją! Na twarzy uśmiech! A gdzie zęby? Zresztą nieważne - pogryzie mu ktoś w razie czego - tylu tu przecież działaczy! Część publiczności bije brawo i porządkowych, część już pogoniła za sędzią - widocznie chcą mu podziękować! Piękny, sportowy gest ze strony publiczności! I tym gestem żegnamy się z państwem tradycyjnym - DO ZOBACZENIA I DO USŁYSZENIA PAŃSTWU!
Obserwuj wątek
    • 17lipiec1976 Re: trochę humoru 02.08.10, 15:41
      Dwaj turyści, siedzący przy dogasającym ognisku, rozglądają się z niepokojem dookoła.
      Turysta I - Uspokój się z tym Janosikiem! Przecież to legenda! Przeszłość! A ma nie być powrotu do przeszłości! Nie słyszałeś ?
      Turysta II - Słyszałem...
      Turysta I - Poza tym ten Janosik bogatym odbierał a biednym oddawał, jeszcze zasiłek byśmy od niego dostali!
      Turysta II - No nie wiem... przecież wszystkim się poprawiło... tak piszą...
      Turysta I - Mnie nie! Zresztą mam przy sobie zaświadczenie o zarobkach!
      Turysta II - Co z tego, że masz!? Nie wiadomo ile według niego trzeba zarabiać, żeby cię uznano za biednego. W wydziale finansowym nigdy nie byłeś ? Tam przy każdym biurku jakiś harnaś siedzi i w każdym bogatego widzi! (słychać trzask łamanej gałęzi) - O Boże! Co to było?! Słyszałeś ?!
      Turysta I - Uspokój się! Ale ci Passendorfer we łbie tymi telewizyjnymi odcinkami namieszał! Przecież to wszystko fikcja literacka!
      Turysta II - (drżącym głosem, pokazując palcem za plecy I-szego) Mmmmówisz ffffikcja ?!...
      I-szy odwraca się, z tyłu Janosik w pełnej zbójeckiej krasie.
      Janosik - Syćko oddawać! Portfele, walory, dolary! Wyskakiwać z galotów! Ino sybko i bez wrzasku!
      Turysta I - Panie Janosiku - coś pan ?! Przecież my biedni ludzie!
      Janosik - Biedni ? Jus jo swoje wiem! I nosa mom! Działka nad jeziorem je?!
      Turysta I - Jest... ale mała! I bez lokalizacji...!
      Janosik - Syćko jedno - ziemie mocie! Telewizor kolorowy je ?!
      Turysta I - Jest...
      Janosik - "Jowis"?
      Turysta I - Nie - "Rubin"!
      Janosik - Ale tyz kolorowy! I ciężsy! Lodówka, pralnica automatyczna i zestaw styreo pewnikiem tyz je?
      Turysta I - Też... ale to jest przecież normalne wyposażenie domu!
      Janosik - To dom tyz mocie?!
      Turysta I - Nie!!! Chciałem powiedzieć - normalne wyposażenie mieszkania!
      Janosik - Za mocnośta się przez minione parę lat na te zgnilizne zagraniczną zapatsyli! Co u nich normalne, to u nos tera nie! Powinniśta o tym wiedzieć!
      Turysta I - Skąd ?
      Janosik - No pseciez telewizjor mocie! Trza oglądać i będziecie wiedzieli co jest, cego nie mo, cego nie będzie tyz! Automobil mocie?!
      Turysta I - Nie mam! On ma!
      Turysta II - Nie - dopiero mam mieć!
      Janosik - Co? Pewnikiem w "Peweksie" wpłacone?
      Turysta II - Boże broń! Na asygnatę...
      Janosik - Syćko jedno! Jak ktoś mo asygnatę, to już na pewno źle ni mo! Chałupę mocie?!
      Turysta II - Nie. mieszkanie! Spółdzielcze!
      Turysta I - Ja też!
      Janosik - Tak myślałek..
      . Turysta II - No widzi pan, panie harnaś - my ubodzy ludzie!
      Janosik - Tak myślałek skąd wy na te opłaty za mieskania bierzecie, kiedy tak posły w górę? Ale jak takie cynse płacita to znacy ze gotówkę tyz mocie!
      Turysta I - O Boże...
      Janosik - Wasa kobita w sklepie mięsnym jesce robi?
      Turysta II - Tak! A skąd pan o tym wie?
      Janosik - Przecie godołem, ze swoje wiem! Manko było?
      Turysta II - Było... ale nic żonie nie udowodnili !
      Janosik - No, i piniędze w domu się ostały! Sami widzita, że na dzisiaj tośta kułaki! Oddawać walory, dolory, galoty! Syćko!
      • 17lipiec1976 Re: trochę humoru 02.08.10, 15:44
        Trzech Wczasowiczów w strojach plażowych, przy plażowym koszu. Niedaleko nich na kocu dwie dziewczyny, na które co chwilę zezuje Wczasowicz III-ci - z chusteczką do nosa na głowie powiązaną na rogach w supełki, w podkoszulce i kąpielówkach do kolan, wokół bioder ma dmuchane kółko, w ręku maskę pływacką, na nogach płetwy.
        Wczasowicz II - (patrząc zdegustowanym wzrokiem na III-ciego) - A coś ty się tak wystroił?
        Wczasowicz III - (obojętnie) - Idę wykonać nurka!
        Wczasowicz II - Co ty idziesz zrobić ?
        Wczasowicz I - A co ty się pytasz ? Przecież on chciał wykwintnie powiedzieć, że zamierza ogólnie wleźć do wody!
        Wczasowicz II - Co on, głupi ?
        Wczasowicz I - To swoją drogą, ale poza tym... (pokazuje głową na obie dziewczyny)... nie widzisz, że jest pod działaniem?...
        Wczasowicz III - (ostentacyjnie) - No - to idę!
        Wczasowicz II - (zaniepokojony do I-szego) - Słuchaj, a jak naprawdę pójdzie?
        Wczasowicz I - Spokojnie... (specjalnie głośno do II-giego) ...Ty pamiętasz, jak kiedyś na zakładowym pikniku Wierdziel też skakał do wody?!
        Wczasowicz II - Nie pamiętam...
        Wczasowicz I - (półgębkiem) - To sobie przypomnij, myśl trochę... (głośno) - Nie pamiętasz jaki był cyrk?!
        Wczasowicz II - (zrozumiawszy) - Pamię... no pewnie!
        Wczasowicz III - A po co on skakał?
        Wczasowicz II - Nie wiadomo, chyba zbyt obfite śniadanie na czczo mu zaszkodziło, nie?
        Wczasowicz I - Chyba tak, w każdym razie uparł się, że zrobi z kładki salto - też specjalnie dla pań!
        Wczasowicz III - I zrobił?
        Wczasowicz II - Pewnie - po takim śniadaniu!
        Wczasowicz III - I co?
        Wczasowicz I - Nic! Za pierwszym razem nie trafił do kładki, wywalił się, wytytłał - ale później już było lepiej...
        Wczasowicz III - Wyszło mu?
        Wczasowicz I - No, salto mu wyszło "w dechę", aż klasnęło, w locie kilka rzeczy też mu wyszło, gorzej, że on sam nie chciał wyjść!
        Wczasowicz III - Może się wstydził?
        Wczasowicz II - Możliwe! Cośmy się nawołali... - w końcu ktoś wskoczył i przymusem go wyciągnął z żywiołu!
        Wczasowicz III - To całe szczęście!
        Wczasowicz I - Jakie szczęście, kiedy Wierdziel nie chciał gadać...
        Wczasowicz II - Ani oddychać!
        Wczasowicz I - Tak. Tłumaczyliśmy mu jak człowiekowi, a ten nabrał wody w usta i ani słowa.
        Wczasowicz II - Właśnie, takie skoki to nie jest bezpieczna rzecz...
        Wczasowicz I - Zwłaszcza po śniadaniu...
        Wczasowicz III - Ale ja jeszcze nie jadłem!
        Wczasowicz II - Nooo, bez śniadania to jeszcze gorzej! Nie?
        Wczasowicz I - Oczywiście!
        Wczasowicz III - (patrząc na obu) - Aaaa - rozumiem... ale nie przestraszycie mnie! Idę!
        Wczasowicz II - O Boże - a ty potrafisz dać nurka?!
        Wczasowicz III - (patrząc na dziewczyny) - No pewnie! Każdego! Startowego czy ratunkowego wolisz?!
        Wczasowicz II - Odwal się! Portowego wolę. Przynajmniej pożyteczny - wraki wyciąga!...
        Wczasowicz III - Tak? A ile on wyciąga?
        Wczasowicz II - Z 15-20 tysięcy powinien miesięcznie wyciągnąć...
        Wczasowicz III - Ile wraków wyciąga?
        Wczasowicz II - Nie wiem. Jak małe wraki to pewnie dużo.
        Wczasowicz III - A jakie duże?
        Wczasowicz I - (do II-giego) - Przestań ty mu bełtać w mózgu. Przecież teraz nic nie tonie! Z tym poradziliśmy sobie już dawno. Poza tym małych wraków u nas już nie ma.
        Wczasowicz II - Ale były!
        Wczasowicz I - Dawniej może i były - ale od tego czasu przemysł stoczniowy się rozwinął. Teraz, kochany, są wielkie...
        Wczasowicz III - Wraki?
        Wczasowicz I - Jakie wraki?! Osiągnięcia!! Ty wiesz ile się u nas woduje?
        Wczasowicz III - Nie... a kto to wie?
        Wczasowicz I - Nieważne! Są tacy co wiedzą. Grunt, że się dużo woduje. Masowce się woduje, kontenerowce, drobnicowce...
        Wczasowicz III - A co się tym wozi?
        Wczasowicz I - Zależy gdzie, ale w ogóle to się wozi dużo.
        Wczasowicz II - No, czasami się nic nie wozi. Sam statek płynie!
        Wczasowicz III - Bez załogi?
        Wczasowicz II - Z załogą! Ale załoga potem wraca pociągiem.
        Wczasowicz III - I to się opłaca?
        Wczasowicz II - Nie bardzo... przecież koleje teraz drogie.
        Wczasowicz III - Nie rozumiem.
        Wczasowicz I - Słuchajcie, przestańcie wy się zajmować głupotami! Odpoczywajcie! Na wydmy sobie popatrzcie...
        Wczasowicz III - (patrząc na dziewczyny) - Ja cały czas patrzę... Ale naniesione!...
        Wczasowicz II - A co się tak dziwisz? Najlepiej naniesione wydmy są właśnie nad morzem.
        Wczasowicz III - Widzę... (rozanielony)... czego to natura nie stworzy... Boże kochany...
        Wczasowicz I - (zaniepokojony, rozglądając się) - Ty, o co tobie chodzi?!
        Wczasowicz III - O nic... tak ogólnie o dziwach natury na łonie przyrody mówię...
        Wczasowicz I - (lokalizując miejsce spojrzeń III-ciego) - Wiesz co? Uspokój się! Dofinansowanie na wczasy dostałeś?!
        Wczasowicz III - Dostałem... i co?
        Wczasowicz I - Jak - "co"?! Po to dostałeś, żebyś odpoczął i nabrał sił do dalszej efektywnej pracy, a nie żebyś marnował energię, a tym samym społeczne pieniądze. Nie stać nas na to!
        Wczasowicz III - Ale ja za te wczasy też płaciłem! I to więcej!...
        Wczasowicz I - I co z tego?
        Wczasowicz III - To za te swoje chyba mogę robić co mi się podoba?
        Wczasowicz I - Kochany! Jakby tak każdy za swoje pieniądze chciał robić to co mu się podoba, to ty wiesz co by było?!
        Wczasowicz III - Nie wiem...
        Wczasowicz I - Ale na szczęście inni wiedzą. I nie dopuszczą! I siedź spokojnie!... I absolutnie do wody!!
        Wczasowicz II - Właśnie!
        Wczasowicz I - A najlepiej połóż się i opalaj. Albo się zdrzemnij!...
        Układają się na piasku. Wczasowicz I-szy i II-gi leżą z zamkniętymi oczami. Po pewnym czasie.
        Wczasowicz II - (leniwie, nie otwierając oczu) - Ależ grzeje...
        Wczasowicz I - (szeptem, nie otwierając oczu) - Ciii... bo się Pikuś obudzi i znowu zacznie...
        Wczasowicz II - Rzeczywiście... ciii...
        Słychać głos Ratownika.
        Ratownik - Panowie są znajomymi wyłowionego?
        Wczasowicz I - (błyskawicznie otwierając oczy) - Co?! Jakiego wyłowionego?! Rany boskie!!
        Ratownik trzyma przewieszonego przez plecy Wczasowicza III-ciego, przedstawiającego obraz nędzy i rozpaczy: mokry, oblepiony piaskiem, w jednej płetwie, z maską pływacką na szyi.
        Wczasowicz I - (zrywając się) - Pikuś, co się stało?!
        Wczasowicz II - Pewnie jednak wykonał tego nurka!
        Wczasowicz III - (zmarnowanym głosem) - ...Nie zdążyłem... zepchnęli mnie...
        Wczasowicz I - Ja zwariuje! Przecież miałeś spać!!
        Wczasowicz III - Nie mogłem zasnąć...
        Wczasowicz I - O Boże!... (do Ratownika) - Panie, co to było?
        Ratownik - (flegmatycznie) - Normalnie było. Patrzymy - skoczył...
        Wczasowicz III - ...Zepchnęli mnie...
        Wczasowicz I - Zamknij się!
        Ratownik - ...Patrzymy - skoczył...
        Wczasowicz II - To dwa razy skakał?!
        Ratownik - Nie! Jeszcze raz zacząłem od początku...
        Wczasowicz I - Dobra! Patrzycie - skoczył - i co?!
        Ratownik - Patrzymy - nie wychodzi... patrzymy dalej - nie wychodzi...
        Wczasowicz II - Ależ wy macie nerwy!
        Ratownik - No to nie było na co patrzeć i się go wyciągnęło.
        Wczasowicz I - Całe szczęście! Dziękujemy panu - co się należy?
        Ratownik - Nic! Plaża strzeżona! Za gratis wyciągamy!
        Wczasowicz I - To świetnie... to jeszcze raz dziękujemy!
        Ratownik - (patrząc na III-ciego) - Nie ma przecież za co!
        Wczasowicz I - Wiemy... ale dziękujemy!... Ja zwariuje, dopiero drugi dzień jesteśmy na wczasach, a jeszcze tyle przed nami!!...
        Wczasowicz II - Właśnie!...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka