leziox
09.10.17, 15:43
Żyła sobie harpia stara
Zła, znudzona, rozwichrzona
Wciąż jej czegoś brakowało
Kto wie, może i ogona?
Rzekła więc: tak żyć się nie da
Trza dokopać z nudów komu
A że smutno w wieku zgreda
Wyleciała wściekła z domu
Rykła w domu starców srodze
Gdzie jej stare koleżanki
Właśnie gryzły się po nodze
Walcząc o stracone wianki
-Hola, panny, lećmy razem
W świat gdzie tyle przygód czeka
Podniecone jej rozkazem
Popędziły - do człowieka
Rozrabiały, tumaniły,
Wciąż tak dziobiąc szczebiocząco
Wrogów sobie narobiły
Aż zrobiło się gorąco
Gdy coś cichło, to skrzeczały
Bo i po co żyć w spokoju
Gryzły i upominały
Tkwiąc po kostki same w gnoju
Biedne harpie, przeoczyły
Iż niegroźne one wcale
Jeszcze głowę komuś zmyły
Skrzecząc jak wrona na skale
Śmiech wokoło wybuchł nagle
Śmiał się mały, duży, każdy
Harpie zjednoczone w diable
Miały dosyć takiej jazdy
Zniesmaczone, zrozpaczone
Iż świat ich już nie rozumie
Nikt nie słucha, nie zauważa
Zaginęły w drobiu tłumie
I gdy spojrzał ktoś za nimi
Spostrzegł że to nie są harpie
Tylko kury wciąż gdaczące
Które chcica ciągle szarpie.
THE END