diabollo 16.05.24, 18:45 wyborcza.pl/duzyformat/7,127290,30972319,kryminalny-watykan-papiez-franciszek-nakazal-wznowienie-sledztwa.html#S.MT-K.C-B.1-L.1.duzy Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
diabollo Re: Kryminalny Watykan 17.05.24, 07:00 Kryminalny Watykan. Papież Franciszek nakazał wznowienie śledztwa w sprawie potrójnego mordu w koszarach Gwardii Szwajcarskiej DUŻY FORMAT Marcin Wójcik Wątpię, czy po dwudziestu pięciu latach uda się dojść do faktycznego zabójcy i jego zleceniodawców. To wygląda na pozorowane ruchy papieża - rozmowa z Arkadiuszem Stempinem i Arturem Nowakiem, autorami książki "Kryminalna historia Watykanu". Naprawdę w grobie świętego Piotra nie ma świętego Piotra? Arkadiusz Stempin: – Wszystkie filologiczne i archeologiczne źródła przekonują nas o tym, że w krypcie nie ma Piotra, ponieważ nigdy nie było go w Rzymie. Ale żaden papież nie może obalić tego mitu, bo odebrałoby mu to legitymację do zarządzania Kościołem. Watykan potrzebuje obecności Piotra w krypcie, bo traciłby rację bytu argument, że papieskie zarządzanie jest geograficznie usankcjonowane w Rzymie. Artur Nowak: – Co roku Kościół zaprasza do grobu św. Piotra miliony pielgrzymów. Ci mogliby teraz oskarżyć organizatora o oszustwo. W każdej innej sytuacji ten, kto kłamałby, że ma prochy świętego, do których należy pielgrzymować, zostałby nazwany oszustem. Watykan zarabia grubą kasę na pielgrzymkach do nieistniejącego grobu, szczycąc się mianem „stolicy piotrowej". Skąd wiadomo, że w krypcie nie ma Piotra? AN: – W czasie drugiej wojny światowej poszukiwania szczątków apostoła rozpoczął Pius XII. Jego naukowcy przekopali watykańskie podziemia i doszli do wniosku, że zamiast szczątków Piotra spoczywają w nich wymieszane kości kobiet i mężczyzn, z dodatkiem kości koguta, świni i konia. Ale papież ogłosił, że znaleziono Piotra. W czasie wojny nikt tym się specjalnie nie przejął, nikt nie drążył, czy rzeczywiście to Piotr. Kolejne poszukiwania prochów podjął Paweł VI. Znalazł szkielet mężczyzny i uznał, że to musi być Piotr, choć nie miał żadnych dowodów. AS: – Kościół powinien zlecić wyjaśnienie tej zagadki niezależnym archeologom, żeby uciąć sprawę. Nie zrobi tego, będzie nadal udawał, że ma Piotra, bo to się opłaca. AN: – Tym sposobem historia Watykanu rozpoczyna się od wielkiego oszustwa, choć ono blednie przy tym, co się dzieje w kolejnych wiekach. Kryminalna historia pisze się niemal każdego dnia, bo w Watykanie rządzą seks, pieniądz, władza. Piszemy o całej palecie pedofilów, zoofilów, morderców i szaleńców, którzy mienią się sukcesorami apostolskimi. Która z kryminalnych historii poruszyła was najbardziej? AS: – To, co wydarzyło się za pontyfikatu Jana Pawła II, 4 maja 1998 roku. W koszarach Gwardii Szwajcarskiej doszło do potrójnego mordu. Zginęli nowo mianowany komendant gwardii Alosi Estermann, jego żona Gladys Romery i kapral Cedric Tornay. Ten ostatni miał zabić komendanta i jego żonę i po tym popełnił samobójstwo. Watykan już kilka godzin później oświadczył, że jedynym sprawcą jest kapral, który wpadł w furię, bo komendant nie przyznał mu odznaczenia, ponadto cierpiał na chorobę psychiczną, nowotwór mózgu i był uzależniony od narkotyków. Na mocy umowy międzynarodowej państwo watykańskie może poprosić prokuraturę włoską o pomoc w wyjaśnieniu spraw kryminalnych. Ale Watykan wolał szybko zamknąć sprawę. Watykańscy śledczy uznali, że kapral w przypływie szaleństwa zabił Estermanna, jego żonę i popełnił samobójstwo. Dziennikarze i matka domniemanego mordercy nie dali wiary tym wnioskom. AN: – Kapral Tornay pochodził ze Szwajcarii. Tam jego matka zabrała ciało i zleciła kolejną sekcję zwłok. Wykazała ona, że w głowie jej syna nie było zmian nowotworowych, a on sam nie żył, zanim zginął komendant Estermann. Niezależni eksperci stwierdzili także, że list pożegnalny nie został napisany jego ręką. I że miał dziewczynę, byli zakochani, planowali przyszłość, miał nagraną nową pracę. Nie zrobiłby takiego szaleństwa, tylko dlatego, że nie dostał durnego odznaczenia. Kto więc zabił? AS: – Warto dodać, że komendant gwardii jest jedną z czterech osób w Watykanie, która ma dostęp do tajnych akt. Są nimi: papież, sekretarz stanu, prezydent Gubernatoratu Państwa Miasta Watykańskiego i komendant gwardii. Jest jak szef amerykańskiego CIA, wie wszystko o wszystkich, ma wiedzę, która może zagrozić najwyższym dostojnikom watykańskim. CDN... Odpowiedz Link
diabollo Re: Kryminalny Watykan 17.05.24, 07:02 AN: – Tuż przed śmiercią komendant Estermann rozmawiał z przedstawicielem włoskiego wymiaru sprawiedliwości, że ma porażającą wiedzę na temat Opus Dei – sam komendant był członkiem Opus Dei. A jego żona, Wenezuelka, była współpracowniczką tajnych służb swojego kraju. Nie mówi się też głośno o tym, że gwardziści, którzy utrzymywali się z głodowych żołdów, oddawali się ochoczo za pieniądze jurnym hierarchom. Być może w grę wchodził jakiś szantaż. AS: – Papież Franciszek nakazał wznowienie śledztwa. Wątpię, czy po dwudziestu pięciu latach uda się dojść do faktycznego zabójcy i jego zleceniodawców. To wygląda na pozorowane ruchy papieża. Co mogło być powodem zabójstwa? AS: – Tego nie wiemy. Najprawdopodobniej w grę wchodzi usunięcie Estermanna, który za dużo wiedział. Także o nielegalnych transferach finansowych. O pieniądze chodzi także w przypadku zaginięcia Emanueli Orlandi. AS: – Była córką watykańskiego urzędnika, obywatelką Watykanu. Miała piętnaście lat, kiedy zaginęła 22 czerwca 1983 roku. Wyszła z lekcji muzyki, poszła na przystanek autobusowy i ślad po niej zaginął. AN: – Służby watykańskie próbowały obarczyć winą wujka Emanueli, ale rodzina wykazała jego niewinność. Watykan – mimo że nie poradził sobie ze sprawą – odmówił wsparcia ze strony prokuratury włoskiej, choć ta trzykrotnie proponowała wsparcie. Czy odmowa powodowana była strachem przed ujawnieniem porywaczy? AS: – W zeszłym roku papież nakazał swoim służbom wznowić śledztwo, ale również w tym przypadku jest małe prawdopodobieństwo, że dojdziemy do porywaczy i ich zleceniodawców. AN: – Hipotez jest kilka: była wykorzystywana seksualnie przez duchownego z bliskiego otoczenia Jana Pawła II i zamordowana; została wykorzystana seksualnie przez żandarmerię watykańską i zamordowana; uprowadzili ją zleceniodawcy Ali Agcy, który dokonał zamachu na Jana Pawła II i liczyli na wymianę Ali za Emanuelę; uprowadziła ją mafia i ta wersja jest dla mnie najbardziej prawdopodobna. Przez lata pojawiali się informatorzy, którzy wskazywali, gdzie leżą zwłoki dziewczyny. A to w grobie mafiosa Enrico De Pedisa, a to w krypcie arystokratek Carlotty Federiki Meklemburskiej i Sophie von Hohenlohe na cmentarzu przy bazylice św. Piotra. Ale po otwarciu grobów okazywało się, że nie ma w nich Emanueli Orlandi. AS: – Prawdopodobnie mafia porwała ją w zemście za swoje utopione depozyty w Banku Watykańskim. Trzeba było dokonać czegoś spektakularnego, by zmusić Watykan do zwrotu pieniędzy, więc mafiosi uprowadzili córkę wysokiego watykańskiego urzędnika, a kiedy Watykan nie oddał pieniędzy, zamordowali. AN: – Mówi się, że pieniądze mafii trafiły do Polski, do „Solidarności". Oczywiście my tu myśleliśmy, że pieniądze są od świętego Kościoła, że papież ze swojego dał, a nie, że wystawił mafiosów. Porwanie Orlandi działo się w czasie upadku Banku Watykańskiego, zarządzanego przez arcybiskupa Paula Marcinkusa. Ci, którzy stracili ulokowane pieniądze, dostali później od Kościoła 241 mln dolarów odszkodowania. W tym samym czasie zbankrutował Banco Ambrosiano, którego największym akcjonariuszem był właśnie Bank Watykański. Arcybiskup Marcinkus dobrze się znał z prezesem Ambrosiano, Roberto Calvim, który po upadku banku musiał uciekać do Londynu przed wymiarem sprawiedliwości i mafią. W czerwcu 1982 roku znaleziono go powieszonego pod jednym z londyńskich mostów, z cegłami w kieszeniach. Zginęła też jego sekretarka, wyskakując z okna. To nie były samobójstwa, tylko porachunki. A arcybiskup Marcinkus przez lata nie mógł wychylić nosa z Watykanu, bo włoska prokuratura wystawiła za nim list gończy i bał się mafii. W 1990 roku wrócił w rodzinne strony, do Arizony w USA, gdzie do śmierci pracował jako pobożny ksiądz. Zadbał o niego Jan Paweł II. Papież miał jakąś przedziwną słabość do ciemnych charakterów. To nie jedyny arcybiskup opisywany w waszej książce, który zgubił miliony. AN: – Tak, jest jeszcze kardynał Giovanni Becciu. W 2023 roku Trybunał Państwa Watykańskiego uznał go za winnego defraudacji i skazał na pięć i pół roku pozbawienia wolności. Nie siedzi, bo wniósł apelację. Oskarżył dziennikarzy i domagał się od nich 10 mln euro za to, że przez artykuły na pewno nie zostanie papieżem, bo ponoć miał taką szansę. Sąd go wyśmiał. Nawet ten pozew pokazuje, co mają w głowie ludzie, którzy są na szczycie Kościoła. CDN... Odpowiedz Link
diabollo Re: Kryminalny Watykan 17.05.24, 07:05 Kim jest kardynał Becciu? AS: – Zastępcą sekretarza w Sekretariacie Stanu Watykanu. Zainwestował w fundusz hedgingowy, który wiązał się z wysokim ryzykiem – przelał 1/3 środków dostępnych w tamtym czasie Sekretariatowi Stanu. Zainwestował w budowę apartamentowców w londyńskiej dzielnicy Chelsea. Przez jego decyzje Watykan stracił 250 mln dolarów. Ale to nie koniec. Miał także przelać 570 tysięcy euro na konto spółki swojej przyjaciółki Cecili Marogny – zwanej kardynałową – a pieniądze te miały być przeznaczone na uwolnienie porwanej zakonnicy w Afryce, co było zmyśloną historyjką. I jeszcze doprowadził do przelania 125 tysięcy euro do spółdzielni, której prezesem był jego brat, przez co wsparł rodzinny biznes watykańskimi pieniędzmi. AN: – Cecilia Marogny, przyjaciółka kardynała, znana była z wystawnego życia, bardzo drogich ubrań, torebek, butów, brylowała w najdroższych hotelach. Była oczkiem w głowie „niedoszłego papieża". Warto dodać, że do Sekretariatu Stanu trafiają pieniądze z darowizn wiernych z całego świata, między innymi tzw. świętopietrze. W Polsce świętopietrze, to ofiary zbierane na rzecz Watykanu już od czasów Mieszka I, teraz zbiera się je w kościołach w uroczystość świętych Piotra i Pawła. Becciu ze świętopietrza miał również inwestować w filmy, choćby „Rocketman" – biografię Eltona Johna. I jeszcze jedno. Śledczy natrafili na sensacyjny trop. Kardynał miał przelać 700 tys. euro oskarżycielom kardynała George Pella, żeby pogrążyć kardynała. Pellowi zarzucano molestowanie nieletnich w latach 90., oskarżyciele ujawnili się w 2017 roku. Pella skazano w pierwszej i drugiej instancji. Ale w 2020 siedmioosiowy skład Sądu Najwyższego Australii jednomyślnie oczyścił go z zarzutów i uniewinnił. Kardynał Becciu płacił mężczyznom, którzy oskarżali kardynała Pella? AN: – Nie bezpośrednio. Konflikt Becciu z Pellem wziął się stąd, że Pell był ministrem finansów Watykanu, jego informacje o działaniach Becciu doprowadziły do wewnętrznego śledztwa. Becciu z zemsty miał zniszczyć Pella i prawie mu się to udało. To nie wyjątek, takie wojny w kurii o pływy w Watykanie to norma. Pell zmarł w 2023 roku. Giovanni Becciu nadal jest kardynałem. Nie może tylko brać udziału w konklawe. Franciszek, już po oskarżeniach, darzył go dużym zaufaniem i sympatią. Sprawa w drugiej instancji potrwa lata. Becciu ma siedemdziesiąt pięć lat. Zabójstwo komendanta Estermanna, zniknięcie piętnastoletniej Orlandi, bankructwo Banku Watykańskiego, to sprawy, które działy się za pontyfikatu Jana Pawła II. Obciążają Wojtyłę czy tylko jego administrację? AN: – Przestańmy w końcu robić z Jana Pawła II upośledzonego papieża, przed którym wszystko ukrywał zły Stanisław Dziwisz. To mit wymyślony przez ludzi, którzy zbudowali swój autorytet na tym, że mieli związki z papieżem. Pewnie, że to wszystko obciąża Wojtyłę. Pozostawił finanse Watykanu w rękach człowieka, który układał się z bezwzględnymi mafiosami i malwersantami, brał pieniądze od Opus Dei i Legionistów Chrystusa – zgromadzenia założonego przez przestępcę seksualnego, pedofila Marciala Maciela Degollado. Czym były te organizacje i ich założyciele, wiadomo było od lat. A jednocześnie Jan Paweł II walczył z antykoncepcją w Afryce, przez jej brak umarły w męczarniach miliony ludzi. Osobiście odpowiada za wymarsz z Kościoła katolickiego mieszkańców Europy Zachodniej. Zbyt wcześnie zrobiono z niego świętego. AS: – Okazuje się, że wcale nie było spontanicznym wołanie na Placu Świętego Piotra „Santo Subito". A tylko spontaniczność wiernych mogła być przesłanką do uproszczonej procedury beatyfikacyjnej. Przypomnijmy, że od śmierci kandydata na ołtarze powinno minąć co najmniej pięć lat, by rozpocząć proces beatyfikacyjny. W przypadku Jana Pawła II procedurę uruchomiono zaraz po śmierci. To znaczy, że ktoś tych ludzi namówił, żeby na Placu Świętego Piotra wołali „Santo Subito!"? AS: – Tak twierdzi nie kto inny, jak ojciec Peter Gumpel, który w Kongregacji ds. Kanonizacji zjadł sobie zęby, przepracował tam wiele lat, jako sędzia śledczy brał udział w osiemdziesięciu procesach kanonizacyjnych, a w 2005 roku dysponował w tej materii największym doświadczeniem w Watykanie. To on skrytykował „ustawki" chórów na Placu św. Piotra w dniu pogrzebu Jana Pawła II, domagające się natychmiastowej beatyfikacji. Były to grupy z Polski, z przygotowanymi wcześniej identycznymi transparentami, z hasłami „Santo Subito". Zaprzecza to spontanicznemu wołaniu ludzi na Placu św. Piotra, jak przewiduje uproszczona procedura. CDN... Odpowiedz Link
diabollo Re: Kryminalny Watykan 17.05.24, 07:07 AN: – Przypomnijmy, że za Jana Pawła II mamy do czynienia z największą w historii Kościoła produkcją świętych. Żaden papież tylu nie wyniósł na ołtarze. I przypomnijmy, że tylko etap diecezjalny procesu beatyfikacyjnego kosztuje 50 tys. dolarów. Tyle na początku macierzysta diecezja kandydata na świętego musi wpłacić do Watykanu. Im więcej świętych, tym więcej pieniędzy w Watykanie. To zbyt daleko idąca teza. Krzywdząca jest także dla tych świętych, którzy wykazali się heroizmem, oddając życie za innych. Beatyfikacja i kanonizacja to jakaś forma uczczenia ich pamięci. AN: – Krótko po elekcji Franciszek nakazał, by natychmiast zablokować blisko czterysta kont w Banku Watykańskim. Także tych, które należały do postulatorów w procesach beatyfikacyjnych i kanonizacyjnych, czyli prawników upoważnionych przez Stolicę Apostolską do pomyślnego zakończenia sprawy. Autorzy książek śledczych, Gianluigi Nuzzi i Emiliano Fittipaldi, śledzili skandaliczne koszty procesów kanonizacyjnych i beatyfikacyjnych, wokół których kwitł lukratywny biznes. Za czasów polskiego papieża pieczę nad finansami sprawowali postulatorzy. To oni pozyskiwali pieniądze na prowadzenie procesów beatyfikacyjnych. Nikt jednak nie kontrolował, jak rozliczali się ze swoich budżetów. Ani nie patrzył im na ręce, gdy brali łapówki w celu pilotowania czy przyspieszenia procesów. Watykan wyłania się z waszej książki jako struktura przestępcza. Kościół czeka głęboka reforma? A może delegalizacja, skoro to instytucja o silnych cechach przestępczych, jak piszecie. AS: – Formalnie nie ma klucza, by dokonać delegalizacji Kościoła. Można to zrobić subiektywnie, w naszych oczach, i to się dzieje. Kościół traci wiarygodność, w tempie zjazdu po równi pochyłej. W Polsce należałoby – wzorem Francji w 1905 roku – definitywnie oddzielić Kościół od państwa. Takie zapowiedzi padały przed ostatnimi wyborami parlamentarnymi. AN: – Mamy do czynienia ze zorganizowanym sposobem popełniania przestępstw, krycia przestępców, prania brudnych pieniędzy. W procedery te zaangażowani są biskupi, finansiści. Każda organizacja przestępcza musi zostać rozliczona. Ma być równość wobec prawa. Problem polega na tym, że Kościół nie przestrzega żadnego prawa. Tu nie ma niezawisłego wymiaru sprawiedliwości, polityki informacyjnej, kontroli wiernych nad hierarchami. W ostatecznym rozrachunku sądem, rządcą i egzegetą Słowa Bożego jest kasta kapłańska, która jak trafnie wskazał profesor Ireneusz Ziemiński, nie tyle czci Boga, ile siebie. To czysty klerykalizm. Franciszek pozornie z tym walczy. AS: – Dla mnie Franciszek jest niewypałem kurii rzymskiej, która próbowała wybrać watykańskiego żółtodzioba. Franciszek dokończył weryfikację kont watykańskich i osusza bagno pedofilii w Kościele, ale nie jest w stanie zweryfikować najistotniejszego elementu tej sprężyny, która nakręca zegar watykański. To swoista watykańska przestępczo-kleryklana subkultura, silnie sprzężona z polityczną kulturą Włoch. Od pontyfikatu Pawła VI silnie ujawnia swoje patologiczne oblicze. Czy Kościół jest instytucją przestępczą? Posłużę się odpowiedzią niemieckiego dziennikarza Hansa Jakuba Stehle, korespondenta „Frankfurter Allgemeine Zeitung" na II Soborze Watykańskim. Będąc w sercu Kościoła, odpowiedział na pana pytanie, zadane sześćdziesiąt lat później: „Kościół ma silne nerwy i nie boi się grzechu". * Książka „Kryminalna historia Watykanu" Artura Nowaka i Arkadiusza Stempina jest już dostępna w księgarniach stacjonarnych i online. Tutaj zamówisz ją na Empik.com, a klikając w ten link w Kulturalnym sklepie. E-book i audiobook znajdziesz na Publio.pl. Odpowiedz Link