Dodaj do ulubionych

W Kościele działała "homoseksualna mafia"?

14.08.25, 07:11
W Kościele działała "homoseksualna mafia"? Może coś w tym jest, sądząc po decyzji Leona IX
Magazyn Wyborczej

Sebastian Słowiński

Homoseksualizm podważał średniowieczną koncepcję seksu, czyli podział na stronę aktywną i pasywną. Oto bowiem mężczyzna stawał się pasywny.
Czytając twoją książkę "Mury Sodomy", mam poczucie, że korzenie współczesnej, nowoczesnej homofobii sięgają głęboko do wieków średnich, że jest to po prostu produkt Kościoła katolickiego. Czy tak jest? Kto wynalazł homofobię?
Krzysztof Skwierczyński*: Nikt na łonie Kościoła katolickiego nie wymyślił homofobii, czegoś takiego jak homofobia w ogóle nie było. Musimy pamiętać, że czym innym jest biologicznie pojęty seks, a czym innym pewna kulturowa tożsamość związana z homoseksualnością.

Dopiero od XX wieku, i to od pontyfikatu Benedykta XVI, Kościół oficjalnie wyklucza z kapłaństwa osoby, które mają tożsamość homoseksualną. To jest bardzo poważna różnica. Chodzi już o nie uprawianie homoseksualnego seksu, ale o wyeliminowanie z Kościoła ludzi o określonej tożsamości, nawet jeśli żyją w czystości.

Skąd w Kościele potrzeba eliminacji ze stanu kapłańskiego osób homoseksualnych?

- Nie wiem, to już pytanie do świętej czy nieświętej pamięci Benedykta XVI. Oczywiście wynika to, jak sądzę, ze sprzeniewierzenia się poleceniu "idźcie i rozmnażajcie się" i temu, że średniowieczna koncepcja seksu, do dziś w pewnym sensie obecna, zakładała istnienie strony aktywnej i pasywnej. Homoseksualizm na gruncie tej koncepcji w pewnym sensie był czy jest nadal wywrotowy, bo podważa ten podział. Oto bowiem mężczyzna staje się pasywny. Przestaje być mężczyzną, ale nie jest kobietą. Świat, który jest nieuporządkowany, budzi strach i niepokój. Wydaje mi się, już na marginesie moich badań, że homofobia jest po prostu lękiem przed światem, gdzie zasady można ułożyć samemu.

Wróćmy do homofobii Kościoła.
- Przy różnych okazjach proszę studentów, aby wyobrazili sobie kogoś, kto nigdy nie był np. w Tunezji czy Maroku i jedzie tam na wycieczkę. Wraca i powiada, że społeczność LGBT ma się tam świetnie, bo chłopcy całują się i chodzą razem za ręce. A wcale tak nie jest przecież. To pozory i powierzchowność, bo stosunki społeczne są tam po prostu inne. Tą analogią zwracam studentom uwagę, że czymś podobnym byłoby powiedzenie o średniowieczu, że jest homofobiczne.

Bardzo często podobne wrażenie jak ów nieprzygotowany turysta może odnieść ktoś, kto zaczyna czytać źródła średniowieczne i wydaje sądy dotyczące homofobii albo życia "gejowskiego". Średniowiecze nie jest "homofobiczne". Jeśli chcielibyśmy mówić o homofobii, musielibyśmy udowodnić, że traktowano homoseksualność jako tożsamość, a to niemożliwe. W średniowieczu czyny homoseksualne nazywane były czynami sodomickimi, do których zaliczano wszystkie zachowania seksualne pozamałżeńskie, nieprowadzące do poczęcia.

Do XI wieku sodomią było współżycie ze zwierzętami, pomiędzy niezamężnymi czy nawet z własną żoną w nieodpowiedniej pozycji! Nie chodziło nawet o to, że musiałby to być seks analny, ale na przykład sytuacja, w której kobieta jest na górze, a mężczyzna leży. To kwestionowało średniowieczne rozumienie seksu, wedle którego chodzi nie o współżycie między dwiema osobami, lecz akt jednoosobowy, czynność, którą mężczyzna sprawia kobiecie. Do XI wieku seks z mężczyzną był grzechem, ale z uwagi na „marnowanie nasienia", a nie dlatego, że było to jakoś bardziej niemoralne niż seks heteroseksualny.


XI wiek to cezura?
- Wtedy naprawdę zaczęło się wszystko, co nas otacza, ukształtował się świat, w którym dziś żyjemy. Weźmy choćby banalne rozróżnienie terytorium na wieś czy miasto, przejście z szeroko pojętej kultury oralnej do kultury pisma. Wtedy powstają uniwersytety, formuje się Kościół, który dziś znamy, a Piotr Damiani jest współautorem dekretu o wyborze papieża, który zmieniony pod pewnymi względami przetrwał do dzisiaj. To Damiani wymyślił, że kolegium kardynałów wybiera papieża. Wierzący Polak katolik sądzi, że kult Najświętszej Maryi Panny jest równie stary co przyjęcie Chrztu przez Polskę, a to nieprawda, bo kult ten narodził się właśnie w wieku XI.

I wiekiem XI zajmujesz się ty, głównie za sprawą właśnie osoby Piotra Damianiego i jego traktatu "Księga gomory".
- Dopiero wtedy możemy mówić o homofobii, bo wtedy uznano, że istnieje coś takiego jak tożsamość seksualna. Natomiast Piotr Damiani, pierwszy doktor Kościoła, który podjął się walki z sodomią w ramach Kościoła katolickiego, wyodrębnił pewną kategorię grzechu, którą nazwał sodomią.

Za sprawą jego traktatu sodomia faktycznie zawężyła się do homoseksualnych stosunków między mężczyznami. Zwracam uwagę, że chodziło mu nie o to, że grzechem jest samo współżycie między mężczyznami, lecz o to, że dochodzi do tego pomiędzy ludźmi Kościoła. W tym sensie Damiani nie miał metafizycznego problemu z homoseksualnymi relacjami, one były wówczas grzeszne, ale z uwagi na ogólny stosunek Kościoła do seksu nie wiązało się to specjalnie z tożsamością współżyjących osób. Homoseksualizm był dla niego, a w związku z tym później także dla całego Kościoła, bo Damiani w pewnym sensie współtworzył jego współczesną doktrynę dotyczącą seksu, grzechem takim jak każdy inny.

Jak każdy inny?

CDN...
Obserwuj wątek
    • diabollo Re: W Kościele działała "homoseksualna mafia"? 14.08.25, 07:14
      - Nie był to żaden specjalnie ciężki grzech. Damiani w jednym ze swoich listów, którego tematem jest ćwiczenie pamięci, by podczas spowiedzi nie zapomnieć o żadnych grzechu, przytacza pewną historię. Pewna kobieta w dniu Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny weszła do kościoła NMP i tam spotkała swoją ciotkę Marozję. Ale że ciotka nie żyła, więc tak naprawdę spotkała jej ducha, z którym zaczęła rozmawiać.

      Z duchem?
      - Dopiero pod koniec XII wieku Kościół zaczyna wymyślać czyściec, czyli miejsce, gdzie dusze nie są ani potępione, ani zbawione, i pozostają w oczekiwaniu na oczyszczenia. Do XII wieku te dusze przebywały w nieokreślonym świecie, stąd tego typu historie przywoływane przez teologów nie były niczym dziwnym. Tak czy inaczej ciotka Marozja opowiada dziewczynie, że Maria się nad nią zlitowała i ją zbawiła. Chodzi o to, że owa ciotka za życia swawoliła z inną kobietą i zapomniała się z tego wyspowiadać. Zapomniała o tym jednym grzechu i to był powód braku zbawienia. To pokazuje pewien pobłażliwy stosunek do grzechu kobiecej sodomii, bo nie o kaliber grzechu chodziło, ale to, że się go nie pamięta.

      A gdyby Marozja była mężczyzną, to trudniej byłoby jej uzyskać zbawienie?
      - Podwójnie "tak". Grzechy sodomickie mężczyzn były surowiej oceniane, przede wszystkim chodziło o fakt, że to wyłącznie mężczyźni mogą być kapłanami i dotykać ciała Chrystusa, a więc go bezcześcić.

      Damiani i w ogóle doktryna Kościoła katolickiego przykładają mniejszą wagę do kobiet. Ich prawie nie ma w opowieści o średniowiecznej seksualności. Dlaczego?
      - W tekście "Podwójnie niewidoczne" traktującym o lesbijskiej miłości w średniowieczu autorka Jacqueline Murray tłumaczy, że przede wszystkim jest bardzo mało takich historii w źródłach. Po prostu niewiele o tym wiemy. A dlaczego? Bo o średniowiecznej rzeczywistości piszą prawie wyłącznie mężczyźni i w dużej mierze są to duchowni. Pamiętajmy jednak, że gdy dziś mówimy o wzajemnym pożądaniu kobiet, w średniowieczu byłoby to niepojęte. Kobiety nie mogą się pożądać i ich relacje seksualne mogą być tłumaczone co najwyżej nieobecnością mężczyzny. Kochanki substytuują sobie mężczyznę.

      W średniowiecznych penitencjałach znajdujemy bardzo szczegółowe pytania, które duchowni zadają kobietom w trakcie spowiedzi. Dotyczą tego, w jaki sposób kobiety się zaspokajają czy na przykład przy użyciu zabawki przypominającej męskiego członka. Poza wyobrażeniem jest pożądanie się osób tej samej płci.

      Marginalizacja kobiet w tej opowieści wynika także ze społecznej marginalizacji. Ale może należy pytać nie o to, dlaczego miłość lesbijska jest tak mało widoczna w średniowieczu, ale o to, dlaczego miłość homoseksualna mężczyzn jest tak bardzo widoczna. Kobieta nie uczestniczyła w eucharystii, a więc nie mogła sodomizować Chrystusa.

      Kościół katolicki tym się różni od starożytności grecko-rzymskiej, że jak tylko się ukształtował, od razu wprowadził osobną etykę seksualną. W tej myśli stosunek seksualny, jakikolwiek by był, jest czystym złem, pozostaje czymś grzesznym nawet w ramach małżeństwa. Oczywiście w takich ramach tolerowano to, ażeby wypełnić przykazanie "idźcie i rozmnażajcie się", ale nawet po takim stosunku seksualnym należało się wyspowiadać.

      Skąd w Kościele, ale też w myśli teologicznej, taka silna niechęć do seksu?

      - Chrześcijaństwo przesiąknęło do szpiku kości manicheizmem, ideą, że to, co duchowe, jest boskie, a wszystko to, co cielesne, jest demoniczne i złe.
      Kościół potrzebował ponad tysiąca lat, aby się z tego wyzwolić. Dopiero w XI-XII wieku Kościół zaczął dostrzegać możliwość, że Bóg stworzył także przyjemność z seksu, a więc nie należy się jej bać. Chrześcijaństwo skupiło się zatem na dwóch najpotężniejszych ludzkich popędach: zaspokojeniu głodu i potrzeb seksualnych. Etyka, która stworzył Kościół, skupia się na ciele i popędach, na ich ograniczeniu. Uważano nawet, że jak człowiek zbytnio się obje i opije, to jest tak rozleniwiony, że zaczyna folgować swoim seksualnym popędom. Dlatego Kościół pozwala realizować popęd seksualny tylko i wyłącznie w małżeństwie.

      Bardzo łatwo, myśląc o średniowieczu, jest wziąć nasze kategorie i ślepo je do tej epoki przyłożyć. A to nie takie proste, choć świat wieków średnich jest niezwykle dualistyczny. Bo oto mamy Boga i diabła, dobro i zło, jasność i ciemność czy w końcu duszę i ciało, a na gruncie seksu stronę aktywną i pasywną, czyli mężczyznę i kobietę. Wróćmy do manicheizmu i celibatu. Przed Damianim wszystko, co odbywa się poza małżeństwem, a w małżeństwie np. pozycja na pieska, jest nazywane sodomią, a potem zaczyna wprowadzać się celibat. Wymaga się od kapłanów utrzymania czystości, odrzucenia żon i konkubin. Jednocześnie dopiero w XI wieku wygrywa koncepcja tego, czym jest eucharystia, a mianowicie, że w jej czasie pojawiają się realne ciało i krew Chrystusa. To właśnie dlatego kapłan nie może mieć kontaktu z kobietą, gdyż, mając bezpośrednio kontakt z ciałem Chrystusa, może go bezcześcić. Damiani dodaje tu rzecz następującą: skoro seks z kobietą prowadzi do zbezczeszczenia ciała Chrystusa, to tym bardziej prowadzą do tego niezgodne z naturą czyny homoseksualne.

      I w tym kontekście celibatu Kościół zaczyna rozważać szczególnie stosunki homoseksualne.
      - Nie tyle Kościół, ile Damiani, ponieważ Kościół miał ogromna tolerancję dla, mówiąc językiem średniowiecza, sodomii wśród kapłanów. Pamiętajmy, że celibat nie sankcjonował stosunków homoseksualnych, a sądząc ze źródeł, był niezwykle popularny wśród ludzi Kościoła. Piotr Damiani zabrał głos, piętnując sodomię wśród kleru nie dlatego, że uważał to za jakiś osobny, wielki grzech, lecz dlatego, że widział hipokryzję w tym, że wprowadza się czystość pod postacią celibatu, a toleruje stosunki homoseksualne.

      Dlaczego przymykano oczy na seks między mężczyznami, a nie sankcjonowano seksu heteroseksualnego?
      - Damiani swój traktat dedykował Leonowi IX i poprosił papieża, aby wydał zarządzenie, że każdy, kto uprawia sodomię, będzie wyrzucony z szeregów kleru. To, że papież to zignorował, pozwoliło wielu współczesnym historykom myślącym ahistorycznie, czyli poza konkretnym kontekstem historycznym, na wysnucie tezy, że wtedy w Kościele działała "homoseksualna mafia" polegająca na wzajemnym ukrywaniu i rozgrzeszaniu grzechu sodomii między klerykami. Wydaje mi się, że to nadużycie, ale coś w tym jest, skoro Leon IX zagroził ekskomuniką Damianiemu za dalsze głoszenie swoich tez.

      CDN...
      • diabollo Re: W Kościele działała "homoseksualna mafia& 14.08.25, 07:16
        W XI i późniejszych wiekach współżycie z kobietą było bardzo surowo karane. Gdy wprowadzano celibat, kobiety, które wcześniej były przecież legalnymi żonami, musiały opuścić diecezję, w której mąż pełnił posługę. Dzieci przestawały być legalnymi dziećmi. Faktycznie karano za stosunki heteroseksualne, choć najciężej dotknięte tymi zmianami były kobiety i dzieci. Tymczasem karami nie były obciążane zachowania homoseksualne.

        No właśnie, czemu?
        - Jeśli kapłan ma żonę i dzieci, to pomniejsza tym samym majątek Kościoła, bo musi na nie łożyć. W przypadku relacji homoseksualnych takie ryzyko nie wchodzi w rachubę, dlatego może być bardziej tolerowane.

        W swojej książce wspominasz pierwszą odnotowaną karę śmierci za homoseksualność. I tu właśnie, jak zauważasz, nie chodzi o żadną metafizykę czy moralność. To była sprawa polityczna.
        - W 1293 roku stracono Adenolfa IV, hrabiego Acerry, i z tego, co wiemy, zarzut zachowań sodomickich był wyłącznie pretekstem. Homofobia czy wykorzystanie zarzutu o zachowania homoseksualne jako inwektywy w średniowieczu były dokładnie takie same jak dziś. Chodzi nie o rzeczywiste czyny homoseksualne, ale o odwoływanie się do opinii publicznej i próby zdyskredytowania kogoś. Nieważne, czy do czynów dochodziło czy nie. To było bardzo popularne i, owszem, miało charakter polityczny.

        Pamiętajmy o tym, że to jest mechanizm związany z kształtowaniem się Europy przez negatywne określenie. Zamiast określać, kim jesteśmy my, chrześcijanie i Europejczycy, określano, kto nami nie jest. Wyznaczono zewnętrzne granice: muzułmanie, żydzi, sodomici i innego rodzaju heterycy. Ich się wyklucza i społeczeństwo staje się zamknięte i represyjne.

        Chciałbym podkreślić jednakże, że pojawiają się obecnie w przestrzeni publicznej epitety związane ze średniowieczem: że nie chcemy żyć w średniowieczu, że mamy do czynienia ze średniowiecznym prawem itp. To niesprawiedliwe i nawet głupie. Średniowiecze to są wieki jasne, a nie ciemne. W średniowieczu nie palono osób homoseksualnych i czarownic, to czasy nowożytne, oświecone doprowadziły do takich prześladowań. W średniowieczu uważano, że jeśli życie kobiety w ciąży jest zagrożone, to dopuszcza się jej przerwanie. Średniowiecze było epoką o wiele lepszą i bardziej humanistyczną niż czasy nowożytne. To właśnie średniowiecze ukształtowało piękną ideę indywidualności człowieka.

        Próbujesz średniowiecze zrozumieć, dlatego w odniesieniu do tej epoki i jej kultury używasz historycznego terminu sodomia. Pokazujesz w sumie, że nowoczesna homofobia ma korzenie w średniowieczu, ale jej zinstytucjonalizowana forma jest czymś skrajnie różnym od zwalczania sodomii.
        - Wiele osób sądzi, że albo uprawiam katolicką propagandę, albo jestem wojującym antyklerykałem. W pewnym sensie taka podwójna recenzja moich badań w pełni mnie zadowala, ponieważ nie można jej zaszufladkować. Natomiast przypomina mi się anegdota, gdy w ramach jakiegoś gejowskiego festiwalu w związku z moją książką zaprosił mnie na spotkanie Robert Biedroń. Oczywiście się zgodziłem i było mi miło, ale po kilku dniach zadzwonił i odwołał spotkanie, bo uznał, że moja książka jest homofobiczna. To największy komplement, że z jednej strony znany mi ksiądz profesor uważa, że atakuję Kościół katolicki, a Robert Biedroń sądzi, że jestem w swoich badaniach homofobiczny. Ja po prostu staram się sumiennie przedstawić świat średniowiecznych ludzi jak najuczciwszą fotografię tamtych czasów.

        A ta fotografia pozwala ci patrzeć jakoś inaczej na dzisiejszy Kościół?

        CDN...
        • diabollo Re: W Kościele działała "homoseksualna mafia& 14.08.25, 07:17
          - Znając mechanizmy instytucji i kultury kościelnej średniowiecza, mogę lepiej zrozumieć Kościół współczesny. Próbowałem pokazać, że dziś mamy do czynienia z czymś, co ukształtowało się w wieku XI. Jako badacz nie chcę krytykować Kościoła, ponieważ głęboko wierzę w to, że można obiektywnie podchodzić do źródeł. Natomiast jako obywatel i człowiek, żyjąc tu i teraz, też mogę krytykować otaczającą mnie rzeczywistość, ale nie mieszam tego z moimi badaniami. Wyciąganie wniosków i krytykę pozostawiam czytelnikom.

          Redagował Andrzej Kulasek

          *Krzysztof Skwierczyński (ur. w 1971 r.) - profesor UW, historyk, mediewista. Prodziekan Wydziału Nauk o Kulturze i Sztuce. Jego zainteresowania badawcze koncentrują się wokół historii społecznej średniowiecza, historii średniowiecznego Kościoła oraz seksualności wieków średnich. Zajmuje się także wpływami chrześcijańskiego Zachodu na kulturę Polski wczesnopiastowskiej.

          wyborcza.pl/magazyn/7,124059,32140309,w-kosciele-dzialala-homoseksualna-mafia-moze-cos-w-tym-jest.html#s=S.index-K.C-B.1-L.3.duzy
    • grzespelc Re: W Kościele działała "homoseksualna mafia"? 15.08.25, 12:49
      Tytuł jest homofobiczny. Cały kościół to mafia, a nie tylko stronnictwo gejowskie, o ile takie jest.
      • diabollo Re: W Kościele działała "homoseksualna mafia& 17.08.25, 09:08
        Czcigodny Grzespelcu, nie możesz być zbyt surowy dla naszej polskiej, ćwierćinteligentnej inteligencji i klasy średniej, która w ogromnym strachu i pośligu 300 lat stawa niezwykle ostrożne pierwsze kroczki w stronę Oświecenia.

        Nie możemy wymagać zbyt wiele.

        Kłaniam się nisko.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka