12.08.05, 21:55
Melduję się posłusznie,bo jak zauważyłam moja wycieczka wzbudza niemałe
emocje i obawy.Spokojnie,cała i zdrowa obwiana stepowym wiatrem wracam,ale
póki co trzeba odespać ukraińskie zwiedzanie,więc tylko się witam i czmycham
do spania,papa!
Obserwuj wątek
    • lajkonik521 Re: No nareszcie! 12.08.05, 22:13
      Witaneczko. I neprzeszkadzanko w spanku.
      Lajkonik

      PS. Krócióteczko tylko, ze bez Gusi_gęgawej forumeczek by zdechł łaskawy był
      (tak wyprzedzajaco mówię tylko, z podjętego obowiązkeczku, choć wpędziła mnie
      była uprzejma w drugie piwko swoimi drażniącymi opowieściami o smakołykach
      pabianickich).
    • lajkonik521 Koniec tego dobrego 14.08.05, 21:01
      No dobra, chyba już sylwinka odespała tę przyjaźń polsko-ukraińską.
      Czekamy na jakąś relację.
      Sam jestem ciekaw Lwowa, bo Kijów zaliczyłem (tu te Pieczarskie Ławry).
      Niewiele co prawda pamiętam, bo musieliśmy znaleźć uznanie w oczach ukraińskich
      gospodarzy - przy pożegnaniu usilnie trzymali się powietrza, wzrok na
      nieskończoność i pamięć na zero. Podziwiali szczerze nasz zachodnio-słowiański
      metabolizm. Z odniesionych uszczerbków wylizywałem się chyba z tydzień. Wyjazd
      był najpewniej skuteczny, bo nastąpiła ta rewolucja. Więc myślę, ze sylwinka
      nie miała juz takiego trudnego zadania i zbytniego uszczerbku w postawie nie
      musiała doznawać.
      Czekamy.
      Lajkonik
      panta rei - wszystko w plynie
      • sylwinka6 Relacja relacją... 15.08.05, 20:04
        No cóż,jesli ktokolwiek ma chęć usłyszeć coś o Lwowie,to poproszę maila
        napisać.Lajkoniku,tobie juz wysłałam kilka słów na ten temat,jeśli chcesz
        więcej -musisz poczekac,az ochłonę i poukładam wszystkie informacje.Powiem
        tylko,ze organizmu nie przemęczałam tak,jak to pewnie masz na mysli,natomiast w
        pewnym momencie ukraiński mój kolega stwierdził "to już za dużo nawet dla
        Ukraińca":)Czyli bronilismy honoru Polski z sukcesem.Rewolucja we Lwowie jak
        wiemy spotkała się z poparciem 90% ,więc nawet nie musielismy przekonywac
        oponentów.Vivat przyjaźń polsko-ukraińska!!!
    • sylwinka6 Re: Powrót:) 16.08.05, 17:59
      Z ciekawostek,przypomniałam sobie,że na lwowskiej ulicy stoją zgrabne
      saturatorki-bez pana czy pani obsługującego,za to ze szklanicą przytwierdzoną
      łańcuszkiem.Można wybrać smak kiwi soczku....Oczywiście,marzeniem ściętej głowy
      jest żądanie płukania szklanki po użyciu;) Dysponuję fotografią tegoż
      urządzenia i relacjami świadków,jesliby ktoś nie wierzył.
      • lajkonik521 Niezła musiała byc zabawa... 17.08.05, 19:17
        sylwinka6 napisała:

        > Z ciekawostek,przypomniałam sobie,

        Po pierwsze: odzyskujemy swiadomość i postawę vertykalną.


        > że na lwowskiej ulicy

        a w Pabianicach jest ulica pabianicka?


        > stoją zgrabne
        > saturatorki-bez pana czy pani obsługującego,

        Na razie tylko podklreślam to BEZ.


        > za to ze szklanicą przytwierdzoną
        > łańcuszkiem.Można wybrać smak kiwi soczku....

        To co to za bybór jak mozna wybrać kiwi i już?

        > Oczywiście,marzeniem ściętej głowy
        > jest żądanie płukania szklanki po użyciu;)

        Tu po drugie: Pogubiłem się. Od kogo żądać, jak wcześniej było BEZ obsługi? Od
        saturatora??? Czy od tej szklanki??? No, chyba, ze od łańcuszka albo miało coś
        takiego podobnego do domofonu. Toście nieźle przygazowali. A tu się pić chce.
        Ale tego należało się spodziewać. Co kraj to inny metabolizm.
        Kiedyś mój kolega, w podobnym stanie, z braku saturatora w okolicy tudzież
        gotówki, był bliski napicia się z kałuży, co ja uznałem z ledziutko uwłaczające
        człowieczeństwu - ustaliliśmy, ze jak się zdołamy podnieść to się wrócimy do
        opuszczonego lokalu (prawdę mówiąc to lokal nas bardziej opuscił, niż my jego)
        po szklankę wody, a jak nie zdołamy się podnieść to pójdziemy do domu napić się.
        Cierpienie spore musieliście przeżyć i co przełamałaś się do tego odcisku
        szminki po zajadach jakiejś poprzedniej uzytkowniczki?
        A'propos łańcuszków to jeszcze niedawno w jakimś barze w Małkini czy gdzieś,
        spotkałem łyżki z dziurką w trzymadełku (to jest ta część łyzki, do której
        przyczepiony jest czerpak) - istny dowód łańcuszkowania tychże w nieodległych
        nam czasach.

        > Dysponuję fotografią tegoż
        > urządzenia i relacjami świadków,jesliby ktoś nie wierzył.

        Za zeznania świadków dziękujemy, jeśli mieliby zeznawać podobnie.

        Dziękuję za uwagę.

        laikonik
        panta rei - wszystko w płynie (sprostowanie Heraklita - moje)
        • anmar123 Re: Niezła musiała byc zabawa... 17.08.05, 19:32
          Ja też wróciłem z imprezki w Łańcucie. Biała Dama trzymała mocno. Co jakiś
          parking, to stawałem na herbatkę [już bez voltów], choć miałem w bagażniku
          zapas chłodnych napojów. Acha! Spotkałem po drodze [gdzieś pomiędzy Kielcami a
          Łopatowem} Eda! :-O
        • sylwinka6 Re: Niezła musiała byc zabawa... 18.08.05, 00:27
          lajkonik521 napisał:

          > sylwinka6 napisała:
          >
          > > Z ciekawostek,przypomniałam sobie,
          >
          > Po pierwsze: odzyskujemy swiadomość i postawę vertykalną.
          >
          >
          > > że na lwowskiej ulicy
          >
          > a w Pabianicach jest ulica pabianicka?
          >
          >
          > > stoją zgrabne
          > > saturatorki-bez pana czy pani obsługującego,
          >
          > Na razie tylko podklreślam to BEZ.
          >
          >
          > > za to ze szklanicą przytwierdzoną
          > > łańcuszkiem.Można wybrać smak kiwi soczku....
          >
          > To co to za bybór jak mozna wybrać kiwi i już?
          >
          > > Oczywiście,marzeniem ściętej głowy
          > > jest żądanie płukania szklanki po użyciu;)
          >
          > Tu po drugie: Pogubiłem się. Od kogo żądać, jak wcześniej było BEZ obsługi?
          Od
          > saturatora??? Czy od tej szklanki??? No, chyba, ze od łańcuszka albo miało
          coś
          > takiego podobnego do domofonu. Toście nieźle przygazowali.

          Wyczuwam subtelną ironię,lajkoniku...dla jasności,bylismy absolutnie trzeźwi i
          wyspani:)Co do żądania-jeśli ustawia sie na ulicy automat z orzeźwiającym
          płynem,to niech on ma chociaż jednorazowe kubeczki!!!ale czego wymagac w
          ktaju,gdzie reklamówki sprzedają na ulicach....są całe stragany tylko z
          reklamówkami;)Poza tym,opcja opłukania wodą mogłaby byc,nawet za 10kopiejek,ale
          jednak.Nic z saturatorów nie piliśmy,jeno uwiecznilismy na fotografii:)to dla
          spokoju duszy wszystkich higienistów.
      • lajkonik521 Tak się wkurzyłem ... 17.08.05, 20:25
        ...tymi waszymi rozjazdami, ze biorę urlop od poniedziałku i chyba też gdzieś
        bryknę. Nie omieszkam zawadzić o Pabianice (ostrzeżcie la'murka coby się przy
        linii srodkowej nie pałętał. No i moze gusia_gegawa by wystawiła jakieś
        pierożki przy św. Jana, moze być miska jednorazowa, byle nie za często używana,
        od strony kościoła ew., bo mniejszy tłok).

        Lajkonik
        panta rei - wszystko w plynie
        • gusia_g Re: Tak się wkurzyłem ... 18.08.05, 10:27
          Drogi lajkoniku też bym tak chciała ,wycieczka i darmowy posiłek.Nic z tego,
          nie będzie pierożków.Jestem na urlopie i buntuję się przeciwko staniu przy
          garach.Swój cenny czas przeznaczam na odrestaurowanie kontaktów
          międzyludzkich,gdyż podupadły one ostatnimi czasy.Od czasu do czasu należy mi
          się porcja intelektualnych spotkań ,aby nie zardzewieć.
          • lajkonik521 Druga próba ... 18.08.05, 15:02
            Droga gusiu_gęgawa,
            ks. Prymas mówił o "garach i pieluchach". Mam nadzieję, że pieluchy ci już
            odpadły, to na same gary nie narzekaj. No, może jednak ...? Może być nawet bez
            talerzyka, ale w tytce.

            A, właśnie! Czy pabianickie określenie "tytka" jeszcze funkcjonuje. Były
            jeszcze "tytle" - na "świecie" nikt nie wie co to jest. Oraz wytykano mi,
            że "głowa mała" to regionalizm pabianicki. Próbowałem zastąpić
            wyrażeniem "niech to schlag" - nie dało się, bo się kończyło na
            volksdeutschach. Czy inne ciekawostki gwarowe się moze zachowały?

            Dziękuję za uwagę.

            Lajkonik
            panta rei - wszystko w płynie
            • gusia_g Re: Druga próba ... 18.08.05, 19:49
              Dzięki za zrozumienie.Co do regionalizmów to wiem co to "tytle".Przypominam
              sobie jeszcze okreslenie butelki -"flaszka".Funkcjonuje jeszcze do dziś.Jeśli
              przypomnę sobie coś nowego to napiszę.Pozdrawiam.
              • lajkonik521 Re: Trzecia próba ... 19.08.05, 20:05
                Dobra, wbrew koziemu przysłowiu, trzeci raz nie będę się prosił. Zabiorę
                kanapkę w tytkę, herbatę we flaszkę (to jest internacjonalizm a nie
                regionalizm) z korkiem z korka oskrobanego z laku i pojadę przez Piotrków. Moze
                jak będę wracał to zaczepię o P-ce, zastanowię się. Moze w Słonecznym zapytam
                czy jakieś pół-zupy pomidorowej z rozmiękczonym ryżem się nie zwolniło po
                niezadowolonym PT* kliencie.

                Dziękuję za uwagę,

                lajkonik

                *zdaje się "pleni potentia" - łacinnicy powinni się tym zająć, a przewinęło się
                ich sporo przez to forum. Uprasza się zatem o korektę. Yak bym to po swoyemu
                przetłumaczył, to znowu by yakieś yaya wyszły (wiesz co mam na myśli ze swoją
                łaciną wyszlifowaną na nowotkowskim bruku).

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka