natka360
26.03.10, 15:23
Witam Wszystkich serdecznie, jestem nowa na tym forum... Choruję na nerwice natręctw, odkąd pamiętam. Jak byłam dzieckiem już coś ze mną było nie tak jak być powinno. Działo mi się wiele nieprzyjemnych rzeczy, ale wymieniać ich nie będę bo by linijek na tym forum nie starczyło ;)Tak więc... nigdy nie pomyślałam, że spotka mnie coś takiego jak spotyka teraz. Zawszę się sobie podobałam, patrzyłam do lustra z uśmiechem. Zerkałam tylko tak jak każdy normalny człowiek, ale teraz to jednym słowem MASAKRA. Patrzę do lustra i nie mogę sie poznać, i to nie jest tak, że stoję tam 5- 10 minut, ja stoję tam pół dnia. Nie mogę normalnie funkcjonować. Nie mogę robić co bym chciała. Nawet kiedy teraz to pisze to chodzę na moment do lustra żeby zobaczyć swoją twarz, ale to nie moja twarz, jest tak inna, niż pamiętam... :( ja wiem że człowiek się zmienia ale aż tak ?????????? Muszę tam chodzić to moja obsesja, była już próba zdejmnięcia tego lustra ale w nocy nie mogłam spać i płakałam...ja musze je mieć, nienawidzę go... ale musze je mieć. Czasem tak strasznie bolą mnie nogi uwierzcie,ale ja tam dalej stoję i wpatruję się. Chodze do psychiatry i psychologa od 15 roku życia, tyle już wizyt odbyłam, tyle już tabletek wypiłam... Najpierw był zoloft, teraz pije efectin, zamiren, abilifly. Mam 22 lata. Kiedy gdzieś wychodzę, to jest jedna myśl w głowie, żeby jak najprędzej wrócić i stanąć przed tym cholernym lustrem. Czy Ktos ma podobnie jak ja ??? Czy możecie mi coś doradzić???? Z góry serdecznie dziękuję.