Dodaj do ulubionych

Przeklęte lustro...

26.03.10, 15:23
Witam Wszystkich serdecznie, jestem nowa na tym forum... Choruję na nerwice natręctw, odkąd pamiętam. Jak byłam dzieckiem już coś ze mną było nie tak jak być powinno. Działo mi się wiele nieprzyjemnych rzeczy, ale wymieniać ich nie będę bo by linijek na tym forum nie starczyło ;)Tak więc... nigdy nie pomyślałam, że spotka mnie coś takiego jak spotyka teraz. Zawszę się sobie podobałam, patrzyłam do lustra z uśmiechem. Zerkałam tylko tak jak każdy normalny człowiek, ale teraz to jednym słowem MASAKRA. Patrzę do lustra i nie mogę sie poznać, i to nie jest tak, że stoję tam 5- 10 minut, ja stoję tam pół dnia. Nie mogę normalnie funkcjonować. Nie mogę robić co bym chciała. Nawet kiedy teraz to pisze to chodzę na moment do lustra żeby zobaczyć swoją twarz, ale to nie moja twarz, jest tak inna, niż pamiętam... :( ja wiem że człowiek się zmienia ale aż tak ?????????? Muszę tam chodzić to moja obsesja, była już próba zdejmnięcia tego lustra ale w nocy nie mogłam spać i płakałam...ja musze je mieć, nienawidzę go... ale musze je mieć. Czasem tak strasznie bolą mnie nogi uwierzcie,ale ja tam dalej stoję i wpatruję się. Chodze do psychiatry i psychologa od 15 roku życia, tyle już wizyt odbyłam, tyle już tabletek wypiłam... Najpierw był zoloft, teraz pije efectin, zamiren, abilifly. Mam 22 lata. Kiedy gdzieś wychodzę, to jest jedna myśl w głowie, żeby jak najprędzej wrócić i stanąć przed tym cholernym lustrem. Czy Ktos ma podobnie jak ja ??? Czy możecie mi coś doradzić???? Z góry serdecznie dziękuję.
Obserwuj wątek
    • gregow79 Re: Przeklęte lustro... 27.03.10, 20:20
      a co widzisz w tym lustrze, albo inaczej co chciałabyś zobaczyć?
    • lora85 Re: Przeklęte lustro... 29.03.10, 13:51
      Witaj
      Co prawda nie mam takiego natręctwa jak Ty, ale widzę pewne
      podobieństwa. Ja mam obsesje na punkcie czystości. Na chwilę obecną
      nawet się sobie podobam, ale natręctwa zaczęły się lata temu w
      liceum. Wtedy byłam zakompleksioną nastolatką z trądzikiem i tłustą
      cerą. Obsesja czystości zaczęła się od twarzy. Miałam i mam fioła na
      punkcie jej wyglądu. Jakikolwiek pryszcz jest dla mnie tragedią. Żeby
      do tego nie dopuścić zaczęłam strasznie dbać o czystość twarzy,
      później doszłam do wniosku, że pryszcze mogą się robić przez
      bakterie, które przenosimy rękami na twarz. No i taką drogą doszłam
      do tego, że całe moje ciało musi być sterylnie czyste, podobnie
      przedmioty, których dotykam. teraz jest już w miare dobrze,
      wyluzowałam poprostu, im mniej myśle o twarzy tym na więcej mogę
      sobie pozwolić. Nie rozumiem co Tobie daje to patrzenie w lustro bo
      użalanie się nad wyglądem nie ma sensu ale pewnie coś jeszcze stwarza
      ten przymus. ja np jak patrze w lustro to dlatego żeby wszystko w
      moim wyglądzie było idealne.
      • ankara23 Re: Przeklęte lustro... 08.08.10, 14:03
        witam Cie Lora serdecznie wiem jak cierpisz bo sama choruje na nn od
        osmiu lat to przekleta i podstepna choroba... najgorzej jest ze My
        cierpimy a nikt nie moze Nam pomoc...wspolczuje Ci bo wiem jak
        cierpisz... mialam kiedys taki przypadek, ze musialam stac okreslona
        ilosc czasu nad zawieszonym pluszowym sercem...uwierz ze bylo to
        bolesne i meczace jak kazdy objaw nn. mam wrazenie ze to pieklo sie
        nigdy nie skonczy... chcialabym zawiazac z Toba jakis kontakt podam Ci
        moje gg moze bedziesz miala ochote popisac 22170462 czekam na info
        • lora85 Re: Przeklęte lustro... 09.08.10, 12:59
          moje gg to 22914648 chętnie pogadam
    • aga10024 Re: Przeklęte lustro... 21.03.12, 14:11
      Cześć,
      Też tak czasami mam ale gdy byłam młodsza ( teraz mam 32 lata) ten akurat objaw był znacznie silniejszy, chociaz też mi się czasami zdarza. tak mi sie zdaje, że w przypadku nerwicy to po prostu trzeba próbować zająć się czymś innym, wiem, że pisac mi łatwo, bo to choroba i sama czuje niejednokrotnie bezsilnośc kiedy liczę w kóło lub myje ręce, sprawdzam gaz przed każdym wyjściem. W sumie nic Ci poradzic nie mogę. Też brałam Anafranil i mi nie pomógł. Teraz biorę inny lek, od wczoraj, jestem gotowa wypróbowac wiele leków, nie wiem może cos pomoże. Leczę się też na schizofrenię, ale tutaj leki działaja doskonale bo od 10 lat kiedy zachorowałam na studiach w wieku 24 lat, nie miałam rzadnego nawrotu, ale ostatnio psychiatra mi powiedziała, że n.n leczy sie dużo ciężej niż schizofrenię, o czym miałam okazje przekonać się osobiście. Ja juz w sumie, doszłam do takiego stanu obojetności, że nawet nie mam ochoty patrzec na swoją "gębę" w lustrze, nawet makijażu nie chce mi sie robić, po prostu jest mi to obojętne jak wyglądam. Tak, czasem ogarniają mnie takie stany, bo jestem wykończona objawami nerwicy.

      pozdrawiam trzymajcie się
      A.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka