Dodaj do ulubionych

Bulimia - moja walka z chorobą.

09.12.08, 04:50
Witajcie drogie forumowiczki!
Mam 19 lat i od ok. 4 walczę z zaburzeniami odżywiania. Zrozumialam w końcu, że najważniejsze jest w życiu zdrowie. Pojęłam, że niszczę własną osobę, a tak naprawdę, w głębi serca nie chcę umierać.
Rozpoczęłam walkę z bulimią. Minął już tydzień jak nie wymiotuję. Każdy kolejny dzień napawa mnie niesamowitą dumą, czuję, że jednak potrafię opanować napady. Oczywiście jestem świadoma, że napady mogą mi się przydarzyć, ale staram się jeść regularnie, co jest chyba najlepszą metodą na głoda :)
Moje menu w ciągu dnia to jogurt ze słodzikiem i z błonnikiem na śniadanie, potem owoce, marchewka, jakaś mała bułka z ziarnami na uczelni. Po powrocie jakiś obiad z samych warzywek typu pieczony seler z ziołami, brokuły itp. Potem ewentualnie owoce lub warzywa. Staram się nie jeść po 18, aby nie mieć wyrzutów sumienia.
Jeśli chodzi o wzdęcia i zaparcia, a te co oczywiste - zdarzają się bardzo często, piję wieczorem koper włoski i zażywam espumisan, co skutecznie pomaga walczyć z brzydkim, spuchniętym brzuszkiem. Ale staram się przemówić sobie, że ten brzuszek jest pełen witaminek, które tylko mi pomogą, a nigdy nie zaszkodzą.
Bardzo chętnie nawiążę kontakt z innymi osobami walczącymi z bulimią, podzielę się doświadczeniami, jakimiś poradami odnośnie walki. Jestem pełna wiary i optymizmu.
Pozdrawiam :)
Obserwuj wątek
    • eulalia11 Re: Bulimia - moja walka z chorobą. 09.12.08, 11:57
      Witaj!
      Możesz się ze mną skontaktować na adres dobre@pozmu.net?
      Trzymaj się - wygrasz z chorobą, bo widać, że chcesz!!!
      • xmalamix Re: Bulimia - moja walka z chorobą. 10.12.08, 10:50
        Dziękuję za wsparcie. Napisałam na podany przez Ciebie adres.
        Dziś zaczęłam 9 dzień bez torsji.
        Oczywiście na śniadanie jogurt z błonnikiem, owoce i warzywa. A także
        pełnoziarniste pieczywo. :)
        • losiuuuu Re: Bulimia - moja walka z chorobą. 10.12.08, 12:48
          gratuluje wytrfalosci! ale pamietaj ze wychodenie z choroby to nie
          tylko skupianie sie na jedzeniu. Oczywiscie to jest wazne Bo jesli
          tu jest harmonia to latwiej Ci sie zmierzyc z innymi probelemai,
          ktore tak naprawde kryja sie pod ta choroba! Zycze dalszych sukcesow!
          • xmalamix Re: Bulimia - moja walka z chorobą. 11.12.08, 13:41
            Oczywiście staram sie nie skupiać na jedzeniu. Muszę jednak o nim pamiętać, żeby
            nie doprowadzić się do stanu, w którym bedę miała ochotę rzucić się na jedzenie.
            Regularnie spożywane posiłki maja na mnie zbawienny wpływ. Na moim koncie już
            10 dzień :)
    • fast-whisky Re: Bulimia - moja walka z chorobą. 10.12.08, 16:22
      jej ja jakbym tak jadla to bylabym strasznie glodna caly dzien.
      ja staram sie trzymac jednakowa wage 55kg przy 168cm ale czasami
      jedzonku nie moge sie oprzec:)
      • kat-hie Re: Bulimia - moja walka z chorobą. 02.02.09, 00:07
        witaj.. prosze skontaktuj sie ze mna . moj nr gg 1707181..
    • 0vestri 4 dzień wygrany :) ale jest problem... 11.12.08, 18:46
      Dziś kolejny wygrany dzień :)) bardzo się cieszę i jestem pełna nadziei :) . Nie
      jem tak dietetycznie jak Ty, ponieważ to nakręciło by we mnie ponownie
      anoreksję... a tego nie chcę. Nie chcę być tym nieatrakcyjnym szkieletem co
      kiedyś. Teraz czuję się bardzo dobrze w swoim ciele.
      Jestem też bardzo aktywna w dzień, także nie mam wyrzutów sumienia gdy wsunę
      sobie drożdżówkę na drugie śniadanko ;))
      U mnie jedynym problemem są obiady mojej mamy... po prostu bardzo ciężko jest mi
      je zjeść/ zostawić w sobie, ponieważ są ciężkostrawne... Ale przez te kilka dni
      dałam radę ! :) jestem dumna.
      Dziś natomiast miałyśmy sprzeczkę... ponieważ mama nie wie że rzucam bulimię...
      ona w ogóle myślała że ja to rzuciłam rok temu, a przez ten czas wszystkie
      obiadki płynęły do wisły... I tu jest problem, ponieważ dziś nie chciałam zjeść
      tak cięzkiego mięsa z sosem i kaszą, więc cichaczem zrobiłam sobie grzanki (co
      najbardziej lubię)
      Dostałam ochrzan "znowu zaczynasz się bawić w odchudzanie?!". I musiałam zjeść.
      W wyniku tego musiałam oszukać ją że zjadłam zupę (paprałam sobie łyżką nad
      miską a jak poszła gdzieś to wylałam...)
      Bardzo chciałabym uniknąć takich sytuacji... co wtedy mam odpowiedzieć? W ogóle
      nie wiem jak się zachować...
      • xmalamix Re: 4 dzień wygrany :) ale jest problem... 11.12.08, 19:43
        Rzeczywiście mieszkanie z rodzicami to nieziemski problem. Mi jest o tyle łatwo,
        że studiuję i to ok. 300 km od domu. To ogromny komfort, bo nikt we mnie nie wmusza.
        Jak już wspomniałam w którymś poście, czujesz, że mama obwinia Cie o to, że nie
        radzisz sobie z jedzeniem. Z mojego punktu widzenia to najgorsze, co może się
        przytrafić - ten brak wsparcia i zrozumienia.
        Jeśli chodzi o moją dietę. Nie uważam, żeby była ona taka drastyczna. Dziś np -
        duży jogurt z błonnikiem, pomarańcza, marchewka, bułka z ziarnami, seler smażony
        z surówką z kapusty, pomarańcza. Pewnie jakieś 1500 kcal. Więc normę zachowuję.
        Głodna nie jestem. Jest w porządku.
        A jaka twarz się smukła zrobiła bez tych wymiotów :) Od razu lepiej patrzeć w
        lusterko :)
    • anula4043 Re: Bulimia - moja walka z chorobą. 11.12.08, 21:15
      Witam!
      Ciesze sie ze powoli z tego wychodzisz, też bym chciała, ale chyba nie dam rady.
      Codziennie obiecuje sobie, że to koniec i nie daje rady. Wprawdzie nie
      wymiotuje, ale biore tabletki przeczyszczające. Jem do 100 tabletek dziennie.To
      jest koszmar. Powiedz mi prosze, jak zacząć, jak Ty zaczęłaś?
      • xmalamix Re: Bulimia - moja walka z chorobą. 15.12.08, 07:06
        Witaj!
        Spożywanie 100 tabletek przeczyszczających dziennie również świadczy w pewnym
        stopniu o bulimii.

        Już w pewnym poście napisałam jak zaczęłam walkę. Byłam już kompletnie zmęczona
        objadaniem się, wymuszaniem wymiotów, bolącego gardła, sińców i opuchniętej
        twarzy. Powiedziałam sobie: dość! Niszczysz swoje zdrowie i życie! A przecież
        wcale tego nie chcesz.

        Usiadłam przed moim notesem, opracowałam plan dnia - tzn. do jakiej godziny
        mogę jeść, żeby nie mieć niechcianych wyrzutów sumienia... Poza tym ustaliłam
        czego jeść nie mogę - wykluczyłam oczywiście słodycze, ryże, mąki i makarony.

        Wmówiłam swojej główce, że przecież warzywa są nie tylko niskokaloryczne, ale
        też są bombą witaminową. I dlatego jem ich pełno.
        Jeśli chodzi o kłopoty ze wzdęciami i trawieniem. Zakupiłam błonnik kakaowy
        (110 gramow kosztuje ok 12 zł) i dodaje po 3 łyżki codziennie do jogurtu
        naturalnego (ok.400 g), do tego dorzucam kilka tabletek słodziku i mam świetne,
        a także bardzo zdrowe śniadanko, które usprawnia zarazem pracę moich jelit. Na
        wzdęcia stosuje tabletki espumisan, wieczorem pijam koper włoski (paczka ok. 20
        saszetek do zaparzania kosztuje do 5 zł). Ponadto wyczytałam, że Iberogast - lek
        bez recepty na wzdęcia, bóle żołądka, gazy (koszt do 16 zl za 20 ml) jest
        rewelacyjny, więc zakupię go sobie na okres świąteczny.

        Dzisiaj zaczynam 14 dzień bez torsji. Jestem w świetnym nastroju, moj brzuch
        reaguje już mniej-więcej prawidłowo na pokarm. Wzdęcia praktycznie nie
        występują, po koper już nie sięgam, bo po prostu tego nie potrzebuję :)

        Dziewczęta, uwierzcie, bez wymiotowania naprawdę da się żyć!! Poprawiła mi się
        cera, nie jestem opuchnięta, trochę schudłam (ok 1 kg przy 1200 lub więcej kcal
        dziennie).

        Uwierzcie w siebie, a na pewno Wam się uda :)
        • kaptur1985 Re: Bulimia - moja walka z chorobą. 01.01.09, 21:58
          witaj. przeczytałam chyba wszystki twoje wypowiedzi na tym forum
          jestem pełna podziwu twojej determinacji i silnej woli. ja niestety
          też zmagan sie z ta samą chorobą co ty. nie radzę sobie i nie
          potrafię kontrolować tego ile zjem. po takim napadzie obżarstwa
          najczęsciej stosuję tabletki, piję herbatki na odchudzanie itp. na
          ćwiczenia nie mam już teraz siły, bo w konsekwencji tych napadów
          strasznie przytyłam i nie umiem się juz nawet schylić, żeby zrobić
          przysiad czy cos innego. jeśli magłabym z tobą porozmawiać na ten
          temat byłabym bardzo wdzięczna. mój email to: kaptur1985@gazeta.pl.
          proszę o pomoc, bo juz dłużej nie dam rady...
          • xmalamix Re: Bulimia - moja walka z chorobą. 02.01.09, 09:24
            Odpisałam na maila :) Jeśli znajdzie się jeszcze jakaś osoba chętna do kontaktu,
            zostawiajcie swoje adresy, na pewno odpiszę :)
            • anula4043 Re: Bulimia - moja walka z chorobą. 02.01.09, 11:10
              Ja bardzo chętnie bym z kimś porozmawiała.
              anula404@wp.pl
      • juzia1478 Re: Bulimia - moja walka z chorobą. 23.02.09, 13:54
        Choruję na bulimię od 13 lat i po kilku terapiach indywidualnych dopiero w
        listopadzie 08,jak dostałam porządnie w kość zdecydowałam się leczyć.WARTO!!!!!!
        Właśnie wróciłam z 10-cio tygodniowej terapii w klinice nerwic.70 dni
        poświęconych sobie,a nie chorobie to najlepiej wykorzystany czas w moim
        życiu.Próbuj życie jest piękne i warto żyć.Jedyny warunek żeby żyć to pokochać
        siebie, bo od siebie samego nie da się uciec.
    • 0vestri W święta nie wyszło... 27.12.08, 21:58
      przez cholerną wigilię klasową...... ehhhhhhhhh ;(
      Ale od teraz zaczynam znów! Chcę mieć normalną twaarz a nie jak kwadratowy
      chomik. Chce być piękna.
      I tym razem nie ma zmiłuj. Do studniówki muszę być normalna :)
      wierze że mi się uda! :)
      • xmalamix Re: W święta nie wyszło... 28.12.08, 10:04
        3 dni po kolei były związane z łazienką. Dziś znów zaczęłam walczyć. Oby się
        udało... :)
    • borrasca80 Re: Bulimia - moja walka z chorobą. 20.01.09, 13:10
      Hej moze mialabys ochote wypelnic animimowy test? Jest mi to
      niezbedne do napisania pracy magisterskiej! moj mail
      borrasca@interia.pl
      pozdrawiam
      Magda
    • babsi.b Re: Bulimia - moja walka z chorobą. 31.01.09, 11:45
      Stosujac taka diete nigdy, przenigdy nie wyjdziesz z choroby.
      • xmalamix Re: Bulimia - moja walka z chorobą. 31.01.09, 21:24
        Dlaczego?
        • kat-hie Re: Bulimia - moja walka z chorobą. 02.02.09, 00:13
          prosze, napisz do mnie, musze z kims pogadac.. choruje od kilku lat.. nie daje rady sama.. moj mail kasiarzyna1@wp.pl
          • xmalamix Re: Bulimia - moja walka z chorobą. 02.02.09, 09:15
            Witajcie!
            Radzę sobie z odżywianiem niesamowicie. Nie pamiętam kiedy miałam ostatni napad.
            Nawet sesja przeszła spokojnie i zadowalająco. Ważę ok 52 kg, stopniowo
            zwiększam dawki jedzenia. Ośmielam się nawet jadać dania typu pierogi, sałatka
            warzywna z majonezem.

            Myśli 'złe' oczywiście zdarzają mi się czasem, ale zwalczam je sukcesywnie.
            Jestem teraz pełna energii, zapału, chęci do życia. Szczęśliwa...
            • kat-hie Re: Bulimia - moja walka z chorobą. 02.02.09, 20:50
              witajcie, moja walka zaczela sie dzis rano... zaczelam od przyznania sie swojemu chlopakowi.. dlaczego to zrobilam? bo nie potrafie dluzej klamac.. bo jak powiedzial:kocha mnie taka jaka jestem i zaczynamy walczyc razem. Najwazniejsze jest wsparcie i chec dzialania, a taka mam :) juz 6 rok zmagam sie z bulimia i miejmy nadzieje,ze bedzie to owocna walka :) trzymajcie kciuki ;)
              • ilka.n Re: Bulimia - moja walka z chorobą. 03.02.09, 15:46
                cześć, jak zareagował Twój chłopak, jak mu powiedziałaś? ja też mam
                zamiar powiedzieć swojemu narzeczonemu, ale brak mi odwagi.
                • kat-hie Re: Bulimia - moja walka z chorobą. 04.02.09, 12:51
                  wiesz co.. ja sie zbieralam do tego bardzo dlugo.. wiem,ze to niefajne, ale powiedzialam mu przez internet, bo nie umialam powiedziec mu w twarz.. mieszkamy w innych miastach, 130 km od siebie i miedzy innymi nie dalismy rady sie spotkac, a pewnego dnia rano jak sie obudzilam to pomyslalam,ze teraz albo nigdy i dlatego zrobilam to przez internet.. jesli chodzi o to jak zareagowal.. zrobilo mu sie przykro , ze nie powiedzialam mu wczesniej, ale mimo to jest przy mnie calym soba, jak tylko moze. ciagle dzwoni, pyta jak sie czuje. rozmawialismy wtedy caly dzien.. powiedzial piekna rzecz.. ktorej nigdy mu nie zapomne: ze kocha mnie taka jaka jestem, ze poradzimy sobie, tylko musze dbac o siebie, bo chce zebysmy kiedys mogli miec zdrowe dzieci i byc szczesliwa rodzina... ulzylo mi niesamowicie.. wiem,ze mam w nim oparcie oraz ze mnie kocha.. planujemy zamieszkac razem za rok :) miedzy innymi dlatego chcialam mu powiedziec.. nie potrafilam byc dluzej nie fair w stosunku do niego.. i co najdziwniejsze : nie interesowalo mnie jak zareaguje moja rodzina.. wazne bylo dla mnie to, zeby osoba ktora pokochalam calym swoim sercem byla ze mna na dobre i zle, bysmy z tym zlym mogli zawsze razem walczyc :)
                • kat-hie Re: Bulimia - moja walka z chorobą. 04.02.09, 12:53
                  i jeszcze jedno: nie boj sie.. bo jesli tylko chcesz mu powiedziec to zrob to.. jesli jestescie razem i wiesz,ze on Cie kocha to napewno bedzie dobrze :) zycze Ci,zebys równiez otrzymala takie wsparcie jak ja :) trzymam kciuki :)
                  • ilka.n Re: Bulimia - moja walka z chorobą. 04.02.09, 14:49
                    dzięki za odp. muszę to dobrze przemyśleć. wiem, że im dłużej się
                    czeka tym gorzej. chyba ciagle mam nadzieje, że sama z tym skończe i
                    że nie będe musiała nikomu o tym mówić.
                    • kat-hie Re: Bulimia - moja walka z chorobą. 04.02.09, 15:35
                      wiem co myslisz na ten temat.. ale wydaje mi sie, ze powinnas.. ja wiem,ze nie bylabym w stanie walczyc sama... tak wlasnie probowalam i nic mi z tego nie wychodzilo.. ktos musi wiedziec o Twoich problemach, myslach.. moze sie to nawet na poczatku wydawac uciazliwe,moze przyjda mysli,ze jestes kontrolowana i bedziesz sie zloscic na ukochana osobe.. ale do mnie doszlo, ze to jedny sposob na to,by bylo dobrze.. chce przetrwac.. dla niego, dla rodziny,dla mnie..
                      • kat-hie Re: Bulimia - moja walka z chorobą. 05.02.09, 22:14
                        no i nie bylo tak kolorowo.. wczoraj wkoncu zapytalam co on tak naprawde czuje, bo ciagle mowi mi,ze bedzie dobrze,ze mnie kocha, ale wlasciwie nie mowi o swoich uczuciach..o tym co czuje po tym wszystkim kiedy sie dowiedzial.. powiem szczerze,ze troche mnie to uderzylo.. przez chwile poczulam sie jak male dziecko na ktore zwala sie wine.. bo nie powiedzialam, bo ukrywalam, bo nie dalam mu do siebie podejsc, byc ze soba, z problemem.. tylko,ze on nie zdaje sobie sprawy jak trudno sie do tego przyznac.. jak trudno nie odpychac od siebie samej mysli,ze jestem chora.. uwazalam to za moj maly sukces,ze zdobylam sie na odwage, by to zmienic..a wczoraj.. poczulam sie jakby to bylo dla niego nie takie wazne jak dla mnie.. wiem i rozumiem,ze to dla niego szok..nowa sytuacja i tak dalej..a moze ja naiwnie wierzylam ze ujdzie mi to jakos na sucho? a tymczasem moj chlopak powiedzial wkoncu to co mysli... najgorzej bylo kiedy zapytal mnie czy moge z czystym sumieniem powiedziec,ze podczas tego calego okresu kiedy choroba wrocila bylam z nim.. podczas posilkow.. bo gdy mialam ataki to nie bylam soba.. wiec to w sumie tak jakbysmy nie byli ze soba.. bo bylam sama ze soba nieszczera..zabolalo.. cholera dlaczego to wszytsko musi byc takie trudne..? powiedzial tez, zebym przygotowala sie, bo teraz juz nie bedzie tak jak kiedys,ze teraz bedzie patrzyl i uwazal na to co robie.. ze teraz bedzie obserwowal moje sytuacje stresowe i niepowodzenia , by od razu zawalczyc z tym by choroba nie wrocila.. nie chce byc do konca zycia traktowana jak psycholka.. nie wiem jak mam mu to wytlumaczyc..
    • 0vestri Ostatnio mi tak ciężko... 05.02.09, 21:08
      Witajcie... walcze z bulimią, to już ponad miesiąc jak nie rzygam. Bardzo się z
      tego cieszę. Choć...
      przytyłam... z początku mi to nie przeszkadzało... jednak ostatnio... coraz
      bardziej się siebie wstydzę, pomimo że mieszcze się dalej w stare ciuchy, nosze
      rozmiar s, 36, to jednak coś mnie denerwuje... czuje się grubo...
      Jednocześnie strasznie mi smutno ... brakuje mi ciepła i miłości... i tu zaczyna
      się problem - pocieszam się jedzonkiem i spaniem :(
      To okropne... żeby nie przytyć nie jem nic od rana, tylko w domu obiad... jednak
      ten obiad to za dużo... bo potem a to kanapeczka... a to coś słodkiego matka ma
      w szafce...
      Co mam zrobić gdy czuję taki głód miłości i ciepła?
      Nie rzygam nadal, i nie poddam się. jednak nie chcę się obżerać. Czuje do siebie
      wstręt. Pomocy dziewczyny :( ...
      • kat-hie Re: Ostatnio mi tak ciężko... 05.02.09, 22:36
        ja poki co trzymam sie juz 4 dzien.. nie powiem ze jest latwo,ale starm sie jak tylko moge. trzymam diete 1200 kcal,ktora znalazlam w necie i w sumie posilki nie sa ciezkie, ale jest ich 5 w ciagu dnia.najgorzej bylo wmuszac w siebie jedzenie.. ciagle to robie, bo nie jestem wogole glodna.. po 18 nie jem nic. myslalam ze oszaleje kiedy zobaczylam w domu jablko kiedy bylo juz po 19.. z jednej str taka starszliwa chec zjedzenia tego jablka a z drugiej obiecalam sobie ze po 18 nieee.. pomyslalam sobie,ze jak teraz sie zlamie to bez sensu, ze moze wlasnie musze obierac sobie jakies cele, dazyc do nich, wystawiac siebie na takie wlasnie proby.. bo kiedys bedzie gorsza sytuacja , w ktorej nie bede mogla znowu ogarnac swoich emocji i wtedy glupota byloby znowu sie obzerac i wrocic do poczucia winy..moze Ty tez powinnas miec takie male cele? i przede wszystkim starac sie jesc regularnie.. w malych ilosciach ale o stalych porach? to logiczne , ze po tej chorobie sie troszke przytyje.. ja tez sie tego ogromnie obawiam,ale wierze,ze jesli zadbam o siebie, bede uprawiac sport, to moze nie roztyje sie bardzo a i moja kondycja sie poprawi;) przemysl to :) powodzenia :)
        • agnes7954 ReDo kat- hie 06.02.09, 07:57
          Kat - hie! Czytając to co napisałaś, odnoszę wrażenie, że jesteś
          zagubiona w sobie. Boisz się problemów, codzienności, życia. Wydaje
          mi się, że bardzo potrzebujesz fachowej pomocy. Ja też miałam na
          początku takie myśli, ale gdy zaczęłam się leczyć jest zdecydowanie
          lepiej. 1200kcal to mało. To wciąż ogrniczanie kalorii. Kiedyś też
          tak jadłam. Ograniczałam się. Jadłam tylko zdrowe jedzonko. Nie
          przekraczałam tej "magicznej" liczby. A jeśli się złamałam i zjadłam
          to jedno jabłko, to się zaczynało.... Sama wiesz. Potem wyrzuty
          sumienia, dieta, itd. Błędne kółko. Dlatego nie można ograniczać tak
          bardzo kalorii. Teraz jem 2000kcal..... i nie tyję. Słucham swojego
          organizmu, bo to on mi daje znać na co ma ochotę. Mam ochotę na
          czekoladę, to proszę bardzo. Tylko nie na raz całą, ale kilka
          kostek. Trzeba zachowywać umiar. Oczywiście zdarza mi się pofolgować
          i wtedy jest ciężko. Przecież nawet jak przytyję, to czy będę
          gorsza, brzydsza i nieszczęśliwa? Otóż nie! Szczęście nie zależy od
          kilogramów twojego ciała! Życzę powodzenia! A wogóle to wstałam dziś
          o 6 żeby zjeść obłędne śniadanie i nie przejmuję się, że to dużo
          kalorii. Jedz to na co masz ochotę, ale rozsądnie. I przede
          wszystkim nie ograniczaj tak drastycznie kalorii. Spróbuj zwiększyć,
          a zobaczysz, że nie jest to straszne i nie przytyjesz. Oczywiście
          należy zwiększać powoli, np. o 50kcal dziennie. Pozdrawiam .pa
      • agnes7954 Re Do Ovestri... 06.02.09, 07:29
        Droga Ovestri! Jesteś naprawdę wielka! Nie dopuszczaj do siebie
        złych myśli. Ciesz się życiem i nie skupiaj na jedzeniu. Czy
        będziesz bardziej szczęśliwa jak będziesz ważyła 2 czy 3 kilo mniej?
        Nie sądzę. Najtrudniej jest zaakceptować swoje ciało wtedy, gdy
        przybiera na wadze. Jesteś na dobrej drodze. Ja również walczę i też
        mi ciężko. Ale cieszmy się życiem, delektujmy jedzeniem ( bo jest
        super), a nie zadręczajmy dodatkowymi kilogramami. Życzę sukcesui
        głowa do góry! Pozdrawiam.
      • skengland Re: Ostatnio mi tak ciężko... 15.03.09, 19:07
        czesc ja odczuwam podobny brak milosci i ciepla nadal prowokuje
        wymioty podobnie jak ty kanapeczka cos slodkiego a potem wyzuty
        suminia i spanie cale moje zycie
    • martynuus77 Re: Bulimia - moja walka z chorobą. 23.02.09, 20:53
      hej jak masz ochote do do mnie napisz chcialabym sie komus wyzalic
      na temat mojej choroby bo nikt o niej nie wie moj nr gg 9054614
    • ursulamach Re: Bulimia - moja walka z chorobą. 07.03.09, 12:55
      hej mm o ciebie prosbe ja zczynam walczyc z ta okropna choroba ale nie
      potrafie.coraz gorzej jest z moja pamiecia i koncentracja.koncentruje sie tylko
      na jednym jedzeniu. jestem w małzenstwie 2 lata ale po przejsciach i niedawno
      zginal moj brat w wypadku .nie wiem jak teraz zyc jak zaczac walcy dni na dzien
      mam coraz silijsza depresje i nie wide sensu zcia. masz ze jakies znajome
      kliniki bo widze ze bede sie muiala wybrc bo jetem coraz chudsza i słbsza i sama
      sobie nie poradze ula prosze o podpowiedz
    • goral-1 Re: Bulimia - moja walka z chorobą. 13.03.09, 10:29
      mam bulimie od 9 lat, wlasnie zdecydowalam sie cos z tym zrobic.
      wiem, ze mam problem, ale nikomu nie moge zaufac na tyle , zeby to
      powiedziec. mieszkam w usa , bez zadnej rodziny. mam tate w polsce,
      a mama niedawno umarla. czasami biore kokaine, zeby zapomniec o
      glodzie i wymiotach. pomocy!!
      • anty_pro_ana Re: Bulimia - moja walka z chorobą. 13.03.09, 17:29
        Jeżeli oczekujesz pomocy, to raczej powinnaś z kimś o tym porozmawiać.
        Mieszkając w USA masz dużo łatwiej niż w Polsce. Działają tam różne organizacje,
        które pomagają znaleźć terapeutów, ośrodki leczenia itp. Za darmo. Dlaczego nie
        zajrzysz np na stronę NEDA lub Something Fishy?
      • skengland Re: Bulimia - moja walka z chorobą. 15.03.09, 19:11
        ja robie to samo mam 28 lat mieszkam sama z 9 letnia corka w anglii
        nikt tu oniczym nie wie
    • skengland Re: Bulimia - moja walka z chorobą. 15.03.09, 19:04
      witam od dluzszego czasu probowalam znalezc podobne forum, sama na
      te paskudna chorobe cierpie okolo 7 lat nie potrafie juz wytrzymac
      choc jednego dnia bez objadania sie i torsji jestem w stanie nawet
      kilka razy dziennie robic zakupy aby jesc a potem zwracac gdy tylko
      dopadna mnie wyzuty sumienia choroba nasilila sie po rozstaniu z
      moim chlopakiem gdyby nie to ze mieszkam w anglii i nie znam na tyle
      dobrze jezyka juz dawno szukalabym fachowej pomocy nie daje juz rady
      jestem coraz slabsza moze ktos mi pomoze
    • 0vestri poległam... 15.03.09, 20:51
      tak dobrze się trzymałam, przez 2 miesiące czysta, wszystko dla NIEGO. On
      odszedł, wszystko prysnęło jak bańka, całe szczęście, całe zadowolenie...
      i znów rzygam, pomiędzy dwoma przednimi zębami mam już szparkę...
      jestem przerażona, zdruzgotana, czuje się smutna... gruba... nie chciana...
      ratunku... :(
      przestaje od dziś, odteraz, już mnie to męczy. Chcę być piękna...
      Powiedzcie mi.... czy możliwa jest regeneracja szkliwa? boże... i to wszystko
      moja wina... :(((
      • xmalamix Re: poległam... 16.03.09, 07:12
        ja czuję się tak samo. jem, jem, jem. A tak dobrze mi szło. Nie radzę sobie
        teraz zupełnie. nie potrafie zaradzić stresowi, opuszczeniu, braku bliskości i
        bezpieczeństwa. Dlatego zajadam te braki. Bo to najlepsza i najłatwiejsza droga.
        Znów myślę, choc nie powinnam, że juz nic się nie liczy, nie mam po co walczyć.
        Do tego uświadomiłam sobie, że jestem zakochana w przyjacielu, domniemanie -
        bez wzajemności. Chociaż boję się poznać prawdę...
        • babsi.b Re: poległam... 06.04.09, 22:00
          Pisalam pare postow wyzej ze polegniesz. Przepraszam za tamten post, wcale nie chcialam wykrakac. Chodzilo mi o to, ze stosujac diete niskokaloryczna atak i tak dopadnie cie predzej czy pozniej. Wystarczy, ze ktoregos dnia zjesz wiecej niz zamierzalas.
          Zeby wyzdrowiec trzeba jesc "normalnie" tzn dieta musi miec odpowiednia ilosc kalorii. Nawet jesli przytylabys pare kilo to jedzac normalnie metabolizm dostosowalby sie do tego trybu posilkow i dopiero waga poszlaby w dol. Wazne jest zebys zaakceptowala fakt, ze mozej przytyc. Jesli nie zaakceptujesz tego i bedziesz znow probowala stosowac diete choroba znow powroci. Najwazniejsze to jesc REGULARNIE, nie opuszczac posilkow!! Glodowki tez odpadaja, bo po nich na pewno dopadnie Cie atak. I pamietaj, ze z bulimii nie wyjdziesz w 2 miesiace. To na pewno bedzie trwalo dlugo.
          Bylas u psychiatry? Jesli nie to sie udaj. Moze masz juz depresje?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka