05.08.09, 11:08
Zamotanie



Dopóki będę żyć

Będzie nic

Będzie nic

Będzie nic

Dopóki będę stać

Będzie wiać

Będzie wiać

Będzie wiać

Dopóki będę brał

Będzie grał

Będzie grał

Będzie grał

Dopóki będę na haju

Będzie w raju

Będzie w raju

Będzie w raju

Dopóki będę gnił

Będzie wył

Będzie wył

Będzie wył

Dopóki będę gnał

Będzie stał

Będzie stał

Będzie stał



Bez zmian.

Znow dół. Dawno nie byłam az tak otępiała. Wszystko zaczelo sie od brania
depakiny...Na poczatku mnie stabilizowala, to bylo nawet fajne, spokoj i brak
gwaltownych reakcji. Ale teraz? Powinnam zaczac dzialac, brakuje mi iskry, a
wciaz tylko spie i leze.
Czuje sie martwa, ale w oddychajacy sposob
nic nie czuje
slysze tylko pustke i cisze
rewelacja :(
Obserwuj wątek
    • the-only_magda Re: Dlaczego? 05.08.09, 11:13
      Tez to brałam...mi nie pomagała.. spróbuj hmmm spróbuj wyjsc do lasu przejsc sie
      posiedzć gdzies w samotności.chaos jest najgorszy wiem.. ta burza mysli, nazywam
      to "głosami"
        • the-only_magda Re: Dlaczego? 05.08.09, 11:42
          Wiem..
          Wiem też że obojetnie jakie słowa nie ukoją Twojego bólu...zmuś sie do wyjścia!
          wiem, że takie osoby jak my szybko zmieniaja nastrój.. (czasami) wystarczy że
          coś Cie zaciekawi na dworzu.. jakies drzewo, pies cokolwiek.. może sprawić ze
          nagle nadciągnie inna myśl.. i ona spowoduje inna reakcje:)
          • the-only_magda Re: Dlaczego? 05.08.09, 11:44
            Ja?? chodziłam do psychiatry jakis czas temu, ale zrezygnowałam.. teraz od
            września zaczynam terapie psychodynamiczną, znalazłam dobrego specjaliste,
            kurde coś mi w uszach piszczy.. za duzo stresów miałam ostatnio.. za dużo..
            • mykolina88 Re: Dlaczego? 05.08.09, 11:52
              Mam swietna pania psycholog, ale niestety od trwajacego tygodnia nie
              chodze...Musialam przerwac, ze wzgledu na brak finansow. Postanowilam spokojnie
              poszukac pracy, aby zarobic na terapie i studia, ktore rozpoczne w pazdzierniku.
              Idzie mi to kiepsko, terapeutka uprzedzala, ze moze mi sie pgoorszyc. Sytuacja
              jest jak znalazl sprzyjajaca do dolowania ;/
              Lekarstwa jednak biore nadal.
              chyba wybiore sie na ten spacer... z ksiazka pod reke, ktora o dziwo mnie
              zainteresowala.

              dziekuje wam :*
        • real-jacek Re: Dlaczego? 05.08.09, 12:15
          Przez ostatnie pare tygodni miałem tak samo .Teraz jest troche
          lepiej ale w dalszym ciągu nic mi się nie chce.Pomaga mi pisanie na
          forum ,tylko natłok myśli i sam nie wiem co pisać.Zmuszam się żeby
          coś robić i niby robie ,tylko dlaczego wydaje mi sie że znowu udaje.
          W każdym razie pisze po to żebyś wiedziała że nie jesteś sama .

          Pozdrawiam
          • the-only_magda Re: Dlaczego? 05.08.09, 12:29
            U mnie życie odstatnio również sie pokomplikowało.. rozstałam sie z facetem
            który u mnie mieszkał.. dlaczego..? cóż róznice, + moje napady zmienności..
            wszystko to złozyło sie na to ze przestałam czuć.. i kompletnie sie
            wyalienowałam, choroba mamy... wypadek taty..kuzynka czekająca na przeszczep(ma
            go jutro) wszystko to w jednym okresie, wczoraj miałam jak gdyby taki atak
            nerwicowy, czułam potezny ładunek emocjonalny w sobie czułam ze zaraz
            wybuchne,ból gałek ocznych, i napiecie, lęki, jakoś zdołałam to opanować..a co
            do depresji.. tak wyobcowałam się uczuciowo że czuje pewną bariere która nawet
            nie pozwala mi miec stanów depresyjnych nie wiem czemu.. czasami przez nia
            przechodze i czuje wielki ból.. ale potem zaraz sie cofa, jakbym znowu stała za
            murem do własnego wnętrza.. przeżywacie podobnie?
            • real-jacek Re: Dlaczego? 05.08.09, 13:03
              Ja prawie fizycznie czuje jak coś mnie trzyma w w tym czyms .Wydaje
              mi sie że wystarczy zrobić tylko krok i zostawie to wszystko za
              sobą.Cały czas błądze jak dziecko we mgle i cały czas mam wrażenie
              że ten lepszy świat jest bardzo blisko mnie,a ja nie moge go
              dosięgnąć nie jestem w stanie przekroczyc tej bariery i żyje tylko
              nadzieją że przecież kiedys się przełamie .Ja w to wierze.
              • the-only_magda Re: Dlaczego? 05.08.09, 13:08
                Dokładnie..
                Lepszy świat, jest gdzies obok, to świat niematerialny, jest pełen pieknych
                obrazów.. jakby łaczyły się plastycznie w całośc, ja zawsze tęsknilam, tęskniłam
                za czymś w czym kiedyś żyłam? jakby za poprzednimi wcieleniami..za moim domem..
                wierze dalej że to nie mój swiat, ani nie moj dom, czuje sie strasznie obco..
                czasami jak ide ulicą rozglądam sie do okoła jakbym widziała wszystko pierwszy
                raz, to strasznie irytujace uczucie, ale zarazem piekne.. pomyśleć że gdzieś tam
                jest moj dom.. gdzie zawsze czułam się bezpiecznie..
                • mykolina88 Re: Dlaczego? 05.08.09, 18:44
                  Ciesze sie, zę jestescie podobni :)

                  Pojechalam rowerkiem na swoja dzialke < moj niby " azyl"> i czuje, ze dokonal
                  sie delikatny pstryk w moim umysle. Co prawda nadal czuje sie jakby dorysowana
                  do swiata, mam swoje indywidualne kolory, ale nie przeszkadza mi to tak bardzo
                  jak kilka dni temu.

                  Takze uwielbiam pisac, mam bloga zapraszam uprzejmie...

                  www.zajrzyj-domi.bloog.pl
                • real-jacek Re: Dlaczego? 06.08.09, 01:31

                  Nie nie nie ....Lepszy świat jest tu i teraz i ja do niego dotre i
                  jak dotre to opowiem wszystkim jak to zrobiłem .Już raz udało mi sie
                  zatrzymać bardzo poważną chorobe .Na razie dużo pisze bo musze
                  wywalić wszystko co we mnie siedzi ,wywalam i przyglądam sie temu.
      • real-jacek Re: Dlaczego? 06.08.09, 12:17
        Właśnnie tak.I możesz mi wierzyć że ciężko mi pisać publicznie o
        swoich pokręconych myślach, w końcu jestem facetem i wcale mi nie
        odpowiada rola zakompleksionego chłopca .Ale jak zaczne udawać i
        kreować się na kogoś kim nie jestem to moge od razu dać sobie spokój
        i wrócić w miejsce w którym jestem ,czyli nie wiem gdzie.Od momentu
        gdy zacząłem pisac na forum stan mojej świadomości jeszce się
        pogorszył.Kompletnie nic nie wiem ,myśle jednak że to dobrze że coś
        sie w ogóle dzieje.

        Pozdrowionko


          • real-jacek Re: Dlaczego? 06.08.09, 16:16
            Jest tak.Moje samopoczucie jest lepsze może dlatego że dzięki
            pisaniu troche sie oczyściłem.Szkopuł w tym że czytam sporo
            wypowiedzi i zobaczyłem powage problemu.Nie moge sobie ułożyć nowych
            informacji.Myśle że wraz z pisaniem na forum ropocząłem coś nowego w
            moim życiu, tylko że boje się ;pisania frazesów,nieświadomego
            ściemniania,próby bycia terapeutą dla innych (już kiedyś taki błąd
            popełniłem i drogo mnie to kosztowało)przejmowania cudzych emocji bo
            to też potrafie ,ale najbardziej boje się rezygnacji.Za nic w
            świecie nie chce obudzić się za jakiś czas i stwierdzić że znowu nic
            ze sobą nie robie.Wiem że w takiej sytuacji będe opowiadał dyrdymały
            o niesamowitych problemach które stoją mi na drodze i ułoże sobie
            taką historie że dalsze życie nie ma sensu.Robiłem to bardzo często
            i w takim stanie trwałem tydzień ,dwa a czasami dłużej.Gubie się
            kiedy czytam że ktoś aktualnie jest w bardzo złym stanie a ja
            doskonale wiem co taka osoba czuje i jedyne co moge zrobić to
            napisać ;ok czytałem mam często tak samo;Jestem wściekły na to co
            mnie spotyka, na moje lęki i obawy .Co jest takiego we mnie że nie
            pozwala mi żyć tak jak bym chciał?Dlaczego ciągle czuje się gorszy?
            Dlaczego mam wrażenie że nie przysługuje mi nic co dobre?
            To wszystko razem powoduje niezły chaos w mojej głowie.
            Kończe bo troche zaczyna mnie nosić.
            • the-only_magda Re: Dlaczego? 07.08.09, 11:20
              Pisanie kiedyś mnie bardzo oczyszczało.. ale też przez nie wpadałam w głebokie
              depresje, co ostatecznie spowodowało próbe samobójcza.pisanie to forma terapii,
              ale nie zawsze, czasami rozdrapuje rany i wciąga nas jescze głębiej na samo dno
              nie dając nam choć oddechu..nie rozumiem co to nieswiadome sciemnianie, nie
              uwazam żeby cos takiego istaniało, jeśli opisujesz coś co czujesz to raczej
              nie jest błędne?? moze byc to przez Ciebie naciągniete, ale skoro subiektywnie
              to przezywasz to jest to Twoja prawda.. Hmm. ja sie boje najbardziej obłedu,
              chociaz obłed może być np wynikiem rezygnacji z psychoterapii ech... Na te
              wszystkie pytania musisz sobie niestety sam odpowiedzieć, wiem że w Tobie tkwi
              odpowiedz, jak we wszystkich nas..
              • real-jacek Re: Dlaczego? 07.08.09, 16:45
                Ściemnianiem nazywam uciekaniem od rzeczywistości.Chce Ci powiedzieć
                jak ze mną było.Uciekając od życia zacząłem pić i piłem dośc sporo
                przez kilkanaście lat.Przyszedł moment w którym musiałem wybrać albo
                picie i śmierć i w tym nie ma żadnej przesady albo przestac pić i
                jeszcze troche pożyć.Wybrałem to drugie i sam bez niczyjej namowy
                poszdłem na terapie.Chodziłem dwa lata i właśnie minęło mi dziewięć
                lat jak nie pije.Wracając do ściemniania to własnie tam zobaczyłem
                jak potrafie zwodzić siebie i innych.Opowiadać ,kluczyć ,wyolbrzymiać
                mało istotne rzeczy i jednocześnie bagatelizować istotne
                sprawy.Jednym słowem próbowałem dostosować świat do moich chorych
                myśli.Nie wiem ,być może dlatego że bardzo chciałem przestać pić
                albo dzieki temu że spotkałem tam ludzi którzy nie dali nabrac się
                na moją gre (myśle że jedno i drugie)alkohol przestał liczyć sie w
                moim życiu.Oczywiscie dopóki się nie napije ale na razie jest
                spokojnie.Nawet w chwilach silnego przygnębienia nie mam mysli o
                napiciu sie.Na tej podstawie mam niezachwianą wiarę w możliwość
                zmiany swojego życia.Napisałaś że boisz się obłędu i doskonale Cię
                rozumiem,ponieważ obecnie sam przeżywam coś w rodzaju obłędu.
                Nie wiem jak sprecyzować mój obecny stan .Nie umiem oddzielić
                prawdy od kłamstwa,nie chce się cofać .Niby wiem czego chce, tyko
                brak mi siły i odwagi.Po tylu porażkach boje się tego że znowu sam
                siebie zawiode.Nie potrafie zrobić nic dla siebie.Właśnie to jest
                moim największym problemem.Poza zaprzestaniem picia nigdy nie
                robiłem niczego dla siebie.Przynajmniej tak mi się wydaje.Szukam
                siły w sobie ,chcę się w końcu polubić,poczuć że warto coś dla
                siebie zrobić.Ciężko mi przekazać to co czuje ale myśle że rozumiesz
                oco mi chodzi.Zgadzm się ,odpowiedzi na te pytania są we mnie ,w
                Tobie i w każdym z nas.
                • the-only_magda Re: Dlaczego? 08.08.09, 00:11
                  Wiesz..
                  To ciekawe.. własnie pije trzeciego specjala... siedze sobie samotnie przed
                  komputerem, gdzieś tam błaka sie kot..właśnie zapaliłam papierosa.. dym unosi
                  się leniwie przypominając mi o gestej atmosferze uczuc które są we mnie..w moim
                  słowniku zawsze najbardziej wyróżniały się dwa słowa emocje, i uczucia..to
                  ciekawe bo nigdy nie potrafiłam ich dokładniej zdefiniować, to jakby chcieć
                  złapać tornado.. niszczycielskie złowrogie..chcąc złapać to co nieuchwytne.. gdy
                  już Cię wciągnie, właśnie co wtedy? Pajęczyna.. zdarzeń uczuć.. a my jesteśmy
                  gdzieś po srodku..zawieszeni..w pogoni za normalnościa? czasami do niej tesknie
                  ale częściej wydaje mi się szarą egzystencją bezoosobową manifestacją swojego
                  bytu.. Wiesz wydaje mi się, że o to chodzi.. o dopasowanie świata do siebie, u
                  reszty to człowiek jest dopasowywany do niego... do tych wszystkich granic
                  chorych reguł..indywidualizm? na pewno.. każdy indywidualista cierpi nie godzę
                  się na to co mnie otacza.. jest tyle bólu którego nie umiem zrozumieć? jest tyle
                  piekna które widzę na codzień.. problem w tym, że my żyjemy tylko w świecie
                  bólu.. to rodzaj sadomasochizmu? emocje.. które napędzają maszyne destrukcji?
                  Lustrzane odbicie czym jest gdy po drugiej stronie stoi cień..??? Robienie
                  czegoś dla siebie wydaje mi się że jeśli nie chcesz robić tego co inni od Ciebie
                  oczekują jesteś za to negowany ech to fakt..niezrozumienie.. egoizm tym są
                  ludzie. i to dlatego po części cierpimy, nasz świat może i jest abstrakcyjny ale
                  ile w nim barw?? może i sa chaotyczne.. niepoukładane ale są.. przeplatają się w
                  pajęczynie zdarzeń, wspomnień ale istnieją zacznijmy doceniać to co potrafimy
                  odczuć, co potrafimy połączyć.. sa to niekonwencjonalne połączenia, ale przez to
                  są takie wyjątkowe.. odkryjmy w sobie siłe.. coś.. napędza ten chaos! odkryjmy
                  czym jest to coś..jesteśmy tym czymś..
                  wiesz i Ty i ja jestesmy tym obłędem który kreuje naszą rzeczywistość..
                  • real-jacek Re: Dlaczego? 08.08.09, 15:38

                    Nie wiem skąd mnie znasz, ale ok.Opisałaś dokładnie to co się we
                    mnie dzieje.Ktoś kiedyś powiedział że jestem samotnikiem.Nie jest to
                    prawdą, mnie ciągnie do ludzi tylko sie ich boje.Jako młody człowiek
                    wierzyłem w dobroć tego świata.Bylo to dla mnie tak oczywiste że dla
                    drugiego człowieka poświęciłbym wszystko ,nawet życie.Śmiało i ufnie
                    wchodziłem w każdą nową przyjażń,głośno wyrażając swoje
                    wartości ,miłość,szacunek,prawda.....Ale ludzie jak to ludzie
                    zaczęli mnie uświadamiać że:wygłaszć tego typu rzeczy mogą nieliczne
                    osoby które mają przyzwolenie społeczne.Oczywiście przy moim silnym
                    sprzeciwie szli na kompromis i:dobrze możesz coś tam sobie pogadać
                    bo to czasami nawet dobrze wygląda ale żyć musisz tak jak wszyscy.
                    Dlaczego?!pytałem.
                    -Bo taki jest ten świat.
                    -Ale ten świat tworzymy my,ludzie to czy nie możemy go troche
                    zmienić?Pytałem dalej bo ja wierzyłem że można.
                    -Ty przestań fantazjować tylko weż się do roboty.
                    -No ale przecież widze że ludzie nie zgadzają sie z tym co się
                    dzieje.cierpią boją się szukają ucieczki od dego wszystkiego.Uparcie
                    drążyłem temat.
                    Ironiczne uśmiechy ,kiwanie głowami z politowaniem to były te
                    delikatniejsze odpowiedzi.
                    Dobra mówie, przestane zmieniac świat , zaczne zmmieniac siebie.
                    Przestałem pić ,będe trzeżwy to może więcej się dowiem.
                    Na terapii dowiedziałem się że musze zaakceptować ludzi takimi
                    jakimi są.Żaden problem ,nigdy nie życzyłem nikomu żle,prawda że na
                    początku chciałem wyleczyć świat z alkoholizmu i tak się w to
                    zaangażowałem że zapomniałem o sobie i wróciłem do picia.
                    Przegrałem ale się podniosłem.
                    Po jakimś czasie dylemat napić się czy nie przestałbyc dla mnie
                    problemem.Nie pije i przyzwyczaiłem się do tego.
                    Przestałem czepiać się ludzi a naprawianie świata zostawiłem
                    mądrzejszym niż ja.
                    Tylko w dalszym ciągu nie wiem jak mam się ustosunkować do tego
                    świata z tego powodu że o ile ja dałem spokój ludziom to ludzie nie
                    dali spokoju mnie.
                    A przecież jakoś musze żyć w tym świecie który narzuca mi jak mam
                    funkcjonować,co mogę a czego nie.Normalność ?Kto to zdefinjował?
                    Kto mi powie co to znaczy być normalnym.
                    Okazuje sie że ludzie którzy widzą bezsens tego świata mają coś tam
                    żle w głowie.
                    To co teraz wszyscy mamy się kłaniać tym normalnym żeby nas
                    zaakceptowali?
                    Myśle że nasze lęki i obawy wynikają z braku akceptacji.Każdy
                    człowiek potrzebuje miłości ,ciepła i zrozumienia,tylko pewnie my
                    ptrzebujemy tego bardziej niż inni.
                    Swoją wypowiedzią dodałas mi ochoty do dalszego życia.
                    Bardzo Ci dziękuje.I nie zmieniaj się bo przynajmniej wiesz że
                    żyjesz.
                    -
                    • the-only_magda Re: Dlaczego? 08.08.09, 23:52
                      Hmmm...
                      Nie znam Cię.. nie znam Cię osobiście i może tylko w tym tkwi różnica... w
                      głośnikach - Non Opus Dei - "21 XII 2004" zapewne spodoba się mniejszości na
                      forum.. papieros... Czy niezgoda z rzeczywistością jest błędem? NIE niezgoda
                      jest zaprzeczeniem jest ratowaniem swojego JA, wiesz ja ostatnio dwa dni temu,
                      nauczyłam się pomagając osobie którą znam 8 lat.. sądząc że jest przyjacielem..
                      nauczyłam się że nie można jej ufac! tak.. to tylko subiektywna ocena.. ale
                      bądzmy szczerzy tacy są ludzie.. ludzie sądząc po opiniach są społeczni.. hmm
                      ciekawe gdyż każda ich relacja ma uwarunkowane niskie wartości. .poznaj-kup,
                      poznaj- sprzedaj.. żyjemy w świecie informacji która tak bardzo przygniata nas
                      swoją fałszywością..ten lustrzany świat odbija w nas swoje lęki.. odbija
                      niezgodność.. z tym co "rzeczywiście" istnieje, kompromis to coś złudnego..bo
                      gdy pójdziemy jego drogą.. przestaniemy być sobą.. zaczniemy reagować na
                      polecenia wcześniej ustalone tracąc przy tym swoje 'ja" Wiesz mi że ludzie są
                      bardziej "sfilmowani" od nas... 8 praca 10 przerwa 10:10 papieros 11:00
                      pogawędka z "koleżanką" 13 praca... 15 presja .. 16 zakupy, obiad tak obiad..
                      16:30 korek.. nie zdąze zrobic obiadu...i tak..chaos.. chaos w chaosie..i
                      kompromisy.. wieczne..zaprzeczenia.. oni nigdy nie uciekna.. a ja wiem że
                      uciekniesz gdy już nie bedziesz potrzebować.. tego forum
                      • real-jacek Re: Dlaczego? 09.08.09, 03:39
                        Co do ucieczki ,to znając siebie bardziej boje się że uciekne jak
                        jeszcze to forum będzie mi potrzebne.Ludzi staram sie nie
                        oceniać,myśle że cierpią z tego samego powodu co ja.Nie potrafią
                        znależć wewnętrznej siły i wiary.Wiary ale takiej nieograniczonej.
                        Ja jestem w dobrej sytyacji,ponieważ bywały momenty w moim życiu
                        kiedy czulem coś takiego.To nawet nie jest radość ,to nie jest
                        szczęście.To jest niewyobrażalny niczym niezmącony ,bardzo
                        mądry,bardzo dojrzały,taki oczywisty, taki pewny spokój.Ludzie
                        ktorzy przeżyli śmierć kliniczną często opisują coś takiego.Do mnie
                        to przyszło gdy byłem w nazwijmy to :normalnym stanie:Wyobraż sobie
                        że niczego nie chcesz bo wszystko masz,a jeżeli czegoś zapragniesz
                        to bez żadnych problemów to otrzymasz i co najważniesze będziesz
                        wiedziała czego chcesz i sprawi Ci to ogromną radośc .Tego nie
                        sposób opisać.I od tamtej pory dla mnie bycie sobą to jest właśnie
                        to uczucie.Wiem że niewielka część tego (........)wystarczy aby
                        poczuć się w pełni szczęśliwym człowiekiem i przekazać to uczucie
                        innym ludziom.Cały czas próbuje sobie przypomnieć jak to do mnie
                        przyszło i jak to straciłem.Od tamtego momentu straciłem luksus
                        udawania.Możesz mi wierzyć ,kto raz tego doznał nie zaspokoi się
                        niczym innym.Zycze Ci tego z całego serca i życze też innym ludziom
                        czy tego chcą czy nie.

                        P.S Na razie sie nigdzie nie wybieram.
                        • mykolina88 Re: Dlaczego? 11.08.09, 07:18
                          Pytanko odnośnie was, mogę wiedzieć w jakim jesteście stadium rozwoju? W sensie
                          ile latek? ;)

                          Ja mam 21, dla mnie wystarczajacy wiek na smierc, a dla innych na wybawienie od
                          niej.

                          fatalny poranek za oknem, ale lubie deszcz...

      • real-jacek Re: Dlaczego? 11.08.09, 23:13

        Ha! Drogie kobietki ,pewnie to przypadek ale jeżeli dodacie 21 do 25
        to wychodzi wam idealnie w na jakim etapie rozwoju jestem.Ciesze się
        że się odezwałyście ,ale za tą ;śmierć; to troche zły jestem.I do
        Ciebie Magdo ,przyznaje fajnie się z tobą pisze.A ja ostatnio mam
        tak ;godzinka w miare ,godzinka dół,godzinka w
        miare,godzinka ......................................................
        .................................................................Wszy
        stko do du.......................................
        • the-only_magda Re: Dlaczego? 22.08.09, 21:45
          Heh
          Dzisiaj ja nie mam na nic siły...kolejny drink martini i kolejne pytania...Jacku
          te wahania nastroju..znam to doskonale.ale czy one biorą sie z "ułomności?" nie
          wydaje mi się..to w nas tkwi siła i ja powinniśmy odkryć.. taaaaaaaaa kolejne
          brednie o sile o jej odkrywaniu.. ale czy jesteśmy w stanie na chwile zamknac
          oczy i poczuć ja w sobie.. nie odbierać swiata zmysłami.. tylko "sobą"-środkiem
          ? wydaje mi się że tak..
          • mask0 Re: Dlaczego? 22.08.09, 22:05
            tak czytam Wasze posty i z każdym zaskakuje mnie ile w tym jest mnie.
            trafiając na to forum nie sądziłem, że - przy wielkich przecież
            różnicach - tyle podobieństw do swoich reakzji, zachowań tu znajdę.
            tę niezrozumiałą niechęć do stania się "normalnym", "zwykłym", to
            częste bycie na granicy - już tam gdzieś obok przecież jest zwykły
            świat, szczęście, zrozumienie, ludzie, którzy jakoś tak sobie żyją
            prosto. na zasadzie wręcz niekiedy "sobie wymyśliłem durny problem".
            a po chwili już dół, potem agresja skrywana jak tylko się da przed
            otoczeniem. i wewnętrzny skowyt. skowyt, który pomimo jego
            przenikającego bólu chcę podtrzymywać, karmić.
            nauczyłem się skrywać wiele przed najbliższymi. jak jest bardzo źle
            to widać siłą rzeczy. jak narasta wściekłość wyładowuję ją szybko na
            sobie. czasami pomaga, czasami nie.
            • the-only_magda Re: Dlaczego? 22.08.09, 22:54
              Wiesz co... najśmieszniejsze jest to...? że czujemy sie jedyni.. oryginalni..?
              czujemy ze nie spotykamy takich ludzi, jakbysmy byli totalnie nie z tego
              świata..a tu nagle BUM! spotykamy się.. potrafimy zamienic pare postów.. czujemy
              sie jakbysmy MY je pisali jednak ta oryginalność.. przestaje miec miejscie a
              zaczyna sie indywidualność..?
              • mask0 Re: Dlaczego? 22.08.09, 22:59
                może. dla zachowania oryginalności robiłem i robię różne rzeczy.
                dziwaczne. i nawet jak je robię to wiem, ze to idiotyzm.

                utrzymywanie inności. podtrzymywanie wyobrażenie, że nie należymy do
                tego społeczeństwa. jak zjawy nocy. a potem uświadomienie sobiem, że
                w nim żyjemy, funkcjonujemy i jakoś tam się sprrzedajemy. to
                odczucie mnie wciąga zawsze w stan destrukcjyjnej ucieczki
                • the-only_magda Re: Dlaczego? 22.08.09, 23:05
                  Ucieczka... jest zawsze destrukcyjna? moim zdaniem nie..to nie ucieczka? to swój
                  sposób na przeżywanie rzeczywistosci?? własnie ogladałam po raz entyyy człowiek
                  z księżyca o Endym Kaufmanie:) lubie ten film:D
                  • mask0 Re: Dlaczego? 22.08.09, 23:12
                    tylko jeśli to sposób na przeżywanie to ja się go boję. boję się
                    tego do czego doprowadzi. boję się przejścia całkiiem na tamtą
                    stronę.
                    ale może tak. jest to w środku. i tak już pewnie zostanie. może dać
                    się ponieść temu, może lepiej od razu spłonąć niż palić się i palić.

                    muzyka teraz jakoś w mnie wchodzi a nie filmy. toma waits powrócił
                    po przerwie. i pink floyd znowu drążą, męczą i odrzucają od świata

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka