matea27
16.03.04, 20:58
witajcie,3 tyg.temu odszedl ode mnie partner po prawie 11 latach zwiazku..1
rok mieszkalismy razem ,w tym roku mial byc slub..a od 7 miesiecy staralismy
sie o dziecko..miesiac przed rozstaniem mowil o rozterkach uczuciowych.2
miesice przed mowil ze mnie kocha...do konca zapewnial mnie ze bedzie
dobrze ,ze mamy przeciez plany.Oczywiscie mielismy rozne male kryzysy,nie
bylo idealnie,raz lepiej raz gorzej,ale bylismy ..nigdy nie
zrywalismy..bardzo mu wierzylam do konca.odzedl nagle ,spakowal swoje rzeczy
i stwierdzil ze to koniec nie bedzie slubu,dzieci ze mnie nie kocha...nie
chce ze mna kontaktu,nie odzywa sie bo stwierdzil ze musi byc sam,chce
pomyslec i nie wie co bedzie czy bedziemy ze soba czy nie.Boli mnie to ze tak
do konca mnie zapewnial,oszukiwal?ludzil sie?Moj swiat sie zawalil...jestem w
strasznym stanie,nie moge spac, od 3 tyg.nie jem ,tylko o tym mysle,boje sie
strasznie,mam ataki paniki,strachu,boje sie o przyszlosc,wszystko jes bez
sensu,czuje sie beznadziejna..mam depresje.Trafilam do psychiatry,dostalam
cipramil.Mam 27 lat i boje sie o przyszlosc ,czy kidykolwiek komus
zaufam..Jestem na poczatku drogi...nie wyobrazam sobie zycia bo nie
funkcjonuje...jak dlugo?nie chce mi sie zyc,tak bardzo tesknie...