Dodaj do ulubionych

tnę się...

15.06.04, 23:44
Chcę już skończyć ze sobą wreszcie,ale brak mi odwagi.Dziś znów piłam, znów
płaczę, mam dość życia, dość siebie. Chyba nie powinnam mieć męża. Nie
potrafię się z nim dogadać, to toskyczny związek.On mnie kocha, ale ma
szowinistyczne zapędy...rano wstaję ..i udaje, że wszystko jest OK, ale..ja
sie tu męczę. Dziś znów się pocięłam. To ulga na 3 sekundy.Nienawidzę siebie:(
Obserwuj wątek
    • gosia25 Re: tnę się... 15.06.04, 23:46
      Teraz piecze mnie ręka..i nie myślę o wewnętrznym bólu tylko o fizycznym.Chyba
      powoli nabieram odwagi na to,by ..pożegnać się ze światem...
      • nevada_blue Re: tnę się... 15.06.04, 23:49
        ja też się tnę - rozumiem..
        ale nie rozstawaj się z tym światem tak łatwo - bestia potrafi być zaskakująco
        piękna czasami - warto..
        pogadajmy jak chcesz..
        • gosia25 Re: tnę się... 15.06.04, 23:52
          ja nawet nie wiem co mówić...pocięłam się..i lepiej mi...
          • nevada_blue Re: tnę się... 15.06.04, 23:53
            rozumiem to..
            jak również, ze to żadne wyjście..
            ale to czasem silniejsze - tylko ja tnę kostki - bo nie widać..

            leczysz się?
            co się dzieje?
            • gosia25 Re: tnę się... 15.06.04, 23:54
              Nie leczę--ale chyba będę musiała....
              • nevada_blue Re: tnę się... 15.06.04, 23:57
                wizyta u lekarza nie zaszkodzi..
                może potrzebny tylko psycholog?
                a może jakieś leki?

                daj sobię tę szansę - warto :)
            • gosia25 Re: tnę się... 15.06.04, 23:56
              Matkoooo-boli mnie teraz ręka..ide to czymś przemyć....jutro może będzie nieco
              lepiej...choć generalnie....w moim zyciu wszystko jest jedną wielką niziną
          • gosia25 Re: tnę się... 15.06.04, 23:54
            Wiem, że jestem tchórzem i tak łatwo się nie rozstanę z tym co mnie
            otacza..ale..dlaczego zycie mnie tak boli?Jestem z facetem, który , mimo tego,
            ze mnie kocha..mam wrażenie...że mnie nie rozumie...?Matkoooooo...kocham go..i
            nie kocham....
            • nevada_blue Re: tnę się... 15.06.04, 23:56
              niestety marny ze mnie expert w sprawachdamsko-męskich..
              gówniara jestem i bez doświadczenia..

              ponawiam pytanie: leczysz się jakoś?
              może psycholog?
              • gosia25 Re: tnę się... 15.06.04, 23:57
                Chyba pójdę do psychologa...ja mimo swych 25 lat...czuję się emocjonalnie
                niedojrzała...
                • nevada_blue Re: tnę się... 15.06.04, 23:58
                  spróbuj - nic nie tracisz..
                  a możesz wiele zyskac :)
                  powodzenia! :)
                • aneta10ta Re: tnę się... 16.06.04, 22:09
                  Podaj kilka przykładów wzorcowo dojrzałych.
                  Aneta
              • gosia25 Re: tnę się... 15.06.04, 23:59
                Idę ...może zasnę..jutro musze wcześnie do pracy wstać...:(Jak wstanę..odezwę
                sie..jutro..a Ty byłaś u psychologa? Jesli tak--?pomógł?
                • gosia25 Re: tnę się... 16.06.04, 00:01
                  jakoś nie potrafię uwierzyć w tego typu terapie...zawsze wydawało mi się to
                  takie.... na pokaz...że ktoś chodzi do psychologa..szok! A chyba powinnam...:/
                • nevada_blue Re: tnę się... 16.06.04, 00:02
                  do psychlogia chodziłam krótko - nie pomógł za bardzo, ale mój problem jest
                  inny.. leczę się u psychiatry.. choć lekarka, jak mnie przywróci wreszcie do
                  pionu, zaproponuje pewnie jakąś psychoterapię..

                  spokojnej nocki i miłych snów zatem :)
                  • aneta10ta Re: tnę się... 16.06.04, 22:17
                    Gdybym miała radzić, ciągnij jedno i drugie rownolegle.

                    Gdybyś trafiła na psycho nakazującą Ci odrzucić prochy, weź ją pod kopyta i
                    rozetrzyj o podłoże. Na moją odpowiedzialność. Chce poznać obiektywne efekty
                    swojej pracy, niezamazane prochami.
                    Z życia wzięte.
                    Aneta
                    • nevada_blue Re: tnę się... 16.06.04, 22:22
                      aneta10ta napisała:

                      > Gdybym miała radzić, ciągnij jedno i drugie rownolegle.

                      chciałabym, ale jest pewnien problem - otóż studiuję w innym mieście niż
                      mieszkam, za dwa tygodnie wracam.. nie zacznę tu psychoterapii, bo zaraz stąd
                      znikam, a tu z kolei mam lekarza.. nieproste to..

                      >
                      > Gdybyś trafiła na psycho nakazującą Ci odrzucić prochy, weź ją pod kopyta i
                      > rozetrzyj o podłoże. Na moją odpowiedzialność. Chce poznać obiektywne efekty
                      > swojej pracy, niezamazane prochami.
                      > Z życia wzięte.
                      > Aneta

                      hehe :) - nie omieszkam :)
                • future.schock Re: tnę się... 16.06.04, 05:43
                  gosia25 napisała:

                  > Idę ...może zasnę..jutro musze wcześnie do pracy wstać...:(Jak wstanę..odezwę
                  > sie..jutro..a Ty byłaś u psychologa? Jesli tak--?pomógł?

                  ale masz fajnie, nie tylko masz pracę ale co bardzo ważne myślisz o
                  obowiązkach w takich chwilach. Podziwiam i pozdrawiam.






                  --------------------------------------------------------------------------------
              • aneta10ta Re: tnę się... 16.06.04, 22:08
                nevada_blue napisała:

                > niestety marny ze mnie expert w sprawachdamsko-męskich..
                > gówniara jestem i bez doświadczenia..
                Myślę, że to Twoje atuty.
                Aneta
            • aneta10ta Re: tnę się... 16.06.04, 22:06
              Ambiwalencja zawsze stanowi piekielny zgryz.
              Oby tylko na polu damsko-męskich zmagań. Jakby nie patrzeć to tylko wycinek
              życia.
              Bywa gorzej! A to już może być wyrok na katorżniczą harówę. Oczywiście jak dla
              kogo. Proste jak drut albo świński ogon.
              Pozdrawiam
              Aneta
        • aneta10ta Re: tnę się... 16.06.04, 21:58
          ...półśrodek?
          Aneta
      • aneta10ta Re: tnę się... 16.06.04, 21:57
        ...malymi kroczkami?
        Aneta
    • gosia25 Re: tnę się... 16.06.04, 00:02
      DO JUTRA NEVADA:)
      • nevada_blue Re: tnę się... 16.06.04, 00:03
        do jutra - trzymam za słowo! :)
        śpij dobrze :)
        • gosia25 Rankiem... 16.06.04, 06:28
          Slady nie są jakieś strasznie duże na rekach...ale..znów sobie myslę... w co za
          amoku wczoraj byłam, żeby do takiego stanu się doprowadzić. WSZYSTKO JEST TAKIE
          SZARE... Poza tym...jeszcze się jakoś trzymam.
          • aneta10ta Re: Rankiem... 16.06.04, 22:21
            Czytalaś Stachurę?
            Jeśli Cię już na wstępie nie podk...i, przerob wszystko.
            Aneta
            • nevada_blue Re: Rankiem... 16.06.04, 22:31
              dlaczego Stachurę?
              czytałam..
              • aneta10ta Re: Rankiem... 16.06.04, 22:37
                Bo to taka jaskrawość, że ślepy przejrzy na oczy.
                Aneta
                • nevada_blue Re: Rankiem... 16.06.04, 22:38
                  :)))))
    • gosia25 najbardziej bolesne 16.06.04, 06:50
      najbardziej bolesne jest samo..zycie..wracam codziennie do niego, toczę jakąś
      walkę , tylko PO CO? Momentami nie chce mi się, cholernie mi się nie chce:(
      • nevada_blue Re: najbardziej bolesne 16.06.04, 07:10
        też mam podobnie - najpierw się potnę i jest mi lepiej, a potem zastanawiam się
        dlaczego i co mi odbiło, żeby to zrobić..

        a życie - czasem boli owszem..
        ale czasem bywa piękne - i dla tych chwil warto żyć..

        Ty lepiej brykaj do lekarza!
        koniecznie!
      • aneta10ta Re: najbardziej bolesne 16.06.04, 22:27
        gosia25 napisała:

        > najbardziej bolesne jest samo..zycie
        Musisz to ukonkretnić. Życie to ogólnik.

        > ..wracam codziennie do niego
        Nazwij swoje zgryzy, skataloguj.

        > toczę jakąś
        > walkę ,
        Na czym ona polega?

        > tylko PO CO?
        Żeby wygrać z najdotkliwszym bólem.

        > Momentami nie chce mi się, cholernie mi się nie chce:(
        Zrozumiałe... to cholerny wysiłek.
        Pozdrawiam
        Aneta
    • inteligentna1 Re: tnę się... 16.06.04, 08:02
      Ja tez tne się. Takie coś to jest moim zdaniem karanie się za przeżywanie
      emocjii. W mojej rodzinie moje emocje są zawstydzane. Ostatnio poczułam się
      lepiej bo pozwoliłam sobie na przeżywanie silnych emocjii. Widze że branie
      leków też coś mi daje. Nienawidzę chwili gdy siegam bo nóż i robię to. Cierpie
      nie tylko ja ale też i mój ukochany. I on rozumie że ja mam problemy i że
      każdy ma jakieś trudności a ja mam akurat takie. I to odejście od niego byłoby
      krzywdą dla niego (dla mnie zresztą też). Dbaj o siebie, bądź swoim
      przyjacielem.
      • gosia25 Re: tnę się... 16.06.04, 14:23
        Kiedyś byłam swoim przyjacielem, ba-mogę powiedzieć..że byłam nawet
        optymistką.Może zawsze miałam inną, skomplikowaną psychikę..ale nie odwalało mi
        aż tak..Teraz generalnie, gdy osiągnęłam wszystko, czego kiedyś chciałam..tzn
        mam pracę i męża czuję....się taka pusta.Przygniata mnie rutyna, brak
        pieniędzy, sciekam się na tłuszcz na brzuchu ale jednocześnie nie chce mi się
        nic z nim zrobić.Patrzę do lustra i widzę...osobę zmeczoną zyciem. Matko! A w
        sumie jestem młoda, mam 25 lat, chyba wszystko przede mna. Ja jednak mam
        wrażenie, że już nic mnie dobrego nie spotka. Mój mąż..no tak- wiem, że
        kocha..ale ma nieco szowinistyczne poglądy, które doprowadzają mnie do furii.
        Oczekuję od niego, że będzie cała swą uwagę koncentrował na mnie, podczas, gdy
        ja nie mam ochoty dawać z siebie. Cięzko mi....a pieknych chwil jest mało...są
        tylko ciągle te same, których chyba nie doceniam ( że w ogóle są)
    • ilquad Drogie żyletkowe towarzystwo 16.06.04, 15:05
      Z tego co pamiętam, to autoagresja może być przerzucana na coś innego, tzn
      zamiast ciachać się można ciachać co innego. Dopóki nie przestaniecie sobie
      wmawiać, że jesteście czemuś winni/e, nic się nie zmieni. Możecie podziękowac
      rodzicom na przykład, że nauczyli was , że musicie być ukarani/e.

      Nie ma kary.
      Nie ma winy.
      Jesteśmy tylko ludźmi. Mamy prawo do siebie.

      R>I>
      • aneta10ta Re: Drogie żyletkowe towarzystwo 16.06.04, 22:40
        ilquad napisał:

        > Z tego co pamiętam, to autoagresja może być przerzucana na coś innego, tzn
        > zamiast ciachać się można ciachać co innego.
        Dobrze pamietasz. Sposob nader często nieświadomie nadużywany.
        Aneta
    • aneta10ta Re: tnę się... 16.06.04, 21:56
      gosia25 napisała:

      > Dziś znów się pocięłam. To ulga na 3 sekundy.
      Abstrahuję od sytuacji.
      Od dawna zastanawiam się, jak zadawanie sobie fizycznego bólu może koić
      cierpienie psychiczne. Absolutnie tego nie rozumiem.
      Pozdrawiam
      Aneta
      • nevada_blue Re: tnę się... 16.06.04, 22:07
        nie umiem tego wyjaśnić..
        ale czasem pomaga..

        może chodzi o ufizycznienie tego bólu? - ból fizyczny łatwiej znieść..
        może to spobób na rozładowanie negatywnych emocji, kiedy nie można ich wyrazić
        inaczej?
        może to sposób ukarania siebie za wyimaginowane [lub też nie] winy?
        może..

        a może to wsztstko na raz..

        pozdrawiam,
        [nevada]
        • ilquad Efekt katharsis 16.06.04, 23:13
          Już starożytni Grecy stosowali go w swoich misteriach

          R>I>
          • nevada_blue Re: Efekt katharsis 16.06.04, 23:19
            katharsis była podstawą tragedii greckich..
            z tego, co wiem, misteria i moralitety to dopiero średniowiecze..
            ale mogę się mylić ;)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka