Dodaj do ulubionych

trudny czas przede mną

03.04.12, 08:51
Święta, siedzenie przy stole z rodziną, uśmiech na siłę (nikt nie wie o mojej chorobie poza mężem), udawanie, że jest mi dobrze, pytania o prywatne sprawy na ogólnym forum i te mnóstwo oczu we mnie wlepione...
A na dodatek moje urodziny które wypadają w święta- jak zwykle życzenia "przy okazji" dostanę o ile będą pamiętali...
Im bliżej do świąt tym jest mi gorzej, nie śpię, nie ma zupełnie na nic energii, najchętniej bym się gdzieś daleko i głęboko zaszyła...
Obserwuj wątek
    • lucyna_n Re: trudny czas przede mną 03.04.12, 10:38
      a ja tam powiedzialam już dawno że na święta proszę się mnei nie spodziewać, był foch, była wielka obraza, ale mnie to już naprawdę nie obchodzi. Ich foch ich problem.
      • melancho_lia Re: trudny czas przede mną 03.04.12, 10:46
        Kiedyś pewnie do tego dojrzeję. Póki co będę z przyklejonym usmiechem towarzyszyć mężowi i dzieciom.
        • lucyna_n Re: trudny czas przede mną 03.04.12, 11:10
          odwagi
          • ania_i_ja Re: trudny czas przede mną 05.04.12, 09:16
            u mnie to samo. :( Chcę do łóżka!
            • lucyna_n Re: trudny czas przede mną 05.04.12, 13:58
              chcesz iść do łożka to idź, święta zostały wymyślone po to żeby człowiek odpoczął od codziennych obowiązkow, wyspał się, najadł się bo z reguły niedojadał i tak dalej, czyli robił to na co nie może sobie pozwolić na co dzień, ładował akumulatory.
              Dla Ciebei świętem jest być może święty spokój, dużo snu, i tabliczka dobrej czekolady. Dlaczego więc nie poświętujesz? No chyba że jesteś jakoś zależna od rodziny, nie wiem-finansowo może, albo dziećmi Ci się opiekuję, no to trudno musisz strategicznie odbębnić.
              A tak przy okazji święta wielkanone to w sumie zdaje pogański nowy rok był, najwięcej chyba pogańskich pradawnych zwyczajów w nich przetrwało , te pisanki, zanoszenie jedzenia do świątyni, śmigus dyngus pewnei też stara forma zalotow wiosennych i nne zabobonki. Lubiłam je zawsze właśnie za to że są takie prastare. Kadzidło, też lubię, bo to też dość stara metoda "oczyszczania" duszy i ciała, mocno przedchrześcijańska, dzwonienie w dzwonki i kołatki dla odegnania złego. Jak się tak dobrze zastanowić to prawa poganka we mnie siedzi, jeszcze trochę a zacznę gadać z drzewami i zioła zbierać o północy.
        • bea.11 Re: trudny czas przede mną 05.04.12, 18:46
          Ja dojrzałam po 3 latach. Wole zostać w domu sama niż odgrywać rolę która została narzucona. Mam dość udawania. Wszystkiego dobrego Ci życzę.
    • lesna_duszyczka Re: trudny czas przede mną 05.04.12, 10:40
      Witajcie!

      Właściwie witajcie w klubie....Śniadanie punkt 10 - (najgorszy) okres kulminacyjny mojego samopoczucia...a tu z grubej rury cała rodzina i zamieszanie, już czuję chaos w głowie....już się boję, tego,że się będę bać....już się wczuwam ...ehh. Cała rodzina w komplecie, grad pytań prosto w oczy.......a najgorsze, trzeba jeść publicznie.....po zjedzeniu napad lęku , zgaga z nerwów... i to wszystko z przyklejonym, sztucznym uśmiechem, co już przedmówczynie zaznaczyły....to takie smutne, brata i bratowej nie widziałam 2 miesiące..tęsknie za nimi bardzo, chcę ich zobaczyć, ale się boję....aby tego uniknąć po prostu będę piła alkohol.....to jedyny ratunek na przetrwanie bez lęku......na normalne funkcjonowanie w towarzystwie.....
      Życzę nam odwagi i przertwania! Mimo wszystko wesołych świąt.....
      • lucyna_n Re: trudny czas przede mną 05.04.12, 13:59
        zabraniam picia alkoholu, kategorycznie,
        albo leczenie albo miągwienie i picie.
    • tschort Re: trudny czas przede mną 05.04.12, 14:27
      Ja sądzę że każde zmuszenie się do aktywności jest pozytywne.
      • melancho_lia Re: trudny czas przede mną 05.04.12, 15:15
        ja bym wolała iść z dziećmi na basen...
        • lesna_duszyczka Re: trudny czas przede mną 05.04.12, 15:34
          Każda aktywność fizyczna działa leczniczo na ciało i duszę...W zdrowym ciele zdrowy duch jak to mówią. Po każdym rodzaju ruchu fizycznego czuję się naładowana pozytywnie, pełna energii, (zresztą każdy się tak zapewne czuje) a umysł odpoczywa i nie ma czasu na głupoty- nakręcanie się...niestety mogę mieć pretensje tylko do siebie za lenistwo i brak systematyczności, wiem,że pomaga, ale często się nie chce....ot kolejny dowód na świadome własne zaniedbanie samej siebie...ale idzie wiosna, jak znów nadmienię czeka mnie przeprowadzka, więc na świeżym powietrzu zamierzam intensywnie łapać słońce......
          • lucyna_n Re: trudny czas przede mną 05.04.12, 15:38
            Ja po bieganiu czuję się tak że tylko zbiera mi się na płacz, w depresji np intensywny sport normalnie mi pogarszał psychofizykę, nie mówiąc już że sam w sobie stanowił rodzaj wyrafinowanej tortury i dotkliwie uświadamiał mi o ile jestem słabsza od przeciętnego człowieka co mnei wręcz przerażało. Co innego kiedy się z depresji wychodzi, lub też chce podtrzymać dobrą formę. Jeżeli natomiast komuś sport i ruch zawsze pomaga no to tylko cieszyć się z tego brać sie w garść i ćwiczyć.
    • mskaiq Re: trudny czas przede mną 05.04.12, 20:10
      Można nienawidzieć swiąt, ale dlaczego ? Co sie po tym kryje ? Dlaczego
      musisz udawać, co jest złego jak ktoś na Ciebie patrzy ?
      Warto to przemyslec bo to może pomóc.
      Serdeczne pozdrowienia.
      • lucyna_n Re: trudny czas przede mną 05.04.12, 21:19
        bo jak się nei udaje to zaczynają wydziwiać, dawać dobre rady w stylu "jakbyś prędzej siała prędzej byś posiała" "weź się w garść, ja to dopiero mam ciężko i nie narzekam" i tak dalej i tak dalej, a jak wyjedziesz jeszcze ci tyłek obrąbią. Jak to w rodzinie:)
    • canoine Re: trudny czas przede mną 07.04.12, 10:25
      tradycja tradycją, ale jednak nie ma konstytucyjnego obowiązku siedzenia w święta z rodziną. kiedyś też się męczyłam, głównie w czasach kiedy mieszkałam z rodzicami i zwyczajnie nie miałam dokąd pójść. odkąd się wyprowadziłam i odkąd okazało się, że przecież zawsze mogę wstać, przeprosić, powiedzieć, że wybaczcie, ale ta atmosfera mi nie odpowiada, życzyć miłej reszty świąt i wrócić do siebie - od tego czasu jest o wiele przyjemniej. wprawdzie podobnie jak u Lucyny na początku był foch, potem przykrość, jak nawet mimo całkiem w porządku atmosfery wracałam po wigilii do siebie, ale ostatecznie mam wrażenie druga strona zrozumiała, że jak chce, by było fajnie, to też się musi o to postarać. teraz ja się nie męczę, że cokolwiek "muszę", a i oni zluzowali nieco i już się tak nie spinają.
      w skrócie: polecam ten sposób na wychowanie sobie rodziny.
      i wszystkiego dobrego z okazji urodzin :)
      • melancho_lia Re: trudny czas przede mną 07.04.12, 12:13
        Dzięki za życzenia. Ja po prostu nie lubię tych prostackich tekstow jakimi wali moja rodzinka i intymnych pytań przy stole. Na razie jestem na etapie, ze zamiast ich do pionu ustawić, zeby im w pięty poszło to zaczynam płakac i tym samym jeszcze bardziej trafiam na języki...
        No nic, zwieję z dziećmi na jakiś spacer, to może chociaż trochę tego uniknę.
        • schizy20 Re: trudny czas przede mną 07.04.12, 13:17
          a ja dzisiaj jestem w takim nastroju, że nie ręcze za siebie. bo juz dłuzej nie daje rady życ
        • canoine Re: trudny czas przede mną 07.04.12, 13:49
          tu nie chodzi o to, by kogoś do pionu stawiać. nie masz przecież 5 latek, by beczeć, bo Ci ktoś coś krzywego powiedział. nie musisz się też niczym odgryzać i wdawać w idiotyczne spory. wystarczy, że nauczysz się stawiać swoje granice i kiedy coś lub ktoś je przekracza jasno dawać do zrozumienia, że Ci to nie odpowiada. bo wcale nie musisz znosić tych tekstów i wcale nie musisz odpowiadać na niewygodne dla Ciebie pytania. wystarczy komunikat "nie odpowiada mi w jaki sposób się do mnie zwracasz i proszę Cię szanuj moje granice i moją prywatność". koniec. żadnych dalszych dyskusji. ktoś ma z tym problem? nie musisz tego znosić - ot po prostu wystarczy wtedy przeprosić, wytłumaczyć jednym zdaniem, że taka atmosfera i takie traktowanie Ciebie Ci nie odpowiada, wracasz zatem do siebie i życzysz reszcie miłej pozostałej części świąt.
          na początku jest szok - bo to w końcu coś nowego z czym żadna strona się dotąd nie spotkała. szok i pretensje ze strony rodziny - bo jakiś rytuał zostaje przerwany bez pytania o zgodę na jego przerwanie, no i szok własny - pamiętam jak pierwszy raz wracałam z wigilii do siebie po bardzo nieprzyjemnej atmosferze, czułam się jak skończony padalec, bo psuję święta. ale na logikę - to nie ja wtedy psułam święta, ale oni psuli je sobie i mi także. rozsądek to bardzo przydatna rzecz, polecam. na początku mogą być więc fochy, może być wjeżdżanie na poczucie winy i jaka to jesteś niedobra, bo psujesz "zabawę". ale wierz mi, kiedy zamiast skrupulatnie odgrywać swoją rolę zahukanej ofiary zaczynasz wreszcie konsekwentnie i grzecznie, acz stanowczo wyznaczać swoje granice - powoli, ale wszystko zaczyna wyglądać zupełnie inaczej. i okazuje się, że wcale się męczyć nie trzeba, bo może być nawet całkiem znośnie, jeśli nie przyjemnie :)
          • lucyna_n Re: trudny czas przede mną 07.04.12, 14:00
            nic dodać nic ująć
            jak sie człowiek raz odważy to to stawianie granic sprawia nawet sporą satysfakcję, a szok w oczach z powodu zamieszania w ustanym bagienku spore zadowolenie.
          • melancho_lia Re: trudny czas przede mną 07.04.12, 16:43
            Do stawiania granic trzeba mieć siłę. Na chwile obecną ledwie mam siłę wstać z łóżka i poświęcić choć pare minut swoim dzieciom... Żeby choć czasem zobaczyły, ze matka nie tylko leży albo płacze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka