Dodaj do ulubionych

Depresja męża

08.06.16, 12:53
Witam...
Nie wiem czy to odpowiedni temat akurat na to forum, ale z drugiej strony może właśnie osoby borykające się z depresją, lepiej pomogą mi zrozumieć problem.
Jesteś małżeństwem od 13 lat. W ubiegłym roku u męża po raz pierwszy zdiagnozowano epizod depresyjny. Były leki - sytuacja się unormowała. Teraz sytuacja się powtórzyła. Doktor wprowadził leczenie farmakologiczne, dodatkowo mąż chodzi na terapię. Mam nadzieję, że uda nam się pokonać chorobę.
Problem natomiast dotyczy mnie samej. Kocham męża, zależy mi na jego samopoczuciu, zdrowiu, na byciu z nim, ale powoli chyba ta sytuacja mnie przerasta. Naprawdę ja to wiem, że mąż potrzebuje mojego wsparcia, uwagi, mądrego bycia przy nim. Staram się niczego nie przeoczyć, dawać mu oparcie, angażować go na tyle ile pozwala, w codzienne życie, pokazywać, że jest nam potrzebny. On mówi, że widzi i docenia moje starania.
A ja coraz bardziej się chyba w tym gubię. Mąż nigdy nie był człowiekiem bardzo wylewnym, okazywał czułość wobec mnie tylko sporadycznie. Dbanie o tę stronę naszego małżeństwa spoczywało raczej na moich barkach. W trakcie terapii okazuje się, że pewne jego zachowania są mocno zakorzenione w dzieciństwie.
Teraz nawet tego "sporadycznie" nie ma w ogóle. Tęsknię za nim takim jak kiedyś. Tęsknię za jakimkolwiek ciepłym gestem z jego strony.
Wiem, że nie ja teraz w tym wszystkim jestem najważniejsza. I żadna też ze mnie księżniczka dookoła której trzeba biegać nieustannie. Próbowałam rozmawiać o tym z mężem. Efekt był taki, że zaczął siebie obwiniać za taki stan rzeczy. Przestałam, nie chcę pogarszać jego stanu.
Boję się, że w końcu nie wytrzymam i zacznę szukać tej uwagi gdzie indziej.
Nie wiem, może z własnego doświadczenia, moglibyście podsunąć kilka dobrych pomysłów. Co można by zrobić w podobnej sytuacji, jak ją zrozumieć...
Obserwuj wątek
    • lucyna_n Re: Depresja męża 08.06.16, 13:46
      Powinnaś poszukać pomocy i wsparcia dla siebie, osoba z depresją jest chcąc niechcąc trochę "wampirem energetycznym" dla osób bliskich i masz prawo czuć się wyczerpana psychicznie i fizycznie.
      Sutuację zdaje się rozumiesz, ale co innego rozum a co innego potrzeby emocjonalne. Jak mąż wyjdzie z tego najgorszego dołka i trochę okrzepnie to nie wahaj się mówić o swoich potrzebach, chory nie chory no mówi się trudno, szczera rozmowa jest jednak najlepszą podstawą każdego związku i trzeba mówić co jest grane.
      Róbcie razem nawet drobne czynności, w depresji raczej nie stawiałabym na romantyczne kolacje czy wyjazdy, raczej wspólny spacer, albo jakieś wspólne zajęcia, choćby pograć w karty, albo pooglądać czy rosną pomidory co kto lubi :) Takie drobiazgi bardzo zbliżają i dają też okazję do rozmowy nie tylko o tym co trzeba kupić czy np naprawić w domu ale o rożnych sprawach, także tych dotycących was i waszych potrzeb emocjonalnych.
      Nie unikałabym też rozmów na temat depresji, nie uciekałabym od tematu, najgorsze co można usłyszeć kiedy człowiek próbuje się zwierzyć z dolegliwości to "nie myśl o tym" "nie przejmuj się". Nie musisz niczego radzić, ani robić, od tego jest lekarz i psychoterapeuta, ale dobrze jest wysłuchać, potrzymać za rękę, objąć. Ode mnie tyle, dbaj o siebie i życzę powrotu męża do zdrowia a Tobie równowagi ducha:)
      • onidperesja Re: Depresja męża 08.06.16, 14:18
        Nigdy nie myślałam o mężu jako "wampirze energetycznym", a faktycznie tak rzeczywiście bywa. Myślałam, że to po prostu ja jestem bardzo słaba. Otworzyłaś mi oczy, dziękuję.
        • lucyna_n Re: Depresja męża 08.06.16, 14:28
          jesteś bardzo silna że wogóle wytrzymujesz z osobą z depresją, to bardzo trudne
        • ekspert.grupa_synapsis Re: Depresja męża 08.06.16, 16:47
          Przypuszczam, że od lat w Państwa małżeństwie to Pani jest tą osobą, która więcej daje i więcej się troszczy. Jest Pani chyba tym bardziej udręczona niż skłonna była dopuszczać do swojej świadomości. Okres depresji męża przyniósł nasilenie tej nierównowagi ale jednocześnie utrudnił Pani domaganie się troski, uwagi i pomocy. Dobrym pierwszym krokiem do przywrócenia owej równowagi i uzyskania więcej dla siebie byłoby to, żeby zaczęła Pani korzystać z indywidualnej pomocy psychologicznej, bo może tak być, że potrzebuje jej Pani w tej chwili równie silnie jak Pani mąż, a może bardziej. Za jakiś, zapewne niedługi, czas, gdy stan Pani męża istotnie poprawi się i będzie można z większą łatwością i siłą skierować do niego swoje oczekiwania, bardzo przydatna mogłaby by być dla Państwa terapia małżeńska Z Pani listu wynika bowiem, że, zupełnie niezależnie od depresji męża, w Państwa małżeństwie rozwija się od wielu lat kryzys, który albo zostanie zażegnany albo może dalej eskalować.
          Z szacunkiem
          Stanisław Porczyk, psychiatra
          Grupa Synapsis
          www.synapsis.pl
          • onidperesja Re: Depresja męża 09.06.16, 11:10
            Przyznam, że przemknęła mi myśl o wspólnej terapii. Pana odpowiedź mocniej mnie w tym pomyśle utwierdziła.
    • springsteen3 Re: Depresja męża 08.06.16, 18:07
      Ja zazdroszczę twojemu mężowi - żony. Moja jak kiedyś wspomniałem o kłopotach, o tym że nie mam siły podjąć pracy, nic mnie nie cieszy, pracę podejmuje i rzucam po mięsiącu i tak od 2 lat , bo nic mnie nie motywuje, twierdzi że jestem leniem. Tymczasem chętnie robię to co mnie cieszy, tzn nie przygnębia i gdzie widze sens, czyli sprzątam, gotuje, opiekuje się dzieckiem, remontuje mieszkanie jak potrzeba, tylko wisi mi to czy zarobię 1tys czy 5 tys, jaką będę miał pracę i czy będę czy mnie nie będzie. Żona twierdzi że wydziwiam.
      • onidperesja Re: Depresja męża 09.06.16, 11:18
        Od siebie, będącej po tej drugiej stronie, mogę powiedzieć, że Twojej żonie też nie jest na pewno łatwo. To bardzo ważne, że pomagasz w domu, że przejmujesz część obowiązków. Ale płynność domowych finansów - tak odczytałam z Twojego listu - zapewnia żona. To nie jest wcale łatwe w dzisiejszych czasach. A ciągłe zastanawianie się nad tym, czy w następnym miesiącu domowy budżet też się dopnie, na nikogo nie działa dobrze. Ona też na pewno ma gorsze chwile. I czasem, cóż, nerwy puszczają...
        Ja wczoraj usłyszałam, że wszystkie rodziny dookoła są szczęśliwe, tylko nie nasza. Wiem, że On teraz to po prostu tak widzi, że niekoniecznie odbiera rzeczywistość w sposób racjonalny... ale cóż, nie wytrzymałam i polały się łzy. Każdy ma swoją wytrzymałość.
        • lucyna_n Re: Depresja męża 09.06.16, 12:20
          Pewnie że tak, to że nie chorujesz na depresję nie oznacza że nie masz prawa do złych dni, do smutku, stresu itp. Depresja jest chorobą egoistyczną, człowiek jakby w studni siedział, wokół tylko ciemność, lęk i bezsił, zamknięcie jakby w słoju z grubego szkła, czuje się oddzielony od rzeczywistości, odrealniony, to uczucie jest wręcz fizyczne, a świat wokół przecież istnieje, i też ma swoje problemy, tylko w głębokiej depresji naprawdę widzi się wszystko bardzo bardzo wykrzywione, każda konfrontacja z "normalnością" boli i jeszcze bardziej uświadamia że dzieje się coś złego, przeraża i boli. Wtedy mogą paść gorzkie słowa, to z tego żalu i bólu. Jednak nei należy ich brać zbytnio do siebie, to wina depresji nie Twoja.
          • onidperesja Re: Depresja męża 09.06.16, 14:09
            Idealnie opisujesz to, co widzę na przykładzie swojego męża. Mnie najbardziej boli lęk w jego oczach. Wysoki, dobrze zbudowany, radosny mężczyzna zmienia się w przestraszone dziecko. Strasznie boli jego przemiana. Serce pęka kiedy patrzy się na Niego w takim stanie.
            Jak mantrę powtarzam sama sobie (i jemu też), że to minie. Jeszcze tydzień, dwa i będzie lepiej.
            • lucyna_n Re: Depresja męża 09.06.16, 14:30
              Na depresję nie ma silnych, jak kogoś dopadnie to pozamiatany, choćby był chłop jak dąb. Na szczęście jest wiele leków które znoszą objawy na tyle że da się żyć, jeżeli pierwszy lek nie zadziała to nie załamywać się, jest naprawdę dużo możliwości przyniesienia ulgi, zwłaszcza w stanach lękowych. No i słońce, aktywność fizyczna na powietrzu, nawet taka minimalna, banalne ale bardzo ważne przy depresji.
              • onidperesja Re: Depresja męża 10.06.16, 09:37
                Właśnie co do aktywności fizycznej. Próbujemy zmienić otoczenie. Na chwilę wyjechać w góry. Wiem, że odpoczynek powinien być nastawiony na Męża odpoczywanie. Czy te góry są na pewno dobrym pomysłem? Chodzi o to, że depresję czuje też całe ciało. Mąż wspomina o straszliwym zmęczeniu. Nie wiem... może lepiej pozwolić mu odpoczywać w domu, w znanym otoczeniu. Nie chciałabym zaszkodzić, pogłębić stresu.
                • lucyna_n Re: Depresja męża 10.06.16, 10:36
                  Zapytaj go czy chce jechać, nie musisz mu czytać w myślach. Ja bym pojechała ale raczej w Karkonosze niż w Tatry, no chyba że go akurat te Tatry uskrzydlają. Porozmawiajcie o tym.
                  • onidperesja Re: Depresja męża 10.06.16, 12:10
                    Rozmawialiśmy. On mówi, że chce. Ja tylko po prostu nie wiem, na ile mogę wierzyć Jego "chcę" w obecnym stanie. I stąd moje wątpliwości, ale spróbujemy. Zawsze przecież możemy wrócić.
                    Bardzo dziękuję za cenne uwagi. To bardzo ważne.
                    • lucyna_n Re: Depresja męża 10.06.16, 12:19
                      To nie małe dziecko, jeśli mówi że chce to chce :) na miejscu dostosujecie aktywność do możliwości i już. Czy Ty za bardzo nie niańczysz tego męża?
                      • lucyna_n Re: Depresja męża 10.06.16, 12:22
                        No chyba że dla Ciebie wyjazd w góry ma sens tylko wtedy jeżeli będziecie w tych górach spędzać od rana do nocy na szlaku z plecakiem najlepiej od schroniska do schroniska, a już najlepiej w śniegu po pas, a jak mąż nie da rady to boleśnie dasz mu odczuć rozczarowanie, w takiej sytuacji faktycznie lepiej nie jechać. Ale coś mi mówi że raczej nie jesteś taka:)
                      • onidperesja Re: Depresja męża 10.06.16, 13:13
                        Heheh :) Generalnie to chyba nie, ale teraz być może, że tak :) Po prostu chciałabym, żeby jak najszybciej stanął na nogi. Chętnie usunęłabym wszystkie kłody, byle tylko było do przodu. Jego pani psycholog mówi, że mam się nie angażować zbyt bardzo mocno, bo w końcu sobie zaszkodzę. Chyba czas posłuchać rad :)
                        • lucyna_n Re: Depresja męża 10.06.16, 13:24
                          czas najwyższy, usuwanie kłód nic nie daje, człowiek wtedy jest zadowolony kiedy sam pokona przeszkodę.
                          • onidperesja Re: Depresja męża 10.06.16, 14:13
                            Tak, to prawda.
      • lucyna_n Re: Depresja męża 10.06.16, 12:30
        Ja choruję od już sama nie wiem ilu lat i nigdy nie rzuciłam pracy po miesiącu, i nie było mi obojętne zwłaszcza gdy już miałam dziecko czy zarabiam tysiąc czy pięć tysięcy. Jakieś poczucie odpowiedzialności jednak trzeba wykazać wobec decyzji o posiadaniu potomstwa. Zachowanie które opisujesz to nie depresja, to brak odpowiedzialności i niedojrzałość emocjonalna.
      • aa_propos Re: Depresja męża 26.06.16, 23:06
        Potwierdzam że żonka może trzeźwym zachowaniem sporo pomóc (lub zaszkodzić - i vice versa). Faktycznie powinnaś porozmawiać z psychologiem. Ważne jest zachować trzeźwość właśnie aby próbując pomóc nie dać się wciągnąć w zaburzone emocje i wynikające z nich zaburzone sądy typu "inne rodziny są szczęśliwe a my nie" co można nazwać za Bernem nieświadomą grą - polecam tego autora - (na marginesie tu akurat przypomina mi się odpowiedź de Gaulle'a na pytanie dziennikarza czy jest szczęśliwy: Ma mnie pan za idiotę?)
    • agrafka229 Re: Depresja męża 29.06.16, 15:49
      Bezpłatne, indywidualne konsultacje psychologiczne dla RODZIN i PRZYJACIÓŁ osób chorujących psychicznie bądź doświadczających kryzysu emocjonalnego.

      Zapisy przyjmowane są telefonicznie: 733 563 311 i mailowo: twojpsycholog2@gmail.com Zapisy będą przyjmowane do wyczerpania miejsc.

      Więcej informacji na stronie: razem-fundacja.org/grupa-wsparcia-dla-osob-chorujacych-psychicznie/

      Działania realizowane są w ramach projektu ?RAZEM w kierunku umacniania? współfinansowanego ze środków Samorządu Województwa Mazowieckiego

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka