23.10.16, 10:02
Podejrzewam, ze ktoś mi bliski chce sobie cos zrobić.Szukajac ksiazki na półce, zalazłam w jednej z nich listy do bliskich.Pytałam co to? Odpowiedziała stare dzieje. Zapytałam wprost czy cos sie dzieje i czy coś sobie chce zrobić, odpowiedziała nie i zmieniła temat. Jestem u niej kilka dni nawet pisze tutaj z jej komp. obserwujac ją jest ok, spokojna, wyciszona nawet sie usmiecha, zazwyczaj bywała żywsza ale w sumie kazdy ma tez spokojniejszy czas. Nie wiem co mam o tym wszystkim myśleć.
Obserwuj wątek
    • judyta88 Re: Z troską 25.10.16, 13:57
      Nikt mi nie odpowie?
      Boję się o Nią i nie wiem czy to wszystko co teraz mówi jest prawdą kilka lat temu miała poważną próbę samobójczą, ledwo ją uratowali. Z tego co wiem niedawno dostała diagnozę chad. Jest skryta i bardzo się wycofała.
      • mardaani.74 Re: Z troską 25.10.16, 14:32
        Ale co możemy Ci odpowiedzieć, skąd wiedzieć co Ta osoba zrobi skoro Ty będąc tuż obok też nie wiesz?
        Jedno Ci powiem, nie należy brać na siebie zbyt dużej odpowiedzialności za wybory innych osób dorosłych. Także te ostateczne wybory, możesz się starać ale życia za kogoś nie przeżyjesz, jak ktoś będzie chciał się zabić to znajdzie sposób choćby nie wiem jak pilnowany. Nie na wszystko mamy wpływ i czasem jedyne co można to się z tym pogodzić, że ktoś wybrał tak jak wybrał. Dać innym ludziom wolność wyboru i wolność ponoszenia konsekwencji ich wyborów to coś co wielu ludzi powinno w sobie jednak starać się wypracować, bo potem kończy się tak że czyjeś przekonania stają się dla innych przymusem, bo komuś trudno uwierzyć w inny system wartości czy w inne poczucie co ważne a co nie itd. Może to zabrzmi brutalnie ale nie każdy uratowany jest wdzięczny że go ratowano, nie każdy ciężko chory chce żyć za wszelką cenę.
      • ekspert.grupa_synapsis Re: Z troską 25.10.16, 16:53
        Szanowna Pani,
        dystansuję się do znacznej części tego, co napisała przedmówczyni. Powinniśmy być jednak czujni i, w rozsądny sposób, aktywni. Czym innym jest decyzja osób zdrowych, a czym innym osób będących w silnej depresji. Wielekroć rola osób bliskich była, dla tych drugich, bardzo cenna i ratowała im życie, za co później byli wdzięczni. Jednak rozeznanie się czy istnieje u bliskiej osoby rzeczywiste niebezpieczeństwo samobójstwa może być trudne albo, nawet, niemożliwa. Trzeba, rzeczywiście , mieć zawsze świadomość, że możemy zrobić w tej sprawie tylko to, co możemy, czyli do pewnego stopnia. Nieraz, przy tym, pozostaniemy ze swoim niepokojem.

        Zrobiła Pani na pewno to, co należało w tej sprawie zrobić a mianowicie zainteresowała się i zapytała przyjaciółkę, co oznacza ten list. Z pewnością zadaje sobie Pani pytanie, czy można zrobić coś więcej. Tak, można. Najpierw uwaga, że jeśli nic w samym zachowaniu osoby nie wskazuje na to, że przygotowuje samobójstwo, to absolutnie jedną drogą do zorientowania się czy nie ma ona takich planów, jest rozmowa. W taki sam sposób, nie ma innego, ocenia sytuację lekarz psychiatra: badanie lekarza jest rozmową. Wszystko sprowadza się tu do pytań i uważnego słuchania odpowiedzi. Są to bardo skuteczne sposoby zorientowania się w intencjach osoby chorej na depresję, choć oczywiście nigdy na 100%. Ważne są w takim badaniu lekarza psychiatry dwie rzeczy, które warto naśladować. Pierwsza to nie bać się rozmawiać, pytać o pragnienia samobójcze, gdy są podstawy do takich przypuszczeń. Jeśli takie pytania padają w sytuacji życzliwości, spokoju, bez żadnego ataku – to nie może być tego złych skutków, przeciwnie może być dobrze odbierane. Druga sprawa to taka, że warto, o ile jest to uzasadnione, zadać dość dużo pytań na ten temat. I to, co mogła Pani zrobić, albo nadal może, wracając do tej sprawę, to „pociągnąć temat”. Nie zadowalać się jedną odpowiedzą, nie dać sobie zbyt łatwo ust, ale temat kontynuować. I nie jest najważniejsze aby mieć w zanadrzu jakieś nadzwyczajnie trafne pytania, ale pytać w sposób naturalny o to, co przychodzi sensownie do głowy na ten temat, żeby móc usłyszeć tę drugą osobę, osobę z depresją, co ona odpowie. Można np. każdą odpowiedź osoby z depresją, choćby brzmiącą jak ostateczna i wyczerpująca, potraktować jako punkt wyjścia do dalszego pytania. Podam przykład. Jeśli Pani przyjaciółka powiedziała, że ten list to tylko historia, mogła Pani zapytać: „Rozumiem, ale czy jest to tylko historia, czy tez coś przechowujesz w jakimś celu?” Następnym pytaniem mogłoby być: „Czy trzymasz to tez dlatego, że myślisz, że możesz to kiedyś użyć ponownie i zostawić bliskim?”. Albo po prostu: „a jaka tu powinna być data tego listu?”„to dlaczego to nadal przechowujesz? „czy uważasz, że kiedyś możesz napisać jeszcze podobny list?” albo, może lepiej: "tak, to historia, ale czy treść tego listu jest obecnie dla ciebie bliska?". Czyli takie drążenie tematu, bez jednak żadnego nadmiernego nacisku albo słownej przemocy (!), kontynuowanie dla zorientowania się jaki jest stan duszy tej osoby. Ostatecznie to trzeba przyjąć jako zasadę, że wierzy się temu, co mówi ta druga osoba, lekarz psychiatra tez ostatecznie, opiera się w tej sprawie, na tym, co osoba chora na depresję mówi, nie ma innego wyjścia. Generalnie trzeba wierzyć, chyba, ze jednak są konkretne podstawy sądzić, że może rozmówca taką ważną rzecz ukrywać. To tez może być zresztą źródłem kilku pytać: „czy nie chcesz jednak tego ukryć przede mną? Czy jest rzeczywiście tak jak mówisz? itp. Powiedziałbym, że każda odpowiedz osoby z depresją „podejrzanej” o myśli samobójcze może być dla rozmawiającego z nią, skarbem. Bo każda dostarcza informacji. Nie należy więc uniknąć takich prostych pytań.

        Skądinąd jest rzeczą naprawdę interesującą dlaczego ta osoba przechowuje taki, zakładając, ze jest to ścisłe, historyczny list. Na pewno, mówię to z doświadczenia lekarskiego, nie musi to koniecznie oznaczać coś niepokojącego. Dla niektórych osób z depresją czas okołosamobójczy jest bardzo ważnym przeżyciem i wspomnieniem i ma to dla nich znaczenie także w tym okresie życia, gdy są już w dobrym stanie zdrowia i w pełni korzystają z satysfakcjonującego życia.

        Dużo tu można by jeszcze na ten temat pisać, ale nie wiem na ile odpowiadałoby to sytuacji z którą się Pani spotyka. Dodam jeszcze, że ogromnie ważną sprawą jest to, czy ta osoba korzysta z aktualnego leczenia farmakologicznego, bo CHAD powinno się leczyć przez całe życie. Już sam fakt leczenia wybitnie zmniejsza ryzyko samobójstwa. Ważne jest takie zwyczajne, płynące, z Pani własnego doświadczenia, spojrzenie. Ja ta przyjaciółka „funkcjonuje”? Czy ma jakieś trudności w podołaniu czynnościom dnia codziennego i pracy, które wskazywałyby na depresję? Czy oddaje się jakiś sprawom z chęcią? Czy planuje sprawy w bliskiej przyszłości, czy żyje nimi? Pisze Pani, że wycofała się i jest zamknięta. To też może być punktem zaczepienia do delikatnych, ale konkretnych pytań. Wiele z odpowiedzi, które tu mogą paść ze strony osoby chorej na depresję albo CHAD może uprawdopodabniać to co powiedziała, że nie mysi o żadnym samobójstwie, jest miarodajne. Jednak dociekanie, czujność i chęć pomocy jest z naszej strony zrozumiała, powinna buc zasadą. Ja bym jednak wrócił do rozmowy na ten temat.

        Stanisław Porczyk, psychiatra
        Grupa Synapsis
        www.synapsis.pl
        • judyta88 Re: Z troską 25.10.16, 18:23
          Dziękuję za odpowiedz.
          Próbuje z Nią rozmawiać od trzech dni, nie odpowiada głównie milczy, albo się denerwuje i mówi żebym dała jej spokój i przestała fantazjować.
          Boję się. Co do funkcjonowania to obecnie nie chodzi do pracy bo ma urlop, dla mnie to o tyle dziwne, że jak rozmawiałyśmy w sierpniu o wspólnym wyjeździe to twierdziła, że nie ma już urlopu na ten rok. Wiem, może to ja przesadzam i się nakręcam ale dziś wysprzątała generalnie mieszkanie, zawsze sprząta jak ma problemy, zapytałam co ją tak natchnęło by odsuwać meble, myć okna, jej odpowiedz - będziesz miała czysto, zareagowałam pytaniem ja? a Ona poprawiła się my będziemy mieć czysto.Nie leczy się bo twierdzi, że nic Jej nie jest i jest zdrowa. Nie bierze żadnych leków poza przeciwbólowych. Co do przyszłości to zbliża się święto zmarłych pytałam czy jedzie do rodzinnego domu, na cmentarz( wiem że babcia była dla niej bardzo ważna) odpowiedziała, że zostaje natomiast jak najbardziej ja mogę jechać, Ona odpocznie.
          Mam wew niepokój, zdaję sobie sprawę, że może to ja przesadzam, że się nakręcam, może nie potrzebnie tutaj Państwu zawracam głowę, ale jestem z tym niepokojem sama.
          Jeszcze raz dziękuję.
          • ekspert.grupa_synapsis Re: Z troską 25.10.16, 18:41
            Szanowna Pani,
            choć leczeni to nie od razu "hokus pokus", to jednak, gdyby miało ono miejsce i było staranne, to znacznie mniej bym się obawiał. Jeśli natomiast jest to osoba rzeczywiście chora na CHAD i przerwała leczenie, to, jak uważam, są solidne podstawy do niepokoju. W nieleczonym CHAD jest tylko kwestią czasu, gdy przyjdzie kolejny rzut choroby, a częściej jest to depresja. Proszę też zastanowić się, czy nie mogłaby Pani mieć, w tej sytuacji, do tych niełatwych rozmów i może organizowania kontaktu z lekarzem, jakiś sprzymierzeńców (rodzina? inna przyjaciółka abo przyjaciel?).
            Stanisław Porczyk
            Grupa Synapsis
            www.synapsis.pl
          • ekspert.grupa_synapsis Re: Z troską 25.10.16, 18:44
            literówka w pierwszym zdaniu:
            "choć leczenie""
            a nie
            ""choć leczeni"
            SP
            Grupa Synapsis
            www.synapsis.pl
            • judyta88 Re: Z troską 25.10.16, 19:32
              Dziękuję.
              Spróbuję poprosić o namiar lekarza, który zdiagnozował Jej chad choć wątpię by mi go dała gdyż uważa go za szarlatana.Co do rodziny to mieszka 300km od domu, nie znam Jej rodziny osobiście tylko z opowiadań.Rozważam jeszcze pójście do Centrum Kryzysowego choć nie jestem przekonana czy to właściwa instytucja, bo ja sama nie wymagam pomocy a Ona na pewno nie da się namówić.
              Jakby coś się działo to mam wezwać pogotowie? innej profilaktyki już nie ma?
              jeszcze raz dziękuję.
              • ekspert.grupa_synapsis Re: Z troską 25.10.16, 20:54
                Najpierw trzeba zrobić wszystko, żeby namówić na kontakt z lekarzem i systematyczne leczenie. Szukać porozumienia w tej sprawie, bo porozumienie jest bardzo cenne. Można pomóc w ustaleniu wizyty u lekarza, ale w wypadku ciężkiej depresji , żeby to było sensowne, taka wizyta powinna odbyć się w ciągu kilku dni, co bywa trudne. Osoba chora musi oczywiście akceptować lekarza i mieć do niego podstawowe zaufanie. Szybki kontakt z lekarzem można uzyskać jadąc razem do IP szpitala psychiatrycznego, nieraz tak czynią rodziny z chorym, szczególnie jeśli szpital jest blisko.

                W Centrum Kryzysowym może Pani uzyskać co najmniej poradę, która może być cenna. Każde Centrum ma pewnie trochę inne możliwości działania.

                Myśląc o pomocy PR trzeba mieć na względzie, że dla lekarza albo ratownika PR kluczowe będzie, czy występuje bezpośrednie ryzyko samobójstwa, czy nie. PR działa zasadniczo za zgodą osoby chorej (sytuacja zwykła, najczęstsza). Można prosić o interwencję i przewiezienie do szpitala w każdym wypadku ciężkiej depresji, ale jeśli NIE występuje ryzyko samobójstwa to PR zrobi to tylko wtedy gdy chory wyraża na to zgodę. Dlatego wzywanie PR do każdej osoby w depresji, nawet ciężkiej, nie jest uzasadnione. Tu potrzeba współdziałania chorego. Może być jednak sytuacja najwyższej konieczności, gdy zachodzi poważne ryzyko samobójstwa w bliskim czasie. To jest inna sytuacja: niejednokrotnie nie ma lepszego rozwiązania jak wzywać PR i wtedy ma ono prawo i powinno, nawet bez zgody chorego, zabrać go do szpitala w związku z sytuacją zagrożenia życia.

                Stanisław Porczyk
                Grupa Synapsis
                www.synapsis.pl
                • judyta88 Re: Z troską 26.10.16, 06:58
                  Nie chce słyszeć o lekarzu, terapeucie itp po wczorajszej rozmowie krzycząc, że temat uważa za zamknięty i chce by jej dać spokój, zdenerwowana poszła na spacer wróciła o 2 w nocy.
                  Czuję się bezradna, mam złe przeczucia, ale siłą ją nie zmuszę jeśli nie padło choćby jedno słowo z jej strony, że coś chce sobie zrobić.
                  Poczekam na rozwój wydarzeń.
                  • ekspert.grupa_synapsis Re: Z troską 26.10.16, 09:15
                    Można zrobić tyle ile można, a zrobiła Pani bardzo dużo. Osoba z depresją ma oczywiście prawo nie leczyć się, ma prawo być w depresji i cierpieć jeśli tak chce. Mamy prawo do czegoś więcej, nawet ignorować wolę osoby chorej, tylko wtedy, gdy czyjeś życie jest zagrożone. Jeśli przyjaciółka nie chce myśleć o leczeniu, to w tej chwili trzeba to usłyszeć i przyjąć. Sugeruję w tym momencie zwiększenie dystansu, emocjonalne odsunięcie się, bo emocji w Pani jest bardo dużo i mogą one „osaczać” przyjaciółkę. Przydałoby się natomiast spokojne skupienie na utrzymaniu dobrej relacji z przyjaciółką (przy zachowaniu tylko podstawowej czujności, o której Pani mówi). Dobry kontakt i przyjaźń z nią jest zapewne dla Pani sam w sobie wartością, a ponadto, może być pomocny w wypadku, gdyby jest stan zdrowia pogorszył się.
                    Stanisław Porczyk, psychiatra
                    Grupa Synapsis
                    www.synapsis.pl
        • mardaani.74 Re: Z troską 25.10.16, 20:04
          Różnica jest, bo ja piszę z punktu widzenia chorego a Pan z punktu widzenia lekarza i Pan musi mieć w sobie ten imperatyw walki do końca o każdego pacjenta, ja nie.
          • judyta88 Re: Z troską 30.10.16, 16:01
            Dziękuję Wam za rady. M. dziś w nocy wyskoczyła z siódmego piętra. Pozostała po Niej tylko pustka.
            • ekspert.grupa_synapsis Re: Z troską 30.10.16, 17:51
              Jestem wstrząśnięty.
              Pani na pewno wielekroć bardziej.
              Wraca pytanie, czy można było zrobić coś więcej. Z tego, co Pani pisała, to przyjaciółka nie pozwoliła nikomu poznać, co naprawdę myśli i jak się naprawdę czuje. Próbowała Pani się dowiedzieć, ale nie pozwoliła. Twierdziła, że nie planuje żadnego samobójstwa. Skrajnie trudna i dramatyczna sytuacja.
              Stanisław Porczyk, psychiatra
              Grupa Synapsis
              www.synapsis.pl
            • mardaani.74 Re: Z troską 30.10.16, 19:02
              Zrobiłaś wszystko co można było zrobić i okazałaś ogromną chęć pomocy i wsparcia czego większość chorych nie doznaje. Nie obwiniaj się więc o nic, czasem cierpienie jest zbyt wielkie, najwyraźniej tak było w tym przypadku. Depresja jest straszną chorobą.
              Bardzo Ci współczuję.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka