Dodaj do ulubionych

Święta........

21.12.08, 19:05
Hej! Boję się świąt. Znowu masa jedzenia, siedzenie przy stole i
ciągła walka czy się uda. I niestety co roku jest to samo. Ale mam
nadzieję, że w tym roku wytrwam. Dziś jest mój 9 czysty dzień. To
niewiele, biorąc pod uwagę 13 lat choroby, ale od czegoś trzeba
zacząć. I wiecie co? Nawet jak skuszę się na jakieś tuczące jedzonko
podczas świąt, nawet jak przytyję, to co z tego? Czy ten kilogram
więcej spowoduje, że będę brzydka i gruba? Nie!! Wszystkie jesteśmy
piękne! Nie chcę marnować życia na siedzenie w łazience,
kombinowanie, oszukiwanie bliskich. Podejmiecie ze mną wspólną walkę?
Razem raźniej. Odezwę się niedługo jak mi idzie. Pa
Obserwuj wątek
    • zlotowlosa01 Re: Święta........ 21.12.08, 21:16
      Ja też strasznie boję się świąt.Jestem przez nie jakaś taka poddenerwowana.Będąc
      chora na bulimię przeżyłam dopiero jedne święta i były dla mnie bardzo ciężkim
      okresem.Nie udało mi się wytrwać bez napadu jednak szczerze wierzę w to że w tym
      roku mi się uda.Bardzo tego pragnę,wiem że będzie to mega wyzwanie,ale będę się
      starać z całego serca.Jeżeli mi się uda będę bardzo szczęśliwa bo będzie to
      wielki postęp.Boję się ich do tego stopnia że miałam nie wyjeżdżać do mojego
      domu rodzinnego i spędzić je samotnie.Ale stwierdziłam że nie będę szla na
      łatwiznę,nie będę uciekać od mojego problemu,tylko ze wszystkich sił postaram
      się spędzić te święta w miarę normalnie i szczęśliwie,razem z rodziną.Jestem
      dobrej myśli.Trzymam kciuki za Was wszystkie i za siebie aby nam się udało.
    • xmalamix Re: Święta........ 21.12.08, 21:47
      Tak... Święta to dla nas prawdziwy czas grozy. Ja jestem czysta 20 dzień. To
      najwięcej ile udało mi się wytrwać. Od czwartku jestem w domu rodzinnym i
      zupełnie nie wiem jakim cudem udaje mi się unikać napadów obżarstwa. dziś mam
      nieco gorszy dzień. Zjadłam sporo i już nie mam ochoty patrzeć na swoje ciało.
      Czuję do niego wstręt. Mimo, że wiem iż jedzenie przeze mnie spożyte to samo
      zdrowie, same witaminy. To jednak te uczucie jest wstrętne... Dlatego panicznie
      boję się Świąt. Boję się, że w wigilię już mi się nie uda... Że nie zapanuję nad
      apetytem. No i ta waga, która stoi w łazience jak kat...
      • asik.4 Re: Święta........ 22.12.08, 00:09
        ja tez starsznie sie boje i obiecalam sobie ze te swieta sie nie
        najem ale ciezko bedzie.w ogole juz powoli jem "zakazane jedzenie"
        ziemniaki do obiadu.slodycze choc wole raczej je omijac.bardzo bym
        chciala zeby nam sie udalo:-)powodzonka
        • xmalamix Re: Święta........ 22.12.08, 08:13
          Dziewczęta! Nie obawiajmy się aż nadto. Wg mnie wszystko trzeba racjonalnie
          zaplanować. Wigilia to bardzo trudny orzech do zgryzienia. Ale też wszyscy w
          domu są raczej zabiegani. Więc w ciągu dnia nie będą za bardzo zwracać na nas
          uwagi. Jednak trzeba pamiętać, żeby zjeść śniadanie i kilka malutkich posiłków w
          porze południowej. Aby zapobiec objedzeniu się na wieczór.
          Na stole wigilijnym na pewno pojawi się barszczyk, który przecież ma mało
          kalorii, a bardzo dużo witamin i błonnika ;) Poza tym jest kapusta z grzybami,
          która to już w ogóle jest świetną potrawą dla bulimiczek wracających do życia.
          Przyspiesza trawienie i jest niskokaloryczna.
          Nie zapominajmy też o ruchu w święta! To jest chyba najważniejsze, żeby w
          naszych myślach nie zrodziła się myśl o kolejnym, kolejnych porcjach ciasta. Ja
          osobiście będę unikała słodyczy. Nadal obawiam się, że nie poradzę sobie z
          przekonaniem własnej osoby, że to przecież nie koniec świata jeśli zjem trochę.
          Ale kto wie, może na 1 kawałeczek tortu się skuszę ;)
          Chciałabym tez przypomnieć Wam o takich specyfikach jak koper włoski i
          Iberogast - regulują pracę przewodu pokarmowego, minimalizują wzdęcia, wiatry,
          zaparcia. Naprawdę pomocne w walce z obżartswem :)

          Trzymam za nas kciuki. Dziś zaczynam 21 dzień bez torsji :)
    • lulunia123 Re: Święta........ 25.12.08, 18:52
      Hej mam taki problem
      Otóż na święta nie zjadłam zbyt dużo bo tylko barszcz i kawałek ciasta
      ,a po tym bardzo mi było nie dobrze chciałam to zwrócic ale nie moglam wiec
      poszłam do łazienki i sama musiałam sobie pomóc :( potem ciagle mi było
      niedobrze ,a następnego dnia tak samo było czyli dziś nie wiem co się ze mną
      dzieje ? Boje się Doradzcie mi
        • pyzolinka27 Re: Święta........ 26.12.08, 22:18
          Strasznie nie lubię tego obżarstwa na święta. A najgorsze jest to, że święta to
          nie koniec... Pozostaje kupa słodyczy, które dostało się od "kochanego św.
          mikołaja"... :( Brzuch mam jak w ciąży...
          • ansi21 Re: Święta........ 27.12.08, 00:07
            Tak samo mam brzuch ogromny ale ja strasznie duzo sokow pilam z 2 litry dziennie
            samymi sokami sobie z 800 kcal dodalam gdzie juz od dobryhch kilku lat jem maks
            800 kcal na dzien tak mam zepsutka przemiane materii...
          • anula4043 Re: Święta........ 27.12.08, 12:23
            Witam !
            Bardzo się bałam tych kilku świątecznych dni, tyle jedzenia:-(.
            I słusznie obżarłam sie strasznie nic tylko jadłam brałam tabletki
            przeczyszczające, ponieważ miałam straszne wyrzuty sumienie, a potem znowu to
            samo, błędne koło, koszmar!
            • ansi21 Re: Święta........ 27.12.08, 14:21
              anula4043 wiesz ze po jakimś czasie będziesz potrzebowała coraz to więcej
              tabletek? Ja w pewnym momencie jadłam już na raz cale opakowanie i slabo
              działało i przez to mam teraz wszystko rozwalone w srodku. Nie mogę jeść
              normalnej ilości jedzenia, maksimum 800 kcal na dzien bo tyje. Po wiekszej
              ilosci jedzenia( np jednej bulce) na raz zjedzonej okropnie boli mnie brzuch.
              Lepiej zostaw te tabletki zanim sobie wszystko poniszczysz.
              • anula4043 Re: Święta........ 27.12.08, 15:06
                Ansi21 tak bardzo bym chciała przestać, nic nie jeść ale nie mogę po prostu nad
                tym zapanować,teraz mam codziennie napady obżarstwa, a potem sama dobrze wiesz
                jak się czuje, nienawidzę się i w własnego ciała, czasami chciałabym umrzeć:-(
                • ansi21 Re: Święta........ 28.12.08, 03:48
                  Anulka, musisz przestać. Idź wywal te tabletki ( nawiasem mowiac moja matka
                  ciagle naduzywa ich, chyba rodzinne to mamy i tez mnie nie slucha ze to nic nie
                  da ) bo już nigdy nie schudniesz. ja sie naprawde tak strasznie mecze zeby
                  schudnac. Ciagle wzdęcia itp. prosze wywal, teraz jak czytasz i to co zjesz
                  zostanie w Tobie i jak bedziesz miala napad to wiedz ze przytyjesz bo tak byc
                  musi. I wtedy jak zobaczysz ze sie powiekszasz zrozumiesz ze trzeba sie ogrnczac
                  w jedzeniu. I zadnych glodowek. prosze co Ty na to?
                  • anula4043 Re: Święta........ 28.12.08, 10:10
                    Dziękuję za dobre rady.A Ty Ansi jak zdołałaś zrezygnować z tabletek, Jak długo
                    brałaś i tak długo już ich nie bierzesz. Napisałaś poprzedni że tyjesz jak zjesz
                    coś więcej, to straszne.Ja jem tabletki juz od 3 lat:(
                    Wczoraj po kolejnym napadzie i obżarstwa i zjedzeniu 140 tabletek obiecałam
                    sobie że już tego nie zrobię, wiem będzie bardzo ciężko i szczerze mówiąc nie
                    wiem czy dam rade, ale muszę spróbować. Już strasznie przytyłam ważyłam 50 a
                    teraz 60 kg nie mogę na siebie patrzeć, jak mogłam doprowadzić sie do takiego
                    stanu i postanowiłam, ze będę jeśc regularnie, ale tylko 500 kcl dziennie, żeby
                    schudnąć, mam tylko nadzieje że starczy mi sił na naukę i pracę.
                    pozdrawiam Anula

                    • xmalamix Re: Święta........ 28.12.08, 11:14
                      Ja po świątecznym obżarstwie i torsjach schudłam jakies 2 kg.
                      Wigilia przbiegła mi bez problemów. ważyłam po kolacji 53,8 kg. Dziś rano 51,7
                      kg. 1, 2 i dzień po świętach wymiotowałam raz dziennie. Wcześniej miałam przerwę
                      23-dniową.Byłam z siebie naprawdę dumna.
                      teraz próbuje wracać do żywych...
                      Nie stosuję żadnych środków przeczyszczających. To jak narkotyk. I nic nie daje.
                      Tylko psuje, podobnie jak torsje.
                      Trzymajmy się... :)
                              • sabinac-0 Re: Święta........ 28.12.08, 23:44
                                A ja 3kg i 250 gramow. Bylam wtedy bardzo mloda.
                                Majac 18 lat nigdy nie uwazalam sie za wystarczajaco chuda, na szczescie nie
                                jestem az taka perfekcjonistka i nie spadlam ponizej 50kg.
                                Teraz jestem dojrzala kobieta, mam 163cm wzrostu, waze 60kg, nosze rozmiar 38.
                                Uwazam aby sie nie przejadac ale niczego sobie specjalnie nie odmawiam. I tak
                                jest dobrze.
                                • blueberry87 Re: Święta........ 29.12.08, 11:12
                                  Mając 18 lat to ja byłam z siebie zadowolona. Teraz mam 22 i jestem
                                  bardzo niezadowolona. Ale wiem ze jak znowu siegnie 48 to poczuje
                                  ulge, a majac 45 wreszcie bede szczesliwa :)))
                                  • sabinac-0 Re: Święta........ 29.12.08, 14:45
                                    Zaczelam zastanawiac sie co dawalo mi szczescie.
                                    Bylam nieszczesliwa gdy nie dostalam sie na studia i mialam konflikt z rodzicami
                                    - wtedy wazylam 50kg.
                                    Cieszylam sie jak studiowalam i jak otrzymalam dyplom - wtedy wazylam 56kg.
                                    Bylam szczesliwa gdy urodzilam syna i gdy chodzilam z nim w wozeczku na spacery
                                    - wtedy wazylam 70kg.
                                    Bylam nieszczesliwa jak szef zablokowal mi specjalizacje - wtedy wazylam 52kg.
                                    Bylam szczesliwa gdy bralam slub z moim mezem - wtedy wazylam 65kg.
                                    Bylam nieszczesliwa gdy stracilam coreczke - nie wiem ile wtedy wazylam.
                                    Balam sie gdy przycisnieta bieda wyjezdzalam za granice - wtedy wazylam 53kg.
                                    Teraz jestem zadowolona, mam dobra prace, z mezem trzymamy sie razem a syn
                                    rosnie i z dziecka zamienia sie w przyjaciela. Waze 60kg.
                                    Moje szczescie i zadowolenie zalezaly od wielu rzeczy ale NIGDY od wagi.
                                    Zrob podobny rachunek.
                                    • blueberry87 Re: Święta........ 29.12.08, 14:59
                                      Moje szczęscie zalezy tylko od wagi... Nic inne nie sprawia mi
                                      radości gdy jestem taka tłusta jak teraz. Gdy konczylam drugi rok
                                      studiow potrafilam sie cieszyc, ze jestem najlepsza na roku bo
                                      wazylam 48 kg. Nadal nie mam problemow z nauka, ale jestem gruba, bo
                                      waze 54 i to mnie dobija. Gdy bylam taka chudziutka moj chlopak mnie
                                      kochal, a teraz mam mnie w dupie i prowadza sie z innymi. Nie zeby
                                      mnie to tak specjalnie obchodzilo, juz nie. Gdy bylam szczupla
                                      mialam do siebie szacunek, a teraz sie sobą brzydzę... Życie jest
                                      bez sensu jak sie grubym
                                      • alka.3 Re: Święta........ 16.01.09, 15:18
                                        Ale ta choroba jest okrutna...Ja ważę 52-52 kg/160 i dobrze mi z
                                        tym, podobam się mojemu facetowi i innym. Widzę, jak na mnie patrzą.
                                        A zdjęcia z okresu, kiedy wazyłam 42kg podarłam i wyrzuciłam, nie
                                        mogłam na siebie patrzeć. A przecież wtedy wydawało mi się, że
                                        wyglądam super. Jakie to żałosne było. I czytająć Twój list,
                                        blueberry87, zastanawiam się, czy rzygając nad kiblem powinnyśmy
                                        mieć do siebie szcunek (pomimo oszałamiającej wagi 48kg)? Zastanów
                                        się nad tym... Zastanów się, czy naprawdę warto? Lepiej mieć do
                                        siebie szacunek, że wygrało się z tym potworem, kiedy ta walka jest
                                        zajebiście ciężka.
                    • ansi21 Re: Święta........ 29.12.08, 19:41
                      Anulka, musialam zrezygnować z tabletek zeby zaczac normalnie zyc,poznawalam wtedy mojego chlopaka i bardzo chcialam się z nim spotykać, a nie być uzależniona od tego czy wzięłam tabletkę czy zaraz nie będzie mnie gonić do lazienki.Brałam moze 2-3 lata. ale czulam ze moja skóra juz dziwnie pachniala, jakiś dziwny zapach z ust równiez, balam sie ze cos mi w srodku gnije. To jest straszne ze tyje jak cos zjem ale nie mozemy zyc tabletkami. kiedys bedzie trzeba z tym skonczyć. wiesz Anulka, nie ma na co czekać, jak długo chcesz czekać? Już teraz będziesz miala problemy, na pewno bedziesz troche tyć, na pewno będą wzdęcia itp ale za pare lat będziemy jak normalne kobiety które w ogole takich tabletek nie brały. A 500 kcal to za malo. Nie jedz tyle bo szybko schudniesz ale organizm będzie w koncu potrzebowal wiekszej dawki i kazda wieksza bedzie odkladal a wtedy bedziesz taaaak szybko tyc. 1000 kcal koniecznie. wiem ze ciezko to zrozumieć, ale przy 500 kcal będziesz miala czeste napady obzarstwa... Co o tym myślisz?

                      Sabinac- rowniez sie zastanowilam kiedy byłam szczesliwa.
                      mialam 12 lat, 165 cm, 70 kilo. plakalam codziennie bo dzieci mnie wyzywaly ze gruba jestem.
                      odchudzanie schudlam do 60 kg uroslam 168 cm i czulam sie piekna. nosilam bluzki odslaniajace brzuch, az dostrzeglam ze wcale malo nie waze. kolejna dieta, schudlam wazylam 54 i mialam 172 cm i wtedy bylam najbardziej szczesliwa. kilka dni mialam tylko taka wage a ile szczescia. samo to ze tyle widzialam na wadze. teraz waze 60 mam 172-4 cm, czuje sie gruba brzydka. nie moge nosic obcislych ciuchow bo wygladam tragicznie. moj humor zalezy od tego ile waze lub jakie mam wymiary lub na szybko jaki brzuch jest. jesli jest wklęsly, spodnie nie cisna w udach to rano jestem taka radosna, biegne na uczelnie, pozniej na tance, na spacer, projekt zaliczeniowy wydaje sie latwiejszy. a gdy jest tak jak dzisiaj,czyli wielki brzuch bo duzo zjadlam to siedze w domu. nigdzie nie wychodze nic sie nie ucze, chce tylko spać. o calym moim zyciu decyduje waga/wyglad. w pelni rozumiem blueberry. Moj chlopak tez mnie wolal szczuplejsza ale ciagle nie chce mi przyznac racji tylko jakos zwyczajnie nigdy nie ma ochoty na seks, przytulanie dotykanie itp.
                          • ansi21 Re: Święta........ 29.12.08, 22:52
                            edetan- to moze byc tak ze wolal mnie usmiechnieta pewna siebie a nie taka jak
                            teraz zgarbiona uciekajacą przed swiatem, ale poki mam taka figure nawet nie
                            chcę byc pewna siebie bo jakos zawsze uwazalam ze takie pewnie siebie powinny
                            byc szczuple dziewczyny( wiem, bezsensu co ma wyglad do pewnosci siebie, ale tak
                            jakos)

                            blueberry- a co Twój chłopak robi z tymi koleżankami?Czy on Cię zdradza?
                            • blueberry87 Re: Święta........ 29.12.08, 22:57
                              Tego nie wiem, ale ma trzy stałe "znajome" z którymi wychodzi na
                              imprezy, prywatki, dwa razy (w wakacje) pojechał z nimi i jeszcze
                              dwoma kumplami na działke. Jak wróci to się tłumaczył ze spał na
                              hamaku i przez wiekszosc czasu oglądal nowe dvd...
                              • edetan Re: Święta........ 29.12.08, 23:31
                                Zawsze można nie akceptować np. swojego wzrostu, nosa, za małych albo za dużych
                                piersi, włosów itp. W takim wypadku pozostaje do końca życia być zakompleksionym
                                i niepewnym siebie?

                                Ja zawsze jak usłyszę coś to nie zaczynam w to od razu wierzyć. Nawet jak wydaje
                                mi się to absurdalne, staram się nad tym zastanowić i obserwuje czy jednak w
                                praktyce czegoś w tym nie ma. Masz swoją teorię - jeśli chcesz w nią wierzyć to
                                masz do tego prawo. Pozdrawiam ciepło :)
                                • blueberry87 Re: Święta........ 29.12.08, 23:59
                                  Moja teoria nie wziela sie z nikąd, tylko z 22 lat praktyki. Jak
                                  bylam mala i spasiona, to wszyscy sie ze mnie nasmiewali. Jak
                                  schudlam 22 kg, to wszyscy nagle zaczeli mi gratulowac. Nie tylko
                                  nie balam sie juz isc do szkoly, ale nawet mialam kolezanki, pozniej
                                  chlopaka, itp. Dlatego dla mnie szczuplosc jest wyznacznikiem mojego
                                  poczucia wartosci.
                                  Dziekuje za pozdrówko. Przesylam je również Tobie :)
                                  • edetan Re: Święta........ 30.12.08, 00:23
                                    Wcale tego nie uważam za dobre ale jeśli masz taki wyznacznik poczucia wartości
                                    i dobrze się z tym czujesz to ok.
                                    Dla innych wyznacznikiem jest np. kasa. Facet brzydki jak noc, wredny że szkoda
                                    gadać ale ma pełno kasy więc kleją się do niego piękne kobiety i znajomych
                                    pełno. Tobie zostawiam rozmyślania na temat takiego wyznacznika poczucia wartości.
                                    Pozdrawiam :)
                                    • blueberry87 Re: Święta........ 30.12.08, 10:29
                                      Ja osobiście nigdy nie lecialam na kase. I nie bardzo widze zwiazek
                                      miedzy odchudzaniem i pieniedzmi. Wiem ze i to i to moze definiowac
                                      czyjes podejscie do zycia, ale dla mnie to zawsze byly dwie
                                      calkowicie oddzielne sfery
                                      • edetan Re: Święta........ 30.12.08, 23:29
                                        Po prostu dla mnie wygląd tak samo jak pieniądze nie są najważniejszym
                                        wyznacznikiem wartości osoby. Za to niektórzy stawiają je na pierwszym miejscu.
                                        Każdy sobie decyduje.
    • chocopralinka Re: Święta........ 30.12.08, 10:52
      Mój humor także zależy od wagi-Przed świętami byłam taka z siebie
      dumna-porządki,obowiązki-nie miałam czasu nic jeść i schudłam 4 kg a po
      ...przybyło mi 5 i cały czas żrem ..nawet postanowiłam spedzić sylwestra w domu
      i nie zmieszczę się w sukienkę-jestem straszna:(. W miesiąc potrafię przytyć 10 kg.
      • ansi21 Re: Święta........ 30.12.08, 19:34
        chocopralinka nie jesteś sama ja też spędzę sylwestra w domu. nie mam ochoty
        nigdzie wychodzić. poucze się cos w koncu.

        blueberry- po co Ty mu jesteś potrzebna? Mi się wydaje ze on traktuje Cię jako
        taki dodatek... wiesz takie stale znajome to róznie bywa, ja bym sie strasznie
        bała jak tak razem czas spedzaja, bo moze spedza z nimi więcej niż z Tobą?
        Blueberry boję się ze on Cię oszukuje...
        • sabinac-0 Re: Święta........ 30.12.08, 21:07
          Priorytety w zyciu mozna miec rozne ale zawezenie ich jedynie do chudosci (no bo
          przeciez nie urody - 170cm i 50kg to kosciotrup a nie piekno) i ewentualnie kasy
          wydaje sie zbyt duzym uproszczeniem.
          Kiedys tez najwazniejsza dla mnie byla jak najnizsza waga i bylam wsciekla na
          siebie ze nie moglam zejsc ponizej 50kg. Nie dostalam sie na studia i moj
          konflikt z rodzicami osiagnal apogeum wiec wzielam graty i wyprowadzilam sie.
          Jak zamieszkalam sama to odkrylam ze rachunki trzeba placic co miesiac wiec
          musialam zaczac pracowac. Co moglam robic z sama matura i niezdanym egzaminem na
          medycyne? Poszlam sprzatac do szpitala. Pracowalam na bardzo ciezkim oddziale, w
          ciagu jednego roku zobaczylam wiecej cierpienia i smierci niz niejeden widzial w
          telewizji przez cale zycie.
          Zrozumialam ze oprocz figury i kasy istnieje Bog i inni ludzie ktorzy czasem
          mnie potrzebuja.
          To mnie uratowalo.
          • ansi21 Re: Święta........ 31.12.08, 13:07
            Sabinac- w takich chwilach gdy widzi się cierpienie smierc to faktycznie mozna
            nasze problemy odlozyc na bok, ale nie moge caly czas myslec ze moje problemy
            nic nie znacza jakiekolwiek- nawet takie ze brakuje pieniedzy, mam problem na
            studiach itp, bo gdzieś ktoś jest glodny, jest wojna itp.

            mi się wydaje ze 50 kg na 170 cm to nie jest chudość, ale zgrabność. Mi sie
            podobaja dziewczyny którym nie sterczy brzuch maja szczuple nogi i moga
            paradować w mini i budza zachwyt. jak wazylam 55 na 170 nie wygladalam tak zeby
            moc nosić mini. wg mnie chudość by byla przy jakichś 45 na ten wzrost
            • sabinac-0 Re: Święta........ 31.12.08, 14:59
              170cm i 50kg to BMI 17.5 czyli nie zadna zgrabnosc tylko kacheksja.
              Prawidlowe BMI to 20-25, idealne to 22. Jest jeszcze waski przedzial 18.5-20 ale
              dopuszczalny tylko dla nastolatek. Niektorzy lekarze go kwestionuja.
              Przy 170cm wzrostu prawidlowa waga to 57-71kg, idealna to 62.5kg
              I na tym wlasnie polega anoreksja - na zaburzonej ocenie wygladu swojego i
              innych. Nawet byl taki spot w telewizji, ostrzegakjacy przed anoreksja -
              niesamowicie chuda dziewczyna przeglada sie w lustrze i widzi - gruba kobiete.
              Jedna pacjentke z anoreksja kierowalam kiedys do szpitala bo byla juz bardzo
              wychudzona. Nie bardzo chciala isc, spytalam ja czy sie czuje chora. "Tak" -
              odpowiedziala - "czuje sie chora na otylosc".
              • ansi21 Re: Święta........ 01.01.09, 14:37
                Ja wiem sabinac ze to jest zaburzona wizja itp. ale wszystko tez zalezy co się
                komus podoba jedne kobiety podobają się sobie jak mają pełniejsze kształty inne
                wprost przeciwnie i ja wlasnie naleze do tych drugich, nie lubie jak jakis
                boczek sterczy czy brzuch czy uda sa takie ze sie nosi rozmair 38 na moj wzrost.
                dla mnie taka dziewczyna w krotkiej mini wyglada po prostu ohydnie. a poza tym
                wazac ponad 60 na moj wzrost to wydaje mi sie bardzo ciezko nie miec maksymalnie
                60 w pasie. a ja mam tyle i tyle to zdecydowanie maks zeby nie miec gubej talii.
                po prostu mi sie nigdy nie podobal typ np Dody( na niektorych zdjeciach widać
                masywne uda, brzuch tez jakos mi sie nie podoba. Ja mysle ze to raczej kwestia
                gustu nie choroby. Ciekawe sabinac cy jakbyś wazyla te 70 na 170 cm to bys
                uwazala ze jestes w normie. pamietam na bilansie jeszcze w liceum wazylam 61 na
                169 cm i pielegniarka proponowala mi ogranoczenie kolacji itp zebym schudla.
                Sama z tym wyszla czyli jednak przy takiej wadze juz nawet pielegniarka"w
                trosce" o moj wyglad proponuje diete. eh pamietam jak mnie tym zdolowala.
                • sabinac-0 Re: Święta........ 01.01.09, 17:45
                  Na diete, ostrozna i bez glodowek, zdecydowalam sie gdy po okresie ciazy i
                  karmienia wazylam 74kg przy wzroscie 163cm. Byla to dieta ok 1200-1400kcal
                  dziennie , schudlam 22kg w ciagu 2 lat. Troche przesadzilam bo przy 52kg wszyscy
                  mysleli ze jestem na cos chora. Teraz waze 60kg przy 163cm i uwazam to za powod
                  najwyzej do uwazania.
                  Analizuje moje wlasne przezycia sprzed lat, porownuje to z wiedza zdobyla na
                  studiach i roznych kursach dla lekarzy, dodaje doswiadczenia z 12 lat pracy i
                  dochodze do wniosku ze w anoreksji nie chodzi o wage.
                  Prawie wszystkie anorektyczki pasuja do pewnego schematu:
                  1- pochodza zwykle z tzw dobrych domow, raczej nie sa to rodziny ani alkoholowe,
                  ani patologiczne. Sytuacja materialna jest w nich na tyle dobra ze jedzenie nie
                  jest wartoscia, mozna je wyrzucic lub zmarnowac, lodowka i tak zawsze bedzie pelna,
                  2- prawie wszystkie anorektyczki maja problemy w relacji z matka. Czasem jest to
                  otwarty konflikt a czasem tylko pajecza siec wzajemnych zaleznosci, zawsze
                  jednak ta relacja jest zaburzona,
                  3- czesta jest sytuacja rodzinna gdzie ojciec odszedl lub, mimo ze jest w domu,
                  nie udziela sie (np ucieka w prace, jest odludkiem, nie ma wlasnego zdania itp).
                  Matka jest silna, przebojowa, czesto wladcza i zaborcza kobieta ktora
                  praktycznie organizuje cale zycie rodziny,
                  4- wiekszosc dziewczyn nie ma wielkiego wplywu na swoje zycie, czesto o
                  wiekszosci ich poczynan (np plan dnia, wybor kierunku studiow, styl ubierania
                  sie) decyduja inni, zwykle matka ale czasem aktualna moda lub presja kolezanek,
                  5- czesto sa bardzo ambitne, wszystko chca robic perfekcyjnie, sa sztywne i
                  konsekwentne do bolu (jak sie ucza to ma byc celujaco, jak sie odchudzaja to na
                  smierc),
                  6- jedyne co sie dla nich liczy to podziw i akceptacja otoczenia. Same dla
                  siebie nic nie znacza, przegladaja sie w oczach innych,
                  7- pragna akceptacji ale czesto sa przy tym bardzo skoncentrowane na sobie,
                  wspolczucie i altruistyczne gesty przychodza im z trudem wiec ich przyjaznie
                  kuleja. Pozadaja ludzi i nienawidza ich jednoczesnie. Pragna pomocy ale czest
                  rania i odrzucaja osoby ktore chca im pomoc, czesto obarczaja ich wina za swoje
                  problemy.
                  Czyli wyzdrowienie nie bedzie polegalo nad tym by doprowadzic do jeszcze
                  wiekszej chudosci tyle ze bez glodowek i wymiotow.
                  Trzeba zlamac te schematy:
                  - przestac opierac sie tylko na opinii innych, docenic wlasne zdanie,
                  - zerwac z pragnieniem bycia doskonala, dac sobie troche luzu,
                  - powoli zaczac podejmowac zyciowe decyzje liczac sie ze trzeba sie potem
                  zmierzyc z ich skutkami - sukcesem lub porazka,
                  - otworzyc sie na innych, ma to swoj koszt bo aby tworzyc wiezi trzeba dac cos
                  od siebie, zyskiem jest odkrycie ze istnieje mnostwo innych smutkow i radosci
                  niz te zwiazane z tyciem i chudnieciem,
                  - dosc skomplikowane sa problemy z matka. Tu nie ma regul - czasem udaje sie
                  odnowic relacje a czasem dla wspolnego dobra trzeba ograniczyc kontakty. Wazne
                  by nie szukac za wszelka cene jej aprobaty i nie karac jej za brak akceptacji
                  "zaglodze sie na smierc by zrozumiala jaka byla podla".
                  Matka i corka w tym przypadku musza sie "odpepnic".
                  Gdzie tu miejsce na wage i kalorie? Nigdzie. Odchudzanie to tylko objaw, choroba
                  polega na zaburzonej relacji z sama soba i reszta swiata.
                  Raczej trudno "nastawic" zwichniete relacje z soba i innymi bez pomocy psychologa.
                  Dobra terapia nastawia sie nie na problemy z waga tylko na te relacje. Znam
                  tylko jednego psychologa ktory tak to prowadzi, w Gdansku. Prowadzil kurs o
                  zaburzeniach zywienia dla lekarzy rodzinnych. Sprobuje znalezc namiary na niego.
                  Terapie zorientowane tylko na problemy z jedzeniem daja efekt polowiczny -
                  pacjentki przestaja sie wyniszczac ale wciaz obsesyjnie mysla o jedzeniu i
                  wygladzie, waga dalej jest ich calym swiatem. Nawet jesli pracuja i zakladaja
                  rodziny to zyja jak zombi, bez radosci.
                  Chyba jest o co powalczyc.
                  • ansi21 Re: Święta........ 01.01.09, 18:12
                    sabinac troche mną wstrząsnęło co napisałaś. Te wszystkie punkty które
                    wymieniłas mogłabym znaleźć w swoim rodzinnym domu.
                    1) Moi rodzice są dość bogaci, dobrze zarabiaja nie mam rodzeństwa. Mają duzy
                    dom, samochody... jedzenie faktycznie nie bylo problemem.
                    2)Z Moja mama od zawsze mam problemy. ale wydaje mi sie ze najpierw zaczely sie
                    moje dziwne zachowania z tym zeby mniej jesc i nie jesc polowy rzeczy ktore sa w
                    domu i od tego byly klotnie ze wydziwiam itp. poza tym mimo ze moja mama ma
                    pieniadza dopoki sie nie wyprowadzilam ( a jeszcze nie mialam 18 lat jak
                    wyjechalam za granice pracowac na 3,5 miesiaca, chcialam sie od niej odciąć)
                    strasznie zalowala mi pieniędze na jakieś rzeczy o których marzylam typu
                    mikroskop itp, mimo ze dla niej to zaden wydatek.
                    3) moi rodzice odkad mialam 10 lat ciagle ie przy mnie klocili, przestali sie
                    dogadywać czasem mysle ze sie nienawidza co powoduje ze moj ojciec czesto pije i
                    wyjezdza gdzieś i wraca po kilku dniach. Nagorsze jest to ze po nim nie widać ze
                    pije uchodzi z milego faceta a zawsze jak przyjda koledzy sie tak strasznie
                    spija. Sama nienawidze pić bo po 1 kalorie, po 2 nie chce byc taka jak ojciec.
                    4) tutaj ciezko zeby ktos za mnie decydowal. potrzebowalam pieniedzy pojechalam
                    za granice, ryzykujac wiele bo nic tam nie mialam, ale udalo sie, rok pozniej
                    rowniez.
                    5) wybralam 2 kierunki od poczatku studiow. uchodzące za dość trudne, ale bardzo
                    chce mieć dobrą prace zeby nigdy nikogo o pieniądze nie prosić, tak jak teraz
                    mam swoje zarobione pieniądze. Może i przerost ambicji bo głowa mnie boli
                    codziennie, nie mam sil bo mam tyle nauki. Nie zyje jak student ktory siedzi z
                    ksiazki glownie w sesji, ja nawet nie czuje sesji bo codziennie duzo się uczę.
                    6)I dzieki temu jestem podziwiana ze sobie radze itp, ale tak sie stresuje ze
                    kiedys sie nie uda, ze nie zalicze czegos albo ze po studiach nie znajde dobrze
                    platnej pracy. wlasciwie codziennie sie o to boje.
                    7) przyjaciol nie mam. nie wiem czemu. kiedys mialam radość nawet wychodzilam z
                    kumpelkami teraz mimo ze chcę to niepotrafie, zaraz wywoluje jakąś i kłótnie i
                    dla dobra innych wole unikac spotkan.


                    Ale nie zmienie przeszlosci ze taki dom mialam, nie zmienie tego ze bardzo mi
                    zalezy na dobrze platen pracy i po to te dwa kierunki, nie zmienie bo nawet nie
                    chce zmienic tego i pojsc na jakiś mega prosty kierunek typu socjologie,
                    politologie, pedagogiki.


                    Codziennie rano tocze walke z lustrem, czasmai mam wrazenie ze przez noc
                    przytyly mi uda w obwodzie o kilka cm, ja wiem ze to niemozliwe. i takiego dni
                    nie ide do szkoly, a jak ide to siedze sama w kącie i szybko chce wychodzić.

                    piszesz zeby zerwać z pragnieniem bycia doskonala, ale czemu? ja wierze ze w
                    koncu bede doskonala, wiem jak moj tata ma zal ze nigdy nie bylam miss polski
                    czy coś w tym rodzaju, ale nie mam szans poki co, ja wierze ze bede kiedys
                    piekna ze beda na mnie patrzyly z zazdrością dziewczyny.Ja jestem pewna ze u
                    mnie choroby nie ma jako takiej , po prostu stawiam sobie duze wymagania na
                    kazdym polu tak naukowym jak i z wygladu. jak widze dziewczyne ktora przychodzi
                    na uczelnie z nieumytymi wlosami to jest mi nie dobrze, ja musze codziennie umyć
                    wlosy nakrecic lub wyprostować, umyć się ogolić nogi mimo ze chodze tylko w
                    spodniach, pomalować, zalozyc inne ubranie niz dzien wczesniej. Poki tego nie
                    zrobie, nie wyjde z domu. Ja naprawdę chcę być doskonala,kiedys wydawalo mi się
                    ze jestem i byłam baaardzo radosna. brakuje mi tylko wyglądu a wtedy jak juz
                    przestanie sie nim zamartwiać otworze sie na znajomych.


                    Jesteś lekarzem?
                    • sabinac-0 Re: Święta........ 01.01.09, 20:20
                      Perfekcjonizm jest osia tej choroby.
                      Nie wystarczy tylko byc dobra na studiach, trzeba byc najlepsza i to zawsze,
                      oczywiscie w najtrudniejszych dziedzinach - zadnego luzu ani taryfy ulgowej.
                      Nie wystarczy byc szczupla - trzeba byc najchudsza na uczelni, ktos wyniszczony
                      jakas ciezka choroba wzbudza w anorektyczce niepokoj i wrecz niechec - bo jest
                      chudszy i trzeba przescignac i jego.
                      Jesli anorektyczka ma dzieci nie wystarczy ze jest dobra matka - musi byc
                      najlepsza matka i wszyscy musza to widziec - domowe ciasta (anorektyczki czesto
                      karmia wszystkich wokol ostentacyjnie nic przy tym nie jedzac), wlasnorecznie
                      uszyte stroje na przedstawienia, dom jak spod igly, dzieci tez musza byc idealne.
                      Anorektyczka zyje na pokaz. Chce byc doskonala nie dla siebie samej ale po to by
                      inni ja podziwiali i kochali, dlatego stara sie zwracac na siebie uwage, czesto
                      robi wokol siebie duzo szumu.
                      Wiele anorektyczek jak podejmuje leczenie to natychmiast zaczyna pisac blog lub
                      ksiazke typu "moja walka z choroba" uznajac ze to najciekawszy temat pod sloncem.
                      Poniewaz odchudzanie jest ich jedyna pasja anorektyczki sa strasznie
                      monotematyczne, opowiesci o dietach i chudnieciu sa dosc nudne wiec znajomi
                      zaczynaja sie odsuwac. Anorektyczka widzi to ale wyciaga bledne wnioski - uznaje
                      ze ludzie sie od niej odsuwaja bo nie jest wystarczajaco doskonala, krytycznie
                      spoglada w lustro i stwierdza ze jesli schudnie jeszcze pare kilo to osiagnie
                      upragniona doskonalosc i teraz to na pewno wszyscy ja pokochaja...I tak w kolko,
                      latami.
                      Wiesz ze anoreksja byla czesta w Sredniowieczu? Dziewczyny glodzily sie bo
                      chcialy osiagnac doskonalosc przez umartwianie sie i zostac ogloszone swietymi.
                      Terapia jest wlasciwa jesli pozwala zerwac z ta iluzja ze aby zasluzyc na milosc
                      i sympatie trzeba byc perfekcyjna w kazdej dziedzinie.
                      W sumie najgorzej maja bulimiczki.
                      Anorektyczka, pomimo blednej oceny sytuacji, ma poczucie wlasnej wyzszosci,
                      czuje sie lepsza od innych "bo tamta dziewczyna ma takie faldy i je lody a ja
                      potrafie sobie odmowic", jest dumna ze potrafi sie kontrolowac.
                      Dlatego wiele anorektyczek lubi swoja chorobe i zwleka z leczeniem.
                      Bulimiczka traci nawet to iluzoryczne poczucie wyzszosci. Nie kontroluje sie,
                      obzera i rzyga, brzydzi sie soba, czuje sie nic nie warta.
                      Bulimiczki czesto podejmuja proby samobojcze, wpadaja w ciezkie depresje. Prawie
                      zawsze potrzebuja pomocy psychiatry.
                    • alka.3 Re: Święta........ 16.01.09, 15:38
                      Sabinac- w Twoim opisie moglam przejrzeć się, jak w lustrze. Wyć mi
                      się chce, ze mam tak popieprzone w głowie. Przecież na tym świecie
                      istnieją osoby, które miały podobne życie i problemy (Twój opis),
                      ale nie wpadły w chorobę. Dlaczego my? Co takiego jest w nas, że
                      stałysmy sie ofiarami włsnej perfekcji???
    • chocopralinka Re: Święta........ 01.01.09, 21:30
      Te wszystkie cechy... Perfekcjonizm, dbanie o siebie, nudzenie przyjaciół,
      niedowartościowanie i przekonanie, że gdy schudniemy otworzymy się na świat..
      Znam to doskonale - Gdy byłam chuda czułam, że mogę wszystko, a teraz myślę
      tylko o mojej obsesji..Od 5 lat mam anoreksję z bulimią-nie jestem w ciężkim
      stanie i często potrafię nad tym panować,jednak naprawdę to niszczy mi życie. Z
      wróżb sylwestrowych wylosowałam coś co bardzo mnie ucieszyło. Nigdy nie biorę
      takich rzeczy na poważnie, jednak wiem, że jeśli w coś mocno wierzymy to się
      spełnia-Więc wierzę, że tym razem mi się uda-Schudnę i utrzymam wagę już raz na
      zawsze! Bo nie chcę być już egoistką.
      • sabinac-0 Re: Święta........ 01.01.09, 22:08
        Postanowienie "schudne i utrzymam wage" to jak postanowic ze "nadal bede chora".
        Bo dalej Wasze zycie bedzie sie krecic wokol jedzenia i wagi.
        Aby naprawde wyzdrowiec musicie PRZESTAC CHCIEC SCHUDNAC.
        Rozmiar i ilosc kilogramow nie moze juz wiecej decydowac o Waszym zyciu.
        • blueberry87 Re: Święta........ 01.01.09, 22:49
          To łatwo powiedziec przestac chciec schudnac. Tez tak sobie mowilam
          wiele razy. Juz sie wiecej nie bede odchudzac. I zapewniam mialam
          szczere checi przestac. Ale to jest nieodlączna część mojego
          rozumowania. I to meczy, bo trzeba walczyc nie z zarciem, nie z
          kilogramami tylko z mozgiem... Ze swoim wlasnym mozgiem. Jezu ale to
          chore...
          • choraxyz Re: Święta........ 15.01.09, 17:22
            Ja mam tak samo tez tak postanawialam Teraz przytylam (156cm/63kg)i
            probowalam znalezc jakies pozytywy tego np ze mam teraz ladniejszy
            wiekszy biust, ze kolezanki nadal mnie lubia itd ale na dluzsza mete
            nie umiem sie tym nie przejmowac Nie podobam sie sobie i czuje sie
            zle w swoim ciele Ciagle chce schudnac To jak pogon za motylem
            ktorego nie moge zlapac Pozdrawiam Was cieplo:)
      • 2far2c Re: Święta........ 17.01.09, 15:53
        czytam Wasze posty i wierze ze kazda z Was ma gleboko schowane przekonanie, ze
        myslenie o jedzeniu ciagle pilnowanie sie, kombinowanie, oszukiwanie meczy i
        niszczy. Czujecie sie jak w pulapce, bo to myslenie jest jak wir-wciaga. Nawet
        jesli jest 5kg mniej na wadze,to nie daje Wam szczescia. Wiem,ze najtrudniej
        jest sie przyznac i poprosic o pomoc. Ale jesli tylko sie zdecydujecie to sluze
        pomoca.
        www.adalta.pl
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka