29.11.04, 20:51
Czy jest ktoś kto wyszedł z depresji i ile czasu wam to zajęło. Niech ktoś
powie że da się z tego wyjść i znów żyć normalnie.
Obserwuj wątek
    • nevada_blue Re: Depresja 29.11.04, 20:57
      mi się udało raz - po pół roku
      wprawdzie w hipomanię, która potem znów skończyła się deprechą
      ale przynajmniej przez parę tygodni było naprawdę cudownie :)
      i..
      może właśnie teraz..?
      bo od kilku tygodni zaledwie, ale znów jest.. normalnie?
      a nawet chwilami "górkowo" jakby :)
      więc może to już?

      z tego z pewnością da się wyjść
      to po prostu choroba i w dodatku wyleczalna
      jak długo? to trudno powiedzieć..
      może parę tygodni, może miesięcy..
      ale kiedyś..

      życzę Ci tego!
      pozdrawiam,
      [nevada]
    • 100krotki Re: Depresja 29.11.04, 21:08
      ankas77 napisała:

      > Czy jest ktoś kto wyszedł z depresji i ile czasu wam to zajęło. Niech ktoś
      > powie że da się z tego wyjść i znów żyć normalnie.

      da się
      ale trzeba o 180 stopni(lub jeszcze kilka innych obrotów) zmienić swoje
      podejscie do WSZYSTKIEGO
      polecam książkę "Krótka historia wszystkiego" Kena Vilbera oraz jego dalsze
      części aż do Kena Vilbera nr5
      • aneta10ta Re: Depresja 29.11.04, 21:16
        Doceniam lekturę, jednak upieram się, że kontakt z żywym człowiekiem-terapeutą
        jest nie do przecenienia.
        Aneta
        • 100krotki Re: Depresja 29.11.04, 21:28
          aneta10ta napisała:

          > Doceniam lekturę, jednak upieram się, że kontakt z żywym człowiekiem-
          terapeutą
          > jest nie do przecenienia.
          > Aneta

          tak, zgadzam się, ale...
          ten terapeuta MUSI być wyjątkowy i nie za pieniądze
          • stellabella Re: Depresja 29.11.04, 21:50
            > tak, zgadzam się, ale...
            > ten terapeuta MUSI być wyjątkowy i nie za pieniądze

            tutaj to sie akurat musze zgodzic
            • aneta10ta Re: Depresja 30.11.04, 20:58
              Wystarczy, aby terapeuta był profesjonalny, obdarzonym inteligencją i kulturą
              osobistą. Utrzymywać sie musi jak każdy - z pieniędzy.
              Jest jeszcze ksiądz, ale ostro kasuje i według mego uznania jego wiedza psycho
              nie pozwala na głębokie zaufanie petenta. Można szukać wsparcia u przyjaciół.
              Ci jednak mimo najlepszych chęci przeważnie nie umieją przyjść z pomocą.
              Aneta
          • aneta10ta Re: Depresja 30.11.04, 20:51
            Demonizujesz.
            • 100krotki Re: Depresja 30.11.04, 20:59
              aneta10ta napisała:

              > Demonizujesz.

              oczywiście, ze tak
              a jak myślisz?
              czy depresje to nie skutek demonizacji sposobów życia?
              no to ja piszę jak
              klin klinem :)
              nie wszystko co piszę trzeba brać dosłownie
              oczywiście wśród tych dobrych terapeutów jakiś zawsze jest najlepszy...np dla
              mnie
              a pieniądze?
              przecież stoję na ziemi i wiem, ze terapeuta tez musi zyć...z czegoś :)
              zwróciłam jedynie uwagę na to, ze opłacenie prywatnego terapeuty z reki do reki
              może być dla pacjenta krępujące
              dla mnie ten moment zapłaty "do ręki" zawsze był krępujący
              czułam się jakbym wynajmowała usługę
              ciekawi mnie czy z tej "dugiej strony" nie miewa sie uczucia zapłaty "za usługę"
              a towar wymiany jest jeszcze cenniejszy przecież niż ciało :)
              • aneta10ta Re: Depresja 30.11.04, 21:19
                100krotki napisała:

                > a jak myślisz?
                > czy depresje to nie skutek demonizacji sposobów życia?
                > no to ja piszę jak
                > klin klinem :)
                Trudno byłoby się nie zgodzić co do diagnozy, natomiast mam zastrzeżenia
                związane z terapią.

                > oczywiście wśród tych dobrych terapeutów jakiś zawsze jest najlepszy...np dla
                > mnie
                Dokładnie tak! Z panem X tworzymy efektywny terapeutyczny duet, co z panią Y
                absolutnie nam się nie udaje.

                > dla mnie ten moment zapłaty "do ręki" zawsze był krępujący
                > czułam się jakbym wynajmowała usługę
                Tak właśnie jest. Zawsze możliwość zapłaty terapeucie za jego wiedzę,
                umiejętności i czas ułatwiała mi wchodzenie w rolę klienta/pacjenta.

                > ciekawi mnie czy z tej "dugiej strony" nie miewa sie uczucia zapłaty "za
                usługę
                > "
                > a towar wymiany jest jeszcze cenniejszy przecież niż ciało :)
                Nigdy nie zaprzątałam sobie tym głowy, tym bardziej że moja psycho nie
                spoglądała nerwowo na zegarek, zachowywała się szalenie naturalnie, wchodziłam
                w jej prywatność w odpowiadającym mi stopniu. Ze wzbudzonymi przeze mnie
                stanami emocjonalnymi specjalnie się nie kryła. Doszłyśmy do punktu, w którym
                człowiek spotkał sie z człowiekiem.
                Aneta
                • 100krotki Re: Depresja 30.11.04, 21:41
                  aneta10ta napisała:

                  > Nigdy nie zaprzątałam sobie tym głowy, tym bardziej że moja psycho nie
                  > spoglądała nerwowo na zegarek, zachowywała się szalenie naturalnie,
                  wchodziłam
                  > w jej prywatność w odpowiadającym mi stopniu. Ze wzbudzonymi przeze mnie
                  > stanami emocjonalnymi specjalnie się nie kryła. Doszłyśmy do punktu, w którym
                  > człowiek spotkał sie z człowiekiem.
                  > Aneta

                  z tym "klin klinem" to ja znowy zdemonizowałam :)

                  a co do relacji pacjent/klient-terapeuta/najemnik
                  pomimo własciwych, tak jak opisałaś, moich relacji z moim terapeutą czy
                  lekarzem to jednak....chyba mam inną wrażliwosć i skojarzenia niż ty, Aneto.
                  mnie moment zapłaty nie tyle deprymował ile...sprowadzał jednak na samym końcu
                  sprawę do...
                  w końcu bywa i tak, ze klient wychodzący z burdelu też jest zadowolony jak i
                  fachowo wykonana usługodawczyni, która ...lubi tę pracę :)

                  ja mam tak specyficzny zawód i takie do tego zawodu podejście, ze nigdy nie
                  musiałam sie czuć jako 'zawodowiec' w roli klieent płaci to wymaga.
                  oczywiscie że klient płaci i wymaga, ale...to co ja z siebie daję, to tego już
                  nikt nie jest w stanie zadnymi pieniędzmi zapłacić.
                  teraz mam takiego "szefa", który nie czuje tego blusa zawodowego i ....
                  jak tylko go nie widzę, to i tak jestem szcześliwa, że robie to co robię bez
                  względu na wszystko inne.
                  to jest coś takiego, co miewają chyba artyści. o pieniądzach to rozmawiam przed
                  lub po pracy lub godzę się na to co proponują. ale jak już pracuję, to
                  jakakolwiek zapłata mnie nie interesuje w tym momencie. i to nazywam
                  zawodostwem.
                  bo to nie wynagrodzenie za pracę decyduje o jej wartości
                  nie dla prawdziwego zawodowca
                  tak przynajmniej ja uwazam dziś
                  kiedyś myślałam inaczej.
                  kiedys myslałam o pracy i płacy jak wiekszość ludzi.
                  i dlatego wiem teraz na czym polega różnica pomiedzy prawdziwym zawodowcem a
                  zawodowcem domniemanym.
                  • aneta10ta Re: Depresja 01.12.04, 11:39
                    Kiedy płacę psycho, zachowuję pełną niezależność. Korzystam z profesjonalnych
                    usług, zupełnie jak w burdelu. Niezwykle deprymującym było dla mnie
                    doświadczenie, kiedy psycho uwzięła się pracować ze mną za friko. Wiem, o co
                    chodziło, o uwikłanie mnie w uczuciową zależność, o zmiejszenie dystansu... A
                    ja źle funkcjonuję w nazbyt bliskich związkach.
                    Aneta
                    • 100krotki Re: Depresja 01.12.04, 13:11
                      aneta10ta napisała:

                      > Kiedy płacę psycho, zachowuję pełną niezależność. Korzystam z profesjonalnych
                      > usług, zupełnie jak w burdelu. Niezwykle deprymującym było dla mnie
                      > doświadczenie, kiedy psycho uwzięła się pracować ze mną za friko. Wiem, o co
                      > chodziło, o uwikłanie mnie w uczuciową zależność, o zmiejszenie dystansu... A
                      > ja źle funkcjonuję w nazbyt bliskich związkach.
                      > Aneta
                      za frico to miałam w szpitalu, ale potem ta sama moja "psycho" wiedzac, że z
                      kasa u mnie w nadmiarze nie jest, lekko mi "opusciła" taksę :)
                      nie była jednak "zawzięta" na uzaleznienie mnie od siebie, bo...już chyba
                      wiedziała, ze ja jestem z tych,które takie "uzależnienia" powinny właśnie
                      leczyć :)
                      ta moja "psycho" naprawde była MISTRZEM w swoim fachu
                      los zdarzył, ze nasze kontakty nagle się urwały przed właściwym dla mnie czasem
                      • aneta10ta Re: Depresja 01.12.04, 22:55
                        Ty i osobowość zależna? Mówiąc delikatnie, dziwne...
                        Arni
                        • 100krotki Re: Depresja 02.12.04, 08:05
                          aneta10ta napisała:

                          > Ty i osobowość zależna? Mówiąc delikatnie, dziwne...
                          > Arni

                          hmm
                          jak ci tu mam odpowiedzieć zgodnie z prawdą
                          sama przecież jeszcze tego nie rozwikłałam do końca

                          osobowość umysłową (tą logiczną i decyzyjną) mam jak najbardziej niezależną
                          ale osobowość emocjonalną to mam jak najbardziej zależną, bo jako osoba i
                          jednostka jestem jednak także osobą społeczną w sensie, że działam w jakiejść
                          tam grupie osób-rodzinnej, sąsiedzkiej,pracowniczej,lokalnej,narodowej itd.
                          i to nie jest tak prosto (a czy wogóle powinno być) bezemocjonalnie
                          uczestniczyć w tych wszystkich relacjach JA i RESZTA ŚWIATA :)
                          • aneta10ta Re: Depresja 02.12.04, 09:32
                            Czyli dobra norma. Uspokoiłaś mnie.
                            Aneta
              • trzydziestoletnia Re: Depresja 02.12.04, 13:00
                > czułam się jakbym wynajmowała usługę
                > ciekawi mnie czy z tej "dugiej strony" nie miewa sie uczucia zapłaty "za
                usługę"

                Bo w sumie wynajmujesz usluge :) Hm.. moja terapeutka nigdy nie wspomina o
                pieniadzach, to ja musze o tym pamietac, place u niej 20zl mniej niz wynosi jej
                stawka (dobiera platnosc indywidualnie), to ja przypominam ze minal juz czas na
                jaki sie umawialysmy na nizszą stawkę-ona raczej zdziwiona, macha reka i mowi
                ze poczekamy az znajde pracę, teraz juz pracuje i place tyle samo. Raz przyjela
                mnie "na kredyt i nie pamietala, ze jestem winna podwojna stawke - niepamietala
                albo nie przypominala;) Ogolnie ten moment placenia chyba i dla niej jest
                troche 'klopotliwy'. Ale ma teorię (wg mnie sluszną), ze terapia wrecz powinna
                klienta cos KOSZTOWAC (jesli nie pieniadze to nawet jakas prace w zamian), ze
                wlasnie wtedy jest efektywniejsza niz gdyby przychodzic calkiem darmowo-jest
                wieksza motywacja itd.
                • asiunial Re: Depresja 02.12.04, 17:14
                  Mam prosbe, czy moglabys podac jakies namiary na swoja terapeutke, szkukam
                  kogos z powolaniem dla bliskiej mi osoby, bardzo juz zagubionej i potrzebujacej
                  pilnie pomocy.Licze na Twoja pomoc. Z gory bardzo dziekuje i pozrawiam.
                • aneta10ta Re: Depresja 02.12.04, 18:18
                  Wielokrotnie spotkałam się z twierdzeniem, że co za darmo, tego się nie ceni.
                  Może rzeczywiście coś w tym jest?
                  Aneta
    • stellabella Re: Depresja 29.11.04, 21:12
      da sie. tylko czasem wraca, jak ktos jest podatny.
      • 100krotki Re: Depresja 29.11.04, 21:21
        stellabella napisała:

        > da sie. tylko czasem wraca, jak ktos jest podatny.

        kiedy się już wyleczysz na 'stałe' ale nie lekami tylko chemicznymi, to to co
        wraca nie jest już typową depresją i można , po nauczeniu sie pewnych technik,
        nie dopuscić do rozwinięcia depresji . a to ze w czasie doby czy tygodnia czy
        pory roku miewa się różne nastroje jest rzeczą normalną u kazdego zdrowego i
        zywego człowieka.im bardziej 'zywy' jest jego umysł tym normalniejsze są te
        wahania dzienne nastroju, ale zdrowy rozum umie sobie z tym już radzić bardzo
        dobrze
        nie wmawiajcie 'depresjonatom", ze tylko leki, tylko psycholog czy psychiatra
        bo TO NIEPRAWDA na trwałe i pozytywne nabranie stosunku do zycia.
        najlepdze na początek są "mantry"
        kazdy może dla siebie wymyslec jaka mu pasuje
        ja nie namawiam do "kółka różańcowego", ale coś z tą "mantrą różańcową" jest na
        rzeczy przy depresji
        • stellabella Re: Depresja 29.11.04, 21:45

          > kiedy się już wyleczysz na 'stałe' ale nie lekami tylko chemicznymi, to to co
          > wraca nie jest już typową depresją

          leczylam sie tylko lekami i to co wrocilo, to jak najbardziej nie jest typowa
          depresja. (przynajmniej w moim rozumieniu)

          po nauczeniu sie pewnych technik,
          > nie dopuscić do rozwinięcia depresji .

          tak, bo do depresji dochodzi (często)z powodu wyczerpania hormonow nadnerczy. a
          te hormony wyczerpuja sie z powodu stresu. wiec jesli potrafi sie zapanowac nad
          stresem, to mozna niedopuscic do wyczerpania tych hormonow i rozwiniecia sie
          depresji. wniosek z tego taki, ze leki ktore rozluzniaja organizm tez
          zapobiegaja depresji.


          > najlepdze na początek są "mantry"

          owszem. jest naukowo udowodnione, ze monotonne klepanie jednego wyrazu zwieksza
          poziom serotoninu w mozgu. moze to byc tez np. monotonne walenie w bebny.
          leczenie ta metoda wykorzystywali np. szamani.


          > ja nie namawiam do "kółka różańcowego",

          dlaczego? ludzie praktykujacy rzadziej cierpia na depresje, ale nie dzieki
          pomocy Boga tylko wlasnie dzieki klepaniu rozanca. to dziala tak samo jak
          walenie w bebny.

          jest na
          >
          > rzeczy

          odkad to wyrazenie stalo sie modne. caly czas zastanawiam sie, co ono oznacza.



          pytanie tylko czy ktos woli klepac po kilka godzin dziennie mantry, stac sie
          nawiedzonym katolikiem czy moze lykac pigulki.
          • 100krotki Re: Depresja 29.11.04, 21:56
            stellabella napisała:


            > pytanie tylko czy ktos woli klepac po kilka godzin dziennie mantry, stac sie
            > nawiedzonym katolikiem czy moze lykac pigulki.

            już prawie blisko...i na rzeczy :)
            wystarczy znaleźć 'złoty środek", który wcale nie musi być pośrodku
            to znaczy on jest posrodku, ale jako punkt w środku kuli :)
            no to zbliżajmy się do tego punktu kazdy po swoim promieniu :)
            to taka figura obrazkowa
            • stellabella Re: Depresja 29.11.04, 22:05
              ekstra.
              znow strumien swiadomosci? musze zmienic swoj stan swiadomosci zeby dokladnie
              zrozumiec twoja wypowiedz. moze pozniej sie do Ciebie dostroje, bo na razie...
              a zreszta po co mi to, skoro po wyjsciu ze stanu zmienionej swiadomosci i tak
              nie bede pamietac owej prawdy, ktora mi wlasnie objawilas:P
              • 100krotki Re: Depresja 29.11.04, 22:10
                stellabella napisała:

                > a zreszta po co mi to, skoro po wyjsciu ze stanu zmienionej swiadomosci i tak
                > nie bede pamietac owej prawdy, ktora mi wlasnie objawilas:P

                gdy się nie będziesz bała tych strumieni swojej swiadomosci to one będa
                powracac i ten srodeczek kuli coraz lepiej ci będą oświetlać :)
                • stellabella Re: Depresja 29.11.04, 22:18
                  a łyżka na to: niemożliwe
          • aneta10ta Re: Depresja 30.11.04, 21:30
            stellabella napisała:

            > jest naukowo udowodnione, ze monotonne klepanie jednego wyrazu zwieksza
            >
            > poziom serotoninu w mozgu.
            Hare Kriszna, Hare Kriszna ...

            > moze to byc tez np. monotonne walenie w bebny.
            > leczenie ta metoda wykorzystywali np. szamani.
            Rytmiczny ruch.

            > pytanie tylko czy ktos woli klepac po kilka godzin dziennie mantry, stac sie
            > nawiedzonym katolikiem czy moze lykac pigulki.
            Mantry moą mieć różne brzmienie, np. fragmentu ulubionego wiersza, którego nie
            sposób wyrzucić z głowy.
            Aneta
        • aneta10ta Re: Depresja 30.11.04, 21:05
          100krotki napisała:

          > stellabella napisała:
          >
          > > da sie. tylko czasem wraca, jak ktos jest podatny.
          >
          > kiedy się już wyleczysz na 'stałe' ale nie lekami tylko chemicznymi, to to co
          > wraca nie jest już typową depresją i można , po nauczeniu sie pewnych
          technik,
          > nie dopuscić do rozwinięcia depresji . a to ze w czasie doby czy tygodnia czy
          > pory roku miewa się różne nastroje jest rzeczą normalną u kazdego zdrowego i
          > zywego człowieka.im bardziej 'zywy' jest jego umysł tym normalniejsze są te
          > wahania dzienne nastroju, ale zdrowy rozum umie sobie z tym już radzić bardzo
          > dobrze
          > nie wmawiajcie 'depresjonatom", ze tylko leki, tylko psycholog czy psychiatra
          > bo TO NIEPRAWDA na trwałe i pozytywne nabranie stosunku do zycia.
          Zgadza się, że nie tylko. Jednak technik hamowania depresyjnych zjazdów przed
          zastosowaniem trzeba się nauczyć. Najlepiej pod okiem psycho. Póżniej można je
          tworczo rozwijać, choć z nielichym mozołem.

          > najlepdze na początek są "mantry"
          > kazdy może dla siebie wymyslec jaka mu pasuje
          > ja nie namawiam do "kółka różańcowego", ale coś z tą "mantrą różańcową" jest
          na
          >
          > rzeczy przy depresji
          Wszystko dobre, co pomaga wygrywać z chorobą. Ale czy mantroMaski nie zaszkodzą?
          Obawiałabym się komuś polecić ich stosowanie.
          Aneta
          • stellabella Re: Depresja 30.11.04, 21:56
            >Ale czy mantroMaski nie zaszkodzą?

            zaszkadzic to pewnie moga w silnym epizodzie depresyjnym. bo jak nie pomoga, to
            ktos popelni samobojstwo, wiec w rezultacie zaszkodza. pamietam taki epizod u
            siebie. gdyby mi ktos wtedy 'przepisal' mantry zamiast tej ohydnej chemii,
            ktora zadzialala juz po dwoch tygodniach, to nie jestem pewna jakby sie to
            skonczylo.
    • aneta10ta Re: Depresja 29.11.04, 21:13
      Deprecha lubi nawroty, stąd trudno powiedzieć, ile czasu zajmuje pełne
      wyleczenie. Tłumy z niej wyszły i nie interesują się Forumami o tej chorobie.
      Goniąc resztkami sił, wyrzężę: PSYCHOTERAPIA jest nie do przecenienia. Prochy
      nie wystarczą. Praca nad sobą może prawdziwie uwolnić od choroby, a co najmniej
      w zasadniczy sposób zmiejszyć wyrządzane przez nią szkody.
      Aneta
      • 100krotki Re: Depresja 29.11.04, 21:34
        aneta10ta napisała:

        > Deprecha lubi nawroty, stąd trudno powiedzieć, ile czasu zajmuje pełne
        > wyleczenie. Tłumy z niej wyszły i nie interesują się Forumami o tej chorobie.

        ja nie znam osoby, która by tylko "na prochach" wyszła z depresji
        znam tłumy ludzi, które żyją w depresji nie zdajac sobie nawet z tego sprawy
        brak radości życia JUŻ JEST DEPRESJĄ!!!

        > Goniąc resztkami sił, wyrzężę: PSYCHOTERAPIA jest nie do przecenienia. Prochy
        > nie wystarczą. Praca nad sobą może prawdziwie uwolnić od choroby, a co
        najmniej
        >
        > w zasadniczy sposób zmiejszyć wyrządzane przez nią szkody.
        > Aneta

        to prawda, ale po warunkiem
        psychoterapeuta NIE POWINIEN być uzależniony od "kieszeni" pacjenta i na odwrót
        pacjent NIE POWINIEN być w jakikolwiek sposób uzależniony od psychoterapeuty
        • aneta10ta Re: Depresja 30.11.04, 21:39
          100krotki napisała:

          > pacjent NIE POWINIEN być w jakikolwiek sposób uzależniony od psychoterapeuty
          Pacjent obdarzający swojego psycho przywiązaniem, zaufaniem, przyjaźnią ma
          możliwość poznać emocje, których dotąd być może nigdy nie doświadczył. To
          pozwala mu zarówno je identyfikować jak sterować nimi, a nawet do nich tęsknić,
          podejmować próby ich wzbudzania.
          Aneta
    • cptniamo Re: Depresja 29.11.04, 21:57
      Da się z tego wyjść i znów żyć normalnie.
      Leczy się to biorezonansem magnetycznym.
      • 100krotki Re: Depresja 29.11.04, 22:12
        cptniamo napisała:

        > Da się z tego wyjść i znów żyć normalnie.
        > Leczy się to biorezonansem magnetycznym.

        no tak
        ale ja wolę ten biorezonans magnetyczny w stanie naturalnym i żywym :)
        • cptniamo Żartowałam 29.11.04, 22:13
      • aneta10ta Re: Depresja 01.12.04, 11:48
        Może by i ruszyło deprechę. Słyszałam, że skutkuje w leczeniu nałogów.
    • motherfucker2 Oczywiscie ze mozna. 29.11.04, 22:16
      • 100krotki Re: Oczywiscie ze mozna. 29.11.04, 22:24
        nie tylko można, ale i TRZEBA
        należy to potraktować jako KONIECZNOSĆ ŻYCIOWĄ
        • aneta10ta Re: Oczywiscie ze mozna. 30.11.04, 21:42
          Masz rację. Absolutny priorytet!
    • lapeta Depresja w kwiecie wieku. 30.11.04, 09:34

    • lapeta Depresja w kwiecie wieku cd. 30.11.04, 09:46
      Za wcześnie nacisnęłam , sorry.
      Na depresję choruję od 4 lat przedtem leczyłam sie na nerwicę lękowo-
      depresyjną, ale po zachorowaniu na raka pzrerodziło sie to w depresję. Na
      lekach jestem od 3 lat, teraz do tego straciłam pracę mój mąż również, a 23
      letni syn przerwał studia i wyjechał z kraju i postanowił już tu nie wracać.
      Oczywiście ten splot wydarzeń spowodował moją kolejną zapaść. Leki nie skutkują
      i psychoterapia tez . Ten słowa piszę bedąc u kresu z poczatkiem powrotu do
      myśli samobójczych, czyli jest żle. Z depresją można żyć ale nie w Polsce, a
      jeśli już tu to trzeba mieć dużą kasę i stabilność finansową oraz dobre zdrowie
      fizyczne, czego mi brakuje. Mam 48 lat od 8 lat choruję na raka a od 3 jestem
      na lekach teraz nawet nie mam na ich wykupienie i tu zbliża sie już koniec
      mojej opowieści.
      • 100krotki Re: Depresja w kwiecie wieku cd. 30.11.04, 10:14
        lapeta napisała:

        > Z depresją można żyć ale nie w Polsce, a
        > jeśli już tu to trzeba mieć dużą kasę i stabilność finansową oraz dobre
        zdrowie
        >
        > fizyczne, czego mi brakuje. Mam 48 lat od 8 lat choruję na raka a od 3 jestem
        > na lekach teraz nawet nie mam na ich wykupienie i tu zbliża sie już koniec
        > mojej opowieści.

        no nie całkiem koniec....
        jeszcze pozostało jedno do zrobienia
        przygotować się na życzliwo-zagatkowy uśmiech Mony Lisy na powitanie śmierci :)
        • 100krotki Re: Powitanie Pani Śmierci 30.11.04, 10:21
          100krotki napisała:

          > lapeta napisała:
          >
          > > Z depresją można żyć ale nie w Polsce, a
          > > jeśli już tu to trzeba mieć dużą kasę i stabilność finansową oraz dobre
          > zdrowie
          > >
          > > fizyczne, czego mi brakuje. Mam 48 lat od 8 lat choruję na raka a od 3 je
          > stem
          > > na lekach teraz nawet nie mam na ich wykupienie i tu zbliża sie już koni
          > ec
          > > mojej opowieści.
          >
          > no nie całkiem koniec....
          > jeszcze pozostało jedno do zrobienia
          > przygotować się na życzliwo-zagatkowy uśmiech Mony Lisy na powitanie Pani
          Śmierci ;)
          • lapeta Re: Powitanie Pani Śmierci 30.11.04, 10:30
            już to przerabiałam dwa razy z powodu deprechy i raz po chemii i zapamiętałam
            trochę inny obrazek w formie schabowego.
            • 100krotki Re: Powitanie Pani Śmierci 30.11.04, 11:14
              lapeta napisała:

              > już to przerabiałam dwa razy z powodu deprechy i raz po chemii i zapamiętałam
              > trochę inny obrazek w formie schabowego.

              schabowy i Pani Śmierć?
              nie rozumiem

              ale ja raz...witałam na własne życzenie Panią Śmierć z moim zagadkowym
              uśmiechem ciekawe istoty co jest po drugiej stronie 'lustra'
              nie...
              nie z ciekawości witałam, ale...uśmiech był tym samym uśmiechem, którym
              przywitałam...obudzenie :)
        • aneta10ta Re: Depresja w kwiecie wieku cd. 30.11.04, 21:47
          100krotki napisała:

          > jeszcze pozostało jedno do zrobienia
          > przygotować się na życzliwo-zagatkowy uśmiech Mony Lisy na powitanie
          śmierci :)

          To się zawsze zdąży. Choćbyście mnie tu zbiorowo sklęli:
          PÓKI ŻYCIA, PÓTY NADZIEI.
          Aneta
    • mskaiq Re: Depresja 30.11.04, 15:11
      Mozna wyjsc z depresji tyle ze ona wraca wtedy kiedy my wracamy do tego co ja
      wywolalo. Podstawa jest rozumienie przyczyn depresji to pozwala jej unikac.
      Mysle ze warto zastanowic sie czy to co robimy ma sens czy nie ma. Wedlug mnie
      depresja jest choroba braku sensu. Tego nie koryguja leki, to trzeba samemu
      rozwiazac.
      Serdeczne pozdrowienia.
      • looserka Re: Depresja 30.11.04, 15:22
        Wiesz co, Mskaiq, czasami mam juz dość Twoich postów sugerująych jednoznacznie,
        że wszyscy jesteśmy wyłącznie sami odpowiedzialni za to, że chorujemy na
        depresję. Że fakt iż mam nawroty jest moją winą. Nie wszyscy chorzy funkcjonują
        według Twojego jedynie słusznego schematu. Wkurza mnie to, bo tak naprawdę, to
        Twoje rady są często tożsame ze słynnym "weź się w garść". I tak samo skuteczne.
        • lapeta Re: Depresja 30.11.04, 15:54
          podzielam Twoje zdanie. Nie mierzmy wszystkich swoją miarką jak bardzo jesteśmy
          różni na zewnątrz tak samo jesteśmy różni od środka. Jedni częsciej inni
          rzadziej wpadaja w ten dól, zdarzaja sie też tacy co tylko raz i tylko raz i
          powinni być szczęsliwi i nie dogadywac innym i mieć ich za nieudaczników.
          Jednym życie idzie jak po maśle od kołyski a inni urodzili się i wychowali w
          traumatycznych okolicznościach i często cudem udało im się przedtrwać i muszę
          Ci powiedzieć człowieku negatywny, ze nas depresantów terapeuci uwazają za mimo
          to silne osobowości, bo nie wiadomo jak ty byś wyglądał po tylu latach traumy.
          • aneta10ta Re: Depresja 30.11.04, 21:51
            lapeta napisała:

            > nas depresantów terapeuci uwazają za mimo
            >
            > to silne osobowości
            Słyszałam to kilkakrotnie. Hm... wspierać psychię?
            Aneta
      • mskajq Re: Mozna wyjsc z depresji 30.11.04, 17:48
        Na forum znam jedną osobę co twierdzi że wyszła, jednak stwierdzę z odrobiną złośliwości przeszło to w inna sferę psychiczną.
        Jest to mskaiq.
        W życiu nie udało mi sie poznać a w bajki specjalistów to już przestałem wierzyć oprócz słów: za wizyte się należy ....Są bardzo wiarygodne:-)
        Mam wyrobiony pogląd, że nasilenie choroby mozna zmniejszyć, poprawić komfort życia ale choroba kamufluje się w naszych zakamarkach i powraca w innej postaci. Raz nadwyrężona psychika już się na 100 % nie wyprostuje, no może tylko w przypadku dziecka.
        • 100krotki Re: Mozna wyjsc z depresji 30.11.04, 18:31
          mskajq napisała:

          > Raz nadwyrężona psychika już się na 100 % nie wyprostuje, no może tylko w
          przy
          > padku dziecka.

          a wiesz co mskaiq?

          ja po wszystkich swoich traumach od dziecka i potem, po wieloletniej nie walce,
          ale POZNAWANIU depresji i jej drugiego bieguna, hipomanii czy manii czy nawet
          psychozy, NIGDY już nie chciałabym być tak "zdrowa na 100%" jak wielu ludzi,
          których spotykam, zwłaszcza na FA i FŚ a także na prawie wszyskich forach.
          przyjmuję, że twoja wypowiedź o nadwyrężonej psychice, która już się na 100%
          nie wyprostuje, jest wypowiedzią prowokacyjną.
          korzystam , jak sama chcę, z takich prowokacyjnych możliwosci, aby....
          właśnie prostować niektóre mylne wyobrażenia o czymś tak trudnym do poznania
          jak natura człowieka i co wzajemnie sobie ludzie czynią, aby człowiek nie był
          100% zdrowy na umyśle, choć mógłby być, gdyby...
          a) rozwijał w sobie miłośc i współczucie
          b)"zabijał" w sobie złość i nienawiść oraz nauczył się walczyć ze swoim strachem

          nie twierdzę, ze mi się już udało poradzoć z wszystkimi niedobrymi emocjami
          zresztą uważam, ze gdybym już była taka zdrowa na 100% to już nie byłoby żadnej
          koniecznosci aby moje zycie trwało choćby o jeden dzień dłużej

          i w tym jest właśnie sens i cel zycia
          stawać się lepszym
          lepszym dla siebie
          lepszym dla innych
          a reszta?
          wtedy ta "reszta" to już sama przychodzi
          ale nie można tej "reszty" traktować jako nagrody
          to nie tak
          nagrodą jest kazdy dobrze przeżyty dzień
          kiedy wieczorem człowiek kładzie się spać i wie, że nawet jeśli rano się nie
          obudzi, to jest ktoś, kto dalej pójdzie ...od momentu pozostawienia mojego
          ostatniego śladu stopy na piasku, bo przez noc tego śladu nie zasypie piasek
          i jeśli ma się każdego wieczoru taką myśl przed zaśnięciem, to...warto sie
          obudzić następnego dnia rankiem, aby...itd. dzień za dniem
          • nevada_blue Re: Mozna wyjsc z depresji 30.11.04, 20:58
            ładne to było - o niechęci bycia zdrowym na 100% :)
            ja też chyba bym nie chciała
            bo choć zdarza się upadać, czasem nawet na samo dno
            to jednak mogę doświadczyć tego, o czym większość ludzi nie ma pojęcia
            i mogę się wiele nauczyć

            apeluję jedynie o uważniejsze czytanie nicków - na forum roi się od podróbek, a
            to jedna z nich - i to przez wielkie J :)
            prawdziwy mskaiq nigdy by tak nie napisał :)

            pozdrawiam serdecznie,
            [nevada]
          • aneta10ta Re: Mozna wyjsc z depresji 30.11.04, 21:58
            100krotki napisała:

            > NIGDY już nie chciałabym być tak "zdrowa na 100%" jak wielu ludzi,
            > których spotykam
            Ja z Tobą.

            > stawać się lepszym
            > lepszym dla siebie
            > lepszym dla innych
            Słuszny kierunek. Bądź wierny.

            > kiedy wieczorem człowiek kładzie się spać i wie, że nawet jeśli rano się nie
            > obudzi, to jest ktoś, kto dalej pójdzie
            Kiedyś z nas narodzi się człowiek.
            Aneta
            • 100krotki Re: Mozna wyjsc z depresji 30.11.04, 22:06
              aneta10ta napisała:

              to jest ktoś, kto dalej pójdzie
              > Kiedyś z nas narodzi się człowiek.
              > Aneta

              i chyba to jest to piękne w byciu już teraz nazywanym człowiekiem :)
              może kiedyś...
              kazdy z nas stanie się...synem człowieczym?
    • mskaiq Re: Depresja 01.12.04, 06:39
      To prawda Nevado to nie jest moj list. Nie ma psychik nadwyrezonych i
      niezmiennych, kazdy moze zmienic punkt widzenia i siebie. My sie zmieniamy w
      zyciu, odnajdujemy dobrio i zlo. Wybieramy pomiedzy tymi dwoma. Zly wybor
      przynosi zlo i ono zawsze wroci do nas. Dobro przynosi usmiech i radosc i to
      tez zawsze wroci do nas.
      Serdeczne pozdrowienia.
    • trzydziestoletnia Re: Depresja 02.12.04, 12:45
      Da się, choc nie blyskawicznie.
    • carlabruni Re: Depresja 02.12.04, 18:16
      droga anko da się z tego wyjśc i omijać to za przeproseniem gó.. nawet wtedy,
      gdy wiatr wieje Ci micno w oczy. Mnie zajęło to jakieś trzy miesiące.
      Pozdrawiam Cię serdecznie i życzę wiele wytrwałości w walce z depresją.
      Buuuuuziak.
      • aneta10ta Re: Depresja 02.12.04, 18:20
        Pozdrawiam!
        Aneta

        P.S. Jakby co, proszę bez pieszczot.
        • carlabruni Re: Depresja 02.12.04, 18:21
          ja również pozdrawiam. bez pieszczot się jednak nie obejdzie. buuuuuzi.
          • aneta10ta Re: Depresja 02.12.04, 18:35
            I na tym poprzestań.
            CMOK!
            Aneta
            • carlabruni Re: Depresja 02.12.04, 18:36
              chyba cie jeszcze troche pomęczę :-)
              • aneta10ta Re: Depresja 02.12.04, 18:41
                Jeśliby miało to stanowić dla Ciebie poręcz psychiczną, przetrzymam.
                • carlabruni Re: Depresja 02.12.04, 18:44
                  dzięki, ale chyba nie potrzebuję żadnej poręczy.
                  • aneta10ta Re: Depresja 02.12.04, 20:05
                    I to jest piękne, najpiękniejsze!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka