06.03.05, 13:42
Nie potrafie sobie juz dac rady z zyciem, z doktoratem. Walczylam i
przemagalam sie tyle lat, juz dalej nie moge. Kazdy dzien to walka, nie
moge jesc, schudlam, moze w koncu bede szczupla... Nie
zasluguje na to zeby jesc.
Nie moge sie na niczym skupic, nic robic, szefowa tylko trzeba przykrecic
srube, sprezyc sie, dwie, trzy publikacje... Dwoch magistarntow, wyjazdy,
eksperymenty, granty...JA tak nie potrafie, coz z tego, ze etet mi
proponuje - ten etat to dalsza smierc. Ja wole blizsza.

Wiem, ze nie moge zrezygnowac bo nie stac mnie na splate studiow i grantu.
Wiem o tym i znalazlam juz sposob rezygnacji. Mozna to nazwac ucieczka.
Jedyne czego mi teraz brakuje to spokoj. Tam, ja w to wierze, bedzie
spokojnie.
Dzis sie jescze nie udalo, ale juz mniej sie boje. Kazdego ranka widze, co
powinnam zrobic. Widze siebie, jak wchodze do kuchni, biore noz, widze krew...
I wtedy jest juz spokojnie....

Dzis jescze sie zawachalam, nie docisnelam....

Po co na swiecie pojawiaja sie tacy ludzie jak ja????

Obserwuj wątek
    • norbertszczecin [...] 06.03.05, 13:44
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
      • superszczur Checheche, domyślam się co napisałeś, 07.03.05, 23:23
        cny Norbercie. Poniekąd się zgadzam.
    • nevada_blue Re: ucieczka 06.03.05, 14:00
      oszczędź sobie pytania "po co?" i "dlaczego?" - bo nigdy prawdopodobnie nie
      znajdziemy na nie odpowiedzi, a cisza, jak po ich zadaniu następuje, nie wpływa
      kojąco szczególnie gdy już i tak ma się doła

      myślałaś może o wizycie u lekarza?
      myśli samobójcze, kłopoty z jedzeniem, poczucie braku sensu, niskiej wartości
      (nie zasługuję, by jeść) - to mi wygląda na objawy depresji i radziłabym do
      doktorka sie udać. bo to bardzo podstępna choroba, ale można ją wyleczyć, choć
      teraz pewnie ciężko Ci w to uwierzyć, że jeszcze możesz cieszyć się życiem i
      żyć normalnie. ale jak najbardziej możesz. więc zanim zrobisz coś
      nieodwracalnego, może spróbuj dać sobie jeszcze jedną szansę i powalczyć chwilę
      o siebie. bo jak to tak? tyle trudu do tej pory i po prostu się poddasz? nie
      szkoda tego? robisz doktorat, więc masz jakiś cel w życiu, miałaś pewnie jakieś
      plany z tym związane.. nie pozwól, by to paskudztwo (mówię o chorobie) zabrało
      Ci to, co było i pewnie nadal jest dla Ciebie ważne..

      trzymaj się i nie poddawaj
      a najlepiej idź do lekarza
      pozdrawiam
      [nevada]
    • ria2 Re: ucieczka 06.03.05, 14:06
      Rozumiem Cię doskonale! Aż się zdziwniłam :)
      Przeczekaj... obroń pracę i wtedy zdecydujesz. Może coś się zmnieni, może jest
      jeszcze szansa???
      Trzymaj się!
      Ria
    • zoltanek Re: ucieczka 06.03.05, 14:28
      Skąd jesteś? Jeśli z Wawy to moge polecić Ci dobrego lekarza. Niestety
      prywatnego.

      Uwierz, że naprawde z takiego stanu można wyjść. Przeczytaj post poniżej
      napisany przez dziewczyne, która wyszła ze stanu beznadzieji(po próbie
      samobójczej), a teraz po 4 miesiącach cieszy się życiem. Wiem, jak trudno jest
      siebie nie krzywidzić, gdy wszystko jest tak beznadziejne, gdy nie można już
      wyrobić. Miej nadzieje, ja próbuje ja mieć, a miałem wiele razy takie
      myśli.....dobrze, że sie nie udało. pappa
      • yasmeen Re: ucieczka 06.03.05, 17:30
        Nie stac mnie na prywatnego...
        Ale przemoglam sie, prawie trzy tygodnie temu, nie moglam kompletnie spac, cala
        sie treslam, kolatalam, wszystko bylo czarne, wszystko bylo zle, cokolwiek
        zrobilam, bylo zle...
        Zadzwonilam do przychodni, pielegniarka zasugerowala kobierzyn (ode mnie
        najblizej....), lekarz mnie jednak przyjal tego samego dnia...

        Mam leki - effectin, xanaks...
        Mam kochajacego meza, ktory noca kiedy sie telepie, glaszcze mnie i tuli
        Ktory mi dzis rano wyrwal noz z reki
        Mam kochanego brata, ktory mi pisze wciaz smsy, ze mnie kocha i mi pomoze w
        pracy jak tylko sie da, ktory na mnie wrzeszcy, ze gadam glupoty, ze juz nie
        moge, ze nie chce zyc...
        Mam kotka, ktory kladzie sie na mnie mruczy....

        Nie mam sily pojsc do pracy, nie mam sily spotkac sie z szefowa...
        Wzielabym dziekanke, ale nie wiem czy moge
        nie mam sily sie dowiedziec
        zreszta jaki powod podac?
        Rozniesie sie po calej uczelni...
        O to ta zeswirowana... Zreszta w moim zawodzie nikt by mnie nei wpuscil do labu...

        Ile ja bym dala, zeby nie musiec tamm chodzic...

        pewnie jestem smierdzacym leniem...

        Zawiodlam wszystkich
        Byli tacy dumni - taka zdolna, taka madra, taka kariere zrobi...
        Muisialam byc ambitna, lepsza, najlepsza...
        Byc kims...

        Zawiodlam rodzine, siebie, wszystkich...


        Nie chce czuc ich zawodu, chce zasnac po cichu, zasnac, nie czuc tej paniki...



        • nevada_blue Re: ucieczka 06.03.05, 18:02
          nikogo nie zawiodłaś Kotku, nikogo
          to tylko choroba każe Ci tak myśleć, sprawia, że wszystko widzisz w czarnych
          barwach, skrzywia optykę, budzi poczucie winy - nieuzasadnione
          dobrze, że masz takie wspaniałe wsparcie
          nie bój się nigdy prosić o pomoc jeśli tego potrzebujesz
          choćby w sprawie tej dziekanki, niech ktoś spróbuje się dowiedzieć, pogadaj o
          tym z lekarzem, już on coś wymyśli
          wszystko jest do przejścia

          widzę, że Twój stan jest poważny, więc moze rzeczywiście lepiej
          rozważyć "urlop" i poświęcić ten czas na spokojne dojście do siebie, zamiast
          się dodatkowo szarpać.. sama doskonale wiem ile to wtedy wysiłku kosztuje..
          nie wiem jak długo bierzesz te leki - trzy tygodnie? to już coś, ale może
          jeszcze za krótko, jeszcze poczekaj - na ich działanie trzeba czekać kilka
          tygodni, więc może już niedługo coś drgnie i zacznie się poprawiać..
          a jeśli nie i będzie się pogłębiać to w te pędy do lekarza i tupać nóżką o inny
          specyfik, bo może ten po prostu nie jest dla Ciebie i potrzebujesz innego..

          ale przede wszystkim postaraj się być dla siebie dobra, nie obciążać się
          niczym, zwolnić nieco i nie poddawać. bo depresja mija, jak każda choroba.
          tylko to niestety troch trwa. ale uwierz, że jeszcze może być dobrze i warto
          sie o tym przekonać.

          mnóstwo ciepła przesyłam!
          [nevada]
          • yasmeen Re: ucieczka 06.03.05, 19:30
            dziekuje...
            sa chwile, takie jak ta, jak dowiaduje sie, ze to nie moja wina, ze mozna z tego
            wyjsc... krotkie, jak przeblyski swiatla, ze jednak sobie poradze, ze bedzie
            dobrze...
            I za chwile iemno. Chowam sie pod koldra, z glowa, spocona jak mysz...
            moi najblizsi...
            chca mi pomoc... nie wiedza jak...
            ja tez nie wiem jak...
            chca mnie zdopingowac, zebym sie wziela w garsc, nie rozklejala, nie
            rozsypywala... A ja sie wtedy jescze bardziej pograzam, ze nie daje rady wziac
            sie do kupy...

            Zdarza mi sie ze cos robie, i zapominam co robilam... po co... czytam cos i za
            chwile nie pamietam co czytalam... planuje cos i zapominam o tym...

            w srode mam znow wizyte u lekarza

            dziekuje wam za wszystkie cieple slowa

            a.

            PS. Czy ktos z was bral urlop/zwolnienie z takich powodow?
            Czy udalo sie wam to zrobic tak, zeby nikt nie wiedzial, ze to z powodow
            psychicznych?
            A jesli wiedziano czy udalo sie wam wrocic potem do pracy?
            Do tej samej? Czy udalo sie wam w ogole znalezc prace majac za soba takie epizody?
            • nevada_blue Re: ucieczka 06.03.05, 19:43
              a może bliscy by poszli i też pogadali z Twoim lekarzem?
              może by im wytłumaczył co robić?
              w necie jest też wiele informacji dotyczących depresji, niech poczytają
              ale lepszy lekarz

              wprawdzie jeśli sami tego nie przechodzili to nigdy nie zrozumieją do końca
              ale to i tak juz duży plus dla nich, że się starają
              Ty się przede wszystkim nie obawiaj prosić ich o pomoc i wsparcie jeśli
              czujesz, że jest Ci to potrzebne

              wszystko o czym piszesz to typowe objawy depresji
              znam je bardzo dobrze i mogę powiedzieć, że Cię doskonale rozumiem
              najważniejsze, że się leczysz
              ale niestety na rezultaty trzeba jeszcze poczekać
              do środy już niedaleko, więc wytrzymaj
              a potem szczerze opowiedz lekarzowi co się dzieje i jak sie czujesz

              będę trzymać za Ciebie kciuki!
              nie poddawaj się proszę - z tego naprawdę można wyjść! :)
              • yasmeen Re: ucieczka 07.03.05, 19:56
                Chca...
                Chce isc moj brat i moj maz...
                pozrozmawiac z lekarzem na temat tego co sie dzieje...
                Co moga zrobic.

                Brat mnie pociesz,a, ze depresja nie jest wcale rzadka, ze nie trzeba sie jej
                wstydzic...

                nie wiem, czemu im tak zalezy...

                Dalej nie moge jesc...

                Bylam w pracy, prawie zemdlalam, ale wytrzymalam. Zwyciezylam. Jutro tez pojde...
                Oby do srody....

                dzis jak juz sie nie moglam w pracy opanowac zaczelam pisac te wszystkie
                klebiace sie we mnie mysli... troche pomoglo...
                Boje sie wczytac co tam napisalam... Widze, ze pismo strasznie mi sie zmienialo
                podczas pisania... Czasami rowne, az do nieczytelnych bazgrolow....

                ciesze sie, ze nie jestemsama w domu

                yas
                • nevada_blue Re: ucieczka 08.03.05, 20:32
                  zależy im, bo Cię kochają
                  bo jesteś dla nich kimś ważnym

                  środa już jutro
                  trzymaj się dzielnie i szczerze pogadaj z lekarzem
                  powodzenia!
            • awanturka Re: ucieczka 06.03.05, 20:09
              yasmeen napisała:
              > PS. Czy ktos z was bral urlop/zwolnienie z takich powodow?
              > Czy udalo sie wam to zrobic tak, zeby nikt nie wiedzial, ze to z powodow
              > psychicznych?
              > A jesli wiedziano czy udalo sie wam wrocic potem do pracy?
              > Do tej samej? Czy udalo sie wam w ogole znalezc prace majac za soba takie epizo
              > dy?

              Sytuacje jakie opisujesz zdarzały mi się pare razy w życiu, bo niestety choruje na chorobe sfektywną no i depresje wracają. Miałam przerwę w studiach i dziekankę z powodów psychicznych - oczywiscie nie udało się tego ukryć i myslę, ze dobrze sie stało. Nie spotkalam się z tego powdu, ze choruję z zadną przykrosci i wiekszość ludzi zareagowała normalnie. Choc byli tacy u których obsetwowałam zwiekszony dystans w kontaktach ze mną ale sobie wytłumaczyłam, ze to w koncu ich problem, ze nie bardzo wiedzą jak sie zachować wobec w tej sytuacji.

              Pracując przebywałam na 8 miesięcznym L-4 z powodu depresji, byłam w szpitalu więcmoje L-4 były nie tylko z pieczątką psychiatry, ale i Z pieczatka Szpitala dla Psychocznie Chorych, no i potem kontynuowałam prace zawodową. Oczywiscie wszyscy, nie tylko Ci, którzy widzieli pełnionych funkcji wiedzieli - osoby zatrudnione w sekretariacie nie sa specjalnie dyskretne. Reakcja ludzi taka jak opisywałam poprzednio.

              W tej chwili przebywam na urlopie dla poratowania zdrowia (nawrót choroby), wniosek o urlop wystawił mi lekarz psychiatra (a mógł zrobić to lekarz rodzinny, ale byłoby z tym wiecej kombinowana). Mam nadzieję, ze i tym razem w pracy nie bede miała problemów.

              Wiesz, myslę, ze najwiekszy problem to siedzi w naszych głowach - i jak człowiek z diagnoza psychiatryczną traktuje siebie normalnie i nie robi z faktu swojego chorowania wielkiego problemu to i inni sa skłonni w ten sposób o tym myslec.

              Jak uważasz, że Twój powrot na studia doktoranckie będzie duzym problemem dla ciebie bo ludzie wiedza na co sie leczyłaś to pójdź (jak juz bedziesz zdrowa,przed powrotem na studia) do psychologa - -n Ci sie pomoż uporać z tym problemem.

              W kwestii jak to uktyć, ze się leczyłasz na depresję nie bede Ci radzić - nie mam w tym względzie doswiadczenia. A poza tym uwazam , ze nie warto o to ażtak zabiegać.

              awanturka

            • awanturka Re: ucieczka 06.03.05, 20:10
              yasmeen napisała:
              > PS. Czy ktos z was bral urlop/zwolnienie z takich powodow?
              > Czy udalo sie wam to zrobic tak, zeby nikt nie wiedzial, ze to z powodow
              > psychicznych?
              > A jesli wiedziano czy udalo sie wam wrocic potem do pracy?
              > Do tej samej? Czy udalo sie wam w ogole znalezc prace majac za soba takie epizo
              > dy?

              Sytuacje jakie opisujesz zdarzały mi się pare razy w życiu, bo niestety choruje na chorobe sfektywną no i depresje wracają. Miałam przerwę w studiach i dziekankę z powodów psychicznych - oczywiscie nie udało się tego ukryć i myslę, ze dobrze sie stało. Nie spotkalam się z tego powdu, ze choruję z zadną przykrosci i wiekszość ludzi zareagowała normalnie. Choc byli tacy u których obsetwowałam zwiekszony dystans w kontaktach ze mną ale sobie wytłumaczyłam, ze to w koncu ich problem, ze nie bardzo wiedzą jak sie zachować wobec w tej sytuacji.

              Pracując przebywałam na 8 miesięcznym L-4 z powodu depresji, byłam w szpitalu więcmoje L-4 były nie tylko z pieczątką psychiatry, ale i Z pieczatka Szpitala dla Psychocznie Chorych, no i potem kontynuowałam prace zawodową. Oczywiscie wszyscy, nie tylko Ci, którzy widzieli pełnionych funkcji wiedzieli - osoby zatrudnione w sekretariacie nie sa specjalnie dyskretne. Reakcja ludzi taka jak opisywałam poprzednio.

              W tej chwili przebywam na urlopie dla poratowania zdrowia (nawrót choroby), wniosek o urlop wystawił mi lekarz psychiatra (a mógł zrobić to lekarz rodzinny, ale byłoby z tym wiecej kombinowana). Mam nadzieję, ze i tym razem w pracy nie bede miała problemów.

              Wiesz, myslę, ze najwiekszy problem to siedzi w naszych głowach - i jak człowiek z diagnoza psychiatryczną traktuje siebie normalnie i nie robi z faktu swojego chorowania wielkiego problemu to i inni sa skłonni w ten sposób o tym myslec.

              Jak uważasz, że Twój powrot na studia doktoranckie będzie duzym problemem dla ciebie bo ludzie wiedza na co sie leczyłaś to pójdź (jak juz bedziesz zdrowa,przed powrotem na studia) do psychologa - -n Ci sie pomoż uporać z tym problemem.

              W kwestii jak to uktyć, ze się leczyłasz na depresję nie bede Ci radzić - nie mam w tym względzie doswiadczenia. A poza tym uwazam , ze nie warto o to aż tak zabiegać.

              awanturka

              • awanturka ciag dalszy... 06.03.05, 20:30
                Czytuję wiele forów dyskusyjnych dla osób chorujacych na depresję i inne choroby psychiczne i wiem że wiele z nich bęz przeszkód ze strony pracodawców czy srodowiska zawodowego kontynuuje swoją prace zawodową a są wsród nich ludzie wykonujący odpowiedzialne prace (lekarz, nauczyciel akademicki, psycholog, główna księgowa).

                A tak w ogóle to nie katuj się mysleniem co bedzie dalej, Twoje myslenie jest w tej chwili chorobowo zmienione i tak nic madrego nie wymyslisz. Weź sobie "urlop od myslenia", nie trwoń na to energii, to w Twoim stanie strata czasu.

                Powiedz sobie, że przez jakis czas nie zajmujesz się niczym poza wracaniem do zdrowia, taki masz teraz priorytet.

                Będzie dobrze, zobaczysz. No, ale nie bedę Cię o tym zbyt goraco zapewniać bo pewnia Twoje depresyjnie zmienione emocje reagują alergicznie na tego rodzaju zapewnienia ;) awanturka
                • cassis Re: ciag dalszy... 07.03.05, 15:07
                  awanturka napisała:

                  > Czytuję wiele forów dyskusyjnych dla osób chorujacych na depresję i inne
                  chorob
                  > y psychiczne i wiem że wiele z nich bęz przeszkód ze strony pracodawców czy
                  sro
                  > dowiska zawodowego kontynuuje swoją prace zawodową a są wsród nich ludzie wyko
                  > nujący odpowiedzialne prace (lekarz, nauczyciel akademicki, psycholog, główna
                  k
                  > sięgowa).


                  Awanturko, mam prośbę trochę OT - czy mogłabyś podać linki do innych forów
                  dyskusyjnych na te tematy poza forum GW?

                  Bardzo dziękuję i pozdrawiam
            • emi232 Re: ucieczka 06.03.05, 21:27
              nie wiem czy ci to pomoze, bo w moim przypadku nie chodzilo o prace ale studia.
              mialam urlop z powodu nerwicy i depresji i nie spotkalo mnie nic
              nieprzyjemnego. o powodzie wiedzieli tylko ludzie z dziekanatu, gdzie to
              wszystko zalatwiałam. mam kilkoro znajomych ktorzy z podobnych powodów brali
              dziekanki i tez nie mieli zadnych problemów. ani mnie ani im nigdy nikt nie
              powiedzial nic przykrego czy cos w tmy stylu, wiec glowa do gory........:)
        • ria2 Re: ucieczka 06.03.05, 18:23
          U mnie jest podobnie, tylko że chyba mniej osób w moim otoczeniu zdaje sobie
          sprawę z mojego stanu.
          Trzymam za Ciebie kciuki! Może choć Tobie uda się z tego wyjść. Bardzo w to
          wierzę!!!
          Ja już, niestety, straciłam nadzieję. Po prostu to ciągnie się już zbyt
          dłuuuuuugo.
          Pozdrawiam,
          Ria
        • aneta10ta Re: ucieczka 06.03.05, 18:37
          Odnoszę wrażenie, że jakiś czas temu przestałaś należeć do siebie.
          Aneta
          • yasmeen Re: ucieczka 06.03.05, 19:33
            tak mnie uczono
            czlowiek jest tyle wart ile z siebie potrafi dac innym...


            ja chcialam dac cala...
            spelnic marzenia i nadzieje wszystkich...


            dzis wiem, ze ro byl blad

            a.
            • aneta10ta Re: ucieczka 06.03.05, 20:38
              yasmeen napisała:

              > tak mnie uczono
              > czlowiek jest tyle wart ile z siebie potrafi dac innym...
              I słusznie. Rozdawać można jedynie to, czym się dysponuje.
              >
              > ja chcialam dac cala...
              > spelnic marzenia i nadzieje wszystkich...
              >
              >
              > dzis wiem, ze ro byl blad
              Zacznij więc podążać w swoją własną stronę. Zanim ruszysz w słusznym kierunku,
              musisz najpierw wstać na nogi.
              Aneta

    • mskaiq Re: ucieczka 07.03.05, 12:51
      To prawda Aneto10, najpierw trzeba poradzic sobie ze swoimi problemami aby moc
      dawac innym. Mysle ze warto Yasmeen skoncentrowac sie na Sobie, zmienic to co
      powoduje problemy, samobojstwo to nie jest rozwiazanie a takze nie jest
      ucieczka.
      Twoj brak skupienia bierze sie ze stresu, Ty sama dzialasz przeciwko Sobie,
      obwiniasz sie, masz pretensje ze nie jest tak jakbys chciala.
      Sprobuj pozbyc sie stresu, bardzio pomoglyby Ci codzienne cwiczenia fizyczne,
      spacer. Jesli zaczniesz pomagac Sobie, zobaczysz ze wroci Twoja koncentracja,
      pamiec i pewnosc w dzialania.
      Serdeczne pozdrowienia.
    • jeszp1 Re: ucieczka 07.03.05, 13:34
      Witam!
      Przerabiałem podobne problemy co Ty na sobie. Musiałem wziąć urlop zdrowotny i
      nabrać dystansu do pracy naukowej. Po roku wróciłem do pracy, obroniłem
      doktorat, po kilku latach habilitację i sięgnąłem po tytuł profesorski. Ale
      niestety musiałem pogodzić się z koniecznością brania leków
      przeciwdepresyjnych. Nawet teraz, kiedy czuję się świetnie, odstawienie leków
      kończy się znacznym pogorszeniem samopoczucia. W depresji endogennej tak jest.
      Oczywiście nie chcę powiedzieć, że zawsze leki są konieczne, może tylko
      psychoterapia wystarczy. Ale coś trzeba z tym robić, bo samo z reguły nie
      przechodzi.
      Pozdrawiam serdecznie.
      • ria2 Re: ucieczka 07.03.05, 15:30
        Ja właśnie boję się leków i tego, że jak w moim środowisko (naukowym :)wyda
        się, że sobie sama nie radzę, to będzie jeszcze gorzej.
        Czy ktoś z Twojej pracy wie o Twoim problemie? Jakie były reakcje?
        Pozdrawiam,
        Ria
        • jeszp1 Re: ucieczka 07.03.05, 20:14
          Nawet nie wiesz jak wiele osób ze środowiska naukowego korzysta z pomocy
          psychiatrycznej. Nigdy nie spotkałem się z nietaktownym traktowaniem mnie w
          moim środowisku. Wręcz przeciwnie. Zawsze mogłem liczyć na pomoc. Nie znaczy,
          że chwalę się swoimi problemmami. Od wielu lat potrafię szybko reagować na
          zbliżający się kryzys i mu zapobiegać biorąc odpowiednie leki. Od dawna nie
          miałem większych problemów z depresją, dzieki czemu nie zawalam niczego w
          pracy. Paradoksalnie, ale problemy z depresją nauczyły mnie dużej
          systematyczności w pracy,dzięki czemu staram się nie robić zaległości i dobrze
          funkcjonuję. Leków nie musisz się bać, bo nieraz ratują życie.
          Pozdrawiam serdecznie.
          • ria2 Re: ucieczka 08.03.05, 10:59
            Dziękuję za pocieszenie :). Wiem, że to środowisko ma wiele podobnych
            problemów. Bardziej chodzi o to, jak tacy ludzie są postrzegani. Wiem, że nie
            powinno mnie to obchodzić, że to głupie sugerować się opiniami innych, ale
            twierdzenia typu: taki młody, zdolny, ma wszystko itp. a taki słaby..., trochę
            mnie martwią.
            Myśle, że mimo wszystko ludzie nie rozumieją tego stanu. Uważają taki smutek,
            bez konkretnej przyczyny, za dziwactwo, urojenie i tyle.
            Serdecznie pozdrawiam,
            Ria
            • yasmeen Re: ucieczka 08.03.05, 17:34
              Je to doskonale rozumiem...
              Odwazylam sie powiedziec jednej przyjaciolce z pracy co czuje...
              I o dziwo - co bylo dla mnie szokiem - nie wydziwiala, jaka ja jestem
              zeswirowana. Wysluchala, przytulila, zastanowila sie nad konstruktywnym
              dzialaniem. Pomoze porozmawiac z szefowa...
              I wcale nie uwaza mnie za psychola...
              to widac...

              yas
              • ria2 Re: ucieczka 08.03.05, 21:50
                Boję się, że jak się odkryję, to będę zbyt łatwym celem. No i ktoś (czyt.
                bliscy) pomyśli sobie, że to może jego wina. A przecież tak nie jest. Trudno mi
                zaufać innym. Udaję, choć brak mi już sił.
                Pozdrawiam,
                Ria
      • yasmeen Re: ucieczka 07.03.05, 19:59
        naprawde...
        ?

        dla mnie to jak bajka :(((((((((((((((((((((((((((((((((


        yas
        • jeszp1 Re: ucieczka 08.03.05, 10:54
          Nie wiem czy to taka bajka zaliczyć 4 razy szpital psychiatryczny, 2
          psychoterapie (grupową i indywidualną). Ale nigdy nie miałem wątpliwości, że
          trzeba się ratować stosując wszystkie możliwe sposoby, niezależnie co powiedzą
          na to inni. Chodzi mi o to aby nie uciekać przed problemem i szukać fachowej
          pomocy. A opinia innych to najmniejszy w tym wszystkim problem.
          Pozdrawiam.
          • awanturka Re: ucieczka 08.03.05, 14:50
            jeszp1 napisał:

            > Nie wiem czy to taka bajka zaliczyć 4 razy szpital psychiatryczny, 2
            > psychoterapie (grupową i indywidualną). Ale nigdy nie miałem wątpliwości, że
            > trzeba się ratować stosując wszystkie możliwe sposoby, niezależnie co powiedzą
            > na to inni. Chodzi mi o to aby nie uciekać przed problemem i szukać fachowej
            > pomocy. A opinia innych to najmniejszy w tym wszystkim problem.
            > Pozdrawiam.
          • yasmeen Re: ucieczka 08.03.05, 17:30
            >Ale nigdy nie miałem wątpliwości, że
            > trzeba się ratować stosując wszystkie możliwe sposoby, niezależnie co
            >powiedzą
            > na to inni. Chodzi mi o to aby nie uciekać przed problemem i szukać fachowej
            > pomocy. A opinia innych to najmniejszy w tym wszystkim problem.

            mnie dopada biernosc i strach...
            gdyby nie osoby, ktore mnie zabraly do lekarza, nei wiem czy bym sie wybrala...
            mnie sil starczylo tylko na powiedzenie - juz dluzej nie moge, nie radze sobie,
            potzrebuje pomocy. Znalezc lekarza, numer, umowi sie, zajechac... To juz dla
            mnie za duzo...

            najgorsze jest to, ze ja juz tak dlugo przywyklam kryc swoje uczucia, pokazywac
            usmiech i ze jest cool, ze nawet do lekarza probuje sie usmiechnac przez lzy,
            powiedziec, ze nie, ze jest lepiej, bedzie jescze lepiej...
            A p wyjsciu od niego wpasc w czern... bo mozna zdjac maske...


            yas
            • o_ren_ishii Re: ucieczka 08.03.05, 19:33
              Yasmeen, tez jestem w podobnej sytuacji, tez jestem doktorantka. Depresje lecze
              od prawie roku, mam dni gorsze i lepsze, ostatnio niestety gorsze. Dotychczas
              praca naukowa trzymala mnie jakos w pionie, ale teraz sie pogorszylo. Mam silny
              nawrot mysli samobojczych i czuje, ze jestem beznadziejnie glupia. problemy z
              koncentracja, nie moge czytac, jesc, spac, nie potrafie wstac z lozka.
              Zdecydowalam sie pojsc na urlop zdrowotny i odpoczac, gdyz pracuje malo
              efektywnie. Mam nadzieje, ze uda mi sie wygrac z choroba, choc juz teraz wiem,
              ze to nie takie proste. Obawialam sie reakcji znajomych, okazaly sie pozytywne.
              Moja fantastyczna przyjaciolka, ktora kiedys duzo mi pomogla, teraz tez zmusila
              mnie do podjecia dzialan i starania sie o urlop. Dzis widze ze to byla dobra
              decyzja. Zawsze zylam dla innych i nagle 2 lata temu zostalam sama - moj swiat
              sie zawalil. Ucze sie powoli byc dobra dla samej siebie, ale to wymaga ode mnie
              jeszcze bardzo wiele pracy, teraz jeszcze nie mam tyle sily. Nie wiem, czy
              wytrwam i za niecaly rok wroce na uczelnie, ale takie jest zalozenie. Pamietam,
              ze kiedys bylam ciekawym czlowiekiem, i chcialabym znow taka byc, a nie takim
              strzepem jak teraz.
              Dziewczyno, masz dla kogo zyc - masz meza, ktory o Ciebie dba, masz sensowne
              zycie. Nie warto tego niszczyc, pomysl o tych ktorzy Ciebie kochaja, pomysl o
              tym, czego jeszcze nie robilas, a bedziesz mogla zrobic w przyszlosci. Kiedy
              lepiej sie czuje, chwytam sie mysli, ze zabic mozna sie zawsze, wiec moze warto
              powiedziec sobie jeszcze tydzien, miesiac, rok... Posty powyzej dowodza, ze
              mozna z tego wyjsc. Trzymaj sie!!!
              • sam20 pytanie 08.03.05, 20:11
                czy są dwie o_ren_ ishii ?
                • o_ren_ishii Re: pytanie 08.03.05, 20:23
                  obawiam sie, ze tak, co wynikalo z mojej niewiedzy gdy rejestrowalam nicka. Moja
                  droga imienniczka to o_ren-ishii. Kwestia kreseczki, zreszta niechcacy, gdybym
                  wiedziala ze wprowadze zamieszanie to bym sie nazwala matsumoto_sama.... A teraz
                  juz sie przyzwyczailam.
                  • sam20 Re: pytanie 08.03.05, 22:43
                    czy na psychologii doktoraty pisze sie na pierwszym roku??
              • ria2 Re: ucieczka 08.03.05, 21:42
                O kurcze, to na tym forum jest aż tylu doktorantów :))))
                A już myślała, że to tylko ja jestem jakimś "dziwolągiem".
                Niestety, ja nie mogę sobie pozwolić na urlop. Albo piszę, albo wypad! To
                niewątpliwie dodaktowy stres... no i z przyjaciółmi trudno :(
                Dobrze, że Wy macie chociaż jakichś mężów, przyjacióki itp.
                Pozdrawim serdecznie,
                Ria
                • o_ren_ishii Re: ucieczka 08.03.05, 23:24
                  Ria2, byc moze masz wokol siebie kogos zyczliwego, tylko jeszcze tego nie wiesz.
                  Ja czasem czuje zlosc na moja Przyjaciolke, za to, ze sie czepia, ze czegos ode
                  mnie wymaga, ale wiem, ze robi to dla mnie. jeszcze na tym nigdy nie stracilam,
                  wiec tym bardziej ja podziwiam - ma rodzine, swoje problemy, i jeszcze czasem da
                  rade popchnac takie cos jak ja, zeby sie obudzilo. Ale maz by sie przydal...
                  czasem marzy mi sie, aby jakas meska lapa mnie przytulila...
                  Ria, trzymaj sie, bedzie dobrze! Napiszesz i ladnie sie obronisz, depresyjni to
                  skomplikowane natury, ale i inteligentne bestie ;-). Pozdrowionka
                  ps. a przewod otwarty?
                  • ria2 Re: ucieczka 09.03.05, 00:33
                    Tak, już otwarty. Ale jest ciężko... dużo innych spraw na głowie :).
                    Dziękuję za słowa wsparcia. Smutek coraz bardziej mnie męczy, ale może
                    kiedyś... to się zmieni.

                    Trzymam kciuki także za Ciebie!
                    Pozdrawiam,
                    Ria
                • yasmeen Re: ucieczka 09.03.05, 09:03
                  > O kurcze, to na tym forum jest aż tylu doktorantów :))))
                  > A już myślała, że to tylko ja jestem jakimś "dziwolągiem".

                  Nie Ty jedna tak myslalas...
                  > Niestety, ja nie mogę sobie pozwolić na urlop. Albo piszę, albo wypad!

                  Ja nie wiem czy moge sobie pozwolic na urlop, nie wiem jak zareaguje moja
                  szefowa, nie wiem jak to bedzie bo mam grant kbn, mam przewod otwarty, juz w
                  zasadze finisz
                  Ale jedyna nadzieja, jedyna sila, ktora mnie trzyma tutaj, to ze moge jescze
                  pisac, to odrobina nadziei, ze dam rade wziac jakas dziekanke... Inaczej nie
                  wytrzymam
                  To nie jest kwestja "wypadu"... Wiem, ze w tym stanie nie skoncze doktoratu, w
                  ten lub inny sposob uda mi sei przerwac...

                  yas
                  > To
                  > niewątpliwie dodaktowy stres... no i z przyjaciółmi trudno :(
                  > Dobrze, że Wy macie chociaż jakichś mężów, przyjacióki itp.
                  • o_ren_ishii Re: ucieczka 09.03.05, 14:34
                    grant z kbn to powazna sprawa, ja sama nie dostalam bo popelnilam kardynalne,
                    idiotyczne bledy piszac projekt. Przez depresje wlasnie, wlaczylam do konca nie
                    widzac ze moje mozliwosci intelektualne sie obnizyly. To tez mnie dobilo jak
                    jasna cholerra :-(. Wiec urlop to must sein, tym bardziej ze mam jeszcze innt
                    problem zdrowotny i wkrotce czeka mnie operacja - cos dziwnego uroslo mi w kosci
                    czaszki. Boje sie potwornie, jestem pelna czarnych mysli (zdazylam juz poczytac
                    onkologie, niestety). Nakrecam sie sama coraz bardziej. Mam leki itp... To ze za
                    kilka miesiecy wracam do praca wydaje mi sie tak cudowne, za az nierealne, ale
                    szczerze mowiac, chyba trzyba mnie przy zyciu. Nic wiecej nie nadaje mi poczucia
                    sensu, bo abstrahujac od tego, ze mam kilka zyczliwych osob, rozpaczliwie marze
                    o milosci... Moze kiedys...
                    Yasmeen, jak nie dasz rady to sie nie mecz, tylko idz na urlop, ustawa Ci to
                    gwarantuje. Choc mam nadzieje, ze dasz rade zrobic wszystko w odpowiednim
                    czasie. Wielka doktorancka buzka :* dla kochanych depresyjnych
    • mskaiq Re: ucieczka 09.03.05, 14:30
      Mysle ze sprobuj rozwiazac najpierw sprawe Swojego doktoratu. Musisz wziac
      urlop, idz do Szefowej, ludzie czesto rozumieja wiecej niz myslisz. Ty w tej
      chwili wybudowalas w Sobie bardzo duzy strach przed Szefowa, strach paralizuje,
      odbiera wole i chec dzialania.
      Masz rowniez olbrzymie problemy ze Soba, po prostu nie lubisz Siebie, mysle ze
      nie potrafisz Sobie wybaczyc. Nie mozna zyc bez wybaczenia, mysle ze bez
      wybaczenia sobie trudno osiagnac cokolwiek, kazde nasze dzialanie przynosi
      bledy. Trzeba nauczyc sie unikac bledow a nie wystepowac przeciwko sobie kiedy
      blad zostanie popelniony.
      Mysle ze musisz zaakceptowac ze Ty jestes wazniejsza niz doktorat, inaczej ten
      doktorat moze Cie zabic. Mysle ze w normalnych warunkach doktorat napisalabys
      bardzo latwo. Masz problemy bo nie kontrolujesz Siebie a bez tego trudno
      dzialac, najpierw trzeba rozwiazac problemy ze Soba. Ja rozpoczalbym od
      codziennych spacerow i odnalezienia czasu dla Siebie i wyrozumienia.
      Serdeczne pozdrowienia.
      • o_ren_ishii Re: ucieczka 09.03.05, 14:40
        >Mysle ze musisz zaakceptowac ze Ty jestes wazniejsza niz doktorat, inaczej ten
        >doktorat moze Cie zabic. Mysle ze w normalnych warunkach doktorat napisalabys
        >bardzo latwo.

        dokladnie! nie Ty dla doktoratu, tylko doktorat dla Ciebie. Ja mojego szefa tez
        sie balam, okzalo sie, ze nieptrzebnie. Poparl mnie goraco w staraniach o urlop
        i bardzo mnie wspiera, gdyz nadal pracuje, pomimo urlopu, tylko mniej
        intensywnie. Jak mowilam, to mnie trzyma przy zyciu, ale nie rozwala mnie ta
        presja ze nie zdaze, ze nie sprawdze prac, ze nie przygotuje prezentacji.
        Te Msquaikowe spacery, z ktorych jak widzialam, ktos robi sobi zarty, to nie
        jest taki zly pomysl. Siedzialam kilka miesiecy w domu, a treaz jak czasem wyjde
        to az mi lepiej. Byle sie przeziebic ;-)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka