Dodaj do ulubionych

Małżeństwo a depresja

IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 08.04.01, 22:34
Moja małżonka wytwarza ciągle we mnie poczucie winy za różne rzeczy. Jak z
czymś takim żyć równocześnie biorąc środki antydepresyjne ? Jest niedziela,
spałem dzisiaj dłużej niż zwykle, przez te cholerne pastylki. Dowiedziałem się,
że jestem leniem, takim owakim...Jest tak dosyć często.
Obserwuj wątek
    • dz Re: Małżeństwo a depresja 08.04.01, 23:13
      Skpiowałem to z netu (nie pamietam skąd). Jest to
      wypowiedź psychologa:


      JAK WYKOŃCZYC FACETA - RADZI JACEK SANTORSKI
      * Karm go dobrze zwierzęcymi tłuszczami, oszczędzaj na
      warzywach.
      * Poczęstuj go papierosem ilekroć jest zdenerwowany i
      zanim pójdziecie do łóżka (jeśli w ogóle).
      * Wyśmiej go albo przypomnij o obowiązkach, kiedy
      przyjdzie mu ochota pobiegać. Nie daj mu spać, kiedy
      lubi.
      * Cokolwiek osiąga, robi dla ciebie, dla rodziny - mów
      mu, że to nie to, co trzeba, nie tak jak trzeba i nie
      wtedy, kiedy trzeba.
      * Zorientuj się, gdzie lokuje swoją męskość (zarobki,
      osiągnięcia w pracy, rodzicielstwo, aktywność
      społeczna, seksualność, hobby) i krytykuj go w tej
      dziedzinie przy osobach trzecich.
      * Odmawiaj mu seksu, gdy ma ochotę; żądaj, gdy jest
      zajęty lub zmęczony.
      * Próbuj go doprowadzić do stanu, w którym cokolwiek
      zrobi, będzie źle: np. jest w domu - przeszkadza, nie
      umie zaopiekować się dziećmi, nie zarabia, drażni cię;
      nie ma go - jest winny, bo opuszcza dzieci, a ty
      wykończysz się przez to, że masz wszystko na swojej
      głowie.
      * Gdy przyjdzie mu do głowy, żeby zmierzyć sobie
      ciśnienie lub zrobić sobie jakieś badania , powiedz że
      jest hipochondrykiem. Albo prowadzaj go bez przerwy do
      lekarzy.
      * Rób mu sceny zazdrości o jego czas, zajęcia,
      zainteresowania, ale gdy poczujesz, że zainteresowała
      się nim jakaś kobieta, udawaj, że sprzyjasz ich
      zbliżeniu. Dopiero gdy do niego dojdzie - zrób aferę.
      * Jeśli jest konserwatywny w seksie wpadaj codziennie
      na szalone pomysły, jeśli rozbudzony - zamknij się na
      wszystkie ekscesy.
      * Stwórz z dziećmi wspólny obóz przeciw niemu. Może
      pozyskacie Twoją mamę, a jego teściową?
      * Nie odstępuj go na krok albo całkowicie pozostaw
      sobie samemu.
      * Cokolwiek wymyśli - mów mu, że się to nie uda, albo
      on się do tego nie nadaje.
      * Gdy mówi o problemach w pracy lub konfliktach ze
      znajomymi nie słuchaj go, albo podsycaj jego złość do
      innych, ale nie mów, że ma rację, że jesteś po jego
      stronie.
      * Pamiętaj, że masz do
      dyspozycji: "zrzędzenie", "wiercenie dziury w
      brzuchu", "sceny przy świadkach", "ciche dni",
      wykazywanie, że nic nie potrafi i odziedziczył to po
      swojej rodzinie.
      (Jacek Santorski, "Jak żyć, żeby nie zwariować".)

      • Gość: Krystyna Re: Małżeństwo a depresja IP: *.cs.bialystok.pl 13.04.01, 00:03
        dz napisał(a):

        > Skpiowałem to z netu (nie pamietam skąd). Jest to
        > wypowiedź psychologa:
        >
        >
        > JAK WYKOŃCZYC FACETA - RADZI JACEK SANTORSKI
        > * Karm go dobrze zwierzęcymi tłuszczami, oszczędzaj na
        > warzywach.
        >

        Gdyby Jacek Santorski radził odwrotnie - straciłby klientów z depresją.Krystyna.
        • Gość: krzyś Re: Małżeństwo a depresja IP: *.tnt23.nyc3.da.uu.net 16.05.01, 00:48
          Krysiu,jak juz trafisz do Santorskiego to daj znac. Pogadamy.
      • Gość: Krzys Re: Małżeństwo a depresja IP: 204.50.249.* 05.05.01, 21:49
        W depresje moga nas wprowdzic ludzie z naszego otoczenia.Niestety jedyna rada
        jest zerwanie z takimi ludzmi,tak przynajmniej radza lekarze na calym swiecie.
        Chociaz nie zawsze jest to mozliwe.Poki co brac leki antydepresyjne,szczegolnie
        najnowszej generacji typu 'Prozac" ,a nastepnie probowac rozwiazac swoje
        problemy zyciowe.Duzo ruchu na swierzym powietrzu,unikac alkoholu i kawy.
    • Gość: Krzysiek Re: Małżeństwo a depresja IP: 213.76.28.* 08.04.01, 23:14
      Udaj sie z zona do psychologa, moze on jej wytlumaczy.

      > Moja małżonka wytwarza ciągle we mnie poczucie winy za różne rzeczy. Jak z
      > czymś takim żyć równocześnie biorąc środki antydepresyjne ? Jest niedziela,
      > spałem dzisiaj dłużej niż zwykle, przez te cholerne pastylki. Dowiedziałem się,
      >
      > że jestem leniem, takim owakim...Jest tak dosyć często.

    • Gość: as Re: Małżeństwo a depresja IP: *.nest.gliwice.pl 09.04.01, 01:15
      Piszesz, że bierzesz leki antydepresyjne. Czy żona o tym wie ? Jeśli tak, a
      mimo to "nie rozumie" zachęć ją aby przeczytała coś na temat depresji,
      chociażby w internecie.
      • Gość: Ricky Re: Małżeństwo a depresja IP: 195.116.26.* 09.04.01, 09:53
        Żona nie wie. Boję się, że wykorzysta mój słaby punkt jak już bywało w
        przeszłości. Wolę udawać, że wszystko jest OK.
        • Gość: ewa Re: Małżeństwo a depresja IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 09.04.01, 10:31
          Dlaczego z niš jeste�? Dlaczego ona jest z tobš? Sama jestem mężatkš i muszę
          przyznac, że im bardziej nasila się depresja, tym więcej tych punktów
          Santorskiego pojawia się w naszym życiu. Teraz chcę zrozumieć, czy w ogóle
          kocham mojego męża, czy mi z nim wygodniej. Zdaje się, że kocham faceta,
          którego sobie wyobraziłam, i który nijak się ma do tego, którego mam. Ale to,
          że jest, daje możliwo�ć wyobrażania sobie, jjak byłoby pięknie, gdyby on się
          zmienił. Teraz mi się zmienia, koszmar - rozstanie, przestaje być koszmarem.
          Wolałabym nie, ale nie mam już poczucia, że to by był koniec /�wiata. Czy Twoje
          leczenie to tylko piguły ? Czy twój psycholog jest i psychoterapeutš? Z
          własnego do�wiadczenia wiem, że to kolosalna różnica. Dlaczego nie zapytałe�
          sięo to jego?
          • Gość: Ricky Re: Małżeństwo a depresja IP: 195.116.26.* 09.04.01, 14:46
            Jest jeszcze dziecko ...
          • Gość: Ricky Re: Małżeństwo a depresja IP: 195.116.26.* 09.04.01, 14:54
            Najgorsze jest Ewo to poczucie bezsensu. Wszystko wydaje mi się takie bez
            znaczenia.
            • Gość: Ewa Re: Małżeństwo a depresja IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 10.04.01, 16:16
              Bzdura. Przejmujesz się dzieckiem, chcesz ocalić dla niego rodzinę, więc co�
              jeszcze ma sens. Może to mały sensik, może nie zupełnie go czujesz, ale Ci
              wyszedł mimowolnie. Zgadzam się z opiniš Buddy, że twoja żona odgrywa się na
              tobie za co� tam, co oczywi�cie nie znaczy, że uważam cię za pokrzywdzonš
              niewinno�ć, choć najprawdopodobniej niš kiedy� byłe�. Nie powiedziałe�, czy
              masz terapeutę. Same prochy nie pomogš. Rada Buddy jest doskonała, ale dla
              człowieka �wiadomego swoich emocji. Oczywi�cie, spróbuj, ale może się to okazać
              jeszcze jednym sposobem na uniknięcie konfrontacji z tym co cię naprawdę boli .
              Tę metodę stosuje mój mšż, on się po prosu lubi widzieć jako dobrego męża.
              Poza tym, też mam dziecko i jestem dzieckiem depresantki i depresanta, więc
              mogę cię pocieszyć, że depresja starych to dla dzieciaka kanał, bo kto ma go do
              cholery nauczyć zyć? Dodatkowo nic nie mówiłam, że masz się rozwodzić, mówiłam,
              że ja o tym my�lę, a Ciebie po prostu pytałam, na czym opiera się wasz zwišzek?
              Bo nasz opierał się na tym, że ja miałam być małš dzidziš, a on czułym
              twardzielem, który się mnš zaopiekuje. Jak się sam okazał małš dzidziš, to
              najpierw się obraziłam na �wiat i okolice tudzież na siebie, zaczęłam obrzydzać
              mu życie, ponieważ on się nie "poprawił", więc doszłam do wniosku, że ja co�
              muszę ze sobš zrobić, bo mam jedno życie. Jak się poukładam ze sobš, to
              zobaczę, czy go kocham i czy z nim zostanę. Nie mam problemów z mężem, robię
              sobie problemy z mężem. Nie jestem już małym dzieckiem, zdanym na ršbniętych
              starych.
    • Gość: asia Re: Małżeństwo a depresja IP: 213.77.88.* 09.04.01, 17:41
      Depresja nie jest słabym punktem danej osoby lecz chorobą.
      Zaskoczyło mnie to określenie Ricky jak również to,że twoja żona nic nie wie o
      twojej chorobie,to bez sensu.Trzeba być ślepym,aby tego nie zauważyć.Proponuję,
      abyś skorzystał z pomocy terapeuty, który w miarę swoich możliwości pomoże
      Tobie wrócić do zdrowia a twojej małżonce zrozumieć co się z Tobą dzieje.Ewa ma
      rację sama farmakologia bez psychoterapii w przypadku depresji nie jest
      korzystna. Nie wiem jakie leki stosujesz,ale zwykle osoby cierpiące na depresję
      wstają bardzo wcześnie i mają później problemy z zaśnięciem. Być może nie
      należysz do tej grupy osób i byc może nie jesteś chory na depresję.
      • Gość: Budda Do Ricky IP: *.unl.edu 09.04.01, 23:42
        Hi Ricky, jestem po Twojej stronie, rozumiem Cie, i przyjmij do swej wiadomosci,
        ze Twoja zona ma cechy tyrana, i swoje niedokonczone biznesy z dziecinstwa,
        ktore odgrywa teraz na Tobie. Traktuje Cie jak remedium na swe wlasne
        niedociagniecia. Zrob mentalny rozbrat z nia przynajmniej na jakis czas.
        Nie utozsamiaj sie z jej posadzeniami i inwektywami. Stoj z boku.
        Skup sie na uleczeniu samego siebie. Proszki nazywasz "cholernymi", wiec
        nie jest jeszcze tak zle. Masz w sobie zablokowany potencjal. Otworz go.
        Nie walcz z zona. W momencie kiedy Cie oskarzy o cos nowego, z USMIECHEM na
        ustach podziekuj za uwagi i przyrzeknij ich rozpatrzenie. Nic tak nie odwraca
        ostrza ataku jak SPOKOJ. Dopoki ona atakuje a Ty sie cofasz lub zamykasz,
        dopoty ona kroluje. Badz panem sytuacji i atakuj spokojem. Zobaczysz efekty
        juz po pierwszym razie.
        Pozdrowienia i wiele swiatla na Twej drodze,
        Budda.
    • Gość: zofia Re: Małżeństwo a depresja IP: 198.209.97.* 11.04.01, 21:03
      nam najbardziej pomgla terapia rodzinna. to co ewa i Budda mowia to jest to tylko samemu sie siebie nie
      zobaczy w bardziej realistycznym swietle . musi ktos pomoc z zewnatrz. najlepiej i to najlepiej obydwoje razem .
      ja zrozumialam ze nie maz wytwarza we mnie poczucie winy ( on nie ma takiej wladzy nade mna) zrobmy taka
      gre- postaw kilku mezszczyzn w rzadku popros twoja zone zeby im powiedziala to co mowi tobie . jak myslisz
      ilu z nich bedzie mialo poczucie winy tak jak ty? czy wszyscy czy tylko ktorzy tak na to zareaguja tym uczuciem?
      ktos moze powiedziec :aha naprawde? nastepny cos ty! nastepny : co ty opowiadzasz ja to widze inaczej ...
      aty powiesz ah ona znow ma racje, jestesm taki nieudacznik... znecac sie mozna tylko nad tym kto nam
      pozwoli na to.powodzenia. jak ewa twierdzi wszedzie- to duzo pracy ale warto aby odzyskac wolnosc. taka
      droge odpowiedzi ktos cie nauczyl czas na nauczynie sie czegos bardziej efektywnego a nie takiego zachwanie
      ktore jest destrukcyjne dla ciebie.
      • Gość: ewa Re: Małżeństwo a depresja IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 12.04.01, 10:35
        Nigdy nie twierdziłam, że sama się zobaczyłam. Wręcz przeciwnie, byłam
        przekonana, że nic specjalnie do zobaczenia nie ma, bo to �wiat jest okropny i
        w zasadzie trudno się dziwić, że jako jednostka wrażliwa i uczuciowa, może
        nawet szlachetna, tak �le się w tej gnojówce czuję. A na terapię poszłam, bo
        wpadł mi do głowy genialny pomysł na samobójstwo. Innymi słowy ršbnęłam twarzš
        w dno. Wstrzšs dobrze mi zrobił. A na terapii spotkałam kogo�, o kim w ogóle
        nic nie wiedziałam. W sumie, fajnš dziewczynę. Z perspektywami na fajne życie.W
        to niestety trzeba uwierzyć, co jest trudne, bo sama bym w to nie uwierzyła.
        Ale je�li nie masz nic do stracenia...
    • Gość: mac Re: Małżeństwo a depresja IP: *.ports.pol.pl 13.04.01, 00:01
      czlowieku daj se spokuj z ta kobieta, albo powarznie sie zastanow nad waszym
      zwiazkiem. to nie twoja wina tylko jej, to ona ma depresje a nie ty...pomysl o
      tym.
    • Gość: zofia Re: Małżeństwo a depresja IP: *.clmba1.mo.home.com 14.04.01, 14:28
      troche sie zle wyrazilam ewo i cie przepraszam . wiem ewo ze wszedzie
      proponujesz terapie tak jak ja i moja czapka z glowy w tym momencie.. chcialam
      powiedziec ze ona jest konieczna zeby sie zobaczyc takim jakim sie jest a nie
      takim jak by sie chcialo byc.maly adjustment. co do szukania winy w zwiazku
      malzenskim to jest typowe stare zachowanie. wszyscy w rodzinie zaczynaja szukac
      winnego, a nikt nic nie robi zeby zmienic dynamike rodziny ktora niszczy ja. a
      wiec wszycy sa zajeci szukaniem zwierzyny zeby ja ubic i poczuc ulge na pare
      chwil i zaczac ta gre od nowa. a cel prawdziwy czyli ROWIAZANIE PROBLEMU W
      KTORYM SIE ZAKOTWICZYLISMY umyka z pola widzenia. TAK NAPRAWDE TO JAK BYSMY
      CHCELI KOGOS WINIC ZA NASZE ZACHOWANIA TE PEWNO BYSMY MUSIELI SIE COFNAC DO
      NASZYCH PIERWSZYCH RODZICOW ADAMA I EWY . no bo kto tak naprawde zaczal ta gre
      szukania winy w rodzinie zamiast skupienia sie na rozwiazaniu problemu? dziadek
      pradziadek prapradziadek? hm. nie wiem jak to bylo w mojej rodzinie.
      podam przyklad jak corka pije i uzywa narkotyki to problem nalogu jest jak tabu
      w rodzinie , jak slon w skladzie porcelany . cal rodzina kloci sie na temat
      corki ubioru, jej stopni, jej lenistwa albo wulgarnosci a nikt nie zaadresuje
      jej prawdziwego problemu i nie pomoze jej i nie wysle ja do szpitala na odwyk.
      tak dziala rodzina gdzie jest naduzywanie alkoholu. takie zachowanie sie
      przenosi na nastepne pokolenie ktore to obserwowalo i moze nikt tam nie pije
      ale sposob rozwiazywania problemu jest ten sam. szuka sie klotni a nie
      rozwiazania. kazda rzecz jest dobra zeby sie klocic i wyladowac swoje
      niepokoje w takiej rodzinie. kloca sie na temat roli kosciola na swiecie (
      rodzina sie rozpada a rozmowy sie tocza na temat np kosciola w nigeri )
      bylam uczestnikiem takiego obiadu gdzie alkoholik, bardzo wyedukowany czlowiek
      z kilkoma dyplomami jedzac kurczaka z ogromna zloscia mowil uczestnikom jak to
      mieso jest szkodliwe dla ludzkosci! o Lord . pozwol nam widziec rozniece miedzy
      zdrowym a chorym zachowanie. amen
    • Gość: Ped Re: Małżeństwo a depresja IP: 212.191.70.* 18.04.01, 14:53
      Do Ricky. Siegnij po ksiazke Josefa Kirschnera "Jak
      byc egoista" i " Manipulowac ale jak ?"
    • Gość: tuner Re: Małżeństwo a depresja IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 05.05.01, 23:19
      Jestem rozwodnikiem wic malo obiektywny. Ale zastanow sie czy czujesz sie
      winny. Jezeli baba ci zrzedzi ciagle nad glowa to jeszcze nie powod by sie czuc
      winnym. Masz sobie cos do wyrzucenia? Zaniedbujesz ja? Pijesz? Nie zarabiasz?
      Zdardzasz ja? Nie zasppokajasz jej seksualnie? Najwazniejszy jest seks.
      Wszsystkie wojny zaczynaja sie w sypialni. Jezeli po tych pytaniach doojdziesz
      do wniosku ze nie masz sobie nic do zarzucenia to po prostu przestan sie
      przejmowac. Jesli uznasz ze jestes winny to czym predzej to napraw. najpierw
      kja przepros a potem sie popraw. Walcz o wasza milosc. Warto. Poowdzenia. I
      napewno prochy niczego nie zalatwia!!!
      • Gość: ewa Re: Małżeństwo a depresja IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 15.05.01, 12:59
        Jestem kobietš, więc też jestem mało obiektywna. Ale dla mnie seks nie jest
        najważniejszy. Najważniejsze jest poczucie, że mój mšż wie, co robi i czego
        chce. Gdy tego nie ma, w najlepszym razie mogę go pogłaskać po główce, w
        najgorszym - zwyzywać. Z dziećmi seksu uprawiać nie lubię. Zresztš jest to
        karalne. Nic mnie tak nie wyrzuca z łóżka jak jęczšcy i gnojšcy wszystko wokół
        facet, który głównie zajmuje się filozofowaniem, dlaczego nic nie robi i
        dlaczego cały �wiat zmierza ku upadkowi. I jeszcze jedno - życie z osobš chorš
        na depresję pod jednym dachem to piekło - byłam po obu stronach barykady.
        Pewnie dlatego byłam nieprzyjemna dla Rickiego - bardzo Cię przepraszam, ale
        wyżyłam się na tobie za mojego męża, który udaje od roku, że się chce leczyć.
        • Gość: miś Re: Małżeństwo a depresja IP: *.tnt23.nyc3.da.uu.net 16.05.01, 00:51
          obrzydliwa malutka mscicielka
          • Gość: ewa Re: Małżeństwo a depresja IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 01.06.01, 16:59
            Jakie to czułe.Zupełnie bez ironii. Kim jeste�? Czy to
            zmiękczenie to strach przed reakcjš, byciem
            niegrzecznym czy autentyk.
    • Gość: Symeon Re: Małżeństwo a depresja IP: *.torun.cvx.ppp.tpnet.pl 15.05.01, 23:59
      Gość portalu: Ricky napisał(a):

      > Moja małżonka wytwarza ciągle we mnie poczucie winy za
      różne rzeczy.

      Chciałem cos mądrego poradzić, ale jak się zastanowiłem,
      to doszedłem do wniosku, że raczej nie jestem w stanie.
      Nie potrafię powiedzieć, dlaczego nam się udało. W tej
      chwili moja żona znosi moje stany depresyjne (choć
      ciężko), nie atakuje mnie tylko czeka, aż to przejdzie.
      Ale zajęlo nam to 15 lat porozumiewania się. Początkowo
      było tak, jak opisujesz - zwłaszcza, że ona takich
      stanów nie miewała i nie potrafiła w żaden sposób się
      wczuc. Ja jej tłumaczyłem, co przeżywam, ale gdy to nie
      trafiało, po prostu się izolowałem. Potem tłumaczyłem,
      że moja izolacja nie wynikała ze złości (choć prawdę
      mówiąc casami wynikała), i nie była skierowana przeciwko
      niej. POtem przygotowywałem na następny atak.
      Tłumaczyłem, że moje depresje, które musi znosić to i
      tak małe piwo w porównaniu z tymi sprzed 10 lat...
      Mojej żonie muszę oddać chwałę, że to wszystko
      przetrzymała. Teraz jest lepiej dla nas oboje.

    • Gość: anita Re: Małżeństwo a depresja IP: 192.168.3.* / 195.94.215.* 17.07.01, 15:39
      Jestem w stanie przygnebienia,to jeszcze nie depresja a przyczyna to dylemat
      bycia razem czy osobno. Moj maz jest od roku w Stanach, mial wrocic ale teraz
      chce abym wyjechala do niego. Ja nie chce , bylam u niego kilka razy nie kreci
      mnie Ameryka, mam w Polsce niezla prace poczucie stabilnosci , tam to wszystko
      trace , kocham meza ale nie chce rezygnowac z tego co mam tu. To okropne bo
      on zarzuca mi egoizm , to ze nie mysle o przyszlosci naszego dziecka , wyzwala
      we mnie ogromne poczucie winy. Nie wiem co mam robic ........, moze powinnam
      zrezygnowac z samej siebie?
      • Gość: Glen Re: Małżeństwo a depresja IP: *.usask.ca 18.07.01, 17:10
        Gość portalu: anita napisał(a):

        > Jestem w stanie przygnebienia,to jeszcze nie depresja a przyczyna to dylemat
        > bycia razem czy osobno. Moj maz jest od roku w Stanach, mial wrocic ale teraz
        > chce abym wyjechala do niego. Ja nie chce , bylam u niego kilka razy nie kreci
        > mnie Ameryka, mam w Polsce niezla prace poczucie stabilnosci , tam to wszystko
        > trace , kocham meza ale nie chce rezygnowac z tego co mam tu. To okropne bo
        > on zarzuca mi egoizm , to ze nie mysle o przyszlosci naszego dziecka , wyzwala
        > we mnie ogromne poczucie winy. Nie wiem co mam robic ........, moze powinnam
        > zrezygnowac z samej siebie?
        Dzieci takze traca kontakt z dziadkami i dalsza rodzina. Zreszta,zycie na
        emigracji jest ciezkie. Zwykle trwa 10 lat zanim czlowiek sie jako tako ustawi.
        Czesto trzeba pojsc na nowo do szkoly bo w Ameryce liczy sie jednak glownie
        amerykanskie wyksztalcenie za ktore trzeba zaplacic i w miedzy czasie sie jeszcze
        utrzymac. Wazac to wszystko ja chyba bym nie wyjezdzal. Dobra edukacja dla dzieci
        kosztuje tam setki tysiecy dolarow i tylko niektorych na to stac.
        Emigranci typu twoj maz, zwykle upiekszaja amerykanska rzeczywistosc nadmiernie.
        Masz racje, ze sie na to nie nabierasz, a przykre, ze maz cie nie slucha.

        • Gość: anita Re: Małżeństwo a depresja IP: 192.168.3.* / 195.94.215.* 19.07.01, 11:44
        • Gość: anita Re: Małżeństwo a depresja IP: 192.168.3.* / 195.94.215.* 19.07.01, 12:15
          Mam wrazenie ,ze mnie emigracja przyniosłaby wiecej szkody niz pozytku.
          Jestem zbyt wrazliwa i kazde niepowodzenie wytraciłoby mnie z rownowagi,
          niestety strona finansowa takiego wyjazdu wogole mnie nie przekonuje.
          Widzialam srodowisko Polakow w miejscu gdzie maz pracuje, to w wiekszosci
          sfrustrowani ludzie, bardzo zapracowani nie majacy czasu dla siebie i rodziny.
          Sa co prawada w Stanach 5-6 lat , ale dla mnie to nie jest zycie.
          Waze rozne strony , ale niestety te złe przewazaja , to wielka bariera ,
          kulturowa i jezykowa . Po prostu inny swiat dla jednych lepszy dla innych
          gorszy.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka