19.10.05, 22:35
z tego co czytam na forum,widze,ze wiekszosc,jesli nie wszyscy, chca wyjsc z
depresji i robicie cos w tym kierunku.
ze mna jest inaczej,ja nie robie nic. siedze w tym bagienku psychicznym,jakie
sobie stworzylam i w ogole nie widze sensu,zeby cokolwiek zmieniac. po co?
nie mam do czego "zdrowiec", co bede robic. bede podobnie jak suchy,o czym
pisze w innym watku,siedziec w domu,tyle,ze poki mam prace,to jeszcze tam mam
namiastke innego zycia.ale poza tym nic,wiec nie wiem po co mam sie
leczyc. moze mi ktos napisac jaki jest sens tego wszystkiego? meczy mnie
takie zycie,ale inaczej nie bedzie.nie umiem sobie odpowiedziec na proste i
banalne moze pytanie jaki jest sens zycia.codziennie mysle o tym,ze nie ma
sensu bo i tak wszyscy wiadomo jak skonczymy.moze mi ktos rozjasni troche w
glowie?
Obserwuj wątek
    • ona_negatyw Re: sens 19.10.05, 22:42
      To, że nie dostrzegasz sensu nie znaczy, że on nie istnieje. Spróbuj coś
      zrobić. Chociażby wyjdź na spacer, pobądź sama ze sobą, ze swoim wnętrzem.
      Uśmiechnij się do przechodzącego dzieciaka...poobserwuj, zachwyć się. Wiadomo,
      to nie rozwiąże Twoich problemów. Lecznie jest zazwyczaj długotrwałym i
      skomplikowanym procesem, ale nawet najmniejsze radości mogą pomóc. Zrób coś...

      Pozdrawiam ciepło i ślę promyczek nadziei
      • rather.not.happy ona_negatyw 20.10.05, 00:03
        ze swoim wnętrzem jestem cały czas,tylko że z tą jego ciemniejszą stroną...
        pozdrawiam i dzięki.
    • cadiz Re: sens 19.10.05, 22:42
      sens:
      pożyjemy jeszcze trochę
      i może ktoś w tym czasie odkryje formułę

      nie chciałabyś być świadkiem takiego odkrycia?
      • hasanet Re: sens 19.10.05, 22:46
        cadiz napisała:

        > sens:
        > pożyjemy jeszcze trochę
        > i może ktoś w tym czasie odkryje formułę
        Tylko jak w nią uwierzyć? Podważać, podważać, podważać...i na końcu odrzucić.
        > nie chciałabyś być świadkiem takiego odkrycia?
        Gdyby było spektakularne, z pewnością tak. Parę pomniejszych już było.
        • cadiz Re: sens 19.10.05, 22:53
          hasanet napisała:

          > Tylko jak w nią uwierzyć? Podważać, podważać, podważać...i na końcu odrzucić.

          zanim zaczniesz w nią wątpić
          poczekaj na jej ukazanie

          > Gdyby było spektakularne, z pewnością tak.

          spektakularny będzie koniec świata
          • gloom Re: sens 19.10.05, 22:55
            nie wierzysz w atomy i kwanty?
            • cadiz Re: sens 19.10.05, 22:58
              wierzę w latanie żelazkiem
              - patented by tytus, romek & atomek
              • gloom Prasolot 19.10.05, 23:00
                i tajemnica starej cegielni.
                • cadiz Re: Prasolot 19.10.05, 23:03
                  skoro jest młynarz i młynareczka
                  ciekawe czy jest ceglarz i ceglareczka

                  a może ceglarz i ceglarka
                  po: marynarz - marynarka
                  • gloom Re: Prasolot 19.10.05, 23:07
                    Niestety, zlamalem pioro
                    Wiec pisze nudnie i buro
                    • hasanet Re: Prasolot 19.10.05, 23:09
                      Jeszcze brakuje Romy, a umrę pewnie ze śmiechu, a może całkiem odwrotnie? Ale
                      jaja!
                      • gloom Re: Prasolot 19.10.05, 23:13
                        Winni smierci? Bez przesady.
                        • hasanet Re: Prasolot 20.10.05, 12:28
                          Wprost przeciwnie-powtarzam.
                          • gloom Re: Prasolot 20.10.05, 13:06
                            Prawdziwie faustowskie.
          • hasanet Re: sens 19.10.05, 23:03
            cadiz napisała:

            > hasanet napisała:
            >
            > > Tylko jak w nią uwierzyć? Podważać, podważać, podważać...i na końcu odrzu
            > cić.
            >
            > zanim zaczniesz w nią wątpić
            > poczekaj na jej ukazanie
            Wybiegać myślą w przyszlość uczyli na Forumie, a teraz krytyka. Zgubiłam się,
            zamotałam, co jest, a co mi sie zdaje. O, santa hosanna, gałązko jabłoni!
            • cadiz Re: sens 19.10.05, 23:11
              hasanet napisała:

              > O, santa hosanna, gałązko jabłoni!

              ha! - wyczuwam nadzieję
              raczej nie zaprzeczysz!

              a jeśli masz ochotę przeczyć
              to poczekaj chwilę
              a Ci przejdzie
              • hasanet Re: sens 20.10.05, 12:26
                cadiz napisała:

                > hasanet napisała:
                >
                > > O, santa hosanna, gałązko jabłoni!
                >
                > ha! - wyczuwam nadzieję
                > raczej nie zaprzeczysz!
                Na pewno. Po co mialabym to robić? Na Forumie potrzeba nadziei jak chleba.
                Raczej nie zaprzeczysz?
                > a jeśli masz ochotę przeczyć
                > to poczekaj chwilę
                > a Ci przejdzie
                Zdarzyło się tak chociaż raz? Jestem przywiązana do lektur. Zboczenie zawodowe.
                Zaprzeczysz? Jeśli tak, czekam na rzeczowe argumenty.
                • hasanet Re: sens 20.10.05, 12:58
                  Jeśli już..to trudniej o wiarę. Brak zdrowego rozsądku..Do Anieataka drzwi..
                  Nie spotkałam większego wariata..Przecież to niemożliwe! Nieprawdopodobne!
                  Nierzeczywiste! Robaczki na ekranie...
                  A jednak wytrzymuje krytykę logiki. Zgadza się lewa z prawą.
                  Nie! Depresja, schizo, paranoja w jednym każdego/ą by przerosło. Tu musiałby
                  wejść jakiś lek najnowszej generacji.
    • wlodaryo Re: sens 19.10.05, 22:51
      ja tkwie podobnie w podobnym bagnie. Przy nawrotach zazwyczaj próbuje z
      początku to oszukiwać, ale długo się to nie udaje. Depresja rozkwita własnym
      rytmem i na razie nie znalazłem na nią broni, przestałem mieć siłę i ochotę,
      ale sobie czekam, kiedy minie. Ostatnio, kiedy minęła, to niemal od razu
      przeszła w manię, dopiero po siedmiu latach leczenia depresji. Wtedy minęła bez
      śladu, a w miejsce smutku, pojawiła się niesamowita euforia i optymizm. Trwał
      niestety "tylko" 3 miesiące, ale za to jakie wspaniałe:) Dlatego zawsze warto
      mieć nadzieję. Cały czas trzeba wierzyć, że wreszcie lekarz trafi z terapią
    • blue_a Re: sens 19.10.05, 23:13
      Jakiś rok temu przeczytałam, że antydepresanty będą podawane do organizmu w
      plastrach. Podobno miałoby to mniej szkodzić niż obecne tabletki. Są już
      czynione takie próby.

      Dlaczego warto walczyć? Może dlatego, że mikroskopijna choćby popawa daje
      walczącemu satysfakcję? Choćby dlatego.

      Nie wierzę, że nie masz nic.

      Wspaniale antydepresyjnie działają zwierzęta, głupio to pisać, ale tak.
      (a właściwie dlaczego głupio...)
      Masz psa?

      Książka, muzyka, film.
      Szukaj.



      • rather.not.happy Re: sens 19.10.05, 23:27
        mam psa :)ale jakos nie zwrocilam uwagi,zeby wplywal na mnie
        pozytywnie,zwyczajnie,jest pies po prostu,oczywiscie pieska b.lubie.
        lubie filmy,mam pare swoich ulubionych,po ktorych czasem dostaje strzal
        pozytywnego nastroju,czyli,widze jakie fajne moze byc zycie i wydaje mi sie,ze
        moze moje tez by moglo takie byc? ale to trwa jeden,dwa dni i wracam na stare
        smieci.przez te dwa dni oczywiscie siedze w domu i tylko wyobrazam sobie,ze
        mogloby byc inaczej,ale pozniej kubel zimnej wody na glowe i nie ma sladu po
        tamtym klimacie.ksiazki,muzyka,film,pies,to wszystko jest,ale to nic nie
        zmienia.takie antydepresanty w plastrach i najlepiej sprzedawane bez recepty
        [ ? ] by mi sie przydaly.nie chce latac po psychologach.
        • gloom Re: sens 19.10.05, 23:29
          Psychorzy czasem pomagaja.
          • rather.not.happy Re: sens 20.10.05, 00:06
            moze bym poszla gdybym wiedziala,ze mam po co to robic.chyba bez sensu jest
            jednak to zaczynac,skoro dalej bede siedziala w swoim swiecie i pewnie wszystko
            wroci. pozdr.
            • blue_a "zmartwię" Cię 20.10.05, 00:17
              Jeśli coś się robi, nie ma powrotu do stanu "przed" robieniem czegoś.
              Terapia w jakiś sposób mniej lub bardziej wywraca życie do góry nogami. I to
              jest pozytywne zjawisko. Próbuj coś robić. Będziemy Cię wspierać.
              • rather.not.happy blue_a 20.10.05, 00:36
                faktycznie mnie "zmartwiłaś" :)
                ale tak naprawde to czuje sie dzis bezsilna wobec samej siebie.rozsadek [
                resztki? ] podpowiada,zeby cos robic,ale mam tak duzo negatywnych
                emocji,lękow,ktore przewazaja i jest jak jest. w kazdym razie, dzięki i
                pozdrawiam.
                • cyria tak sobie ...ze szczotką w dłoni. 20.10.05, 02:05
                  Bezsens wyłazi nawet przy mciu zębów,prawda?
                  W końcu po cholerę je myć codziennie...i tak je trafi,że nie wspomnę
                  ...wcześniej pewnie dosięgnie posiadacza szanownego uzębienia.
                  Trochę otrzeźwia przychodzi kiedy te cholerne zęby zaczynaja paskudzić
                  nadszarpnięte próchnicą.
                  Kiedy boli...mozna odkryć sens szczotkowania;)
                  Ewentualnie bez większej traumy wstawić plastikową boazerię i koniec.

                  Co z tym sensem?
                  • blue_a Re: tak sobie ...ze szczotką w dłoni. 20.10.05, 06:13
                    przestałam lubić Eichelbergera, ale napisał, że zen jest jak codzienne
                    regulowanie rzeki

                    przełóż to na życie

                    codziennie zrobić coś

                    satysfakcja się pojawi, gwarantowane :)
                    • ona_negatyw Re: tak sobie ...ze szczotką w dłoni. 20.10.05, 08:24
                      Pomyśl jaką radość będziesz miała z uczynienia malutkiegio kroku do przodu...

                      blue_a napisała:

                      > satysfakcja się pojawi, gwarantowane :)

                      Dokładnie :)


                      Pozdrawiam ciepło i życzę udanego dnia
              • hasanet Re: "zmartwię" Cię 20.10.05, 12:59
                Jest łańcuszek.
            • hasanet Re: sens 20.10.05, 12:44
              Nigdy już nic nie będzie takie samo, jeśli tylko skoczysz do wody i ustalisz
              słuszny kierunek. Było źle, nawet bardzo, może być tylko lepiej, najbardziej.
              To rzeka bez powrotu, za Tobą spalony most. Płyń ile sił, i nie oglądaj się
              więcej za siebie.
              • rather.not.happy Re: sens 20.10.05, 16:50
                to dlaczego do niektorych ludzi jednak depresja wraca? nawet tutaj mozna
                przeczytac posty ludzi,ktorzy sieleczyli i mimo to po jakims czasie dopadalo
                ich to znowu. chcialabym myslec,ze to "rzeka bez powrotu".
                wymyslilam,ze nie widze sensu leczenia bo nie mam zadnego celu w zyciu.
                chyba trzeba miec cel,wtedy chce sie i warto.
                niw wiem tylko co w takim razie dalej ze mna bedzie.
    • zoltanek Re: sens 20.10.05, 10:59
      HOMIK


      czyż to nie zachwycające? dla takich błysk błysków geniuszu warto żyć
      • blue_a masz na myśli 20.10.05, 11:37
        http//: www.homiki.pl

        Tak, zapewne :))
        • zoltanek wow ! 20.10.05, 12:15
          dementuje moje jakiekolwiek powiązania z Tą stroną.
          • blue_a Re: wow ! 20.10.05, 13:26

            warto sprawdzać, co się pisze :)
            • hasanet Re: wow ! 20.10.05, 15:08
              Czasami to robię, ale to czasochłonne, choć nie powiem - pouczające.
      • hasanet Re: sens 20.10.05, 15:06
        zoltanek napisał:

        > HOMIK
        KIMAK
    • smuti Re: sens 20.10.05, 12:33
      sens zycia tkwi w samym zyciu, jest on jakby wpisany w zycie.
      bo tak naprawdę czego mozna być pewnym poza zyciem? jak umrzesz to nie wiesz,
      co cie spotka (chyba, ze jestes gleboko wierząca)
      pamietaj: najłatwiej jest się poddać- to nie wymaga zadnego wysilku..
      pozdrawiam
      • hasanet Re: sens 20.10.05, 15:12
        smuti napisał:

        > pamietaj: najłatwiej jest się poddać- to nie wymaga zadnego wysilku..
        Nieprawda. Kto się poddaje, na ogoł doświadcza gigantycznego kaca. Nie każdy z
        takim plecakiem umiałby iść dalej, chyba że na czterech, ale wtedy gwiazd,
        slońca, księżyca. Łeb przychylony do ziemi, paląca obroża wstydu przed samym
        sobą.
      • rather.not.happy Re: sens 20.10.05, 16:55
        mozesz byc pewien smierci,przyjdzie kiedys.
        dlatego nie wiem,czy czy "sens zycia tkwi w samym zyciu".
        moze i sie poddalam,ale wcale mi nie jest lekko.
        nie jestem gleboko wierząca.
    • smolineczka Re: sens 20.10.05, 17:09
      A ja nie о sensie życia, lecz o zwykłym komforcie psychicznym marzę... Dzisiaj
      sobie nawet pomyślałam, że mogę uważać, że mam wszystko, co jest potrzebne do
      szczęścia (oczywiście, brakuje mi różnych różności, niektóre braki są bardzo
      bolesne, ale chyba pogodziłam się z tym, czego nie potrafię zmienić). Ale od
      jakiegoś czasu nic mnie nie cieszy i nie umiem się do tego przyzwyczaić.
      Przeżywam koszmar wewnętrznego dyskomfortu. Wiem, że życie ma sens, ale nie
      odczuwam radości życia.
      • kama1976 Re: sens 22.10.05, 17:49
        sens życia jest banalny dlatego może go nie zauważasz. Po prostu żyć i się
        rozmnażać... w tym jest cała istota istnienia.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka