Dodaj do ulubionych

NN a szkoła/studia.

13.06.06, 23:55
Ma ktoś z was jakieś ulgi w szkole czy na uczelni w związku z chorobą np.
indywidualne terminy egzaminów? Można coś takiego załatwić? Są jakies
zaświadczenia? I jak to się załatwia?
Obserwuj wątek
    • kot9912 Re: NN a szkoła/studia. 14.06.06, 00:31
      Ja nie mam ulg, żadnych, wręcz przeciwnie, dużo się ode mnie wymaga, czasem
      oczekiwania są większe niż od innych. Uważam, ze to nie jest dobry pomysł, aby
      załatwiać takie zaświadczenia. Ja osobiście nawet jak było bardzo ciężko to
      zaciskałam zęby i dawałam radę. Łatwo nie było, ale się udało.

      Jedyną formą z której skorzytsałam był czasowy indywidualny tok w liceum. Ale
      nie miałam ulg z tego powodu, musiałam być zawsze przygotowana, zaliczałam te
      same partie materiału.

      Myślę, że takie funkcjonowanie bez uproszczeń w psotaci zaświadczeń itp
      pozytywnie wpływa na człowieka. Ja nie czuję, że jestem chora, nikt sie nade
      mną nie lituje, nie obchodzi się jak z jajkiem - czego nie znoszę. To bardzo
      ćwiczy siłę woli, charakter i przełamywanie siebie. Czasem niemożliwe staje się
      możliwe a satysfakcja z tego faktu jest ogromna!!!
      Kiedy naprawde jest ciężko to te formy sa pomocne, ale uważam, ze to w
      baaaaaaaardzo trudnych momentach a nie trudnych. Ale to jest moje zdanie:)))
      Właśnie jutro mam egzamin i dopiero się uczę bo dziś miałam inne zaliczenie:)))
      Padam na twarz, ledwo widzę:)))) ale o to właśnie chodzi, by przełamywac
      trudności!!! To buduje samoocenę, a wieksza pewność siebie sprzyja w "walce" z
      NN!!!!

      Pozdrawiam tych co mogą dziś spać w nocy:)))))))))))))))))))))))))
      • natretna Re: NN a szkoła/studia. 14.06.06, 10:54
        Jakos sobie tego nie wyobrazam zebym poszla i prosiła o przelozenie klasowki
        spowodu NN. Nawet mi nie przyszlo do glowy zeby komukolwiek o tym mowic w szkole.
      • wiktor81 Re: NN a szkoła/studia. 14.06.06, 18:56
        Musisz miec albo szczególnie silną osobowość albo natręctwa, które aż tak Cię
        nie paraliżują (np. ja uważam, że mysli są gorsze niż czynności,ale to pewnie
        zalezy do danego człowieka). A jak poszedł egzamin?
      • wiktor81 Re: NN a szkoła/studia. 14.06.06, 20:22
        Do kota9912: Czytałem twojego posta w temacie "asnn" i widzę sporo podobieństw
        miedzy nami w kwestii NN. Pisałaś tez, że umiesz sobie radzić z choroba, i że
        normalnie funkcjonujesz. Pewnie stąd twoja odpowiedź na moje pytanie o szkołę.
        Jest Ci pewnie łatwiej niż innym chorym. Oczywiście ciesze się, że sobie
        radzisz:) Pozdrawiam Marto:)
        • kot9912 Re: NN a szkoła/studia. 15.06.06, 00:46
          Dzięki Wiktorku:))) Mogę zapytać jakie cechy podobne zauważasz u nas? To
          fajnie, ze nie jestem sama, ze ktoś, czyli Ty, rozumie co czuję:))) A z
          egzaminu dostałam 5:) Z ustnych zawsze dostaję takie oceny. Jeśli zas chodzi o
          feunkcjonowanie to jestem zdowolona ze swojego życia, choć oczywiście są też
          gorsze dni, ale takie zdarzają się w życiu każdego człowieka. Teraz po tylu
          latach wiedzie mi się coraz lepiej:))) Hhhhmmmm.... widzę, ze często zagladasz
          na forum:) fajnie:)))

          Ciepłe pozdro, pa pa

          Marta
          • wiktor81 Re: NN a szkoła/studia. 17.06.06, 00:00
            Stosuję podobne argumenty w próbach pokonania mysli. Chodzi o to, żeby
            zaakceptować lęk. Zaakceptować to, że zawsze jest jakieś ryzyko. Mieć
            świadomość, że mimo wszystko może spotkać nas najgorsze. "Idź i wiedz, że
            możesz nie znaleźć ścieżki". Ten przykład, który podałas też jest trochę
            podobny do tego,co mnie męczy.

            Napisałaś
            "np. zamykanie drzwi, to gdy mnie męczy kolejne sprawdzenie to mówię
            sobie - a co tam, nie wracam, najwyżej mnie okradną."

            Podchodzę do tego identycznie
            Natomiast EEG miałem idealne, widać to w moim przypadku nie ma znaczenia.

            Z tego,co piszesz,wydaje mi się,ze jestes wyleczona albo bedziesz niedługo.
            Pamietaj, że nn orzeka się wtedy,gdy natręctwa utrudniają normalne
            funkcjonowanie w społeczeństwie. U Ciebie tego chyba nie ma,sądząc po twoich
            wypowiedziach. Ja np. chciałbym móc w spokoju przygotować się do egzaminu.
            Jesli mozesz funkcjonowac normalnie,to ciesz się tym. I tak pewnie robisz:).
            Pozdrawiam
            • kot9912 Re: NN a szkoła/studia. 17.06.06, 00:56
              7 lat temu lekarka zdiagnozowała u mnie ZOK. Mysli pojawiają się cały czas,
              ale z biegiem lat ich nasilenie jest mniejsze. Początek, pierwsze pół roku to
              była tragedia... Cały czas byłam na baaaaaaaaaaardzo dużych dawkach leków
              uspokajających, ciągle spałam. Inaczej nie dałabym rady, taki ostry początek
              był...Ale teraz zaczynam umieć z tym żyć, wciąż się uczę. Myśli pojawiają się
              za każdym razem gdy np. trzymam chrześniaczkę, że ją upuszczę i gdybym poszła
              za tymi myślami, poddała im się, to nie brałabym małej na ręce... To bardzo
              ciężkie, ale pozwalam tym myślom "być" a robię to co chciałabym robic , czyli
              przytulić małą. NN cały czas jest obecny w moim życiu, czasem odpuszcza, myślę,
              że jestem "wolna", ale tak nie jest. Moje dobre funkcjonowanie to ciągła praca
              nad sobą, próba zgłebienia siebie, innych, świata, rzeczywistości. Wiktorze,
              nie jest mi lekko, ale wszystko co udało mi się osiągnąć, zawdzięczam pracy nad
              sobą, "walce" o normalne życie. Wykorzystuje też te dobre strony NN, o których
              pisałam.

              Mam np. coś takiego, że pierwszą myślą w sytuacji stresu jest myśł, zebym
              odebrała sobie życie. Tak jest za każdym razem. Chyba nie muszę mówić, że to
              jest bardzo przykre, a życie obfituje w stres, tak więc nie sa to dla mnie
              rzadkie momenty. Ale nie poddaję się:)))))))) Zaakceptowałam to co przyniósł mi
              los, czyli NN i uważam, ze tylko dzięki tej akceptacji radzę sobie w życiu. Bo
              gdybym się koncentrowała na tych myślach to nie ogłabym działać, robic tego co
              chcę bądź muszę w danej chwili zrobić. Pozwalam tym myślom być, one są a ja
              robię swoje. Może nie jest to remisja, jak czasem mi się zdaje, ale ja traktuję
              NN jak coś, co jest we mnie i już. Nie reaguję na te myśli, bo to tylko wzmaga
              lęk, a lęk wzmaga mysli i kółko się zamyka. Ale to wymaga treningu. Poza tym
              siłę czerpię od mojej lekarki, która bardzo wierzy we mnie. Uważam, że
              terapeta, lekarz, któremu ufamy, z którym dogadujemy się to bardzo ważny
              element całego procesu radzenia sobie z ZOK.

              Jesli Tobie pomagają podobne metody to jest to jakiś trop dla terapeutów...

              Ktoś napisał tutaj (przepraszam, ale nie pamiętam kto...), ze myśli s agorsze
              aniżeli kompulsje. Moja znajoma, psycholog, powiedziała mi kiedyś, ze tego nie
              powinno sie tak rozważać (ponieważ ja równiez tak myślałam). Osobiście uważam,
              zę obie te formy ZOK s aprzykre i to może nawet myli mniej, bo mimo iż cierpimy
              to łatwiej je ukryć przed otoczeniem. A jak ukryć NN jak idziemy chodnikiem i
              musimy wejść na każdą płytkę??? A dla mnie jednak NN jest sekretem i to także
              pozwala mi żyć normalnie.

              Ale się rozpisałam... pozdro:)))))))))))))))))))))
    • doc81 Re: NN a szkoła/studia. 10.07.06, 18:53
      Ulgi? Nawet nie odważyłbym się z "takim" zaświadczeniem o OCD pójść do wykładowcy.

      Pamiętaj - choroby "od głowy" silnie stygmatyzują człowieka w naszym
      tolerancyjnym społeczeństwie i nigdy, ale to przenigdy nie daj na zewnątrz
      poznać, że coś jest z Tobą "nie tak".

      Przy odrobinie szczęścia i pracy nad sobą -choćby przez odpowiednie leczenie -
      można przejść "niezauważonym" przez całe szczeble edukacji. Mnie się
      przynajmniej udało, a studia medyczne nie należą do tych łatwiejszych!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka