amonia1
09.08.06, 17:33
Za namową psychoterapeuty postanowiłam odstawić Efectin - po niemal 4
latach "brania", podczas których i tak miałam mniejsze lub większe górki i
dołki. Odstawianie było stopniowe, pod kontrolą psychiatry. Wydawało mi się,
że mechanizmy popadania w depresję już znam na tyle dobrze, że w razie czego
nic mnie nie zaskoczy..., że mam życie na tyle poukładane, że wiem, czego
się w razie czego trzymać..., że trzeba działać, wbrew temu, co się czuje...
Tymczasem...najbardziej chyba zaskoczyło mnie...moje "wewnętrzne dziecko",
które po prostu powiedziało: "NIE! Nie chce mi się, mam to w dupie, pier...ę."
Poprzednio to dziecko miało po prostu ogromne poczucie winy. Po
przepracowaniu tego z psychologiem podczas poprzedniej depresji, to poczucie
winy nie jest już tak wielkie. Może dzięki temu i dół nie jest tak głęboki,
za to brzegu jego nie widać....
A psychoterapeuta...po dwóch miesiącach bezskutecznej terapii, powiedział, ze
mam przyjść, kiedy sama będę chciała coś z tą depresją zrobić, a nie tylko
przychodzić i czekać, co on powie...
Efekt - powrót do Efectinu i to w podwójnej dawce. Bez niego pewnie byłoby
gorzej, ale dobrze też nie jest...