agab51
19.09.06, 06:40
piszę tu, bo zastanawiam się, czy to przypadkiem nie jest już depresja.
na codzień jakos radzę sobię, lepiej, gorzej, ale ogólnie uchodzę za silną
babkę. teraz nazbierało mi się kłopotów, choćby to, że z mężem nieco
oddaliliśmy się (ciązka atmosfera w domu, na pewno to znacie), ale przede
wszystkim mamy ciężko chorą córeczkę. oznacza to tyle, ze walka z chorobą jest
dzień po dniu, a choroba czyni postępy i sieje spustoszenie w organizmie dziecka.
dziś całą noc, z boku na bok, i nie zmrużyłam oka. a dzień będę mieć ciężki,
dużo do zrobienia, załatwienia i do tego pakowanie się na wyjazd. w przyszłą
noc jedziemy na drugi koniec kraju na badania z maluchem, nawet nie wiemy, czy
tam zostaniemy, czy będziemy po badaniu mogli wrócić do domu.
i tak się zastanawiam, czy w takich sytuacjach, gdy wiem, ze zbliża się coś
ważnego, i jakiś stres, od razu powinnam wziąść coś nasennego, czy lepiej iść
do psychiatry, żeby rozpocząć kompleksowe leczenie w kierunku depresji.
mam skierowanie do lekarza, ode mnie tylko zależy czy skorzystam, i
ewentualnie kiedy