Dodaj do ulubionych

strach a kolacja

21.10.06, 14:10
Mam dzisiaj wieczorem służbową kolację. A od rana mam napady lęku, no zwija
mnie w kłębek, duszę się, nie mogę myśli do kupy zebrać. Ten lęk nie jest z
powodu kolacji, tylko z powodu nie wiem jakiego. Problem z kolacją jest taki,
że w tym stanie boję się tam iść. Wszystkich którzy tam będą znam i lubię,
więc to nie ich się boję. Ja się boję tak ogólnie. Podeprzyjcie mnie jakoś na
duchu, bo wiem, że muszę się tam doczłapać, tylko nie wiem jak to zrobić. Czy
ja mam zeżreć kolejne Tranxene? Toż im zasnę przy stole...
Obserwuj wątek
    • anatemka Re: strach a kolacja 21.10.06, 14:44
      o kurcze, to pewnie pyszne jedzonko będzie...
      przeraźliwie się boję takich spędów, ale na jedzenie zawsze się skuszę:)
      • miriam11 Re: strach a kolacja 21.10.06, 16:02
        Co mi tam jedzonko, jak mi się łapy trzęsą... każdy zobaczy że ledwo coś dukam i
        te latające rączki. chyba się udławię.
        • anatemka Re: strach a kolacja 21.10.06, 16:09
          a po co masz dukać? nastaw sie, że ty dzisiaj milczaca będziesz. A co!
          • kiss-5 Re: strach a kolacja 21.10.06, 16:23
            > A co!

            jajco

          • dywersanepid Re: strach a kolacja 21.10.06, 16:27
            odchodze na tamten swiat
            -koleżanka przyniosła mi z przychodni taką recepte dla ojca
            nie popatrzyłem a tu kurde jasna cholera , k. mać , ide sie powiesic albo
            wyjeżdżam na zawsze , jestem kompletnie zaatwiony przez ten plik
            z komputera
            • dywersanepid Re: strach a kolacja 21.10.06, 16:29
              em się juże uspokoił
              to macie jakies fajne przepisy dla mnie ?????
          • miriam11 Re: strach a kolacja 21.10.06, 16:41
            anatemka napisała:

            > a po co masz dukać? nastaw sie, że ty dzisiaj milczaca będziesz. A co!

            Nio :-) Nic nie powiem.
            • dywersanepid Re: strach a kolacja 21.10.06, 16:47
              a mnie język boli od tej ostrej papryczki
              dlatego nawet nie bede chamował wyziewu ,
              sie nie opłaca wysilac stwierdzam , że wyziew staje się bronią

              po ostatniej zabawie ktos zamknął mnie w takim schowku w pracy
              do dzisiaj mi szelesci w głowie
              Ma ByćlEpiej ,otwiera -podnosze oczy powoli , spuszczam oczy i śmieje mu sie w nos

              nie podoba mi sie jego mina MBożE co on w ręku
              i dalej szeleści w głowie
              biotre to co mam przy sobie
              i w nogi - get money and run
              • kiss-5 Re: strach a kolacja 21.10.06, 16:51
                > po ostatniej zabawie ktos zamknął mnie w takim schowku w pracy

                metalowej? walili w nia? mozna sie uchichac.

            • kiss-5 Re: strach a kolacja 21.10.06, 16:48
              milczkow nie lubia. przyjdzie taka, naje sie, naswini bo rece sie trzesa, i
              milczy jak kolek. moze milczy bo znudzona? a moze milczy wyniosle? a moze trzeba
              ja dodatkowo zajac bo nieobyta i zabawa bedzie dretwa?
              • raus.trofobia Re: strach a kolacja 21.10.06, 16:53
                żeby ten schowek otworzyć trzeba wyziewu z butlą z gazem
                i gażżnicy proszkowej
                • raus.trofobia Re: strach a kolacja 21.10.06, 16:55
                  jeby nie bylo nieporozumień pracuje w
                  konserwacji zabytkow
                  • suchyxxx2 Re: strach a kolacja 21.10.06, 16:57
                    Jeżeli na kolację jest smażona cebulka to mogę iść za ciebie:)
                    • pimpona.zla Re: strach a kolacja 21.10.06, 16:59
                      a jesli dzis czwartek to jestesmy w belgii
                  • pimpona.zla Re: strach a kolacja 21.10.06, 16:58
                    raus.trofobia napisała:

                    > jeby nie bylo nieporozumień pracuje w
                    > konserwacji zabytkow


                    geriatra?
                    • raus.trofobia Re: strach a kolacja 21.10.06, 17:03
                      morbu memento bluori amen

                      kasen madonnen z .... wielką przyszłoscia dla wsystkich
                      na dowód jest cudowna przeszłość dla wybranych
                      • pimpona.zla Re: strach a kolacja 21.10.06, 17:05
                        zwai big cyc i trzy haj hitla
                        pol marchewki i pol litra
              • raus.trofobia Re: strach a kolacja 21.10.06, 17:07
                kiss-5 napisał:

                > milczkow nie lubia. przyjdzie taka, naje sie, naswini bo rece sie trzesa, i
                > milczy jak kolek. moze milczy bo znudzona? a moze milczy wyniosle? a moze trzeb
                > a
                > ja dodatkowo zajac bo nieobyta i zabawa bedzie dretwa?

                musi być dretwa bo to konserwacja kasacja

                ale opuści oczy ,zczerwienieje
                błysk
                wznosi oczy ...............>>
                • raus.trofobia Re: strach a kolacja 21.10.06, 17:09
                  ..
                  ..
                  i muzyczka myszka reklama muzyczka i nicwięcej i tak będzie pozniej .........>>
                  • raus.trofobia Re: cyfrowa ma sie rozumiec 21.10.06, 17:13
                    ale jak usłysze "miał CELO


                    -ratunku !!
                    • sluzowaty-i.lepki Re: cyfrowa ma sie rozumiec 21.10.06, 17:19
                      podobnie mam jak slysze

                      "Pan kiedyś stanął nad brzegiem,
                      Szukał ludzi gotowych pójść za Nim;
                      By łowić serca
                      Słów Bożych prawdą"
      • miriam11 Re: strach a kolacja 22.10.06, 11:21
        anatemka napisała:

        > o kurcze, to pewnie pyszne jedzonko będzie...
        > przeraźliwie się boję takich spędów, ale na jedzenie zawsze się skuszę:)

        Jeden pozytyw wczorajszego wieczoru: jedzonko faktycznie było mniam.
    • mskaiq Re: strach a kolacja 22.10.06, 06:47
      Mysle ze za pozno na moja rade ale napisze. Musisz isc na kolacje, zaczniesz
      rozmawiac, smiac sie, wtedy lek znika. Lek nie znosi radosci, dobrego nastroju
      i aktywnosci.
      Wiekszosc lekow mozesz sie pozbyc spotykajac ludzi. Sprobuj robic wszystko co
      sprawia Ci wiele radosci, moze warto pojsc potanczyc, odwiedzic starych
      znajomych i byc aktywna.
      Serdeczne pozdrowienia.
      • miriam11 Re: strach a kolacja 22.10.06, 07:31
        Przykro mi Masku, ale pojscie na kolacje nic nie dało. Poszłam siedziałam jak
        mumia aż w końcu zwinęło mnie z bólu brzucha wywołanego przerażeniem. Ogólnie
        było koszmarnie.
        • mskaiq Re: strach a kolacja 22.10.06, 09:54
          No bo sie balas odezwac, balas sie ze ktos dostrzeze ze cos jest nie tak. Wtedy
          kazde spotkanie jest koszmarne. Myslisz wtedy negatywnie, prowadzi Cie strach.
          Zmien podejscie, zobaczysz roznice. Mysle ze warto sprobowac chocby po to aby
          sie przekonac.
          Serdeczne pozdrowienia.
          • miriam11 Re: strach a kolacja 22.10.06, 09:58
            Masku drogi, gdyby to było takie proste, jak piszesz...
            Ja się nie bałam odezwać, próbowałam i nic. A strach był niezależny ode mnie i tyle.
    • miriam11 Było okropnie 22.10.06, 09:51
      nie mogłam zrozumieć o czym ci ludzie mówią, słowa latały mi wokół głowy, a ja
      nie umiałam się włączyć w rozmowę, a potem to już tylko strach, dobrze że był
      taras to sobie uciekłam na papierosa, a potem to już w ogóle zwiałam do domu.
      Brrr, dobrze że to już za mną.
      • mskaiq Re: Było okropnie 22.10.06, 10:30
        Nie mozesz uciekac przed strachem. Jesli Ty go nie pokonasz to on pokona
        Ciebie. Ja przeszedlem przez bardzo wiele strachu, wiem ze nie jest latwo,
        czesto sie cofalem ale musialem wrocic, musialem go pokonac bo zabieral mi za
        kazdym razem cos bardzo waznego.
        Jesli zostawisz to w taki sposob to zaczniesz unikac sluzbowych kolacji a takze
        spotkan z ludzmi. Bedziesz sie bala spotykac przyjaciol, za kazdym razem pojawi
        sie taki strach jak opisalas i wycofasz sie.
        Mozesz wygrac ze strachem Miriam, sprobuj!!!!
        Serdeczne pozdrowienia.
        • miriam11 Re: Było okropnie 22.10.06, 10:51
          mskaiq napisał:
          > Mozesz wygrac ze strachem Miriam, sprobuj!!!!

          To ja zapytam po prostu: JAK? Bo przecież się starałam: poszłam tam, próbowałam
          rozmawiać, nie wyszłam od razu kiedy dopadł mnie atak lęku, jeszcze trochę
          posiedziałam. Co jeszcze miałam zrobić? Ja się poważnie pytam, jak mam z tym
          strachem wygrać???? I tylko proszę, nie opisuj że Ty sobie super poradziłeś, bo
          mnie tylko w poczucie winy wpędzisz. Napisz jakieś konkretne, konstruktywne
          rady. Bo mnie ten strach dobija i chcę coś z tym zrobić.
          • mskaiq Re: Było okropnie 22.10.06, 11:03
            Napisz dokladnie objawy tego strachu. Czy pojawiaja sie odczucia somatyczne czy
            tez jest to rodzaj negatywnego niepokoju, czy jeszcze cos innego.
            Musisz wiedziec to dokladnie bo musisz rozumiec jak dziala Twoj strach.
            Serdeczne pozdrowienia.
            • miriam11 Re: Było okropnie 22.10.06, 11:18
              mskaiq napisał:

              > Napisz dokladnie objawy tego strachu. Czy pojawiaja sie odczucia somatyczne czy
              >
              > tez jest to rodzaj negatywnego niepokoju, czy jeszcze cos innego.
              > Musisz wiedziec to dokladnie bo musisz rozumiec jak dziala Twoj strach.
              > Serdeczne pozdrowienia.
              >
              Typowe objawy somatyczne - ból brzucha, mdłości, uczucie duszności, ściśnięte
              gardło.
              A, zapomniałam dodać, że przed kolacją poszłam na godzinny spacer z psem, trochę
              dlatego, że i tak musiałam go wyprowadzić, a trochę też dlatego, żeby się
              wyciszyć. Pomogło na b. krótko.
              • mskaiq Re: Było okropnie 22.10.06, 11:36
                Zobacz co utozsamiasz ze strachem. To sa okreslone odczucia Twojego ciala.
                Jesli zaczniesz je rozwazac, myslec co bedzie kiedy sie one pojawia w czasie
                kolacji wtedy zaczynasz sie bac.
                Nie mozesz rozwazac jak bedzie na kolacji. Beda sie pojawialy ciagle mysli o
                tym wtedy afirmuj a przede wszystkim zajmnij sie czyms aby nie myslec co bedzie
                na kolacji. Nie wolno o tym myslec bo wtedy wlasnie powstaje strach.
                Podam Ci przyklad.
                Kiedy mam wazne spotkanie to punktuje sobie co chce powiedziec a potem nie
                wracam mysla do tego chociasz mysli ciagle powracaja. Wiem ze kiedy zaczne
                myslec, spekulowac co ta osoba powie, co ja mam powiedziec wtedy pojawi sie
                strach i wtedy trace kontrole.
                Jesli nie wrocisz myslami do kolacji blokujesz strach. Mozesz miec objawy
                somatyczne ale kiedy nie wrocisz mysla do kolacji to sie wycofaja bo nie
                prowokuja strachu.
                Jesli chodzi o spacer to likwiduje stres co zauwazylas ale na krotko bo
                natychmiast Twoj strach go znow wywola.
                Serdeczne pozdrowienia.
                • miriam11 Re: Było okropnie 22.10.06, 11:47
                  mskaiq napisał:

                  > Zobacz co utozsamiasz ze strachem. To sa okreslone odczucia Twojego ciala.
                  > Jesli zaczniesz je rozwazac, myslec co bedzie kiedy sie one pojawia w czasie
                  > kolacji wtedy zaczynasz sie bac.

                  Masku, ja ich nie rozważałam, one po prostu były.

                  > Nie mozesz rozwazac jak bedzie na kolacji. Beda sie pojawialy ciagle mysli o
                  > tym wtedy afirmuj a przede wszystkim zajmnij sie czyms aby nie myslec co bedzie

                  Widziałeś co napisałam w poście do Mamusi? Starałam się pozytywnie nastawić i
                  włączyć w rozmowę. I co, i nic.

                  > Kiedy mam wazne spotkanie to punktuje sobie co chce powiedziec a potem nie
                  > wracam mysla do tego chociasz mysli ciagle powracaja. Wiem ze kiedy zaczne
                  > myslec, spekulowac co ta osoba powie, co ja mam powiedziec wtedy pojawi sie
                  > strach i wtedy trace kontrole.

                  Masku, trzeba rozróżiać tremę - to jest to, o czym napisałeś wyżej - od lęków
                  nie związanych z niczym, lęków o podłożu chorobowym. Ja często występuję
                  publicznie z racji zawodu i z tremą radzę sobie bardzo dobrze.
                  • mskaiq Re: Było okropnie 22.10.06, 12:02
                    Napisalas
                    >Poszłam siedziałam jak mumia aż w końcu zwinęło mnie z bólu brzucha wywołanego
                    przerażeniem.
                    Dodalas w nastepnym poscie
                    >nie mogłam zrozumieć o czym ci ludzie mówią, słowa latały mi wokół głowy, a ja
                    >nie umiałam się włączyć w rozmowę, a potem to już tylko strach, dobrze że był
                    >taras to sobie uciekłam na papierosa, a potem to już w ogóle zwiałam do domu

                    To nie jest pozytywne nastawienie, to jest typowy objaw strachu.
                    Przy takim nastawieniu trudno rozmawiac bo wokol Ciebie byl strach i bylas
                    przez niego prowadzona dlatego nie moglas zrozumiec co mowia ludzie, Twoje
                    mysli byly daleko.
                    Serdeczne pozdrowienia.
        • raus.trofobia Re: Było okropnie 22.10.06, 10:53
          - "ale ja nie jestem głodny"
          -"to nie ty będziesz jadł ale...

          • raus.trofobia Re: Było okropnie 22.10.06, 10:58
            musze powiedzieć że wszystkie scenariusze mi sie pomieszały
            zamiast suszonej sliwki żułem pluskwe / zgrzytaa w zębach i 80 złotych na darmo
            poszło , a potrzebna mi była doczego innego, koło bloku jest głupi skalniak
            odpływ w garażu nie chce sie zatkać , nie mam z kąd skoczyć , nawet pistoletu
            brakuje a aktoś ciągle mnie zmusza,zebym coś KOPAŁ W OGRÓDKU

            skończyo się,ze niby zachowuje się jak baba, a zona szantażuje mni ze
            przejechałem rowerzystke -ekofeministke , jak by ten kamień sie roztlukł to i
            tak by nic nie było bo to trylko głupia komedia
    • mamusia1999 Re: strach a kolacja 22.10.06, 11:07
      a czemu ty tam musialas isc? nie zeby folgowac swoim lekom. ale mnie na te moje
      cale leki (dlugofalowo oczywiscie i jako jedn az wielu sciezek terapii) dobrze
      robi plyta NLP pod tytulem "Odpuscic" (wolne tlumaczenie
      niemieckiego "Loslassen") - i ona cala jest o uwolnieniu sie od wewnetrznych i
      zewnetrznych "musiec". najpierw przeszlam faze rebelii - ciezka dla otoczenia,
      ale teraz po troszeczku okazuje sie, ze jak nie musze to czasem nawet lubie. ze
      jak nie musze caly dzien byc do dyspozycji rodziny i domu, to nawet lubie sie
      zamknac w lazience i rozwiesic pranie.
      wiem ty business women jestes - wiec ja jak teraz juz nie musze dyskutowac ze
      Sprzedaza o strategii, to mi fajne argumenty do glowy przychodza. tak to
      dziala. moze bys sie nie bala, gdyby ta kolacja byla "dobrowolna"?
      a co by bylo, gdybys tym znanym i lubianym ludziom powiedziala: kochani,
      chetnie z wami jestem ale dzisiaj nie moj dzien. posiedze sobie i poslucham.
      • raus.trofobia Re: strach a kolacja 22.10.06, 11:10
        jak byłem młodym chłopakiem prześladowła mnie strasznie taka piosenka pod tytułem

        - Nigdy nigdy, nigdy się nie oddać :)
        • raus.trofobia Re: strach a kolacja 22.10.06, 11:11
          no cóż pożartować mozna , ale czy teraz muszę jednak oddać ?
      • miriam11 Re: strach a kolacja 22.10.06, 11:16
        Mamusiu, z pewnych względów nie wypadało mi odmówić pójścia - zrobiłabym komuś
        przykrość, gdybym tam nie poszła. Poza tym myślałam, że będzie tak, jak napisał
        Mask - pójdę, rozbawię się, zacznę żartować to zapomnę o strachu. I starałam się
        jak najlepiej nastawić.
        Wydaje mi się, że moje lęki są związane z cyklotymią - w okresach remisji albo
        kiedy wpadam w lekką manię, zupełnie ich nie mam. Tylko wtedy jak wpadam w fazę
        depry.
        • raus.trofobia Re: strach a kolacja 22.10.06, 11:33
          proponuję jeszcze jeden wypad -ty do chłopaka a ja do swojej dziewczyny

          żeby zeby nie było wpadek ustalimy dokladny plan
          trase ucieczki itd.
          A teraz ustawiamy zegarki

          • raus.trofobia Re: strach a kolacja 22.10.06, 11:59
            nie bardzo sobie radze , ale to tylko takie mowienie ,
            na przyklad z Citalem ,
            coza tymsie kryjeeeee,
            • dywersanepid Re: strach a kolacja 22.10.06, 15:10
              siostra kazała mi siedziec przy drzwiach bo nie wzięla kluczy a ja potrzebuje
              sobie witaminy wziąć, ale jakies troche inne wydaja mi się ale jakby takie same
              te tabletki , ale mnie opieprzy ze ruszaem swoje tabletki z szafki

              jestem prostak
              mialem sie uczyć chemii
        • mamusia1999 Re: strach a kolacja 22.10.06, 17:57
          no wlasnie o tym jest ta moja plyta (m.in.) o pewnych wzgledach i nie wypadaniu
          i niestosownosci etc etc etc
          pewnie, ze ta kolacja to pryszcz i przyczynek - ale glowe daje, ze wiekszosc
          twojego zycia (niestety wiekszosc z nas na to cierpi) to
          takie "nadprzystosowanie". zeby zdobyc akceptacje ciagle postepujemy wbrew
          sobie, zamykamy gdzies gleboko czesc naszej osobowosci - a ona sie buntuje i
          daje nam w kosc lekami, deprechami (mnie sie czesto snilo, ze jestem w ciazy z
          malpka i usiluje zatrzymac porod a malpka na to : jak mnie nie urodzisz to cie
          wykrwawie na smierc) na cyklotymii sie nie znam, ale depresje i nerwice
          swietnie sie zywia nadprzysosowaniem. mnie obecnie odchylilo w druga strone,
          ale pewnie z czasem ruchem wahadla ustawie to w mojej prywatnej rownowadze: ja
          sie akurat nie zgadzam na zadne kompromisy. Malzonek zaparkowal 500m na skraju
          parkingu hipermarketu? kazalam mu wysiasc, a ja zaparkowalam tuz pod wejsciem.
          nie bede manewrowala pelnym wozkiem i dwojka dzieci przez caly parking. do tej
          pory nie chcialam byc drobiazgowa, ale teraz traktuje to jak trening przed
          powaznymi starciami.
          pamietasz ostatnia wymiane zdan o grypie? czlowiek , ktory zle sie czuje
          odwoluje spotkanie.
          • dolor Re: strach a kolacja 22.10.06, 18:07
            >czlowiek , ktory zle sie czuje
            >odwoluje spotkanie.

            Musiałbym odwołać życie.
            • mamusia1999 Re: strach a kolacja 22.10.06, 18:26
              a ja wiem, ze brzmi to kuriozalnie - ale po pierwsze primo, trzeba zaakceptowac
              siebie: chora, wystraszona i niedomyta ;-)))
              ale dobrze mi mowic nie ? - u mnie akurat spokoj i zadowolenie
              ale pamietma z pocztaku tego mojego 2,5letniego zyciowego kryzysu. stres, ktory
              wyzwolil kryzys bardzo szybko nabral wlasnej dynamiki: ze nie funkcjonuje, ze
              zawiodlam etc
              bede sie upierac przy tej grypie: czy czlowiek z lamiacymi kosciami i goraczka
              uwaza sie za loosera i aby temu zaprzeczyc jedzie na umowiona kolacje?
              normalnie rzecz biorac nie.
              • dolor Re: strach a kolacja 22.10.06, 18:32
                Ja tam miewam raz na 2 lata grypę trzydniówkę, (nawet zarazki ode mnie
                uciekają), a że przyzwyczajony jestem do chodzenia w dużo gorszym stanie, to na
                nią nie zwracam uwagi. Ale nie będę udawał, nie jestem specem od normalnego
                brania rzeczy.
              • miriam11 Re: strach a kolacja 22.10.06, 18:43
                mamusia1999 napisała:

                > siebie: chora, wystraszona i niedomyta ;-)))

                Na szczęscie wczoraj byłam tylko wystraszona;-)

                > bede sie upierac przy tej grypie: czy czlowiek z lamiacymi kosciami i goraczka
                > uwaza sie za loosera i aby temu zaprzeczyc jedzie na umowiona kolacje?
                > normalnie rzecz biorac nie.

                Normalnie nie. Ale ja do pracy łażę z gorączką. Podobno jestem pracoholikiem.
            • mamusia1999 Re: strach a kolacja 23.10.06, 09:14
              zastanow sie nad tym co powiedziales. twoje zycie jest do bani? a co tak
              dokladniej? no to je "odwolaj", i nie patrz na modele proponowane w modnych
              katalogach tylko skroj sobie wlasne.
              • dolor Re: strach a kolacja 23.10.06, 11:48
                To było o funkcjonowaniu przy fatalnym samopoczuciu, nie o "baniowatości" życia.
          • miriam11 Re: strach a kolacja 22.10.06, 18:21
            Dużo racji w tym co piszesz o nadprzystosowaniu. Chyba często tak mam, chociaż
            staram się uczyć żeby mi na głowę nie włazili. Ale wciąż nie umiem sobie poradzć
            z późniejszym poczuciem winy. A wczoraj, no cóż, szefowi byłoby cholernie
            przykro, a ja go lubię, dlatego poszłam.
            Ale dzisiaj już mi lepiej, lęki mnie tak nie męczą.
            • mamusia1999 Re: strach a kolacja 23.10.06, 09:39
              i tu jest pies pogrzebany niestety! "staram sie uczyc" przeczy luzowi. jesli
              czegos sie przez ostatnie 2 lata z gorka nauczylam, to tego, ze zadnych zmian
              (pod)swiadomosci nie da sie wywolac celowo.
              doszlam do wniosku, ze cala psychoterapia niezaleznie od metody polega
              wylacznie na metodzie "kropla drazy skale" - jak sie przez dwa lata w roznych
              kontekstach i w roznej nomenklaturze rozmawia godzinami o tym, ze mi wolno, ze
              jestem OK, ze mam prawo, ze nie musze etc ; to w koncu cos do podswiadomosci
              przenika i "wymazuje" zapisane tam (a zapisywane latami wychowania glownie)
              ze "musze byc lepsza bo jestem nie-dobra". w moim przypadku zapis jest
              dodatkowo utrwalany przez Malzonka perfekcjoniste, dla ktorego jestem leniem.
              mnie byc moze pomogla plyta nlp, psychoterapia i w koncu stalo sie : dwa lata
              albo kladlam sie po wyslaniu Mlodej do szkoly spac z potwornym poczuciem winy,
              ze jestem zerem etc, albo walczylam cale przedpoludnie. pewnie, ze mialam
              szczescie - Mlody przewaznie spal do 9.30. przyszedl dzien, ze polozylam sie
              spac bo mi sie spac chcialo a czlowiek spiacy idzie spac. malo tego wieczorem
              kladlam (dalej klade) Mlodemu na polce kolo lozeczka zabawki i ksiazki - i nie
              zrywalam sie, tylko spalm dalej dopoki nie zawolal. potem byl urlop na ktorym
              tez mi wszystko bylo wolno - np. uplasowac sie na materacu posrodku zatoczki i
              dzieci miec na oku ale nie "animowac". klik - od powrotu nie mam ani porannych
              rozpaczy z powodu nadchodzacego dnia, ani sie nie klade. klik - nagle pojawily
              sie pomysly, co moge robic zawodowo. klik - poczulam sie swobodna w moim
              malzenstwie, ono nie musi sie udac i nawet jak sie rozwiedziemy, nie pojde na
              dno.
              2 lata (albo i dluzej, tylko bez stanow ostrych) uwazalam sie za beznadziejna
              matke, a teraz jestem dobra matka i nawet nie bede argumentowac dlaczego!
              dlugie to wyszlo, ale tak lubie.
              co innego isc na kolacje zeby swiadomie zmierzyc sie z jakims lekiem ( i tez
              nie dlatego, ze "nalezy" sie zmagac z lekami, ze chcesz sobie "cos pokazac";
              tylko "czesc strachu, znamy sie tak dlugo, chodzmy sprobowac zyc ze soba w
              zgodzie"), a co innego isc, zeby inni mnie kochali.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka