villenna
30.04.07, 13:11
Dzisiaj, po raz kolejny dopadł mnie strach. Bylam w sklepie, ucieklam, towar zostal na tasmie. Moje dziecko bylo zawidzione,ze nie kupilam mu tego co chcialo. Sklamalam,ze zapomnialam portfel. Cale moje zycie to jedno wielkie klamstwo. Wciaz oszukuje, siebie, moich bliskich, ze jestem zmeczona, chora, słaba, a tak naprawde ja sie boje kontaktu z nimi. Unikam ludzi jak tylko mogę. Panika, drżące ciało, ręce....Przypadkiem weszlam na tą stronę, myslalam,ze jestem jedyna osoba na tym swiecie, ktora ma takie problemy, a tu prosze...To pocieszajace, ale jednoczesnie smutne. Do tej pory tlumaczylam sobie moje leki wrodzona niesmialością, ale jesli przybieraja one taka forme, trzeba sprawe nazwać po imieniu..to fobia spoleczna. Straszne, musieć przyznać sie do takiej slabosci, przeciez swiat wymaga od nas bycia silnym, przebojowym, pewnym siebie... Bez tego ani rusz. Nie ma życia, pracy, pieniedzy...Nie umiem sobie poradzic z fobią, nie lecze sie nigdzie, unikam miejsc, w ktorych moge sie poczuć zagrozona. Cale zycie jeden wielki unik.. okropnosc. Czesto maskuje strach dowcipem, lub bezposrednim atakiem na osobę, ze strony ktorej spodziewam sie kpin.. Czasem nie slusznie.Fobia spoleczna jest wdziecznym tematem na zarty, osoba pewna swojej wartosci nie rozumie jak mozna bać sie ludzi i sytuacji..ot tak zupelnie bez powodu.Można sie ratowac tylko ucieczką z takiego miejsca i ja to zawsze robię, przez to mam wciąż niepozalatwiane sprwy np. urzedowe, bankowe. Jedyne miejsce na ziemi ktore jest dla mnie przyjazne to mój dom, po warunkiem,ze mąż nie przyprowadzi kolegów...Mam tyle energii i chcialabym zajac sie tyloma sprawami, ale brak odwagi, żeby zabrac sie za cokolwiek. Jedyną dziedziną mojego życia nad ktorą panuje, jest moja rodzina. Życia zawodowego nie mam wcale, tak naprwde nigdy nie mialam... Pozdrawiam wszystkich, napiszcie cos wiecej o waszych sprytnych sposobach walki z tą ulomnością