eve81
11.08.03, 22:00
Witajcie!
Piszę, bo nie mogę sobie sama poradzić ze swoim problemem (właściwie
problemikiem, ale on męczy), może ktoś z was czuł podobnie...
Otóż mam straszne wahania nastroju, czasem nawet kilkakrotnie w ciągu dnia,
raz jestem szczęśliwa (i to jest piękne, wszystko wydaje się łatwe, cudowne),
za chwile już nic mnie nie cieszy, zastanawiam się czy kocham mojego chłopaka
(prawie narzeczonego), ciągle go oceniam, porównuję, zastanawiam się, czy nie
odejść, zamęczam się, a potem znów jest pięknie, ale jak zwykle do czasu.
Dlaczego taka jestem?? Zauważylam, że złe myśli nasilają się gdy jestem
zmęczona lub zestresowana, choć jedyne moje stresy to nauka, egzaminy na
trudnych studiach (Farmacja), ale poza tym nie ma żadnych innych, w rodzinie
wszystko gra jak najlepiej, choć mało mamy ze sobą kontaktu, ale to w pewnym
wieku chyba normalne, nie mam żadnych problemów, tylko te wydumane. Czasem
czuję się taka samotna, choć mam osoby, które mnie kochają. Może to ja nie
umiem kochać? Teraz parę dni było dobrze, ale znów mi smutno i się zadręczam,
co by było gdybym była z kimś innym, lepszym? Niecierpię siebie za to, mój
chłopak jest dla mnie taki dobry, kochający, czuły, a ja ciągle jak jakaś
jędza go oceniam, no i te wahania...kocham, nie kocham. Oszaleć można, nie
chcę tak!Chcę być pewna, ale jak skoro sama już nie wiem, co czuję naprawdę,
a co nie. Brałam już leki p/depresyjne, ale chyba niewiele zdziałały, zresztą
nie chcę nic brać. Chcę się cieszyć życiem, a ciągle jestem smutna, boję się
ludzi, często uciekam od nich, a potem tego żałuję, jestem zestresowana,
cicha, zamknięta w sobie. Tylko czasem wychodzi ze mnie uśmiechnięta,
zadowolona z życia, szczęśliwa, pełna marzeń, atrakcyjna dziewczyna. Już
wolałabym mniej szczęścia, ale na równym poziomie. Przestałam sobie ufać, a
to najgorsze, więc co bym nie zrobiła, nie wiem, czy robie dobrze.