11.08.03, 22:00
Witajcie!
Piszę, bo nie mogę sobie sama poradzić ze swoim problemem (właściwie
problemikiem, ale on męczy), może ktoś z was czuł podobnie...
Otóż mam straszne wahania nastroju, czasem nawet kilkakrotnie w ciągu dnia,
raz jestem szczęśliwa (i to jest piękne, wszystko wydaje się łatwe, cudowne),
za chwile już nic mnie nie cieszy, zastanawiam się czy kocham mojego chłopaka
(prawie narzeczonego), ciągle go oceniam, porównuję, zastanawiam się, czy nie
odejść, zamęczam się, a potem znów jest pięknie, ale jak zwykle do czasu.
Dlaczego taka jestem?? Zauważylam, że złe myśli nasilają się gdy jestem
zmęczona lub zestresowana, choć jedyne moje stresy to nauka, egzaminy na
trudnych studiach (Farmacja), ale poza tym nie ma żadnych innych, w rodzinie
wszystko gra jak najlepiej, choć mało mamy ze sobą kontaktu, ale to w pewnym
wieku chyba normalne, nie mam żadnych problemów, tylko te wydumane. Czasem
czuję się taka samotna, choć mam osoby, które mnie kochają. Może to ja nie
umiem kochać? Teraz parę dni było dobrze, ale znów mi smutno i się zadręczam,
co by było gdybym była z kimś innym, lepszym? Niecierpię siebie za to, mój
chłopak jest dla mnie taki dobry, kochający, czuły, a ja ciągle jak jakaś
jędza go oceniam, no i te wahania...kocham, nie kocham. Oszaleć można, nie
chcę tak!Chcę być pewna, ale jak skoro sama już nie wiem, co czuję naprawdę,
a co nie. Brałam już leki p/depresyjne, ale chyba niewiele zdziałały, zresztą
nie chcę nic brać. Chcę się cieszyć życiem, a ciągle jestem smutna, boję się
ludzi, często uciekam od nich, a potem tego żałuję, jestem zestresowana,
cicha, zamknięta w sobie. Tylko czasem wychodzi ze mnie uśmiechnięta,
zadowolona z życia, szczęśliwa, pełna marzeń, atrakcyjna dziewczyna. Już
wolałabym mniej szczęścia, ale na równym poziomie. Przestałam sobie ufać, a
to najgorsze, więc co bym nie zrobiła, nie wiem, czy robie dobrze.
Obserwuj wątek
    • leny3 Re: pomocy! 11.08.03, 22:10
      Nie jestem specjalistą, ale jest coś takiego jak stabilizatory nastroju (to nie
      są antydepresanty)sole litu, karbamazepina i inne, więc jeśli te wachania
      nastroju to Twój główny problem to może iść w tym kierunku, zasugerować
      lekarzowi, czy coś takiego... Nie wiem zresztą jak miałoby to wyglądać...
      • eve81 Re: pomocy! 11.08.03, 22:16
        Problem w tym, że nie wiem, czy radość jest stanem normalnym u mnie, czy smutek
        spowodowany wątpliwościami a'propos mojego chłopaka? Nie wiem, co czuję
        naprawdę, nie wiem, w którym kierunku iść.
        • leny3 Re: pomocy! 11.08.03, 22:24
          Na to ja Ci już raczej nic nie odpowiem, bo to zbyt zawiłe, zresztą sam jestem
          potwornie zagubiony w swoich emocjach. Tutaj mogły by pomóc dłuuugie rozmowy z
          jakimś mądrym przyjacielem, albo psychologiem... sam nie wiem...
    • an_a1 Re: pomocy! 12.08.03, 12:05
      eve81 napisała:

      > Może to ja nie
      > umiem kochać?
      > no i te wahania...kocham, nie kocham. Oszaleć można, nie
      > chcę tak!Chcę być pewna, ale jak skoro sama już nie wiem, co czuję naprawdę,
      > a co nie.

      Coś Ci poradzę. Stań przy nim blisko na jakąś chwilę. Wtedy spróbuj sobie
      odpowiedzieć, co czujesz. Nie pomylisz się. To wypróbowany sposób. Będziesz na
      pewno wiedzieć.

      > Już
      > wolałabym mniej szczęścia, ale na równym poziomie.

      Tylko czy ten równy poziom nie byłby bardzo niski?
      Czy to byłoby szczęście, czy jego namiastka?
      Nikt tego nie wie. A może masz rację?


      > Przestałam sobie ufać, a
      > to najgorsze, więc co bym nie zrobiła, nie wiem, czy robie dobrze.

      Zastanów się, z czego może wynikać taka rozchwiana ocena własnego postępowania.
      Czy nie jest tak, że za wszelką cenę starasz się pozytywnie odpowiedzieć na
      oczekiwania swojego chłopaka. Jeśli tak, to błąd. Nikt nie będzie szczęśliwy,
      jeśli obojętnie które z Was wlezie w cudzą skórę i zacznie grać przeciwko
      sobie, na zamówienie. Nie wolno tego robić. Z normalnym facetem wiele kwestii
      idzie po prostu dogadać, ustalić, w czym i kto komu ustąpi, a co nie podlega
      dyskusji i musi pozostać w kształcie nienaruszonym. Spróbujcie, tym bardziej,
      że jak piszesz, to dobry chłopak i Cię kocha.
      Powodzenia
      Ana
    • an_a1 Re: pomocy! 16.08.03, 11:56
      eve81 napisała:

      > mój
      > chłopak jest dla mnie taki dobry, kochający, czuły, a ja ciągle jak jakaś
      > jędza go oceniam, no i te wahania...kocham, nie kocham. Oszaleć można, nie
      > chcę tak!Chcę być pewna, ale jak skoro sama już nie wiem, co czuję naprawdę,
      > a co nie.

      Nie wiem, czy skorzystałaś z mojej rady. Jeśli nie, a Twój problem nadal
      pozostał nie rozwiązany, podpowiem Ci, jak w podobny sposób do poprzedniego
      możesz pozbyć się wątpliwości. Skoncentruj się i wyobraź sobie, że Twój chłopak
      właśnie Ci oświadczył,że z Tobą zrywa. Znów skup się na reakcji Twojego ciała.
      Ono bez pudła Cię poinformuje, co czujesz do Twojej sympatii i czym byłoby dla
      Ciebie to rozstanie. Jest to metoda skrajna, bolesna, ale skuteczna. Należy
      przy tym tak zaplanować zajęcia na następny dzień, aby były jak najmniej
      absorbujące, gdyż nie zawsze łatwo po takim eksperymencie zebrać się do
      jakiegokolwiek działania. Czasem odkurzenie mebli też może stanowić ogromny
      wysiłek i jednocześnie jedyną czynność, jaką będziesz w stanie wykonać.
      Pozdrawiam serdecznie
      Ana

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka