nataliaoreiro
21.07.08, 14:35
Chciałabym o czymś napisać. Może ktoś z was też tak ma. Chodzi mi o
to, że przesadnie dbam o swoją urodę i zdrowie.
Może zacznę od urody. Mam obsesję na punkcie swoich włosów. Bardzo o
nie dbam. Nie dopuszczam do tego, żeby się zniszczyły. Po myciu
nigdy nie używam suszarki, żeby gorące powietrze ich nie wysuszyło.
Nie używam też prostownicy, bo wiadomo niszczy włosy. Kiedy wychodzę
na słońce zawsze mam na głowie chustkę, żeby włosy nie były narażone
na nadmierne promieniowanie słoneczne (nie mówię tutaj o wyjściu do
miasta). Staram się nie czesać zbyt często, bo przy czesaniu
wypadają mi włosy. Kiedy np. są wakacje i nie mam potrzeby wyjścia z
domu to wogóle się nie czeszę. Może to brzmi śmiesznie, ale kiedy
zaniedbam te czynności to będę miała wyrzuty sumienia, że niszcze
swoje włosy. Tak też jest np. z cerą. Nie maluje się (czasami tylko
usta błyszczykiem), bo malowanie niszczy cerę. Nie pamiętam, żebym
kiedykolwiek w życiu zrobiła sobie makijaż. No może jak byłam młodsza
(bo to obsesyjne dbanie o siebie pojawiło się stosunkowo niedawno).
Mam wrażenie, że jak będę się malować nawet lekko to za parę lat
będę wyglądać jak stara babka. Zęby myje nawet kilka razy dziennie.
Czasami uważam, żeby nie uderzyć się w płytkę paznokcia, bo to może
spowodować białą plamkę. Trochę maluję paznokcie, ale to też nie
jest takie zdrowe więc się ograniczam. Staram się też dbać o swoją
figurę. Nie jestem gruba, aczkolwiek nie jestemn też do końca
zadowolona ze swojej figury. Dlatego całkowicie ograniczyłam
słodycze. Czekolady nie jem wogóle, bo słyszałam, że niekorzystnie
wpływa na cerę. Trochę też w domu ćwiczę.
Natomiast jeśli chodzi o moje zdrowie. Oto przykłady. Lubię być
opalona. Jednak do solarium nigdy bym nie poszła, bo to niezdrowe
dla skóry. A kiedy idę opalać się na naturalnym słońcu zawsze grubo
smaruję się kremem z filtrem. Unikam siedzenia koło kaloryferów i
przebywania w pomieszczeniach z suchym powietrzem, żeby nie wysuszyć
sobie błon śluzowych oczu i nosa. Mam obsesje na punkcie zdrowego
odżywiania. Trochę chodzi tu o moją fogurę, a troche o zdrowie.
Lubię się zdrowo odżywiać. Chciałabym, żeby w każdym moim posiłku
były jakieś witaminy lub substancje odżywcze. Dużo czytam na temat
zdrowego odżywiania. Kiedyś uczyłam się na biologii, że niedobór
witaminy D powoduję krzywicę, czyli skrzywienie kości kończyn i że
wystarczy 15 minut na słońcu, żeby organizm sam mógł wytworzyć tę
witaminę. Teraz prawie nie ma dnia, żebym nie wyszła chociaż na 15
minut na dwór, a jesli nie ma pogody to pije mleko w obawie przed
skrzywieniem nóg. W ogóle mam wyrzuty sumienia jeśli w mój posiłek
jest kaloryczny i mało bogaty w substancje odżywcze. Ubieram się
adekwatnie do pogody, żeby np. nie wyziębic nerek. W sumie to
dobrze, że dbam o zdrowie i urodę, ale otoczenie często mówi mi że
przesadzam. Np. świeże owoce myję szybko, żeby nie wypłukałay się z
nich witaminy. Jak mama zbyt długo przed ugotowaniem moczy ziemniaki
to zwracam jej uwagę, że tak się nie robi, bo wypłukują się witaminy
rozpuszczalne w wodzie. Ma potem poczucie, że jem same ziemniaki i
że wszystkie cenne składniki zostały wypłukane. Ciągle pouczam
swoich rodziców co mają jeść i kupować, żeby to było zdrowe i miało
dużo witamin. Tak też jest z moją inteligencją. Codziennie oglądam w
telewizji Wydarzenia, Fakty bądź jeśli przegapię to jakiś inny
serwis informacyjny. Chcę wiedzieć co dzieję sie na świecie i w
Polsce, żeby nie być zacofana. Kiedy w ciągu dnia nie uda mi się
obejrzeć żadnego serwisu informacyjnego to mam wrażenie, ze ominęło
mnie coś ważnego. Że na następny dzień wszyscy w szkole będą o tym
gadać, a ja nie będę wiedziała o co chodzi. Będę zacofana. Mam wtedy
wyrzuty sumienia. Telewizora nie oglądam tak często, bo czytałam, że
zbyt długie oglądanie telewizji może powodować zmniejszoną
koncentrację. Przy komputerze też nie siedzę zbyt długo, bo o wzrok
też dbam.
Jednym słowem mówiąc chciałabym byc najpiękniejsza, najzdrowsza i
najmądrzejsza co jest nierealne. Ale nie znaczy to, że jestem
zarozumiała. Po prostu kiedy tych wszystkich czynności nie wykonam,
kiedy nie będę o siebie przesadnie dbała to czuje, że coś trace,
czuję się winna i czuję, że niszczę swój organizm. Czy ktoś z was
też tak ma?