Dodaj do ulubionych

moj problem: uzaleznienie emocjonalne

06.08.08, 02:19
Niedawno rozstalem sie z partnerem (tak-bylem w zwiazku
homoseksualnym i prosze o tolerancje!). Jestem biseksualny. Bylismy
razem przez prawie rok. Od poczatku zwiazku rowniez razem
mieszkalismy. Wiem - ze to wszystko ogolnie bylo bez przyszlosci,
ale po raz pierwszy w zyciu sie tak zakochalem... I wtedy wszystko
postawilem na jedna karte.
Sielanka trwala pierwsze 2 miesiace - a potem juz bylo gorzej.
Klotnie, brak wzajemnego zaufania... Wkrotce zaczelo sie psychiczne
wyzywanie na mnie (w doslownym tego slowa znaczeniu), grozby
wyrzucenia mnie z domu a potem i bicia... Wreszcie znalazlem sobie
mieszkanie. I dalej bylismy razem... Niedwano nastapilo calkowite
rozstanie.
Mam swiadomosc tego co zlego zrobil ze mna, jednak nie potrafie sie
w zaden sposob uwolnic psychicznie od niego... On juz nie chce ze
mna miec zadnego kontaktu, jednak ja (jak idiota) w momentach
rozpaczy i zalu ciagle dzwonie do niego i blagam, by do mnie wrocil.
To jest chore, ale boje sie samotnosci. Humor zmienia mi sie
kilkanascie razy w ciagu dnia. Gdy ta zlosc polaczona z zalem i
checia zemsty mija (tak jak w tej chwili - gdy emocje znow opadly) -
sam jestem przerazony swoim zachowaniem i swiadomoscia, ze tak
upadlem na dno...
U mnie najczesciej bywa tak, ze nastepnego dnia, gdy sie budze -
znow to samo - tesknota, brak akceptacji, nienawisc do samego
siebie...
Najgorsze jest to, ze ja jestem calkowicie sam... Nie mam tutaj
zadnych znajomych, bo na wlasne zyczenie nie chcialem wczesniej
nikogo nowego poznawac. A teraz, gdy zostalem na lodzie (po prostu
calkowicie sam) - czuje sie strasznie. Nic nie jest w stanie ukoic
mojego bolu i pustki... Po prostu nic!
Ale chce sobie pomoc i chyba pojde z tym do psychologa. Z jednej
strony nie mam pieniedzy na terapie - ale z drugiej strony mam
swiadomosc, ze jak nie nareperuje psychiki - to bedzie ze mna
jeszcze gorzej... A bardzo chcialbym zapomniec tego czlowieka...
Obserwuj wątek
    • bertrada Re: moj problem: uzaleznienie emocjonalne 06.08.08, 02:33
      A nie masz ty przypadkiem osobowości zależnej? Bo jak to o to chodzi, to żadna
      terapia ci nie pomoże, osobowości nie da się naprostować. Najlepiej byłoby,
      żebyś sobie znalazł partnera albo partnerkę, która/y tego nie wykorzysta. To
      tyle teorii. Bo w praktyce pewnie nie będzie to łatwe.

      Może też tak być, że twoje samopoczucie i zachowanie nie są wynikiem zaburzeń
      osobowości, tylko jakiegoś schorzenia psychiatrycznego, neurologicznego albo
      jakiegoś innego. Na wszelki wypadek skonsultuj się z lekarzem.

      ps. Bycie singlem nie jest złe. Ma nawet swoje uroki. ;)
      • zagubiony_400 do bertrady 06.08.08, 08:25
        Przeczytalem wlasnie wiecej informacji na ten temat... Dokladnie.
        Wiekszosc objawow zgadza sie... Uwazasz, ze terapia nie pomoze mi???
        • micaela Re: do bertrady 06.08.08, 08:32
          niestety z gejowania cie nie wyciagnie, ale moze bedziesz jakis bardziej
          samodzielny.
        • bertrada Nie tak szybko. ;) 06.08.08, 13:29
          Podejrzewam, że jak sobie poczytasz coś o CHAD albo Borderline personality, to
          też doszukasz się u siebie tych przypadłości. A byc może masz zwykłą depresję a
          może jesteś nadwrażliwy i wpadłeś w jakiś toksyczny związek, który ci nadszarpną
          psychikę, bo było to dla ciebie traumatyczne przeżycie. A może masz jakieś
          zaburzenia hormonalne albo neurologiczne. Jak sobie poczytasz o padaczce
          skroniowej to tez sie pewnie doszukasz objawów.

          Tylko lekarz po przeprowadzeniu wywiadu i zleceniu jakiś dodatkowych badań może
          stwierdzić co ci jest. A nawet lekarze się mylą. To, że ktoś ma te same objawy,
          nie znaczy, że ma tą samą chorobę. Idź do lekarza. Najlepiej zarówno do
          psychiatry jak i do ogólnego. Naprawdę warto sprawdzić czy przyczyna twoich
          problemów nie jest inna niż psychiatryczna. Chociaż dobry psychiatra też wysyła
          pacjentów na badania i konsultacje przed postawieniem jednoznacznej diagnozy.
      • micaela Re: moj problem: uzaleznienie emocjonalne 06.08.08, 08:28
        a gdzie zes to wyczytala ze osobowosci sie nie da naprawic? i prosze o porzadny
        link do zrodla naukowego potwierdzajacy ta prawde, a nie jakies gowniane linki z
        portali magicznych jak w rozmowach akademickich wczesniejszych. na marginesie, z
        zalezna osobowoscia akurat najwiecej cos mozna zrobic z wszystkich zaburzen.
        • only_isabelle Re: moj problem: uzaleznienie emocjonalne 06.08.08, 08:32
          miki, jak miło usłyszeć obiektywną opinię! pozdrawiam :P
          • zagubiony_400 Re: moj problem: uzaleznienie emocjonalne 06.08.08, 08:55
            Ja mam swiadomosc, ze wpadlem w bagno, ale ja chce z tego wyjsc.
            Najgorsze jest to, ze nie moge sie skoncentrowac na innych sprawach -
            np. znalezienie lepszej pracy.

            Dzis jestem jakos spokojny. I sam sie sobie dziwie, ze pozwolilem
            sobie na tak duzo. Ja jeszcze nigdy tak nie mialem, zebym sie do
            kogos tak mocno przywiazal i poza ta osoba swiata nie widzial. A
            takich atakow nienawisci polaczonej z tesknota za starymi dobrymi
            czasami w moim dawnym zwiazku jeszcze nigdy nie mialem. Moze i
            dlatego, ze to byl pierwszy facet w moim zyciu?
            Ja musze skonczyc z tym gejowskim zyciem i wrocic do bycia hetero,
            bo nie mam z tym najmniejszego problemu.

            Ale czemu zdarza mi sie zatesknic za czlowiekiem (i za pieknymi
            pierwszymi dwoma miesiacami zwiazku), ktory tak zniszczyl moja
            psychike? Moze nie bede tu opisywal dokladniej tego, co sie dzialo.
            Ale on po pewnym czasie zauwazyl, ze mi nie daje szczescia.
            Najgorsze u mnie bylo to, ze ja po pewnym czasie zauwazylem, jaki ma
            charakter i jakie wady, ale mimo wszystko na sile bylem przy nim i
            wiedzialem, ze wielu rzeczy w tym zwiazku nie zaakceptuje...

            Teraz sam nie wiem czy zglosic sie dzis do psychiatry czy nie...
          • zagubiony_400 no i jeszcze cos... 06.08.08, 09:10
            Poczytalem troche na temat zaburzen osobowosci...

            Mam cechy borderline:
            - wahania nastroju, napady intensywnego gniewu, niestabilny obraz
            siebie, niestabilne i naznaczone silnymi emocjami związki
            interpersonalne, silny lęk przed odrzuceniem i gorączkowe wysiłki
            mające na celu uniknięcie odrzucenia, działania autoagresywne oraz
            chroniczne uczucie pustki

            Osobowosc histrioniczna:
            - teatralnosc, poszukiwanie docenienia, uleganie wplywom innych,
            uwazanie zwiazku za bardziej intymny niz w rzeczywistosci

            Osobowosc paranoiczna:
            - wrazliwosc na niepowodzenia i odrzucenie, tendencja przezywania
            dlugotrwalych przykrosci (!!!), podejrzenia dotyczace wiernosci
            partnera, pochloniecie wyjasnieniami wydarzen (!!! - to mialo
            miejsce bardzo czesto), niewybaczanie krzywd i zniewag, odczytywanie
            groznych znaczen z niezlosliwych uwag.

            Osobowosc schizotypowa:
            - brak bliskich przyjaciol, podejrzliwosc

            Osobowosc unikajaca:
            - koncentracja na krytyce, stale napiecie i spokoj, ograniczony styl
            zycia (!!!)

            Osobowosc zalezna:
            - pozwalanie innym na przejmowanie odpowiedzialności za swoje
            decyzje, podporządkowywanie potrzeb potrzebom innych (!!! no
            wlasnie), niechęć do stawiania wymagań osobom, od których jest się
            zależnym, obawa przed niezdolnością do zatroszczenia się o siebie
            wynikająca z osamotnienia, ograniczona zdolność podejmowania decyzji
            bez radzenia się innych.

            Wiecie co - jak to wszystko teraz sobie poczytalem - to jestem na
            serio zszokowany... Ze mna chyba jest na serio baaaardzo zle.
            • micaela Re: no i jeszcze cos... 06.08.08, 09:16
              wszyscy maja wszystko jak sobie poczytaja.
              • czekolada_z_orzechami Re: no i jeszcze cos... 06.08.08, 09:27
                To fakt. A osobowość zależną faktycznie można naprostować stosując terapię.
            • aurelia_aurita Re: no i jeszcze cos... 06.08.08, 09:22
              spokojnie. na pewno nie masz wszystkich zaburzeń naraz :) takie czytanie nic
              dobrego nie daje, bo opisy zaburzeń są podawane ogólnikowo (hasłowo), a te same
              określenia mogą przecież znaczyć wieeeele różnych rzeczy (i weź tu zgaduj, co
              poeta - w tym wypadku autorzy klasyfikacji icd-10 czy ileśtam - miał na myśli).
              ja bym Ci radzila, żebyś przeszedł się do psychiatry (najlepiej skorzystaj z
              listy polecanych, żeby się nie naciąć na jakiegoś idiotę), a ten skieruje Cię
              ew. gdzieś dalej (psychoterapia), może się okaże, że chwilowo potrzebujesz leków.
              • zagubiony_400 podjalem decyzje... 06.08.08, 09:48
                o 14 bede rozmawial z pewna organizacja, ktora pomaga w leczeniu
                depresji i ktora poda mi dalsze namiary na sprawdzonych
                specjalistow... Musi sie udac, bo ja na serio juz nie chce sie
                wykanczac
                • bertrada Nawet nie żartuj... 06.08.08, 13:32
                  że to będzie jakaś katolicka organizacja "lecząca" gejów z homoseksualizmu i
                  twierdząca, że wszystkie problemy mają przyczyną w homoseksualizmie i masturbacji.

                  Daj se z nimi spokój.
        • bertrada Re: moj problem: uzaleznienie emocjonalne 06.08.08, 13:39
          Nie ma sensu. Ja ci podam swoje tytuły a ty mi swoje, w których pisze, że się
          da. Ja nie kwestionuję, że są środowiska, które twierdzą, że osobowość można
          zmienić i nawet z choleryka zrobić flegmatyka, z homoseksualisty
          heteroseksualistę a z introwertyka ekstrawertyka a nawet z osoby uległej wodza.
          Tylko, że ja uważam, że to są kompletne bzdury nastawione na wyciąganie z ludzi
          pieniędzy. I co jest bardziej szokujące, takie bzdury opowiadają nawet czołowi
          polscy psycholodzy-psychoterapeuci jak np Eichelberger, którego tekstami o
          środowiskowym pochodzeniu homoseksualizmu podpierają się katolickie organizacje
          leczące gejów.
          • micaela Re: moj problem: uzaleznienie emocjonalne 06.08.08, 22:43
            bertrada napisała:

            > Nie ma sensu.

            no to podaj mi jakis swoj tytol w ktorym pisza ze nie mozna nic zrobic z
            zaburzeniem osobowosci. ja osobiscie odnosze wrazenie, ze ty nie rozumiesz,
            zarowno terminu "zaburzenie osobowosci" jak i "osobowosc".
            • bertrada Re: moj problem: uzaleznienie emocjonalne 06.08.08, 22:53
              Już był cały wątek temu poświęcony, w którym napisałam co o tym myślę. To zdaje
              się ten o asertywności. ;)
              • micaela Re: moj problem: uzaleznienie emocjonalne 06.08.08, 22:56
                i wczesniej takze pisalas i dlatego pisze ze nie masz pojecia o "zaburzeniu
                osobowosci" na moj gust.
                • bertrada Re: moj problem: uzaleznienie emocjonalne 06.08.08, 23:09
                  Jak chcesz.
                  "Psychiatria" pod redakcją Bilikiewicza. Rozdział 9 "Zaburzenia osobowości"
                  podrozdział 5 "Leczenie"
                  • micaela Re: moj problem: uzaleznienie emocjonalne 06.08.08, 23:22
                    kiedys zajrze, w domu mam tylko jakies stare wydanie.

                    prosze pani, leczenie zaburzen osobowosci jest trudne i dlugotrwale, czasem
                    niemozliwe, jedne sie lepiej poddaja a inne gorzej ( wspomniana zalezna akurat
                    najlepiej), ale nie prawda ze nic sie nie da zrobic. i termin zabirzenie
                    osobowosci, naprawde nie odnosci sie do flegmatyzmu i choleryzmu.
                    • bertrada Re: moj problem: uzaleznienie emocjonalne 06.08.08, 23:43
                      > najlepiej), ale nie prawda ze nic sie nie da zrobic. i termin zabirzenie
                      > osobowosci, naprawde nie odnosci sie do flegmatyzmu i choleryzmu.

                      No na pewno nie tylko. Temperament to tylko składowa osobowości. (chociaz pewnie
                      nie według wszystkich definicji) ;D A co do zaburzeń i leczenia osobowości to
                      już wielu się nad tym męczyło. Problemem społecznym są socjopaci, jest to jeden
                      z typów zaburzonej osobowości. I póki co nie znaleziono żadnej skutecznej
                      terapii, żeby delikwentów naprostować. Nie działa ani farmakoterapia ani
                      psychoterapia. Co więcej nie działa nawet psychochirurgia. Chociaż obserwowano
                      zmiany osobowości po urazach mózgu albo guzach, zwłaszcza jego czołowej części.
                      Najczęściej na gorsze) Nie udowodniono też, żeby przyczyną tego były jakieś
                      wpływy środowiskowe. Bliźnięta jednojajowe nawet po rozdzieleniu mają taką samą
                      osobowość.

                      Podobnie jest z orientacją seksualną, która jest cechą osobowości i też nie da
                      sie jej zmienić. Mimo, że niektórzy próbuja i dawniej jak homoseksualizm był
                      uznany za chorobę to nawet oficjalna medycyna stosowała różnorakie metody
                      terapeutyczne, żeby delikwentów sprowadzić na drogę heteroseksualizmu. I nie
                      dało rady. ;D
                      • micaela Re: moj problem: uzaleznienie emocjonalne 06.08.08, 23:51
                        Problemem społecznym są socjopaci, jest to jeden
                        > z typów zaburzonej osobowości. I

                        socjopata nie ma zadnego interesu w leczeniu, i jest to zaburzenie dla innych,
                        inne zaburzenia odnosza sie do wlasnego cierpienia. dla tego forum to nic nie
                        wnosi powolywanie sie na socjopatie.

                        i znow swoja spiewke zaczynasz mieszajaca gowno z sadza jak mawial jokker. fakt
                        genetycznego zdeterminowania cech pewnych osobowosci, nic nie ma do zaburzen
                        osobowosci.
                        • micaela Re: moj problem: uzaleznienie emocjonalne 06.08.08, 23:53
                          a mieszasz dlatego, ze nie wypowiadasz sie na temat zaburzen osobowosci, tylko
                          uznajesz sie za zaburzona, bo niemozesz zniesc ze nie jestes taka jakbys
                          chciala. czyli sen o ubermenschu.
                          • bertrada Re: moj problem: uzaleznienie emocjonalne 07.08.08, 00:11
                            A nieprawda. ;P

                            Ja mówię, że osobowość to sprawa genów i że jak już się ukształtuje to nie ma
                            bata. W końcu nikt do końca nie stwierdził co konkretnie ma wpływ na osobowość.
                            Na pewno geny, byc może też np hormony w życiu płodowym a byc może jeszcze cos
                            innego. Ale mogę sie mylić. W końcu póki co nikt niczego nie stwierdził ani nie
                            obalił jednoznacznie. Dlatego cała ta dyskusja o osobowości może być tylko
                            spekulacją i luźną rozmową na temat, który do końca nie jest zbadany. Podobnie
                            jak dyskusja o fizyce kwantowej czy życiu pozaziemskim.

                            ps
                            Kiedyś sie zastanawiałam, czy zaburzenia osobowości to rzeczywiście choroba. Być
                            może to jest taka uroda tych osób (tak jak homoseksualizm) i istnienie takiej a
                            nie innej osobowości ma jakies uzasadnienie ewolucyjne. Być może w pewnych
                            warunkach określona liczba osobników o konkretnej osobowości była potrzebna dla
                            przetrwania populacji. Myślę, że jak sie cokolwiek rozpatruje w kategoriach
                            "normalności" to zawsze trzeba się cofnąć do czasów pierwotnych i zastanowić się
                            do czego taka cecha mogła sie przydać naszym przodkom z epoki lodowcowej a może
                            i z wcześniejszych epok. Kiedyś na innym forum próbowałam w ten sposób uzasadnić
                            istnienie homoseksualizmu i to, że homoseksualiści powinni adoptować dzieci, ale
                            mnie o mało co mohery nie ukamieniowały, więc se dałam spokój. ;D
                            • micaela Re: moj problem: uzaleznienie emocjonalne 07.08.08, 07:41
                              to sie pytam na jakich podstawach to sadzisz.

                              pare razy przeszedlem przemiane mentalna w zyciu dosc mocna, i ostatnia to byla
                              zwiazana z z kwestiami zaburzonej osobowosci i terapi. nnadal jestem
                              popieprzony, ale zmiana byla na tyle znaczna i nie bylo to w wieku 18 lat, tylko
                              pozniej, ze wiem ze zrobic cos mozna. ty chcesz zmieniac osobowosc, a nie jej
                              zaburzenie.
                              • bertrada Re: moj problem: uzaleznienie emocjonalne 07.08.08, 08:07
                                A na żadnej podstawie. ;P Po prostu zaburzenie osobowości, to też osobowość,
                                tylko że źle ukształtowana. Nie jest to żadna choroba, nie wywołują jej zmiany
                                organiczne ani zaburzenia w przewodnictwie neuroprzekaźników ani nic innego.
                                (def. podręcznikowa i wikipedyczna) Tak delikwentowi urósł mózg i koniec.
                                Dlatego właśnie sądzę, że tego zmienić się nie da. Można jedynie nauczyć się z
                                tym żyć.

                                A, że człowiek rośnie do około 25 roku życia, wraz ze swoim mózgiem, to może się
                                zdarzyć, że dopiero wtedy jego układ nerwowy dojrzeje i stanie się w 100%
                                sprawny. W końcu każdy dojrzewa w swoim czasie. A to, co diagnozowano jako
                                zaburzenia osobowości było zwykłą niedojrzałością. W końcu wiele chorób wieku
                                nastoletniego np anoreksja mijają samoistnie właśnie w wieku około 25lat.

                                Nie wiem ile masz lat, na co chorujesz i w którym momencie życia zaobserwowałeś
                                zmiany, ale być może były one związane właśnie z dojrzewaniem twojego układu
                                nerwowego. ;)
                                • micaela Re: moj problem: uzaleznienie emocjonalne 07.08.08, 08:16
                                  >Tak delikwentowi urósł mózg i koniec.

                                  a czemu to, tak urosl mozg, a nie tak zostal uspoleczniony i dlatego nie widac
                                  zadnych zmian organivcznych.

                                  bertrada napisała:

                                  > A na żadnej podstawie. ;P

                                  no wlasnie, i dlatego sadze ze to twoja religia, do czegos potrzebujesz takiej
                                  swiadomosci. twoja ideologia jest niefalsyfikowalna.
                                  • bertrada Re: moj problem: uzaleznienie emocjonalne 07.08.08, 08:31
                                    A na jakiej podstawie miałam to powiedzieć. Przecież nie jestem lekarzem
                                    klinicystą ani naukowcem, żeby prowadzić jakieś samodzielne badania naukowe na
                                    ten temat. Moje stwierdzenia mogę opierać tylko i wyłącznie na tym co takowe
                                    osoby opublikowały. Mogę sobie swobodnie filozofować na ten temat, bo nie ma
                                    żadnych jednoznacznych, potwierdzonych badaniami naukowymi, doniesień na temat
                                    tego, co jest czynnikiem powodującym istnienie i kształtowanie się osobowości.
                                    • micaela Re: moj problem: uzaleznienie emocjonalne 07.08.08, 08:40
                                      Moje stwierdzenia mogę opierać tylko i wyłącznie na tym co takowe
                                      > osoby opublikowały.

                                      rzecz w tym ze jakos tego nie znajduje co piszesz w najrozniekjszych
                                      publikacjach. osobiscie mam wrazenie ze wlasne hipotezy wyciagasz, z lektury na
                                      temat mozgu, choc niekoniecznie te lektury zaburzen osobowosci dotyczyly, czy
                                      wogole chorob psychicznych. wnioskuje to z fascynacji socjobiologia i
                                      powolywania sie w wiekszosci na literature nie scisle dotyczaca zaburzen.
                                      • micaela Re: moj problem: uzaleznienie emocjonalne 07.08.08, 08:44
                                        a swoja droga naukowosc socjobiologii jest podobna jak psychoanalizy, to w
                                        gruncie rzeczy bardzo podobne nauki, zawsze mnie zastanawialo, czmu osobnicy
                                        owladnieci mania naukowa tak kochaja socjobiologie, ale ze psychoanaliza jest be
                                        to wiedza odrazu,.
                                        • bertrada Re: moj problem: uzaleznienie emocjonalne 07.08.08, 08:59
                                          Bo neurobiologia i neurofizjologia były swojego czasu w kręgu moich
                                          zainteresowań, zarówno prywatnych jak i edukacyjnych, więc pewnie coś mi z tych
                                          czasów zostało.

                                          A co do psychoanalizy to mam do niej sceptyczny stosunek. Dla mnie jest to takie
                                          wciskanie ludziom kitu. Na pewno środowisko w jakim człowiek wzrasta ma wpływ na
                                          psychikę i osobowość ale wątpię, żeby tymi metodami można było cos naprawić.
                                          Słyszałeś, kiedyś o jakiś udowodnionych naukowo i jednoznacznie doniesieniach,
                                          że komuś psychoterapia pomogła i zmieniła go w innego człowieka?

                                          Ja sobie po prostu nie wyobrażam, żebym mogła stać sie kimś innym, inaczej żyć i
                                          inaczej postrzegać świat pod wpływem jakiś technik psychoanalitycznych. Dla mnie
                                          to są bzdury mające na celu wyciągnięcie pieniędzy z klienta. Ale jak ktoś w to
                                          wierzy, to jego sprawa. Przecież nikomu nie zabraniam ani nikogo z tego powodu
                                          nie dyskryminuję.
                                          • micaela Re: moj problem: uzaleznienie emocjonalne 07.08.08, 09:05
                                            > A co do psychoanalizy to mam do niej sceptyczny stosunek. Dla mnie jest to taki
                                            > e
                                            > wciskanie ludziom kitu.

                                            czasem bywa wciskanie kitu, freud troche nawciskal, ale nie jest tak koniecznie
                                            i nie znaczy ze sama idea jest zla. osobiscie wydaje mi sie wrecz najbardziej
                                            zdroworozsadkowa i nie dziwne ze to byla pieprwsza forma terapii.

                                            > Słyszałeś, kiedyś o jakiś udowodnionych naukowo i jednoznacznie doniesieniach,
                                            > że komuś psychoterapia pomogła i zmieniła go w innego człowieka?

                                            oczywiscie, i nie chodzi w zmiane w innego tylko bardziej kierunek przeciwny, co
                                            sie mowi banalnie "staniem sie soba". a ja widze ze ty za wszelka cene
                                            chcialabys byc kims innym, z z hitlera zrobic matke terese, to wtedy bys uznala,
                                            ze teraopia dziala.



                                            Na pewno środowisko w jakim człowiek wzrasta ma wpływ n
                                            > a
                                            > psychikę i osobowość ale wątpię, żeby tymi metodami można było cos naprawić.
                                            > Słyszałeś, kiedyś o jakiś udowodnionych naukowo i jednoznacznie doniesieniach,
                                            > że komuś psychoterapia pomogła i zmieniła go w innego człowieka?
                                            • bertrada Re: moj problem: uzaleznienie emocjonalne 07.08.08, 09:12
                                              No nie wiem. Może kiedyś spróbuję. ;)

                                              A ty byłeś kiedyś na psychoterapii? Takiej z prawdziwego zdarzenia, tzn nie
                                              takiej prowadzonej przez byle kogo po miesięcznym korespondencyjnym kursie.
                                              • micaela Re: moj problem: uzaleznienie emocjonalne 07.08.08, 09:15
                                                bylem na dziennym odziale nerwic przez 6 tygodni czyli grupowej bechawioralno
                                                poznawczej.
                                                • bertrada Re: moj problem: uzaleznienie emocjonalne 07.08.08, 09:21
                                                  I pomogło?
                                                  Z tego co słyszałam o psychoterapii to minimum 6 miesięcy. A, żeby efekt był
                                                  zauważalny to 2 do 5 lat regularnych wizyt u terapeuty.
                                                  • micaela Re: moj problem: uzaleznienie emocjonalne 07.08.08, 09:25
                                                    troche, to znaczy byl to jakis punkt przelomu nawet dramatyczny, aczkolwiek
                                                    sporo tez zaszkodzilo, troche inaczej to powinno wygladac w moim przypadku.
                                                  • bertrada Re: moj problem: uzaleznienie emocjonalne 07.08.08, 09:31
                                                    A co konkretnie chciałbyś w sobie zmienić?
                                                    To jak wierzysz w moc sprawczą psychoterapii, to może warto się na nią załapać
                                                    jeszcze raz. Jak nie na behawioralno poznawczą to może na jakąś inną.
                                                  • micaela Re: moj problem: uzaleznienie emocjonalne 07.08.08, 09:34
                                                    sam sie sterapeutyzuje. wierze w zmiane, ale nie koniecznie w psychologow i lekarzy.
    • mskaiq Re: moj problem: uzaleznienie emocjonalne 06.08.08, 10:19
      To co odczuwasz obecnie to nie jest milosc, to zal, tesknota,
      nienawisc.
      To sa bardzo negatywne emocje ktore sa silniejsze od Ciebie. Jesli
      chcesz przestac myslec, zapomiec o tym co wydarzylo sie w Twoim
      zyciu to musisz zmiejszyc Swoja emocjonalnosc.
      Sprobuj codziennie cwiczyc, moze byc bieganie, rower, plywanie, itp.
      Jesli chodzi o zaburzenia osobowosci to emocje zaburzaja Twoja
      osobowosc. Pod wplywem emocji nie kontrolujesz zlosci, zalu,
      strachu, nienwisciitp. Jesli zaczniesz kontrolowac Swoje emocje
      zaburzenia osobowosci znikna.
      Serdeczne pozdrowienia.
      • zagubiony_400 Re: moj problem: uzaleznienie emocjonalne 06.08.08, 10:39
        Nic dodac, nic ujac... Masz racje - jak nie mysle o tym wszystkim,
        to na serio jest mi lepiej. Ale tak Ci powiem szczerze - ja i tak
        musze nareperowac moja psychike, bo jest w fatalnym stanie
        • prawdziwy_suchot Re: moj problem: uzaleznienie emocjonalne 06.08.08, 10:54
          Zagubiony_400 miałem podobny problem-też jestem bi więc jak chcesz pogadać to
          śmiało pisz na maila tutaj na gazecie-pozdrawiam
          • zagubiony_400 Re: moj problem: uzaleznienie emocjonalne 06.08.08, 11:15
            dziekuje Ci, ze sie odezwales. Juz napisalem do Ciebie na maila.
            Ciekawi mnie, jak sobie z tym wszystkim poradziles...
    • lucyna_n Re: moj problem: uzaleznienie emocjonalne 06.08.08, 11:45
      a mnie ciekawi jak Ty sobie poradzisz z Suchym:)
      • prawdziwy_suchot Re: moj problem: uzaleznienie emocjonalne 06.08.08, 12:51
        a mnie ciekawi jak Ty sobie poradzisz z Suchym:)

        Ciekawość baby straganowej 1wszym stopniem do piekła:) lepiej pozwól swoim
        dzieciom czytać harrego pottera a nie wmawiać im że to książka satanistyczna;d
        • prawdziwy_suchot Re: moj problem: uzaleznienie emocjonalne 06.08.08, 13:05
          ale jesteś świadoma tego Lucyna że Cię lubię dlatego tak się droczę z Tobą?;d w
          końcu kto się czubi ten się lubi czy jakoś tak a Ty mnie bardzo interesujesz
          swoją osobą:) i zaciekawiasz;d
          • prawdziwy_suchot Re: moj problem: uzaleznienie emocjonalne 06.08.08, 13:07
            i na pytanie z kim najbardziej chciałbym się spotkać właśnie Ty byś była tą
            osobą:) ale czar by prysnął bo szybko byś się zorientowała że jestem tak
            naprawdę wspaniały i och ach itp:)
    • kontrr Re: moj problem: uzaleznienie emocjonalne 06.08.08, 14:56
      A jakich miałeś rodziców? Szczególnie nasuwa się pytanie o układ z
      ojcem. Ostatnio wbrew teoriom genetycznym skłaniam się do tego, że
      część tendencji homoseksualnych (a już szczególnie takich, które
      kończą się jakimiś toksycznymi związkami - jak u ciebie) - ma jednak
      podłoze psychologiczne i bierze sie z domu. To jest tak samo, jak u
      kobiet, które szczególnie chętnie wiążą się z agresywnymi facetami.
      Koleś bije, a ona odejść nie może, bo kocha. Wzór ojca i
      nieuświadomiona tęsknota za nim sprawia, że tylko ten typ je kręci.

      Oczywiście, nie wiem, jak jest u Ciebie, ale jesli coś brzmi na
      rzeczy to polecam psychoterapię.

      • prawdziwy_suchot Re: moj problem: uzaleznienie emocjonalne 06.08.08, 15:10
        do mnie piszesz?:D ja nie mam z tym problemu:)
      • zagubiony_400 kontrr 06.08.08, 19:57
        ja tez tak mysle... jako dziecko bawilem sie i z dziwczynami i z
        chlopakami. A ta fascynacja plcia meska zaczela sie w wieku 19 lat.
        Wczesniej bylem tylko heterykiem. Ale dzis wiem, ze nie ma szans,
        bym jeszcze kiedykolwiek zwiazal sie z facetem na stale.
        Relacje w domu byly rozne. Ojciec raz byl, innym razem gdzies
        przepadal. Ale mysle, ze to chyba nie ma znaczenia...
        Chce podjac psychoterapie. Inaczej nie dam kroku do przodu - a mi na
        tym zalezy i to baaaaardzo!
      • micaela Re: moj problem: uzaleznienie emocjonalne 06.08.08, 23:32
        Ostatnio wbrew teoriom genetycznym skłaniam się do tego, że
        > część tendencji homoseksualnych (a już szczególnie takich, które
        > kończą się jakimiś toksycznymi związkami - jak u ciebie) - ma jednak
        > podłoze psychologiczne i bierze sie z domu.

        no jak chlopca zgwalca, to pozniej chlopiec ma ciagoty, ale ja nawet nie wiem
        czy to jest seksualizm, czy pprzymus powtarzania.
    • abekobo Re: moj problem: uzaleznienie emocjonalne 06.08.08, 20:17
      mam kumpla który przeszedł coś identycznego. Próbowałam go z kimś
      wyswatać żeby zapomniał.jestem głupia, wiem, więcej namieszałam niż
      dobrego zrobiłam....
      • zagubiony_400 prawdziwie kocha sie tylko raz w zyciu... 06.08.08, 21:30
        swatanie jest bez sensu - to musi samo minac. Poza tym kocha sie
        tylko raz...
    • bertrada Do zagubionego. ;) 06.08.08, 22:10
      Co to za organizacja, która prowadzi terapię i z którą miałeś się dzisiaj
      spotkać? ;)
      • zagubiony_400 Re: Do zagubionego. ;) 07.08.08, 08:33
        To jest jedna z pozarzadowych organizacji, finansowana przez miasto.
        • bertrada Re: Do zagubionego. ;) 07.08.08, 09:02
          Ale czy to jest jakaś organizacja zajmująca się leczeniem depresji i innych
          zaburzeń psychicznych czy to jest również leczenie skłonności homoseksualnych?

          Wczoraj miałeś z nimi spotkanie i jak wrażenia? ;))
          • zagubiony_400 Re: Do zagubionego. ;) 07.08.08, 11:55
            To nie ma nic wspolnego z homoseksualizmem. Te strone zycia
            zaakceptowalem i nie mam juz z tym problemu. Zreszta jestem bi.

            Jak wrazenia? To byla wstepna wizyta.Psycholog okreslil moj stan.
            Ale zanim podejmie ostateczna decyzje - przeprowadzi ze mna tzw.
            dokladny wywiad. Dopiero potem okresli co dalej i na jakie inne
            badania ma mnie wyslac. Wstepnie okreslil, ze za bardzo jestem
            emocjonalny i to mnie niszczy. Niepokoi go, ze mam tysiace mysli w
            glowie i strasznie to wszystko przezywam, no i to, ze kilkanascie
            razy w ciagu dnia mam zmienne stany - raz smutny, innym razem szukam
            zemsty, potem znow tesknie i chce wracac oraz wszystko wybaczyc, a
            znow potem sam sobie sie dziwie, ze ja z kims takim bylem i
            pokochalem od razu. Prawdopodobnie chyba nikt wczesniej na poczatku
            nie okazal mi tak wielkiego zainteresowania, dlatego sam wpadlem
            niczym mucha w pajeczyne...

            W piatek prawdopodobnie bede mial pierwsze spotkanie.

            A wiesz - powiem Ci, ze najgorzej jest rano, gdy sie budze. Znow
            tesknie. W ciagu dnia znowu maly mix, a wieczorem jest chyba
            najspokojniej... Jej - kiedy ja z tego wreszcie wyjde :-(

            Dziekuje Ci za troske raz jeszcze
            • bertrada Re: Do zagubionego. ;) 07.08.08, 12:03
              Depresje tak czasem mają, że najgorzej jest rano. Ja bym ci sugerowała jeszcze
              skonsultować się z lekarzem ogólnym w celu przeprowadzenia podstawowych badań na
              cukier, tarczyce itp. Nie zaszkodziłoby też zrobienie EEG.

              I zastanów sie jeszcze nad wizytą u psychiatry, bo jak to depresja to raczej
              psycholog cię z niej nie wyleczy. ;)
    • funstein Re: moj problem: uzaleznienie emocjonalne 09.08.08, 12:13
      alez musiales miec glupia matke, ze wychowala Cie na dziewczynke.
      skoro jestes bi to zapomnij o swojej drugiej naturze i zakochaj sie w madrej
      samicy teraz. Chociaz w dzisiejszych czasach trudno o masre samice to zycze sukcesu.
      • prawdziwy_suchot Re: moj problem: uzaleznienie emocjonalne 09.08.08, 15:00
        funstein napisał:

        > alez musiales miec glupia matke, ze wychowala Cie na dziewczynke.
        > skoro jestes bi to zapomnij o swojej drugiej naturze i zakochaj sie w madrej
        > samicy teraz. Chociaz w dzisiejszych czasach trudno o masre samice to zycze suk
        > cesu.
        >

        no funstein ale z ciebie jest kabaret^^ żałuj że nie widzisz własnego debilizmu:)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka