demoniczna27
13.01.02, 13:47
Pisze tu pierwszy raz i powiem ze cieszy mnie to forum i jednoczesnie zalamuje bo zdaje sobie sprawe z tego ze
mozna z tego wychodzic latami a nawet jak sie wyleczy to moga byc nawroty i mam troche mniej nadziei ze moje
zycie kiedys bedzie takie jak kiedys.
U mnie zaczelo sie wszystko razem z urodzeniem dziecka. Pierwsze niepokoje i drzenie ciala jakis misiac po
urodzeniu dziecka, kiedy maz stracila prace i ja tez bylam bez pracy-totalny szok. Wczesniej w malzenstwie sie
nie ukladalo. Nie bylam na to zupelnie przygotowana. Potem jakos sie poukladalo z pieniedzmi kilka miesiecy
zupelnie nic, potem bylam zdrowa jak ryba.Czulam sie fizycznie swietnie , szukalam pracy , dziecko roslo.
Znowu pojawily sie koszmarne klopoty w malzenswie, ponizenie, brak seksu i dlugi. Poznalam kogos.
Zakochalam sie i mialam niesamowity power. Maz zacza sie starac, patrzylam na niego i dziecko jak sie kochaja i
rozkladalam sie wewnetrznie. Skonczylam znajomosc i zajelam sie malzenswem. Dostalam prace, doksztalcalam
sie. Wszystko szlo pelna para. Zachorowal tato. moj filar bezpieczenstwa, podejrzenie o raka. Wtedy pierwszy
raz zwariowalo mi serce a ja prawie zemdlalam. Potem to juz byla lawiana, koszmar. Zdretwialy kark, kolatanie
serca, zachamowanie miesiaczki, spadki i skoki cisnienia. Wyladaowalam w szpitalu, serce zdrowe to nerwica!
Probowalam szukac pomocy u psychiatry , czekalam mieisac na wizyte. Okazalo sie ze pierwsza wizyta jest za
darmo reszta platna. Dostalam xanax(doraznie) -bardzo mi pomagal i zaproponowano mi psychoterapie ,
calkowicie poza moimi mozliwosciami finansowymi.
Od tamtego czasu mina rok. Nie biore juz chorobowego bo cos tam sie dzieje. Jakos egzystuje, nie do konca
szczesliwa nie do konca zdrowa. Czasami wszystko jest calkiem w porzadku czasami wracaja leki. Pije jakies
ziola nie pije kawy, nie pale. Ale boje sie zmian i wyzwan.
Chcialam znowu sprobowac sie leczyc, ale nie wiem czy to ma sens bo czym sie rozni wasze zycie na lekach od
mojego?