Dodaj do ulubionych

Proszę o radę:(

07.10.08, 19:33
W listopadzie leżałam w szpitalu psychiatrycznym do stycznia. Po
wypisie jakoś było. Chodziłam do szkoły, ale nie zaliczyłam klasy. W
sierpniu tego roku zaczęło się źle dziać, poszłam do lekarza
dyżurnego, żeby zgłosić planowanie przedawkowania leków, lekarz
potraktował mnie jak główniarę, której się coś wymyśliło. Nie
wytrzymalam tego, nie wyobrazałam sobie wtedy wrócić jakby nigdy nic
do domu. Więc przedawkowałam leki, znalazłam się na toksykologii, po
wypisie byłam rozlegulowana emocjonalnie, chodziłam na terapię.
Trochę pomogło. Zaczęłam chodzić do szkoły, uczyłam się, chodziłam
czasami do kina., Ale teraz znowu od paru dni źle się czuję, mam
lęki, lekarstwa mimo długiego stosowania nie działają, męczę się w
nocy, mam stany depresyjne, nie chce mi sie chodzić do szkoły,
uczyć, spotykać ze znajomymi...NIC. Nawet myślę o "tym"....za
tydzień mam wizyte u psychiatry w ambulatorium, nie wiem co mam jej
powiedzieć. Boje się o tym powiedzieć, bo nie chce zeby mnie ktos od
tego odciagal, albo krytykował. Co lekarz moze mi zaproponować?
Szczerze, wiem, że to co planuję jest złe, samolubne. Ale ja już mam
dość. Mam terapię, chodzę na nią raz w tygodniu, a mimo to wracam do
domu, chodzę do szkoły i po prostu wegetuję. Już nie chcę tak. Nie
chcę przebywać z ludźmi. Nie mam dużych problemów typu (chłopak mnie
zostawił, matka alkoholiczka, itd.) Mam nerwicę, lęki, różne jazdy
gdy jestem sama i mimo znajomych czuję się samotnie, jestem
odosbniona. Uczę się, robię to dla rodziców. Ale już nie mam siły.
Do wszystkiego się zmuszam. Ja już tak nie chcę. Ukrywam się z
objawami, na terapii nie mówię prawdy, bo mam durną lekarkę, na
którą wszyscy narzekają. Dostałam skierowanie do szpitala po
toksykologii, a ona stwierdziła, że nie nadaję się do szpitala.
Teraz wątpię w to całe leczenie, już mi się nic nie chce, to się
pogłębia, dzisiaj nie byłam w szkole, leżałam w łóżku płakałam nawet
zasnąć nie mogłam, kiedy przyszła mama udawałam że się uczę. Rodzice
nie rozumieją, dla nich najważniejsze jest ukończenie szkoły. Mam
jałowe wsparcie. Mam dość udawania. Nie wiem co robić, w
poniedzialek mam rozmowę z taką spoko lekarką z ambulatorium i nie
wiem, czy jej powiedzieć, co sie dzieje. Powinnam to swojej
terapeutce powiedzieć, ale ta baba jest jakas nawiedzona, zacinam
sie przy niej, a przeciez kontakt z lekarzem zaufanie to
najwazniejsze czynniki dobrej rozmowy. nie wiem...
Nie chcę zostać sama, bo zwariuje, ale z drugiej strony bycie wsrod
bliskich wiaze się z udawaniem że wszystko gra, by nie zasmucać ich:(
Obserwuj wątek
    • aidka Re: Proszę o radę:( 07.10.08, 20:32
      Madziiko,
      o wszystkim, absolutnie o wszystkim powiedz lekarce, której ufasz.
      nie bój się tez powiedzieć terapeutce czemu jej nie ufasz - ona jest
      dla CIEBIE, a nie Ty dla niej. może, gdy powiesz co Ci przeszkadza,
      terapia nabierze innego charakteru - tak, by Tobie pomagała.
      nie udawaj przed rodzicami. nie chcesz ich zasmucać? a kiedy mają
      się smucić ? - gdy coś sobie zrobisz ? może lepiej teraz, gdy mogą
      okazać Ci wsparcie i zrozumienie, a to jest Ci bardzo potrzebne.
      uściski
      a.
      /TUTAJ nie mow lepiej o myślach "S"/
    • bertrada Re: Proszę o radę:( 07.10.08, 20:58
      W psychiatrii podstawą diagnozy i prawidłowego dobrania leków, jest wywiad z
      pacjentem. I im pacjent będzie bardziej szczery i bardziej precyzyjny w opisie
      swojego stanu tym lekarz będzie miał lepszy obraz jego choroby i będzie w stanie
      przepisać właściwe leki we właściwych dawkach. I w trakcie leczenia ta
      współpraca też jest wymagana, bo pozwala na monitorowanie działania leków i
      postępów leczenia.
      Jak będziesz ukrywać swoje samopoczucie i przed otoczeniem i lekarzem udawać, że
      wszystko jest OK, to jak ten lekarz ma ci zmienić leki, skoro jest przekonany,
      że te które ci przepisał działają dobrze a ty wracasz do zdrowia?

      A na terapię zacznij chodzić z rodzicami. W końcu inaczej nie zrozumieją, że
      depresja to poważna somatyczna choroba a nie kaprys leniwego nastolatka, któremu
      się uczyć nie chce. Może jak im jakiś autorytet to wyjaśni to prędzej załapią.
      I wreszcie jak nie dogadujesz się z terapeutą, to spróbuj zmienić go na innego.
      Podejrzewam, że jest taka możliwość.
      I na nauce świat się nie kończy. Zwłaszcza takiej udawanej. Czasem lepiej wziąć
      sobie urlop zdrowotny i zająć się leczeniem a do szkoły wrócić w zdrowiu i pełni
      sił. Pogadaj o tym ze swoją lekarką.
    • elzbieta007 Re: Proszę o radę:( 07.10.08, 22:00
      Wiesz co, podejrzewam, że Ty wcale rady nie oczekujesz. Manipulujesz otoczeniem, jak się da. Przykłady?
      >poszłam do lekarza
      > dyżurnego, żeby zgłosić planowanie przedawkowania leków, lekarz
      > potraktował mnie jak główniarę, której się coś wymyśliło. Nie
      > wytrzymalam tego, nie wyobrazałam sobie wtedy wrócić jakby nigdy > > nic do domu. Więc przedawkowałam leki
      Na złość lekarzowi? Jak on śmiał tak Cię potraktować! Urażona ambicja powodem próby samobójczej?

      > za tydzień mam wizyte u psychiatry w ambulatorium, nie wiem co mam > jej powiedzieć. Boje się o tym powiedzieć, bo nie chce zeby mnie > > ktos od tego odciagal, albo krytykował
      A oczekujesz, że lekarz powinien pogłaskać po główce i podać Ci strzykawkę z trucizną?

      > Ukrywam się z objawami, na terapii nie mówię prawdy
      I oczekujesz, że ta terapia przyniesie pozytywne efekty?

      >przyszła mama udawałam że się uczę
      Ale pewnie masz żal, że nie daje Ci wsparcia? Jak ma Cię wspierać, skoro udajesz, że jest ok?

      I tak dalej.

      A potem piszesz:
      >Ale już nie mam siły.Do wszystkiego się zmuszam. Ja już tak nie > chcę.
      Nic dziwnego, że już masz dosyć. Robisz wszystko, żeby niczego nie zmienić w swoim życiu, obarczasz winą za swoje życie innych (rodziców, lekarzy) i masz do nich żal, że... No właśnie, o co?

      Ale jak chcesz rady, to Ci jej udzielę:
      >Mam dość udawania
      To w końcu przestań. To zależy od Ciebie i to możesz zrobić.

      • iso1 Re: Proszę o radę:( 07.10.08, 23:20
        Elzbieta007 nie pieprz bez sensu. Swoimi beznadziejnymi wywodami tylko pogłębisz
        w dziewczynie problem. Ewidentnie widać że jest chora na depresję. Sama sobie
        nie pomoże.
        Pomóc jej musi lekarz. Ale taki lekarz do którego będzie miała zaufanie i
        któremu wszystko powie.
        Na pewno nie może to być lekarz lub terapeuta przed którym będzie miała
        tajemnice. Wtedy leczenie lub terapia mija się z celem
        • only_isabelle Re: Proszę o radę:( 07.10.08, 23:37
          a Ty zwracaj się kulturalniej i nie atakuj, szanuj interpretacje, inną niż
          swoją, ok, ładnie proszę
          • iso1 Re: Proszę o radę:( 08.10.08, 00:27
            nie musisz mnie prosić
            wystarczy że "poprosisz" snajpera
            on z wielką chęcią wytnie mój wątek
      • aidka Re: Proszę o radę:( 08.10.08, 02:45
        elzbieta007 napisała:
        > Wiesz co, podejrzewam, że Ty wcale rady nie oczekujesz.
        Manipulujesz otoczeniem
        > , jak się da. Przykłady?
        > >poszłam do lekarza
        > > dyżurnego, żeby zgłosić planowanie przedawkowania leków, lekarz
        > > potraktował mnie jak główniarę, której się coś wymyśliło. Nie
        > > wytrzymalam tego, nie wyobrazałam sobie wtedy wrócić jakby nigdy
        > &#
        > 62; nic do domu. Więc przedawkowałam leki

        Na złość lekarzowi? Jak on śmiał tak Cię potraktować! Urażona
        ambicja powodem p
        róby samobójczej?
        aidka:---------------------------------------------------------------
        a może było inaczej ?
        osoba, która była już hospitalizowana z powodu depresji, ma
        myśli "s" i na dodatek ma prochy, ale chce się ratować,czyni
        wysiłek, idzie do lekarza, a lekarz ją olewa. wtedy ona, czując się
        bezsilna łyka te prochy. mogło tak być Elżbieto007 ?
        ---------------------------------------------------------------------
        > > za tydzień mam wizyte u psychiatry w ambulatorium, nie wiem co
        mam >
        > jej powiedzieć. Boje się o tym powiedzieć, bo nie chce zeby mnie >
        > kt
        > os od tego odciagal, albo krytykował

        A oczekujesz, że lekarz powinien pogłaskać po główce i podać Ci
        strzykawkę z tr
        ucizną?
        ---------------------------------------------------------------------
        aidka:
        a może oczekuje tego, co dostać powinna ?
        pomocy. nie krytyki, bo takich stanów się nie krytykuje tylko je
        leczy. to młoda osoba. pewno wrażliwa jak to zwykle z depresyjnymi.
        boi się być potraktowana, jak szczeniara, która ma jakieś wymysły.
        to dziwne ? ja jestem dużo starsza, a zawsze się denerwuję przed
        pójściem do lekarza. wrażliwość, neurotyzm, ktore powodują, że
        obmyśla się najgorsze scenariusze przebiegu takiej wizyty...
        --------------------------------------------------------------------
        > > Ukrywam się z objawami, na terapii nie mówię prawdy
        > I oczekujesz, że ta terapia przyniesie pozytywne efekty?
        >
        > >przyszła mama udawałam że się uczę
        > Ale pewnie masz żal, że nie daje Ci wsparcia? Jak ma Cię wspierać,
        skoro udajes
        > z, że jest ok?
        --------------------------------------------------------------------
        aidka:
        a może autorce postu nikt nigdy jeszcze nie uświadomił, że ma prawo
        o siebie zawalczyć nawet kosztem tego, że zmartwi mamę?
        a może mama, która wie o chorobie córki, o jej hospitalizacji,
        powinna się starać, by obie zbliżyły się do siebie, by córka nie
        obawiała się ujawniania swego stanu, by jej uświadomiono, że
        choruje, że często samemu się z nawrotu tej choroby nie wychodzi, by
        chciała się zwracać o pomoc?
        ---------------------------------------------------------------------
        > I tak dalej.
        >
        > A potem piszesz:

        > >Ale już nie mam siły.Do wszystkiego się zmuszam. Ja już tak nie >
        chcę
        .
        Nic dziwnego, że już masz dosyć. Robisz wszystko, żeby niczego nie
        zmienić w sw
        > oim życiu, obarczasz winą za swoje życie innych (rodziców,
        lekarzy) i masz do n
        > ich żal, że... No właśnie, o co?
        ---------------------------------------------------------------------
        aidka:
        robi wszystko, by nic nie zmienić ? no to po co opowiada tu swą
        historię ? mnie się zdaje, że po to, by coś zmienić. o co żal ma do
        rodziców ? może o to, że, np., nie rozmawiali z lekarzem prowadzącym
        ją w szpitalu. albo za malo rozmawiali. albo nie zachęcili jej i nie
        spowodowali, by była szczera i mówiła bez obaw o swej chorobie? może
        to nie wina autorki wątku lecz jej rodziców, iż do tej szczerości
        nie stworzyli stosownego klimatu. a może to wina jednej i drugiej
        strony ? nie wiemy...
        ------------------------------------------------------------------
        > Ale jak chcesz rady, to Ci jej udzielę:
        > >Mam dość udawania
        > To w końcu przestań. To zależy od Ciebie i to możesz zrobić.
        --------------------------------------------------------------------
        aidka:
        niech przestanie. jasne. ale niech też ma pewność, że za szczerość
        nie zostanie zbesztana, ale , że uzyska pomoc.

        --
        Z dedykacją dla snajpera55 i bertrady : "Dureń, gdy zrobi głupstwo,
        potem zawsze tłumaczy, że było to jego
        obowiązkiem." -G.B. Shaw
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=299&w=85398085&v=2&s=0
        • aidka Re: Proszę o radę:( 08.10.08, 02:59
          dodam jeszcze, Elżbieto007, że byłabym ostrożna w formułowaniu
          kategorycznych ocen w przypadku tak młodej osoby, którą trzymano od
          listopada do stycznia w szpitalu. w ciężkich epizodach depresyjnych
          hospitalizacja trwa zazwyczaj maximum 3 miesiące, bo na więcej nie
          ma kasy. jeśli autorka wątku byłaby tylko manipulatorką /ale po co ?
          jakie korzyści ? zwrócenie na siebie uwagi ? czemu? /, to po góra 2
          tygodniach, lekarze by na to wpadli i wypuścili do domu.
          bez powodu tyle czasu trzyma się , prócz realnie chorych, jeszcze
          osoby, które za kasę lub po znajmości, hospitalizuje się, bo im
          pobyt w szpitalu coś tam załatwia, np. rentę czy ucieczkę przed
          wyrokiem sądowym.
          • elzbieta007 do aidki i iso1 08.10.08, 04:59
            Ta dziewczyna ma bardzo poważne kłopoty. Bertrada i Ty, aidko, spróbowałyście
            łagodnej perswazji, ja - metody wstrząsowej. Może któraś z nich poskutkuje.
            • lucyna_n Re: do aidki i iso1 08.10.08, 10:55
              metody wstrząsowej? no masz ywczucie nie ma co.... chcesz mieć czyjeś życie na
              sumieniu?
              ręce opadają do piwnicy....
            • aidka Re: do aidki i iso1 08.10.08, 18:42
              elzbieta007 napisała:

              > Ta dziewczyna ma bardzo poważne kłopoty. Bertrada i Ty, aidko,
              spróbowałyście
              > łagodnej perswazji, ja - metody wstrząsowej. Może któraś z nich
              poskutkuje.

              sama oceniłaś jej sytuację jako poważną.
              czy naprawdę uważasz, że, w tych okolicznościach, masz prawo narażać
              tę dziewczynę na swoje "metody wstrząsowe" ?
              bo ja uważam, że takich sposobów nie wolno stosowac na odległość,
              bez należytego przygotowania i całościowego wglądu w sytuację.
              dziewczyna była tydzień odtruwana po ostatnim przedawkowaniu. pisze,
              że jest w rozsypce, a Ty, ryzykując jej zdrowiem i życiem, próbujesz
              jej w ramach "pomocy" udowodnić, że jest manipulatorką, której nic
              się nie chce z sobą zrobić.
              terapią wstrząsową, to tego typu pacjentów z myślami "s" raczej się
              nie leczy. jeśli już, to zwykle wtedy ma się pacjenta non stop na
              oku - w szpitalu.
              a Ty?
              Ty, po takiej swojej wobec nieznanej osoby "terapii" nie boisz się ?

              no właśnie.
              forumowiczka z tego forum, która mi zrobiła "terapię wstrząsową "
              nasyłając na mnie policję w ramach "pomocy" też się potem nie
              martwiła i nie martwi o skutki swej "terapii" i o to, że mało przez
              nią nie zdechłam.
      • lucyna_n Re: Proszę o radę:( 08.10.08, 10:52
        to mloda dziewczyuna z problemami o jakich ci się pewnie nawet nie śniło, łatwo
        oceniać, trudniej samemu dać sobei radę z życiem
    • madziika Re: Proszę o radę:( 08.10.08, 11:17
      Wiem, brzmi to może jak lament główniary. Poruszają mnie opinie
      ludzi (te wstrząsowe i te łagodne). Moi rodzice starają się jak mogą
      (gdy mi na coś potrzeba dają pieniądze, mówią, że wierzą, że pójdę
      na studia, zapewniają że jestem inteligentna i sobie poradzę i
      wreszcie nakazują wziąć sięw garść). dzień przed próbą powiedziałam
      na spacerze mamie, że ostatnio bardzo się źle czuję i nie wiem co ze
      sobą robić. Moja mama w odpowiedzi prosiła, żebym przestała ją
      nudzić, że ona też ma ciężki życie, że musi chodzić do pracy, żebym
      popatrzyła na innych, którzy mają mega XXL problemy. Ale ja nigdy
      nie mam zwyczaju użalać się nad sobą, bo wiem jak otoczenie na to
      reaguje. Ale myślałam, że chociaż mama mi pomoże i pójdzie ze mną do
      lekarza. Po tej rozmowie postanowiłam iść na drugi dzień do lekarza
      jakiegolwiek (dyżurnego), poszłam tam. Czekałam chwilę pod
      gabinetem, w koncu wyszedl lekarz i na mój widok zaczął się pytać co
      ja tu robię o tak późnej porze, odpowiedzialam mu że chciałam
      porozmawiać, bo coś się dzieje, na to on, że nie ma czasu teraz i
      żebym poczekała jeszcze. Wiec czekalam sobie tak 3 godziny, napiecie
      wzrastalo i ta beznadzieja i bezsilność. Ponownie lekarz wyszedl z
      gabinetu i zagonił mnie do domu, żebym nie zachowywała sie jak
      glowniara, ktorej sie wydaje ze niemilosiernie cierpi. Nie wkurzyłam
      się, tylko wyszlam i zaczelam plakać. Nie wyobrazalam sobie wtedy
      wrocic do domu jakby nigdy nic, więc przedawkowałam leki. Później
      obudziłam się na toksykologii na intensywnej leżałam tydzień. To był
      koszmar, wtedy myślałam, że to co zrobiłam będzie szczepionką na
      całe życie, że nie warto tak kończyć. Z toksykologii udałam się ze
      skierowaniem (do szpitala) do mojej lekarki, która ma złe podejscie
      do pacjentow i nie tylko ja tak twierdzę. Rozpłakałam się przy niej,
      wręcz błagałam o pomoc. Bałam się zostać sama ze sobą. A ona jakby
      nigdy nic nawrzeszczała na mnie, zebym nie plakala,że placzą tylko
      słabi, a ja mam być silna. Potem spokojniej oznajmila, że nie pojde
      do szpitala (jest to klinika dla dzieci i młodzieży, że muszę sama z
      tym walczyć. Zaproponowała terapię raz w tygodniu i zapytała czy w
      ogole chce się leczyć, bo jak nie chce, to to jest strata czasu jej
      i mojego:( Wróciłam do domu, przytuliłam się do siostry, chwilę z
      nami mieszkała. Ja chodziłam na tą terapię, ale już nie byłam taka
      szczera, raczej mówiłam że jest dobrze i tak w kółko, aż do teraz,
      bo teraz znowu k****a mam te myśli i planowanie. I nie wytrzymuje ze
      sobą i nie wiem co powiedzieć tej drugiej lekarce w poniedzialek,
      ale jej z pewnością bardziej ufam. Ambulatorium diagnozuje, kieruje,
      ale ta lekarka jest wporządku. To jest moja wizyta kontrolna.
      • madziika Re: Proszę o radę:( 08.10.08, 11:20
        I proszę nie krytykujcie mnie, bo mam już dość krytyki, ona mnie
        jeszcze bardziej dobija. I tak winię się za wszystko i czuje się
        ciężarem i czuję wstręt do siebie (wiem, znowu ten lament)
        • mskaiq Re: Proszę o radę:( 08.10.08, 12:04
          Tutaj wiekszosc ludzi rozumie przez co prechodzisz, niektorzy
          przeszli przez bardzo podobne pieklo.
          Jestes bardzo dzielna, mloda dziewczyna. Wiem ze potrzebujesz
          ciepla, przytulenia, zapewnienia ze nie jestes sama. Twoj lament
          Madziiku to prosba o pomoc.
          Nie mozna sie winic ze nie radzisz sobie ze strachem, ze czujesz sie
          ciezarem. Nie mozna czuc wstretu do siebie. Dla mnie jestes
          wspaniala dziewczyna ktora potrzebuje bardzo wiele milosci i
          zrozumienia aby moc zyc.
          Serdeczne pozdrowienia.
        • bertrada Re: Proszę o radę:( 08.10.08, 12:37
          Nikt przy zdrowych zmysłach nie będzie cię krytykował, bo to tak jakby
          krytykowac osobę chorą na raka, że śmiała zachorować i wszystkim przysparza
          kłopotów.

          Jak masz zaufanie do tej lekarki, to idź do niej jak najszybciej i opowiedz o
          wszystkim. Powiedz jej to co napisałaś na forum albo wydrukuj jej to i daj do
          przeczytania. Zorientuj się, czy nie przyjmuje gdzieś prywatnie. Jak rodzice są
          chętni do finansowania twojego leczenia to trzeba z tego skorzystać i spróbować
          dotrzeć do jakiegoś dobrego, sprawdzonego przez innych lekarza. Nawet ktoś z
          forumowiczów może ci kogoś polecić. Poszukaj też kogoś na liście rekomendowanych
          psychiatrów:
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=99&w=36038178
          A konowałami się nie przejmuj. Przy odrobinie szczęścia każdy kretyn jest w
          stanie skończyć studia i zrobić specjalizację a potem są tego efekty.
        • edytunia86 Re: Proszę o radę:( 08.10.08, 13:18
          Ja także kiedyś usłyszałam nie raz od swocih bliskich, żebym
          wzięłasię w garść . Sama kiedyś przeżywałam rekcje depresyjna i
          miałam podobne objawy i też miewałam mysli samobójcze. Sama kiedys
          walczyłam w szpitalu o życie na ojomie i teraz po tym wszystkim
          bardzo przezywam pobyt w szpitalu i w tym roku gdyby nie lekarze i
          gdyby nie przyszedł do mnie psycholog kiedy lerzałam w szpitalu w
          tym roku to sama boje sie pomyślec co by ze mną wtedy było, a teraz
          zaczęłam chodzic , do tej pani psycholog, która mnie dwa razy
          odwiedziła w tym roku jak lerzałam w szpitalu.
          Nie stety moi rodzice też nie bardzo potrafia mnie przytulić ,
          zrozumiec jak bardzo potrzebuje ich uwagi, a jak już mnie kiedys
          mama przytuli to jest żadko.
          Myślę, że powinnaś o wszystkim powiedzieć lekarce, bo ona jest w
          końcu od tego, żeby Tobie pomóc.
      • luka.s1 Re: Proszę o radę:( 08.10.08, 15:10
        Twoje posty nie brzmią jak lament gó...ary, one brzmią jak wołanie o
        pomoc. Moim zdaniem musisz jak najszybciej trafić do dobrego
        terapeuty i to razem z rodzicami. Twoji rodzice na pewno chcą Ci
        pomóc, ale nie umieją, to że mówią żebyś wzięła się w garść, że
        wierzą iż pójdziesz na studia, dasz sobie ze wszystkim rade powoduje
        u ciebie poczucie winy, ponieważ czujesz sie chora i nie zdolna do
        sprostania ich oczekiwaniom. Jesteś źle leczona i dlatego zamiast
        czuć się lepiej czujesz sie gorzej. SZukaj pomocy gdzie tylko się
        da, ale bądź szczera, mów innym jak na prawde sie czujesz. I zacznij
        żyć dla siebie nie dla rodziców.

        Pozdrawiam cie cieplutko :)))))))
    • madziika Re: Proszę o radę:( 08.10.08, 11:40
      Wiecie...ja nawet czuję, że nie jest warta nawet takich wirtualnych
      porad. Czuję, że przezemnie rodzice się kłócą. Że oni powinni mieć
      córkę, która leci na samych bdb, że występuje w olimpiadach. Kiedyś
      tak się zapowiadało. Dla nich to jest ciężki orzech i ja to rozumiem
      i tak na swój sposób ich podziwiam.
      • luka.s1 Re: Proszę o radę:( 08.10.08, 15:25
        może tu leży problem, starasz się być ideałem, żeby zadowolić
        rodziców, ale nie jesteś ideałem i ty i twoji rodzice musicie się z
        tym pogodzić. Nie jesteś ideałem, bo ideałów nie ma, ale za to
        jesteś młodą niezwykle wrażliwą kobietą. Uwierz, że jesteś warta
        wszystkiego co najlepsze, a nie tylko takich wirtualnych porad.
    • madziika Re: Proszę o radę:( 08.10.08, 11:42
      I jeszcze to dość powszechne zdanie, że samobójcy to egoiści. Pewnie
      po części tak, ale ja nie potrafię teraz myśleć o innych, skoro
      sobie chcę zaszkodzić. A tak to muszę żyć..dla kogo? Dla rodziców?
      Dla samej siebie nie potrafię. Czuję się potwornie...naprawdę.
      • mskaiq Re: Proszę o radę:( 08.10.08, 12:18
        Bardzo czesto rodzice kochaja, ale bardzo wielu rodzicow nie potrafi
        okazywac milosci. Nie potrafi przytulic, nie potrafi sluchac, nie
        rozumie jak bardzo potrzebujesz ich uwagi, pocieszenia, poczucia
        bezpieczenstwa.
        Serdeczne pozdrowienia.
    • madziika Re: Proszę o radę:( 08.10.08, 11:47
      ostatnio przesadzam ze środkami przeczyszczającym. Kiedy jest
      beznadziejnie napycham się jedzeniem, potem jest podwójnie
      beznadziejnie i wtedy zażywam 8 tabletek środka przeczyszczającego
      do tego sól gorzką, albo prowokuje wymioty ajć. Przysięgam nie wiem
      po co to robię, ale dla mnie to jest jak nałóg.
      • mskaiq Re: Proszę o radę:( 08.10.08, 12:12
        Kiedy jest beznadziejnie nie opychaj sie jedzeniem bo to tylko
        pogarsza. Nie uzywaj srodkow przeczyszczajacych. Kiedy czujesz sie
        podle oderwij sie od beznadziejnosci, czasem pomaga pojscie do
        sklepow, czasem spacer, czasem zajecie sie czymkolwiek aby oderwac
        sie od zlych mysli.
        Serdeczne pozdrowienia.
        • aidka Re: Proszę o radę:( 08.10.08, 19:00
          Mskaiq, przecież tu są ewidentne początki bulimii, która, jak
          anoreksja , zwykle podąża w parze z depresją. to poważna sprawa, a
          Ty sugerujesz, jak zawsze, że pójście na spacer wyleczy z obu tych
          chorób.
          • mskaiq Re: Proszę o radę:( 09.10.08, 04:07
            Nic nie sugeruje, Aidko. Wiem ze Madziika potrzebuje wiele ciepla i
            pomocy. Moze ja znalesc w szpitalu i u lekarza ale musi spotkac tam
            kogos kto bedzie chcial i umial Jej pomoc.
            Serdeczne pozdrowienia.
      • little_emma Re: Proszę o radę:( 08.10.08, 18:51
        Aha i kontynuując mojego poprzedniego posta - historia ze środkami
        przeczyszczającymi może być początkiem bulimii, także naprawdę nie
        ma na co czekać. Koniecznie powiedz o tym lekarce w ambulatorium.
        Trzymaj się ciepło:)
    • little_emma Re: Proszę o radę:( 08.10.08, 18:20
      Droga madziika,
      Bardzo poruszył mnie Twój post. Domyślam się w jak fatalnej kondycji
      psychicznej musisz się teraz znajdować i jak musi Ci być ciężko.
      Przede wszystkim musisz się leczyć. Przy tak ciężkiej depresji leki
      są jak najbardziej wskazane. A po drugie terapia. Chodzisz na nią,
      ale jesteś niezadowolona. Moja pierwsza sugestia to aby porozmawiać
      z terapeutką o tym co się dzieje, o tym, że z pewnych rzeczy na
      terapii jesteś niezadowolona. Może to by coś zmieniło. Może dzięki
      temu do terapeutki pewne rzeczy by dotarły, coś by zrozumiała i może
      zmieniła. Albo może uzasadni Ci dlaczego tak postępuje, może dzieki
      temu zrozumiesz że to ma jednak sens? W każdym razie
      najprawdopodobniej dzięki takiej rozmowie coś się ruszy, zmieni.
      Jeśli jednak tak się nie stanie, zawsze możesz zmienić terapeutę.
      Masz rację pisząc, że w terapii bardzo ważny jest kontakt z
      terapeutą. Ja też tak uważam. Jeżeli obecnie w tej materii coś jest
      nie w porządku i raczej się to nie zmieni, to chyba warto byłoby
      rozważyć zmianę terapeuty.
      Wiem, że taka szczerość z terapeutą jest bardzo trudna i ciężko o
      takich sprawach rozmawiać. Ja sama chyba bym nie umiała, ale uważam
      że w Twojej sytuacji byłoby to korzystne, dlatego o tym piszę. Poza
      tym terapia to taki specyficzny rodzaj relacji, gdzie wszelkie
      nieporozumienia trzeba wyjaśniać od razu. Zwłaszcza, jeśli potem
      masz się przed tą osobą otworzyć i mówić o osobistych sprawach.
      Jeżeli ufasz tej lekarce z ambulatorium powiedz jej o wszystkim. O
      tym jak źle się czujesz, o tym co się z Tobą dzieje. Powiedz jej
      wszystko a myślę że ona postara Ci się pomóc jak tylko będzie
      umiała. Może ona doradzi Ci jakiegoś dobrego terapeutę?
      Dobrze rozumiem Twoją sytuację i potrafię sobię wyobrazić co
      czujesz. Nie zostawiaj tego tak jak teraz, staraj sie działać,
      walczyć. Pozdrawiam Cię bardzo mocno i życzę zmian:)
    • ilquad Re: Proszę o radę:( 08.10.08, 19:59
      <przytul><głask><głask>
      No świnie jedne lekarze - najpierw trąbią, że samobójcy przez próbą
      proszą o pomoc, a jak do czegoś takiego dochodzi, to "weź się w
      garść" i paszoł won. Jakbym nie brał leków to bym się zdenerwował i
      wytoczył takiemu proces o zaniedbanie!

      Jak cię najdzie, staraj się pomyśleć o czymś innym, przyjemnym, ja
      wiem, że te myśli są obsesyjne i nie chcą cię opuścić, ale musisz
      próbować robić cokolwiek, żeby to w twojej głowie się zamknęło i
      przestało ci wmawiać, że polepszysz swoją sytuację, gdy zrobisz
      sobie krzywdę. Masz misia albo coś takiego? Przytul się do niego i
      wyobraź sobie, że to on cię przytula i jest ci tak miło i
      cieplutko...
    • madziika Re: Proszę o radę:( 09.10.08, 17:58
      Dziękuję Wam. W poniedziałek pójdę do tej lekarki, ale boję się, że
      mnie zbeszta kazaniem typu "weź się w garść". Muszę coś z tym
      zrobić, bo póki co nie wyobrażam sobie kolejnych miesięcy, dni,
      godzin, minut życia:(
      • ilquad Re: Proszę o radę:( 09.10.08, 18:13
        Jak ci tak powie, to odpowiedz jej, że gdybyś mogła to zrobić, to
        byś u niej nie siedziała i że szukasz innego rodzaju pomocy, a nie
        besztania.
      • aidka Re: Proszę o radę:( 09.10.08, 19:26
        jeśli lekarz gada osobie w depresji : 'weź się w garść 'lub 'trzymaj
        się', to to jest znak, że lekarz musi być wymieniony na innego.
      • little_emma Re: Proszę o radę:( 09.10.08, 19:29
        Moim zdaniem i tak warto spróbować jej o tym powiedzieć. Może jednak
        Twoje obawy się nie sprawdzą i rozmowa z nią Ci pomoże, wskaże co
        dalej robić?:) Biorąc pod uwagę że obecnego stanu masz naprawdę
        dosyć, to chyba warto zaryzykować.
        Pozdrawiam mocno:)
        • edytunia86 Re: Proszę o radę:( 09.10.08, 20:35
          Spróbuj lekarce powiedzieć o tym wszystkim. Myslę, że w końcu lekarz
          jest od tego , żeby chociaz spróbować Tobie pomóc.
          Pozdrawiam
          • little_emma Re: Proszę o radę:( 09.10.08, 22:06
            I napisz nam potem jak było. Bo myślę, że wiele osób z tego forum
            czytających ten wątek Ci kibicuje:)
            • edytunia86 Re: Proszę o radę:( 09.10.08, 23:20
              Ja także trzymam kciuki, żeby wszystko poszło dobrze i za to, żeby
              ktoś Ci pomógł.
    • madziika Re: Proszę o radę:( 13.10.08, 14:56
      Słuchajcie, wczoraj cały dzień szykowałam się na tą rozmowę.
      Ustalałam sobie co powiedzieć. Byłam trochę podniecona i jakby na
      chwilę poczułam rzypływ nadziei, że można mi pomóc do dzisiaj.
      poszłam do ambulatorium, byłam zetresowana. Czekałam chwilę i wyszła
      ta lekarka, oznajmila ze przyjac mnie nie moze, bo jestem pacjentka
      oddzialu dziennego i poszła do domu. Załamka:(
      Gdzie ja mam teraz isc? Owszem chodze na oddzial dzienny dla
      mlodziezy, ale tam prowadzi mnie ta niekompetentna lekarka i dzisiaj
      znow mialam z nia rozmowe, na ktorej na to co jej powiedzialam co
      sie ostatnio dzieje odpowiedziala zartem, ze jakos to przezyje. Żyć
      już nie mogę. Na oddziale sa jeszcze inni lekarze, ale prowadzi mnie
      ta jędza. Nie mogę z nią pracować. Nie mam gdzie sie zwrocic po
      pomoc, bo chodzę na ten dzienny. Nie wiem co ze sobą teraz zrobić.
      • bertrada Re: Proszę o radę:( 13.10.08, 15:37
        Nie sądzę, żeby pacjent był przypisany do lekarza. Myślę, że to trzeba załatwić
        w rejestracji. Masz prawo wyboru lekarza.

        Ze swojej strony mogę ci tylko poradzić, żebyś spróbowała znaleźć kogoś w
        jakiejś poradni zdrowia psychicznego, nie musi być to psychiatra dla młodzieży,
        w końcu chyba jesteś jak nie pełnoletnia to prawie pełnoletnia. Poszukaj też
        jakiegoś lekarza prywatnie. Mówiłaś, że rodzice chętnie finansują twoje
        leczenie, więc nie powinno być problemu. Zadzwoń do rejestracji i zapytaj się,
        czy przypadkiem ta lekarka, do której masz zaufanie nie przyjmuje gdzieś prywatnie.
    • madziika Re: Proszę o radę:( 13.10.08, 16:14
      I jeszcze jej powiedziałam, że w nocy widzę jakieś dziwne cienie i
      że mam wrażenie że one mnie monitorują, to ona zaśmiała się lekko i
      odparła, że po prostu mam bujną wyobraźnię. O Boże, no tak nie mogę:(
      • madziika Re: Proszę o radę:( 13.10.08, 16:17
        Jeszcze mówię,że mam myśli a ona sie pyta jakie. No to ja
        odpowiadam, że wstydzę się o nich mówić. A ona :"aaaa nie przejmuj
        się, każdy lubi sobie pofantazjować". Ja na to, że nie o fantazje mi
        chodzi. A ona, ze skoro to są myśli, to fantazjuje. Gawędzi ze mną
        jakby to było "spotkanie przy kawusi". ja jej nie potrafię
        powiedzieć, że snuuę plany (wypisuuje je z dokladna precyzją) o
        samobójstwie, bo ona naprawdę nie traktuje mnie poważnie. Ona tylko
        gada ze mną o szkole (a w szkole dobrze funkcjonuje), gada o mojej
        matce (i mam tego dość). :(
    • madziika Re: Proszę o radę:( 13.10.08, 16:21
      I jeszcze ja jej zaczynam mówić o objawach, a ona nagle "na dzisiaj
      kończymy sesję"...straszny automat:(

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka