haziajka
06.12.08, 02:41
Zapisałam się na to forum żeby nie czuć się
taka samotna z moją nerwicą.
Mam 28 lat i nie wiem kiedy zaczęła sie ta moja "dolegliwość".
Jeśli sięgnę dobrze pamięcią to chyba od dzieciństwa
Staram się nad sobą nie użalać ale czasami jest ciężko.
Czasem bardzo zazdroszczę ludziom mało wrażliwym na otaczający
świat, albo tym poprostu spokojnym... ja o poczucie spokoju muszę
się nawalczyć.
I tak chyba jest od zawsze.
Teraz jest 02:30 a ja nadal nie mogę spać.
Boję się, rozmyślam... jeśli zaznę to obudzę się w nocy
nagle przestraszona jak dziewczyna z wątku poniżej..
Albo rano to okropne uczucie niepokoju... czasem muszę się
ze soba siłować żeby wyjść do pracy.
Idę bo muszę ale czasami zwinęłabym się w kłebek i schowała gdzieś.
A przecież tak nie można... szkoda życia.
Brak mi sił żeby sie zebrać w sobie i iść na terapie, ale
chciałabym. spróbuję na ul. Sobieskiego o której tu wspominaliście...
Zastanawiam się tylko czy to coś mi pomoże...
Tak sobie myślę co własciwie mozna powiedzieć takiej osobie jak ja
żeby się nie bała, wyciszyła.
Do leków jestem nastawiona sceptycznie, juz kiedys próbowałam.
Na razie ratuje się mocną herbatką z rumianku czasem melisy, albo
walerianą... ;)
Pozdrawiam Was serdecznie
MS