Dodaj do ulubionych

Jak rozpętałam kryzys męskości

07.03.09, 13:19
ja troche taki jestem jak ten drugi, choć nie calkiem, to ja zarabiam
na dom. A nie bylem taki z poprzednią partnerką i przed laty u mamy.
jak skończe malowac wojowników (a to w moim przypadku cos ciekawszego
- a choćby pierwszy z brzegu wojownik Rachmaninow, inny - Twain w oryginale, ale i plotki na Onecie), wiec w sumie mala roznica, chlop
i tyle - zbiore mysli, wloze odświętne spodnie i spróbuje cos wiecej
napisac, czemu to tak sie porobilo.
Obserwuj wątek
    • Gość: zenas Jak rozpętałam kryzys męskości IP: *.chello.pl 07.03.09, 13:59
      Przeczytałem - wiesz co idź do dobrego psychiatry - jesteś poważnie chora. Pozdrawiam i życzę zdrówka.
      • katolik_polski1 Jak stalam sie lesbijka ! 07.03.09, 14:30
        Tak powinien brzmiec tytul tego wymyslonego scenariusza .
        Szkoda tylko ,ze nie opisala scen lozkowych .
        Cos niby musialo ja z tymi facetami wiazac smile
        Oj marchewko ,marchewko ,zebys ty jeszcze pieniazki
        zarabiac umiala smile))
        • Gość: senga Re: Jak stalam sie lesbijka ! IP: *.mnc.pl 07.03.09, 18:01
          jestem przyjaciolka takiej kobiety, historia nie jest wymyslona na pewno, jest
          nas takich pelno, ale takich dupkow jakich ona opisala jest i tak dwa razy
          wiecej przynajmniej. swoim komentarzam udowadniasz tylko jak przerosniete ego w
          malutkim mozgu nie pozwala spojrzec obiektywnie na samego siebie.
          • andrzejto1 Re: Jak stalam sie lesbijka ! 08.03.09, 00:00
            Gość portalu: senga napisał(a):

            > jestem przyjaciolka takiej kobiety, historia nie jest wymyslona na pewno, jest
            > nas takich pelno, ale takich dupkow jakich ona opisala jest i tak dwa razy
            > wiecej przynajmniej. swoim komentarzam udowadniasz tylko jak przerosniete ego w
            > malutkim mozgu nie pozwala spojrzec obiektywnie na samego siebie.

            Myślę, że twoje przerośnięte ego w twoim malutkim móżdzku nie pozwala dostrzec tego, ze twoja przyjaciółka ma to na własne życzenie. Jak się nie dorosło do związku z normalnym dojrzałym emocjonalnie facetem, to się szuka takich palantów. Jak się nie ma nic sensownego do zaproponowania mężczyźnie, to potrzeba mieć chłopca kotrego się od siebie UZALEŻNIA. Mam nadzieję, ze rozumiesz o czym piszę?? Poza tym, jakoś ten twój malutki móżdzek nie pozwala dostrzec tego, ze dokładnie to samo napisała autorka tego artukułu.
            I to by było na tyle...
            Każdy dostaje to czego potrzebuje...
            • Gość: adfa ........................ IP: 195.82.180.* 08.03.09, 02:21
              Cała historia potwierdza tylko to, że w sprawach uczuciowych jak już zwykle nic
              głupszego nie da się zrobić, to kobieta jednak to robi i nie pomoże tutaj ani
              papierek magistra, ani doktora (podejrzewam, że wiele panienek po zawodówkach
              potrafi się lepiej w życiu ustawić)


              Trzeba też dla równowagi powiedzieć, że istnieją panie, które jak tylko upolują
              mena to zaraz wskakują w swój wypchany dres, przestają o siebie dbać i zaczynają
              tyć. Gdy men już odejdzie to wtedy biorą się za siebie, zrzucają 5 kg, zaczynają
              się ładnie ubierać, aż nie znajdą nowego naiwnego i tak w kółko
            • Gość: ? Re: Jak stalam sie lesbijka ! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.03.09, 10:46
              Mam powazne wątpliwości czy aby na pewno zostałeś zrozumiany przez niejaką "senge".
            • robwojcik Re: Jak stalam sie lesbijka ! 22.03.09, 12:50
              Dajcie spokój, nie obrażajcie się wzajemnie. Jest to po prostu wojna damsko
              męska. Wiadomo faceci z Marsa, baby z Wenus lub jak mówi mój syn lekarz, dwa
              różne gatunki biologiczne. No ale musimy jakoś się tolerować aby zachować nasz
              gatunek, bo lesbijki czy inni partnerzy za nas tego nie zrobią. Pozdrawiam oba
              obozy, zachowywanie gatunku może być i przyjemne i pożyteczne i dobre.
              • Gość: moe To podobnie jak18-stka szuka poważnego IP: *.homenett.pl 25.03.09, 11:50
                związku z 17 -latkiem smile
                Potem zaliczy z sześciu i dziwi się ,że potem lekką ją traktująwink.
        • 3cik <--------------=-- 08.03.09, 11:11
          Katoliku, robisz swoim nickiem kiepską reklamę współwierzącym.
    • Gość: mały bolek Jak rozpętałam kryzys męskości IP: *.crowley.pl 07.03.09, 14:13
      Moja Droga, a po jaką cholerę byłaś z takimi pajacami? Matkopolkizm
      trzeba, albo sankcjonować.
      No chyba, że potrzebowałś mieć u boku jakieś nieudacznika, żeby
      poczuć się lepiej tudzież obalić teorię tatusia. Ale, że Ci się
      chciało...
      Faceci zeszli na psy, fakt. Jesteśmy - niestety - w większości
      miękkie faje, ale to, co się porobiło z babkami to jakaś masakra.
      • Gość: xx Re: Jak rozpętałam kryzys męskości IP: *.icpnet.pl 07.03.09, 14:20
        'A figę. Nie ja. Ja tu żądzę!'

        litości...
    • Gość: misio Zastanawia mnie jedno... IP: *.2a.pl 07.03.09, 14:55
      ... w dzisiejszym swiecie ludzie sa juz tak bardzo wyczyszczeni z
      wszelkich uczuc jak Ty i Twoi partnerzy? Czy jedyne rzeczy to kasa i
      jak najwiecej zarabiac i najwaznieszje zarabiac wiecej od partnera?
      Smutne to jest...

      No, ale niech jakas para gdzie on pracuje, a ona gotuje powie ze
      jest szczesliwa wtedy dopiero bylby wrzask... jaki to ciemnogrod i,
      ze jej sie tylko tak zdaje...
    • iulius Jak rozpętałam kryzys męskości 07.03.09, 15:02
      "Ja tu żądzę!"

      Wyborczéj gratulujemy korektorów.
      • kol.3 Re: Jak rozpętałam kryzys męskości 08.03.09, 07:27
        I autorów!
    • natalija Jak rozpętałam kryzys męskości 07.03.09, 15:10
      Excuse me...???!!! Czy Ty jestes normalna, dziewczyno???!!! Dobrze,
      ze sie wreszcie otrzasnelas!!!
    • wymiatator1 Re: Jak rozpętałam kryzys męskości 07.03.09, 16:25
      Głupia baba, nawet po dwóch kierunkach i doktoracie, zawsze będzie głupia babą.
      • Gość: Renata Re: Jak rozpętałam kryzys męskości IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.03.09, 13:42
        A cham , niezależnie od ilości kierunków lub ich braku, chamem też pozostanie...
      • Gość: maja Re: Jak rozpętałam kryzys męskości IP: *.is.net.pl 22.03.09, 12:25
        Jak mozesz nazwac ja glupia? Moze byla ,kiedy ulegla nierobowi facetowi! ale juz
        nie jestsmile Jest madra kobieta !
    • Gość: Waldemar Obrotny Jestem przerażony! IP: *.autocom.pl 07.03.09, 16:30
      A to dlatego, że przypominam tego drugiego sad
      Znaczy się, nie upijam się i bez przesady - charakterystyka drugiego
      była bardzo groteskowa, przerysowana, ale...

      również w pewnych dziedzinach jestem bardzo zdolny,
      moja dziewczyna pozwala mi długo spać,
      potrafi wyjść po zakupy kiedy mi się nie chce,
      opiekuje się mną, gdy jestem chory...
      nie opowiada nic, jak skądś przyjeżdża, bo boi się mojego
      sarkastycznego humoru...

      i to wszystko bardzo rozleniwia.

      Dziękuję za ten artykuł,
      postaram się być bardziej przedsiębiorczy, aktywny i pozytywny.
      Idzie wiosna, mam nadzieję, że będzie lepiej. Artykuł bardzo dobrze
      pokazuje do czego prowadzi pasywność faceta.
      • maruda.r Re: Jestem przerażony! 09.03.09, 11:54
        Gość portalu: Waldemar Obrotny napisał(a):

        > postaram się być bardziej przedsiębiorczy, aktywny i pozytywny.
        > Idzie wiosna, mam nadzieję, że będzie lepiej. Artykuł bardzo dobrze
        > pokazuje do czego prowadzi pasywność faceta.

        *****************************

        Znajdzie sobie drugiego, którym będzie się opiekować. I obrazi się na Ciebie, że
        nie doceniasz jej starań. Ten typ tak ma.

        Musisz znaleźć podobnego do siebie próżniaka.

    • adam81w A co z kryzysem kobiecości? 07.03.09, 17:44
      I PS przestańcie nam baby wmawiać, że jest jakiś kryzys męskości. Same macie
      kryzys bo nagle się okazało, że nie wszystko wam w równouprawnieniu, o które
      walczyliście pasuje np. to, że gbur facet gdy idziesz na pizzę, piwo, do kina
      itd mówi, że trzeba płacić za siebie. Same nie wiecie, w większości przypadków
      co to znaczy być kobietą. Ja wiem co to znaczy być mężczyzną.

      "Kręciło mnie, że nie tylko do niczego swoich facetów nie potrzebuję, ale to
      oni wyraźnie stają się zależni ode mnie. Zawsze pamiętałam słowa ojca:
      "Dziewczynki do pewnego wieku może i uczą się lepiej od chłopców, ale potem
      głupieją i stają się cieniami mężczyzn". A figę. Nie ja. Ja tu rządzę!

      Może i obsługuję chłopów, tak jak moja matka... ale robię to na własne
      życzenie. Poza tym: ja się rozwijam! Mam skończone dwa kierunki, studia
      podyplomowe, doktorat w toku, świetne perspektywy zawodowe. W domu faceta do
      seksu, wokół którego może trzeba się tylko trochę nachodzić. Mam wszystko pod
      kontrolą. Wszystko."

      Współczuję. Nie wiesz ale mam nadzieję, że kiedyś się dowiesz co to związek. I
      nie generalizuj, że wszyscy mężczyźni są jak twoi faceci.

      Z jednym się zgodzę. Jeśli ktoś w związku źle mnie traktuje to odchodzę jeśli
      nic się nie da z tym zrobić. Jakbym został to by to znaczyło, że akceptuje to
      co jest.
      • Gość: aaaaaaaa Re: A co z kryzysem kobiecości? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.03.09, 11:38
        Kobiety mają nie generalizowac o mężczyznach, ale ty je bez problemu wrzucasz do
        jednego worka - kobiet walczączych o niezależność i nie umiejących sobie z nią
        teraz poradzić.
        Oczywiście nic sobie z tego nei zrobisz, ale dla dobra ludzkości, zastanow sie
        nieco bardziej zanim cos napiszesz na tych forach i blogach.
    • Gość: stanzie Re: Jak rozpętałam kryzys męskości IP: *.gdynia.mm.pl 07.03.09, 18:19
      zakladaj te spodnie bom ciekawa co napiszesz. mam przyjaciolke w takiej
      sytuacji. juz nie wiem jak jej oczy otworzyc wiec wyslalam jej linka na artykul
      z nadzieja ze ujrzy w nim sama siebie. ciekawam zdania faceta ktory potrafil byc
      inny. choc ten jej nie jest sensowny. anyway ubierz sie wreszcie i napisz. pozdro
    • Gość: Magda Re: Jak rozpętałam kryzys męskości IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.03.09, 19:39
      To kobieta wybiera mężczyznę a nie odwrotnie. Wybory autorki tych
      wątpliwej jakości zwierzeń świadczą więc o jej wyjątkowej
      niedojrzałości. Jednym słowem - trafiał swój na swego.
    • Gość: arsit Jak rozpętałam kryzys męskości IP: *.ssp.dialog.net.pl 07.03.09, 19:48
      Co to znaczy być dzisiaj prawdziwym facetem? W czasach gdy role
      kobiet i mężczyzn cały czas ulegają zmianom trudno jest zdefiniować
      istotę męskości. Wiele kobiet narzeka, że wraz z emancypacją
      otrzymały możliwość realizacji zawodowej, a jednocześnie
      pozostawiono im na głowie dom i dzieci. Pewnie częściowo mają rację,
      ale jednocześnie czy zastanaiają się, że również mężczyźni muszą
      zmierzyć się na nowo ze swoją rolą w społeczeństwie? ... więcej
      arsit.blog.onet.pl/
    • Gość: dsghfnbfdrrsdh Jak rozpętałam kryzys męskości IP: *.net162.koping.net 07.03.09, 19:56
      Nie usprawiedliwiając autorki,eksplozja mizoginizmu na forum mnie zmieszała.
      Ludzie,przecież w gruncie rzeczy nikt nie jest do końca normalny!Wszyscy
      odziedziczyliśmy po rodzicach jakieś skrzywienia,niedobre oczekiwania wobec
      siebie albo partnera.
      Nie ma to nic wspólnego z równouprawnieniem,jak się niektórym dupkom
      wydaje.Każdy,kto chce mieć dobry związek,cały czas walczy ze sobą,żeby nie
      wymagać za dużo ani za mało od obojga.
      • Gość: qwer Re: Jak rozpętałam kryzys męskości IP: *.chello.pl 07.03.09, 20:31
        Artykuł jest mizoandryczny więc czemu się dziwisz?
        Jedno i drugie jest równi głupie.
        • Gość: kas Re: Jak rozpętałam kryzys męskości IP: 94.254.197.* 07.03.09, 22:50
          Ten artykuł jest mizoandryczny? A nie jest czasem ostrą samokrytyką
          kobiety, która w prawie co drugim zdaniu powtarza "Głupia byłam,
          nie naśladujcie mnie"?
    • Gość: qwer Jak rozpętałam kryzys męskości IP: *.chello.pl 07.03.09, 20:25
      Jaki jest sens istnienia tego artykułu? Są tacy faceci? Są. Ani to jednak nowe
      ani pouczające, stek truizmów.
    • Gość: ? Autorka jest tak samo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.03.09, 21:46
      stuknięta jak tych dwóch typów z którymi była, o ile oczywiście cała ta gó...ana historia jest prawdziwa. Ja nie znam takich wariatów, obracam się w kręgu najnormalniejszych, myślących ludzi. Gdzie mieszkają tacy kretyni, ta informacja jest mi potrzebna by unikać tych miejsc.
      • Gość: stanzie Re: Autorka jest tak samo IP: *.gdynia.mm.pl 07.03.09, 22:00
        lepiej ty zechciej podac namiary na miejsce gdzie mozna obracac sie w kregu li
        tylko myslacych i normalnych ludzi, bo to raczej nie na tej planecie? wink peace
        • wymiatator1 Re: Autorka jest tak samo 08.03.09, 00:18
          Inżynierów po prawdziwej polibudzie poszukaj - to jeśli chodzi o mężczzn.
          Normalne kobiety prawdopodbnie przebywają w ich pobliżu.
          • Gość: ~~~ Re: Autorka jest tak samo IP: *.adsl.alicedsl.de 08.03.09, 19:42
            Naprawdę super... Ja ukończyłem ASP. A na sam widok budynków Politechniki robiło
            mi się niedobrze. I co ja teraz pocznę...(?)
    • Gość: senga Jak rozpętałam kryzys męskości IP: *.mnc.pl 07.03.09, 22:03
      tacy faceci sa wszedzie wkolo - odpowiadajac na ostatni post,
      podobne historie sie zdarzaja bardzo czesto,
      a miejsc sie nie da uniknac , bo trzeba by na inna planete chyba.
      niestety zachwiala sie nieco rownowaga sil pomiedzy plciamitongue_out
      przez lata feministki wywalczyly dla nas ten watpliwy przywilej bycia mezczyzna w zwiazku z mezczyzna, a zon do domu jak nie moglysmy miec tak nadal nie mozemy i tyle mamy z rownouprawnienia, ze mezczyzni traca jaja, a my w poszukiwaniu uczucia pozwalamy im na to akceptujac ich niedolestwo zyciowe. Kolejne nieudacznictwa tlumaczac najrozniejszymi przeszkodami niezaleznymi od ich dobrych checi.
      mam tylko nadzieje, ze nie wszyscy panowie stana sie tacy w przyszlosci, choc prognozy naukowcow w tym wzgledzie nie sa optymistyczne..smile
      • Gość: wentyl77 Re: Jak rozpętałam kryzys męskości IP: *.chello.pl 07.03.09, 23:02
        Niestety, artykuł pozwolił dowiedzieć się o tobie tylko tego, że
        (mimo dwóch fakultetów) nadal jesteś niedojrzałą, neurotyczną
        dziewczyną, dla której partnerstwo wcale nie jest najważniejsze.

        Skąd to wiem? Wiele w tym zakresie mówią słowa: "Nauczyłam się
        manipulować". Otóż powstaje pytanie: Czy manipulacja pozwalała
        ulepszać związek, czy go psuła? I dalej: czy ty sama chciałaś
        ulepszać swego faceta, czy jednak zachowywać obecne status quo?

        Otóż po tym, co piszesz widać, że niedojrzałość twych partnerów
        odpowiadała ci - bo przecież dojrzałym, inteligentnym mężczyzną jest
        trudniej manipulować, a oni po prostu byli tacy, jakich (nawet i
        podświadomie) wybrałaś. Zło w tych związkach brało się właśnie z
        tego, że u źródeł twoich wyborów stała podstawowa nieuczciwość.
        Mówiąc krótko: twoimi wyborami nie kierowało uczciwe uczucie,
        zauroczenie, seksualny pociąg - twoje wybory odzwierciedlały chore
        potrzeby twej chorej, neurotycznej osobowości.

        Mówiąc jeszcze krócej: kwalifikujesz się na długotrwałą terapię.

        --
        debil nie wie, że jest debil, a mądry to wie
        • Gość: Pff Re: Jak rozpętałam kryzys męskości IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.03.09, 13:26
          Uh, autorka właśnie mniej więcej sama o sobie to napisała w
          felietonie... więc Ameryki to Ty nie odkryłes...
      • Gość: babeczka Re: Jak rozpętałam kryzys męskości IP: *.187-72.tampabay.res.rr.com 08.03.09, 00:17
        Senga - podpisuje sie pod tym obiema rekami!
      • maruda.r Re: Jak rozpętałam kryzys męskości 09.03.09, 12:13
        Gość portalu: senga napisał(a):

        > tacy faceci sa wszedzie wkolo

        ******************************

        Sądzisz, że baby są inne? I że nie ma mężczyzn zaradnych w prowadzeniu
        gospodarstwa domowego? Problemem bohaterki jest to, że wcale ich nie szuka, bo
        prawdopodobnie się ich boi - boi się wyzwania manipulacji na nieco wyższym
        poziomie, niż robienie zakupów i pranie brudnych gaci.


    • Gość: magda Jak rozpętałam kryzys męskości IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.03.09, 00:37
      Teraz rozumiem co kryje się pod statystyką: ponad połowa narodu, nie rozumie
      co czyta. Autorka tekstu opisuje mechanizmy jakie kierowały jej zachowaniem
      jako już zdiagnozowane; destrukcyjne. Tekst nie ma wywoływać swędzenia palców
      i układania ich na klawiaturze przez urażonych kogutów. Kobiecie, która
      napisała ten tekst na pewno sobotniego poranka dziękowało setki kobiet w
      Polsce. Trzeba sporo odwagi, żeby na początku zastanowić się nad sobą a nie
      dwoma wybrakowanymi modelami męskości. Nawet jeśli ich zachowanie było
      odpowiedzią na, że zacytuje przedmówce "neurotyczne potrzeby autorki".
      Dziękuje za ten tekst.
      • Gość: aaaaaa Re: Jak rozpętałam kryzys męskości IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.03.09, 11:46
        Brawo. Artykuł świetny i Twój wpis też.
      • Gość: aaaaaaz Re: Jak rozpętałam kryzys męskości IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.03.09, 11:56
        Ja równiez dziękuję. Niezależnie od wpisów ciamajd na forum, ktore nie doceniają
        tak wartościowych tekstów.
        • Gość: senga Re: Jak rozpętałam kryzys męskości IP: *.mnc.pl 13.03.09, 22:24
          Bravo!!! ciamajdy hihihi...dawno nie slyszalam tego slowa, ale jest boskie!
    • Gość: kvineczka Jak rozpętałam kryzys męskości IP: *.89.68.197.static.crowley.pl 08.03.09, 01:54
      No nareszcie.
      Jak się chce coś/kogoś zmienić, należy zacząć od siebie...
    • Gość: gość Re: Jak rozpętałam kryzys męskości IP: *.elektron.com.pl 08.03.09, 09:15
      Piszecie co wam ślina na język przyniesie, a tu chodzi o co innego. Czytajcie ze
      zrozumieniem.

      Bałam się konfrontacji. – dlaczego??? Bo tego doświadczyła w własnym domu. Matka
      nie potrafiła stawić czoła własnemu mężowi. I to nauczyła ją, ze kobiety są
      słabe. Mama i brat byli od spraw przyziemnych a ja i ojciec od kultury, spraw
      wyższego rzędu. Bała się, że w konfrontacji przegra tak jak jej matka i brat i
      to był podstawowy i główny powód jej zachowania w małżeństwie ale nie jedyny.
      Drugi – to strach przed odrzuceniem przez faceta jak okaże się nie jest dość
      dobra w jego mniemaniu – dlaczego, bo tak zrobił jej ojciec z jej matka,
      przyporządkował ja i sprowadził do roli gosposi i nie żony. Zwyczajnie bała się
      takiego schematu.

      Przeczytajcie jak ojciec wypowiadał się o kobietach : "Dziewczynki do pewnego
      wieku może i uczą się lepiej od chłopców, ale potem głupieją i stają się
      cieniami mężczyzn". Zwyczajnie bała się tego, bała się konfrontacji a może
      przegra i okaże się, że ojciec ma rację i strach przed tą sytuacją pchał ja do
      „dominacji” i „kontroli” na wszystkim. PRZECZYTAJCIE ZE ZROZUMIENIEM „Kręciło
      mnie, że nie tylko do niczego swoich facetów nie potrzebuję, ale to oni wyraźnie
      stają się zależni ode mnie. Zawsze pamiętałam słowa ojca: "Dziewczynki do
      pewnego wieku może i uczą się lepiej od chłopców, ale potem głupieją i stają się
      cieniami mężczyzn". A figę. Nie ja. Ja tu rządzę”

      Na koniec pisze - .....bałam się, że odrzucą mnie moi chłopcy. I TO JEST CAŁA PRAWDA
      Całe dzieciństwo miało wpływ na jej dorosłe życie.

    • Gość: st Jak rozpętałam kryzys męskości IP: 94.254.168.* 08.03.09, 10:41
      Litości, powiedzcie mi, że takie rzeczy nie zdarzają się w życiu, tylko w
      książkach i artykułach w GW, bo - wiadomo - wierszówka, z czegoś trzeba żyć itd.
    • july-july Re: Jak rozpętałam kryzys męskości 08.03.09, 12:08
      Ech, niestety to częsta postawa wśród kobiet - wziąć na siebie całą winę. Za
      beznadziejność faceta też. Smutne.
      • Gość: tl Re: Jak rozpętałam kryzys męskości IP: 89.108.250.* 08.03.09, 12:35
        I ja dziękuję za ten tekst. odnalazłam w nim swoją sytuację. też- dwoch
        mężczyzn, niby różni, ale jednak "kończyli" tak samo. Właśnie jestem po
        rozstaniu z takim drugim.
        Od autorki odróżnia mnie jeno fakt nieukończenia studiów. Regularny cykl
        przerwała dwuletnia depresja (nie anoreksja- jak u koleżanki). Wyszłam z niej,
        pracuję, realizuję się- tak, właśnie tak, i jeszcze ten stek innych banałów o
        byciu atrakcyjńą wyjątkową, ambitną. Rzygać mi się chcę jak czytam post kolejnej
        takiej pani- tak, prawda w oczy kole, jestem taka sama. Jestem taka zajebista, a
        jednocześnie taka słaba.
        Bardzo latwo w tej sytuacji wmawiać sobie poczucie winy. Skoro taka sytuacja
        nastąpiła dwukrotnie, schemat się powtarza- coś jest na rzeczy. Aktualnie jestem
        na etapie świeżego rozstania z tym drugim Panem, który codziennym stalkingiem,
        oscylującym między tęsknotą nad moją matczyną postawą a nienawiścią za to, że go
        o swej piersi śmiałam oderwać- udowadnia mi, że dobrz zrobiłam wyprowadzając się
        ze wspólnego mieszkania.
        Kilka rzeczy w liście uderzyło mnie sczególnie:
        -ukrywanie własnych sukcesów: znam to nader dobrze, poczucie winy wywołane
        jakimś powodzeniem w życiu. nigdy nie nauczylam doceniać swoich zasług, tak więc
        ukrywanie ich przed najbliższą osobą pozwalało mi odebrać tym sukcesom pozory
        realności i całą odpowiedzialność, i ciężar (a może pustkę?)który następuje po
        jakimś pozytywnym zdarzeniu- zwyczajnie zdusić. To się nie dzieje. Nie rozmawiam
        o tym, tego nie ma.
        - kłamstwo na błahyh niby, ale istotnych płaszczyznach. tak, lubię taki
        seks.tak, za zakupy w markecie płacę tylko 20 zł (naprawdę 120)- mnie stać,
        ciebie nie- po co masz się martwić...
        - groźby samobójstwa, okaleczenia, wpędzanie w poczucie winy nt. zdrowia jego
        oraz jego rodziny ("przez Twoje zachowanie i Ciebie moja mama jest w szpitalu!")
        No i ten obrazek...aż mi się zrobiło niedobrze. Tyle że ilustracja do mojego
        ekspiacyjnego listu przedstawiałaby pana w pozycji horyzontalnej, który mówi,
        mówi, mówi...a na końcu wypowiada: "ale Ty mnie w ogóle nie słuchasz!".
        Może jeszcze 10 lat temu komiks z taką kwestią ilustrowałby obrazek jakiejś kobiety?
        Nie mam żadnych wniosków, przemyśleń aż za dużo. Jak będzie wyglądało moje
        życie- nie mam pojęcia. Tak, chodziłam na terapię. Może czas znowu spróbować, a
        nie czekać aż złamie mnie kolejny atak depy.
        I dzięki jeszcze raz za ten list.
        • Gość: a inne wyjscie IP: *.adsl.inetia.pl 08.03.09, 14:10
          Mnie tez poruszyl ten tekst.
          Przemiany spoleczne jakie zchodza na naszych oczach i skutkow
          ktorych doswiadczamy bolesnie na naszych cialach sa nieuniknione.
          Nie ma mamutow, kobiety same poluja w hipermarketach, zarabiaja,
          reguluja swoja plodnoscia.
          Mezczyzni to tylko dodatek do zycia - zupelnie niewymuszony sytuacja
          materialna czy potrzeba innego rodzaju jak emocjonalna.
          Jest cos takiego jak milosc... i w tym sa niezastapieni
          Ale ja sama nie potrafilam wzbudzic prawdziwej milosci w mezczyznie
          Dobra... stoje na stanowisku ze milosc jest, ze istnieje i to jest
          jedyny powod dla ktorego w obecnych czasach ludzie lacza sie w pary
          i zyja szczesliwie
          Mi to nie bylo dane
          Co gorsza mam za soba pare bardzo trudnych zwiazkow
          I po tym co przeszlam powiedzialam sobie PASS
          Doszlam do wniosku ze skoro niew potrafie zyc z mezczyzna albo nie
          potrafie znalezc normalnego faceta to powinnam sobie dac z tym
          spokoj i odwiesic na kolek...
          Zyje sobie bez mezczyzny bardzo dobrze
          Jestem szczesliwa, spokojna
          Owszem - mam wielu kolegow i przyjaciolki
          Dbam jednak by nikt nie przekraczal granicy jaka wyznaczam
          Boje sie nastepnego zwiazku ale i doceniam spokoj jaki teraz mam
          Szanuje mezczyzn tak jak i kobiety ale uznalam ze nie potrafie
          budowac normalnych relacji z bliskim mi mezczyzna wiec daje sobie z
          tym spokoj
          Zycie bez seksu potrafi tez byc satysfakcjonujace i szczesliwe
          Czasem tego brakuje ale po dluzszym czasie przechodzi
          pozdrawiam Was wszystkich
          • maruda.r Słoń w składzie porcelany 09.03.09, 11:43
            Gość portalu: a napisał(a):

            > Szanuje mezczyzn tak jak i kobiety ale uznalam ze nie potrafie
            > budowac normalnych relacji z bliskim mi mezczyzna wiec daje sobie z
            > tym spokoj

            ************************

            Bo masz przymus budowania. Podobnie, jak bohaterka artykułu. Sęk w tym, że
            takiego przymusu nie ma - nawet wtedy, gdy się żyje pod jednym dachem.

            Bohaterka wcale nie jest wrażliwą osobą. Paradoksalnie, jest jak słoń w składzie
            porcelany, któremu trzeba ustępować. Całą tą chorą sytuację skonstruowała
            wyłącznie sama. Jestem gotów założyć się o każde pieniądze, że gdyby któryś z
            tych dwóch próżniaków wziął się do roboty, to nasza bohaterka uznałaby to za
            przyganę - że coś robi nie dość dobrze. I starałaby się jeszcze mocniej.
            Kwadratura koła.

            Cała ta sytuacja nie sprowadza się wyłącznie do stereotypu przedstawionego w
            artykule. Występuje w różnych relacjach i różnych płaszczyznach.



    • 444a Re: Jak rozpętałam kryzys męskości 08.03.09, 14:36
      Problemy ma babka, a artykuł kreci się wokół facetów.
      To nie oni są przyczyną jej problemów.
      To trochę dziecięcy feminizm, który w domyśle przerzuca poczucie winy na mężczyzn.
      • Gość: Renata Re: Jak rozpętałam kryzys męskości IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.03.09, 13:40
        I ona wyraźnie o tym pisze, że ma problemy i nawet opisuje jakie. Ale chłopcy z
        jej opowieści też je mają/mieli/ i trudno tego nie zauważyć...
    • Gość: waclaw Jak rozpętałam kryzys męskości IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.03.09, 23:22
      bidaki, i one i oni. biedny, niedorosly narod, bez pojecia o dzialaniu psychiki i swiata w ogole.to na skutek idiotycznych
      i dziecinnych lektur szkolnych (gdzie Balzak, Dostojewski, Tolstoi?)oraz wioseczkowej, 16-wiecznej katechizacji.smutne,
      bez zadnej nadziei na poprawe nigdy.
      • Gość: aaaaaaaz Re: Jak rozpętałam kryzys męskości IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.03.09, 12:01
        Wacław, Twój wpis skopiowałem i wkleiłem do zapisanego w moim komputerze
        dokumentu z najwazniejszymi stwierdzeniami które opisują świat, a także na
        poziomie lokalnym nasz system edukacji.
        Bardzo trafne podsumowanie. Dodam od siebie, że w taki sam sposób Polacy uczą
        się patriotyzmu - "niemcy nasz wróg", itd.
      • ja_vier Re: Jak rozpętałam kryzys męskości 11.03.09, 13:50
        W pierwszym odruchu wydało mi się, że gość Wacław ocenił trafnie
        większość tekstów i komentarzy na tym forum. Sam chciałem dodać coś
        o mass mediach i lansowanych wzorcach...
        Nie mogę jednak oprzeć się wrażeniu, że ten i kilka innych
        komentarzy (wysyłanie na terapię) to czysta pycha i próba
        deprecjacji „niedorosłego narodu” .
        Śmiem twierdzić, że Ci „biedacy”, otwarcie mówiący o swoich
        problemach, wysyłają komunikat: „jestem jaki jestem ale jest źle i
        co dalej?”
        Jeżeli ktoś ma pojęcie „o działaniu świata” to liczę na coś więcej
        niż definicja (opis) na poziomie „Koń jaki jest każdy widzi”.
    • vanilla.cafe Jak rozpętałam kryzys męskości 22.03.09, 12:42
      Oczywiście, że jest to wina facetów. Z tym, że ona wmawia sobie, że nie dała
      się tak jak jej matka. Tylko kiedy obsługuje i chodzi wokół meżczyzny to tak
      samo wpadła. Trudno.
    • Gość: Alicja69 Jak rozpętałam kryzys męskości IP: *.gdynia.mm.pl 24.03.09, 22:22
      Ostatni akapit jest już "na siłę", co totalnie rozwala całą historię. Wygląda
      to tak: cały ogromny list żalów z dystansu a pod koniec "a nie, bo ja tak
      chce!" co wydaje się być po prostu... dziecinne! Autorka, jeśli autentyczna,
      to niestety zagubiona dziewczyna, która sama tak na prawdę nie wie czego chce.
      Być może podobać się tatusiowi - by w końcu był z niej dumny. Ale dlaczego od
      razu wypaczać sobie całe swoje życie? Podporządkowywać je jakimś bezsensownym
      celom? Pozdrawiam czytelników.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka