zupagrzybowa
10.11.05, 10:36
"W magazynie "Duży Format" nr 19 stanowiącym dodatek do poniedziałkowej
"Gazety Wyborczej" z dnia 23 maja br. prof. Michał Głowiński udzielił wywiadu
znanej dziennikarce Teresie Torańskiej. Wywiad zatytułowany został przez
redakcję "Polskie gadanie", co jest niezbyt taktowną parafrazą tytułu jego
głośnej pracy o propagandzie Marca 1968 pt. "Marcowe gadanie" i poświęcony
jest tradycyjnemu polskiemu antysemityzmowi. Mógłby się w innej gazecie
nazywać "żydowskim gadaniem", tak bowiem typową i zarazem niemądrą jest owa
wypowiedź znanego polskiego intelektualisty żydowskiego pochodzenia. Teresa
Torańska jest mistrzynią takich wywiadów, w których jej rozmówcy otwierają się
jak na seansie u psychoanalityka i zapominają w publicznej rozmowie o
zbawiennej samokontroli. I momentami na kompletnym luzie plotą czytelnikom
duby smalone, budzące u ludzi miast współczucia ostrą niechęć i nawet agresję.
Na seansie u psychoanalityka taka wypowiedź ma swój zbawienny i leczniczy
sens, gdyż pozwala wyartykułować to, co pacjentowi w duszy gra. W publicznym
wywiadzie chodzi atoli o uczucia czytelnika (mam na myśli czytelnika
polskiego), o czym prof. Głowiński w swym zapamiętaniu zupełnie zapomina."
mazowsze.k-raj.com.pl/111834969449210.shtml
"Niestety, prof. Głowiński rozpatruje losy polskich Żydów w PRL w oderwaniu od
meandrów polityki na Kremlu. PRL nie była państwem suwerennym i politykę wobec
mniejszości żydowskiej wytyczano w Moskwie, a nie w Warszawie. A na Kremlu
tradycyjnie nie liczono się z cierpieniem ludzi oraz ludzkimi ofiarami. Prof.
Głowiński zapomina, że organizator pogromu w Kielcach, tow. Władysław
Spychaj-Sobczyński był nieco wcześniej jako szef UBP organizatorem mniej
krwawych i przez to mniej głośnych pogromów w Rzeszowie i Krakowie w roku
1945. Ta prowokacja w większym stopniu godziła w Polskę, niż w Żydów, choć to
oni w większości padli jej ofiarą. Stalin wtedy popierał syjonistów w
Palestynie przeciwko brytyjskiemu imperializmowi na Bliskim Wschodzie i Polska
Ludowa była ważnym ogniwem w tej jego polityce. Później przeżył zawód, gdy
socjaliści izraelscy woleli jako swego opiekuna USA, a nie Związek Rad. Oliwy
do ognia dolali nierozumni rosyjscy Litwacy, hucznie witając w Moskwie
ambasadorkę Izraela, panią Goldę Meir. W dodatku działacze żydowskiego
Komitetu Antyfaszystowskiego wystąpili z pomysłem przekazania Żydom Krymu, z
którego Stalin wcześniej wysiedlił Tatarów. Była to jednocześnie i podłość, i
samobójcza głupota, gdyż Stalin ocenił to jako przygotowanie terenu pod
amerykański przyczółek w ZSRR. Skutkiem tych pomysłów był pogrom
Antyfaszystowskiego Komitetu Żydowskiego, tragiczna śmierć znanego aktora
żydowskiego Samuela Michoelsa, kampania propagandowa przeciwko żydowskim
kosmopolitom oraz oskarżenie przeciwko żydowskim lekarzom lecznicy
kremlowskiej. Nagła śmierć Stalina 5 marca 1953 roku uratowała sowieckich
Żydów przed realizacją planu wysiedlenia ich na Daleki Wschód - do obozów
internowania. W tym celu Stalin polecił sekretarzowi KPZR w Moskwie Nikicie
Chruszczowowi przygotowanie bojówek do przeprowadzenia "spontanicznych"
pogromów żydowskich, zaś grupie prominentnych Żydów - wystąpienie ze zbiorowym
listem do dziennika "Prawda" z apelem do tegoż tow. Stalina o zapobiegawcze
wysiedlenie wszystkich Żydów na Daleki Wschód. Plany Stalina nie musiały się
ograniczać wyłącznie do Żydów sowieckich. Już procesy pokazowe Laszlo Rajka na
Węgrzech, a zwłaszcza Rudolfa Slansky'ego oraz Marii Szwermowej w
Czechosłowacji miały otwarty posmak antysemicki i rasistowski dzięki
ingerencji Kremla w przygotowanie tych procesów. Podobne zjawiska na mniejszą
skalę miały również miejsce w Polsce Ludowej. Mimo widocznej dominacji
żywiołów żydowskich w MBP, ofiarą X Departamentu ministerstwa padli oskarżeni
o wysługiwanie się syjonistom Anna Duraczowa - sekretarka Jakuba Bermana,
bohater walk w Hiszpanii, gen. Wacław Komar, pułkownik Jan Leder, więziony
wiele lat w śledztwie weteran ruchu komunistycznego Leon Ferszt, zmarły
wkrótce po wyjściu z więzienia, zaś pułkownika Leona Gecowa, piszącego pod
pseudonimem Paweł Konrad, zatłuczono w śledztwie na śmierć. Jest to
prawdopodobnie tylko wierzchołek góry lodowej, gdyż propaganda komunistyczna i
sam tow. Nikita Chruszczow chętniej nagłaśniali odpowiedzialność żydowską za
zbrodnie okresu stalinowskiego, niż żydowskie cierpienia w tym okresie. Można
wątpić więc, czy Bolesław Bierut odmówił by wykonania poleceń Stalina w tym
względzie. Gdyby zatem nie śmierć Stalina, prof. Michał Głowiński zetknąłby
się z komunistycznym antysemityzmem o podłożu rasistowskim nie w 1968 roku,
lecz znacznie wcześniej, bo w marcu 1953 roku. I w znacznie bardziej
dramatycznej postaci.
Prof. Głowiński rozpatruje kampanię antysemicką w Polsce w 1968 roku w
oderwaniu od międzynarodowej polityki Kremla, jak gdyby ówczesna antysemicka
polityka PZPR miała polskie źródła. Tymczasem ze wspomnień tow. Piotra
Kostikowa - ówczesnego szefa sektora polskiego w wydziale zagranicznym KC KPZR
wiemy, że cała ta kampania odbywała się z inicjatywy Leonida Brieżniewa, wobec
którego Władysław Gomułka osobiście złożył zobowiązanie, że nie pozwoli na
działanie żydowskiej V kolumny w PRL. Te słowa o V kolumnie Gomułka powtórzył
następnie w swym przemówieniu na Kongresie Związków Zawodowych. Gen.
Mieczysław Moczar, który naprawdę nazywał się Nikołaj Tichonowicz Diomko, był
sowieckim agentem wpływu we władzach PRL i protegowanym szowinistycznie
nastawionych kolejnych szefów KGB Aleksandra Szelepina i Władimira
Semiczastnego. Wraz z gen. Wojciechem Jaruzelskim odegrał on rolę wykonawcy
zleconej przez Kreml czystki antysemickiej najpierw w LWP, a następnie w
aparacie partyjnym i państwowym, w gruncie rzeczy służącej jako zasłona dymna
czystki Polaków źle notowanych w Moskwie. Jej ofiarą padło wielu Polaków bez
widocznych więzi z narodem wybranym, jak gen. Tadeusz Bończa-Pióro, oskarżony
bezpodstawnie o to, że ukrył rzekomo przed Partią swe prawdziwe żydowskie
nazwisko Feder. Pod naciskiem partyjnych antysemitów Gomułka musiał zabrać z
wojska nawet swego przyjaciela marszałka Mariana Spychalskiego, okrzyczanego
(zupełnie bezpodstawnie) "Mońkiem". Zwolniono w ten sposób stanowisko dla
protegowanego przez Moskwę gen. Wojciecha Jaruzelskiego. W kampanii
antysemickiej czynny udział brały osoby wyróżniające się w roku 1966 równie
czynnym udziałem w kampanii nienawiści wobec Episkopatu Kościoła katolickiego,
oskarżanego o zdradę narodową za utrzymany w duchu Ewangelii list do biskupów
niemieckich. Światowej sławy ekonomista polski (żydowskiego pochodzenia),
prof. Michał Kalecki dobrze ujął istotę owych kampanii nienawiści,
stwierdzając z przekąsem: "nasz rząd jest jak Neron - prześladuje pospołu
chrześcijan i Żydów". Obawiam się, że cała ta wiedza o manipulacjach marcowych
pozostaje poza świadomością prof. Michała Głowińskiego."