Dodaj do ulubionych

Z giełdą jak z seksem

15.04.08, 07:13
Zapomnieliscie jeszcze o ukladzie limbicznym...
Obserwuj wątek
    • mondrian4 Re: Z giełdą jak z seksem 15.04.08, 08:57
      tia... badacze badali hormony w ślinie. niech może napiszą że w ślinie szukali
      testosteronu. lol
      • tepetoja tiaa...no ale socjolodzy też muszą z czegoś żyć... 16.04.08, 10:51
    • toja3003 Jak ja lubię takie pseudonaukowe wnioski! 15.04.08, 10:27
      Jak ja lubię takie pseudonaukowe wnioski! He, he ale niedouki z
      tych „naukowców”. Wnioski typu „kiedy robi się latem ciepło to
      Słońce staje się lżejsze i dlatego jest wyżej na niebie”.

      Pewnie ktoś znowu znalazł statystyczną korelację dwóch zmiennych,
      podniecił się i stwierdził, że taka korelacja jest równoznaczna ze
      związkiem przyczynowo-skutkowym ale praktyka statystyczna to nie
      teoretyczna formułka z książki. Ostrożnie z wnioskami!

      Oczywiście, że nie sam wynik orzeka o istotności statystycznej ale
      przyjęty model i też jest oczywiście, że w zależności od
      estymatorów, strategii metaanalizy czy sposobu weryfikacji hipozety
      inne są oczekiwania i progi weryfikacyjne.

      Po prostu problem polega na nadinterpretacji przetworzonych wyników.
      Formalnie precyzyjne narzędzie statystyczne (w określonych
      granicach) przetwarza dane, które nadają się do kosza i do tego
      dodaje sięnaciąganą interpretację, zgodnie ze z góry założoną tezą.
      Wynik idzie w świat i potem nagle dowiadujemy się, że picie kawy
      jest korzystne albo, że picie kawy jest niekorzystne. Była taka moda
      na badania cholestelorowe – masło było „be” a margaryna nie. Potem o
      tym zapomniano i wymyślono „dobry” i „zły” cholesterol. Kiedyś
      straszono, żeby nie jeść jajek. Nie więcej niż jedno na dzień albo
      jedno na tydzień. No chyba jest różnica między jednym dziennie a
      jednym tygodniowo prawda? To skąd taki rozrzut we wnioskach?
      Niezależnie od przyczyny taki wynik jest praktycznie bezwartościowy.
      A problem polega na tym, że właśnie statystyka jest wymarzonym
      narzędziem dla pseudonaukowca. Nic nie musi wymyślać tylko korzysta
      z gotowych schematów. I nie mam zamiaru dyskutować nad wyższością
      takiej czy innej metody weryfikacji hipotez tylko twierdzę, że
      najlepsza (teoretycznie) z nich nic mi nie da jeśli mam
      bezwartościowe dane. Dlaczego nie ma niezawodnych prognoz
      giełdowych? Bo wszystkie opierają się tylko na ekstrapolacji trendu
      i nie są w stanie nieczego powiedzieć o punktach nieciągłości. Powód
      jest prosty. Mamy tu do czynienia z, często nieracjonalnym i
      niemierzalnym, czynnikiem ludzkim, psychologii, wolnej woli, mitów,
      paniki itp. Owszem, statystyka jest dobrym narzędziem opisu przyrody
      nieożywionej. Tu mamy wielkie sukcesy a połączenie języka matematyki
      z empirią fizyki okazało się potężnym narzędziem prowadzącym do
      najbardziej spektakularnych sukcesów nowożytnej nauki (np. fizyka
      kwantowa). Ale w obszarze ekonomiczno-socjologicznym (również
      częściowo medycznym) możemy tylko bezradnie rozkładać ręce. To nie
      jest obszar aksjomatyczno-dedukcyjny ale aposterioryczno-indukcyjny
      i próba ignorowania tego faktu w tym ostatnim obszarze prowadzi do
      pseudonauki właśnie. Głównym celem nauki jest bowiem prognozowanie.
      Prawa fizyki są taką prognozą: jak zachowa się obiekt w określonych
      warunkach i to się sprawdza, natomiast tam gdzie mamy do czynienia z
      człowiekiem mamy o wiele mniejsze sukcesy w zakresie
      przewidywalności zdarzeń.

      Podczas kongresu w San Francisco (2007) Peter Austin z uniwersytetu
      w Ontario (Kanada) pokazał, jak zwodnicza może być wykorzystywana w
      nauce statystyka. Austin analizował wyniki badań nad przeżywalnością
      Kanadyjczyków dotkniętych zawałem serca. Dla zabawy postanowił
      sprawdzić, jaki wpływ na zawał mają znaki zodiaku. Ku jego zdumieniu
      okazało się, że z tą chorobą związane są dwa znaki - Bliźnięta albo
      Waga.

      Austin postanowił następnie sprawdzić, czy stosując nowoczesne
      metody statystyczne, uda mu się "wytworzyć" podobnie niedorzeczne
      zależności. Wrzucił zatem do komputera dane ponad 10 mln mieszkańców
      Ontario w wieku od 18 do 100 lat i porównał je z przypadkami 223
      najczęściej spotykanych dolegliwości wymagających hospitalizacji.

      I co się okazało? Kobiety urodzone pod znakiem Panny mają skłonności
      do wymiotów podczas ciąży, podczas gdy Wagi często łamią sobie
      miednice. Okazało się też, że zawałami zagrożone są nie tylko
      Bliźnięta czy Wagi, ale przede wszystkim ryby. Uczonemu udało się
      przyporządkować co najmniej dwie charakterystyczne przypadłości
      każdemu ze znaków. Wyniki były pewne, a badanie przeprowadzone z
      zachowaniem podstawowych zasad. Śmiać się czy zapisać na
      przyspieszony kurs astrologii?

      Kiedy wreszcie skończy sie mechaniczne epatowanie tzw. szarego
      czlowieka statystycznym zestawianiem 2 elementów i wyciąganie za
      daleko idących wniosków tudzież pieniędzy na kolejne, podobne
      pseudobadania?

      Przecież dwie skorelowane zmienne mogą być zależne od trzeciej,
      wpływającej na obie, czy jedną z nich i to w bardzo różnym stopniu!

      Nie mówiąc o tym, że dla każdego badacza różnica pomiędzy zjawiskami
      skorelowanymi a powiązanymi przyczynowo-skutkowo powinna być
      dostrzegalna.









      • jancio.wodnik Re: Jak ja lubię takie pseudonaukowe wnioski! 16.04.08, 20:39
        Te mądrala,
        zajebisty elaboracik walnąłeś, szkoda że bez sensu.
        artykulik naskrobał jakiś dziennikarzyna bez pojęcia o nauce, zrobił
        z tego sensacje, a tobie testosteron skacze :P
        • toja3003 jeżeli napisałem "bez sensu" 17.04.08, 11:51
          to wykaż gdzie a jeżeli nie potrafisz to po co zabierasz głos?
    • spike20 Dlatego w USA nie wzroslo o 8 lat a w Polsce 16.04.08, 00:25
      sie podwoilo...
    • lowca_jeleni1 Z giełdą jak z seksem 16.04.08, 00:47
      a od kiedy to wiecej testosteronu to lepszy seks? to raczej czestsze szukanie
      okazji do seksu. tak samo z gielda. czestsze podejmowanie ryzyka nie zawsze
      spowoduje zwiekszenie zyskow. wedlug tej teorii ci z wiekszym poziomem
      testosteronu byliby bardziej bogaci od tych z mniejszym poziomem. wydaje sie ze
      jest nawet odwrotnie.
      • agab2 Re: Z giełdą jak z seksem 16.04.08, 09:09
        Zbytnia pewność siebie i częstsze transakcje dla inwestora to prosta
        droga do klęski finasowej. Jednak makler zarabia na prowizji od
        obrotu, dla niego nie liczy się czy decyzja jest racjonalna i tu
        testoteron pewnie pomaga. No bo dlaczego maklerami sa niemal sami
        faceci? Makler sprzedaje i kupuje w tej samej niemal chwili i zamyka
        transakcję. Jeden jego klient traci drugi zyskuje ale on jest do
        przodu zawsze.
      • asteroida2 Re: Z giełdą jak z seksem 16.04.08, 09:38
        Bo istotna jest próbka statystyczna. Na kim były przeprowadzane te badania? Na
        maklerach którzy JESZCZE NIE ZBANKRUTOWALI.

        Wyobraź sobie że ci bardziej agresywni podejmują większe ryzyko. Kilku procentom
        z nich udaje się na tym dobrze dorobić, reszta traci wszystko i wylatuje z
        wielkim hukiem. Ale dla autorów wspomnianych rewelacji ta druga grupa nie
        istnieje. Badają tylko czym się wyróżniali ci którzy się dorobili - i uzyskują
        wniosek "byli bardziej agresywni od przeciętnego maklera".

        Statystyka to, jak widać, dla wielu zbyt trudna sztuka.
    • 123i321 że też ludzie oddaja giełdognojkom swoje pieniadze 16.04.08, 08:50
      durnie po prostu.
      • yagres Z giełdą jak z seksem 16.04.08, 10:09
        Dzięki takim psuedobadaniom można udowodnić i napisać elaboraty o
        wszystkim.

        Poza tym jakie ryzyko podejmuje makler? On przecież nie obraca
        własnymi pieniędzmi a od błędów w pracy chroni go polisa
        odpowiedzialności cywilnej.
        Jak maklerzy są tacy dobrzy to niech szaleją z własnymi pieniędzmi i
        wtedy okaże się, że ci co mają niski poziom testosteronu mają w
        kieszeni więcej bo mniej ryzykują a więcej myślą przy podejmowaniu
        decyzji.

        Podobnie wygląda sprawa z przeżyciem czasookresu danej jednostki.
        Osoby agresywne (więcej testosteronu)wykazują większą śmiertelność
        już od najmłodszych lat. Więcej ryzykują to i szybciej odchodzą w
        niebyt.
        • piedrole Re: Z giełdą jak z seksem 16.04.08, 21:11
          Bzdury
    • patriko007 Z giełdą jak z seksem 17.04.08, 13:04
      Ciekawe, ciekawe.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka