panidanka
06.02.04, 07:55
ostatnio nam się objawiła nawet święta krowa u boku całkiem jeszcze jurnego
politycznie byka.
nie jestem z upodobania hodowcą rogacizny trawożernej co po amerykańsku zwie
się fachem kowbojskim, ale niejedną krowę już widziałam i do czego byk jest
krowie potrzebny też wiem.
a tak po prostacku (by i gini zrozumiała) to krowa zeźre co jej do żłoba pan
poda. potem to coś przeżuwa i w efekcie tej czynności dzieci mmają mleko i
jego przetwory. ostatnio w modzie są standardy unijne wynegocjowane przez
inną polską krowę, która najlepiej wiedziała co dla polskich krów i cieląt
jest najlepsze by hodowla trwała dalej już w polskich oborach.
w nagrodę za swoje osiągnięcia została nasza negocjacyjna krowa nagrodzona
wysokim stanowiskiem unijnym w unijnej oborze już wyselekcjonowanych krów i
byków.teraz tylko pozostaje nam czekać cierpliwie na efektowne porykiwania i
muuuczenia do czasu, kiedy wycielę się pozostałe w krajowych oborach krowy,
by latem w radosnych podskokach i nie na postronku móc samoistnie dosięgnąć ć
zieleniejących po europejsku niezajętych jeszcze poletek trawy do przeżuwania
by pan miał co wydoić, by itd.
czy są tu amatorzy cielęciny?
jaki jest najlepszy przepis na cielęcinę po europejsku?
ile taki cielak musi w/g norm unijnych) powinien mieć dni wiosennych by go
użyć zgodnie z przepisem do przyrządzenia potrawy dla tych, co z obory już
wyszli?
D.