Dodaj do ulubionych

sjuks, czy jakoś tak na rynku

12.05.04, 14:42
otwarte dziśiaj chyba
wszedlem, zjadłem coś co się nazywało mniej więcej: "soczysty manitou, czyli
karkówka siekana tomahawkiem przez Alana Pinkertona o północy"
a chyba było rumsztykiem (jeżeli dobrze pamiętam terminologie z dawnych
lokali)
dobre było.

powstało toto na zgliszczach soplicowa.
stado kelnerów nagania przechodzących.
Obserwuj wątek
    • eexx Re: sjuks, czy jakoś tak na rynku 18.05.04, 18:09
      ale ostatnio tam pustki widzialem, moze pralnia pieniedzy?
    • szut Re: sjuks, czy jakoś tak na rynku 20.05.04, 14:00
      Wyglada zachecajaco, a jak z cenami?
      • eexx Re: sjuks, czy jakoś tak na rynku 20.05.04, 15:09
        ceny nie naleza do najskromniejszych
        • Gość: jakośtak Re: sjuks, czy jakoś tak na rynku IP: *.net.autocom.pl 20.05.04, 22:55
          niestety, jedzenie troszkę za słone. Cały wieczór bolał mnie po tym brzuch.
          Jadłam jakąś wołowinę z rokpolem. A surówki beznadzieja - jak w barze mlecznym.
          • sowa_hu_hu Re: sjuks, czy jakoś tak na rynku 21.05.04, 21:32
            jedzenie dobre - surówki faktycznie nie najlepsze (średniawe po prostu) ale
            najeśc sie mozna - a ceny są bardzo ok - ok 20zł za danie!!! więc to nie ejst
            duzo... mniej to chyba tylko w barze lecznym! porównując do sfinxa jest super -
            w sfinxie jedzenie jest ochydne bleeeeeeeee - odsmażane po 10 razy chyba :(
            nie podejrzewam zeby to pralnia pieniędzy była - za ładnie tam jest... wystrój
            jest po prostu superrrrrrr! a ludzi mało bo to nowa knajpa...

            pozdrawiam
    • Gość: gnom q IP: *.pl.tesco / *.pl.tesco-europe.com 24.05.04, 09:57
      Bylem tam wczoraj i jadlem. Minusami byl brak wolowiny (kelnerka tlumaczyla to
      Unia Europejska) i okropne surowki podawane do dan. Plusy to duze porcje miesa,
      bulki w ksztalcie rozgwiazdy i zajebista kelnerka Kasia, ktora moglaby byc moja
      zona:)
      • gph hm 24.05.04, 14:16
        żeby w knajpie stylizowanej na amerykańską tłumaczyli się Unią Europejską to
        już szczyt...

        a ja tam jadłem bodajże coś wołowego...
        • Gość: g Re: hm IP: *.pl.tesco / *.pl.tesco-europe.com 24.05.04, 14:41
          a juz myslalem ze napisze ktos po mnie ze wspomniana kelnerka jest wspaniala:)
          jesli chodzi o wolowine to podobno "Niemcy wykupuja calymi tonami". Zauwazylem
          ze "cale szczescie ze to nie Zydzi" i glupim smiechem ucielismy dywagacje na
          temat wolowiny.
          • gph Re: hm 24.05.04, 15:43
            Gość portalu: g napisał(a):

            > a juz myslalem ze napisze ktos po mnie ze wspomniana kelnerka jest wspaniala:)
            > jesli chodzi o wolowine to podobno "Niemcy wykupuja calymi tonami".
            Zauwazylem
            > ze "cale szczescie ze to nie Zydzi" i glupim smiechem ucielismy dywagacje na
            > temat wolowiny.

            jak ja tam byłem, to kelnerów i kelnerek było tyle, że pewno ze 3 na jednego
            klienta...
            w tłumie raczej nie rzucali się w oczy
            ale byli mili i dosć profesjonalni.
            • Gość: finiu sioux IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.06.04, 16:19
              Knajpa całkiem przyzwoita, mięcho nadzwyczaj dobre. Natomiast smuci mnie mała
              ilośc gości w porównaniu do wszawego Sfinksa.
              Jedynego dobrego Sfinksa jadłem za jego początków w Poznaniu, miło tez
              wspominam sfinksburgery. W Krakowie tragedia, nie da się zjeść.
              A do Siouxa znowu pójdę :-)
              ---------------------------
              pozdro
              finiu
              www.montypython.art.pl

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka