Gość: z NRW
IP: *.UNI-MUENSTER.DE
26.08.04, 13:39
W oświadczeniu rządu polskiego z 23 sierpnia 1953 dotyczącego reparacji
niemieckich, ust. 5, znajdujemy stanowisko, iż: "(...) w celu wkładu w
uregulowanie problemu niemieckiego i w uznaniu, iż Niemcy w znacznym stopniu
uregulowały swe zobowiązania z tytułu odszkodowań wojennych, rząd polski
zrzeka się z dniem 1 stycznia 1954 r. spłaty odszkodowań wojennych na rzecz
Polski."
czytałem ekspertyzę sejmu na ten temat. Ekspert się bardzo wyginał żeby
pokazać, że Niemcy to nie Niemcy tylko NRD. Ale jeżeli Niemcy to Niemcy, to
Polacy szans nie mają. osioł z LPR powiedział, że złożył to oświadczenie rząd,
który nie miał legitymacji narodu polskiego. otóż moralnie ma może rację, ale
prawniczo nie. w końcu brak legitymacji nie grał żadnej roli w sprawie
zabużan. Europejski Trybunał Praw Człowieka w Strasburgu osądził, że umowy
PKWN w sprawie "ziem straconych" zostały zatwierdzone przez późniejszy rząd
polski, ponieważ ten się według nich zachowywał, (jeżeli sie nie mylę zostały
również potwierdzone w umowie między PRL a ZSRR w 1957 r., przynajmniej w
internecie można takie inforamcje znaleźć) i dawał zabużanom zniżki przy
kupnie nieruchomośći, tylko że zniżki od przesadnie zawyżonych cen. To robił
ten sam rząd bez legitymacji który zrzekł się reparacji, był międzynarodowo
uznany i to
wystarczy, żeby jego umowy miały moc prawną. jakby było inaczej, to nikt by
nie robił umów z krajami z ustrojem autorytatywnym, bo po wprowadzeniu
demokracji, umowy stałyby się nieważne.
zresztą nawet jeżeliby ekspert miał racje i niemcy to NRD, a nie niemcy, to
jest znowu problem w roku 1970, który bardzo mnie rozśmieszył.
eksperta uważa że w 1970 r. w trakcie negocjacji Układu o podstawach
normalizacji stosunków, Polska może potwierdziła zrzecenie wobec RFN, tak
przynajmniej twierdzą Niemcy, ale ekspert nie mógł dokumentów znaleźć i nie
wie czy to prawda. typowy polski bałagan. ;). Tylko, że Niemcy u siebie
trzymają u siebie porządek i jak mówią, że Polacy potwierdzili zrzecenie wobec
RFN, to na pewno dokumenty mają i wiedzą też gdzie są i nie muszą szukać.
oprócz tego jest jeszcze traktat 2 plus 4 z 1990. według niego sprawy prawne
związane z wojną i do tej pory nie uregulowane, nie powinny być już
przedmiotem żadnych regulacji umownych. prawdę mówiąc, uważam ta sprawa z tym
traktatem do mnie najmniej przemawia, ponieważ traktat został ustalony bez
strony polskiej, ale jak to prawnicy będą widzieć nie wiem, eksperta sejmowy
temu traktatowi w każdym bądź razie dużo uwagi daje.
Według mnie polskie szanse na dostanie reparacji są bardzo małe, jest za dużo
"ale", za dużo możliwych przeszkód. polacy się tylko ośmieszą i kłopotów sobie
narobią. I dlaczego? Bo sie boją roszczeń Preussische Treuhand, które tak samo
jak polskie roszczenia o reparacje nie mają prawie żadnych szans.
Preussische Treuhand chce dać według Stern sprawę przesiedlenki z
Polski do Strassburg, która w latach 80tych wyjechała do niemiec i której
państwo polskie dlatego zabrało majątek. tyle że sprawa tak wygląda, że takie
wypadki dostają też przed polskimi sądami rację i nie ma powodu dla sądu
europejskiego, żeby się tym zajmować. oprócz tego, nawet jakby sprawa się do
strassburg dostała nie miałoby to dużo konsekwencji, ponieważ sprawa
przesiedleńca z 80tych jest całkiem co innego jak niemieckich uciekinierów i
przepędzonych w 45. problem Preussische Treuhand to burza w szklance wody i
Polacy nie powinni nim się tak przejmować.
aha, tutaj dla zainteresowanych link do ekspertyzy sejmowej>
biurose.sejm.gov.pl/teksty_pdf_04/e-302.pdf