Dodaj do ulubionych

Problem ze słuchem a depresja i leki

05.03.06, 00:45
Witam

Trafiłam dziś w to miejsce...w sumie nie wiem dlaczego dopiero albo w ogóle dziś.
Leczę depresję lękową od dwóch lat.
Moxlar,Mocloxil, ostatio seroxat ale będzie zmieniony, wątroba nie wytrzymała.

Słuch.

Około 4 miesięcy od pierwszej wizyty u lekarza psychiatry, kiedy to dostałam
leki któregoś wieczoru bez żadnej znaczącej przyczyny usłyszałam dźwięk,
piszczenie w uszach.
Było to tak jakby on się "włączył"(nie potrafię opisać inaczej)
Ten dźwięk jest identyczny jak dźwięk kontrolny w TV kiedy się kończy program.
Tyle, że TV można wyłączyć a w moich uszach piszczy tak od prawie 2 lat.

Lekarz mówił, że to minie, nic nie robiąc w kierunku tego by to zmienić.
Laryngolog stwierdził uszkodzenie słuchu, nie słyszę wysokich tonów, jednak
leczyć mnie nie może bo nie ma pewności,że to nie jest skutek uboczny
działania leków, a leków przestać brać nie mogę, bo nie wyjdę z domku:)

Czy ktoś z Was odczuwa podobnie?
Czy ktoś wie jak się uporać z tym problemem?
Obserwuj wątek
    • yavandir Re: Problem ze słuchem a depresja i leki 05.03.06, 22:18
      Ja probelmy ze sluchem (czyli czeste piszczenie i takie stany jak
      opisales)mialem na poczatku depresji zanim nie zaczalem brac lekow, zdarzalo mi
      sie to dosc czesto. Od pewnoego czasu piszczenie zdarza sie coraz rzadziej i
      powoli ustepuje w moim mniemaniu byly to chyba objawy somatyczne w depresji.U
      Cibie nie wiem czym to moze byc spowodowane, moze zobacz na ulotce z lekow moze
      to jakis skutek uboczny ich brania, albo zapytaj swojego lekarza psych.Pozdrawiam.
      • anika15 Re: Problem ze słuchem a depresja i leki 06.03.06, 03:19
        Witaj
        Właśnie lekarz psych. mówi, że nie jest to skutek uboczny leków, laryngolog, że
        należy to wykluczyc poprzez odstawienie leków,
        ja leków odstawić nie mogę,
        piszczeć piszczy non stop (nie co jakiś czas ale właśnie non stop)
        i tak koło się zamyka :))
    • mamusia1999 Re: Problem ze słuchem a depresja i leki 06.03.06, 19:01
      to brzmi jak "normalny" tinnitus. mam odkad mialam 16 lat, ale bez wplywu na
      sluch.
      gdybys poszla od razu do laryngologa moglby sprobowac dozylnych lekow, ktore
      poprawilyby ukrwienie czegos tam w uchu.
      przyczyna moze byc stres sam w sobie - tak bylo u mnie.
      albo leki. to niedokrwienie po antydepresantach powoduje np. rowniez spadek
      libido. teraz probuj lekow ziolowych milorzeb, wiesiolek.
      ja sie po prostu przyzwyczailam.
      • anika15 Re: Problem ze słuchem a depresja i leki 07.03.06, 02:40
        hmm
        Wiem, że można się przyzwyczaić ale to uciążliwe jest.
        Myślę, że coś w tym co piszesz będzie..kiedy jestem bardzo zmęczona pisk się
        nasila, wtedy poruszając głową czuję "wzmocnienie" dźwięku.

        Co do udania się zaraz jak się pojawiły te piski, poszłam do lekarza wpierw
        psychiatry zapytać czy to skutek przyjmowania leków,
        zaraz po tym do laryngologa, który po zbadaniu słuchu jedyne co mi powiedział,
        to właśnie, że jest uszkodzenie bo nie słyszę wysokich tonów i nie może nic
        zrobić bo musi mieć pewność że to nie jest od leków.

        Na tym staneło a ja ...przyzwyczajam się(?)
        Nie chcę się przyzwyczaić, chcę mieć ciszę nocną:D
        Pozdrawiam
        zaczekam, może ktoś wie jak .... wrócić do normy?
        • mamusia1999 Re: Problem ze słuchem a depresja i leki 07.03.06, 14:04
          zla wiadomosc - czy to niedokrwienie czegos tam w uchu masz od lekow czy
          bezposrednio od stresu chyba dla twojego nerwu sluchowego jest obojetne. im
          dluzej nerw niedokrwiony tym mniejsze szanse, ze wroci do normy.
          probuj tego milorzebu i wiesiolka, latwiej sie przyzwyczaic jak jest troche
          ciszej.
          generalnie tinnitus jest bardzo trudny do wyleczenia, podobno powinno sie isc
          do laryngologa do 24 godz. od pojawienia sie piszczenia.

          ja sie na poczatku balam, ze slysze "glosy" i jak mi powiedzieli, ze to moj
          nerw sluchowy ten dzwiek produkuje to mi ulzylo i przestalam na to zwracac
          uwage.
          po latach poszlam do laryngologa, ktory sie reklamowal leczeniem tinnitusa i
          bralam leki dozylnie...bardzo dlugo i bezskutecznie. na szczescie lekarz
          pojechal na urlop, mnie wypadla "dzialka" i poszlam do jego zastepcy. no i on
          mnie uswiadomil, ze szanse sa niewielkie (a mialam skutki uboczne - uderzenia
          krwi do glowy, zamiast do ucha). zaproponowal - ale nie nalegal, wrecz tylko
          wspomnial - ze moglby mi ten lek wstrzykiwac niejako "blizej" ucha, miedzy
          kregi szyjne i byl zadowolony, jak podziekowalam.

          slyszalam, ze sa dobre wyniki pobytu w komorach cisnieniowych nasyconych tlenem
          (tak jak sie leczy pletwonurkow, ktorzy za szybko wyplyneli)

          dobrze mi mowic, bo mam przyzwyczajanie sie za soba - ale im bardziej sie na
          ten temat wyluzujesz, tym ciszej bedzie piszczalo. razem z wiesiolkiem sie
          przyzwyczaisz.

          • anika15 Re: Problem ze słuchem a depresja i leki 07.03.06, 15:03
            Nie wiem co odpisać,
            to naprawde zła wiadomość.
            Liczyłam, że jednak uda się coś z tym zrobić,
            źle jest nagle uświadamiać sobie, że coś może być nieodwracalne
            (i tak cierpię widząc pojawiające się zmarszczki, jak każda kobietka-to już tak
            na luzie troszkę)

            Tak więc zadania na "dziś"
            zioła.
            W postaci tabletek, herbatek, naparów??
            Nie używałam za dużo ziółek w życiu, proszę o podpowiedź.
            Może wrócić do laryngologa???
            • mamusia1999 Re: Problem ze słuchem a depresja i leki 07.03.06, 15:50
              wiesiolek albo milorzeb w tabletkach z apteki. przewaznie tego uzywaja osoby
              starsze, poprzez dotlenienie usprawnia prace mozgu. ja uzywalam na piszczenie -
              nie powiem ci czy zadzialaly czy sie przyzwyczailam ;-)
              teraz bede uzywac na libido.
              mam wrazenie, ze twoj laryngolog srednio znal sie na problemie - powinien ci
              byl powiedziec, to co ja , no przynajmniej, ze to sie nazywa tinnitus.
              ALE CO DO PROGNOZY: moje wiadomosci maja juz jakies 10 lat (uuuuuuuuuppps,
              wlasnie policzylam), moze dzisiaj leczenie jest skuteczniejsze. podzwon po
              laryngologach i od razu pytaj w rejestracji czy zajmuja sie tinnitusem. na moj
              rozum powinni sie znac na powiazaniach z psychotropami, bo glowna przyczyna
              tinnitusa jest stres (na drugim miejscu halas -np. jesli na koncercie heavy
              stoisz kolo glosnikow).
              powodzenia

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka