Dodaj do ulubionych

Pomysły na Sieradz...

20.03.06, 01:12
... ładniejszy, ciekawszy, atrakcyjniejszy zarówno dla jego mieszkańców jak i
przybyszy. Pomysły możliwe do zrealizowania, nie marzenia czy jakieś wymysły
rozbujałej wyobraźni typu projekt rewitalizacji rynku sprzed kilku lat.

Zbliżają się wybory więc może pomożemy przy okazji przyszłym kandydatom na
stołki, tak aby mieli później możliwość składania obietnic bez pokrycia ;)

To tak na początek:
- most wiszący na Warcie - dlaczego by go nie podświetlić, czy nie fajnie
byłoby w letni wieczór pójść na spacer nad rzekę choćby po jakimś koncercie w
amfiteatrze?
- zamontować parę stylowych ławek na rynku - przecież te co są można
porównaćdo tych na dworcu PKP, czy takie "coś" powinno się znajdować na
Starym Mieście?
- ogródki letnie na Rynku - delikatnie mówiąc urodą nie grzeszą, czy nie
można wymóc na ich właścicielach aby się choć trochę wysilili i dali coś
więcej niż tylko kilka ławek, stolików i namiot nad głową?

Wszelkie inne pomysły mile widziane :)
Obserwuj wątek
    • sieradzak Re: Pomysły na Sieradz... 20.03.06, 01:43
      samdej napisał:

      > ... ładniejszy, ciekawszy, atrakcyjniejszy zarówno dla jego mieszkańców jak i
      > przybyszy. Pomysły możliwe do zrealizowania, nie marzenia czy jakieś wymysły
      > rozbujałej wyobraźni typu projekt rewitalizacji rynku sprzed kilku lat.
      >
      > Zbliżają się wybory więc może pomożemy przy okazji przyszłym kandydatom na
      > stołki, tak aby mieli później możliwość składania obietnic bez pokrycia ;)
      >
      > To tak na początek:
      > - most wiszący na Warcie - dlaczego by go nie podświetlić, czy nie fajnie
      > byłoby w letni wieczór pójść na spacer nad rzekę choćby po jakimś koncercie w
      > amfiteatrze?
      > - zamontować parę stylowych ławek na rynku - przecież te co są można
      > porównaćdo tych na dworcu PKP, czy takie "coś" powinno się znajdować na
      > Starym Mieście?
      > - ogródki letnie na Rynku - delikatnie mówiąc urodą nie grzeszą, czy nie
      > można wymóc na ich właścicielach aby się choć trochę wysilili i dali coś
      > więcej niż tylko kilka ławek, stolików i namiot nad głową?
      >
      > Wszelkie inne pomysły mile widziane :)

      Ja już w tym temacie pisałem, że mi się już chyba nie chce ;)
      Pomysły powyżej i owszem, ale ... sorki, to raczej prowizorki, czy rozwiązania
      marginalne i pozostają chyba raczej w sferze pobożnych życzeń ;) Ot chocby
      "wymóc" na właścicielach ;) A kto ma wymóc, skoro władze olewają Stare Miasto w
      zupełności i całkowicie ;)
      • samdej Re: Pomysły na Sieradz... 20.03.06, 02:03
        sieradzak napisał:

        > Ja już w tym temacie pisałem, że mi się już chyba nie chce ;)

        Tobie się chce, tylko może czujesz się już bezsilny ;)

        > Pomysły powyżej i owszem, ale ... sorki, to raczej prowizorki, czy rozwiązania
        > marginalne i pozostają chyba raczej w sferze pobożnych życzeń ;)

        rozwiązania marginale - być może, ale chyba takie życzenia są jednak choć
        trochę bardziej realne niż snucie od razu wizji odnowy całej starówki.
        A kurde chciałbym dożyć takiego dnia (a dodam, że statystycznie dość dużo
        powinno być ich jeszcze przede mną), że wejdę na Rynek i będę zadowolony z tego
        co ujrzę.

        > Ot chocby "wymóc" na właścicielach ;) A kto ma wymóc, skoro władze olewają
        Stare Miasto w
        > zupełności i całkowicie ;)
        >

        Właśnie władze powinny to uczynić, w końcu mają kartę przetargową po swojej
        stronie.
        • sieradzak Re: Pomysły na Sieradz... 20.03.06, 02:20
          samdej napisał:

          > sieradzak napisał:
          >
          > > Ja już w tym temacie pisałem, że mi się już chyba nie chce ;)
          >
          > Tobie się chce, tylko może czujesz się już bezsilny ;)

          ;) Pisac mie się nie chce, do bezsilności mi daleko, bo konsekwentna bestia
          jestem ;)

          >
          > > Pomysły powyżej i owszem, ale ... sorki, to raczej prowizorki, czy rozwią
          > zania
          > > marginalne i pozostają chyba raczej w sferze pobożnych życzeń ;)
          >
          > rozwiązania marginale - być może, ale chyba takie życzenia są jednak choć
          > trochę bardziej realne niż snucie od razu wizji odnowy całej starówki.
          > A kurde chciałbym dożyć takiego dnia (a dodam, że statystycznie dość dużo
          > powinno być ich jeszcze przede mną), że wejdę na Rynek i będę zadowolony z tego
          >
          > co ujrzę.

          Myślę, że 10 lat na kompleksowe załatwienie problemu Starówki, to czas
          maksymalny, nawet przy złej woli władz, jeśli ta wolaby była to ... 5 lat ;)
          Tak więc statystycznie masz szanse ;) Jeśli jeszcze będziesz skłonny pomóc
          czynnie w tym procesie to ... we dwa lata damy radę ;)
          Mam nadzieję, że systematycznie będą zauważalne zmiany na Starówce ;) Oczywiście
          trzeba zacząc od spraw prozaicznych i podstawowych, ale myślę, że jeśli uda nam
          się to zrealizowac, to już będzie sympatycznie ;)
          Moje podejście jest takie, nie należy się skupiac na upiększeniach tego co jest,
          bo to marnowanie czasu i energii, trzeba podejmowac działania które w pierwszej
          kolejności zabezpieczą to co jest a w następnych krokach opracowac jednolity
          spójny plan dla całej starówki, który później trzeba systematycznie realizowac.
          Zależnie od funduszy, proces ten będzie szybszy lub wolniejszy, ale
          najważniejsze jest że będzie ;)

          > > Ot chocby "wymóc" na właścicielach ;) A kto ma wymóc, skoro władze olewaj
          > ą
          > Stare Miasto w
          > > zupełności i całkowicie ;)
          > >
          >
          > Właśnie władze powinny to uczynić, w końcu mają kartę przetargową po swojej
          > stronie.

          I co z tego, że mają ? Od lat mają i od lat tak jest - jak jest. To że w sezonie
          letnim ogródki na rynku wykańczają stałe lokale (całoroczne) tto nikt nie
          pomyśli - a Ty oczekujesz, że będą wymagac jakiś wystrojów ? ;)
          Samdej - obudź się i przestań śnic ;)
          Mój sen o zamku jest bardziej realny - niż Twoja wiara w dobrą wolę władz, którą
          doskonale widac na przykładzie modernizacji Placu Teatralnego ;)
          • hajdana Re: Pomysły na Sieradz... 20.03.06, 10:16
            jeśli miałyby to być takie drobne pomysły-marzenia, to czemu nie napisać, co
            nam szkodzi, np. mury więzienia widziałabym całe w bilbordach z widoczkami ze
            starych zdjęć Sieradza, taaaka galeria, a co :)
            • zodiak72 Re: Kilka prostych zależności kulturalno-bytowych 20.03.06, 13:33
              Aby wszystkie te wymienione pomysły mogły zostać zrealizowane, trzeba znalezc na to środki (pieniężne).

              Aby znalezc te srodki pieniężne, ktoś musi wpierw CHCIEC SZUKAC w swoich sakiewkach tych srodków, czyli musi być popyt wsrod mieszkancow Sieradza 'na doznania kulturalne' i wrażliwość estetyczna na takie rzeczy.

              Aby znalezc ludzi, ktorzy CHCIELIBY PRZEZNACZAC wlasne srodki na takie cele - trzeba zapewnić im zarobki na takim poziomie, by oprocz podstawowych potrzeb ludzkich mogli wygospodarować jakiś grosz na cele, ujmijmy to ogolnie - 'KULTURALNE'

              Aby zapewnić ludziom zarobki pozwalające na wygospodarowanie datków na cele kulturalne, trzeba stworzyć MIEJSCA PRACY z zarobkami na godziwym poziomie.

              Aby stworzyć miejsca pracy z zarobkami na GODZIWYM POZIOMIE - trzeba ZMNIEJSZYC INNE KOSZTY PRACY u danego pracodawcy (ZUS, zdrowotne, wszelkie podatki). Wtedy pracodawca będzie mógł (jeśli zechce!) przeznaczyc większą kwotę na wynagrodzenia.

              A gdy ludzie sieradzcy będą mieli wystarczająco duzo srodków w portfelu - to znajdą się chętni do uczęszczania na imprezy kulturalne, do zakładania fundacji wspomagających takie pomysly, jak renowacja Starowki, upiekszanie murów więzienia, czy wykosztowanie się na położenie 4 km polbruku na chodniku na Krakowskim Przedmiesciu od Winiarni do konca Monic;-)

              Wszystko jest w gruncie rzeczy kwestią pieniędzy, a raczej ich braku (faktycznego lub spowodowanego marnotrawstwem).
              Zastanówcie się, ale tak głębiej - dlaczego niemieckie miasta wyglądają DIAMETRALNIE inaczej, niż nasze? Upraszczając sprawę, można odpowiedzieć na to pytanie:

              Ponieważ Niemcy mają pieniądze na takie 'fanaberie', jak np. położenie najdroższej dachówki na budynku dworca kolejowego w zapyziałej 5tys. miejscowości w Meklemburgii i jeszcze (to już szczyt!) zamontowanie w nim drzwi wejsciowych na fotokomórkę! U nas - nie do pomyslenia taka sytuacja!

              A jesli podrążycie temat dalej: DLACZEGO jest tak, że Niemcy mają na to pieniądze, skąd maja na takie 'fanaberie' pieniądze - to dojdziecie do ciekawych wniosków;-)
              • jopp67 Re: Kilka prostych zależności kulturalno-bytowych 20.03.06, 20:15
                I tu się Zodiak zgadzam z Tobą .Apeluje do forumowiczow przestancie marzyc
                zacznijcie poruszac powazne problemy Sieradza a nie pierdoły , na to jak będzie
                kasa to przyjdzie czas. Spojrzcie na inne fora ludzie tam poruszaja poważne
                problemy a nie pieprzą jak znani "bracia K" .Zastanowcie sie w jakim kraju
                żyjemy i kto nami rządzi, jak tak dalej będzie to cofniemy się do czasow
                świeczka. Ilu z Waszych znajomych szuka chleba po Europie bo tu jest kibel.
                • samdej to o czym mamy "pieprzyć"? 20.03.06, 20:50
                  jopp67 napisał:

                  > I tu się Zodiak zgadzam z Tobą .Apeluje do forumowiczow przestancie marzyc
                  > zacznijcie poruszac powazne problemy Sieradza a nie pierdoły , na to jak
                  będzie
                  > kasa to przyjdzie czas.

                  Tylko, że tej kasy nigdy nie będzie na tyle więc czas na to nie przyjdzie

                  Spojrzcie na inne fora ludzie tam poruszaja poważne
                  > problemy a nie pieprzą jak znani "bracia K" .Zastanowcie sie w jakim kraju
                  > żyjemy i kto nami rządzi, jak tak dalej będzie to cofniemy się do czasow
                  > świeczka. Ilu z Waszych znajomych szuka chleba po Europie bo tu jest kibel.

                  A jaka jest różnica Twoim zdaniem między tym czy będziemy rozczulać się na
                  forum o braciach k. i ich rządach czy też o tym czego nie zrobiła pani N. a
                  między pisaniem o marzeniach mniej lub bardziej realnych dotyczących naszego
                  miasta?
                  Jedno i drugie jest tylko "pieprzeniem", które trafia w czarną dziurę, głuchą
                  przestrzeń, otchłań bez dna. Myślisz, że to, że się tu poużalasz coś zmieni?
                  Raczej nie i takie "pieprzenie" odniesie taki sam skutek jak i "pieprzenie" o
                  marzeniach czyli żaden...
                  • sieradzak Re: to o czym mamy "pieprzyć"? 20.03.06, 21:18
                    samdej napisał:

                    > A jaka jest różnica Twoim zdaniem między tym czy będziemy rozczulać się na
                    > forum o braciach k. i ich rządach czy też o tym czego nie zrobiła pani N. a
                    > między pisaniem o marzeniach mniej lub bardziej realnych dotyczących naszego
                    > miasta?
                    > Jedno i drugie jest tylko "pieprzeniem", które trafia w czarną dziurę, głuchą
                    > przestrzeń, otchłań bez dna. Myślisz, że to, że się tu poużalasz coś zmieni?
                    > Raczej nie i takie "pieprzenie" odniesie taki sam skutek jak i "pieprzenie" o
                    > marzeniach czyli żaden...

                    w zasadzie podobnie myślę, choc jednak widzę sens w tym "pieprzeniu" ;)
                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=166&w=38815666&a=38868972
                • sieradzak Re: Kilka prostych zależności kulturalno-bytowych 20.03.06, 21:16
                  jopp67 napisał:

                  > I tu się Zodiak zgadzam z Tobą .Apeluje do forumowiczow przestancie marzyc
                  > zacznijcie poruszac powazne problemy Sieradza a nie pierdoły , na to jak będzie
                  > kasa to przyjdzie czas.

                  Ta kasa to w jakiej formie ? Manny z nieba ? ;)
                  Zazwyczaj jest tak, że najpierw są marzenia, a później ewentualna ich
                  realizacja, na tym polega postęp i twierdzenie, że marzenia to pierdoły jest dla
                  mnie nie do przyjęcia !! Właściwie to przerażający byłby świat bez tych marzeń ;)
                  Ot ludzie marzyli o lataniu i ... latają, pewnie Ci co robili pierwsze samoloty
                  też zajmowali się pierdołami ;)
                  Ludzie marzyli o ... podróży na Księżyc i stanęli na srebrnym globie ;)
                  Oczywiście są to marzenia ogólno ludzkie i ponadczasowe, jednak podobnych
                  drobniejszych przykładów jest wiele.
                  Tak więc kochani forumowicze marzmy do bólu wbrew defetystycznej propagandzie
                  joppp-a67 ;)

                  Spojrzcie na inne fora ludzie tam poruszaja poważne
                  > problemy

                  Tia, cudze chawlicie - swego nie znacie ;) Jeśli chodzi o fora regionalne, to
                  ... nie mamy się czego wstydzic. A te poważne tematy, o których piszesz, to są
                  czasem takie farmazony, że szkoda czasu na takie dyskusje.
                  Przy okazji dzięki temu "idiotycznemu" według Ciebie forum Sieradza, gdzie się
                  takie pierdoły pisze, powstaje Stowarzyszenie Bractwo Księstwa Sieradzkiego -
                  organizacja jak najbardziej ptawdziwa, żywa i legalna ! Pokaż mi takie drugie
                  forum, które byłoby zaczątkiem takiego działania ;)

                  a nie pieprzą jak znani "bracia K" .Zastanowcie sie w jakim kraju
                  > żyjemy i kto nami rządzi, jak tak dalej będzie to cofniemy się do czasow
                  > świeczka.

                  Zasadniczo, to aby rządzic nie trzeba byc we władzach - wystarczy miec poparcie
                  zwykłych ludzi i każda władza się ugnie, tak jak się ugiął komunizm pod
                  Solidarnością - czyli pod zwykłymi ludźmi, którzy nie byli w żadnej władzy -
                  siłą było to, że Ci zwykli ludzie potrafili się zorganizowac i czynnie działac.
                  To wystarczy ;)

                  Ilu z Waszych znajomych szuka chleba po Europie bo tu jest kibel.

                  A to już inna bajka, żal wielki, ale o tym pisałem w tym wątku:
                  forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=166&w=30960830&a=38816135
                • paenka Re: Kilka prostych zależności kulturalno-bytowych 21.03.06, 09:24
                  jopp na premiera!
                  • jopp67 Re: Kilka prostych zależności kulturalno-bytowych 21.03.06, 20:37
                    Dzięki, poprostu miałem gorszy dzień ,wiem wszyscy macie rację ale ja jestem
                    cholernym realistą a może mam chyba depreche - sorry.
              • sieradzak Re: Kilka prostych zależności kulturalno-bytowych 20.03.06, 21:30
                zodiak72 napisał:

                > Aby wszystkie te wymienione pomysły mogły zostać zrealizowane, trzeba znalezc n
                > a to środki (pieniężne).
                >
                > Aby znalezc te srodki pieniężne, ktoś musi wpierw CHCIEC SZUKAC w swoich sakiew
                > kach tych srodków, czyli musi być popyt wsrod mieszkancow Sieradza 'na doznania
                > kulturalne' i wrażliwość estetyczna na takie rzeczy.
                >
                > Aby znalezc ludzi, ktorzy CHCIELIBY PRZEZNACZAC wlasne srodki na takie cele - t
                > rzeba zapewnić im zarobki na takim poziomie, by oprocz podstawowych potrzeb lud
                > zkich mogli wygospodarować jakiś grosz na cele, ujmijmy to ogolnie - 'KULTURALN
                > E'
                >
                > Aby zapewnić ludziom zarobki pozwalające na wygospodarowanie datków na cele kul
                > turalne, trzeba stworzyć MIEJSCA PRACY z zarobkami na godziwym poziomie.
                >
                > Aby stworzyć miejsca pracy z zarobkami na GODZIWYM POZIOMIE - trzeba ZMNIEJSZYC
                > INNE KOSZTY PRACY u danego pracodawcy (ZUS, zdrowotne, wszelkie podatki). Wted
                > y pracodawca będzie mógł (jeśli zechce!) przeznaczyc większą kwotę na wynagrodz
                > enia.
                >
                > A gdy ludzie sieradzcy będą mieli wystarczająco duzo srodków w portfelu - to zn
                > ajdą się chętni do uczęszczania na imprezy kulturalne, do zakładania fundacji w
                > spomagających takie pomysly, jak renowacja Starowki, upiekszanie murów więzieni
                > a, czy wykosztowanie się na położenie 4 km polbruku na chodniku na Krakowskim P
                > rzedmiesciu od Winiarni do konca Monic;-)
                >
                > Wszystko jest w gruncie rzeczy kwestią pieniędzy, a raczej ich braku (faktyczne
                > go lub spowodowanego marnotrawstwem).
                > Zastanówcie się, ale tak głębiej - dlaczego niemieckie miasta wyglądają DIAMETR
                > ALNIE inaczej, niż nasze? U

                Zapewne aspekt finansowy jest ważny, choc zależy do czego ma się odnosic. Jasne,
                że lepiej gdyby Sieradznie byli bardziej zamożni !
                Jednak to władze i miasto mają w ten czy inny sposób motywowac ten proces.
                Wbrew pozorom Sieradz jako miasto nie jest biedny. Problem polega na
                marnotrawieniu ogromnych pieniędzy na bzdury i nie przemyślane decyzje. I nie
                chodzi tu w tym momencie o Plac Tatralny, choc jest to też doskonały przykład
                jak można genialnie utopic każdą kasę - jeśli tylko jesteśmy przed wyborami. tak
                więc ta kasa jest, tylko należy ją inwestowac a nie marnowac.

                Dla potencjalnych inwestorów, poza lokalizacją, podatkami, dojazdem i mediami
                technicznymi - ważne są takie sprawy jak atrakcyjnośc turystyczna, mentalnośc
                społeczności lokalnej, czy sprawy ogólnej estetyki.
                Jeśli nawet będą wspaniałe tereny a nie będzie bazy hotelowej, to żadna licząca
                się firma nie zainwestuje złamanego grosza w Sieradzu !
                Sieradz ma gigantczne możliwości zabiegania o zagranicznych inwestorów, ale to
                musi byc proces ogólny i globany a nie tylko okazjonalny.

                W ciekawym i interesującym mieście zawsze jest szansa na dodatkowy zarobek
                mieszkańców, jeśli tylko miasto ma pomysł i potrafi samo siebie docenic i
                szanowac, niestety w Sieradzu brak tych mechanizmów. A właściwie to one niby są
                tylko mocno zardzewiały od bezruchu. Dlatego teraz wydaje się najważniejsze
                obudzenie Sieradza i Sieradzan z letargu, aby ludzie powoli zaczęli wierzyc w to
                miasto i w siebie. Jeśli to się uda, to jest szansa na ciąg dalszy ;)
                • zodiak72 polemicznie z Sieradzakiem;-) 21.03.06, 09:34
                  sieradzak napisał:


                  > Zapewne aspekt finansowy jest ważny, choc zależy do czego ma się odnosic.
                  ------------
                  W gruncie rzeczy jest najistotniejszy - co wcale nie oznacza, ze jestem skończonym materialistą;-)
                  -----------

                  Jasne , że lepiej gdyby Sieradznie byli bardziej zamożni !
                  > Jednak to władze i miasto mają w ten czy inny sposób motywowac ten proces.
                  ---------
                  Tzn. wladze miasta mają motywować proces poprawy zamożnosci Sieradzan? Tak należy rozumieć to, co napisałeś? Jeśli tak, to nie do końca się z Tobą mogę zgodzić. Bo na wysokość zarobków ludzi u sieradzkich PRYWATNYCH przedsiębiorców miasto i jego wladze mają wpływ co najwyżej POSREDNI, do pewnego stopnia. Natomiast uważam, ze wladze miasta mogłyby uczynić DUZO więcej w kierunku tworzenia nowych miejsc pracy.
                  Bo TO jest właśnie TYM CZYNNIKIEM (spadek bezrobocia), który w dłuższej perspektywie przyczyni się do wzrostu zamożności Sieradzan. To z kolei w prostej drodze (co wykazałem w poprzednim moim poscie w tym wątku) doprowadzi do STWORZENIA POPYTU i PODAŻY na 'szczytne cele' . Mówiąc prościej:
                  Jeśli ludzie zaczną lepiej zarabiać (czy też W OGOLE pracować), to pojawi się POTRZEBA wykorzystania środków, które zostaną w ich portfelach, np. na cele 'kulturalne'. A jeśli pojawi się taka POTRZEBA, to szybko znajdzie się ktoś, kto zechce ZASPOKOIC taką potrzebę. (np. poprzez zainwestowanie w kino w Sieradzu). Czyli jesli będzie POPYT, to pojawi się i PODAŻ na określone usługi;-) Ekonomia nie znosi prózni;-)
                  ----------
                  > Wbrew pozorom Sieradz jako miasto nie jest biedny.
                  ---------
                  Czy możesz sprecyzować, co to znaczy 'Sieradz jako miasto' - tzn. masz na mysli Sieradz jako infrastrukturę materialną nazwijmy to, czy Sieradz, jako ludzi? Moim zdaniem Sieradz należy do ubogich miast: ubogich pod względem zamożnosci mieszkańcow, ubogich w infrastrukturę przemysłową, ubogich w infrastrukturę mieszkalną, ubogich w instytucje kultury. Choć oczywiście od wszystkiego tego znajdą się wyjątki.
                  ---------
                  Problem polega na
                  > marnotrawieniu ogromnych pieniędzy na bzdury i nie przemyślane decyzje. I nie
                  > chodzi tu w tym momencie o Plac Tatralny, choc jest to też doskonały przykład
                  > jak można genialnie utopic każdą kasę - jeśli tylko jesteśmy przed wyborami.
                  -----------
                  Tu się zgadzam.
                  ----------
                  tak więc ta kasa jest, tylko należy ją inwestowac a nie marnowac.
                  ----------
                  Ale widzisz sieradzak - Ty mówisz o innym 'rodzaju' kasy, a ja o innym;-) Wydaje mi się, że sprawę kasy sprowadzasz troszkę jedynie do tych srodków, które miasto OTRZYMUJE skądstam. Czy to będzie:
                  -budżet centralny
                  -dotacje unijne
                  -jednorazowe jakieś tam datki od nielicznych sponsorów

                  Nazwę to ogolnie 'manną z nieba'

                  A zapominasz kasie, którą drobnymi kroczkami mógłby wypracowywać z korzyścią dla Sieradza każdy z nas - mieszkańców tego miasta, tak jak to się dzieje w miastach niemieckich. Mógłby - gdyby miał pracę tu w tym mieście, gdyby godziwie mógł TU zarabiać (nie jestem w najgorszej sytuacji na szczescie).

                  Wtedy: moglby taki ktoś zostawiać wiecej swych srodków w sieradzkich sklepach, nakręcać obroty sieradzkim slepikarzom, ci z kolei jesliby mieli większe obroty, to mogliby dać większe pensje swoim pracownikom, a ci z kolei jesliby mieli większe zarobki, to mogliby pójsć do sieradzkiego MDK na koncert 3 RAZY W ROKU, a nie raz na 5 lat w najlepszym razie;-)

                  I koło się zamyka. A szukanie pieniędzy z dotacji unijnych, czy szczytnych akcji charytatywnych, owszem, też mialoby znaczenie, ale nie PODSTAWOWE. Nigdy nie będzie do końca dobrze w kulturze, jesli jej funkcjonowanie będzie się opierać jedynie na desperackim (choć chwalebnym) szukaniu wsparcia wsród JEDNOSTEK. Robicie jako Bractwo Ksiestwa Sieradzkiego kawał naprawdę właściwej roboty. Ale, jakbyś na to nie patrzył, jesteście JEDNOSTKAMI w morzu społeczeństwa sieradzkiego.

                  Krótko mówiąc: oprócz istnienia BKS chciałbym, by zaistniało w tym mieście w ciągu kolejnych 3 lat powiedzmy 500 nowych miejsc pracy. Myślę, że zauważylibyście ten fakt w swej działalności prędzej, niż działania ze strony władz miasta, do których kierujecie (w innych warunkach społecznych, np. NIEMIEC, zupełnie słuszne postulaty)
                  ---------
                  >
                  > Dla potencjalnych inwestorów, poza lokalizacją, podatkami, dojazdem i mediami
                  > technicznymi - ważne są takie sprawy jak atrakcyjnośc turystyczna, mentalnośc
                  > społeczności lokalnej, czy sprawy ogólnej estetyki.
                  ---------
                  Ze wszystkimi punktami się zgadzam. Poza ogólną estetyka. Dla inwestora ma to znaczenie drugorzędne, jeśli nie marginalne. Estetyka otoczenia pojawi się wtedy, gdy ludzi (np. pracodawcę, gdy wyjdzie po okresie uruchomienia inwestycji na plus, a pracowników, gdy dostaną dobrze platną pracę) będzie stać na tą estetykę. Dokladnie w tej kolejności, sieradzak, a nie odwrotnie. Hellena w Kaliszu NAJPIERW zdobywała rynek, inwestowała w ludzi, w sprzęt, splacala kredyty - a dopiero potem stawiala parkan w kolorze firmowym, sadziła wokół dziesiątki iglaków i budowała biurowiec z aluminiowymi fasadami.
                  --------
                  > Jeśli nawet będą wspaniałe tereny a nie będzie bazy hotelowej, to żadna licząca
                  > się firma nie zainwestuje złamanego grosza w Sieradzu !
                  --------
                  A ja dopowiem dalszy ciąg Twego zdania sieradzak:
                  Żadna firma nie zainwestuje w budowę hotelu w Sieradzu, jeśli nie będzie miała gwarancji zrobienia na tym interesie okreslonych pieniędzy (bo filantropów jest niewielu). A zarobią na takim hotelu wtedy, gdy:
                  -będą mieli gości

                  A gości będą mieli wtedy, gdy:
                  -albo Sieradzan bedzie stać, by np. zafundować żonie ot tak sobie dla rozrywki weekend w hotelu w lasach pod Rossoszycą, coby się żonka odprężyła i raz na jakiś czas podali JEJ obiad na tacy do pokoju;-)

                  -przyjadą do tego hotelu PRZYJEZDNI (np. biznesmeni). Oni jednak, muszą mieć PO CO do Sieradza przyjeżdżać.

                  I wracamy do punktu wyjścia: INWESTYCJE w nowe miejsca pracy;-)
                  ---------
                  > Sieradz ma gigantczne możliwości zabiegania o zagranicznych inwestorów,
                  ---------
                  Konkretnie poproszę?;-)
                  ---------
                  ale to musi byc proces ogólny i globany a nie tylko okazjonalny.
                  ----------
                  Z tym się zgadzam
                  >
                  > W ciekawym i interesującym mieście zawsze jest szansa na dodatkowy zarobek
                  > mieszkańców, jeśli tylko miasto ma pomysł i potrafi samo siebie docenic i
                  > szanowac, niestety w Sieradzu brak tych mechanizmów. A właściwie to one niby są
                  > tylko mocno zardzewiały od bezruchu. Dlatego teraz wydaje się najważniejsze
                  > obudzenie Sieradza i Sieradzan z letargu, aby ludzie powoli zaczęli wierzyc w t
                  > o
                  > miasto i w siebie. Jeśli to się uda, to jest szansa na ciąg dalszy ;)
                  ---------------
                  Uwierz mi, ludzie zaczną wierzyć w to miasto i nie tylko w to wtedy, gdy napełnisz im brzuchy;-) To trywializm - ale jest w tym wiele racji;-)
                  >
                  • paenka Re: polemicznie z Sieradzakiem;-) 21.03.06, 09:42
                    >Tzn. wladze miasta mają motywować proces poprawy zamożnosci Sieradzan? Tak >należy rozumieć to, co napisałeś? Jeśli tak, to nie do
                    >końca się z Tobą mogę zgodzić. Bo na wysokość zarobków ludzi u sieradzkich .>RYWATNYCH przedsiębiorców miasto i jego wladze mają
                    >wpływ co najwyżej POSREDNI, do pewnego stopnia. Natomiast uważam, ze wladze >miasta mogłyby uczynić DUZO więcej w kierunku
                    >tworzenia nowych miejsc pracy.
                    >Bo TO jest właśnie TYM CZYNNIKIEM (spadek bezrobocia), który w dłuższej >perspektywie przyczyni się do wzrostu zamożności
                    >Sieradzan. To z kolei w prostej drodze (co wykazałem w poprzednim moim poscie >w tym wątku) doprowadzi do STWORZENIA POPYTU i
                    >PODAŻY na 'szczytne cele' . Mówiąc prościej:
                    >Jeśli ludzie zaczną lepiej zarabiać (czy też W OGOLE pracować), to pojawi się >POTRZEBA wykorzystania środków, które zostaną w ich
                    >portfelach, np. na cele 'kulturalne'. A jeśli pojawi się taka POTRZEBA, to >szybko znajdzie się ktoś, kto zechce ZASPOKOIC taką
                    >potrzebę. (np. poprzez zainwestowanie w kino w Sieradzu). Czyli jesli będzie >POPYT, to pojawi się i PODAŻ na określone usługi;-)
                    >Ekonomia nie znosi prózni;-)

                    Hehe mechanizmy występujące w zjawiskach ekonomicznych nie są takie prostolinijne, w różnych kombinacjach ich stosunki zależa od różnych czynnikó w tym też od władz. POza tym ekonomia to tylko nauka czyli teoria, która bardzo "uproszczony" sposób modeluje to co się dzieje w rzeczywistości, w przeciwnym razie nie byłoby tych wszystkich problemów natury gospodarczej i żylibyśmy długo i szczęśliwie bo znalibysmy recepis na każdą chorobę. Ekonomia fakt nie znosi próżni ale to co przedstawiłes i jak argumentujesz ma swoje odzwierciedlenie jedynie może w Eurobiznesie tudzież innej grze komputerowej. LAJF IZ BRUTAL!
                    • zodiak72 Re: polemicznie z Sieradzakiem;-) 21.03.06, 10:17
                      Ekonomia to jedna z bardziej 'życiowych' dziedzin nauk;-) Życie wplata się w ekonomię częsciej, niż w inne nauki. Na każdy punkt z mojej wypowiedzi mogę podać przykłady wzięte z tzw. 'życia'. Nie zgodzę się, ze ekonomia to tylko teoria. To jest teoria, owszem, ale taka, która w mądre słowa ubiera po prostu mechanizmy z zycia wzięte.

                      ja nie twierdzę, ze na wszystko jest zawsze prosta recepta. Przedstawiłem po prostu moj punkt widzenia i logiczną argumentację dotyczącą KONKRETNEJ sytuacji i KONKRETNEGO problemu (Sieradza).

                      Przedstawilem jakies tam OGOLNE zarysy RECEPTY, wydaje mi się logicznej. A już na pewno nie mogę się zgodzić z twierdzeniem, ze są to argumenty mające odzwierciedlenie JEDYNIE w grze Eurobiznes;-) No sorry;-)

                      Liczę na polemikę zawierającą alternatywną RECEPTE, z alternatywnymi argumentami;-)
                      • paenka Re: polemicznie z Sieradzakiem;-) 21.03.06, 10:27
                        zodiak72 napisał:

                        > Ekonomia to jedna z bardziej 'życiowych' dziedzin nauk;-) Życie wplata się w ekonomię częsciej, niż w inne nauki. Na każdy punkt z mojej wypowiedzi mogę podać
                        > przykłady wzięte z tzw. 'życia'. Nie zgodzę się, ze ekonomia to tylko teoria.
                        --------------------------------
                        Chyab chciales odwrotnie napisać że ekonomia czesciej sie wplata w zycie. Bo widzisz ak jak pisalam wczesniej gdyby bylo tak jak napisales to wystarczyłoby korzystac z gotowych rozwiązan, które juz sie sprawdziły ale życie to nie jest symulacja komputerowa, w której sa sztywne reguły zachowan, postepown i wszystko zależy nie tyle tylko od mechanizmów mierzalnych ale tez od nastawienia ludzi, ich "widzimisie" itp itd co związane z psychika i zachowaniem człowieka. Bo widzisz akurat ten jeden czynnik, który jest wlasciwie jednym z wielu wielu jest jedynym nie mierzalnym ,którego nie da sie przewidzieć, nie da sie go zasymulować. Dlatego ekonomia jak do tej pory zajmuje sie nie rozwiązywaniem ale opisywaniem zjawisk zachodzących w gospodarce. Rozwiązywac to se możesz zadanie z Milewskiego i sprawdzić wynik na koncu w odpowiedziach. Ekonomia jest tylko nauką, można praktykować różne jej zastowosowania w życiu, w konkretnych problemach ale to że raz sie powiodło nie znaczy że za drugim razem sie powiedzie. Tak jak pisałam wczesniej czynnik ludzki jest najbardziej decydujący i najmniej przewidywalny. Gdyby nie był wystarczyłoby wstukać wszystko w komputer i tych wszystkich ministrów, specjalistów na bruk wyzucic bo nie trzeba by było interpretować różnych zjawisk, badac ich zastosowań w praktyce i zastanawiac sie czy sprawdza sie w danym przypadku. Tak więc EKONOMIA opisuje i bada zjawiska, czego owocem jest teoria na dany temat, zjawiska w niej wysepujace nie sa prostolinijne a jej istota jest uproszczenie tego co się dzieje w rzeczywistosci.
                        • zodiak72 Re: polemicznie z Sieradzakiem i z paenką ;-) 21.03.06, 12:05
                          paenka napisała:


                          > --------------------------------
                          > Chyab chciales odwrotnie napisać że ekonomia czesciej sie wplata w zycie.
                          ---------
                          Nie - chcialem napisac dokladnie to, co napisałem: ekonomia to nauka oparta na mechanizmach funkcjonujących dlugo wczesniej, zanim wymyslono pojęcie makro i mikroekonomii. Na mechanizmach, funkcjonujących w życiu codziennym już w starożytnej Fenicji. Ekonomia tylko opisuje te zależności i wskazuje na związki między nimi. Ekonomia to nauka oparta na prawidłowosciach zauważonych duzo wcześniej, zauważonych w życiu codziennym. Mechanizmy inflacji, deflacji, prawa rządzące popytem istniały dużo wczesniej - a ekonomia je tylko NAZWALA. W tym sensie życie wplotło się w ekonomię, a nie odwrotnie.
                          ----------
                          Bo widzisz ak jak pisalam wczesniej gdyby bylo tak jak napisales to wystarczyłoby k
                          > orzystac z gotowych rozwiązan, które juz sie sprawdziły ale życie to nie jest s
                          > ymulacja komputerowa, w której sa sztywne reguły zachowan, postepown i wszystko
                          > zależy nie tyle tylko od mechanizmów mierzalnych ale tez od nastawienia ludzi,
                          ---------
                          Zgadzam sie, że nie wszystko da się sprowadzić do czynników wymiernych (dających się zmierzyć i opisać wzorem matematycznym).
                          Nie zgadzam się ze sprowadzaniem moich argumentów do prostej symulacji komputerowej.
                          Czynnik ludzki jest dla mnie jednakowo ważny.
                          ----------
                          > ich "widzimisie" itp itd co związane z psychika i zachowaniem człowieka. Bo wi
                          > dzisz akurat ten jeden czynnik, który jest wlasciwie jednym z wielu wielu jest
                          > jedynym nie mierzalnym ,którego nie da sie przewidzieć, nie da sie go zasymulow
                          > ać.
                          ---------
                          Zgadzam się;-) Czasem jedyne, co pozostaje, to wyliczenie średniego rachunku prawdopodobieństwa takiego a nie innego zachowania 'czynnika ludzkiego';-)
                          ---------
                          Dlatego ekonomia jak do tej pory zajmuje sie nie rozwiązywaniem ale opisywa
                          > niem zjawisk zachodzących w gospodarce.
                          -----------
                          Wlasciwe opisanie zjawisk ekonomicznych i ich wzajemnych interakcji przyczynia sie do znalezienia optymalnych dla danej sytuacji ekonomicznej odpowiedzi na pytania i znalezienia rozwiązań problemów.
                          -----------
                          Rozwiązywac to se możesz zadanie z Mile
                          > wskiego i sprawdzić wynik na koncu w odpowiedziach. Ekonomia jest tylko nauką,
                          > można praktykować różne jej zastowosowania w życiu, w konkretnych problemach al
                          > e to że raz sie powiodło nie znaczy że za drugim razem sie powiedzie.
                          ----------
                          No wiesz, ja też moglbym napisać, przestawiając tylko przeczenie 'NIE' w szyku zdania:
                          Ekonomia jest tylko nauką, można praktykować różne jej zastowosowania w życiu, w konkretnych problemach ale to że raz sie NIE powiodło - nie znaczy że za drugim razem TEZ sie NIE powiedzie.
                          --------

                          Tak jak pisałam wczesniej czynnik ludzki jest najbardziej decydujący i najmniej przewidywalny. Gdyby nie był wystarczyłoby wstukać wszystko w komputer i tych wszystkich ministrów, specjalistów na bruk wyzucic bo nie trzeba by było interpretować r óżnych zjawisk, badac ich zastosowań w praktyce i zastanawiac sie czy sprawdza sie w danym przypadku. Tak więc EKONOMIA opisuje i bada zjawiska, czego owocem jest teoria na dany temat, zjawiska w niej wysepujace nie sa prostolinijne a je j istota jest uproszczenie tego co się dzieje w rzeczywistosci.
                          ---------
                          Zgadzam się - ekonomia to nauka o uproszczeniach, o sprowadzaniu do wspolnego mianownika różnych wartości. Jednakże nie powinnaś tak a priori negować tego, co ekonomia opisuje i przedstawia. A wiesz, dlaczego?
                          Ponieważ sama wpadasz przez to W PULAPKĘ UPROSZCZONEJ SYMULACJI KOMPUTEROWEJ;-) Tyle, że od drugiej strony;-) Stosujesz ten sam mechanizm, co krytykowane przez Ciebie rozumowanie oparte na wzorcach ekonomicznych. Nie wszystko, co opisywał np.Milton Friedman, bylo takie złe;-) Czego przykładem jest kwitnąca obecnie gospodarka Chile. Bo Chile właśnie pod rządami Pinocheta było poligonem doświadczalnym dla ekonomistów spod znaku teorii Miltona Friedmana.
                          • paenka Re: polemicznie z Sieradzakiem i z paenką ;-) 21.03.06, 16:23
                            >Ekonomia tylko opisuje te zależności i wskazuje na związki międz
                            > y nimi. Ekonomia to nauka oparta na prawidłowosciach zauważonych duzo wcześniej
                            > , zauważonych w życiu codziennym. Mechanizmy inflacji, deflacji, prawa rządzące
                            > popytem istniały dużo wczesniej - a ekonomia je tylko NAZWALA. W tym sensie ży
                            > cie wplotło się w ekonomię, a nie odwrotnie.

                            No teraz twój język w sposób gietki wyrazil co pomyślała głowa.Gratuluję.

                            > Zgadzam sie, że nie wszystko da się sprowadzić do czynników wymiernych (dającyc
                            > h się zmierzyć i opisać wzorem matematycznym).
                            > Nie zgadzam się ze sprowadzaniem moich argumentów do prostej symulacji komputer
                            > owej.
                            > Czynnik ludzki jest dla mnie jednakowo ważny

                            To nalezalo o nim wspomniec a przciec przedstawiles prosty schemat, czytajac go mailam wrazenie ze widzę kwadraciki ze strzałeczkami "co prowadzi do czego" a w rzeczywistosci do kazdego kwadracika nalezaloby domalowac po kilka strzalek i od tych strzalek jeszcze inne a i tak nie otrzymal byś RECEPTY bo ten czynnik ludzki zawali ci cala konstrukcje.

                            > Zgadzam się;-) Czasem jedyne, co pozostaje, to wyliczenie średniego rachunku pr
                            > awdopodobieństwa takiego a nie innego zachowania 'czynnika ludzkiego';-)

                            I to nie pomoze, rownie dobrze moglbys sie obyc bez niego bo i tak wszystko zalezy od tego jaki sobie przedzial ufnosci dobierzesz do twoich wyliczen, co i tak moze sie znacznie mijac z prawdą. Czyli znow masz symulacje.

                            > Wlasciwe opisanie zjawisk ekonomicznych i ich wzajemnych interakcji przyczynia
                            > sie do znalezienia optymalnych dla danej sytuacji ekonomicznej odpowiedzi na py
                            > tania i znalezienia rozwiązań problemów

                            CO by i tak bylo rozwiązaniem TEORETYCZNYM dopóki ich nie wdrożysz. A ekonomista nie wdraza tylko wlasnie mowi ze moznaby zrobic tak ALE wcale nie oznacza to ze praktyka bedzie sie pokrywala z teorią.

                            Ekonomia jest tylko nauką, można praktykować różne jej zastowosowania w życiu,
                            > w konkretnych problemach ale to że raz sie NIE powiodło - nie znaczy że za d
                            > rugim razem TEZ sie NIE powiedzie.

                            Nic tyakiego przeciez nie napisalam. Ale to ze raz sie powiodlo wcale nie oznacza ze za drugim razem tez sie powiedzie. Dlatego to tylko modelowanie i teoria.

                            Jednakże nie powinnaś tak a priori negować tego, co
                            > ekonomia opisuje i przedstawia. A wiesz, dlaczego?

                            Czy ja gdzieś w któryms miejscu neguje to co ekonomia opisuje? Hmm jakby sie dowiedzieli o tym na studiach to bty mnie z hukiem wyrzucili ;)

                            A wiesz, dlaczego?
                            > Ponieważ sama wpadasz przez to W PULAPKĘ UPROSZCZONEJ SYMULACJI KOMPUTEROWEJ;-)
                            > Tyle, że od drugiej strony;-) Stosujesz ten sam mechanizm, co krytykowane prze
                            > z Ciebie rozumowanie oparte na wzorcach ekonomicznych.

                            TO jest taktyka psychologiczna, odbic piłeczke najlepiej mówiąc że ten kto wytyka problem sam go ma. Podobno najlepsi psycholoogowie (psycholodzy ? prosze wybaczyczawsze mam z tytym problem a w trojce jeszcze nie bylo o tym audycji)specjalizuja sie w chorobach na ktore sami cierpią ;)

                            Nie wszystko, co opisywa
                            > ł np.Milton Friedman, bylo takie złe;-) Czego przykładem jest kwitnąca obecnie
                            > gospodarka Chile. Bo Chile właśnie pod rządami Pinocheta było poligonem doświad
                            > czalnym dla ekonomistów spod znaku teorii Miltona Friedmana.
                            >

                            Hrhrhrh przyznam się dla uścislenia mojego pojecia o powiązaniach Friedman - Pinochet i Chile zerknęłam do WIkipedii.
                            "W 1976 otrzymał Nagrodę Nobla za dokonania w zakresie analizy konsumpcji, historii i teorii monetarnej oraz za pokazanie złożoności polityki stabilizacji. Rok wcześniej Friedman przebywał w Chile, gdzie wygłosił serię wykładów na tematy gospodarcze; wkrótce rząd chilijski (pod kierownictwem generała Pinocheta) został wsparty wieloma doradcami ekonomicznymi ze szkoły chicagowskiej, a Nagroda Nobla dla Friedmana spotkała się z serią protestów przeciwników Pinocheta w Szwecji (sam Friedman nie współpracowal z władzami chilijskimi)."

                            Powinienes bryki i sciagi pisac dla studenciaków, super ci wychodzi streszczanie. Sorki ale nie odezwałabym sie gdybym na taki zbieg okolicznosci nie trafila.

                            Dobra a tak wracając do meritum sprawy. Rozumiem że wiesz bardzo wiele na temat teorii Friedmana więc nie rozumiem skąd ten argument przeciez on nie negowal istotnego wplywu czynnika ludzkiego w ekonomii tlko byla za ograniczeniem ingerencji rzadu w gospodarkę? Więc co to byl taki pusty argument, którego celem miało byc pokazanie "ja tez zznam nazwisko związane z ekonomią? Nie tędy droga. Pierwsi ekonomisci nie mieli poprzedników wiec nie powolywali sie na niczyje teorie i wysnuwali naprawde ciekawe wnioski. Często dzieciak z zaawansowanym upośledzeniem umysłowym jest geniuszem matematycznym ale nie potrafi podac nazwisk ludzi, ktorych prawa stosuje bo on nawet nie wie ze ktos taki istanial a tak czy siak dzieciak ten jest obcykany w matematyce jak malo ktory absolwent jakiegoś tam uznanego uniwersytetu czy akademii.
                            Teraz pewnie napisze ktoś kto duzo wie na temat takich przypadkow dzieci inastepny teamt sie wywiedzie, wiec jakby co mowie ze ja sie nie znam, slyszalam o kilku przypadkach i nie generalizuje.

                            To tyle ile mialam do napisania w zakresie tego tematu.
                            • zodiak72 Re: podoba mi się, że się łatwo nie poddajesz ;-) 21.03.06, 18:39
                              i że jesteś dociekliwa;-) I że nie dajesz się zapędzić w przyslowiowy kozi róg;-) Jutro odniosę się szerzej do Twej wypowiedzi.
                            • zodiak72 Re: Milton Friedman, Pinochet a kwestia paenki ;-) 22.03.06, 10:05
                              paenka napisała:


                              > To nalezalo o nim wspomniec a przciec przedstawiles prosty schemat, czytajac go
                              > mailam wrazenie ze widzę kwadraciki ze strzałeczkami "co prowadzi do czego" a
                              > w rzeczywistosci do kazdego kwadracika nalezaloby domalowac po kilka strzalek i
                              > od tych strzalek jeszcze inne a i tak nie otrzymal byś RECEPTY bo ten czynnik
                              > ludzki zawali ci cala konstrukcje.
                              ----------
                              Dlaczego z góry zakładasz, że czynnik ludzki zawali mi całą konstrukcję, że będzie mial (ten czynnik ludzki) negatywne nastawienie do mojego schematu - skoro sama stwierdziłaś w innym miejscu, że jest to czynnik w dużym stopniu NIEPRZEWIDYWALNY?;-) No to jak to w końcu jest z tymi ludźmi? Da się przewidzieć ich zachowania, czy nie da się?;-)
                              --------
                              >
                              > I to nie pomoze, rownie dobrze moglbys sie obyc bez niego bo i tak wszystko zal
                              > ezy od tego jaki sobie przedzial ufnosci dobierzesz do twoich wyliczen, co i ta
                              > k moze sie znacznie mijac z prawdą. Czyli znow masz symulacje.
                              -------------
                              Podobną symulacją jest Twoje załozenie, że czynnik ludzki będzie w ogóle CHCIAL mieć jakiś wpływ (poprzez wyrażanie wlasnej opinii) na hipotetyczne wdrożenie w życie mojego planu z początku tego wątku. Gdyż ja mógłbym postawić taką tezę:
                              Ludzie będą już tak zmęczeni zawirowaniami naszego życia politycznego i swoimi wlasnymi klopotami codziennymi, że będzie im to calkowicie (lub w dużym stopniu) obojętne, co tzw. GÓRA będzie wyrabiać na poletku pod nazwą 'ekonomia w skali kraju'. Więc wiesz, przy TAKIM założeniu - można pokusić się o pominięcie lub istotne pomniejszenie znaczenia czynnika ludzkiego;-)

                              Tak więc symulacją są zarówno moje wizje, jak i Twoje. Rożnimy się tylko ZALOZENIAMI;-)
                              -----------

                              > CO by i tak bylo rozwiązaniem TEORETYCZNYM dopóki ich nie wdrożysz. A ekonomist
                              > a nie wdraza tylko wlasnie mowi ze moznaby zrobic tak ALE wcale nie oznacza to
                              > ze praktyka bedzie sie pokrywala z teorią.
                              -------------
                              Oczywiście, że nigdy nie ma pewności, iż teoria pokryje się z poźniejszą praktyką. Tylko .... wiesz co ..... gdyby prof. Władysław Grabski TEZ wychodził z takiego załozenia, to moja stryjeczna babka (rocznik 1914) do wybuchu wojny w 39tym musiałaby nosić tornister, by pomieścić banknoty potrzebne na zakup bochenka chleba;-) Inflacja hulałaby w najlepsze duzo dłużej, niż po interwencji Grabskiego, gdyż kazdy, kto probowałby się za nią wziąć, stawałby przed dylematem nie do przejścia: co to będzie, jeśli teoria nie pokryje się z praktyką?;-)
                              ------------

                              > Nic tyakiego przeciez nie napisalam. Ale to ze raz sie powiodlo wcale nie oznac
                              > za ze za drugim razem tez sie powiedzie. Dlatego to tylko modelowanie i teoria.
                              ----------
                              Powtorzę się: możesz mieć rację, ale wcale nie musisz pisząc, że:
                              "to że raz się powiodło, nie oznacza, że za drugim razem też się powiedzie".

                              Ja rozumiem Twoje podejscie w taki sposób:
                              Przyjmujesz do wiadomości ISTNIENIE róznych teorii ekonomicznych, ale poddajesz w wątpliwość sens ich WYKORZYSTANIA w praktyce, ponieważ przy 'wejsciu' do budynku z napisem 'PRAKTYKA' czyha na nas bramkarz z napisem na plecach: 'nie wchodżcie tu, bo każdego z was i tak mogę wywalić na zewnątrz, a i tak nie wiecie, na kogo z was przypadnie to wywalenie';-))) Czy to oznacza, że ludzie mają nie wejść do tego budynku? Nie;-) Ludzie i tak wejdą do niego moja droga;-) A przynajmniej jakiś procent z nich;-)

                              WNIOSEK: mniejsza lub większa część teorii ekonomicznych sprawdzi się w praktyce. Cały problem w tym, że rzadko wiadomo wcześniej, KTORA;-)
                              ------------
                              > Czy ja gdzieś w któryms miejscu neguje to co ekonomia opisuje? Hmm jakby sie do
                              > wiedzieli o tym na studiach to bty mnie z hukiem wyrzucili ;)
                              >
                              ----------
                              Zanegowałaś stworzony przeze mnie model symulacyjny i jego efektywność KONCOWĄ. Więcej: zanegowałaś w ogóle SENS TWORZENIA takich symulacji podpierając się mniej lub bardziej obiektywnym tzw. nieprzewidywalnym czynnikiem ludzkim (którego nieprzewidywalność sama zresztą w innym miejscu podważyłaś, zakladając z góry negatywne podejście ludzi do mojego, nazwijmy to, planu X);-))

                              Broń się paenka - to Ci się przyda do dysertacji ;-))
                              -----------

                              > TO jest taktyka psychologiczna, odbic piłeczke najlepiej mówiąc że ten kto wyty
                              > ka problem sam go ma. Podobno najlepsi psycholoogowie (psycholodzy ? prosze wyb
                              > aczyczawsze mam z tytym problem a w trojce jeszcze nie bylo o tym audycji)specj
                              > alizuja sie w chorobach na ktore sami cierpią ;)
                              ----------
                              Primo: dobrze jest zarzucić rozmówcy niecne stosowanie jakiejś praktyki psychologicznej w sytuacji konfrontacji z FAKTEM trudnym do odparcia (bo faktem jest to, że podobnie do mnie tworzysz SYMULACJĘ teoretyczną)

                              Secundo: nawet, gdyby w moim wykonaniu rzeczywiście była to taktyka odbijania piłeczki (w psychologii zwana taktyką projekcji zachowań) - to podaj mi logiczne uzasadnienie, iż jest to GODNE POTĘPIENIA;-)
                              --------
                              >
                              > Nie wszystko, co opisywa
                              > > ł np.Milton Friedman, bylo takie złe;-) Czego przykładem jest kwitnąca ob
                              > ecnie
                              > > gospodarka Chile. Bo Chile właśnie pod rządami Pinocheta było poligonem d
                              > oświad
                              > > czalnym dla ekonomistów spod znaku teorii Miltona Friedmana.
                              > >
                              >
                              > Hrhrhrh przyznam się dla uścislenia mojego pojecia o powiązaniach Friedman - Pi
                              > nochet i Chile zerknęłam do WIkipedii.
                              > "W 1976 otrzymał Nagrodę Nobla za dokonania w zakresie analizy konsumpcji, hist
                              > orii i teorii monetarnej oraz za pokazanie złożoności polityki stabilizacji. Ro
                              > k wcześniej Friedman przebywał w Chile, gdzie wygłosił serię wykładów na tematy
                              > gospodarcze; wkrótce rząd chilijski (pod kierownictwem generała Pinocheta) zos
                              > tał wsparty wieloma doradcami ekonomicznymi ze szkoły chicagowskiej, a Nagroda
                              > Nobla dla Friedmana spotkała się z serią protestów przeciwników Pinocheta w Szw
                              > ecji (sam Friedman nie współpracowal z władzami chilijskimi)."
                              -------------
                              To ja uściślę jeszcze bardziej to, co jest napiane w Wikipedii:
                              generał Pinochet objął rządu na drodze zamachu stanu 11.09.1973 roku (1973 - podkreslam rok, bo jest ISTOTNY!). Napisałem zresztą o tym wydarzeniu krótki esej w jednym z wortali politologicznych. Jezeli w wikipedii piszą, ze 'sam Friedman nie wpsolpracowal z Pinochetem' - to powinni dodać, iż to on sam TAK SĄDZI;-) Ale tego już nie dodali;-) Mniejsza z tym. Friedman pojawił się w Chile na początku 1975 roku (Pinochet już od dwoch lat był u władzy wtedy!). Chile w 1975 roku to był kraj rządzony przez juntę wojskową, z zawieszonym parlamentem, z obozami koncentracyjnymi na wyspie Dawson, na pustyni Atacama, z okrętem szkolnym zakotwiczonym w porcie w Valparaiso zamienionym w jedną wielką salę tortur itp... I z w zasadzie ZAMKNIETYMI GRANICAMI!
                              W 1975 roku więc o kazdym, kto w ogóle dostał pozwolenie wjazdu do CHILE, można powiedzieć, że w jakiś sposob wpolpracował z juntą. A jesli mowa o profesorze uniwesytetu w Chicago i jednym z najwybitniejszych ekonomistow naszych czasow - że podejmuje się wygloszenia serii wykladow w kraju, gdzie KOMPLETNIE NIC nie działo się bez wiedzy i akceptacji Pinocheta, Mendozy, czy generala Gustavo Leigh - to moim zdaniem można tu mowić o wspolpracy Friedmana z wladzami chilijskim.

                              Friedmana zaprosili na te wyklady ekonomiści chilijscy, którzy studiowali wcześniej na uniwersytecie w Chicago i tam poznali Friedmana i jego teorię monetaryzmu.

                              Poszukaj informacji na temat takich nazwisk, jak Jose Pinera, czy Sergio de Castro, który jako minister finansow w juncie Pinocheta pogodził i wdrożył w życie ( z sukcesem!) swe wlasne przemyślenia z ksiązki 'El Ladrillo' (rola wolnego rynku w zapewnieniu prawidlowego funkcjonowania panstwa) z teoriami swego mentora - Miltona Friedmana, głownie z tym, że:

                              (M x Vm = P x Y) - tego pewnie przyszlej ekonomistce nie muszę objasniać;-)

                              Dodam jeszcze, ż
                              • paenka Re: Milton Friedman, Pinochet a kwestia paenki ;- 22.03.06, 10:44
                                > Dlaczego z góry zakładasz, że czynnik ludzki zawali mi całą konstrukcję, że będ
                                > zie mial (ten czynnik ludzki) negatywne nastawienie do mojego schematu - skoro
                                > sama stwierdziłaś w innym miejscu, że jest to czynnik w dużym stopniu NIEPRZEWI
                                > DYWALNY?;-) No to jak to w końcu jest z tymi ludźmi? Da się przewidzieć ich zac
                                > howania, czy nie da się?;-)]

                                Ja nie zakładam a przypuszczam ze moze miec RÓŻNY WPŁYW i że twoj schemat jest za prosty i jako plan może runąć gdy okaze się że nie ma pokrycia w praktyce, wobec tego uwazam ze powinienes go wzbogacic o czynnik ludzki i uwZglednic go. Czyli co bedzie jak wplynie pozytywnie a co bedzie jak wplynie negatywnie. Nigdzie nie napisalam ze napewno wplynie NEGAT^YWNIE, napisalam ze nie da sie przewidziec jak wplynie.

                                > Podobną symulacją jest Twoje załozenie, że czynnik ludzki będzie w ogóle CHCIAL
                                > mieć jakiś wpływ (poprzez wyrażanie wlasnej opinii) na hipotetyczne wdrożenie
                                > w życie mojego planu z początku tego wątku. Gdyż ja mógłbym postawić taką tezę:
                                > Ludzie będą już tak zmęczeni zawirowaniami naszego życia politycznego i swoimi
                                > wlasnymi klopotami codziennymi, że będzie im to calkowicie (lub w dużym stopniu
                                > ) obojętne, co tzw. GÓRA będzie wyrabiać na poletku pod nazwą 'ekonomia w skali
                                > kraju'. Więc wiesz, przy TAKIM założeniu - można pokusić się o pominięcie lub
                                > istotne pomniejszenie znaczenia czynnika ludzkiego;-)

                                Hehehe ale akurat aspekt polityczny jest jednym z podczynnikow czynnika ludzkiego :D Jesli sie dobrze wyrazam, bo moze nie chodzi mi o to ze to czy beda znudzeni czy nie tym co sie dzieje na stolkach w parlamencie to tylko malutki substrat calego czynnika ludzkiego - do tego wora mozesz wsadzic wszystko, jego nastawienie do otoczenia, jego humor, to czy jest szczesliwy czy nie, czy cos mu sie spodoba czy nie, to czy zima go dobija czy nie, czy jest chory czy nie itd
                                Ja jeszcze zadnej symulacji nie robie, bo nie musze ;)

                                > Oczywiście, że nigdy nie ma pewności, iż teoria pokryje się z poźniejszą prakty
                                > ką. Tylko .... wiesz co ..... gdyby prof. Władysław Grabski TEZ wychodził z tak
                                > iego załozenia, to moja stryjeczna babka (rocznik 1914) do wybuchu wojny w 39ty
                                > m musiałaby nosić tornister, by pomieścić banknoty potrzebne na zakup bochenka
                                > chleba;-) Inflacja hulałaby w najlepsze duzo dłużej, niż po interwencji Grabski
                                > ego, gdyż kazdy, kto probowałby się za nią wziąć, stawałby przed dylematem nie
                                > do przejścia: co to będzie, jeśli teoria nie pokryje się z praktyką?;-)

                                Po pierwsze znowu sie popisujesz nazwiskami.
                                Po drugie jego plan napewno zawieral uwzglednienie czynnika ludzkiego i rozne warianty jego zachowań.
                                Poza tym znowu probujesz udowodnic ze ja jakos neguje dokonania ekonomii.


                                > Ja rozumiem Twoje podejscie w taki sposób:
                                > Przyjmujesz do wiadomości ISTNIENIE róznych teorii ekonomicznych, ale poddajesz
                                > w wątpliwość sens ich WYKORZYSTANIA w praktyce, ponieważ przy 'wejsciu' do bud
                                > ynku z napisem 'PRAKTYKA' czyha na nas bramkarz z napisem na plecach: 'nie wcho
                                > dżcie tu, bo każdego z was i tak mogę wywalić na zewnątrz, a i tak nie wiecie,
                                > na kogo z was przypadnie to wywalenie';-))) Czy to oznacza, że ludzie mają nie
                                > wejść do tego budynku? Nie;-) Ludzie i tak wejdą do niego moja droga;-) A przyn
                                > ajmniej jakiś procent z nich;-)
                                >

                                To źle rozumujesz.
                                Teorie są po to by je próbować praktykować. I znowu probujesz mi udowodnic ze jestem antyekonomistka ;) Ile razy mam pisać, że chodzi o to by zakladac wszystkie mozliwe warianty a nie tak jak ty tego dokonales w swoim pierwszym poscie z tej serii ze jest cos to bedzie cos innego na co bedzie popyt.

                                > ----------
                                > Zanegowałaś stworzony przeze mnie model symulacyjny i jego efektywność KONCOWĄ.
                                > Więcej: zanegowałaś w ogóle SENS TWORZENIA takich symulacji podpierając się mn
                                > iej lub bardziej obiektywnym tzw. nieprzewidywalnym czynnikiem ludzkim (którego
                                > nieprzewidywalność sama zresztą w innym miejscu podważyłaś, zakladając z góry
                                > negatywne podejście ludzi do mojego, nazwijmy to, planu X);-))

                                ty wszystko nadinterpretujesz ;) Nigdzie nie napisalam ze ludzie beda mieli negatywne podejscie do twojego planu X ale czytaj uiwaznie juz kilka razy napisalam ze MOGĄ mieć różny stosunek ktorego nie zmierzysz wiec musisz zalozyc rozne wersje wydarzeń.

                                To ja uściślę jeszcze bardziej to, co jest napiane w Wikipedii:
                                > generał Pinochet objął rządu na drodze zamachu stanu 11.09.1973 roku (1973 - po
                                > dkreslam rok, bo jest ISTOTNY!). Napisałem zresztą o tym wydarzeniu krótki esej
                                > w jednym z wortali politologicznych. Jezeli w wikipedii piszą, ze 'sam Friedma
                                > n nie wpsolpracowal z Pinochetem' - to powinni dodać, iż to on sam TAK SĄDZI;-)
                                > Ale tego już nie dodali;-) Mniejsza z tym. Friedman pojawił się w Chile na poc
                                > zątku 1975 roku (Pinochet już od dwoch lat był u władzy wtedy!). Chile w 1975 r
                                > oku to był kraj rządzony przez juntę wojskową, z zawieszonym parlamentem, z obo
                                > zami koncentracyjnymi na wyspie Dawson, na pustyni Atacama, z okrętem szkolnym
                                > zakotwiczonym w porcie w Valparaiso zamienionym w jedną wielką salę tortur itp.
                                > .. I z w zasadzie ZAMKNIETYMI GRANICAMI!
                                > W 1975 roku więc o kazdym, kto w ogóle dostał pozwolenie wjazdu do CHILE, możn
                                > a powiedzieć, że w jakiś sposob wpolpracował z juntą. A jesli mowa o profesorze
                                > uniwesytetu w Chicago i jednym z najwybitniejszych ekonomistow naszych czasow
                                > - że podejmuje się wygloszenia serii wykladow w kraju, gdzie KOMPLETNIE NIC ni
                                > e działo się bez wiedzy i akceptacji Pinocheta, Mendozy, czy generala Gustavo L
                                > eigh - to moim zdaniem można tu mowić o wspolpracy Friedmana z wladzami chilijs
                                > kim.
                                >
                                > Friedmana zaprosili na te wyklady ekonomiści chilijscy, którzy studiowali wcześ
                                > niej na uniwersytecie w Chicago i tam poznali Friedmana i jego teorię monetaryz
                                > mu.
                                >
                                > Poszukaj informacji na temat takich nazwisk, jak Jose Pinera, czy Sergio de Cas
                                > tro, który jako minister finansow w juncie Pinocheta pogodził i wdrożył w życie
                                > ( z sukcesem!) swe wlasne przemyślenia z ksiązki 'El Ladrillo' (rola wolnego r
                                > ynku w zapewnieniu prawidlowego funkcjonowania panstwa) z teoriami swego mentor
                                > a - Miltona Friedmana, głownie z tym, że:
                                >
                                > (M x Vm = P x Y) - tego pewnie przyszlej ekonomistce nie muszę objasniać;-)
                                >

                                Dobra reszty juz nie wklejam bo meijsca za duzo to zajmuje. No i po co sie znou popisujesz? czy to ma jakies znaczenie odnosnie twojego planu? Czy tylko sztucznie probujesz umocnic swoja pozycje na forum jako omnibusa bo wszystko wiesz i nazwiskami rzucasz jak z rekawa? Na co to komu? My i tak cię nie znamy, przepraszam ze mowie w imieniu wszystkich juz sie poprawiam. JA nie znam Cię, a po Twoich postach kolejnych w ktorych opisujesz się (bo inaczej nie potrafietego nazwać i nie znam takiego wyszukanego słownictwa ze słownika wyrazów obcych jak ty). Czy to sprawia, że czujesz się lepszy? W moich oczach nei jestes wcale lepszy ani większy jedynie kurczysz się coraz bardziej z kazdym tego typu postep w ktorym rzucasz nazwiskami itp. Jeszcze chyba nie bylo wątku w którym nie próbowałbyś pokazać jaki to ty jesteś oczytany, nie no przepraszam w wątku o Ginekologu nie zabrałeś tego typu głosu ;)
                                Wiem, że mozesz to odebrac jako osobistą napaść na twoją godność aczkolwiek nie widzę sensu by dalej toczyć dyskusję na ten temat bo co rusz pojawiaja się twoje popisówki. Żeby one chociaz były jakies naturalne ale sorki sam sie wkopales postem wcozrajszym "jutro sie szerzej odniose..." noi przyszlo jutro ja sobie smacznie spalam a ty pewnie wertowales ksiazki żeby sie szerzej odnieśc. I dobrze poszerzaj swą wiedzę ale nie zmuszaj innych żeby cie musieli podziwiać z tego powodu. Ja osobiscie p
                                • paenka Re: Milton Friedman, Pinochet a kwestia paenki ;- 22.03.06, 10:47
                                  bo co rusz pojawiaja się twoje popisówki. Żeby one chociaz były jakies naturalne ale sorki sam sie wkopales postem wcozrajszym "jutro sie szerzej odniose..." noi przyszlo jutro ja sobie smacznie spalam a ty pewnie wertowales ksiazki żeby sie szerzej odnieśc. I dobrze poszerzaj swą wiedzę ale nie zmuszaj innych żeby cie musieli podziwiać z tego powodu. Ja osobiscie podziwiam ludzi, którzy nawet jesli wiadomo ze sa ekspertami w danej dziedzinie to po pierwsze nie wyrywaja sie do odpowiedzi, nie zaciskaja zebow by za wszelka cene zakasowac innych, i poniewaz znaja swoja wartosc to nie uwazaja by bylo koniecznym udowadnianie tego innym. I to jest KLASA. Znam nawet takiego kogoś, nmawet kilku takich kogsiów i to nawet na tym forum ale oni nie rozpychaja sie łokciami by byc pierwszymi przy tablicy. Na tym kończe te cudną polewkę...tzn polemikę ;)

                                  P.S. Nie mam sie przed czym bronić ;)

                                  • zodiak72 Re: Milton Friedman, Pinochet a kwestia paenki ;- 22.03.06, 11:59
                                    paenka napisała:

                                    > bo co rusz pojawiaja się twoje popisówki. Żeby one chociaz były jakies naturaln
                                    > e ale sorki sam sie wkopales postem wcozrajszym "jutro sie szerzej odniose..."
                                    ----------
                                    wkopałem się?? ;-))
                                    wczoraj to ja po pracy, moja droga, byłem po prostu zmęczony i tak mi się chciało spać, że o 21 już byłem w barłogu.
                                    ---------
                                    > noi przyszlo jutro ja sobie smacznie spalam a ty pewnie wertowales ksiazki żeb
                                    > y sie szerzej odnieśc.
                                    --------
                                    Jedyne dwie ksiązki, jakich kilka stronic przewertowalem sobie wczoraj, to byly:
                                    -Archipelag Gulag -Solżenicyna II tom, ktory NA PEWNO nie opowiada o Friedmanie;-)
                                    -rocznik 'Tygodnika Katolickiego' z 1932 roku, siedząc na sedesie;-)
                                    --------
                                    I dobrze poszerzaj swą wiedzę ale nie zmuszaj innych żeb y cie musieli podziwiać z tego powodu.
                                    ---------
                                    Sama mnie zmusiłaś do tego, bym ponawijał o Pinochecie and Co. ;-)
                                    --------
                                    Ja osobiscie podziwiam ludzi, którzy naw
                                    > et jesli wiadomo ze sa ekspertami w danej dziedzinie to po pierwsze nie wyrywaj
                                    > a sie do odpowiedzi, nie zaciskaja zebow by za wszelka cene zakasowac innych, i
                                    > poniewaz znaja swoja wartosc to nie uwazaja by bylo koniecznym udowadnianie te
                                    > go innym. I to jest KLASA. Znam nawet takiego kogoś, nmawet kilku takich kogsió
                                    > w i to nawet na tym forum ale oni nie rozpychaja sie łokciami by byc pierwszymi
                                    > przy tablicy. Na tym kończe te cudną polewkę...tzn polemikę ;)
                                    >
                                    > P.S. Nie mam sie przed czym bronić ;)
                                    ---------
                                    Mylisz pojęcia udowadniania czegoś innym z fałszywą skromnością i nieumiejetnością korzystania z własnego umysłu i zaprezentowania samego siebie;-)

                                    Broń się paenka - ja nie mam monopolu na rację, wierz mi;-))
                                    >
                                    • paenka Re: Milton Friedman, Pinochet a kwestia paenki ;- 22.03.06, 12:15
                                      Jedyne dwie ksiązki, jakich kilka stronic przewertowalem sobie wczoraj, to byly
                                      > :
                                      > -Archipelag Gulag -Solżenicyna II tom, ktory NA PEWNO nie opowiada o Friedmanie
                                      > ;-)
                                      > -rocznik 'Tygodnika Katolickiego' z 1932 roku, siedząc na sedesie;-)

                                      Naprawdę? Ja polecam Kaczora Donalda naprawdę lepiej cisnie sie na sedesiku ;)

                                      >Sama mnie zmusiłaś do tego, bym ponawijał o Pinochecie and Co. ;-)

                                      Ja cię zmusilam? Ja cie do niczego nie zmusilam, nie zadalam pytania "Ty ZODIAK na raz dwa kto to Friedman and Co bo jak nieeeee too wpier***".

                                      > ---------
                                      > Mylisz pojęcia udowadniania czegoś innym z fałszywą skromnością i nieumiejetnoś
                                      > cią korzystania z własnego umysłu i zaprezentowania samego siebie;-)

                                      Oj musze cie zmartwic bo akurat dlugo siedzialam i myslalam ktore sformulowanie byloby najodpowiedniejsze, az do SWO sięgnelam, ot co!
                                      No dobra i w czym tam jeszcze sie taka młoda osóbka myli?
                                      Sam się broń przed sobą
                                      • zodiak72 Re: Milton Friedman, Pinochet a kwestia paenki ;- 22.03.06, 12:45
                                        paenka napisała:


                                        > Naprawdę? Ja polecam Kaczora Donalda naprawdę lepiej cisnie sie na sedesiku ;)
                                        ------------
                                        Gdy bylem mały, to uwielbiałem Kajka i Kokosza, a najlepiej cisnęło mnie w momentach, gdy pojawiał się HEGEMON;-)
                                        -----------

                                        > Ja cię zmusilam? Ja cie do niczego nie zmusilam, nie zadalam pytania "Ty ZODIAK
                                        > na raz dwa kto to Friedman and Co bo jak nieeeee too wpier***".
                                        -----------
                                        Gdybyś nie rozpoczęła ze mną dyskusji - daję Ci slowo harcerza, że nie pojawiłoby się ani w tym wątku, ani na calym tym forum żadne slowo o Pinochecie, Friedmanie i Pinero;-)

                                        > Oj musze cie zmartwic bo akurat dlugo siedzialam i myslalam ktore sformulowanie
                                        > byloby najodpowiedniejsze, az do SWO sięgnelam, ot co!
                                        > No dobra i w czym tam jeszcze sie taka młoda osóbka myli?
                                        ---------
                                        Tam, gdzie się mylisz, masz napisane;-) Tam, gdzie masz rację, też jest napisane;-)
                                • zodiak72 Re: Milton Friedman, Pinochet a kwestia paenki ;- 22.03.06, 11:48

                                  > Ja nie zakładam a przypuszczam ze moze miec RÓŻNY WPŁYW i że twoj schemat jest
                                  > za prosty i jako plan może runąć gdy okaze się że nie ma pokrycia w praktyce, w
                                  > obec tego uwazam ze powinienes go wzbogacic o czynnik ludzki i uwZglednic go. C
                                  > zyli co bedzie jak wplynie pozytywnie a co bedzie jak wplynie negatywnie. Nigdz
                                  > ie nie napisalam ze napewno wplynie NEGAT^YWNIE, napisalam ze nie da sie przewi
                                  > dziec jak wplynie.
                                  ----------
                                  A Twoje uwagi uwzględniłem. I tyle;-)
                                  ----------

                                  > Hehehe ale akurat aspekt polityczny jest jednym z podczynnikow czynnika ludzkie
                                  > go :D Jesli sie dobrze wyrazam, bo moze nie chodzi mi o to ze to czy beda znudz
                                  > eni czy nie tym co sie dzieje na stolkach w parlamencie to tylko malutki substr
                                  > at calego czynnika ludzkiego - do tego wora mozesz wsadzic wszystko, jego nasta
                                  > wienie do otoczenia, jego humor, to czy jest szczesliwy czy nie, czy cos mu sie
                                  > spodoba czy nie, to czy zima go dobija czy nie, czy jest chory czy nie itd
                                  ----------
                                  Podpisuję się rękami i nogami;-)
                                  ---------
                                  > Po pierwsze znowu sie popisujesz nazwiskami.
                                  ----------
                                  Nie widzę powodu, dla którego miałbym się wstydzić tego, iż znam pewne nazwiska i że umiem tę znajomość wykorzystać, gdy jest mi ona użyteczna;-) Ty masz prawo czynić to samo, nawet na to czekałem;-)
                                  ----------
                                  > Po drugie jego plan napewno zawieral uwzglednienie czynnika ludzkiego i rozne
                                  > warianty jego zachowań.
                                  > Poza tym znowu probujesz udowodnic ze ja jakos neguje dokonania ekonomii.
                                  ---------
                                  Niczego nie próbuję udowadniać. Po prostu zwracam uwagę na to, w jaki sposob odebrałem Twoje wypowiedzi;-)
                                  ---------

                                  > To źle rozumujesz.
                                  > Teorie są po to by je próbować praktykować. I znowu probujesz mi udowodnic ze j
                                  > estem antyekonomistka ;)
                                  ---------
                                  Dziewczyno - czy Ty widzisz, co piszesz?;-) Ja Ci probuję udowadniać, ze jestes 'antyekonomistką'??;-) Myślałem, że spokojnie, bez emocji, dyskutujemy ze sobą - a tu zarzut o 'udowadnianie antyekonomizmu' (hehehehe - fajne określenie!). Mniej emocji, więcej racjonalizmu - moja droga;-)
                                  ------------

                                  > ty wszystko nadinterpretujesz ;) Nigdzie nie napisalam ze ludzie beda mieli neg
                                  > atywne podejscie do twojego planu X ale czytaj uiwaznie juz kilka razy napisala
                                  > m ze MOGĄ mieć różny stosunek ktorego nie zmierzysz wiec musisz zalozyc rozne w
                                  > ersje wydarzeń.
                                  ----------
                                  No sorry, ale jesli piszesz, że ludzie mogą mieć rożny stosunek do mojego planu X, to zakładam, że może się wsrod tych postaw pojawić rownież postawa negacji. To chyba logiczne? Niczego tu nie nadinterpretuję;-)
                                  --------

                                  > Dobra reszty juz nie wklejam bo meijsca za duzo to zajmuje. No i po co sie znou
                                  > popisujesz?
                                  ----------
                                  Gdybym był złośliwy, to wspomniał bym w tym miejscu o nadinterpretacji;-) Mam wiedzę w danym temacie i ją wykorzystuję - i tyle. A przypominam, ze to Ty rozpoczęłaś polemike ze mną. Nikt Ci nie broni tak samo korzystać z Twej wiedzy, wręcz chciałbym, żebyś to uczyniła;-) Takie rozmowy przydają się do systematyzowania wlasnej wiedzy;-)
                                  ---------
                                  czy to ma jakies znaczenie odnosnie twojego planu? Czy tylko sztuc
                                  > znie probujesz umocnic swoja pozycje na forum jako omnibusa bo wszystko wiesz i
                                  > nazwiskami rzucasz jak z rekawa?
                                  ---------
                                  Że co proszę??;-) Umocnic swoją pozycję? Taki aspekt tej sprawy, poważnie, nie zakołatał jeszcze w mojej łepetynie!;-)))) hehehehehe;-)))) Ale jeśli takie jest podejscie Twoje do sprawy, to Twoja rzecz;-) Żadnym tam jakims omnibusem nie jestem, ale umiem i lubię korzystać z tego, co wiem - proste. Moja metoda jest prosta: wypowiadam sie tylko tam, gdzie naprawdę COS WIEM i mam do powiedzenia - stąd może takie wrażenie? No ale to juz Twoj problem;-)
                                  ------------
                                  Na co to komu? My i tak cię nie znamy, przepr
                                  > aszam ze mowie w imieniu wszystkich juz sie poprawiam. JA nie znam Cię, a po T
                                  > woich postach kolejnych w ktorych opisujesz się (bo inaczej nie potrafietego na
                                  > zwać i nie znam takiego wyszukanego słownictwa ze słownika wyrazów obcych jak t
                                  > y). Czy to sprawia, że czujesz się lepszy
                                  ------------
                                  Jak wyżej. Odnośnie wzbogacenia slownictwa: im więcej czytasz (obojętnie czego, nawet komiksy), tym bardziej wzbogacasz swe slownictwo. Nie - TO na pewno nie sprawia, że czuje się lepszy, ja znam swoją wartość i już nie muszę (co za szczęście!) tego nikomu udowadniać. Tym bardziej sobie. Tak jak powiedzialem:
                                  Takie wymiany zdań pozwalają mi na systematyzowanie mojej wiedzy, budowanie siły argumentacji, odświeżanie rownież wiedzy sprzed lat, ktora jest ulotna.
                                  • paenka Re: Milton Friedman, Pinochet a kwestia paenki ;- 22.03.06, 12:10
                                    Heh myslisz zem mloda to dyskusje z toba traktuje emocjonalnie? EHh... rozumiem ze bardzo bys chcial zeby tak bylo bo wtedy by bylo latwiej.
                                    Co tam jeszcze....aha tak jak napisalam wczesniej ty w prawie kazdym (poza watkiem o ginekologu, hrrhrh) "systematyzujesz swoja wiedze". W zasadzie to tak jak z czytaniem na glos bo w myśli sie nie potrafi. Ćwicz umysł i.... silną wolę;) taaak tylko najpierw trzeba chcieć ;)

                                    > ----------
                                    > No sorry, ale jesli piszesz, że ludzie mogą mieć rożny stosunek do mojego planu
                                    > X, to zakładam, że może się wsrod tych postaw pojawić rownież postawa negacji.
                                    > To chyba logiczne?

                                    Moj drogi, nieźle mieszasz ;) Pamietam co napisalam i pamietam co ty napisales wiec teraz kota ogonem nie odwracaj. Tobie to sie chyba kurde naprawdę nudzi.

                                    Po prostu zwracam uwagę na to, w jaki sposob od
                                    > ebrałem Twoje wypowiedzi;-)

                                    No to cie naprostuje po raz kolejny, źle zrozumiałeś. Swoja droga to myślę, że dobrze mnie zrozumiales ale że to ci na reke nie było to sobie tak przemieszales moje wypowiedzi i tak je nadinterpetowales albo niedointerpretowales zeby bylo po twojemu.

                                    Nikt Ci nie broni tak samo korzystać z Twej wiedzy, wrę
                                    > cz chciałbym, żebyś to uczyniła;-) Takie rozmowy przydają się do systematyzowan
                                    > ia wlasnej wiedzy;-)

                                    No racja nikt mi nie broni ale rowniez nie uwazam zebym publicznie musiala systematyzowac swoja wiedzę przy okazji pokazujac innym jakam oczytana. Potrafie to zrobic w zaciszu swojego pokoju.

                                    Jak wyżej. Odnośnie wzbogacenia slownictwa: im więcej czytasz (obojętnie czego,
                                    > nawet komiksy), tym bardziej wzbogacasz swe slownictwo.

                                    Tu sie nie zgodze, ale przyznam uwielbiam czytac KAczora DOnalda ;)


                                    • zodiak72 Re: Milton Friedman, Pinochet a kwestia paenki ;- 22.03.06, 12:40
                                      paenka napisała:

                                      > Heh myslisz zem mloda to dyskusje z toba traktuje emocjonalnie? EHh... rozumiem
                                      > ze bardzo bys chcial zeby tak bylo bo wtedy by bylo latwiej.
                                      ---------
                                      oczywiście, ze traktujesz tę rozmowę emocjonalnie;-) Nie wiem, czy jest mi przez to łatwiej - na pewno jest ... inaczej;-)
                                      ---------
                                      > Co tam jeszcze....aha tak jak napisalam wczesniej ty w prawie kazdym (poza watk
                                      > iem o ginekologu, hrrhrh) "systematyzujesz swoja wiedze".
                                      --------
                                      Przez skromność nie zaprzeczę;-)
                                      --------
                                      W zasadzie to tak jak
                                      > z czytaniem na glos bo w myśli sie nie potrafi. Ćwicz umysł i.... silną wolę;)
                                      > taaak tylko najpierw trzeba chcieć ;)
                                      --------
                                      Rożnych metod trzeba probować, by osiągnąć cel;-) Im więcej ich wyprobujesz - tym prędzej trafisz na tą, ktora bedzie SKUTECZNA;-)
                                      --------

                                      > Moj drogi, nieźle mieszasz ;) Pamietam co napisalam i pamietam co ty napisales
                                      > wiec teraz kota ogonem nie odwracaj. Tobie to sie chyba kurde naprawdę nudzi.
                                      ----------
                                      Mając towarzystwo w pracy w osobie pieknej młodej kobiety, która toczy ze mną dyskurs na temat Pinocheta i Friedmana - nie można sie nudzić;-)
                                      ----------

                                      > No to cie naprostuje po raz kolejny, źle zrozumiałeś. Swoja droga to myślę, że
                                      > dobrze mnie zrozumiales ale że to ci na reke nie było to sobie tak przemieszale
                                      > s moje wypowiedzi i tak je nadinterpetowales albo niedointerpretowales zeby byl
                                      > o po twojemu.
                                      ------------
                                      Do Żydów i cyklistów dorzucamy więc nadinterpretację - jako winną temu całemu galimatiasowi;-)
                                      >-----------

                                      > No racja nikt mi nie broni ale rowniez nie uwazam zebym publicznie musiala syst
                                      > ematyzowac swoja wiedzę przy okazji pokazujac innym jakam oczytana.
                                      ----------
                                      Szkoda;-( Ta umiejętność jeszcze Ci sie w życiu nie raz przyda;-) (nie mylić z pozerstwem). Umiejętność korzystania z FAKTYCZNEJ i nie POWIERZCHOWNEJ wiedzy;-)
                                      Mowię o umiejętności systematyzowania wiedzy. Nie ma znaczenia - czy robisz to publicznie, czy sama dla siebie. I tak przyniesie to dobry efekt, gdyż nigdy nie wiesz, kiedy dany wycinek wiedzy moze Ci się przydać;-)\
                                      ---------
                                      Potrafie to
                                      > zrobic w zaciszu swojego pokoju.
                                      ---------
                                      A publicznie nie potrafisz?;-) W czym tkwi więc problem, masz jakieś zahamowania?
                                      ---------

                                      > Tu sie nie zgodze, ale przyznam uwielbiam czytac KAczora DOnalda ;)
                                      ------------
                                      Tzn. z czym się dokladnie nie zgodzisz?
                                      Z tym, że czytanie ksiązek wzbogaca slownictwo?
                                      czy też z tym, ze czytanie ksiązek, nawet komiksow, wzbogaca slownictwo? ;-)
                                      >
                                      >
                                      • paenka Dobra jak na BBC No Comment n/t 22.03.06, 12:54
                                        • zodiak72 Re: jak na JURONIUŁS też ;-)) n/t 22.03.06, 12:58


                                          • hajdana więc nie będę prosić o wiecej, ale 22.03.06, 14:32
                                            podobało mi się, gratuluję wiedzy i pasji :)
                            • zodiak72 Re: Milton Friedman, Pinochet a kwestia paenki cd 22.03.06, 10:08
                              Dodam jeszcze, że Friedman, którego cenię za jego poglądy EKONOMICZNE, nie powinien moim zdaniem wstydzić się tego, iż spotkał się osobiście z generalem Augusto Pinochetem Ugarte i to w na jego podworku, czyli w Chile. Bo Pinochet w czasie calego swego okresu rządów ODBYL JEDYNIE 3 PODROZE ZAGRANICZNE: na Tajwan (tam rządził wtedy inny dyktator Czang-Kai-Szek, do Lesotho w Afryce Pd i bodajże do Paragwaju).
                              ------------
                              > Powinienes bryki i sciagi pisac dla studenciaków, super ci wychodzi streszczani
                              > e.
                              ----------
                              Bryki?? ;-)
                              ----------
                              Sorki ale nie odezwałabym sie gdybym na taki zbieg okolicznosci nie trafila.
                              ----------
                              Proszę jaśniej;-)
                              ----------
                              >
                              >
                              > Dobra a tak wracając do meritum sprawy. Rozumiem że wiesz bardzo wiele na temat
                              > teorii Friedmana więc nie rozumiem skąd ten argument przeciez on nie negowal i
                              > stotnego wplywu czynnika ludzkiego w ekonomii tlko byla za ograniczeniem ingere
                              > ncji rzadu w gospodarkę? Więc co to byl taki pusty argument, którego celem miał
                              > o byc pokazanie "ja tez zznam nazwisko związane z ekonomią?
                              ----------
                              Owszem, Friedman nie negował roli czynnika ludzkiego np. w szybkości obiegu pieniądza (czyli szerzej: w obliczaniu popytu na pieniądz). Podkreślał rolę takich z pozoru mało istotnych przyzwyczajeń ludzkich, jak upodobanie do korzystania z gotówki, z kart bankomatowych, czy z czekow. Ale jednocześnie zwracał uwagę, iż zachowania te są w dłuższym okresie czasu względnie stałe, a więc i przewidywalne - moja droga;-) Innymi slowy: Friedman dostrzegał wpływ czynnika ludzkiego, ale go nie przeceniał - co chyba czynisz TY;-)

                              Nawiązałem do wprowadzenia w życie teorii monetarnej Friedmana, żeby Ci podać przykład teorii, która pomimo wielu głosów krytycznych w momencie jej wdrażania (w Chile - polowa lat 70tych), w dluższym okresie czasu sprawdziła się w praktyce. Na koniec chcę Ci zwócić jeszcze uwagę na fakt, SKĄD najczęsciej padały głosy krytyczne pod adresem załozeń ekonomicznych Friedmana:
                              - otóż z państw tzw. opiekuńczych, rządzonych przez socjaldemokratów, flirtujących z komunistami (Szwecja-Olof Palme, Austria-Kurt Waldheim, Niemcy Zachodnie-Willy Brand) i bawiących się w latach siedemdziesiątych w tzw. plityke odprężenia-detente.

                              Bo już o krajach demokracji ludowej i ich podejściu WTEDY do kapitalizmu, a już do takiego potwora, jak Pinochet - to nie wspomnę;-))
                      • paenka Re: polemicznie z Sieradzakiem;-) 21.03.06, 10:31
                        Aha no i nie ma alternatywnej RECEPTY gdyby tak było to np ty dostałbys Nobla albo kto inny kto by ja wymyslił.

                        Czy potrafisz zdecydowanie sprecyzować to czym sie kierują przy różniastych wyborach mieszkancy Sieradza? Generalnie powiesz ze brakiem pieniędzy , zgoda, ale czy wszystkim ich brakuje? Z reszta "brakowanie" pieniedzy to pojecie wzgledne.
                        I widzisz nie ma jednej miary na wszystkich tak żeby ten czynnik ludziki uznać mierzalnym i tu tkwi problem.
                        • hajdana wow! 21.03.06, 11:01
                          Paenka, to jest świetne :D
                        • zodiak72 Re: polemicznie z Sieradzakiem;-) 21.03.06, 12:07
                          Zgadzam się, nie ma dobrej recepty na wszystko. Ludzka psychika i ludzkie zachowania są czasem (bo też nie zawsze) czynnikiem nie dającym się wymierzyć i określić. Jednak czy to ma być powodem, dla którego nie miano by poszukiwać rozsądnych rozwiązań?
                  • paenka Re: polemicznie z Sieradzakiem;-) 21.03.06, 09:55
                    Z ta Helleną to chyba odległe czasy, kiedy im sie tak powodziło teraz to oni bardzo chcąale coś nie mogą ;)
                    • zodiak72 Re: polemicznie z Sieradzakiem;-) 21.03.06, 10:18
                      Nie jest z nimi tak źle;-)
                  • sieradzak Etam - polemicznie ;) 21.03.06, 13:19
                    zodiak72 napisał:

                    > sieradzak napisał:
                    >
                    >
                    > > Zapewne aspekt finansowy jest ważny, choc zależy do czego ma się odnosic.
                    >
                    > ------------


                    Zapewne w realu szybkobyśmy się dogadali, bo zasadniczo nie widzę różnicy w
                    podejściu Twoim i moim ;)
                    Ja po prostu piszę na bazie tego poysłu co mam we łbie i może dlatego sporo w
                    moim tekście było uproszczeń ;)

                    Motywowanie władz - sam sobie odpowiadasz na ten punkt. Władze tworzą klimat i
                    możliwości do inwestowania, powstają nowe miejsca pracy, jest mniej bezrobotnych
                    - czyli większa konkurencja na rynku pracy a tym samym zarobki idą w górę.
                    Władze powinny nie tylko dbac o nowe inwestycje, ale tworzyc klimat do rozwoju
                    firm już działających i tu czynnie pomagac i współdziałac. Jeśli władze ściągają
                    firmę ze szczecina, żeby zainstalowała jakiś megafon na budynku UM w celu grania
                    hejnału - to jest właśnie przykład takiego tworzenia klimatu.
                    W zasadzie ta opcja jest dośc szeroka i obejmuje wiele czynników, które mają
                    wpływ na działalnośc gospodarczą firm i ludzi. Tego zdecydowanie nie ma.

                    Bogactwo Sieradza no cóż to jest bardziej analiza możliwości i potencjału -
                    lokalizacja, tereny, infrastruktura, ludzie, rzeka, historia ... Połaczenie tych
                    czynników w jedną spójną ofertę zupełnie inaczej obrazuje możliwości miasta.

                    Estetytka - w tym krótkim zestawieniu była właśnie na ostatnim miejscu, choc
                    moim zdaniem jest istotna, jednak nie najważniejsza.
                    Tu bardziej chodziło mi o pojęcie charakteru i klimatu miasta oraz ludzi tu
                    mieszkających.

                    Kasa - wszystko jedno skąd jest, ważne aby była odpowiednio inwestowana czyli
                    wydawana tak aby docelowo dawała szanse na osiągnięcie określonych efektów
                    finansowych, tu np. "tworzenie klimatu do inwestowania" ;)

                    I wiele innych sprawa ;)

                    Dzięki za miłe słowa odnośnie BKS, mam nadzieję, że BKS nie będzie jednostami
                    jak to nazywasz, gdyż jego struktura i zakres działalności ma dac możliwośc
                    wspierania stowarzyszenia przez wiele osób w różny sposób. Bractwo ma też
                    prowadzic własną działalnośc gospodarczą i docelowo chcemy tworzyc właśnie
                    miejsca pracy dla ludzi w różnych dziedzinach i różnych obszarach, w tym
                    zakresie zależy nam na ludziach, którzy są w trudnej sytuacji życiowej.
                    Może wypali też pomysł z Apteką i Przychodnią Społeczną Stowarzyszenia,
                    nastawioną nie na zysk, ale na pomoc w tym zakresie ludziom potrzebującym tanich
                    i dobrych usług w tym zakresie - tu zdję sobie sprawę, że jest to dawanie tym
                    ludziom ryby zamiast wędki, ale trudno dawac wędkę osobom starszym, tym ludziom
                    po prostu trzeba pomóc. Zapewne jeśli ten pomysł przyjmnie realne kształty - to
                    będziemy szukac młodych farmaceutów i lekarzy, aby mieli zatrudnienie ;) (choc
                    nie jest to najbardziej potrzebująca warstwa społeczna). Co prawda w tym temacie
                    nie jestem fachowcem, ale liczę na pomoc osób bardziej zorientowanych w sprawach
                    formalno-prawnych.
                    Jak widzisz nastawieni jesteśmy na bardzo różnorodne działania i nazwa może byc
                    mylna ;)
                    • zodiak72 Re: odnośnie założenia apteki 21.03.06, 15:13
                      to polecam lekturę artykułu z 'Rzeczpospolitej' na ten temat:
                      arch.rzeczpospolita.pl/a/rz/2005/02/20050225/200502250006.html
                      • sieradzak Re: odnośnie założenia apteki 21.03.06, 18:55
                        zodiak72 napisał:

                        > to polecam lekturę artykułu z 'Rzeczpospolitej' na ten temat:
                        > <a
                        href="arch.rzeczpospolita.pl/a/rz/2005/02/20050225/200502250006.html"
                        target="_blank">arch.rzeczpospolita.pl/a/rz/2005/02/20050225/200502250006.html</a>


                        Dzięki za link. Jak wspomniałem, nie jestem w tym zakresie fachowcem, ale
                        wchłaniam wszystko co może byc przydatne i interesujące.
                        Tekst który podesłałeś, jest raczej dla Aptek komercyjnych, mnie zależy na
                        aptece społecznej, czyli takiej, która nie jest nastwaiona na zysk, jednak nie
                        może też generowac strat.
                        Dzięki Stwarzyszeniu jest wiele ciekawy możliwości realizacji tego typu działań
                        zupełnie non-commerc ;)

                        Zainteresowałem tematem kilka osób zobaczę co z tego wyjdzie ;) Mam nadzieję, że
                        uda się to zrealizowac ;)
              • paenka Zodiak na prezydent! 21.03.06, 09:23
            • sieradzak Re: Pomysły na Sieradz... 21.03.06, 18:57
              hajdana napisała:

              > jeśli miałyby to być takie drobne pomysły-marzenia, to czemu nie napisać, co
              > nam szkodzi, np. mury więzienia widziałabym całe w bilbordach z widoczkami ze
              > starych zdjęć Sieradza, taaaka galeria, a co :)

              Fajny pomysł, choc kosztowny, ale ... wpisuje go do "bazy danych" dobrych
              pomysłów na Sieradz ;)
          • samdej Re: Pomysły na Sieradz... 20.03.06, 20:56
            sieradzak napisał:


            > I co z tego, że mają ? Od lat mają i od lat tak jest - jak jest. To że w
            sezoni
            > e
            > letnim ogródki na rynku wykańczają stałe lokale (całoroczne) tto nikt nie
            > pomyśli - a Ty oczekujesz, że będą wymagac jakiś wystrojów ? ;)
            > Samdej - obudź się i przestań śnic ;)
            > Mój sen o zamku jest bardziej realny - niż Twoja wiara w dobrą wolę władz,
            któr
            > ą
            > doskonale widac na przykładzie modernizacji Placu Teatralnego ;)
            >

            Taką już mam wadę, że wciąż wierzę w ludzi, nawet jesłi ci ludzie mają moc
            decyzyjną w państwie czy mieście ;/
    • ebusia_fam_fatal Re: Pomysły na Sieradz... 20.03.06, 21:49
      ja napisze ksiazke :)
      o Sieradzu
      "Sieradz ma pecha do władz" :D
      • szaramysza9 Re: Pomysły na Sieradz... 20.03.06, 22:37
        Kryminał?:>
        • ebusia_fam_fatal Re: Pomysły na Sieradz... 20.03.06, 22:42
          jeszcze nie wiem co z tego wyjdzie :D
          zalezy co znajde na wladze sieradzkie ;)
        • sieradzak Re: Pomysły na Sieradz... 20.03.06, 22:49
          szaramysza9 napisała:

          > Kryminał?:>

          HORROR ;)
          • farbenheit Re: Pomysły na Sieradz... 20.03.06, 23:49
            Tragikomedia :P
    • anonimowy_internauta Re: Pomysły na Sieradz... 22.03.06, 19:26
      Pomysł na Sieradz? Proszę bardzo: po pierwsze niech każdy w tym mieście wykonuje solidnie to co należy do jego obowiązków. Po drugie zacznijmy od najzwyklejszych spraw typu : pozamiatać chodniki i ulice, powycinać suche drzewa , wyprostować powyginane znaki drogowe, słupy od latarni i słupki przy drogach. Podsumowująć należy zadbać o rzeczy podstawowe niezbedne do funkcjonowania miasta czyli : drogi , wodociągi , kanalizacja , oświetlenie ulic , bezpieczeństwo. Jak jest każdy chyba widzi - to znaczy mam nadzieję ,że każdy widzi.
      • sieradzak Re: Pomysły na Sieradz... 22.03.06, 20:33
        anonimowy_internauta napisał:

        > Pomysł na Sieradz? Proszę bardzo: po pierwsze niech każdy w tym mieście wykonuj
        > e solidnie to co należy do jego obowiązków. Po drugie zacznijmy od najzwyklejsz
        > ych spraw typu : pozamiatać chodniki i ulice, powycinać suche drzewa , wyprosto
        > wać powyginane znaki drogowe, słupy od latarni i słupki przy drogach. Podsumowu
        > jąć należy zadbać o rzeczy podstawowe niezbedne do funkcjonowania miasta czyli
        > : drogi , wodociągi , kanalizacja , oświetlenie ulic , bezpieczeństwo. Jak jest
        > każdy chyba widzi - to znaczy mam nadzieję ,że każdy widzi.

        No tak, te pomysły i ich realizacja to raczej do władz. Trudno żeby "zwykły"
        mieszkaniec miasta wycinał drzewa, czy prostował znaki ;)
        Co do sprzętania i zamiatania, to z tego co widzę i wiem z doświadczanie
        mieszkańcy domków jednorodzinnych przeważnie sprzątają w zimie śnieg, na wiosnę
        chodniki itp. Na terenach blokowisk, to chyba w gestii Spółdzielni Mieszkaniowej.
        Oczywiście to oczym piszesz jest ważne i istotne, ale czy jest to pomysł na
        Sieradz ? Dla mnie jest to postulat, powrotu do normalności ;)
        • ebusia_fam_fatal Re: Pomysły na Sieradz... 22.03.06, 20:43
          > No tak, te pomysły i ich realizacja to raczej do władz. Trudno żeby "zwykły"
          > mieszkaniec miasta wycinał drzewa, czy prostował znaki ;)

          no w sumie prostowac znaki moglibysmy;)
          w sensie ze jest to wykonalne.. bardziej niz wycinka drzew
          • jasiek53 Re: Pomysły na Sieradz... 23.03.06, 12:25
            a mój znajomy (weber)od lat powtarza-
            Najlepszy pomysł na Sieradz?
            ZAORAĆ!!!!
            -----------------------------
            Co tu gadać trza go lać!!!
        • paenka Re: Pomysły na Sieradz... 23.03.06, 16:12
          gówna po swoich psach nie ch sprzątają chociaz tyle mogą. PRzez cała zimę psy
          srały na trawniki a isnieg to przykrywal bylo pieknie - biało a teraz wszystko
          wychodzi na wierzch, gówno na gównie! Ide sobie chodnikiem ale nie prosto tylko
          slalomem, patrze na trawniki obok a tam nie ma nawet 10 cm2 trawnika tylko same
          gówna! Ludzie opamietajcie się;/
          • sieradzak Re: Pomysły na Sieradz... 23.03.06, 16:37
            paenka napisała:

            > gówna po swoich psach nie ch sprzątają chociaz tyle mogą. PRzez cała zimę psy
            > srały na trawniki a isnieg to przykrywal bylo pieknie - biało a teraz wszystko
            > wychodzi na wierzch, gówno na gównie! Ide sobie chodnikiem ale nie prosto tylko
            >
            > slalomem, patrze na trawniki obok a tam nie ma nawet 10 cm2 trawnika tylko same
            >
            > gówna! Ludzie opamietajcie się;/

            ;)
            Tak na temat, na radzie miasta padła propozycja, aby ze względu na te gówna
            podnieść opłatę za pieska nawet do 500 zł i z tych pieniędzy utrzymywać służby
            sprzątające ;)
            No cóż, można i tak, pytanie tylko, czy w Sieradzu nie ma już przypadkiem
            odpowiedniego przedsiębiorstwa ? ;)
            • ebusia_fam_fatal Re: Pomysły na Sieradz... 23.03.06, 16:52
              a ja mam pytanie. po jaki ch.. zamontowali kamerki ktore moga przyblizonko dac
              takie ze paniusi na nosie pryszcza daloby sie zauwazyc? nie moznaby tak ze stu
              obywateli poczestowac mandacikiem? nauczyliby sie. (podobnie jak z kompami:
              pare kompow polecialo i juz wszyscy znajomi legalnie zaczeli nagle
              sie "nosic" ;) )
              • jasiek53 Re: Pomysły na Sieradz... 23.03.06, 17:40
                blabla straż wiejska
                myślisz że im się chce cokolwiek?
                Sto razy widziałem ziomali co piwo nieśli i im machali otwartymi butelkami albo w nich kamieniami w 5 rzucali!
                i co?
                ano g...no!!!
                SM-PODZIWIALI SIERADZ Z DRUGIEJ STRONY OKNA!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
                A po 5 min.spisali parę co psa bez kagańca prowadziła.Odezwałem się że jak to...
                To mnie też spisali jeszcze policję wezwali i sprawdzali moją tożsamość czy nie byłem karany i kazali dmuchnć czy nie piłem!!!!!!!!!!!!!
                NAWET MI SIĘ GADAĆ NI CHCE O TYCH ....... ROGATYCH ZWIERZACH
                Dlatego CHWDP. i SM
                -----------------------------------------------------
                mOGĄ SĘ MNNIE ŁAPAĆ I TAK MAM OD 2 LAT LINUKSA!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
                • jasiek53 Re: Pomysły na Sieradz... 23.03.06, 17:42

                  może przesadziłem z inwektywami
                  ale się QWA inaczej nie da!!!!!!!!!!!!
                • ebusia_fam_fatal Re: Pomysły na Sieradz... 23.03.06, 18:56
                  > mOGĄ SĘ MNNIE ŁAPAĆ I TAK MAM OD 2 LAT LINUKSA!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
                  kompa zabieraja tak czy inaczej
          • maary5 Re: Pomysły na Sieradz... 24.03.06, 11:50
            otóz to.Przeciez to zgroza jak to wszystko śmierdzi jak tylko mrozy
            puściły.Codziennie przechodze przez park Broniewskiego i mam wybór-albo wejśc w
            błoto albo w g...o,i oglada człowiek buty czy do domu tego nie przyniesie.Nie
            wiem czy tak drastycznie zwiekszyła się ilośc miłosników czworonogów czy
            ścinajace ziemię od miesiecy mrozy sprawiły ze jest jak paenka napisała.A potem
            urosnie miłosierna trawa i całe to paskudztwo przykryje co nie znaczy że tego
            nie będzie,i spragnione wiosny mamy z dziećmi i same dzieci wybiegna do parku
            cieszyć sie wiosną....RAZ widziałam pana,który w niedzielny ranek sprzatnął po
            swoim psie,a nie zrobił tego na pokaz bo było rankiem pusto,widać tak ma,szkoda
            że tylko ON.
            • paenka Re: Pomysły na Sieradz... 24.03.06, 12:04
              Tak na przyszlosc, to nie dziwcie sie ze odpowiednie sluzby jeszcze tego nie
              posprzataly bo takie wmrozone w snieg i lod gowno nie da sie wyciagnac. Nie
              byloby tego problemu gdyby swieze kupy wlasciciele swoich psow sprzatali.
              A co by bylo gdyby tak zrobic bardzo agresywna i drastyczna kampanie
              reklamujaca koniecznosc sprzatania gowien? Gdyby tak po prostu oplakatowac
              slupy plakatami z wielkim napisem GÓWNO? Napewno wielu by bylo obóżonych ale
              trzeba by bylo im tez wyjasnic ze skoro samo slowo ich tak bulwersuje to
              dlaczego to co okresla to slowo juz nie? Dlaczego sami doprowadzaja do tego ze
              tych gowien jest coraz wiecej? Dlaczego potrafia sie spolecznie oburzyc na
              gówno pisane? Moze taka akcja bylaby skuteczniejsza niz jednorazowy wystep na
              wystawie klubu psa polskiego za stadionem z plakatami(ktorych i tak w zeszlym
              rokyu naliczylam tylko kilka) z psem ktory "mowi" - Sam nie posprzatam.
              Najleiej zrobic plakat z napism Góno chociaz ludzie zwroca uwage na to a potem
              chociaz zaczna wytykac sie palcami gdy zobacza ze ktos [po psie swoim nie
              posprzata i mysle ze taka presja spoleczna by byla skuteczna.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka