gregorak
28.06.06, 18:07
"Ci, którzy mają doświadczenie, niestety, są z układu - stwierdził wczoraj
Jarosław Kaczyński w wywiadzie dla "Rzeczpospolitej".
Od miesięcy zachodziłem w głowę, co może oznaczać ów słynny "układ", o którym
bez przerwy mówią politycy PiS, a którego nie są w stanie określić. Teraz już
wiem. "Układ" tworzą ci, którzy mają doświadczenie, umiejętności, którzy są
kompetentni, by kierować ministerstwami, bankami lub spółkami giełdowymi. Im
są lepszymi menedżerami, tym bardziej są podejrzani, gdyż najwyraźniej zajmują
wysoką pozycję w hierarchii "układu". A jeśli ktoś ma dwie lewe ręce, z
pewnością do "układu" nie należy i można mu bez obawy powierzyć ważne
stanowisko: ministra skarbu, spraw zagranicznych czy prezesa największej
spółki ubezpieczeniowej.(...)
Kaczyński nie jest oryginalny. Swoją wizję świata zaczerpnął z książek i
filmów socrealistycznych, w których powtarzał się ten sam schemat:
fachowiec-inżynier był sabotażystą i wrogiem klasowym, a wykształcony na
kursach dla analfabetów "biedniak" okazywał się genialnym konstruktorem."
No i wszystko jasne.
serwisy.gazeta.pl/wyborcza/1,34474,3446903.html