19.08.06
Było cudownie - pogoda wymarzona, wszystko poszło zgodnie z naszym planem,
stwierdziliśmy też już po fakcie że niczego byśmy nie zmienili. Oczywiście w
sobotę rano żałowaliśmy okrutnie że nie jesteśmy w Las Vegas i za wydane na
wesele pieniądze nie zwiedzamy teraz Stanów no ale trudno, daliśmy się
namówić rodzinie na tradycyjną imprezę ale dzięki temu że wszystko
organizowaliśmy sami uniknęliśmy większości elementów które stały w
sprzeczności z naszym gustem przekonaniami itp. Odpuściliśmy więc
błogosławieństwo, dekoracje w kościele, nie było wynajętego samochodu
tonącego w kwiatach, nie było witania chlebem, otrzepin, orkiestry, kamery i
rosołu

Goście dopisali i rodziny jako tako się zintegrowały, tym bardziej że
imprezkę mieliśmy 2-dniową ze spaniem i z grilem na drugi dzień.
Ale od początku, w piątek poszliśmy wcześnie spać, wstaliśmy więc bardzo
wypoczęci i wyluzowani koło 9 rano. Zjedliśmy wspólne śniadanie na tarasie.
Zachwycaliśmy się zupełnie bezchmurnym niebem – naprawdę ktoś nad nami czuwał
z tą piękną pogodą. Po śniadaniu kąpiel bez pośpiechu i wyjazd do kościoła na
spowiedź, potem mój narzeczony odwiózł mnie do kosmetyczki/fryzjera – krótki
buziak i rozstanie, następnym razem miał mnie zobaczyć przy ołtarzu. Ja
zajęłam się przyjemnościami 2 godziny u fryzjera i makijażystki (naprawdę
gorąco polecam salon Stravaganza przy ul. Słowiańskiej, Poznań – fryzura i
makijaż trzymał się do następnego dnia, jak wyglądałam można ocenić na
fotkach)
Z salonu odebrał mnie tata, który prawie mnie nie poznałJ Z tatą pojechaliśmy
do rodziców, zjedliśmy drugie śniadanie. Przyszła moja świadkowa. Pogadałyśmy
przy herbacie kolejną godzinkę i zaczęłyśmy się szykować. Ubranie zajęło mi
10 minut. Zrezygnowałam z pończoch i paska bo chociaż wygląda to super sexi
bałam się że będzie mi za gorąco – i miałam rację. Chłopak świadkowej
przywiózł mi bukiet i butonierkę dla mojego taty, za 5 min godzina 16.00
zeszliśmy na dół i pojechaliśmy te 100-200 metrów do kościoła. Wszyscy
czekali już w środku kiedy weszłam z tatą do kościoła. To był bardzo
wzruszający moment dla nas obojga. Pod ołtarzem przywitali się 2 najważniejsi
faceci mojego życia mój tato i mój przyszły mąż, ja w szoku też pocałowałam
Piotra w policzek. Zaczęło się.
Ceremonia była piękna i nie pozbawiona zabawnych momentów bo mszę prowadził
przyjaciel mojego męża, była piękna muzyka (skrzypaczka była niespodzianką od
Piotra dla mnie), wzruszający list o miłości czytany przez pana młodego, moje
zacięcie się przy przysiędze, gromkie brawa przy wychodzeniu, ryż, kolejka
gości, kwiaty.
Wsiedliśmy do naszego auta i pojechaliśmy wszyscy do hotelu, to był kolejny
dobry pomysł, że jechaliśmy sobie sami, mogliśmy na szybko wymienić uwagi,
powiedzieć sobie jak pięknie wyglądamyJ
Na salę weselną wybraliśmy Hotel Atrium w Puszczykowie, była to pierwsza i
jedyna sala którą obejrzeliśmy szukając miejsca. I znowu strzał w
dziesiątkę. Hotel ma otwierany dach nad parkietem tanecznym i przy naszej
cudownej pogodzie do 23.00 był otwarty, czuliśmy się jakbyśmy przenieśli się
do Grecji. Wspaniałe jedzenie, całe mnóstwo jedzenia, ładna architektura
hotelu, sprawna obsługa, dużo miejsca, taras dla palaczyJ, ładne pokoje dla
wszystkich to złożyło się na bardzo pozytywne odczucia naszych gości.
Naprawdę gorąco polecam ten hotel, w niczym nie zawiedli wszystko poszło
zgodnie z planem, każda nasza prośba była spełniana od razu.
Pierwszy taniec, dzięki pomocy naszej nauczycielki Anety, przy naszej
ukochanej piosence U2 znowu wywołał brawa.
A potem już toczyła się impreza do godziny 4.00.
Na drugi dzień o 10.00 spotkaliśmy się ze wszystkimi na śniadaniu, powolne
ruchy, spacery po pobliskim lesie i o 12.30 rozpoczęliśmy grila. Wszyscy
docenili możliwość posiedzenia w spokoju przy piwku w gronie rodzinnym więc
zostali prawie wszyscy i do 16.00 toczyły się jeszcze rozmowy. Po spakowaniu
całego mnóstwa alkoholu, napoi, które zostały pojechaliśmy do domu. W
poniedziałek z naszą przemiłą fotografką (www.szwabowicz.pl) zrobiliśmy sobie
mini sesję u nas w domu bo chcieliśmy mieć sesję z naszymi kotamiJ a potem
plener i studio inaczej w Czarniejewie. Efekty jak widać. Z perspektywy nie
żałujemy, że daliśmy się namówić na tradycyjne wesele, dzięki otoczeniu
rodziny i rocznym przygotowaniom czuliśmy, że ten dzień jest specjalny i
wyjątkowy.
img233.imageshack.us/img233/2230/dsc0015wl2.jpg
img232.imageshack.us/img232/6629/dsc0085ms9.jpg
img48.imageshack.us/img48/8930/dsc0146zk0.jpg
img130.imageshack.us/img130/696/dsc0257qa8.jpg
img212.imageshack.us/img212/9008/dsc0669ig9.jpg
img55.imageshack.us/img55/5877/dsc0610ci1.jpg
img46.imageshack.us/img46/1965/dsc0677xa7.jpg
img130.imageshack.us/img130/2209/dsc0739nm0.jpg
img130.imageshack.us/img130/9782/dsc0811gg9.jpg
img55.imageshack.us/img55/9889/dsc0885yu1.jpg
img235.imageshack.us/img235/4363/dsc0719nu0.jpg