rejtann
25.10.06, 07:55
"Nazwisko Schetyny przewija się w zeznaniach Andrzeja Czyżewskiego, świadka w
sprawie mafii paliwowej. Jak zeznał przebywający w Niemczech były prokurator,
Schetyna należał do bywalców wrocławskiej willi Jeremiasza Barańskiego, ps.
Baranina. – Grupa wrocławska spotykała się w willi Barańskiego od 1996 r.
Bywali tam ludzie związani wcześniej z delegaturą STASI, przede wszystkim z
Cottbus i wydziału IX w Berlinie – mówi Czyżewski.
Według Czyżewskiego, obok gangsterów i ludzi służb w willi pojawiali się
politycy. Czyżewski zeznał, że byli wśród nich m.in. minister obrony
narodowej Jerzy Szmajdziński, szef UW Władysław Frasyniuk oraz posłowie PO
Grzegorz Schetyna i Aleksander Grad. – W willi bywał też mający duński
paszport Sven Hansen, który wcześniej nazywał się Przybylski i był związany z
gangiem Oczki. Ma duński paszport. Zna się ze Schetyną, chyba są nawet na ty –
mówi Czyżewski. – To prowokacja – odpowiedział na zarzuty Czyżewskiego
Schetyna i stwierdził, że były prokurator mija się z prawdą. Jak dotąd
zarzuty Czyżewskiego nie zostały udowodnione.
Martwe dusze i żywy Frasyniuk
W 1994 roku KLD jednoczy się Unią Demokratyczną tworząc Unię Wolności. We
wrocławskiej UW najsilniejszych jest dwóch ludzi: Władysław Frasyniuk i
Grzegorz Schetyna. Różni, ale mający kilka wspólnych cech: spryt, cynizm i
wielkie ambicje. Do starcia dochodzi w 1999 roku. Przed lokalnym zjazdem
partii rośnie liczba członków UW. Obaj rywale chcą, by popierające ich
dzielnicowe koła były liczne, bo to pozwala wystawić więcej delegatów na
zjazd. W efekcie liczba członków UW we Wrocławiu wzrosła o... 2 tysiące.
Wybucha awantura. Frasyniuk zarzuca ludziom Schetyny oszustwa: fikcyjne
zapisywanie do partii „martwych dusz”. Sąd partyjny usuwa z partii czterech
jej członków. Nie dotyczy to samego Schetyny.
Strategia Tuska w Kulczyk Holding
Politycy PO podkreślają wielki wpływ Grzegorza Schetyny na Donalda Tuska. Ich
zdaniem dobrze wychowany i delikatny Tusk chętnie pogodził się z tym, że
czarną robotę w partii odwala za niego sekretarz generalny. Lider PO nie zna
większości parlamentarzystów i lokalnych działaczy PO. Od tego ma Schetynę.
- Schetyna jeździł po kraju razem z Mirosławem Drzewieckim. Układali lokalne
listy kandydatów i zbierali kasę na kampanię – mówi nasz informator.
Pozyskiwanie pieniędzy do wielkiego biznesu III RP utrudniały im publiczne
deklaracje Rokity, który domagał się oczyszczenia relacji na styku państwa z
biznesem, na którym wyrosła większość polskich oligarchów. Ale te opory udało
się przełamać. Jak opowiada polityk PO, duże pieniądze pojawiły się w PO z
dnia na dzień. - Do lipca Platforma była biedna jak mysz kościelna. Wtedy
nagle pojawiły się wielkie pieniądze. Przypomniała mi się historia z
filmu „Wszyscy ludzie prezydenta”, kiedy worki z gotówką nie mogą pomieścić
się w sejfie – mówi.
Skąd wzięły się pieniądze, które pozwoliły PO wykupić wielką ilość
najlepszych, wysoko zawieszonych bliboardów? Plotkowano w partii na ten temat
różnie. - Już latem strategię wyborczą Donalda Tuska przeglądał członek
zarządu Kulczyk Holding. Nie muszę mówić, że plany kampanii PO były wtedy
znakomicie strzeżonym dokumentem – mówi nasz informator.
Chcieliśmy dać Grzegorzowi Schetynie szansę odpowiedzi na wszystkie stawiane
mu zarzuty. Nie skorzystał z niej. - Nie udzielam wypowiedzi – powiedział
kiedy usłyszał, że chcemy rozmawiać o sytuacji w PO. I rozłączył się."