fnoll 19.03.03, 23:57 w Tybecie kicha zabito mnicha nie ma niedzieli w Korei Jezus wysadził się w Palestynie kto nie ucieknie ten zginie wakacje w Kaszmirze zakończysz w żwirze pola minowe są wystrzałowe! Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
basia! Re: wojna o pokój do ostatniego naboju 24.03.03, 20:10 nie jedź do Iraku bez wódki w bukłaku Odpowiedz Link Zgłoś
ydorius Re: wojna o pokój do ostatniego naboju 21.04.03, 16:22 fnoll napisał: > w Tybecie kicha > zabito mnicha Patrzę. Czerwień zamordowanej togi. Myślę sobie. Tybet. Pod chińską okupacją. Czy idąc do Tybetu na piechotę, doszedłbym za swojego życia? Pewnie tak. Ale gdy tak będę szedł na piechopę za swojego życia, przypadkiem chińczycy nie zamordują kolejnego mnicha (to był przypadek, tłumaczył chiński zastępca wiceministra propagandy - w końcu jest ich tam tylu, że każdy wicezastępca ma całą czeredę zastępców - ci mnisi przemycali trotyl, by zaszkodzić chińskiej demokracji i po oddaniu strzałów ostrzegawczych nasi funkcjonariusze postrzelili śmiertelnie trzech). Nic to, że przypadkiem w potylicę. Nic to, że przypadkiem wpadli w jeden dół i przypadkiem zasypała ich ziemia. Poza tym, myślę sobie przed telewizorem, zastanawiając się nad czerwienią zamordowanej togi, co oni chcieli atakować tym trotylem? W końcu, odchodzę, by zrobić herbatę (pierdolę, nie idę do żadnego Tybetu), Tybet za daleko jest, a czerwień togi ujmiemy w nawias. O, film o dinozaurach. > nie ma niedzieli > w Korei W Korei, kraju mitycznym, otoczonym pierścieniem Meliany charyzmaycznego przywódcy i ukochnego wodza (w jednej osobie, toż prawie dwójjedność!) wszyscy pracują. Maja całą masę dni tygodnia (żaden z nich nie nazywa się niedzielą, bo nie mają polskich znaków diakrytycznych, zresztą i tak by nie wymówili) i w każdy jeden dzień pracują. Nie tak jak my, co mówimy, że pracujemy, a tak naprawdę przenosimy w czasie swoje własne nieróbstwo, z godziny na godzinę, z dnia na dzień i tak dalej. W Korei wszyscy pracują. Chodzą w defiladach, wyszywają transparenty, stoją po coś do jedzenia w kolejkach, jakich nigdy nie poznaliśmy, uczą swoje oporne żołądki, że błonnik i celuloza są strawne. Pracują przenosząc swoją wolę przeżycia z godziny na godzinę, z dnia na dzień i tak dalej. Praca. Praca, jak każde cierpienie, uszlachetnia. W końcu. > Jezus wysadził się > w Palestynie > kto nie ucieknie > ten zginie > wakacje w Kaszmirze > zakończysz w żwirze > > > pola minowe > są wystrzałowe! och,bowiązki wzywają. jak się podoba, dopiszę dalej. jak nie to może też dopiszę. przerost ego nad treścią znaczny, acz, być może, uleczalny :-) m, .y. ---------------------------------- What is home without Plumtree's Potted Meat? Incomplete. Odpowiedz Link Zgłoś