Gość: Misza
IP: 195.208.237.*
10.06.03, 22:25
CZesc
Wiele tu na forum pisza o naszej RKKA i to zwykle w dosc pogardliwym tonie.
Mysle ze dla odmiany warto cos napisac o uczestniczeniu w WWII pindosow i
ich sojusznikow.
A wiec, D-day. W USA (a moze i w calym zachodnim swiecie) sa swiecie
przekonani ze glowna bitwa WWII jest wlasnie Normandska Operacja Desantowa
(NOD). Tyle ze ta operacje bitwa nazwac w zasadzie nie mozna :)
Zaczniemy od tzw. "walcu" Atlantyckiego - czyli niemeckiego systemu
obronnego na zachodzie. W Hollywoodskich filmach i grach komputerowych ten
system pokazuja supermocnym - rzedy przeciwczolgowych "jezej" (nie wiem jak
to bedzie po polsku, po naszemu wlasnie "jez" ) , za nimi betonowe
umocnienia z dzialami i CKMami, bunkry dla piechoty itd. Jednak
przypomnijcie sobie, czy przytrafilo sie wam widziec kiedys foto, na ktorym
jest widac to wszystko? Na najbardziej znanej fotce NOD jest widac
desantowe lodzie oraz idace po pas w wodzie pindosi, przy czym zdjecie jest
zrobione ze strony brzega (!). Mam tu przed soba kilka zdjec miesc
ladowania. Zolnierze laduja na zupelnie pusty brzeg, gdzie oprocz kilku
przeciwczolhgowych jezej niema zadnych umocnien. A wiec co to byl
za "walec"?
PO raz pierwszy ta nazwa padnela jesienia 1940, gdy w krotkim terminie
na wybrzezu La-Manche zostali zbudowane 4 baterii dzial daliekiego zasiegu.
Dopiero w 1942 roku (po nieudanym ladowaniu kanadysjkich rangers) zaczela
sie intensywna budowa systemu obronnego, przewaznie tamze na wybrzezu La-
Manche, na pozostale odcinki sila robocza i materiali wydzielano wg.
zasady "macie tu to co pozostalo". "Zostawalo" nie tak wiele, szczegolnie
po aktywizacji nalotow na Niemcy bombowcow alianckich (glowne sily rzucono
na budowe betonowych schronow antybombowych dla ludnosci cywilnej). W
rezultacie umocnienia "walcu" Atlantyckiego byli zbudowane na okolo 50%, a
bezposrenio w Normandii jeszcze mniej. Mniej-wiecej przyzwoicie byl
przygotowany tylko jeden odcinek - "Omacha". Jednak nawet on wygladal
zupelnie nie tak, jak to bylo pokazane w filmie "Saving private Ryan" lub
grze "MOHAA".
Zastanowcie sie sami, jaki jest sens instalowac betonowe umcnienia na
samym brzezu? Oczywiscie, zainstalowane tam dziala beda mogli ostrzeliwac
desantowe okrety, a CKMy niszczyc zolnierzy przeciwnika, gdy ci ida po pas w
wodzie. Ale stojace prosto na brzegu bunkry sa znakomicie widzialne dla
przeciwnika, wiec on bedzie mogl bez problemow zniszczyc ich przez swoja
artylerie okretowa. Dlatego besposrednio u wody sa stawia sie tylko pasywne
umocnienia (pola minowe, betonowe jezy itd). Za nimi, najczesciej na
wierzchu dun lub holmow, kopaja sie okoly, a na tylnych uklonach holmow
instaluja blindarzy czy bunkry dla pechoty, gdzie ludzie moga ukryc sie
podczas artyleryjskiego urerzenmia czy nalotu bombowcow. I dopiwro za nimi,
najczesciej w kilku kilometrach od brzegu buduja sie stanowiska artyleryjne
(tutaj wlasnie mozna zobaczyc potezne betonowe kazematy, ktore nam tak lubia
pokazywac sprytni gosci z Hollywood).
Wedlug mniej-wiecej takiego planu byl zbudowany system obrony w
Normandii, ale powtorze sie, ze wieksza jegp czesc istnijala tylko na
papierze. Np. min bylo zainstalowano tylko okolo 3 milionow, jednak pwg.
samych optymistycznych ocen trzeba bylo zainstalowac conajmniej 60 milionow.
Artyleryjskie pozycjebyli w wiekszosci przygotowane, ale w wiekszosci
brakowalo... dzial ;))
Opowiem o jednym fakcie: za kilka miesiecy przed ladowaniem, framncuskiу
partyzanci przekazali aliantom informacje ze na bataree Merville Niemcy
zainstalowali 4 morskie armaty 155mm. Zasieg tych dzial wynosil 22km, a wiec
powstal problem z mozliwym ostrzalem okretow. Dlatego zdecydowano zniszczyc
ta bataree za wszelka cene. Takie zadanie otrzymal 9 batalion, 6 DPD, ktory
przygotowywal sie do niego prawie 3 miesiace. Zostala zbudowana bardzo
dokladna makieta batarei i spadochroniarze codzienie cwiczyli jego atak ze
wszystkich stron. W koncu, w DDay, z wielkim hukiem batalion odbil bataree
i znalazl tam... 4 francuskich 75mm dziala z czasow WWI (jeszcze na duzych
metalowych kolach :)). Wlasciwie pozycje byli przygotowane dla 155mm dziala,
ale samich dzial Niemcom brakowalo, wiec musieli instalowac to co mieli...
Musze stwierdzic, ze "arsenal" Atlantyckiego "walcu" zkladal sie w ogromnej
wiekszosci z trofejnych dzial. W ciagu 4 lat wojny Nimecy metodycznie
sciagali tedy wszystko, co otrzymali od rozbitych armii. Tam byli czeskie,
polskie, francuskie a nawet sowieckie dziala, przy czym do wielu z nich bylo
bardzo malo amunicji. Podobnie sprawa wygladala z bronia strzelecka, do
Normandii trafialo albo trofejna , albo zdjeta z uzbrojenia na wschщdnim
froncie bron. Razem w 37 armii (a wlasnei na nia wypadl glowny ciezar bitwy)
bylo uzywane 252 typy amunicji, przy czym 47 z nich byli juz dawno zdjete z
produkcji.
Zolnierze.
Teraz powiem cos o tych, kto musial bronic sie na "walcu". Zaczniemy od
kadry oficerskiej. Napewno pamietacie jednorekiego i jednookiego pulkownika
Schtaufenberga, ktory wykonal nieudaczny zamach na Hitlera. A czy
zadawaliscie sobie pytanie: dlaczego taki inwalid nie byl zwolniony ze
sluzby, a kontynuowal sluzbe (chocby nawet w reserwowej armii)? A wlasnei
dlatego, ze w 44 roku "warunki" mobilizacyjne byli w Niemcach znaczaco
zmniejszone. Np. strata oka, reki, ciezka kontuzja itp, juz nie byli
dostatecznym warunkiem dla zwolnienia ze sluzby starszego i sredniego
korpusu oficerskiego. Oczywisice, ze na wschodnim froncie uzytku od
takich "monstrow" bylo malo, ale zato byla to mozliwosc "zatykania dziur" w
jednostkach, stacjunacych na Atlantyckim "walcu". W efekcie, ponad 50%
oficerow w tych jednostach zaliczalo sie do kategorii "ograniczono sprawny".
Nie obeszl swoja uwaga Hitler i zolnierzy. Np. 70 dywizje pechoty
nazywali "dywizja bialego chlebu". Ona w calosci skladala sie z zolnierzy,
chorych wszelakimi chorobami zoladkowymi, wskutek czego oni ciagle siedzieli
na diecie (naturalnie podczas inwazji dieta niebyla mozliwa, w skutku czego
cala dywizja rozproszyla sie). W innych jednostkach istniali cale bataliony
zolnierzy, chorych na na watrobe, distrofie, diabet itd. W stosunkowo
pokojowym czasie ci wojaki mogli pelnic sluzbe tylowa, ale ich wartosc
bojowa dazyla do zera. Jednak nie wszystkie zolnierze byli chore lub kaleki,
bylo tam niemalo calkiem zdrowych, ale problem w tym ze mieli ponad 40 lat
(a w artylerii glownie sluzyli 50latki).
I na koniec ostatni najbardziej ciekawy fakt - rdzennych Niemcow
dywizjach pechoty bylo tylko okolo 50%, pozostala polowe skladali przerozni
frajerzy (bo zolnierzami ich nazwac nie mozna) z calej Eurazji. Wstyd w tym
sie przyznac, ale bylo tam wiele naszych wspolobywateli. Np. 162 dywizja
pechoty W CALOSCI skladala sie z tzw. "wschodnich legionow" (turkmenskich,
uzbeckich, azerbejdzanskich itd). Byli w Normandii rowniez wlasowcy, co
prawda sami Niemcy nie byli pweni ze od nich bedzie jakikolwiek uzytek. Np.
dowodzacy garnizonem Scherbura gen. Schliben mowil: "Jest bardzo watpliwie,
ze nam uda sie zmusic Rosjan do walki za Niemcy na terrytorium
Francjiprzeciwko Amerykanow i Anglikow". Facet mial racje,
wiekszosc "wschodnich" wojsk poddala sie aliantom bez walki.
Dochodzimy do "Omahi". Pindosi ladowali na dwoch odcinkach - Utah i
Omaha. Na pierwszym z nich walki nie bylo - na tym odcinku bylo tylko punktu
oporu, kazdy z ktorych byl broniony przez umocniony platun. Naturalnie, oni
nie mogli okazac jakikolwiek przyzwoity opor 4 amerykanskiehj dywizji. Tym
bardziej ze oba punkty byli prawie doszczelnie zniszczeni ogniem artylerii
okretowej jeszcze przed inwazja. Apropo, tutaj mial miejsce ciekawy
przypadek, znakomicie charaktyzujacy bojowy nastroj i morale pindosow. Za
kila godzin przed inwazja w glab obrony Niemcow zostal zrzucony desant.
Wskut