Dodaj do ulubionych

D-Day, pindosi itd...

IP: 195.208.237.* 10.06.03, 22:25
CZesc
Wiele tu na forum pisza o naszej RKKA i to zwykle w dosc pogardliwym tonie.
Mysle ze dla odmiany warto cos napisac o uczestniczeniu w WWII pindosow i
ich sojusznikow.
A wiec, D-day. W USA (a moze i w calym zachodnim swiecie) sa swiecie
przekonani ze glowna bitwa WWII jest wlasnie Normandska Operacja Desantowa
(NOD). Tyle ze ta operacje bitwa nazwac w zasadzie nie mozna :)
Zaczniemy od tzw. "walcu" Atlantyckiego - czyli niemeckiego systemu
obronnego na zachodzie. W Hollywoodskich filmach i grach komputerowych ten
system pokazuja supermocnym - rzedy przeciwczolgowych "jezej" (nie wiem jak
to bedzie po polsku, po naszemu wlasnie "jez" ) , za nimi betonowe
umocnienia z dzialami i CKMami, bunkry dla piechoty itd. Jednak
przypomnijcie sobie, czy przytrafilo sie wam widziec kiedys foto, na ktorym
jest widac to wszystko? Na najbardziej znanej fotce NOD jest widac
desantowe lodzie oraz idace po pas w wodzie pindosi, przy czym zdjecie jest
zrobione ze strony brzega (!). Mam tu przed soba kilka zdjec miesc
ladowania. Zolnierze laduja na zupelnie pusty brzeg, gdzie oprocz kilku
przeciwczolhgowych jezej niema zadnych umocnien. A wiec co to byl
za "walec"?
PO raz pierwszy ta nazwa padnela jesienia 1940, gdy w krotkim terminie
na wybrzezu La-Manche zostali zbudowane 4 baterii dzial daliekiego zasiegu.
Dopiero w 1942 roku (po nieudanym ladowaniu kanadysjkich rangers) zaczela
sie intensywna budowa systemu obronnego, przewaznie tamze na wybrzezu La-
Manche, na pozostale odcinki sila robocza i materiali wydzielano wg.
zasady "macie tu to co pozostalo". "Zostawalo" nie tak wiele, szczegolnie
po aktywizacji nalotow na Niemcy bombowcow alianckich (glowne sily rzucono
na budowe betonowych schronow antybombowych dla ludnosci cywilnej). W
rezultacie umocnienia "walcu" Atlantyckiego byli zbudowane na okolo 50%, a
bezposrenio w Normandii jeszcze mniej. Mniej-wiecej przyzwoicie byl
przygotowany tylko jeden odcinek - "Omacha". Jednak nawet on wygladal
zupelnie nie tak, jak to bylo pokazane w filmie "Saving private Ryan" lub
grze "MOHAA".
Zastanowcie sie sami, jaki jest sens instalowac betonowe umcnienia na
samym brzezu? Oczywiscie, zainstalowane tam dziala beda mogli ostrzeliwac
desantowe okrety, a CKMy niszczyc zolnierzy przeciwnika, gdy ci ida po pas w
wodzie. Ale stojace prosto na brzegu bunkry sa znakomicie widzialne dla
przeciwnika, wiec on bedzie mogl bez problemow zniszczyc ich przez swoja
artylerie okretowa. Dlatego besposrednio u wody sa stawia sie tylko pasywne
umocnienia (pola minowe, betonowe jezy itd). Za nimi, najczesciej na
wierzchu dun lub holmow, kopaja sie okoly, a na tylnych uklonach holmow
instaluja blindarzy czy bunkry dla pechoty, gdzie ludzie moga ukryc sie
podczas artyleryjskiego urerzenmia czy nalotu bombowcow. I dopiwro za nimi,
najczesciej w kilku kilometrach od brzegu buduja sie stanowiska artyleryjne
(tutaj wlasnie mozna zobaczyc potezne betonowe kazematy, ktore nam tak lubia
pokazywac sprytni gosci z Hollywood).
Wedlug mniej-wiecej takiego planu byl zbudowany system obrony w
Normandii, ale powtorze sie, ze wieksza jegp czesc istnijala tylko na
papierze. Np. min bylo zainstalowano tylko okolo 3 milionow, jednak pwg.
samych optymistycznych ocen trzeba bylo zainstalowac conajmniej 60 milionow.
Artyleryjskie pozycjebyli w wiekszosci przygotowane, ale w wiekszosci
brakowalo... dzial ;))
Opowiem o jednym fakcie: za kilka miesiecy przed ladowaniem, framncuskiу
partyzanci przekazali aliantom informacje ze na bataree Merville Niemcy
zainstalowali 4 morskie armaty 155mm. Zasieg tych dzial wynosil 22km, a wiec
powstal problem z mozliwym ostrzalem okretow. Dlatego zdecydowano zniszczyc
ta bataree za wszelka cene. Takie zadanie otrzymal 9 batalion, 6 DPD, ktory
przygotowywal sie do niego prawie 3 miesiace. Zostala zbudowana bardzo
dokladna makieta batarei i spadochroniarze codzienie cwiczyli jego atak ze
wszystkich stron. W koncu, w DDay, z wielkim hukiem batalion odbil bataree
i znalazl tam... 4 francuskich 75mm dziala z czasow WWI (jeszcze na duzych
metalowych kolach :)). Wlasciwie pozycje byli przygotowane dla 155mm dziala,
ale samich dzial Niemcom brakowalo, wiec musieli instalowac to co mieli...
Musze stwierdzic, ze "arsenal" Atlantyckiego "walcu" zkladal sie w ogromnej
wiekszosci z trofejnych dzial. W ciagu 4 lat wojny Nimecy metodycznie
sciagali tedy wszystko, co otrzymali od rozbitych armii. Tam byli czeskie,
polskie, francuskie a nawet sowieckie dziala, przy czym do wielu z nich bylo
bardzo malo amunicji. Podobnie sprawa wygladala z bronia strzelecka, do
Normandii trafialo albo trofejna , albo zdjeta z uzbrojenia na wschщdnim
froncie bron. Razem w 37 armii (a wlasnei na nia wypadl glowny ciezar bitwy)
bylo uzywane 252 typy amunicji, przy czym 47 z nich byli juz dawno zdjete z
produkcji.
Zolnierze.
Teraz powiem cos o tych, kto musial bronic sie na "walcu". Zaczniemy od
kadry oficerskiej. Napewno pamietacie jednorekiego i jednookiego pulkownika
Schtaufenberga, ktory wykonal nieudaczny zamach na Hitlera. A czy
zadawaliscie sobie pytanie: dlaczego taki inwalid nie byl zwolniony ze
sluzby, a kontynuowal sluzbe (chocby nawet w reserwowej armii)? A wlasnei
dlatego, ze w 44 roku "warunki" mobilizacyjne byli w Niemcach znaczaco
zmniejszone. Np. strata oka, reki, ciezka kontuzja itp, juz nie byli
dostatecznym warunkiem dla zwolnienia ze sluzby starszego i sredniego
korpusu oficerskiego. Oczywisice, ze na wschodnim froncie uzytku od
takich "monstrow" bylo malo, ale zato byla to mozliwosc "zatykania dziur" w
jednostkach, stacjunacych na Atlantyckim "walcu". W efekcie, ponad 50%
oficerow w tych jednostach zaliczalo sie do kategorii "ograniczono sprawny".
Nie obeszl swoja uwaga Hitler i zolnierzy. Np. 70 dywizje pechoty
nazywali "dywizja bialego chlebu". Ona w calosci skladala sie z zolnierzy,
chorych wszelakimi chorobami zoladkowymi, wskutek czego oni ciagle siedzieli
na diecie (naturalnie podczas inwazji dieta niebyla mozliwa, w skutku czego
cala dywizja rozproszyla sie). W innych jednostkach istniali cale bataliony
zolnierzy, chorych na na watrobe, distrofie, diabet itd. W stosunkowo
pokojowym czasie ci wojaki mogli pelnic sluzbe tylowa, ale ich wartosc
bojowa dazyla do zera. Jednak nie wszystkie zolnierze byli chore lub kaleki,
bylo tam niemalo calkiem zdrowych, ale problem w tym ze mieli ponad 40 lat
(a w artylerii glownie sluzyli 50latki).
I na koniec ostatni najbardziej ciekawy fakt - rdzennych Niemcow
dywizjach pechoty bylo tylko okolo 50%, pozostala polowe skladali przerozni
frajerzy (bo zolnierzami ich nazwac nie mozna) z calej Eurazji. Wstyd w tym
sie przyznac, ale bylo tam wiele naszych wspolobywateli. Np. 162 dywizja
pechoty W CALOSCI skladala sie z tzw. "wschodnich legionow" (turkmenskich,
uzbeckich, azerbejdzanskich itd). Byli w Normandii rowniez wlasowcy, co
prawda sami Niemcy nie byli pweni ze od nich bedzie jakikolwiek uzytek. Np.
dowodzacy garnizonem Scherbura gen. Schliben mowil: "Jest bardzo watpliwie,
ze nam uda sie zmusic Rosjan do walki za Niemcy na terrytorium
Francjiprzeciwko Amerykanow i Anglikow". Facet mial racje,
wiekszosc "wschodnich" wojsk poddala sie aliantom bez walki.
Dochodzimy do "Omahi". Pindosi ladowali na dwoch odcinkach - Utah i
Omaha. Na pierwszym z nich walki nie bylo - na tym odcinku bylo tylko punktu
oporu, kazdy z ktorych byl broniony przez umocniony platun. Naturalnie, oni
nie mogli okazac jakikolwiek przyzwoity opor 4 amerykanskiehj dywizji. Tym
bardziej ze oba punkty byli prawie doszczelnie zniszczeni ogniem artylerii
okretowej jeszcze przed inwazja. Apropo, tutaj mial miejsce ciekawy
przypadek, znakomicie charaktyzujacy bojowy nastroj i morale pindosow. Za
kila godzin przed inwazja w glab obrony Niemcow zostal zrzucony desant.
Wskut
Obserwuj wątek
    • Gość: Misza CD IP: 195.208.237.* 10.06.03, 22:39
      Wskutek tych przyczyn pechocie pindosowskiej trzeba bylo przelamywac zupelnie
      niedotkniety system obrony. Swoja droga, problemy u sil ladowych powstali
      jeszcze zanim oni okazali sie na ladzie. Np. sposrod 32 plywajacych czolgow
      (DD Sherman) 27 zatoneli prawie od razu jak zwodowali sie (na swoim chodzie do
      brzegu dojechali 2 czolgi, 3 zostali wyladowane bezposrednio na brzeg).
      Dowodcy niektorych desantowych lodzi, niechcac wchodzic w sektor ostrzalu
      niemeckich dzial (u pindosow wogole instynkt samozachowania jest rozwiniety
      znacznie lepiej niz poczucie dlugu, lub jakiekolwiek inne uczucia), otwierali
      apparele i zaczynali rozladowanie na glebokosci okolo 2m, gdzie wiekszosc
      desantowcow pomyslnie zatonelo.
      W kocnu, jako-tako pierwsza fala desantu wyladowala. W nia wchodzil
      146 batalion saperow, zolnierzy ktorego musieli , przede wszystkim zniszczyc
      betonowe "jezy" zeby mozna bylo zaczac wyladowanie czolgow. Ale nic z tego...
      za kazdym z jezy, lezali 2-3 brawych pindosa, ktrozy, lagodnie mowiac, meli
      odmienne zdanie co do zniszcznia tak dobrego ukrycia. Wiec, saperzy musieli
      zakladac ladunki wybuchowe od strony, zwroconej do Niemcow (naturalnie,
      wskutek tego, wiel z nich zginelo - 111 wsrod 272). Dla pomocy saperom w
      pierwszej fali zostalo przedzielono 16 opancerzonych buldozera. Do brzegu
      trafilo tylko trzech, a uzywac saperzy mogli tylko 2 z nich - za trzecim
      ukryli sie pindosy i, grozac kierowce bronia zmusili go pozostawac na miejscu.
      Domyslam sie ze przykladow "masowego bohaterstwa" starczy. (szkoda ze
      Spielberg w swym filmie "Saving..." nie pokazal prawdy - ale co w kocnu od
      niego mozna bylo wymagac? - dobrze choc ze nie pokazal jak do bunkrow biegna
      kilka pindosow z flaga :))))))
      I tutaj zaczyna sie pas zagadek. W dowolnym zrodle, opisujacym
      wydarzenia w Omahe, koniecznie jest wzmianka o dwoch "po zeby uzbrojonych
      bunkrach na flankach", ale w zadnym z nich nie mowia kto, kiedy i
      jak "zalatwil" te bunkry. POwstaje wrazenie, ze ze Niemcy strzelali-
      strzelali, a potem przestali. (mozliwie ze tak wlasnie bylo, przypomnijcie, co
      wyzej napislem o zapasach amunicji). Jeszcze lepiej sprawa wyglada z KMami,
      strzelajacymi po frontu. Kiedy saperzy wykurzali swych "braci po broni" spod
      betonowych "jezy", im trzeba bylo szukac zchronienia w "martwej zonie" u dola
      holmow (w pewnym sensie to mozna zaliczyc jako natarcie :)) Jedna z
      ukrywajacych sie tam druzyn znalazla waska tropke, wiodaca do gory holmu i co
      oni tam na gurze zobaczyli? Zupelnie puste okopy! Dokad podziali sie broniace
      sie Niemcy? A ich tam nie bylo - na tym odcinku obrone trzymala jedna z
      kapmanii 1 batalionu 726 pulku grenaderow, skaldajacego sie glownie z Czechow,
      przymusowo zabranych do Wermachtu. Oczywiscie, oni marzyli jak najszybciej
      poddac sie pindosom, ale musicie sie ze mna zgodzic ze wyrzuac biala flage
      jeszcze zanim wrog cie zaatakowal jest jakos niesolidnie nawet dla potomkow
      brawurowego wojaka Szwejka ;)) Wiec, Czechi lezali sobie spokojnie w okopach,
      czas od czasu postrzeliwujac serie-dwie w kierunku pindosow. Ale za jakis
      czas, oni zrozumieli ze nawet taka (formalna) "ofensywa" powstrzyma natarcie
      pindosowskich superzolnierzy, dlatego pozbierali swoje majatki i odeszli do
      tylu. Tam ich wrescie wzieli do niewoli ku wspolnemu zadowoleniu ;))
      Krotko mowiac, przeszukawszy kupe materialow o NOD, znalazlem tylko
      jedna opowiesc o bojowym starciu na Omahe. Dlatego napisze go w
      calosci: "Kompania "E", ktora wyladowala przed Colwilem po dwochgodzinnej
      walce zajela niemecki bunkr na wzgorze holmu i wziela do niewoli 21
      czlowieka". Wszystko! (POrownajcie to sobie z "dzielem" Spielberga ;)))
      Jzu napisalem kiedys ze za najlepszy amerykanski film o WWII uwazam "When
      Trumpets Fade". Opoiwada bardzo radziwie o rzeczywisctym epizodzie walk w
      lasach Belgii. Pindosi nic nie mowia w swych filmach o tych walkach bo to nie
      pasuje do ich obrazu wojny. (wlasnie dlatego film byl zrobiony dla TV przez
      HBO we wspolpracy z Wegrami - ponad polowa aktorow i ekipy z Wiegier, krecili
      tez tam). Ciwkaw byl bym zobaczyc ich w walce na miare Stalingradu czy
      Berlina.


      Pozdr
      Misza

      P.S.
      W tym poscie powiedzialem tylko o pierwszych godzinach NOD. W kolejne dni
      aliantom przyszlo sie spotkac sie z wieloma trudnosciami:
      1) sztorm, ktory zniszczyl jeden z plywajacych portow
      2) balagan z zaopatrzeniem (polowe "fryzierskie" trafili na plaze z duzym
      opuznieniem),
      3) Disorganizacja dzialan aliantow - angliki zaczeli ofensywe na dwa tygodnia
      wczesniej niz byl zaplanowane (widocznie oni mniej niz pindosi zalezeli od
      posiadania "fryzierskich" :))

      Jednak przeciwdzialania Niemcow stoi na ostatnim miejscu w tej liscie. A wiec,
      czy warto nazywac NOD "bitwa" ?.. Ja uwazam ze zdecydowanie nie...




    • Gość: Misza CD prawidlowy!!! IP: 195.208.237.* 10.06.03, 23:21
      Poprzedni "CD" jest bledny - brakuje czesci postu - ponizej macie prawidlowy
      text:



      Dochodzimy do "Omahi". Pindosi ladowali na dwoch odcinkach - Utah i Omaha. Na
      pierwszym z nich walki nie bylo - na tym odcinku bylo tylko punktu oporu,
      kazdy z ktorych byl broniony przez umocniony platun. Naturalnie, oni nie
      mogli okazac jakikolwiek przyzwoity opor 4 amerykanskiehj dywizji. Tym
      bardziej ze oba punkty byli prawie doszczelnie zniszczeni ogniem artylerii
      okretowej jeszcze przed inwazja. Apropo, tutaj mial miejsce ciekawy
      przypadek, znakomicie charaktyzujacy bojowy nastroj i morale pindosow. Za kila
      godzin przed inwazja w glab obrony Niemcow zostal zrzucony desant. Wskutek
      pomylki pilotow okolo 30 spadochronizarzy trafilo na wybrzeze okolo bunkru W-
      5. CZesc z nich Niemcy zabili, a pozostalych zlapali. I oto w 4.00 ci jency
      zaczeli prosic dowodce bunkru niezwlocznei wyslac ich w tyl. Kiedy Niemcy
      spytali, co pindosowm tak do tylu sie zechcialo, to ci brawurowe wojaki odrazu
      powiedzieli ze za godzine rozpocznie sie artostrzal z okretow, za ktorym
      pojdzie inwazja. Szkoda ze historia nie zachowala dla nas imiona
      tych "wojownikow za wolnosc i demokracje", co zdradzili czas poczatku inwazji
      dla zachowania swej nedznej skury...
      Wrocmy, jednak, na plaze Omaha. W tym rejonie znajdowal sie tylko
      jeden dostepny dla ladowania odcinek 6,5 km dlugosci. jasne ze Niemcy zdazyli
      dobrze go przygotowac dla obrony, na flankach znajdowali sie 2 mocnych bunkry
      z dzialami i KMami. Jednak dzial mogli ostrzeliwac tylko tylko sama plaze oraz
      niewielki pas wzdluz niego. Za stosunkowo wazkim pasem plazy zaczynali sie
      holmy wysokoscia do 45m, po wierzchu ktorych byli wykopane okopy. aly ten
      system byl znakomicie znany aliantom, ale oni byli pewni ze zniszcza go przed
      inwazja. Ostrzal po plazy musieli prowadzic 2 linkory, 3 krazowniki i 6
      niszczycieli. Na dodatek z desantowych okretow strzelala artyleria polowa, a 8
      desantowych lodzi byli przerobione w stanowiska dla prowadzenia ognia
      pociskami rakietowymi. Razem, za 30 minut zostalo wystrzelono ponad 15 tys.
      pociskow roznych kalibrow (nawet 355mm).I oni zostali wystrzlone... Panu Bogu
      w Oko ;)) Poznej pindosi wymyslili kupe tlumaczen malej skutecznosci ognia,
      ale sens w tym, ze ani bunkry ani nawet kopy od ostrzalu nie ucierpieli.
      Jeszcze gorzej dzialalo lotnictwo. Armada "Liberatorow" zrzucila kilka set
      bomb, ale zadna z nich nie trafila nie tylko w umocnienia, ale nawet na plaze!
      (niektore bomby wybuchali w 5 km od brzegu ;)))
      Rozumiem ze po dywanowych nalotach na Dresden i Berlin mozna zapomniec co to
      jest celownik, ale to przeciez musiala byc przygotowana operacja ;)))
      Wskutek tych przyczyn pechocie pindosowskiej trzeba bylo przelamywac
      zupelnie niedotkniety system obrony. Swoja droga, problemy u sil ladowych
      powstali jeszcze zanim oni okazali sie na ladzie. Np. sposrod 32 plywajacych
      czolgow (DD Sherman) 27 zatoneli prawie od razu jak zwodowali sie (na swoim
      chodzie do brzegu dojechali 2 czolgi, 3 zostali wyladowane bezposrednio na
      brzeg). Dowodcy niektorych desantowych lodzi, niechcac wchodzic w sektor
      ostrzalu niemeckich dzial (u pindosow wogole instynkt samozachowania jest
      rozwiniety znacznie lepiej niz poczucie dlugu, lub jakiekolwiek inne uczucia),
      otwierali apparele i zaczynali rozladowanie na glebokosci okolo 2m, gdzie
      wiekszosc desantowcow pomyslnie zatonelo.
      W kocnu, jako-tako pierwsza fala desantu wyladowala. W nia wchodzil
      146 batalion saperow, zolnierzy ktorego musieli , przede wszystkim zniszczyc
      betonowe "jezy" zeby mozna bylo zaczac wyladowanie czolgow. Ale nic z tego...
      za kazdym z jezy, lezali 2-3 brawych pindosa, ktrozy, lagodnie mowiac, meli
      odmienne zdanie co do zniszcznia tak dobrego ukrycia. Wiec, saperzy musieli
      zakladac ladunki wybuchowe od strony, zwroconej do Niemcow (naturalnie,
      wskutek tego, wiel z nich zginelo - 111 wsrod 272). Dla pomocy saperom w
      pierwszej fali zostalo przedzielono 16 opancerzonych buldozera. Do brzegu
      trafilo tylko trzech, a uzywac saperzy mogli tylko 2 z nich - za trzecim
      ukryli sie pindosy i, grozac kierowce bronia zmusili go pozostawac na miejscu.
      Domyslam sie ze przykladow "masowego bohaterstwa" starczy. (szkoda ze
      Spielberg w swym filmie "Saving..." nie pokazal prawdy - ale co w kocnu od
      niego mozna bylo wymagac? - dobrze choc ze nie pokazal jak do bunkrow biegna
      kilka pindosow z flaga :))))))
      I tutaj zaczyna sie pas zagadek. W dowolnym zrodle, opisujacym
      wydarzenia w Omahe, koniecznie jest wzmianka o dwoch "po zeby uzbrojonych
      bunkrach na flankach", ale w zadnym z nich nie mowia kto, kiedy i
      jak "zalatwil" te bunkry. POwstaje wrazenie, ze ze Niemcy strzelali-
      strzelali, a potem przestali. (mozliwie ze tak wlasnie bylo, przypomnijcie, co
      wyzej napislem o zapasach amunicji). Jeszcze lepiej sprawa wyglada z KMami,
      strzelajacymi po frontu. Kiedy saperzy wykurzali swych "braci po broni" spod
      betonowych "jezy", im trzeba bylo szukac zchronienia w "martwej zonie" u dola
      holmow (w pewnym sensie to mozna zaliczyc jako natarcie :)) Jedna z
      ukrywajacych sie tam druzyn znalazla waska tropke, wiodaca do gory holmu i co
      oni tam na gurze zobaczyli? Zupelnie puste okopy! Dokad podziali sie broniace
      sie Niemcy? A ich tam nie bylo - na tym odcinku obrone trzymala jedna z
      kapmanii 1 batalionu 726 pulku grenaderow, skaldajacego sie glownie z Czechow,
      przymusowo zabranych do Wermachtu. Oczywiscie, oni marzyli jak najszybciej
      poddac sie pindosom, ale musicie sie ze mna zgodzic ze wyrzuac biala flage
      jeszcze zanim wrog cie zaatakowal jest jakos niesolidnie nawet dla potomkow
      brawurowego wojaka Szwejka ;)) Wiec, Czechi lezali sobie spokojnie w okopach,
      czas od czasu postrzeliwujac serie-dwie w kierunku pindosow. Ale za jakis
      czas, oni zrozumieli ze nawet taka (formalna) "ofensywa" powstrzyma natarcie
      pindosowskich superzolnierzy, dlatego pozbierali swoje majatki i odeszli do
      tylu. Tam ich wrescie wzieli do niewoli ku wspolnemu zadowoleniu ;))
      Krotko mowiac, przeszukawszy kupe materialow o NOD, znalazlem tylko
      jedna opowiesc o bojowym starciu na Omahe. Dlatego napisze go w
      calosci: "Kompania "E", ktora wyladowala przed Colwilem po dwochgodzinnej
      walce zajela niemecki bunkr na wzgorze holmu i wziela do niewoli 21
      czlowieka". Wszystko! (POrownajcie to sobie z "dzielem" Spielberga ;)))
      Jzu napisalem kiedys ze za najlepszy amerykanski film o WWII uwazam "When
      Trumpets Fade". Opoiwada bardzo radziwie o rzeczywisctym epizodzie walk w
      lasach Belgii. Pindosi nic nie mowia w swych filmach o tych walkach bo to nie
      pasuje do ich obrazu wojny. (wlasnie dlatego film byl zrobiony dla TV przez
      HBO we wspolpracy z Wegrami - ponad polowa aktorow i ekipy z Wiegier, krecili
      tez tam). Ciwkaw byl bym zobaczyc ich w walce na miare Stalingradu czy
      Berlina.


      Pozdr
      Misza

      P.S.
      W tym poscie powiedzialem tylko o pierwszych godzinach NOD. W kolejne dni
      aliantom przyszlo sie spotkac sie z wieloma trudnosciami:
      1) sztorm, ktory zniszczyl jeden z plywajacych portow
      2) balagan z zaopatrzeniem (polowe "fryzierskie" trafili na plaze z duzym
      opuznieniem),
      3) Disorganizacja dzialan aliantow - angliki zaczeli ofensywe na dwa tygodnia
      wczesniej niz byl zaplanowane (widocznie oni mniej niz pindosi zalezeli od
      posiadania "fryzierskich" :))

      Jednak przeciwdzialania Niemcow stoi na ostatnim miejscu w tej liscie. A wiec,
      czy warto nazywac NOD "bitwa" ?.. Ja uwazam ze zdecydowanie nie...







      • Gość: Paul Re: CD prawidlowy!!! IP: *.lodz.mm.pl 24.11.03, 04:58
        Bitwa to byla. Masz racje ze nie byl to "Stalingrad". Straty w czasie
        ladowania byly bardzo male stosunkowo do ilosci atakujacych, a byly by
        mniejsze, gdyby nie straty spadochroniarzy, ktorzy topili sie w bagnach. Poza
        tym na Omaha nie mozna bylo w 5 minut wysadzic calej dywizji;-}. A ci pierwsi
        dostali w dupe, choc straty byly w stosunku do 1 fali ataku male. To wszystko
        prawda. Rosjanie nie byli specjalistami od wielkich desantow, bo nie musieli
        Gn Misza;-}. Wielkie operacje ladowe i przechodzenie rzek to nie to samo co
        desant kilku dywizji na obcy lad. Z calym szacunkiem dla pleglych na plazach,
        to walka zaczela sie potem, po konsolidacji wszystkich przyczolkow. Mysle ze
        gdyby plaze Omaha miala wziac jakas doswiadczona dywizja Marines z Pacyfiku, to
        nie bylo by takiej rozpaczy i placzu;-}. Placz byl po pierwszym, prawdziwym
        desancie na Tarawie, kiedy USMC uczyla sie, ale potem desanty z morza nie byly
        dla spoleczenstwa takie "atrakcyjne". Kiedy na Pacyfiku Marines tracili
        tysiace ludzi, nie bylo w tym nic wielkiego, a jak pulk niedoswiadczonej
        piechoty na Omaha dostal w dupe, ale "meznie wygral", to zrobila sie z tego
        propaganda i tyle. A w ZSRR i Rosji propagandy nie bylo;-}? Tez byla.
        Bohaterowie i medale musza byc, a jak ich nie ma to sie ich znajdzie;-} Ale
        widzisz Misza, jak zolnierze walcza o Kijow, albo 101 airborne walczy w
        Bastogne, to juz "malo wazne", tak jak walka o Brest, Borneo, czy Malaje.
        Ladowanie w Normandii to przedewszystkim wielka operacja logistyczna z bitwa o
        opanowanie terenu dla nastepnych dywizji. Poza tym......fryzjer to wazna
        osoba;-}. Uszanowanie,
        Paul
        • Gość: Misza Re: CD prawidlowy!!! IP: *.ats51.donpac.ru 25.11.03, 14:00
          Gość portalu: Paul napisał(a):

          > Bitwa to byla. Masz racje ze nie byl to "Stalingrad". Straty w czasie
          > ladowania byly bardzo male stosunkowo do ilosci atakujacych, a byly by
          > mniejsze, gdyby nie straty spadochroniarzy, ktorzy topili sie w bagnach.

          Wiem to. Ale mi chodzilo o to ze na zachodzie idealizuja ta bitwe, nadajac jej
          jakis nadzwyczajny status "glownej bitwy" WWII. Jak na miare wojny swiatowej to
          byla mala zawieruszka. Owszem, bylo nielatwo, ale bez przesady - 2 lata
          przygotowania - kiedy nasze gineli milionami na wschodzie, a nam mowiono ze
          wszystko musi byc przygotowane na perfekt. A co sie okazalo? Opor byl o wiele
          mniejszy niz zakladano (sam chyba wiesz ze zakladano straty okolo 30 000),
          umocnienia byli niedokonczone i nieprzygotowane.
          Ale nawet tutaj alianci nie potrafili wykorzystac szansy i dopuszczyli wiele
          bledow. Wiec ta "bitwa" wcale nie jest tak wielka i wazna. Cos jak krok po
          ksiezycu Armstronga - maly krok dla czlowieka a duzy krok dla calej
          ludnosci ;)) Mysle ze najwiekszy pozytek z tej invazji - to poczucie naszych
          zolnierzy ze nie walczymi z Hitlerem sami, co oczywiscie zwiekszylo morale.
          Rozumiem tez ze w owym czasie swiat (w tym ZSRR w duzej mierze tez) potrzebowal
          pozytywnych wiesci z zach. frontu i dlatego zrobiono z tej inwazji jakis
          bohaterski wyczyn i superbitwe - Alianci "przelamuja" "znakomicie bronion i
          umocniony" wal i mimo duzych strat bohaterstwo goruje - wiec "Pobieda budet za
          nami"! :-))
          Ale dlaczego po wojnie nadal robi sie z tego taki "halas" ? Moze wkoncu
          powiedza prawde. A to wychodzi gra w jedna brame - wszyscy na zachodzi chorem
          krzycza o przeklamaniach naszej propagandzie calkowiecie ignorujac swoja
          propagande. Nie fair ;))

          > Rosjanie nie byli specjalistami od wielkich desantow, bo nie musieli
          > Gn Misza;-}.

          No nie powiedzialbym ;))

          > Wielkie operacje ladowe i przechodzenie rzek to nie to samo co
          > desant kilku dywizji na obcy lad.

          Widziales Dnepr ? Mysle ze nie wiele roznilo sie od Atlantyku, a opor byl nie
          mniejszy

          > propaganda i tyle. A w ZSRR i Rosji propagandy nie bylo;-}? Tez byla.


          Nie zaprzeczam! Napisalem ten post zeby ktos w koncu zwrocil uwage na
          propagande zachodnia a nie tylko na nasza. Bo wszyscy tu na forum i na
          Zachodzie w ogole czuja swym obowiazkiem plunac w RKKA a na siebie nawet
          pomyslec zlego nie moga. Takie tabu. ;))

          > opanowanie terenu dla nastepnych dywizji. Poza tym......fryzjer to wazna
          > osoba;-}.

          A jakze - dlatego wszyscy nasze zolnierze maja jednakowa fryzure - pod
          Kotowskiego (od "fryzury" anszego generala :))

          uszanowanie
          Misza
          • Gość: Paul Re: CD prawidlowy!!! IP: *.lodz.mm.pl 25.11.03, 22:11
            Gość portalu: Misza napisał(a):

            > Gość portalu: Paul napisał(a):
            >
            > > Bitwa to byla. Masz racje ze nie byl to "Stalingrad". Straty w czasie
            > > ladowania byly bardzo male stosunkowo do ilosci atakujacych, a byly by
            > > mniejsze, gdyby nie straty spadochroniarzy, ktorzy topili sie w bagnach.
            >
            > Wiem to. Ale mi chodzilo o to ze na zachodzie idealizuja ta bitwe, nadajac
            jej
            > jakis nadzwyczajny status "glownej bitwy" WWII.
            Moze chodzi o slowa. Wedlug slownika, czy encyklopedii to jest bitwa. Ja to
            sobie nazwe operacja desantowa, najwieksza w 2WW. A to z kolei wiaze sie
            nierozerwalnie z innymi "nastepstwami";-}.
            > Jak na miare wojny swiatowej to
            >
            > byla mala zawieruszka. Owszem, bylo nielatwo, ale bez przesady - 2 lata
            > przygotowania - kiedy nasze gineli milionami na wschodzie, a nam mowiono ze
            > wszystko musi byc przygotowane na perfekt. A co sie okazalo? Opor byl o wiele
            > mniejszy niz zakladano (sam chyba wiesz ze zakladano straty okolo 30 000),
            > umocnienia byli niedokonczone i nieprzygotowane.
            > Ale nawet tutaj alianci nie potrafili wykorzystac szansy i dopuszczyli wiele
            > bledow. Wiec ta "bitwa" wcale nie jest tak wielka i wazna. Cos jak krok po
            > ksiezycu Armstronga - maly krok dla czlowieka a duzy krok dla calej
            > ludnosci ;)) Mysle ze najwiekszy pozytek z tej invazji - to poczucie naszych
            > zolnierzy ze nie walczymi z Hitlerem sami, co oczywiscie zwiekszylo morale.
            > Rozumiem tez ze w owym czasie swiat (w tym ZSRR w duzej mierze tez)
            potrzebowal
            >
            > pozytywnych wiesci z zach. frontu i dlatego zrobiono z tej inwazji jakis
            > bohaterski wyczyn i superbitwe - Alianci "przelamuja" "znakomicie bronion i
            > umocniony" wal i mimo duzych strat bohaterstwo goruje - wiec "Pobieda budet
            za
            > nami"! :-))
            Gn. Misza, "pobieda byla z nami";-}. Inwazje mozna by bylo przyspieszyc, ale
            wiele zalezalo od pogody i przyplywow na kanale La Manche. Widzisz, caly
            dowcip polegal na tym ze i tak nie bylo sie PO CO SPIESZYC. Powody widze 2 -
            jak sam mowisz, Armia Czerwona - Niezwyciezona "wyzwolila by" i tak co miala
            do "wyzwolenia". Po 2 Amerykanie/Anglicy i tak musieli zatrzymac sie na Labie
            a Patton i tak musial sie wycofywac, bo sie zapedzil. Cele strategiczne w
            Europie i tak byly ustalone i zachodni alianci wywiazali sie z nich przed
            czasem. Czekali na was na linii demarkacyjnej. Mogli by czekac tak pol roku,
            gdyby Bog zmienil zime w lato, przyplywy w odplywy, a Slonce zaczelo sie krecic
            wokol Ziemi;-}. Jedynym powodem dla ktorego wyladowano w Normandii i
            interweniowano na Balkanach, to obawa czy Armia Czerwona przypadkiem sie nie
            zapomni i zamiast na Labie zatrzyma sie na Bosworze, Renie, albo Sekwanie;-}.
            Byliscie tak swietni w biciu Niemcow, ze Churchill, FDR, a potem Truman sie
            tego przestraszyli;-}. Trzeba bylo przypilnowac swoich wplywow. Takie
            rozumowanie ci sie podoba;-}?
            > Ale dlaczego po wojnie nadal robi sie z tego taki "halas" ? Moze wkoncu
            > powiedza prawde. A to wychodzi gra w jedna brame - wszyscy na zachodzi chorem
            > krzycza o przeklamaniach naszej propagandzie calkowiecie ignorujac swoja
            > propagande. Nie fair ;))
            Jestem tym faktem wstrzasniety, jestem porazony niesprawiedliwoscia historyczna
            ktora dotyka Rosje;-}.
            > > Rosjanie nie byli specjalistami od wielkich desantow, bo nie musieli
            > > Gn Misza;-}.
            >
            > No nie powiedzialbym ;))
            Tak Miszka, no taka jest prawda, a nie zadna propaganda;-}.
            > > Wielkie operacje ladowe i przechodzenie rzek to nie to samo co
            > > desant kilku dywizji na obcy lad.
            >
            > Widziales Dnepr ? Mysle ze nie wiele roznilo sie od Atlantyku, a opor byl nie
            > mniejszy
            A kompales sie kiedys w "cieplych wodach Pacyfiku";-}? Porownaj do tego
            Dniepr;-}. Paka, porownaj do Dniepru kanal La Manche....;-}
            > > propaganda i tyle. A w ZSRR i Rosji propagandy nie bylo;-}? Tez byla.
            >
            >
            > Nie zaprzeczam! Napisalem ten post zeby ktos w koncu zwrocil uwage na
            > propagande zachodnia a nie tylko na nasza. Bo wszyscy tu na forum i na
            > Zachodzie w ogole czuja swym obowiazkiem plunac w RKKA a na siebie nawet
            > pomyslec zlego nie moga. Takie tabu. ;))
            Nie Bracie!;-} Przeciez juz ci pisalem ze przez wasza odwazna armie zachod
            mial pelne gacie od 43 roku do 89'. Ten strach jest poparty faktami o ktorych
            ucza dzieci w szkolach. Nawet robia filmy o "dobrych i dzielnych" Rosjanach w
            Ameryce - np. Stalingrad, nie widzialem, bo to pewnie takie samo gowno i
            propaganda jak Private R.;-}.
            >
            > > opanowanie terenu dla nastepnych dywizji. Poza tym......fryzjer to wazna
            > > osoba;-}.
            >
            > A jakze - dlatego wszyscy nasze zolnierze maja jednakowa fryzure - pod
            > Kotowskiego (od "fryzury" anszego generala :))
            Fryzura w wojsku to podstawa!;-}
            > uszanowanie
            > Misza
            Uszanowanie,
            Pawka vel Paul;-}
    • swiatlo Misza, przestan sie juz pocic 10.06.03, 23:29
      To przeciez litosc chwyta jak widze jak sie mordujesz z tym artykulem...
      • Gość: Misza Co boli cie pindosie ;)) ? IP: 195.208.237.* 10.06.03, 23:39
        swiatlo napisał:

        > To przeciez litosc chwyta jak widze jak sie mordujesz z tym artykulem...

        Jestem pewien ze nie przeczytales nawet polwy postu, bo to przeciez nie
        pokrywa sie z twym "image" o udziale pindosow w WWII :)) Ty wierzysz image z
        hollywood - Saving private Ryan, Brothers in arms itd, nie ? ;))
        A czy zobaczyles chocby waszego When the trumpets fade ? Zaloze sie ze
        nie ;))) Bo nie pasuje do tego plaskiego obrazu z Hollywood ;))))))))

        • swiatlo Private Ryan 10.06.03, 23:56
          Gość portalu: Misza napisał(a):

          > swiatlo napisał:
          >
          > > To przeciez litosc chwyta jak widze jak sie mordujesz z tym artykulem...
          >
          > Jestem pewien ze nie przeczytales nawet polwy postu, bo to przeciez nie
          > pokrywa sie z twym "image" o udziale pindosow w WWII :)) Ty wierzysz image z
          > hollywood - Saving private Ryan, Brothers in arms itd, nie ? ;))
          > A czy zobaczyles chocby waszego When the trumpets fade ? Zaloze sie ze
          > nie ;))) Bo nie pasuje do tego plaskiego obrazu z Hollywood ;))))))))

          Akurat "Saving Private Ryan" nie wybiela az tak tej armii. Jest dosc dobrym
          filmem wojenno-psychologicznym. A juz na pewno jest blizszy atmosfery wojny niz
          te pompatyczne i nadete produkcje Jurija Ozierowa.
          Musze jenak przyznac ze "Ballade o Zolnierzu" mam na polce i uwazam ja za
          najlepszy film o tematyce wojennej jaki ogladalem.
          Przepraszam, zapomnialem o 'Stalingradzie' Josepha Vilsmayera. To tez
          arcydzielo. Nawet jeszcze lepsze, choc zreszta to trudno porownywac.

          Co do czytania twojego postu, to nie mam cierpliwosci do czytania calych stron
          zapisanych przez ciebie. Jeszcze naglowek moge mimochodem przeczytac, ale na
          wiecej to jednak nie mam za bardzo ochoty ani czasu.
          • Gość: Misza Re: Private Ryan IP: 195.208.237.* 11.06.03, 07:37
            swiatlo napisał:

            > Akurat "Saving Private Ryan" nie wybiela az tak tej armii. Jest dosc dobrym
            > filmem wojenno-psychologicznym. A juz na pewno jest blizszy atmosfery wojny
            niz
            > te pompatyczne i nadete produkcje Jurija Ozierowa.

            Nie wiem kto to jest Jurij Ozerow. Co do "SPR": filmem jest dobrym, graja
            dobrzy aktorzy ale prawdy tam zero. Cos jak w naszych starych filmach o
            wojnie: swietni aktorzy, czasem ciekawy scenariusz, ale zadnego zwiazku z
            historia.
            Spilberg (jak sam mowi) w tym filmie oddal czesc swemu ojcu, ktorzy byl
            podobno strzelcem pokladowym B17. CZy on mogl zrobic prawdziwy film o Dday ?
            Gdzie pokazali by tchorzostwo zolnierzy i bezradnosc dowodcow ? Pytanie
            rytoryczne :)))

            > Musze jenak przyznac ze "Ballade o Zolnierzu" mam na polce i uwazam ja za
            > najlepszy film o tematyce wojennej jaki ogladalem.

            Nie przesadzaj. Jest dobrym filmem ale raczej milosnym lub obyczajowym. Wojna
            tam idzie jako tlo dla historii milosnej. MOj faworyt "When trumpets fade" -
            pokazuja tam zarowno bohaterstwo jak i tchorzostwo zolnierzy, glupote i
            odwage dowodcow.

            > Przepraszam, zapomnialem o 'Stalingradzie' Josepha Vilsmayera. To tez
            > arcydzielo. Nawet jeszcze lepsze, choc zreszta to trudno porownywac.

            Tutaj moze sie zgodze.

            Co do czytania twojego postu, to nie mam cierpliwosci do czytania calych
            stron
            > zapisanych przez ciebie.

            Jasne. Nieprzyjemnie czytac prawde, bo boli :))

            > Jeszcze naglowek moge mimochodem przeczytac, ale na
            > wiecej to jednak nie mam za bardzo ochoty ani czasu.

            Nie pierdol. Nie chcesz czytac, bo boisz sie ze nie bedziesz mial argumentow,
            znacznie latwiej zchowaxc glowe w piasek i napisac ze nie masz czasu na
            czytanie, co pindosie :)) ?
            Ale pisalem ten post do objektywnych ludzi a nie do pindosow wychowanych na
            pindosowskej propagandzie wojennej.




        • being28 Re: Co boli cie pindosie ;)) ? 11.06.03, 00:05
          Gość portalu: Misza napisał(a):

          > swiatlo napisał:
          >
          > > To przeciez litosc chwyta jak widze jak sie mordujesz z tym artykulem...
          >
          > Jestem pewien ze nie przeczytales nawet polwy postu, bo to przeciez nie
          > pokrywa sie z twym "image" o udziale pindosow w WWII :)) Ty wierzysz image z
          > hollywood - Saving private Ryan, Brothers in arms itd, nie ? ;))
          > A czy zobaczyles chocby waszego When the trumpets fade ? Zaloze sie ze
          > nie ;))) Bo nie pasuje do tego plaskiego obrazu z Hollywood ;))))))))
          >

          Jeszcze kilka wpisow tow. Misza i nawet uwierze w niezwyciezonosc zolnierzy
          mordujacych kobiety i dziecie w Afganistanie, Czeczeni i gdzie sie tylko da. I
          jeszcze podziekuje za wspieranie Iraku, Korei, Iranu, Kuby, Chin, Jugoslawi i
          innych panstw milujacych pokoj oraz za 17 wrzesnia, Katyn, Sikorskiego...
          • Gość: Misza Re: Co boli cie pindosie ;)) ? IP: 195.208.237.* 11.06.03, 07:42
            being28 napisał:

            > Jeszcze kilka wpisow tow. Misza i nawet uwierze w niezwyciezonosc zolnierzy
            > mordujacych kobiety i dziecie w Afganistanie, Czeczeni i gdzie sie tylko da.
            I
            > jeszcze podziekuje za wspieranie Iraku, Korei, Iranu, Kuby, Chin, Jugoslawi
            i
            > innych panstw milujacych pokoj oraz za 17 wrzesnia, Katyn, Sikorskiego...


            a moze powiedzialbys cos na temat ? Dla odmiany, moze..
            Zawsze jak nie masz argumentow, to zjezdasz na "piotra Wielkiego" czy czegos
            innego. Zenada...
            Takie goscie jak ty i swiatlo, nie majac argumentow zaczynaja pierdolic rozne
            bzdury, a tak naprawde nigdy nie powiedzieliscie zadnego argumetu dlaczego nie
            zgadzacie sie z moim zdaniem. Bo nie macie argumentow. Bo ja podaje w swych
            postach fakty, a wy tylko powtarzacie w kolko propagande z USA, tylko
            potwierdzajac moje przekonanie o pindosach. :)

            Mam nadzieje ze zjawi sie na ten forum jakis znawca tematu NOD a nie takie
            hurrapatrioci jak wy. Moze oni maja jakies dodatkowe dane o Dday i Omahe. Ale
            szczerze watpie ze beda odbiegali zbytnio od tego co ja tu podalem. Fakty oni
            i w afryce sa faktami :))




            • goral11 Misza dlaczego Pindosi 11.06.03, 07:51
              skąd ta nazwa?
              • Gość: loch Re: Misza dlaczego Pindosi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.06.03, 10:05
                goral11 napisał:

                > skąd ta nazwa?

                wlasnie kto to sa pindosi?
              • Gość: Misza Re: Misza dlaczego Pindosi IP: 195.208.237.* 11.06.03, 12:06
                goral11 napisał:

                > skąd ta nazwa?

                Piasalem o tym juz wiele razy :))

                pindos - to generalnie zolnierz US ARMY, ale czesto tak nazywaja wszystkich
                obywateli USA. Wymyslona ta ksywa zostala w silch SFOR przez naszych
                spadochroniarzy

                POzdr
                Misza

                • Gość: Er Re: Misza dlaczego Pindosi IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.06.03, 12:18
                  Ciekawa nazwa. Wiesz może skąd się wzięła?
                  • wielki_czarownik Ja wiem 11.06.03, 13:33
                    Pindos oznacza mocnego kopa w tyłek. A amerykańce w byłej Jugosławii bez ciągle
                    potrzebowali kopa w zadek, by cokolwiek dobrze zrobić.
                  • Gość: Misza wielki_czarowniku juz napisal IP: 195.208.237.* 11.06.03, 21:46
                    Gość portalu: Er napisał(a):

                    > Ciekawa nazwa. Wiesz może skąd się wzięła?

                    Wziela sie z tego ze wczesna nazwa amerykosi byla zbyt dluga
                    i "nieprecyzyjna". Wiec sama powstala nazwa "pindosi".
                    "Pindos" pochodzi od slowa "pinat'" - kopac (w dupe).
                    CZesto zdarzalo sie ze nasi komandosi ratowali pindosow (nawet kiedy sami
                    pidnsoi bali sie wyslac pomoc) i dlatego o nich jest taka opinia.

                    POzdr
                    Misza
            • being28 Re: Co boli cie pindosie ;)) ? 11.06.03, 09:40
              To co napisales o D-day mozna napisac np. o Berlinie. Miasto zniszczone przez
              wiele lat bombradowan, pozniej ostrzal artyleryjski. Gruzow bronia 15 letnie
              dzieci ze zdobycznymi Pepeszami, co 10-ty ma Panzerfausta, nie ma artylerii,
              zadnych bunkrow, papierowe bandaze, brakuje doslowanie wszystkiego. Jednostki
              SS broniace Berlina to ochotnicy z panstw zachodnich, ktorzy nie maja o co
              walczyc.

              A mimo tego ginie masa ludzi, 100000? 300000?

              Porownaj inne walki na froncie wschodnim: pojedyncza dywizja lotnicza walczy
              na ogol z calymi armiami i to przez kilka lat z rzedu i kto tutaj ma kiepska
              armie?
              • Gość: Misza Re: Co boli cie pindosie ;)) ? IP: 195.208.237.* 11.06.03, 11:47
                being28 napisał:

                > To co napisales o D-day mozna napisac np. o Berlinie. Miasto zniszczone
                przez
                > wiele lat bombradowan, pozniej ostrzal artyleryjski. Gruzow bronia 15 letnie
                > dzieci ze zdobycznymi Pepeszami, co 10-ty ma Panzerfausta, nie ma artylerii,
                > zadnych bunkrow, papierowe bandaze, brakuje doslowanie wszystkiego.
                Jednostki
                > SS broniace Berlina to ochotnicy z panstw zachodnich, ktorzy nie maja o co
                > walczyc.
                >
                > A mimo tego ginie masa ludzi, 100000? 300000?
                >
                > Porownaj inne walki na froncie wschodnim: pojedyncza dywizja lotnicza walczy
                > na ogol z calymi armiami i to przez kilka lat z rzedu i kto tutaj ma kiepska
                > armie?

                Jesli chcesz napisze dokladny post o zdobywaniu Berlina: Taktyke, wyposazenie,
                sklad jednostek naszych i wroga, przebieg bitwy itd.
                Ale mysle ze nawet taki jak ty powinien rozumiec ze na wschodzie niemcy
                trzymali swe glowne sily, i Berlin bronili najlepsze jednostki. Oczywiscie ich
                wspierali oddzialy drugiego rzutu skladajace sie wlasnei z Hitlerjugend, ale
                oni nie byli wcale wiekszoscia. Berlin musial trzymac sie kilkamiesiecy, a
                padl w 3 dni.

                Pindosi nie wzieli by go nawet po kilku mies. bombardowan :))


                • Gość: vonNogaj Re: Co boli cie pindosie ;)) ? IP: 195.94.201.* 11.06.03, 12:26
                  Być może.
                  Ale "pindosi" (btw mógłbyś wytłumaczyć od czego to pochodzi?) pewnie tłukli by
                  głównie Niemców, a nie walczyliby głównie ze sobą, jak Żukow z Koniewem.
                  Zdaje się, że (nie pamiętam dokładnie, tak mi świta w mózgownicy, ale nie
                  jestem w stanie podać źródła), że istnieją szacunki, że w Berlinie więcej
                  Rosjan zginęło w walkach bratobójczych niż w walkach z Niemcami.
                  Pozdrawiam
                  vN
                  PS Ciesze się, że Polska nawiązuje (powoli i w bólach) współpracę militarną z
                  Rosją (vide Irak). Może być ciekawie.
                  • Gość: Misza Re: Co boli cie pindosie ;)) ? IP: 195.208.237.* 11.06.03, 21:42
                    Gość portalu: vonNogaj napisał(a):

                    > głównie Niemców, a nie walczyliby głównie ze sobą, jak Żukow z Koniewem.

                    Skad pochodzi takie przekonanie. Konew z Zukowym nie walczyl. Rywalizowal? Byc
                    moze. Alejeszcze gorzej rywalizowali Eisenhover i Montgomery. A juz jak
                    rywalizowali niemeccy generalowie to jzu nawet nie wspomne ;)) U nas w odr. od
                    zach. armii wszyscy jednak sluchali lidera Stalina i krok wlewo wprawo byl
                    bardzo malenki ;)))

                    > jestem w stanie podać źródła), że istnieją szacunki, że w Berlinie więcej
                    > Rosjan zginęło w walkach bratobójczych niż w walkach z Niemcami.

                    POdaj zrodla z jakimis danycmi albolepiej nie rozpowszechniaj plotki.

                    > PS Ciesze się, że Polska nawiązuje (powoli i w bólach) współpracę militarną
                    z
                    > Rosją (vide Irak). Może być ciekawie.

                    Aha. Niezle sie usmialem. Dlugo potem mialem dobry humor ;)))))

                    Taki spektakl widze chyba tylklo raz na 10 lat... Oby wiecej. Cos jak Armia RF
                    wspiera dzialania druzyny Estonskiej w operacji po uratowaniu kobiety tonacej
                    w ciazy :))))))))

                    Pozdr
                    Misza

                  • Gość: jarek Re: Co boli cie pindosie ;)) ? IP: *.fastres.net 12.06.03, 00:38
                    Nietylko w Berlinie
                    Wedlug Miszy moge moja ksiazke o desancie w Normandi - Stephen Ambrose- D-Day wrzucic do kanalu, ale chyba do kibla wrzuce jego wklad.
            • Gość: assmaster Kilka myśli IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.11.03, 16:10
              Otóż nie czytalem wszystkiego co pisaliście, ale mam pytanie od MIszy:
              byłeś tam ze to wszyskto wiesz?
              nie przecze ze tak nie bylo, ale zauwaz ze jednak propaganda to ine tylko
              maerykanska gadka ale takze gadanie innych panstw, ktore mogly powymyslac
              kilka epizodów z D-Day.
              Poza tym jaki jest polski tytuł "when trumpets fade"?
    • wielki_czarownik D-Day merytorycznie. 11.06.03, 10:01
      Warto wspomnieć, iż okręty inwazyjne zostały bez przeszkód zaatakowane przez
      kilka starych niemieckich torpedowców. W wyniku ataku pancernik Nelson dostał
      torpedę.
    • Gość: Fikoł Re: D-Day, pindosi itd... IP: *.state.gov 11.06.03, 10:12
      Misza, piszesz m.in o dwóch bunkrach na "Omacha". Popatrz sobie jak to
      wyglądało, bo pieprzysz jak potłuczony.

      search.eb.com/normandy/week2/Omaha_Beach.html
      PZDR
      • Gość: Misza Re: D-Day, pindosi itd... IP: 195.208.237.* 11.06.03, 12:05
        Gość portalu: Fikoł napisał(a):

        > Misza, piszesz m.in o dwóch bunkrach na "Omacha". Popatrz sobie jak to
        > wyglądało, bo pieprzysz jak potłuczony.

        Dzieki za link

        Masz na mysli te schematy z WNami ?

        A moze jakies zdjecia. Na zdjeciach jak mowilem widac tylko pindosow po pas w
        wodzie lub prosto na brzegu. Dlaczego nie ma zdjec samych bukrow?

        Jeszcze nie zobaczylem krotkie filmiki z tej strony. Jak zobacze odpisze.

        Misza

        • Gość: Fikoł Re: D-Day, pindosi itd... IP: *.state.gov 11.06.03, 12:32
          Gość portalu: Misza napisał(a):


          >
          > A moze jakies zdjecia.

          Misza, ze zdjęciami z tamtej operacji jest bardzo słabo i dlatego
          prawdopodobnie te same fotki "obsługują" różne plaże i etapy walk.

          A było to tak: Amerykanie, tuż po tym jak doszli do wniosku, że akcja jednak
          się powiodła, chcieli, na wyraźny rozkaz Eisenhower'a, jak najszybciej ( w
          okolicach 12:00 6 czerwca 1944 roku ) upublicznić jak najwięcej materiałów
          fotograficznych i fimowych. Pośpiech i presja były naprawdę ogromne. Niestety
          gość w laboratorium fotograficznym ulegl tej presji pośpiechu i za szybko
          powyjmował mokre jeszcze klisze z utrwalacza i wszystko spłynęło. W taki
          właśnie głupi sposób Amerykanie stracili ok. 100 kaset ze zdjęciami, że nie
          wspomnę o próżnym wysiłku fotoreporterów na pierwszej linii.

          Nie da się jednak ukryć, iż praktycznie do Ardenów (Malmedy) nie można było
          publikować zdjęć zabitych bądź rannych żołnierzy Amerykańskich. Te, które teraz
          się pojawiają to albo pochodzą ze źródeł niemieckich albo zobaczyły światło
          dzienne kilka lat po wojnie.
          • Gość: Misza Re: D-Day, pindosi itd... IP: 195.208.237.* 11.06.03, 21:32
            Gość portalu: Fikoł napisał(a):

            > Misza, ze zdjęciami z tamtej operacji jest bardzo słabo i dlatego
            > prawdopodobnie te same fotki "obsługują" różne plaże i etapy walk.

            DLACZEGO? Mam takie naiwne pytanie :)) Ale dlaczego tylko ja? Czy wam
            wszystkim (mam namysli taklich pindosow jak swiatlo) tak juz wyprano mozgi ze
            nie potraficie myslec ? ;))
            Jesli to byla decydujaca operacja USA i GB w WWII to dlaczego niema zadnych
            zdjec tych "poteznych" umocnien ??? Nie mieli moze kamer czy fotoaparatow?
            Bzdura. Nawet w Stalingradzie nasi operatorzy nakrecili kilometry tasm i
            zdjec, a w USA przeciez w tym czasie (w 1944) jzu kolorowe filmy robili !
            Jdyne tlumaczenie braklu zdjec (i wielu schematow rysujacych twierdze) to
            jest... brak tych umocnien. Gdyby umocnienia byli takie jak tam narysowano to
            pindosi stracili by 6.09 nie 2400 dusz a 20 razy wiecej.

            > fotograficznych i fimowych. Pośpiech i presja były naprawdę ogromne.

            :)) A potem za pare dni oczywiscie te bunkry w tajemniczy sposob znikneli,
            co ? :))) Moze Masjanie ich wywiezli dla ochrony przed inwazja dzielnych
            pindosow ? ;))))))))))))))))

            Czy ty sam rozumiesz w to co piszesz ?!? ;-) Takie tlumaczenie jest po prostu
            zenujace. Taka operacja (ktora przygotowywali pare ladnych lat) musialo
            obserowac i filmowac kilkadziesiat operatorow...

            Pozdr
            Misza


            • being28 Re: D-Day, pindosi itd... 11.06.03, 22:46
              W Stalingradzie to 2 razy krecono zamkniecie kotla. Wiec nie pisz juz wiecej o
              waszych kinematografach wojennych.
              Olsztyn wyzwolono w kilka godzin, a w cmentarzach cale misto. Na dworzec mialy
              wjezdzac niemieckie transporty kolejowe (podobno 1700 wagonow), a okazalo sie
              ze sie tyle nie zmiesci i jeszcze Niemcy uciekali pod lufami waszych czolgow.
              Jeszcze mozna dodac, ze wasze wspaniale zrodla podaja uzycie czolgow IS3 w
              zdobywaniu Olsztyna (21.01.45)...

              Jak ci prad beda czescie wylaczac to moze pojedziesz kiedys kible czyscic do
              francji i zobaczysz te swoje bunkry co ich nie ma...
              • Gość: Misza Re: D-Day, pindosi itd... IP: 195.208.237.* 11.06.03, 23:26
                being28 napisał:

                > W Stalingradzie to 2 razy krecono zamkniecie kotla. Wiec nie pisz juz wiecej
                o
                > waszych kinematografach wojennych.

                Ale o calej obronie Stalingradu nakrecono duzo tasm i zrobiono tysiace zdjec.

                > Olsztyn wyzwolono w kilka godzin, a w cmentarzach cale misto.

                Gdyby oswobodzenie wielkiego miasta Olsztyn bylo celem 3letniej operacji
                wosjkowe, to napewno znalezli by sie jakies zdjecia ;))))))))))))))))))))))


                > Jeszcze mozna dodac, ze wasze wspaniale zrodla podaja uzycie czolgow IS3 w
                > zdobywaniu Olsztyna (21.01.45)...

                POdaj te zrodla. mam namysli obecne zrodla a nie sprzed lat.

                > Jak ci prad beda czescie wylaczac to moze pojedziesz kiedys kible czyscic do
                > francji i zobaczysz te swoje bunkry co ich nie ma...

                Sa ale czy byli w nich dziala? czy bylo ich tak "gesto" na wybrzezu? i czy w
                nich ktos siedzial ;))))


                • being28 Re: D-Day, pindosi itd... 11.06.03, 23:44
                  Troche z innej bajki, ale czy z Pacyfiku jest duzo zdjec? Biorac pod uwage
                  warunki frontu wschodniego to fotograt bral aparat, jak zginal to aparat bral
                  nastepny i tak dalej. A w USA to sie troche dba o zolnierzy, o cywili tym
                  bardziej. I jest troche inne nastawienie opinii publicznej do wojny, strat itp.

                  O Olsztynie to czytalem w Gazecie Olsztynskiej, podobne texty sa w ksiazkach o
                  histori miasta. Z tym IS3 to sie nawet jakis oficer wypowiadal i upieral.
                  Niemcy mowia co innego, Rosjanie co innego. I do tego wymordowanie Warmiakow
                  (czyli Polakow) bo to tez niby Niemcy...
                  • Gość: jarek Re: D-Day, pindosi itd... IP: *.fastres.net 12.06.03, 00:43
                    czy ten podpis jest pana, albo pana sposob dyskutowania:

                    A łyżka na to: jest Pan zerem,- cos mi to bardzo przypomina dyskusje na wykladach politycznych.

                    Jezeli nie myslisz tak jak ja, to jestes w bledzie.
                    • being28 Re: D-Day, pindosi itd... 12.06.03, 00:49
                      Podpis nie jest skierowany do konkretnej osoby, to po prostu taki smieszny
                      text (przy moim pozimoie inteligencji tak mi sie wydaje). Mialem kiedys inne.
                      Jest to odpowiedz na rozne madre cytaty, czasami nawet w obcych jezykach i
                      takie rozne inne pierdoly, ktore ludzie pisza.
                  • Gość: Misza Re: D-Day, pindosi itd... IP: 195.208.237.* 12.06.03, 12:38
                    being28 napisał:

                    > Troche z innej bajki, ale czy z Pacyfiku jest duzo zdjec?

                    Nie wiem. Ten obszar mnie malo interesuje.

                    > O Olsztynie to czytalem w Gazecie Olsztynskiej, podobne texty sa w ksiazkach
                    o
                    > histori miasta. Z tym IS3 to sie nawet jakis oficer wypowiadal i upieral.
                    > Niemcy mowia co innego, Rosjanie co innego. I do tego wymordowanie Warmiakow
                    > (czyli Polakow) bo to tez niby Niemcy...

                    Czyli o IS3 pisza POlacy ? A co to ma z nami wspolnego? Jakis wasz lider
                    komunistyczny zechcial za czasow PRLu podniesc poziom swego miasteczka wiec
                    wymyslil legende ze pod Olsztynem byli IS3 :))))))))


            • Gość: Fikoł Re: D-Day, pindosi itd... IP: *.state.gov 12.06.03, 10:05
              Misza, tu powinieneś znaleźć informacje o facecie, który chyba był
              najsławniejszym amerykańskim fotoreporterem frontowym tamtych dni oraz pare
              dosyc nieznanych fotografii z "Omaha".

              www.softwhale.com/history/D-Day/OmahaBeach.htm
              > Czy ty sam rozumiesz w to co piszesz ?!? ;-) Takie tlumaczenie jest po prostu
              > zenujace. Taka operacja (ktora przygotowywali pare ladnych lat) musialo
              > obserowac i filmowac kilkadziesiat operatorow...

              To co napisałem to prawda. Pomyśl trochę o Waszym systemie a zrozumiesz.
              CENZURA - wszystko, nawet u Amerykanów, musiało przechodzić przez jedno biuro i
              dlatego w jednym miejscu wszystko zepsuli.
              Tylko mi nie mów, że Wasze fotografie spod Stalingradu były publikowane w
              piśmie dla pionierów bez jakiejkolwiek kontroli i cenzury.


              >>>Jdyne tlumaczenie braku zdjec (i wielu schematow rysujacych twierdze) to
              >>>jest... brak tych umocnien. Gdyby umocnienia byli takie jak tam narysowano
              to
              >>>pindosi stracili by 6.09 nie 2400 dusz a 20 razy wiecej.

              Misza, po pierwsze mam nadzieję, że ten 6.09 to przejęzyczenie, czyż nie tak ???
              Po drugie to mam pytanie - czy Ty tam kiedyś byłeś ??? Misza, Normandia to nie
              jest tylko 60-letni skansen, choć doskonale widać gdzie były umocnienia, a
              częsć z nich się nawet zachowała. Tam żyja ludzie, którzy chcieli i wręcz
              musieli ten cały bałagan posprzątać. Plaże i same dojścia do nich, groble, i co
              tam jeszcze chcesz w pasie 1-2 km od morza wyglądają zupełnie inaczej niż w
              czasie wojny. Np. wzdłuż plaży biegł kilkudziesięciocentymetrowej wysokości
              murek, po którym dzisiaj nie ma nawet śladu.
              Pojedź tam Misza, zobacz, a potem napiszesz nam wszystkim co widziałeś i jak
              empiryzm wpływa na zmianę poglądów.

              Mimo wszystko PZDR
              Fikoł


              • Gość: Misza Re: D-Day, pindosi itd... IP: 195.208.237.* 12.06.03, 12:23
                Gość portalu: Fikoł napisał(a):

                > Misza, tu powinieneś znaleźć informacje o facecie, który chyba był
                > najsławniejszym amerykańskim fotoreporterem frontowym tamtych dni oraz pare
                > dosyc nieznanych fotografii z "Omaha".
                >
                > www.softwhale.com/history/D-Day/OmahaBeach.htm

                Dzieki. Chetnie poczytam

                > To co napisałem to prawda. Pomyśl trochę o Waszym systemie a zrozumiesz.
                > CENZURA - wszystko, nawet u Amerykanów, musiało przechodzić przez jedno
                biuro i
                > dlatego w jednym miejscu wszystko zepsuli.
                > Tylko mi nie mów, że Wasze fotografie spod Stalingradu były publikowane w
                > piśmie dla pionierów bez jakiejkolwiek kontroli i cenzury.

                Pibdlikowane byli wszedzie i dl;a pionerw i dla kolchodznikow. Specjalne
                brygady propagandowe jezdzili z tymi filmami p calej ROsji. Rowniez mozesz
                zobaczyc takie same filmy o bunkrach z Kenigsbergu czy Berlinu. A pindosi sa
                takie wrazilwe na widok bunkrow ? ;)))


                > Po drugie to mam pytanie - czy Ty tam kiedyś byłeś ???

                Nie. Interesuje sie tym tematem od niedawna :)

                > Misza, Normandia to nie
                > jest tylko 60-letni skansen, choć doskonale widać gdzie były umocnienia, a
                > częsć z nich się nawet zachowała. Tam żyja ludzie, którzy chcieli i wręcz
                > musieli ten cały bałagan posprzątać. Plaże i same dojścia do nich, groble, i
                co
                >
                > tam jeszcze chcesz w pasie 1-2 km od morza wyglądają zupełnie inaczej niż w
                > czasie wojny. Np. wzdłuż plaży biegł kilkudziesięciocentymetrowej wysokości
                > murek, po którym dzisiaj nie ma nawet śladu.
                > Pojedź tam Misza, zobacz, a potem napiszesz nam wszystkim co widziałeś i jak
                > empiryzm wpływa na zmianę poglądów.

                Moze kiedyspojade, lae na razie musze korzystac z tych zdjec i informacji
                ktore sa ogolnodostepne. A z nich wynika ze nic niezwykle mnocnego tam nie
                bylo. Do tego jak juz pisalem, bunkry tam moze i stali, ale w nich albo nie
                bylo dzial albo stad uciekla zdemoralizowana pechota.


                >
                > Mimo wszystko PZDR
                > Fikoł

                ja tez
                Misza
        • Gość: Gamling Re: D-Day, pindosi itd... IP: *.bsipl.com.pl 11.06.03, 13:48
          Po pierwsze Niemcy mieli we Francji 9 dywizji dywizji pancernych z grupy armii
          B pod dow. niejakiego E. Rommla. Mysle ze to nazwisko cos Ci mowi, pomimo ze
          ten pan nie uczestniczyl w walkach na froncie wschodnim (na szczescie dla
          Rosjan). Tymczasem wojska alianckie londujace w Normandii nie dysponowaly
          cieżkim sprzetam pancernym i mogly zostac bardzo latwo "rozjechane" przez
          niemieckie czolgi. Jesli chodzi o umocnienia Francji (Wal Atlantycki a nie
          walec) To ich budowa rozpoczela sie na mocy dyrektywy nr 40 (jesli dobrze
          pamietam) wydanej przez Hitlera, wczasniej bo jeszcze w '40 roku rozpoczeto
          instalowac ciezkie dziala do wspierania inwazji na Wielka Brytanie. A co do
          pozostaluych umiocnien to wystarczy ze popatrzysz na nieudana akcje pod
          Dieppe. Na zdjeciach wyraznie widac ze wybrzeze bylo mocno ufortyfikowane. Co
          do sprzetu, to praqda jest ze w obiektach walu uzywano starszych dzial
          wymontowanych z np Linii Maginota, ale do zwalczania lekkiej piechoty ,ktora
          desantuje plaze spokojnie wystarczy MG 42 ktorych akurat bylo tam calkiem
          sporo. Niestety faktycznie brakuje dokumentacji zdjeciowej, ale ruiny schronow
          i fortyfikacji znajduja sie jeszcze na wybrzezu, a chyba nie powiesz mi ze
          zbudowano je po wojnie. Byl kiedys w TV 1 program Woloszanskiego pokazujacy
          niemieckie umocnienia walu atlantyckiego, i bynajmniej nie wygladaly one na
          papierowe.
          Pozdr.
          • wielki_czarownik Wołoszański 11.06.03, 14:08
            Akurat kiedyś (3-4 lata temu) w mojej szkole Wołoszański miał spotkanie.
            Powiedział wtedy, że podczas inwazji w Normandii Niemcy mieli na plaży Omaha
            tylko 1 prawdziwy betonowy bunkier. Reszta to były umocnienia ziemne, albo
            malutkie, niegroźne bądź nieukończone umocnienia.
            • Gość: Gamling Re: Wołoszański IP: *.bsipl.com.pl 11.06.03, 18:13
              Jak sam napisales na plazy Omaha, ale juz na Utah bylo gorzej, a i brytyjczycy
              na Sword, Juno i Gold nie mieli wcale lekko. Chociaz prawda jest ze Wal
              Atlantycki byl znacznie bardziej rozbudowany na pl od Normandii. Zreszta to
              nie obecnosc bunkrow decydowala o szansach inwazji, szybkie wprowadzenie
              dywizji pancernych. Gdyby Hitler nie wstrzymal jednostek pancernych SS
              uruchomionych przez Rommla i Runsteda (nigdy nie wiem jak to sie pisze) to
              prawdopodobie alianci zostaliby wepchnieci z powrotem do morza. A jesli chodzi
              o skutecznosc samej obrony na plazach to wystarczy popatrzec na ilosc strat po
              stronie wojsk aliantow. Chyba nie powiesz mi, ze jest to wynik wlasnego ognia.
              Pozdr.
          • Gość: Misza Re: D-Day, pindosi itd... IP: 195.208.237.* 11.06.03, 21:22
            Gość portalu: Gamling napisał(a):

            > Po pierwsze Niemcy mieli we Francji 9 dywizji dywizji pancernych z grupy
            armii
            > B pod dow. niejakiego E. Rommla. Mysle ze to nazwisko cos Ci mowi, pomimo ze
            > ten pan nie uczestniczyl w walkach na froncie wschodnim (na szczescie dla
            > Rosjan).

            Znam kto to jest, ale policz najpierw liczbe dywizji pancernych na
            wschodzie :))

            > Tymczasem wojska alianckie londujace w Normandii nie dysponowaly
            > cieżkim sprzetam pancernym i mogly zostac bardzo latwo "rozjechane" przez
            > niemieckie czolgi. Jesli chodzi o umocnienia Francji (Wal Atlantycki a nie
            > walec) To ich budowa rozpoczela sie na mocy dyrektywy nr 40 (jesli dobrze
            > pamietam) wydanej przez Hitlera, wczasniej bo jeszcze w '40 roku rozpoczeto
            > instalowac ciezkie dziala do wspierania inwazji na Wielka Brytanie. A co do
            > pozostaluych umiocnien to wystarczy ze popatrzysz na nieudana akcje pod
            > Dieppe. Na zdjeciach wyraznie widac ze wybrzeze bylo mocno ufortyfikowane.

            POkaz linki na te zdjecia jesli je masz. Naprawde chetnie zobacze.

            > desantuje plaze spokojnie wystarczy MG 42 ktorych akurat bylo tam calkiem
            > sporo. Niestety faktycznie brakuje dokumentacji zdjeciowej, ale ruiny
            schronow
            > i fortyfikacji znajduja sie jeszcze na wybrzezu, a chyba nie powiesz mi ze
            > zbudowano je po wojnie.

            W Normadnii niebylo za duzo tych bunkrow i jeszcze mniej w nich bylo dzial.

            > niemieckie umocnienia walu atlantyckiego, i bynajmniej nie wygladaly one na
            > papierowe.

            Sens w tym ze wierzycie takim samym gowno wartym schemacikom, jak na sajcie
            Brytaniki. Wiadomo kto te schematy rysowal :)) Zdjecia pokazac nie mogli, bo
            okazlo by sie ze pindosi dali dupy na calego a to przeciez zdemoralizowalo
            cala europe zachodnia w czasach zimnej wojny. Oni musieli wierzyc ze pindosi w
            razie czego ich uchronia prze Red Army :)) Moj kolega sluzyl w 88-90 w GRU
            jako mlodszy oficer wywiadu - rysowal na mapach "niebedskich" (NATO) na
            obszarze calj zachodniej polkuli. Widzial najlepiej o stanie, skladzie i
            planach dzialan naszych jednostek w przypadku wojny w Europie. Uczestniczyl w
            ogromnej liczbie sztabowych cwiczen, na ktorych opracowywano setki scenariuszy
            wojny. W najbardziej optymistycznym (Dla NATO ;)) scenariuszy oni
            powsztrzymali by nas gdzie okolo Hiszpanii :)))

            POzdr
            Misza
            • wielki_czarownik To jest akurat prawda. 11.06.03, 23:10
              Gość portalu: Misza napisał(a):

              Moj kolega sluzyl w 88-90 w GRU
              > jako mlodszy oficer wywiadu - rysowal na mapach "niebedskich" (NATO) na
              > obszarze calj zachodniej polkuli. Widzial najlepiej o stanie, skladzie i
              > planach dzialan naszych jednostek w przypadku wojny w Europie. Uczestniczyl w
              > ogromnej liczbie sztabowych cwiczen, na ktorych opracowywano setki
              scenariuszy
              > wojny. W najbardziej optymistycznym (Dla NATO ;)) scenariuszy oni
              > powsztrzymali by nas gdzie okolo Hiszpanii :)))

              Kolega mojego Ojca był w wywiadzie PRL. On też tak twierdził. Ponadto
              oficerowie z państw zachodnich przyznali w rozmowach, że:
              1. Według nich armia polska w latach 70 mogła przejść przez północne Niemcy,
              zająć Belgię, Holandię i Danię w ciągu maksymalnie 7 dni - wtedy padłyby
              ostatnie punkty oporu. Armia RFN mogła się nam opierać (na naszym kierunku
              uderzenia, czyli na północy kraju) przez 24 godziny. Po 7 dniach NATO mogło
              prowadzić tylko działania partyzanckie.
              2. W najlepszym wypadku wojska Układu Warszawskiego zatrzymałyby się na
              Pirenejach.


              > POzdr
              > Misza
              • Gość: Misza Re: To jest akurat prawda. IP: 195.208.237.* 11.06.03, 23:14
                wielki_czarownik napisał:

                > Kolega mojego Ojca był w wywiadzie PRL. On też tak twierdził. Ponadto
                > oficerowie z państw zachodnich przyznali w rozmowach, że:
                > 1. Według nich armia polska w latach 70 mogła przejść przez północne Niemcy,
                > zająć Belgię, Holandię i Danię w ciągu maksymalnie 7 dni - wtedy padłyby
                > ostatnie punkty oporu. Armia RFN mogła się nam opierać (na naszym kierunku
                > uderzenia, czyli na północy kraju) przez 24 godziny. Po 7 dniach NATO mogło
                > prowadzić tylko działania partyzanckie.
                > 2. W najlepszym wypadku wojska Układu Warszawskiego zatrzymałyby się na
                > Pirenejach.

                NATO mialo tylko jedna szanse - masowe uzycie taktyczxnej broni atomowej -
                jednak nie sadze ze takie wyjsice pasowalo by dl amieszkanocw Europy zach ;))

                POzdr
                Misza
                • Gość: jarek Re: To jest akurat prawda. IP: *.fastres.net 12.06.03, 21:18
                  to ci to powiedzial, bo jak odrabialem moj rok po uzyskaniu obywatelstwa w jednej armii ukladu NATO , to wysmy sie przygotowywali na to ze ten Uklad Warszwski nawet przez Elbe nie przejdzie ,bo sie sam rozleci i w koncu byla to prawda, bo sie czesciowo rozlecial w Afganistanie a potem przeszedl Odre ale w odwrotnym kierunku. Byl tylko dobry aby strzelac do cywilow.
              • Gość: caton Re: To jest akurat prawda. IP: 217.153.114.* 12.06.03, 11:50
                sorki, stary. tego juz sie nie da czytac. od jakiegos czasu zaprzestalem
                odpowiadania na posty miszy (zerowa dyskusja, inwektywy pod adresem ludzi,
                ktorzy sie z nim nie zgadzaja, itp.). ale dzisiaj jasna krew mnie zalala!
                ja rozumiem – misza jest niereformowalny, ale ty??? jak juz pisalem – nie
                odpowiadam na posty miszy, ale generalnie sledze forum i musze ci cos
                powiedziec. kiedys pisales, ze jestes slowianofilem, a nie panslawista. otoz
                prawda jest jeszcze inna – jestes rusofilem. nie rozumiem, dlaczego tego
                otwarcie nie powiesz, zamiast takiego „pieprzenia w bambus”. nie slowianofil,
                nie wielki czarownik, tylko "wielki rusofil”. i to nie proba obrazy. to
                stwierdzenie faktu.
                co wiecej – mam wrazenie, ze jestes „skazony” nostalgia za „zlotym wiekiem
                komunizmu”. po lekturze twoich postow coraz bardziej utwierdzam sie w
                przekonaniu, ze jestes stosunkowo mlodym czlowiekiem. stad nie mozesz zbyt
                dobrze pamietac tych czasow. w takim przypadku chodzi pewnie raczej o projekcje
                nostalgii twojego ojca i jego przyjaciol za „druzjami” i komuna. nie wiem, czy
                pamietasz, ale pisalem juz kiedys do ciebie, ze ja rowniez mam ojca - oficera
                (konkretnie podpułkownik w stanie spoczynku, ostatni przydział – szef sztabu
                pułku). i do pewnego wieku jego poglady rowniez mialy na mnie wplyw. ale
                LITOSCI! BEZ PRZEGIEC! przeciez ja widzialem, w jakim stanie byla ta armia! i
                ile swobody zostawiali nam nasi „druzja”! mowienie, ze nasza armia mogla
                przebic sie przez niemcy i zdobyc danie, belgie i holandie (o tych 7 dniach nie
                wspominajac) to jeden z najwiekszych BZDETOW, jakie od jakiegos czasu
                przeczytalem na tym forum. mowisz, ze to informacja od kolegi ojca. niestety –
                jestem sklonny w to uwierzyc. ale jedyna sytuacja, kiedy ktos opowiada takie
                BZDURY, jaka jestem sobie w stanie wyobrazic, to impreza (pewnie do tego, choc
                nie na 100%, suto zakrapiana) oficerow lub bylych oficerów Ludowego Wojska
                Polskiego, wspominajacych z rozrzewnieniem stare dzieje (10-ta potega
                gospodarcza swiata, armia zdolna przebic sie przez niemcy do beneluksu i inne
                tego typu duperele). sam widzialem kilka tego typu imprez, wiec wiem jak to
                wyglada (oczywiscie chodzi o nostalgie, nikt przy mnie nie odwazyl sie nigdy
                opowiadac AZ TAKICH bzdetow). od tego jednak masz, stary, mozg, zeby oddzielac
                ziarno od plew, a nie zasmiecac potem forum. od bzdetow na tym forum jest juz
                misza, a jego i tak nie przebijesz.
                HOWGH
                • wielki_czarownik Re: To jest akurat prawda. 12.06.03, 12:51
                  Gość portalu: caton napisał(a):

                  1. Informacje o czasie obrony NATO pochodzą od oficerów francuskich, któzy
                  około 1.5-2 lata temu byli we wrocławskim WSO. I nie było to podczas żadnej
                  imprezy. Podczas imprezy to francuz biegał nago dookoła stołu (miał tylko kepi)
                  i śpiewał Marsyliankę!
                  2. W latach 1970-75 nasza armia była naprawdę potężna - około 500 tyś na stopie
                  pokojowej (w ciągu 48 h mogła się zwiększyć do 1000000 - stan wojenny pokazał
                  jak szybko można było w PRL przeprowadzić mobilizację), ponad 5 tyś czołgów.
                  3. LWP miało atakować poprzez północne Niemcy, zająć Belgię, Danię i Holandię,
                  po czym albo desantować się do Skandynawii albo (jeżeli Skandynawia już by
                  padła) przejść dalej na zachód aby uniemożliwić ucieczkę NATO do GB. Po to
                  właśnie mieliśmy tyle okrętów desantowych.
                  4. Weź pod uwagę, że atakując państwa NATO LWP nie walczyłaby z całą armią RFN,
                  tylko z jednostkami w jej północnej części. I te właśnie jednostki, a nie cała
                  armia miały stawić opór przez max 24 h. Reszta armii NATO obecnych w RFN
                  walczyłaby z Czechami (południe) i ZSRR (centrum).

                  • Gość: jarek Re: To jest akurat prawda. IP: *.fastres.net 12.06.03, 21:20
                    Ja z tej poteznej armii widzialem w Czechach tylko dwie dywizje i musze powiedziec , ze jedyna rzecz ktora robilismy wspaniale bylo picie czeskiego piwa i wina.
                  • Gość: jarek Re: To jest akurat prawda. IP: *.fastres.net 12.06.03, 21:24
                    Czyzby czesc tego wspanialego sojuszu nie dostala po dupie od israelczykow w czasie wojny 1973 ( cale obslugi SAMOW byly rosyjskie ) i czy IAF nie zniszczyla cale lotnictwo Syrskie w dwoch dniach nad dolina Bekaa ( 92 MIGow i Sujkow), czyzby tam nie byli zolnierze z sojuszu warszawskiego.
                    • wielki_czarownik Jarku. Pytanie. 12.06.03, 21:39
                      A gdzie szkolili się izraelscy dowódcy? Podpowiem ci - to nie był West Point.
                      Na przykład pan Mosze Dajan ukończył Wyższą Szkołę Oficerską Wojsk
                      Zmechanizowanych we Wrocławiu. I wcale do najlepszych nie należał. Arabowie
                      mieli rosyjski sprzęt i doradców. Izraelczycy mieli dowódców wyszkolonych w
                      Układzie Warszawskim.
                      • ed_ Re: Jarku. Pytanie. 23.11.03, 20:39
                        wielki_czarownik napisał:

                        > A gdzie szkolili się izraelscy dowódcy? Podpowiem ci - to nie był West Point.
                        > Na przykład pan Mosze Dajan ukończył Wyższą Szkołę Oficerską Wojsk
                        > Zmechanizowanych we Wrocławiu. I wcale do najlepszych nie należał. Arabowie
                        > mieli rosyjski sprzęt i doradców. Izraelczycy mieli dowódców wyszkolonych w
                        > Układzie Warszawskim.


                        Czrownik, dopiero teraz to zauważyłem. Mosze Dajan kończył WSOWZ we Wrocławiu?
                        Już całkiem ci odbiło?
                        • wielki_czarownik Zbytnie uproszczenie 23.11.03, 20:53
                          Chodziło mi o to, że szkolił się we Wrocku - po II wojnie.
                          • ed_ Re: Zbytnie uproszczenie 23.11.03, 21:03
                            wielki_czarownik napisał:

                            > Chodziło mi o to, że szkolił się we Wrocku - po II wojnie.

                            Czarownik, litości. Zajrzyj najpierw do Encyklopedii zanim zaczniesz coś pisać.

                            To wg wiem.onet.pl

                            Dajan Mosze (1915-1981), izraelski generał i polityk. Od 1929 członek tajnej
                            paramilitarnej organizacji Hagana. W 1937 aresztowany i skazany przez
                            brytyjskie władze mandatowe na 5 lat więzienia, zwolniony w 1941. Dowódca
                            oddziałów zwiadowczych i komandosów operujących w Syrii i Libanie. W latach
                            1941-1948 pracownik wywiadu Hagana. W wojnie izraelsko-arabskiej (1948-1949)
                            dowódca frontu jerozolimskiego. Od 1953 do 1958 szef Sztabu Generalnego. W 1956
                            zaplanował i poprowadził atak na Synaj.

                            W 1959 i od 1965 deputowany do Knesetu. W latach 1959-1964 minister rolnictwa.
                            Do 1965 członek Robotniczej Partii Izraela, następnie Izraelskiej Listy
                            Robotniczej, przekształconej w 1968 w Izraelską Partię Pracy. W 1967 i 1969-
                            1974 minister obrony, twórca planu działań zbrojnych podczas wojny
                            sześciodniowej 1967 i naczelny dowódca w wojnie Yom Kippur 1973. W latach 1977-
                            1979 minister spraw zagranicznych, uczestnik konferencji w Camp David.


                            Rozumiem, że w wolnych chwilach od szefowania sztabowi gen. IDF, zasiadania w
                            Knesecie i ministrowania w rządzie izraelskim robił wypady do Wrocławia w celu
                            uzupełniania wykształcenia?
                            • wielki_czarownik ED 24.11.03, 14:33
                              Jestem tego na 100% pewien, bo rozmawiałem z gościem, który miał wykłady z Dajanem! Dajan przez pewien (krótki czas) miał parę odczytów/wykładów w wrocławskiej WSO na ulicy Czajkowskiego. Potem to wszystko powymazywano z historii bo:
                              1. Dajan był "syjonistą" a po 1968 w PRL nie było dla takich miejsca
                              2. Dajan nie mógł się uczyć w PRL bo Polacy to "antysemity"
                              • ed_ Re: ED 25.11.03, 20:21
                                wielki_czarownik napisał:

                                > Jestem tego na 100% pewien, bo rozmawiałem z gościem, który miał wykłady z
                                Daja
                                > nem! Dajan przez pewien (krótki czas) miał parę odczytów/wykładów w
                                wrocławskie
                                > j WSO na ulicy Czajkowskiego. Potem to wszystko powymazywano z historii bo:
                                > 1. Dajan był "syjonistą" a po 1968 w PRL nie było dla takich miejsca
                                > 2. Dajan nie mógł się uczyć w PRL bo Polacy to "antysemity"

                                Czarownik, ale wciskasz kit. Najpierw piszesz, że Dajan ukończył WSO we
                                Wroclawiu i "wcale do najlepszych nie należał", co miałoby jakoby pokazać
                                wysoki poziom szkolnictwa wojskowego w Polsce. Teraz piszesz, że Dajan
                                prowadził na WSO wykłady, co też jest kompletną bzdurą, jako, ze Dajan
                                prawdopodobnie nigdy w Polsce nie był. Urodził się w kibucu w Palestynie i od
                                1948 roku pełnił wysokie funkcje w armii a następnie na scenie politycznej
                                Izraela.
                                en2.wikipedia.org/wiki/Moshe_Dayan
                                • wielki_czarownik Więc co? 25.11.03, 20:46
                                  Człowiekowi ubzdurało się, że współpracował w WSO z jednookim Żydem który nazywał się Mosze Dajan? A może to inny Mosze Dajan??
                                  • ed_ Re: Więc co? 25.11.03, 21:25
                                    wielki_czarownik napisał:

                                    > Człowiekowi ubzdurało się, że współpracował w WSO z jednookim Żydem który
                                    nazyw
                                    > ał się Mosze Dajan?
                                    Najwyraźniej. A może chciał się dowartosciować.
                                    Dlatego Twoje twierdzenie, że kadra dowódcza IDF szkoliła się w komunistycznej
                                    Polsce jest totalnym nieporozumieniem.
                    • Gość: Misza Re: To jest akurat prawda. IP: 195.208.237.* 13.06.03, 09:45
                      Gość portalu: jarek napisał(a):

                      > Czyzby czesc tego wspanialego sojuszu nie dostala po dupie od israelczykow
                      w c
                      > zasie wojny 1973 ( cale obslugi SAMOW byly rosyjskie ) i czy IAF nie
                      zniszczyla
                      > cale lotnictwo Syrskie w dwoch dniach nad dolina Bekaa ( 92 MIGow i
                      Sujkow), c
                      > zyzby tam nie byli zolnierze z sojuszu warszawskiego.

                      :)) skad dane ? Od IAF ? :))



                      • Gość: kpt. Żbik Sowiecki sprzęt i doradcy IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 25.11.03, 13:37
                        Sowieci szkolili ZEA i pzred atakiem Izraela w 1967 i w 1973... ZSRR +
                        pozostałe kraje UW wysłały do ZEA tysiące doradców, tysiące sprzętu itd. I
                        mimo że atakowali z dwóch stron mały kraj to i tak dostali w dupe. I co na to
                        tow. Misza? - oczywiście wina bedzie Arabów bo się pewnie modlili zamiast
                        walczyć... Pozdr
                • Gość: P-51 MASZ RACJE CATON-TEGO STEKU BZDUR NIE DA SIE CZYT IP: *.sympatico.ca 12.06.03, 23:59
                  Litosci ludzie, kiedys to bylo calkiem do rzeczy forum. Czarowniku, pisz o
                  splonkach luskach, nawet o wyzszosci pepeszy nad muszkietem, jakies wspomnienia
                  ojca z okresu pracy w sekcji politycznej LWP, ale zostaw polityke w spokoju.
                  Ona naprawde przerasta Twoje mozliwosci intelektualne. Pls.
                  • wielki_czarownik Spójrz na mapę pindosie (jeśli umiesz czytać mapy) 13.06.03, 13:17
                    Czy ty sądzisz, że armia PRL (470 tyś ludzi, 5 tyś czołgów na stopie pokojowej)
                    nie dałaby rady w ciągu 7 dni przejść od granicy NRD przez Szlezwik-Holsztyn do
                    Danii a potem ewentualnie przez Saksonię do Holandii?? Mając przewagę w
                    ludziach nawet 8:1 a w czołgach nawet 5:1?? Ty pindosie wiesz w ogóle, że
                    kiedyś było NRD i z atak zaczął by się z granicy NRD??
                    • Gość: Fikoł Re: Spójrz na mapę pindosie (jeśli umiesz czytać IP: *.state.gov 13.06.03, 14:46
                      wielki_czarownik napisał:

                      > Czy ty sądzisz, że armia PRL (470 tyś ludzi, 5 tyś czołgów na stopie
                      pokojowej)
                      >
                      > nie dałaby rady w ciągu 7 dni przejść od granicy NRD przez Szlezwik-Holsztyn
                      do
                      >
                      > Danii a potem ewentualnie przez Saksonię do Holandii??

                      Tu chodzi o Niedersachsen ..?

                      A tak na marginesie, to te 7 dni to miało by być do Danii, czy aż do Holandii?
                      Jak do Danii, przy założeniu, że w tym samym czasie powiedzie się morska
                      operacja desantowa polskich oddziałow na cieśniny to się zgadzam.

                      Ale Holandia w tydzień ( zależy jeszcze dokąd w tej Holandii ) - chyba nie.

                      PZDR
                      • wielki_czarownik To zależy 13.06.03, 14:55
                        To zależy. Atak na Holandię miał być przeprowadzony tylko wtedy, gdy:
                        1. Rosjanie zdobyliby całą Skandynawię, albo mieliby tak dobre wyniki, że
                        Polacy nie musieli by się desantować z Danii przez cieśniny do Skandynwaii.
                        2. A także od tego, czy głównym siłom Rosyjskim i NRD-owskim udałoby się rozbić
                        główne siły NATO w rejonie
                        Wtedy mielibyśmy atakować na Belgię i Holandię. Przypuszczano, że 7 dni powinno
                        starczyć na wszystko - ale wiele zależało od Rosjan. Atak na Belgię i Holandię
                        nie byłby prowadzony, jeżeli Rosjanie nie zabezpieczyliby nam południowego
                        skrzydła. Prawdopodobnie wtedy nasze siły uderzyłyby na NATO z północy i
                        oskrzydliły wojska RFN z tego kierunku.
                        Tak, czy siak sztabowcy NATO zdawali sobie sprawę, że Układu Warszawskiego
                        przed Hiszpanią nie zatrzymają. Jedyną szansą było zmasowane użycie broni
                        jądrowej, ale to byłaby broń obosieczna.
              • Gość: jarek Re: To jest akurat prawda. IP: *.fastres.net 12.06.03, 21:13
                1. Według nich armia polska w latach 70 mogła przejść przez północne Niemcy,
                zająć Belgię, Holandię i Danię w ciągu maksymalnie 7 dni - wtedy padłyby
                ostatnie punkty oporu. Armia RFN mogła się nam opierać (na naszym kierunku
                uderzenia, czyli na północy kraju) przez 24 godziny. Po 7 dniach NATO mogło

                To co widzialem w Czechoslowacji w sierpniu 1968 mam di tego watpliwosci, i jestem pewny , ze by przeszla, ale jako azylanci.
            • Gość: jarek Re: D-Day, pindosi itd... IP: *.fastres.net 12.06.03, 00:55
              Chcialbym dodac, ze prawdziwy Wal Atlantycki byl przy Calais i tam rzeczywiscie byl nie do zdobycia, ale Aleaci nie byli chyba tak glupi( przeciez nie byli rowni dowodcom Sowieckim majacym miesa armatnie pod reka ) aby atakowac tam ,gdzie bylo najtrudniej.
              Brawi Rosjanie aby przeprawic sie przez Odre musieli upic swoich zolnierzy i tak 60 % z nich zginela, ale mozna potem bylo powiedziec , ze z alkoholizmu.
              • Gość: Misza Re: D-Day, pindosi itd... IP: 195.208.237.* 12.06.03, 12:29
                Gość portalu: jarek napisał(a):

                > Chcialbym dodac, ze prawdziwy Wal Atlantycki byl przy Calais i tam
                rzeczywiscie
                > byl nie do zdobycia, ale Aleaci nie byli chyba tak glupi( przeciez nie byli
                ro
                > wni dowodcom Sowieckim majacym miesa armatnie pod reka ) aby atakowac
                tam ,gdzi
                > e bylo najtrudniej.

                Nasze tez nie atakowali tam gdzie najtrudniej - dlatego wygrali wojne.

                > Brawi Rosjanie aby przeprawic sie przez Odre musieli upic swoich zolnierzy i
                ta
                > k 60 % z nich zginela, ale mozna potem bylo powiedziec , ze z alkoholizmu.

                Jakies zrodla moze.

                Do tego sensem mego postu o DDay bylo to ze pidnosi spieprzyli sprawe majac
                znakomite parametry wyjsciowe, przygoptowujac inwazje pare lat. Mimo ze obrona
                byla znacznie slabsza niz sie oczekiwano, a duza czesc pechoty niemeckiej
                ucikla z pola walki. I co smiesznejsze, okazuje sie ze nikt tego walu nie
                zdobywal, im poprostu zabraklo pociskow. Jeszcze zwrocilem uwage na to ze
                pindosi nie nakrecilio zadnego prawdziwego filmu o wojnie oprocz "WTF", a mimo
                to ciagle wytykaja nam to ze nasze filmy o wojnie sa nieprawdziwe :))



                • Gość: jarek Re: D-Day, pindosi itd... IP: *.fastres.net 12.06.03, 21:09
                  Co do przeprawy Odry to ci podam zrodla rodzine, ale tylko na twoj prywatny adress to mozesz porozmiawiac z jednym , ktory w tej przeprawie bral udzial.
                  • Gość: Misza Re: D-Day, pindosi itd... IP: 195.208.237.* 13.06.03, 09:43
                    Gość portalu: jarek napisał(a):

                    > Co do przeprawy Odry to ci podam zrodla rodzine, ale tylko na twoj prywatny
                    adr
                    > ess to mozesz porozmiawiac z jednym , ktory w tej przeprawie bral udzial.

                    Dawaj
                    msperanski@mail.ru
              • Gość: caton Re: D-Day, pindosi itd... IP: 217.153.114.* 12.06.03, 12:48
                jak widac, kolega misza rozumuje tak: alianci powinni byli zaatakowac w
                miejscu, gdzie wrog tego oczekiwal i gdzie mial najlepsze jednostki, wdac sie
                jak najszybciej w krwawe walki uliczne, i przy czym powinni wysadzic na brzeg
                tyle ludzi, zeby po smierci 1mln (tylu, co ruskich w stalingradzie) zostalo
                jeszcze tylu, co by mogli pojsc dalej. bez spelnienia tych warunkow brzegowych
                misza uwaza, ze nie ma co wspominac o takiej bitwie. bitwa, w ktorej ginie w
                ciagu dnia kilka tysiecy ludzi (z grubsza ok. 10,000, nie mam przy sobie
                konkretnych danych) a nie kilkadziesiat, warta jest wzmianki jedynie o tyle, ze
                mozna palcem pokazac, jacy ci pindosi glupi...
          • Gość: assmaster Re: D-Day, pindosi itd... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.11.03, 18:37
            > Po pierwsze Niemcy mieli we Francji 9 dywizji dywizji pancernych z grupy
            armii
            > B pod dow. niejakiego E. Rommla. Mysle ze to nazwisko cos Ci mowi, pomimo ze
            > ten pan nie uczestniczyl w walkach na froncie wschodnim (na szczescie dla
            > Rosjan). Tymczasem wojska alianckie londujace w Normandii nie dysponowaly
            > cieżkim sprzetam pancernym i mogly zostac bardzo latwo "rozjechane" przez
            > niemieckie czolgi. Jesli chodzi o umocnienia Francji (Wal Atlantycki a nie
            > walec) To ich budowa rozpoczela sie na mocy dyrektywy nr 40 (jesli dobrze
            > pamietam) wydanej przez Hitlera, wczasniej bo jeszcze w '40 roku rozpoczeto
            > instalowac ciezkie dziala do wspierania inwazji na Wielka Brytanie. A co do
            > pozostaluych umiocnien to wystarczy ze popatrzysz na nieudana akcje pod
            > Dieppe. Na zdjeciach wyraznie widac ze wybrzeze bylo mocno ufortyfikowane.
            Co
            > do sprzetu, to praqda jest ze w obiektach walu uzywano starszych dzial
            > wymontowanych z np Linii Maginota, ale do zwalczania lekkiej piechoty ,ktora
            > desantuje plaze spokojnie wystarczy MG 42 ktorych akurat bylo tam calkiem
            > sporo. Niestety faktycznie brakuje dokumentacji zdjeciowej, ale ruiny
            schronow
            > i fortyfikacji znajduja sie jeszcze na wybrzezu, a chyba nie powiesz mi ze
            > zbudowano je po wojnie. Byl kiedys w TV 1 program Woloszanskiego pokazujacy
            > niemieckie umocnienia walu atlantyckiego, i bynajmniej nie wygladaly one na
            > papierowe.
            > Pozdr.



            bo Wołoszański pokazywał umocnienia w rejonie Calais. Kiedy byl rzut na
            Normandzkie umocnienia byly to niewielkie bunkry :)
    • Gość: Er Re: D-Day, pindosi itd... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.06.03, 12:14
      Misza, mógłbyś powiedzieć o co ci na prawdę chodzi? Że na wschodzie walczyło
      więcej ludzi i większe armie? Każde dziecko to wie.
      Że wysiłek ACz był znacznie większy? To też wiadomo.
      Że decyzdująca kampania odbyłą się na wschodzie? Tego też nikt nie kwestionuje.

      Tyle tylko, że przez 50 lat wszystkim wmawiano, że Zachód nic (no prawie nic)
      nie zrobił czekając żeby Rosja załatwiła za nich sprawę. Nie dziw się, że teraz
      mało kogo obchodzi RKKA. Operacja na Zachodzie były bardziej finezyjne, są
      znacznie lepiej i bardziej wiarygodnie opisane - więc są po prostu bardziej
      interesujące.

      Druga sprawa - cały ten wielki wysiłek ZSRR psu na budę by się zdał gdyby nie
      Zachód. ACz nie była w stanie sama pokonać III Rzeszy. Zalecam
      mniej "wielkoruskie" podejście i więcej pokory.
      • wielki_czarownik Widać, że jesteś tu nowy. /nt 11.06.03, 13:35
        • Gość: Er Re: Widać, że jesteś tu nowy. /nt IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.06.03, 13:39
          I w związku z powyższym...?
          • wielki_czarownik Re: Widać, że jesteś tu nowy. /nt 11.06.03, 13:44
            Życiowym celem Miszy jest udowodnienie że pindosi to naród idiotów, debili,
            zbrodniarzy itp, w czym całkowicie go popieram.
            • Gość: Er Re: Widać, że jesteś tu nowy. /nt IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.06.03, 13:52
              Dzięki za wyjaśnienie. No cóż. Nie jest tak najgorzej. Są i tacy, których
              życiowym celem jest udowadnianie, że na Marsie żyją małe zielone ludziki.
              Współczuć jednym i drugim.
              • Gość: jarek Re: Widać, że jesteś tu nowy. /nt IP: *.fastres.net 12.06.03, 21:27
                Czy to jest ten sam Misha , z ktorym mam dyskusje o ladowaniu musztietow w czasie wojny Krymskiej, jezeli tak to chyba on uderzyl glowa w cos twardego i stracil sens.
            • Gość: Misza Re: Widać, że jesteś tu nowy. /nt IP: 195.208.237.* 11.06.03, 21:36
              wielki_czarownik napisał:

              > Życiowym celem Miszy jest udowodnienie że pindosi to naród idiotów, debili,
              > zbrodniarzy itp, w czym całkowicie go popieram.

              Co ty bracie czarowniku? Podales skrzywdzone zdanie o mnie jakie reprezentuje
              tu swiatlo.

              Ja juz kiedys napisalem ze pindosi nie sa narodem idiotow, sa raczej narodem z
              doszczelnie wypranym rozumem, ktorzy nie wiedza tak naprawde nic o swiecie a
              wierza tylko propagandzie ktora im wklada do glowy CNN. POsiadaja minimalna
              wiedze ogolna o swiecie, nauce itd. Ale ja ich raczej bym okresli jako
              bezuzytecznych i nieszkodliwych (dla Rosji co najmniej ;)) naiwniakow w
              rozowych okularach :))

              I napewno nie uwazam caly narod za debili - tylko takicvh wyjatkow jak
              swiatlo i moze miki z majabolem (nie jestem pewnie czy pochodza z USA, ale na
              miano pindosow w zuplenosci zasluguja ;))))))

              Pozdr
              Misza
              • Gość: P-51 Re: Widać, że jesteś tu nowy. /nt IP: *.sympatico.ca 11.06.03, 22:06
                Gość portalu: Misza napisał(a):

                > wielki_czarownik napisał:
                >
                > > Życiowym celem Miszy jest udowodnienie że pindosi to naród idiotów, debili
                > ,
                > > zbrodniarzy itp, w czym całkowicie go popieram.
                >
                > Co ty bracie czarowniku? Podales skrzywdzone zdanie o mnie jakie reprezentuje
                > tu swiatlo.
                >
                > Ja juz kiedys napisalem ze pindosi nie sa narodem idiotow, sa raczej narodem
                z
                > doszczelnie wypranym rozumem, ktorzy nie wiedza tak naprawde nic o swiecie a
                > wierza tylko propagandzie ktora im wklada do glowy CNN. POsiadaja minimalna
                > wiedze ogolna o swiecie, nauce itd. Ale ja ich raczej bym okresli jako
                > bezuzytecznych i nieszkodliwych (dla Rosji co najmniej ;)) naiwniakow w
                > rozowych okularach :))
                >
                > I napewno nie uwazam caly narod za debili - tylko takicvh wyjatkow jak
                > swiatlo i moze miki z majabolem (nie jestem pewnie czy pochodza z USA, ale
                na
                > miano pindosow w zuplenosci zasluguja ;))))))
                >
                > Pozdr
                > Misza


                A jak Miszka okreslisz narod kacapow i siebie samego? Czy Ty uwazasz sie za
                madrzejszego od swych adwersarzy? Czy wyprane przez wasza propagande mozgi
                kacapow za bardziej wartosciowe (lepiej wyprane) od wypranych mozgow pindosow?.
                Czy wogole jest jakas roznica intelektualna miedzy przecietnym kacapem a
                przecietnym pindosem?
                • Gość: Misza Re: Widać, że jesteś tu nowy. /nt IP: 195.208.237.* 11.06.03, 23:22
                  Gość portalu: P-51 napisał(a):

                  > A jak Miszka okreslisz narod kacapow

                  Masz na mysli mieszkancow Moskiewskiej oblasti ? Bo tylko oni sa nazywani
                  Kacapami czy Moskalami.
                  Coz. Prostacki, goscinny i niezlobny narod, ktorzy ciagle cierpi od braku
                  porzadku :)

                  > i siebie samego?

                  Ja raczej zaliczm sie do Kazakow, bo pochodze z Donu. Chociaz ma duzo krwi
                  Ukrainskiej a nawet xczesc Polskiej ;))

                  Siebe samego oceniam pozytywnie, chociaz widze pewne minusy :)))

                  > Czy Ty uwazasz sie za
                  > madrzejszego od swych adwersarzy?

                  od pewnych z nich napewno. Niestety na forum nie brak idiotow i dyletantow,
                  robiacych z siebie nie wiem co :)) swiatlo, miki i baron stoja na czele tej
                  gruppy :)))

                  > Czy wyprane przez wasza propagande mozgi
                  > kacapow za bardziej wartosciowe (lepiej wyprane) od wypranych mozgow
                  pindosow?.

                  Nam jest baaardo daleko do pindosow w technice i skutecznosci prania muzgu.
                  Jedna Fox Tv jest warta calej naszej oficjalnej propagandzie ;))))

                  > Czy wogole jest jakas roznica intelektualna miedzy przecietnym kacapem a
                  > przecietnym pindosem?

                  Jest. Przecietny "kacap" wie gdzie lezy panstwo w ktorym zyje "pindos" i wie
                  ze Afryka to jednak nie panstwo, a kontynent ;))))) O
                  mniejszych "drobiazgach" nie wspominajac






                  • Gość: virra Re: Widać, że jesteś tu nowy. /nt IP: *.117.susc.suscom.net 12.06.03, 00:37

                    > Czy wogole jest jakas roznica intelektualna miedzy przecietnym kacapem a
                    > przecietnym pindosem?

                    Jest. Przecietny "kacap" wie gdzie lezy panstwo w ktorym zyje "pindos" i wie
                    ze Afryka to jednak nie panstwo, a kontynent ;)))))

                    =================
                    Hmm...nawet Ty przyznales ze "pindosami"interesuja sie wszyscy a "kacapami"
                    nikt. Malutka frustracja z tego powodu ?

                    =======================
                    Ale ja ich raczej bym okresli jako
                    bezuzytecznych i nieszkodliwych (dla Rosji co najmniej ;)) naiwniakow w
                    rozowych okularach :))
                    =================
                    Wychodzi z Ciebie azjata Miszka i z tych wszystkich ktorzy nie doceniaja
                    wlasnie sprytu ludzi tzw. zachodu. Zakladam sie ze nie wszyscy cwaniacy na tym
                    swiecie zyja na wschod od Bugu.
                    • Gość: Misza Re: Widać, że jesteś tu nowy. /nt IP: 195.208.237.* 12.06.03, 12:33
                      Gość portalu: virra napisał(a):

                      > Hmm...nawet Ty przyznales ze "pindosami"interesuja sie wszyscy a "kacapami"
                      > nikt. Malutka frustracja z tego powodu ?

                      Ghmm.. Wskaz mi post gdzie ja cos takiego napisalem...

                      Ok. POwiem inaczej, bardziej zrozumiale dla takich jak ty:
                      przecietny "kacap" wie gdzie znajduja sie panstwa na ktore napadlo panstwo
                      зкяусшуетупщ "pindosa" czyli Jugoslawia, Irak, Vietnam, Afganistan. Teraz
                      kapujesz ? :))

                      > Wychodzi z Ciebie azjata Miszka i z tych wszystkich ktorzy nie doceniaja
                      > wlasnie sprytu ludzi tzw. zachodu.

                      Spryt to ja doceniam, ale sadze ze jednak azjaci sa bardziej sprytni - patrz
                      Japonie, Chiny, Tajwan. Pindosi zarobili pieniadze nie na sprycie a na wojnach
                      WWI i WWII.
                      A poziom erudycji ogulnej i wiedzy u pindosow nie dorasta nawet do poziomu
                      pieszkancow Nigerii.

                      • Gość: Er Re: Widać, że jesteś tu nowy. /nt IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.06.03, 10:52
                        Gość portalu: Misza napisał(a):

                        > A poziom erudycji ogulnej i wiedzy u pindosow nie dorasta nawet do poziomu
                        > pieszkancow Nigerii.

                        Hi, hi, to sobie Misza gola strzeliłeś. Zwłaszcza z tą OGÓLNĄ erudycją...
                        Lekarzu uzdrów się sam, jak mawiali starożytni.
      • Gość: NEMO Re: D-Day, pindosi itd... IP: 165.165.201.* 11.06.03, 13:47
        Gość portalu: Er napisał(a):

        >
        > Operacja na Zachodzie były bardziej finezyjne, są
        > znacznie lepiej i bardziej wiarygodnie opisane - więc są po prostu bardziej
        > interesujące.
        >
        > Druga sprawa - cały ten wielki wysiłek ZSRR psu na budę by się zdał gdyby nie
        > Zachód. ACz nie była w stanie sama pokonać III Rzeszy. Zalecam
        > mniej "wielkoruskie" podejście i więcej pokory.


        Ad 1 Nie jestem przekonany, czy operacje na Zachodzie byly bardziej finezyjne.
        Zarowno armia USA jak i Wielkiej Brytanii mialy raczej przecietnych
        sztabowcow. Dodatkowo swiadomosc zdecydowanej przewagi materialowej tez nie
        zachecala do zbytniego wysilku intelektualnego. Popyt na finezje byl gdy
        Wielka Brytania byla przyparta do muru i samotna na wyspie ( ale wtedy wojska
        ladowe nie mialy zbyt wiele do powiedzenia ).

        Ad 2. Wlasnie, jedna strona twierdzi, ze Zachod nic nie robil a druga, ze gdyby
        nie Zachod Rosje szlag by trafil. Powiedzmy sobie szczerze, ze kazda ze stron
        rozgrywala swoja partie politycznych "szachow". Pozniej umniejszanie lub
        negowanie zaslug stalo sie czescia propagandy "zimnej wojny". A tak bardziej na
        chlodno warto zobaczyc jaki dystans przebyla Armia Czerwona i wojska Aliantow
        Zachodnich do momentu spotkania na Labie.

        Itd, itp.

        Pozdrawiam
        • Gość: Misza Re: D-Day, pindosi itd... IP: 195.208.237.* 11.06.03, 21:38
          Popieram w calosci

          Pozdr
          Msiza
      • Gość: Misza Re: D-Day, pindosi itd... IP: 195.208.237.* 11.06.03, 21:26
        Gość portalu: Er napisał(a):

        > Misza, mógłbyś powiedzieć o co ci na prawdę chodzi? Że na wschodzie walczyło
        > więcej ludzi i większe armie? Każde dziecko to wie.

        PO prostu jesli uwaznie poczytasz posty GW o wojnie na wschodzie to zobaczysz
        ze niemal wszyscy pisza ze tam walczyli tylko masa a nie rozumem, i
        bez "ogromnej pomocy" Zachodu Rosja by padla. A tym czasem pindosi wyzwalali
        caly swiat kiedy Rosja troche mieszala w Eurazji ;)))

        > Że decyzdująca kampania odbyłą się na wschodzie? Tego też nikt nie
        kwestionuje.

        :)) OOO gdyby tak bylo to bym milczal ;)) Otoz wiele ludzi na tym forum sa
        swiecie przekonani ze to USA i GB wniesli najwiekszy wklad do zwyczestwa a ZRR
        tylko wspomagal

        > Druga sprawa - cały ten wielki wysiłek ZSRR psu na budę by się zdał gdyby
        nie Zachód.

        No i ty tedy jedziesz ;))) Bz USA i GB wojna w Rosji potoczyla by sie troche
        inaczej - zginelo by wiecej ludzi, mozliwie ze stracilibysmy Moskwe i
        Leningrad, ale co dalej ??? Hitler po prostu NIE MIAL SZANS wygrac z ZSRR.

        Pozdr
        Misza
    • dreaded88 Sun Zi (Sun Tzu) powiada: 11.06.03, 15:29
      • wielki_czarownik Co powiada? /nt 11.06.03, 15:34
      • _misza byli wlasowcy z ktore sie poddali... 11.06.03, 15:42
        tak, tak masz racje. I zaraz potem ich wyslano zaplombowanymi wagonami w
        Rosaiju. Wlasnie twoje pobratymcy kazaki rzneli sie nozami w tych wagonach. A
        wiesz jak ich fajnie zrobiono w Czechach jak sie poddali? Okruzono i koniec byl
        z ich poddawaniem.

        "...pokazywac sprytni gosci z Hollywood...".
        Nie rozumiem twojej ironii. Czyzbys uwazal ze 'gosci z Hollywood' nie powinni
        byc sprytni. Ja nie widze powodu dla ktorego nie mieliby oni byc sprytne.
        Priwiet!
      • dreaded88 Re: Sun Zi (Sun Tzu) powiada: 11.06.03, 15:46
        1. Atakuj, kiedy nie jest na to przygotowany. Pojawiaj się tam, gdzie on się
        ciebie nie spodziewa.
        2. Sto zwycięstw w stu bitwach nie jest szczytem umiejętności. Szczytem
        umiejętności jest pokonanie przeciwnika bez walki.
        3. Kto umiejętnie prowadzi wojnę, zwycięża nieprzyjacielskie wojska bez bitwy,
        zdobywa miasta bez szturmowania ich, podbija obce państwa bez przelekłych
        działań wojennych.
        4. Nie jest to szczyt umiejętności, że ktoś wygrał bitwę i uznano go w kraju
        podniebnym za mistrza. Udźwignąć puch jesienny to jeszcze nie dowód wielkiej
        siły. Odróżnić słońce od księżyca to jeszcze nie dowód świetnego wzroku.
        Usłyszeć grzmot to jeszcze nie dowód czujnego słuchu.
        5. Za dawnych czasów nazywano biegłymi w sztuce wojennej tych, co zwyciężali,
        gdzy zwycięstwo było nietrudne.
        6. Dlatego bitwy mistrza sztuki wojennej nie są niczym wyjątkowym, nie
        przysparzają mu sławy za mądrość ani chwały za zwycięstwo.
        7. On bowiem zwycięża przez to, że nie popełnia błędów. Nie popełnia błędów, to
        znaczy, że działa, kiedy ma zapewnione zwycięstwo. Zwycięża wroga już
        zwyciężonego.
        8. Dlatego zwycięskie wojsko nie rusza do bitwy, dopóki nie ma zapewnionych
        warunków do zwycięstwa.[...]
        9. Wojska tak rzucone na wroga, jak żarno uderza w jajko, to przykład uderzenia
        pełni w pustkę.
        10. Aby mieć pewność, że zdobędziesz to, co atakujesz, atakuj, czego wróg nie
        broni. [...]
        I tak dalej. Taki sobie wyciąg.
        Czyli, że lepszymi żołnierzami i wodzami są durnowate pindosy, które tracą w
        całej WW2 niewiele więcej ludzi niż Polacy w Powstaniu Warszawskim niż
        Rosjanie, pokonujący przeciwnika kosztem kilkunastu milionów :-)
        • Gość: mjabol Re: Sun Zi (Sun Tzu) powiada: IP: *.acn.waw.pl 11.06.03, 15:53
          dreaded88 napisał:

          > 1. Atakuj, kiedy nie jest na to przygotowany. Pojawiaj się tam, gdzie on się
          > ciebie nie spodziewa.
          > 2. Sto zwycięstw w stu bitwach nie jest szczytem umiejętności. Szczytem
          > umiejętności jest pokonanie przeciwnika bez walki.
          > 3. Kto umiejętnie prowadzi wojnę, zwycięża nieprzyjacielskie wojska bez
          bitwy,
          > zdobywa miasta bez szturmowania ich, podbija obce państwa bez przelekłych
          > działań wojennych.
          > 4. Nie jest to szczyt umiejętności, że ktoś wygrał bitwę i uznano go w kraju
          > podniebnym za mistrza. Udźwignąć puch jesienny to jeszcze nie dowód wielkiej
          > siły. Odróżnić słońce od księżyca to jeszcze nie dowód świetnego wzroku.
          > Usłyszeć grzmot to jeszcze nie dowód czujnego słuchu.
          > 5. Za dawnych czasów nazywano biegłymi w sztuce wojennej tych, co
          zwyciężali,
          > gdzy zwycięstwo było nietrudne.
          > 6. Dlatego bitwy mistrza sztuki wojennej nie są niczym wyjątkowym, nie
          > przysparzają mu sławy za mądrość ani chwały za zwycięstwo.
          > 7. On bowiem zwycięża przez to, że nie popełnia błędów. Nie popełnia błędów,
          to
          >
          > znaczy, że działa, kiedy ma zapewnione zwycięstwo. Zwycięża wroga już
          > zwyciężonego.
          > 8. Dlatego zwycięskie wojsko nie rusza do bitwy, dopóki nie ma zapewnionych
          > warunków do zwycięstwa.[...]
          > 9. Wojska tak rzucone na wroga, jak żarno uderza w jajko, to przykład
          uderzenia
          >
          > pełni w pustkę.
          > 10. Aby mieć pewność, że zdobędziesz to, co atakujesz, atakuj, czego wróg
          nie
          > broni. [...]
          > I tak dalej. Taki sobie wyciąg.
          > Czyli, że lepszymi żołnierzami i wodzami są durnowate pindosy, które tracą w
          > całej WW2 niewiele więcej ludzi niż Polacy w Powstaniu Warszawskim niż
          > Rosjanie, pokonujący przeciwnika kosztem kilkunastu milionów :-)

          Uwielbiam te dalekowschodnie porzekadła.

          A najbardziej podoba mi się stare japońskie przysłowie :
          " Nieważne że upadłeś 113 razy, ważne abyś za 114 razem się podniósł".
          To tak ku refleksji.
        • _misza Sam Wielki Misza powiada: 11.06.03, 15:55
          Nie pierdol. Nie chcesz czytac, bo boisz sie ze nie bedziesz mial argumentow,
          znacznie latwiej zchowaxc glowe w piasek i napisac ze nie masz czasu na
          czytanie, co pindosie :)) ?
          Ale pisalem ten post do objektywnych ludzi a nie do pindosow wychowanych na
          pindosowskej propagandzie wojennej.
          • _misza propagandzie wojennej? Ala 11.06.03, 15:57
            jaja... kto to mowi??
            • Gość: miki Re: propagandzie wojennej? Ala IP: *.dip.t-dialin.net 11.06.03, 20:01
              _misza napisała:

              > jaja... kto to mowi??
              Misza to takie proste.Wystarczy wsiasc do pociagu(autobusu,samolotu)i mozna
              wszystko dokladnie obejzec na miejscu w Normandi.
        • Gość: Słoju Re: Sun Zi (Sun Tzu) powiada: IP: *.tele2.pl 24.11.03, 16:16
          Gratuluje głosu rozsądku ale jak zauważyłem to taki głos wołającego na
          pustyni. Niedługo, któryś z niedoczytanych kolegów stwierdzi, iż się Pustynna
          Burza to żadne zwycięstwo, ponieważ gen. Franks dowodzący operacją
          oskrzydlającą, stracił w Wietnamie obydwie nogi, jak więc kaleka może wygrać
          bitwę.
          pzdr
    • gre1 Re: D-Day, pindosi itd... 11.06.03, 23:49
      rommel nazwal wal atlantycki:zamkiem powietrznym hitlera!
      Zdaniem rommla inwazja rozstrzygnie sie w pasmie przybrzeznym/na plazy i tylko
      tu niemcy maja szanse powstrzymac ladujace oddzialy,na jego rozkaz budowano
      podwodne "jeze", stawiano miny morskie, zakladano pola minowe(na krotko przed
      inwazja polozono 162 000 min), rommel zadal min i betonu do rozbudowy
      przeszkod podwodnych, ktorych jednak nie otrzymal, za to budowal pulapki
      minowe z pali drzewnych nazywanych "szpargalami rommla".

      Jedno z najkrwawszych zniw zazadalo gniazdo oporu nr 62 na omacha beach, tu
      szeregowiec Hein Severloh obslugujac mg 42, wystrzelil do poludnia 12 000
      pociskow z ckmu i 400 z kb98, amerykanie nazwali go po ladowaniu "zwierze z
      omaha",na pytanie jednego z amerykanskich dziennikarzy w 84 roku ilu
      zolnierzy unieszkodliwil ,powiedzial ze prawdopodobnie wiecej niz 2000.

      dla znajacych niemiecki:
      www.militaerhistorie.de/Analysen/Invasion/WN62/wn62.html
      • Gość: +++Ignorant Do Miszy: Pindosi ską to okreslenie, co oznacza?/n IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 12.06.03, 00:52
        • _misza Jeszcze na to nie wpadles? 12.06.03, 04:50
          PINDOS= Pierwszy Idiota No Dobrze (sie) Stara

          czyli Misza Szperanski z Rostowa, inzynier mechanik ktory z(a)bawia swiat w
          jezyku mocno polskim. Jego pradziad byl Polakiem ale jego wnuk czyli nasz
          forumowy PINDOS zrobil sie Kozakiem czyli najcwanszym w calej Rosiji. Facet ma
          wyrazne problemy egzystowania w spoleczenstwie i najwyrazniej sami ruscy
          uwazaja go za nieodpowiedzialnego idiote ktorego lepiej zostawic samego bo
          dyskusja z tym typem to jak tarzanie sie ze swinia w blocie: sam sie ubrudzisz,
          a swinie to dalej bawi.
          • Gość: Valdez Re: Jeszcze na to nie wpadles? IP: 217.96.97.* 12.06.03, 11:38
            He, he widziałem na RTR Planeta dania jakie serwuje się ruskim sołdatom, nie
            wiem czy w Polsce chłop lepszego jedzenia nie daje świniom. A w te bajeczki o
            rzekomej słabości USA, w przeciwieństwie do Rusich, Amerykanie nie muszą
            walczyć mają cash i mogą zapłacić w dolarach i mało tego z tego co ja wiem to
            Niemmcy bili się żeby dostać się do amerykańskiej niewoli, bo tam był dobrobyt,
            jedzenie, ubranie i przyszłość. Na Wschodzie tego jeszcze długo nie będzie.

    • Gość: Misza Re: D-Day, pindosi itd... IP: 195.208.237.* 12.06.03, 19:59
      Wlasnei zobaczylem te filmiki ze strony Encyklopedii Britaniki.
      Nich..ja tam nie widac. Na pierwszym pokazuja znow pindosow po pas w wodzie
      widok od brzegiu (cos mi sie wydaje ze to byl pokazowy spektakl dla
      podniesienia morale zolnierzy) . Co ciekawie na zadnym ze zdjec czy filmow nie
      widac ani jednego wybuchu, ani jednejk woronki po strzle. Od brezega nikt nie
      strzela !?!
      Na drugim filmuiku wogole nic nie widac - samolot leci w kilkustach metrach od
      brzegu i nic nie widac - tylko statki o lodzie dysantowe...

      Jak na razie wszystko nadal wskazuje na to ze zadnego szturmu omahi ne bylo...

      • being28 Re: D-Day, pindosi itd... 12.06.03, 20:03
        Gość portalu: Misza napisał(a):

        > Wlasnei zobaczylem te filmiki ze strony Encyklopedii Britaniki.
        > Nich..ja tam nie widac. Na pierwszym pokazuja znow pindosow po pas w wodzie
        > widok od brzegiu (cos mi sie wydaje ze to byl pokazowy spektakl dla
        > podniesienia morale zolnierzy) . Co ciekawie na zadnym ze zdjec czy filmow
        nie
        > widac ani jednego wybuchu, ani jednejk woronki po strzle. Od brezega nikt
        nie
        > strzela !?!
        > Na drugim filmuiku wogole nic nie widac - samolot leci w kilkustach metrach
        od
        > brzegu i nic nie widac - tylko statki o lodzie dysantowe...
        >
        > Jak na razie wszystko nadal wskazuje na to ze zadnego szturmu omahi ne
        bylo...
        >


        Tajemnica sie wydala, teraz czas na ladowanie na ksiezycu, a potem "Czy Łajke
        mozna bylo uratowac?"
        • Gość: misiek Re: D-Day, pindosi itd... IP: *.icpnet.pl 23.11.03, 20:53
          a ja posty miszy bardzo cenie. w przeciwienstwie do niektorych wypowiada sie
          bardzo rzeczowo.

          niemcy uciekali do niewoli na zachod, bo wiedzieli co ich bedzie czekalo w
          ZSRR. nie jest to dziwne, bo to nie zachod, ale rosja doznala okrucienstw
          niemieckich. w NRD nastapila prawie pelna denazyfikacja, natomist kadre policji
          politycznej, wywiadu w rfn do lat 60 stanowili byli funkcjonariusze gestapo, sd
          czy abhwery...
      • Gość: Paul Gratuluje Miszka;-}}}}}}}}}} IP: *.lodz.mm.pl 24.11.03, 05:35
        Zrobiles zamieszanie na ponad 90 postow!;-}. Niektorzy malo co sie nie
        pogryzli i pewnie mysla o zamachu na twoje zycie;-}}}}}. Dobre! Uszanowanie,
        Paul
        • Gość: Misza Dzieki Paul ;)) IP: *.ats51.donpac.ru 24.11.03, 08:32
          Gość portalu: Paul napisał(a):

          > Zrobiles zamieszanie na ponad 90 postow!;-}.

          Sam sie zdziwilem ze takie zainteresowanie tym postem :))

          > Niektorzy malo co sie nie
          > pogryzli i pewnie mysla o zamachu na twoje zycie;-}}}}}. Dobre!

          Dzieki. Swiatlo z beingiem chyba chca zrobic Inwazje na ROstow ;-)))))))))

          > Uszanowanie,
          > Paul

          Uszanowanie i pozdrowienia
          Misza
          • Gość: Paul Rob umocnienia Rostowa, radze ci;-}}}}}n/t IP: *.lodz.mm.pl 24.11.03, 12:55
            • Gość: Misza Juz mobilizuje "istrebitelnyje bataliony" :)) n/t IP: *.ats51.donpac.ru 24.11.03, 14:50
              • Gość: Paul Dobre...;-} IP: *.lodz.mm.pl 24.11.03, 14:58
                Zauwaz, ze twoj watek o "pindosach" (masz prawo to tej nazwy i wiesz ze nie mam
                ci za zle) wywolal wieksza i ciezka dyskusje niz o "polskich mitach
                wojskowych";-}. Polacy poklucili sie o twoich "pindosow".....;-}}}}}. Raz
                jeszcze gratuluje pomyslu, dobrej zabawy;-}. Uszanowanie,
                Paul
                PS Moj powazny post na temat znajdziesz chyba 4 od gory. Jako "polpindos"
                przyznaje ci racje;-}}}}}}.
                • Gość: pawe Re: Dobre...;-} IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.11.03, 17:06
                  Czytam te zawzięte spory , oczy przecieram i dojść nie mogę, o co tu w koncu
                  chodzi;- czy o to , że Amerykanie mają dobrą ( za dobrą wg Miszy) propagandę,
                  czy o to ,że lądując w Normandii we właściwym miejscu, ponieśli za małe wg.
                  Miszy straty i osiągnęli założone cele bez hekatomby ofiar ( prawdopodobnie
                  dzięki dobremu rozpoznaniu i przygotowaniu). Niezgodne jest to ze stylem walk
                  ACz , a szczególnie z metodą Żukowa. Czy o to z kolei, że czarownikowi ( czy
                  jakoś tak) żal, że w 7 dni nie jesteśmy w stanie podbić Danii, Belgii,
                  Holandii, że nie utrzymujemy 5.000 czołgów itp, bo jak wiadomo było to ( i
                  jest ?) najbardziej konieczne dla naszego państwa i dobrobytu Polaków.
                  Czarowniku, wiele rzeczy we współczesnej Polsce zmieniło się na gorsze, ale
                  chyba ostatnią jest to, że nie szykujemy teraz planów podboju Skandynawii:).
                  Czy też o to chodzi, że wg Miszy Amerykanie to otumaniony naród, nie znający
                  świata, z tchórzliwą armia, debilnymi obywatelami , nie mogący porównać się
                  nawet z matuszką Rosiją i moguczą ACz i tylko dziwnym trafem mający najwiekszy
                  wpływ na kształt współczesnego świata . Niech się Misza zastanowi, jak to ci
                  debilni pindosi zrobili, że w Moskwie w sklapach ceny podają w dolarach, a w
                  nOwym Jorku , swołocz, nie chcą w rublach:). Nie twierdzę, że Amerykanie to
                  ideały, ale nawet będąc bojowym nacjonalistą -wielkorusem nie można tracić
                  kontaktu z rzeczywistością. A na marginesie, czy Hitler mógł podbić Rosję;- wg
                  mnie z łatwością, przy zmianie swojej paranoicznej polityki wobec narodów
                  słowiańskich. W końcu nie bez powodu na początku wojny stawiano na Ukrainie i
                  Rosji Wehrmachtowi łuki powitalne i witano np. w Kijowie kwiatami. A co do
                  bezpośredniej pomocy ACz to poza częściowym odciążeniem frontu wschodniego
                  działaniami na pozostałych kierunkach zajrzyj do statystyk i zobacz choćby,
                  jaką część transportu stanowiły amerykańskie ciężarówki.
                  P
                  • Gość: Paul Re: Dobre...;-} IP: *.lodz.mm.pl 24.11.03, 17:26
                    Jako "pindos z mianowania" niniejszym przyznaje sie do skrajnego debilizmu
                    swych wspoobywateli, brutalnej propagandy, glupoty administracji wojskowej i
                    cywilnej, etc.;-}. Take it easy man;-}}}. To Gn. Misza, jak ja lubi sie
                    podraznic z ludzmi;-}. Zwykle cos z tego wynika, bo temat do rozmowy jest.
                    Ja ostatnio skupiam sie na polskim wojsku IIRP, bo wracam do "kraju butnego,
                    idiotycznego, brutalnego kapitalizmu", gdzie moje miejsce, amen;-}. Prowokacja
                    to jedna z lepszych metod poznawczych. Uszanowanie,
                    Paul
                • Gość: Misza A jakze :)) IP: *.ats51.donpac.ru 25.11.03, 10:11
                  Gość portalu: Paul napisał(a):

                  > Zauwaz, ze twoj watek o "pindosach" (masz prawo to tej nazwy i wiesz ze nie
                  mam ci za zle)

                  Wiem i doceniam :)

                  > wywolal wieksza i ciezka dyskusje niz o "polskich mitach
                  > wojskowych";-}.

                  Ciekawie dlaczego ?

                  > Polacy poklucili sie o twoich "pindosow".....;-}}}}}.

                  Nie rozumiem dlaczego ta (w summie nie gorsza niz "jankiesi") ksywa tak
                  denerwuja polskich militarzystow? Trzeba miec troche poczucia humoru i
                  samoironii ;)))

                  > Raz
                  > jeszcze gratuluje pomyslu, dobrej zabawy;-}.

                  Dzieki, ciesze sie ze Tobie spodobalo :-)))

                  > Uszanowanie,
                  > Paul

                  Uszanowanie
                  Misza

                  > PS Moj powazny post na temat znajdziesz chyba 4 od gory. Jako "polpindos"
                  > przyznaje ci racje;-}}}}}}.

                  Dzieki, zaraz przeczytam ;-))
                  Pozdro


                  • Gość: komar Re: Pindos IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 26.11.03, 12:37
                    Pindos to ni mniej ni więcej jak nazwa łańcucha górskiego na terenie Grecji i
                    Albanii, z najwyższym szczytem Smolikas 2637 m.n.p.m.(czyli całkiem konkretne
                    góry).
    • Gość: jarek Gdyby przypadkiem Wy zamiast Anglo-Ameryk IP: *.fastres.net 24.11.03, 21:11
      to by scie swobodnie stracili 1 mil zolnierzy i byscie sie temu wcale nie dziwili...
      • paw_dady do kogo mowisz wy? dwoi sie w oczkach? 24.11.03, 21:25
        bo tu kazdy wystepuje pojedynczo. jak masz majaki mysle, ze specjalista
        chetnie pomoze. I tez sie nie zdziwi z czym przychodzisz
      • Gość: jarek Sovieci by to zrobili pojedynczo, kupa...... IP: *.fastres.net 25.11.03, 11:59
        i moze do tychczas by II WS trwala.
    • Gość: patmate Re: D-Day, pindosi itd... IP: *.szczecin.cvx.ppp.tpnet.pl 25.11.03, 02:05
      Kasujmy ten wątek!
      • szarywilk Misza.. 25.11.03, 14:17
        Ja powiem tylko tyle, nie wiem czemu załozyłes że wszyscy ubóstwiamy us army i
        wyolbrzymiamy ich sukcesy? Zarzucasz co rusz że nie ma argumentów i że to co
        piszesz obala nam obraz super herosów jakimi mieliby być amerykanie. To jest
        śmieszne!!!! Po pierwsze dlatego że mam wrażenie że i tak byś nie słuchał
        argumentów. Po drugie ze wg amerykanów walka która przynosi mało ofiar ludzkich
        a duże sukcesy taktyczno-staregiczne jest najlepsza a wg dziadzi stalina tylko
        taka kiedy mnóstwo chłopa puszcza srake w gacie w momencie śmierci, bo wtedy
        mozna powiedziec o bohaterstwie radzieckich synów matuszki rasiji:(((( Uważasz
        że amerykaniec który chciał uciec przed nalotem i wygadał o inwazji to tchorz,
        a popatrz na rok ataku wermachtu na ZSRR...iluż to bohaterskich synów twojej
        ojczyzny broniło do ostatka waszych terenów...może te kilkaset tysięcyy branych
        do niewoli? Co amunicja im sie skończyła? Chcieli wyjejść w niewoli zapasy
        armijne najeźdzców? Sądząc po tym jak sie odnosisz do tchórzy to wiem skąd u
        was była potrzeba zabijania tych co oddali sie Niemcom w niewole. Poza tym
        piekniescie sie pokazali w Finlandii - nie ma co, iście perfekcyjna operacja:
        ((( Biorąc pod uwagę wasze " niezwykle bogate" doświadczenie w operacjach
        desantowych to godne podziwu jest fakt ze z taką łatwością oceniasz
        amerykańców...Widać nie mam słabą wiedze i nie przypominam sobie lądowania tych
        dziesiątek tysięcy w waszym wykonaniu... Twierdzisz że amerykanie by sie nie
        sprawdzili w takich bitwach jak stalingrad... pod bostogne udowodnili zdaje sie
        że umieją walczyć i w warunkach miejskich... I na koniec nie wiem skąd u ciebie
        przekonanie że wszędzie przedstawia sie że amerykanie musieli zdobywać ciężko
        umocniony brzeg???? Przecież nawet w podstawówce mnie uczono że cały trik
        polegał na tym że wał tak naprawde na wysokości normandii nie istniał i dlatego
        tam właśnie zaatakowano...ale moze Ciebie indoktrynowano inaczej i ciagle to
        sie czyni...nie wiem...
        Myśle że leczysz swe kompleksy atakując ciągle amerykanów...nie wiem czy żal ci
        że operacje z udziałem waszych wojsk zawsze kończyłyu sie z widowiskową ilością
        trupów i nikt nie wychwala was pod niebiosa? Wasza wielkość sie skończyła i
        tylko możecie grozić paluszkiem a tak naprawde każdy ma was w poważaniu za te
        lata krzywd które narodom wyrzadziliście. I dluga droga przed wami zanim ktoś
        wam zaufa.
        pzdrw
        obiektywny szarywilk
        • Gość: Paul Szary Wilku tanczacy z Niedzwiedziem...;-} IP: *.lodz.mm.pl 25.11.03, 14:36
          Czego jak czego ale kompleksow moj dobry kolega Misza nie ma;-}}}}}. Uwierz mi
          na slowo. Poza tym zgadzam sie z toba i napisalem swoj post w podobnym
          merytorycznie duchu, ale bez zlosci, bo znamy sie z Gn. Misza od lat. Choc
          kiedy po raz pierwszy czytalem kiedys jego posty, to......;-}}}}. Dla mnie
          amerykanski sprzet jest najlepszy, amerykanscy zolnierze najbardziej
          wartosciowi (?)(hehehehe) i Patton do spolki z Bradey'em i McArturem, byl 100
          razy leprzy niz Zukow i jemu podobni. Pozdrawiam i uszanowanie,
          Paul
          • Gość: szarywilk Re: Paul IP: *.nsawr.pl / 212.127.78.* 25.11.03, 15:29
            Dzięki Paul, moze i nie ma kompleksów ale na pewno odrobina krytycyzmu wzgledem
            tego co pisze i obiektywizmu przydałaby mu sie. pzdrw dla Ciebie i Miszy
            • Gość: Paul Wilku;-}! IP: *.lodz.mm.pl 25.11.03, 15:35
              Gość portalu: szarywilk napisał(a):

              > Dzięki Paul, moze i nie ma kompleksów ale na pewno odrobina krytycyzmu
              wzgledem
              >
              > tego co pisze i obiektywizmu przydałaby mu sie. pzdrw dla Ciebie i Miszy
              Rowniez pozdrawiam. Dzisiaj 2 dobre mecze ligi mistrzow, a potem Grocklin (tak
              to sie pisze) moze wyeliminuje Angoli;-}. Wtedy napisz watek "Polska
              chempion";-}. Uszanowanko,
              Paul
              • Gość: P Re: Wilku;-}! IP: *.polsl.gliwice.pl / *.polsl.gliwice.pl 26.11.03, 12:45
                " Co wspólnego mieli ze sobą :zabójca JFK, Martina Lutera Kinga i sądzony
                obecnie "snajper"?"
              • szarywilk Re: Wilku;-}! 26.11.03, 12:46
                Gość portalu: Paul napisał(a):

                > Gość portalu: szarywilk napisał(a):
                >
                > > Dzięki Paul, moze i nie ma kompleksów ale na pewno odrobina krytycyzmu
                > wzgledem
                > >
                > > tego co pisze i obiektywizmu przydałaby mu sie. pzdrw dla Ciebie i Miszy
                > Rowniez pozdrawiam. Dzisiaj 2 dobre mecze ligi mistrzow, a potem Grocklin
                (tak
                >
                > to sie pisze) moze wyeliminuje Angoli;-}. Wtedy napisz watek "Polska
                > chempion";-}. Uszanowanko,
                > Paul

                Chyba "champion"?;-))))) albo czempion hihihi a jak wisła norwegów wyśle na
                koło podbiegunowe to wtedy co?;-) "polska Pany!" ?:-)))))))))))))))))))))))
                • Gość: Paul Re: Wilku;-}! IP: *.lodz.mm.pl 26.11.03, 12:57
                  >a jak wisła norwegów wyśle na
                  > koło podbiegunowe to wtedy co?;-) "polska Pany!" ?:-)))))))))))))))))))))))
                  Troche optymizmu, wtedy bedziem pisac "Polska czeamepieonen";-}}}}}.
                  Uszanowanie,
                  Paul
            • Gość: Misza Re: Paul IP: *.ats51.donpac.ru 26.11.03, 13:25
              moze i nie ma kompleksów ale na pewno odrobina krytycyzmu wzgledem
              >
              > tego co pisze i obiektywizmu przydałaby mu sie. pzdrw dla Ciebie i Miszy

              Wilku, nie jestem amerykanozerca. Napisalem ten post cos okolo pol roku temu w
              momencie kiedy na tym forum roilo si od watkow typu "Ile milionow niepotrzebnie
              stracil Zukow pod Moskwa" itd. Bylem nieco wkurzony wic napisalem w
              troche "ostrym" stylu (nawet jak na mnie ;)))

              Zdziwilbys bardzo ze w rozmowach z rodakami zawsze musze "bronic" pindosow od
              napadek naszych idiotow hurra-patiotow.

              Ogladalem "Band of brothers" niedawno. Wpadaja pare kumpli i po kilku minutach
              ogladania pytaja "A cszto Amerikancy wojewali s Niemcami?!" Na serio? I to
              chlopaki. Dziewczyny z racji swej natury nawet nie wiedzieli ze Amerykanie
              uczestniczyli w wojnie. Dla wielu film Pearl Harbour byl szokiem. KOlezanka
              zapytal "A jaka to byla wojna?".
              U nas wiele ludzi mysli ze WWII wygralismy my.
              Wiec moze nie jestem calkowicie neutralny ale w kazdym razie potafie docenic
              pewne plusy pin... no dobra dobra Amerykanow :))))


              Pozdro
              Misza

              • szarywilk Re: Paul 26.11.03, 14:35
                Dobra Misza zwracam honor:-))), mnie troszke tez poniosło ale nie lubie zbyt
                subiektywnych ocen zwłaszcza dotyczących historii. Wiesz kiedys czytalem
                artykul jak to w rosji i niemczech i w Izraelu stara sie przedstawiać historię
                II wojny swiatowej i wychodzi na to że ucza tam u was/u nich że wojnę wywołała
                polska, rosjan zaprosiła do siebie 17 wrzesnia 1939, a potem wymordowała
                żydów...i tak zastanawiam się czy i u nas takie smaczki są? Bo moze człowiek
                zyje w błogiej innej "rzeczywistości historycznej" albo inaczej
                postrzeganej...co akurat jest normalne:-)) pzdrw.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka